sobota, 22 sierpnia 2015

Czy aby wszystkich?



Miało być pięknie. Nie, nie jestem naiwniakiem, który daje się nabrać na przedwyborczą kiełbasę, więc do tego „pięknie” podchodziłem bardzo sceptycznie. Tym bardziej, że podobno do tej pory żyliśmy w ruinie i tej materialnej, i tej moralnej. Na pewno nie było idealnie, może nawet i określenie „dobrze” jest przesadą, ale jakoś tej ruiny nie widziałem, choć emerytury przez kredyty, starcza mi do następnej, ale nie narzekam, bo to była moja decyzja. Pretendent też na zrujnowanego nie wyglądał, ale pewnie ma większe aspiracje niż ja.

Jednak najbardziej sceptycznie podchodziłem do deklaracji bycia prezydentem wszystkich Polaków. Trochę mnie ta scena polityczna interesuje i jakoś trudno było mi sobie wyobrazić, że jeden facet będzie w stanie tę scenę, a właściwie jej aktorów pogodzić. Tym trudniejsze zadanie z pogodzeniem całego społeczeństwa. Niby teoretycznie możliwe, skoro podobno 95 procent Polaków to katolicy, wyznawcy religii mającej na sztandarach hasła o miłości bliźniego swego. Tylko teoretycznie, bo jak się tak przyjrzeć z skrajnego prawa na skrajne lewo, uwzględniając po drodze całą gamę pośrednich kierunków, jeśli zajrzeć do kieszeni tych najuboższych i tych najbogatszych z równie okazałą gamą pośrednich, to dla realisty taka zgoda wydaje się nieosiągalna. Silą rzeczy prędzej bym uwierzył, gdyby mówił o załagodzeniu sporów, o próbie bycia salomonowym sprawiedliwym, co i tak nie byłoby w obecnej rzeczywistości łatwe.

Mija trochę ponad dwa tygodnie i wszystko się wali – pisząc wszystko, mam na myśli obietnice. Zasadą jest, że pierwszych rozliczeń dokonuje się po stu dniach, ale jak tu uciec od próby oceny, kiedy wszystko toczy się w tempie Formuły1, gdzie najwięcej karamboli zdarza się właśnie tuż po starcie. Przyznam bez bicia, ja bym nie miał nic przeciw, gdyby owe obiecanki natury ekonomicznej rozmyły się jak przysłowiowa mgła, gdyż w moim odczuciu, owa sławetna ruina mogłaby stać się namacalna. Mnie krew się burzy, gdy wciąż słyszę zapewnienia o dobru wszystkich Polaków a jednocześnie widzę, że owi wszyscy to tylko poplecznicy jednej partii i ortodoksi jedynie słusznej wiary. Mnie nawet nie chodzi o to, że prezydent ewidentnie wspiera tę jedną partię i tylko z jej głosem się liczy, mnie obraża fakt, że usiłuje mi wmówić, że ja też ją i jej aspiracje do jednowładztwa popieram. On wie lepiej ode mnie, czego ja chcę i jest nomen omen święcie przekonany, że chcę wziąć udział w referendum, tylko że ja o tym jeszcze nie wiem. Przypomina mi w tym moją matkę, która usiłowała mi wmówić, że ja lubię szpinak, tylko nie wiem jaki jest dobry, bo go nie chcę zjeść. Gdy mój upór przekraczał granice jej cierpliwości zaczynała krzyczeć: żryj ten cholerny szpinak, bo ci go wcisnę na siłę do gardła! Szans na opór nie miałem, bo byłem wtedy wątłej budowy (podobno dlatego, że tego szpinaku jeść nie chciałem) a wzrostem sięgałem jej pępka. Więc wpychałem go w siebie by po kilku minutach, w ukryciu zwymiotować i czuć do niego jeszcze większą obrzydzenie. 

Tak postępuje dziś ze mną Prezydent wszystkich Polaków, wyznaczając swoje, PiS-owskie referendum na dzień wyborów do Sejmu i Senatu. Na wybory chciałbym pójść, aby nie dać większościowej przewagi jednej partii, a tym samym uniemożliwić manipulowanie przy Konstytucji RP (o tym będzie następny post), bo i takie zapędy ma Prezydent wszystkich Polaków. Ale jeśli pójdę, może się okazać, że popieram i referendum, którego nie popieram, i które chciałbym aby stało się nieważnym. Wiem, wystarczy zadeklarować przed ową komisją, że biorę udział tylko w wyborach, a komisja ten fakt odhaczy na listach wyborczych. I oto będzie czarno na białym, że jestem przeciw, że cechuje mnie postawa antyobywatelska (do której mam prawo), czyli z automatu znajdę się na czarnej liście. Za nieobecność na osobnym referendum (jak to będzie w przypadku pierwszego, bo też nie zamierzam brać w nim udziału) w końcu tłumaczyć się nie muszę.
 
Takie działanie, wymuszanie udziału w referendum, to pierwszy krok do dyktatury (o tym powinni sobie przypomnieć wszyscy żyjący i zmuszani do uczestnictwa w wyborach za czasów komuny), czego sobie, ani nikomu nie życzę.

18 komentarzy:

  1. Wolałbym jedynowładztwo, nawet cara. Bo car mówi, że on tak uważa i tak postępuje. Nasi potrzebują mieć na kogo zwalić winę.Odpowiedzialność za decyzje tego zawsze w Polsce brakuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać nie żyłeś nigdy w oparach jednowładztwa, albo nawet nie pamiętasz z autopsji czasów tyranii, jaką był komunizm. Poczekaj, jak u nas sięgnie po władzę prezydent, a doznasz uroków takiej władzy, zawsze jedynie słusznej, narzuconej wszystkim na siłę. Nawet Twój letni katolicyzm może się wtedy okazać wrogim dla systemu. Cóż, nikt nie mówi, że demokracja to ten najbardziej idealny system, ale historia uczy, że nie wymyślono lepszego.
      Pozdrawiam

      p.s. Pewnie bym i komentował Twoje posty na Twoim blogu, gdyby nie konieczność podania adresu e-mail, co w kontekście wycieku informacji z pewnego randkowego portalu czyni tę czynność wysoce ryzykowną :)

      Usuń
  2. My powoli już nie będziemy możliwości sobie czegoś życzyć lub nie.Nie wiem jeszcze co zrobię 25 października jeżeli będzie referendum.Wkurza mnie już to wszystko co się dzieje w naszym kraju.Ale ze smutkiem stwierdzam,że spora ilość ludzi twierdzi,że teraz dopiero jest tak jak powinno być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz, to znaczy jak? Chaos i niepewność, wściekłe ujadanie na siebie? Może to i fajne, tyle, że nie dla mnie, tym bardziej, że przyszłość widzę blado. Warto w takich czasach trzymać się swoich racji, nawet jeśli nie są popularne – przynajmniej śmiało i bez odrazy patrzę sobie w oczy podczas golenia :)

      Usuń
  3. Piszecie jakbyście nie wiedzieli, że tak się stanie..
    Kiedy ostatnio ktoś rządził zgodnie z Naszymi oczekiwaniami?
    Ja akurat jestem całkiem antysystemowy. Nie mieszaj Asmodeuszu wiary do polityki. Tym bardziej, że jak pisałem na swoim blogu w tekście "uważaj o co się modlisz", że kościół katolicki zostanie wykończony polityką pseudo-katolicką. Będzie druga Irlandia za 4 lata.
    Co do ustrojstwa też pisałem, że demokracja nam nie służy, Prezydent woli mieć nieoficjalną władzę, niż wystawić się na gniew ludzi.. Poza tym nie przesadzaj mamy tu dalej PRL tylko zreformowany. Usunięto tylko socjal.
    P.S. nie musisz komentować u mnie. Od 2002 do 2011 prowadziłem stronę na republice i nie było możliwości komentarzy, więc jakoś przeżyję:) popełniłem wtedy błąd, że przenosząc się na blog w 2013 nie przeniosłem paru zapisków;) Do zaufania google mnie nie przekonasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ja mieszam wiarę do polityki, to ona sama się w nią miesza. Uważać nie muszę, bo o nic się nie modlę, nawet o swoje zdrowie, gdyż w żadne modły nie wierzę.
      Natomiast, co do różnic ustrojów to faktycznie widać, że brak Ci doświadczenia i wiedzy. Bo co to znaczy być bezsystemowy? Anarchizm? Nawet sobie nie jesteś w stanie wyobrazić czym to grozi. Różnica między komunizmem (no, raczej socjalistycznym komunizmem) a demokracją to nie tylko socjal. Dziś np., możesz jechać gdzie Ci się żywnie podoba, w Rosji radzieckiej musiałeś mieć przepustkę do innego miasta, w Polsce nie było łatwo wyjechać za granicę kraju. Dziś możesz pisać co sobie nie zechcesz, włącznie z obelgami na rząd. Za komuny mogłeś zaliczyć za to wizytę w areszcie, albo i w więzieniu. O rozstrzeliwaniu opozycjonistów nie wspomnę. Trochę historii współczesnej by Ci się jednak przydało. I na koniec pytanko - znasz jakiekolwiek rządy, które rządzą zgodnie z oczekiwaniem wszystkich?
      Ja nikogo nie namawiam do zaufania jakiejkolwiek witrynie.

      Usuń
    2. I jeszcze o Twoim optymizmie, związanym z Irlandią. Piszesz 4 lata, a to jest już hura optymizm. W sytuacji realnego wpływu na władzę jaki się szykuje, łącznie z powoływaniem hierarchów do Sejmu i Senatu, raczej bym na to nie liczył. Jeśli dziś, dzięki Kościołowi udaje się zmobilizować znaczną część społeczeństwa przeciw władzy, zyskując dodatkowe środki i metody wpływu (by nie napisać przymusu), majstrując przy Konstytucji i nadając „swojemu” prezydentowi odpowiednie uprawnienia, możesz się tej dzisiejszej Irlandii nie doczekać – patrz Łukaszenka i Putin.

      Usuń
  4. Zawsze określam swoje poglądy wprost: jak najwięcej wolności społecznych ekonomicznych oraz wsparcie socjalne (socjalliberalizm). Dziś można mówić na władzę co się chce nie dlatego, że prawo na to pozwala tylko dlatego, że u nas żadna instytucja nie stosuje się do litery prawa. Z wolnością to nie przesadzaj, czym różni się zniszczona kariera dziennikarza na wschodzie (rosja, białoruś, ukraina) od działań przeciwko Durczokowi? Oglądałeś materiał o budowie Soczi? to jakby o naszych kochanych urzędnikach. Nasza banda nie zgodzi się na wprowadzenie kary śmierci, bo by poginęli. Wiesz ja znam za dużo osób co w latach komuny mieli paszport. I władza nawet nie wykorzystała faktu, że siedzieli za bójki z milicją... Już pisałem w Irlandii rządził kościół i to wręcz oficjalnie.
    Tam władza też była obmurowana prawem. Referenda sobie wywalczono dosłownie bo kler zaczął się bać pokazywać w miejscach publicznych. Nie nazywałbym gościa, który mówi o wzroście przestępczości, która doprowadzi do wojny domowej optymistą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A podaj mi choć jeden paragraf, który zabrania Ci dziś krytykować władzę, nie mam na myśli obelg i oszczerstw. Sprawa Durczoka jest jednostkowym przykładem i wg mnie ma podłoże bardziej osobiste niż polityczne. W żaden sposób nie da się porównać do sytuacji dziennikarzy opozycyjnych ze wschodu, tym bardziej, że Durczok uchodził za dziennikarza prorządowego.
      Piszesz o paszportach, te były dostępne dopiero w czasach Gierka i pozwalały na odwiedzanie krajów RWPG – też korzystałem. Otrzymanie paszportu do odwiedzenia krajów Zachodu niejednokrotnie wiązało się z koniecznością podpisaniem tzw. lojalki. Stąd dziś takie pole manewru ma IPN.
      A co do kary śmierci. Jeśli tak bardzo chcesz, w tym temacie możesz mnie dopisać do tej „naszej bandy”. Moim zdaniem, ktoś kto się podnieca karą śmierci jest w jakiś sposób zboczony, skoro fascynuje go uśmiercanie. Tak samo zboczony jak każdy morderca, którego chce na śmierć skazać.
      Skoro określasz się za takim system jaki opisujesz to zaprzeczasz idei bezsystemowca.
      Kościół w Irlandii padł z powodu pedofilii, i choć taki przypadki w naszym Kościele też się zdarzały, to jednak daleko im do skali jaka miała miejsce w tamtym kraju. Na dziś nie widać powodu dla którego nasz Kościół nagle miałby stracić na znaczeniu.

      Usuń
  5. Jeżeli dla Ciebie system to ustrój to jestem systemowy. Dla mnie system to ustawy powodujące określone działania ludzi. Sposób ich uchwalania mnie nie interesuje. Może je uchwalać 1 prezydent, 460 idiotów zwanych sejmem lub nawet car. System tworzą ustawy. Muszę zacytować hasło pewnej Pani "Polska od nowa". To prawo niszczy ludzi...
    Ciebie dopisywać do bandy? Podpisz się imiennie to od razu sam się dopiszesz. System polega na tym, że z góry jest zaplanowane. Zagłosuję na SLD to popieram Piotra Dudę. Tak, bo członkowie SLD należą do tego związku zawodowego. Na PO to wejdą w koalicję na PSL to sam wiesz.
    Kara śmierci... za dużo przestępców łazi na wolności. Ty sobie zakazuj zabijania kolegów prezydenta. Nie Ty mijasz na ulicy gwałcicieli i morderców, którzy mają tylko "zawiasy". Zresztą ze względu na wiek nie masz się czego bać.
    Durczok był zawsze lewicowy, o ile pamiętasz pomógł wygrać wybory prezydenckie w 1995 roku. Dziwne, że w teraz akurat go zaatakowano. Cóż groziło, że poprze koleżankę z TVN.
    Pisałem o ludziach co zwiedzili RFN i Francję to były kraje RWPG? Dziś tak samo trudno wyjechać do USA jak wtedy. Wina po stronie naszego "sojusznika".
    Kościół w Irlandii oberwał zgwałconą 14-latką, która nie mogła dokonać aborcji. Zresztą pisaliśmy już o tym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz, że to prawo niszczy ludzi (sic!) Nigdy nie przyszło Ci na myśl, że tam gdzie istnieją obok siebie dwie osoby, muszą je obowiązywać jakieś zasady? Tak samo jak każdą grupę ludzi, a im bardziej złożona i większa grupa tym te zasady muszą obejmować coraz więcej wzajemnych relacji. Nawet wśród stada małp istnieją pewne zasady współistnienia. Gdyby prawo niszczyło ludzi, bylibyśmy już gatunkiem wymarłym.
      Każdy system rządów tworzy jakiś system, ogólnie nazywany ustrojem. Może dla Ciebie nie ma znaczenia, czy rządzi Tobą jakiś zdegenerowany car, który i tak ma całą machinę ucisku, byś przypadkiem mu się nie wywinął. Bezsystemowość to anarchia – każdy sobie rzepkę skrobie, nie oglądając się na normy współżycia społeczeństw.
      Pisałeś o ludziach, którzy mieli paszport – nic więcej.
      Na temat kryzysu Kościoła w Irlandii proponuję Ci lekturę:
      pl.wikipedia.org/wiki/Przest%C4%99pstwa_i_wykroczenia_seksualne_w_KoC5%9Bciele_katolickim#Irlandia

      Usuń
  6. Hehe sam wypisujesz szkodliwe przepisy, które PiS chce wprowadzić. Jednocześnie mi piszesz, że prawo nie niszczy ludzi? Tym samym i to prawo nie zaszkodzi. Nie jestem bez systemowy, dla mnie system który promuje przestępców jest moim wrogiem jestem anty-systemowy wtedy;) Nie jestem wrogiem wszystkich systemów.
    Jestem zwolennikiem twardych zasad bezwzględnie egzekwowanych.
    Hammurabi na prezydenta Polski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawo, o którym piszę, nie niszczy ludzi, ono zmieni obecny ustrój i ograniczy pewne swobody obywatelskie, co nie wszystkim musi odpowiadać. W myśl dewizy: jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. To, że nie wszystko będzie mi w nim odpowiadać, nie znaczy, że nie będę go respektował.
      A swoją drogą, należy się cieszyć, że w tym obecnym bajzlu, tacy jak Ty nie decydują o prawie. Groziłaby mi na starość emigracja :)))

      Usuń
  7. Konsekwencje (wprowadzania tych zmian) będą odwrotne do zamierzonych. Chociaż np. podziemie aborcyjne jest happy, że nie ma legalnej aborcji. Koszty nieprzemyślanych decyzji gospodarczych odczujesz. Czy konieczność podniesienia podatków za parę lat nie uderzy w obywateli? Gdzie napisałem, że nie respektuję prawa?
    Nie chodzi mi o zmianę ustroju. Raczej małe ustawy. Prosty przykład to utrzymywana przez system ustawa pozwalająca Chazanowi na bycie wręcz Bogiem. Czy ten element systemu zniknie przy zmianie ustroju? Czy ta ustawa nikomu nie zagraża? Nazwanie tego samego systemu inaczej nie zmienia faktu jego istnienia. Posłużę się alegorią masz system Vista na komputerze zmieniasz na 7. Nie zauważysz zbytniej różnicy. Chyba, że zmieniasz dla nowego sprzętu. a teraz na dowolnym systemie zmień przeglądarkę zauważysz różnice. Systemem nazywa się całość Windows + aplikacje. Tak samo konstytucja + ustawy tworzą system.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się nie pogniewaj, ale mam wrażenie, że próbujesz dzielić włos na czworo, przytaczając nic nie znaczące przykłady i porównania. Proponuję abyś przeczytał mój post jeszcze raz i zastanowił się do czego ta dyskusja ma zmierzać? Ja piszę o wpadkach prezydenta (a będzie jeszcze jeden post na ten temat), o tym, że się z nim nie zgadzam, a Ty wyjeżdżasz mi ze świętym Chazanem (sic!) i Windows(?!) Jak tak dalej pójdzie skończymy na białych myszkach...
      Pozdrawiam, jak zwykle już bez sarkazmu.

      Usuń
    2. Wiesz, jak piszesz odpowiedź do mojego komentarza to nie dziw się, że robię to samo co Ty i odpisuję na to co jest w Twoim komentarzu. Co do PiS mają rację z hasłem Polska w ruinie, dokładnie taka będzie po kadencji ich rządu.

      Usuń
    3. Zauważ, że zarówno tu, jak i na swoim blogu to Ty kierujesz dyskusją z wyraźną tendencją do odchodzenia od głównego tematu postu.
      Czy tak będzie z tą ruiną trudno dziś wyrokować. Ostatnie sondaże, jeśli umiem liczyć, wskazują, że PiS niekoniecznie zdobędzie wymaganą większość. Hipotetyczna koalicja PO i lewicy daje jej przewagę nad PiS. Ale to tylko gdybanie, bo tak naprawdę nikt nic nie wie, choć PiS już świętuje zwycięstwo.

      Usuń
  8. PiS jest jak PSL może z każdym. Jedyny Palikot i Miller z nimi nie chce. I jeżeli tylko sytuacja pozwoli lewica nie wejdzie w żadną koalicję. Po wyborach Kopacz w swojej partii straci pozycję lidera. Partię przejmie najlepszy kolega Gowina czyli Schetyna. A ten pójdzie na kolanach w koalicję z PiS..
    P.S. Ty zszedłeś na temat koalicji po wyborach...

    OdpowiedzUsuń