poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Niezdrowe zapędy



Mam jeszcze w pamięci lekturę książki Orwella „Rok 1984” – futurystyczną wizję bezwzględnego podporządkowania jednostki państwu. Ku mojemu zdumieniu odkrywam, że opisywana i wyimaginowana przyszłość, choć o innym zabarwieniu, może się ziścić już niebawem. Staram się być w miarę obiektywny, na ile to oczywiście możliwe, więc zaglądam sobie zarówno do portali prawicowych, liberalnych jak i lewicowych. To właśnie tam odnajduję treści, które zaczynają mnie przerażać.

Pierwszym był news o tym, że Prezydent zamierza dyskutować o naszej Konstytucji, a jak się uda to będzie ją zmienić. Na pewno nie jest doskonałą, ale czy aby tak złą, aby pisać ją od nowa? Jeśli nawet, to główny pomysł tej nowej, postulujący zwiększenie uprawnień Prezydenta, budzi poważne obawy. Może skutkować zmianą ustroju z parlamentarnego na prezydencki. Tylko rodzi się pytanie, czy Polska jest gotowa na taką zmianę? Taki system funkcjonuje we Francji (jako przykład pozytywny), rzecz w tym, że Francja jest na wskroś krajem liberalnym, czego o Polsce powiedzieć nie sposób. Przykład kraju prezydenckiego jakim są Stany Zjednoczone trudno przenieść na nasz grunt, bo tam jednak pozycja Senatu jest równie silna jak pozycja prezydenta, doświadczenia zdecydowanie bogatsze, a konstytucja obwarowana niezliczonymi poprawkami, które gwarantują pełną swobodę obywateli, nawet tych mających na pieńku z prawem, czego w naszych warunkach już sobie wręcz nie można wyobrazić.

Znalazłem w Gazecie.pl dwa artykuły, które napawają już nie tylko obawami, ale i grozą. Ja wiem, ten portal ma zdecydowanie negatywną opinię, z którą po części się zgadzam, ale w tym przypadku opierają się one na zapisanych faktach. Te zapisane fakty to propozycje zmian konstytucji z lat 2005 i 2010 proponowanych przez PiS, która to partia ma teraz realne szanse dojść do władzy. Ktoś powie, że tak już było i nic się nie stało. Otóż nie do końca. Wtedy PiS nie dysponowało większością w parlamencie, rządziło przy pomocy przystawek: Samoobrona i LPR, a tym razem taka większość jest realna. Warto w tym miejscu przyjrzeć się tamtym propozycjom, będzie więc wyliczanka.

Zamiast dotychczasowego zapisu: „RP zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela” będzie: zapewnienie rozwoju osoby we wspólnocie narodowej – a to już brzmi groźnie. Władza otrzymuje możliwość ograniczenia wolności i praw jednostki w imię bliżej nieokreślonej wspólnoty narodowej. Na dziś tą wspólnotą jest narodowość polsko-katolicka, o czym zapewnia nas sam Prezydent, jego PiS-owscy poplecznicy (z prezesem na czele) i hierarchowie Kościoła katolickiego. Na domiar wszystkiego znika pojęcie dyskryminacji, pozostaje jedynie równość wobec prawa.

Nowa konstytucja ma gwarantować prawo do życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci oraz stwarza możliwość poddania zabiegom medycznym osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzającymi zagrożenie życia i nietykalności cielesnej dla innych osób (sic!). To daje wiele do myślenia. Bo skoro każdy zabieg leczniczy grozi śmiercią to czy medycyna w tym kraju zatrzyma się w miejscu lub, co gorsza, ulegnie wstecznictwu? A jaki problem uznać osoby niewygodne dla systemu, za chore psychicznie, zagrażające nietykalności cielesnej innych osób? Mnie to się jednoznacznie kojarzy z metodami faszystowskich Niemiec.

Dalej: „Władza publiczna nie reguluje spraw par niemałżeńskich”, tym samym pozbawia konkubinat wszelkich praw, o jakichkolwiek prawach par homoseksualnych należy całkowicie zapomnieć.

Z nowej konstytucji znika pojęcie wolności prasy i równego dostępu do publicznej służby zdrowia, za to konstytucyjnym prawem staje się prawo do lustracji (sic!) Najważniejszym zadaniem władz staje się „bezwzględne zwalczanie lekceważenie prawa” i brak jest zakazu przymuszania do ujawniania własnych przekonań, czyli w dowodzie osobistym lub innych dokumentach może pojawić się rubryka „wyznanie”.

Preambuła konstytucji zaczyna się od słów: „W imię Boga Wszechmogącego”(sic!), a z przepisów znika zapis o zakazie przymuszania do udziału w praktykach religijnych (sic!), znika również zastrzeżenie, że nie można naruszać wolności sumienia i wyznania.

Wreszcie kuriozum: sądy tracą gwarancję niezawisłości i niezależności, za to sędziowie będą mogli być członkami partii. Podobnie będzie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich.

Tyle w kwestii swobód obywatelskich. A teraz w kwestii uprawnień prezydenta.
Po pierwsze: przez pierwsze sześć tygodni prezydent ma prawo rozwiązać Sejm bez podania przyczyn (sic!). 
Po drugie: może rozwiązać sejm jeśli mu się jakaś uchwała nie spodoba, a zarządzone referendum poprze jego zdanie.  
Po trzecie: prezydent ma prawo nie powołać rządu wybranego przez Sejm, nawet jeśli tylko będzie czuł osobistą animozję. 
Wreszcie po czwarte: członkiem Trybunału Konstytucyjnego nie musi być już zawodowy sędzia, może być nim nawet krewny prezydenta. Mało tego, aby decyzje TK miały moc prawną będzie musiał wykazać się większością czterech piątych składu, a nie jak do tej pory zwykłą większością głosów.

Te przykłady nie są wyssane z palca, to wszystko, co podkreślam jeszcze raz, są propozycje PiS-u, które z oczywistych względów nie miały szans realizacji, bo nigdy ta partia nie miała takiej przewagi, jaka dziś się rysuje.
Dziś można by rzec: Obywatelu! Śpij spokojnie – PiS czuwa. Zamiast demokracji będziemy mieli demokraturę chrześcijańską


4 komentarze:

  1. wnioskuję, że nowa konstytucja może nie być dobra..

    Zapraszam: www.wypociny-judyty.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, co kto lubi :) Pewnie są tacy, którym te zmiany będą odpowiadały.

      Usuń
  2. Zawsze taka była..
    Asmodeuszu gorzej to otwiera drzwi muzułmanom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie rozumiem (to pewnie znów te skróty myślowe, z których nie możesz się wyleczyć). Zawsze taka była? Demokraturą chrześcijańską?, czy może Konstytucja, ale wtedy to pierwsze zdanie jest zupełnie niezrozumiałe.
      Co otwiera drzwi muzułmanom (jakie "to")? Skrajna prawica zdecydowanie sprzeciwia się przyjmowaniu muzułmańskich imigrantów i jak by nie patrzeć na PiS - to jest jednak partia konserwatywno-prawicowa.

      Usuń