czwartek, 16 stycznia 2020

Polityczno religijnie


  Znów wręcz krzyknę pytając, co z wami katolikami jest nie tak?! Nie mam na myśli wszystkich, chce wierzyć, że chodzi o zdecydowaną mniejszość, za to mowa o tych podobno najgorliwszych z gorliwych. Zacznę od przypomnienia pewnej historii związanej z Jezusem, Bogiem w Trójcy Jedynym, którego Ci gorliwcy są wyznawcami. Czynił Ci On wiele cudów, podobno wciąż je czyni za wstawiennictwem rzeszy świętych i samej Matki Bożej. Taka dziwaczna armia pośredników, bez których, według dogmatów religijnych, mógłby się zupełnie obejść, wszak jest Bogiem. I tu jest chyba największy mankament, bez względu na to, czy te cuda są racjonalne, czy nie. W pogoni za tymi cudami, ci gorliwcy kompletnie zapomnieli o Jego naukach, i o doskonałej moralności, której podobno dawał przykład.

  Teraz już mogę zapytać: czy moralne jest piętnowanie WOŚP, której celem jest ratowanie życia i zdrowia dzieci, gdy jednocześni ci piętnujący codziennie modlą się do Jezusa i świętych o własne zdrowie i powodzenie? Czasami o niepowodzenie bliźnich. Owszem, można nie lubić Owsiaka, można go nienawidzić, co i tak jest sprzeczne z naukami Jezusa, do którego się modlą. Tylko co ta nienawiść do Owsiaka ma wspólnego z pospolitym ruszeniem dobrowolnych darczyńców? Ja to widzę tak: ci gorliwcy dali się uwieść szatanowi (prym wiedzie Wielgucki) i wstąpił w nich prawdziwy amok. Jakem ateista, tu potrzeba natychmiast egzorcyzmów. Przecież nikt ich nie zmusza, by przykładali ręki do tej akcji już o zasięgu międzynarodowym. Nikt im nie wytyka, że nie przypinają sobie serduszek na ubrania, a jednak plują jadem na potęgę, i to nie tylko na Owsiaka. Sądzę, że w ten sposób chcą zakrzyczeć własne sumienia, bo coś im mówi (diabeł?), że dobry uczynek nie przystoi niewierzącym. Jest jednak gorzej. Powiedz coś na Rydzyka, który okrada biedne wdowy i skarb państwa, i to nie dlatego by wspomóc biednych i cierpiących, ale by budować katolickie imperium – pałace, uczelnie, parki rozrywki, itp. W łyżce wody by cię utopili. Wytknij złotą karocę, którą jakiś opasły hierarcha wozi dupę ku chwale Pana, powiedzą ci, że nic ci do tego.

Drobna dygresja. Zapytano panią Ogórek, co i ile dała na WOŚP? I choć jej nie lubię, tak szczerze, po katolicku, przyznam, że jej odpowiedź jest bez zarzutu: „Modlitwę”. Tymczasem tych najgorliwszych z gorliwych nawet na tę modlitwę nie stać.

  Czy moralne jest wydawanie wyroków na kogoś tylko na podstawie oskarżeń i to na razie fałszywych, a przynajmniej nie potwierdzonych? W tych oszczerstwach już nawet po nieboszczyków sięgają (nieboszczyka nie można pociągnąć do odpowiedzialności). Pamiętacie biblijną historię o Jezusie, którego na podstawie fałszywych oskarżeń postawiono przed Piłatem? Dam sobie rękę uciąć, że ci najbardziej gorliwi katolicy też pamiętają i..., i postępują dokładnie tak samo. Nie podoba im się Marszałek Grodzki, ktoś tam rzuca oskarżenia, później się wycofuje, ale lawina ruszyła i nie da się jej powstrzymać. Inni idą tym samym śladem i nie czekając na wynik śledztwa wydali już wyrok. Grodzki to łapówkarz i należy go ukrzyżować. Żydów piętnowano dwa tysiące lat za rzekome fałszywe oskarżenia, których winni byli faryzeusze, a dziś wrogowie Grodzkiego ubierają się w szaty faryzeuszów. Jakem ateista, i tu potrzeba natychmiast egzorcyzmów.

  Jeszcze raz odwołam się do słów Ewangelii: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach” [Mt 7, 15-20]. Jakież oni owoce wydają? Wściekłość, szkalowanie, oczernianie, a do tego żywa nienawiść. W innym miejscu św. Paweł wyjaśnia czym mają być te owoce: „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” [Ga 5, 22-23], tylko kogo z gorliwych katolików to obchodzi? Oni wiedzą lepiej. Gdyby tych dwóch, Jezus i Paweł, dziś pojawiło się na świecie, nasi gorliwi katolicy, łącznie z hierarchami, okrzyknęliby ich heretykami. Jak amen w pacierzu, poddaliby ich egzorcyzmom.



poniedziałek, 13 stycznia 2020

Anons Karoliny


  Raz w życiu dobrowolnie wszedłem w „Wysokie obcasy” i zrobiło mi się dziwnie. Czytam anons:

„Zamieszczam ogłoszenie matrymonialne.
Szukam partnera na ostatni, najtrudniejszy, długi etap. Niezależnego, odważnego, czułego, lojalnego i z poczuciem humoru.
Będziemy coraz starsi, czyli mniej sprawni, zmienią się nasze rysy nie tylko twarzy, mniej ciekawe cechy charakteru będą coraz wyraźniejsze. Możliwe, że będziemy chorować.
Chcę, byśmy razem stworzyli dla siebie życie, z którego będziemy po prostu zadowoleni.
Proponuję 57 lat doświadczenia. Kondycję długodystansowca.
Poczucie humoru rozwojowe.
Jedynym pismem, które mógłby czytać taki partner, wydają mi się „Wysokie Obcasy”.
Może spełnicie noworoczne marzenie?
Z poważaniem
Karolina”

  Jestem sam i jest mi z tym dobrze, choć mam świadomość, że tak wcale nie musi być zawsze, tym bardziej, że mam dużo powyżej pół wieku. Przekalkulowałem wymagania. Niezależny jestem, nawet finansowo. Odważny też, wszak Boga się nie boję. Czuły jak najbardziej, co może poświadczyć moja kotka Hava. Z tą lojalnością to ja nie wiem, wszak mam doświadczenie dwóch żon i kilku...u kochanek, ale teraz na starość libido wyraźnie osłabło. Uważam, że poczucie humoru też mam, choć pewnie większości w pięty wchodzi. Największy problem z lekturą tych „Wysokich obcasów”. Jeden tytuł to stanowczo za mało, jak na moje potrzeby.

  A co w zamian? Rozwojowe poczucie humoru, to niemal przyznanie się, że go nie ma wcale, albo jest w zalążku. Te 57 lat doświadczenia brzmi ciekawie, tylko nie wiadomo do końca, od kiedy się zaczęło, no bo chyba nie w przedszkolu? Kondycja długodystansowca brzmi niemal jak groźba, chyba że będę mógł bez ceregieli wołać rozpaczliwie w każdych okolicznościach: Karolino tlen! Propozycja wspólnego chorowania też nie brzmi ciekawie, dość mi mojej choroby. Sprawa całkowicie upada w związku z: mniej ciekawymi cechami charakteru, które będą... coraz wyraźniejsze. Jak w takich okolicznościach można być po prostu zadowolonym?

  Tak mi się przypomniał przebój dawnych lat, takie przedwojenne disco-polo (chodzi o wojnę lat 80-tcyh), które już chyba kiedyś prezentowałem:






środa, 8 stycznia 2020

Jak uszczęśliwiść kobietę


  Nie będzie o polityce, chwilowo mam wstręt. Ostatnio jedna z oponentek zadała mi przysłowiowego bobu. Najpierw napisała mi tak: „Wysil się, żadna to sztuka kochać kogoś łatwego. Nie przysparzającego nam wysiłku. Typowy facet leń”. Kiedy odpisałem, że: „Zawsze się wysilałem, gdy obdarzałem kobietę uczuciem. Niestety, w większości ten wysiłek obracał się przeciwko mnie. Ja nie wiem, co w Was kobietach jest takiego, że owe wysiłki traktujecie jako wyraz dobrowolnego i bezwarunkowego poddaństwa? I wiem, co piszę”, znów spotkała mnie riposta: „Bo może za bardzo okazywałeś, że właśnie ta "dupka" cię kreci. Sam wysyłałeś sygnały "zbij mnie"”. Być tu mądry i pisz wiersze...

  Poszukałem w necie i przekonałem się, że uszczęśliwienie kobiety nie jest wcale takie trudne...

  Należy tylko być jej:
- przyjacielem, partnerem, kochankiem, bratem, ojcem, nauczycielem, wychowawcą, spowiednikiem, powiernikiem, kucharzem, mechanikiem, monterem, elektrykiem, szoferem, tragarzem, stewardem, hydraulikiem, stolarzem, architektem wnętrz, seksuologiem, psychologiem, psychiatrą i psychoterapeutą.

  Ważne też są cechy osobowości. Należy być:
- sympatycznym, wysportowanym ale inteligentnym, silnym ale kulturalnym, twardym ale łagodnym, czułym ale zdecydowanym, romantycznym ale męskim, dowcipnym i wesołym, ale i poważnym, i dystyngowanym. Odważnym ale i misiem. Energicznym, kreatywnym, zapobiegawczym, pomysłowym, zdolnym ale i skromnym, i wyrozumiałym. Eleganckim ale i stanowczym. Ciepłym, namiętnym ale i zimnym. Tolerancyjnym ale i zasadniczym. Honorowym i szlachetnym, praktycznym i pragmatycznym, praworządnym, ale gotowym zrobić dla niej wszystko (np. skok na bank) czyli zdesperowanym (z miłości do niej). Opanowanym i szarmanckim, stałym i wiernym, uważnym ale i rozmarzonym, ambitnym, godnym zaufania i szacunku, gotowym do poświęceń i przede wszystkim wypłacalnym.

  Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby:
- nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany;
- dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak więcej czasu niż danej kobiecie;
- pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie gdzie była i co robiła;
- ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy, lub gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i szminkę.

  Ważne jest, aby nie zapominać jej:
- daty urodzin, daty imienin, daty ślubu, daty pierwszego pocałunku, okresu, wizyty u stomatologa, rocznic, i urodzin jej najlepszej przyjaciółki, i ulubionej cioci.

  Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną przez niego i..., i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego napotka.1




środa, 1 stycznia 2020

Najpiękniejsze życzenia noworoczne


  Najpiękniejsze życzenia noworoczne, nie uwierzycie, złożył marszałek Terlecki: „Życzymy sobie, aby w Nowym Roku zostały przywołane do opamiętania te media, które służą oszustom, kłamią i przedstawiają fałszywy obraz polityki, kultury i gospodarki”. Przecierałem oczy ze zdumienia, no bo jak to tak (tu za posłem Nuemannem): „W nowym roku PiS chce wyrzucić Jacka Kurskiego z TVP!”? Choć myślę, że samo wyrzucenie Jacusia nie wystarczy, tam cała ekipa nadaje się do wymiany. Łącznie z dyżurnym od disco-polo Zenkiem Martyniukiem. A takie gwiazdy telewizji publicznej wreszcie przejdą do wstydliwej historii:


  Za to przeraził mnie prezydent Duda w swoim noworocznym orędziu. Kłamstwa o sukcesach już mnie nie rajcują, więc minął mi ten fragment bez emocji. Ale gdy wspomniał, że w tym roku przypada stena rocznica bitwy warszawskiej, oblał mnie zimny pot. Ależ to będzie pompa patriotyzmu i cudu. Chyba na ten czas wyjadę na Spitsbergen. Białe niedźwiedzie oglądać, co bez wątpienia będzie ciekawsze niż defilady wojskowe i rekonstrukcje bitewne. Ale skoro mowa o sukcesach, odmienianych przez setki przypadków, to może mój ranking najważniejszych sukcesów minionego roku:

Była trzynasta emerytura, której efekt da się zobrazować mniej więcej tak:


Jest reforma sądownictwa, której ikoną jest ten facio:


Zaś skutki deformy szkolnictwa da się zobrazować w ten sposób:


Żeby nie było, że ze mnie totalny pesymista, wszystkim moim Czytelnikom życzę:
 
Szczęśliwego Nowego Roku 2020