środa, 30 września 2015

Akcja za akcję



  No i się porobiło. Swego czasu była akcja na Facebooku o szkole bez religii. Ta akcja przybrała konkretny kształt „Świecka szkoła” i zebrano 100 tysięcy podpisów, aby tą sprawą mógł się zająć Sejm. I choć mam się za ateistę, przyznaję, że ani na Facebooku akcji nie poparłem, ani podpisu nie złożyłem. W mojej ocenie, to przysłowiowe bicie piany. O nic, bo kto nie chce na religię chodzić nie musi. Jest problem uroczystości religijnych, kiedy to zamiast edukacji posyła się młodzież do kościoła, ale temu dałoby się zaradzić w inny sposób, np. przez naciski na kuratorium. Niech się publicznie tłumaczą dlaczego msza jest ważniejsza od nauki.

  Na reakcją na owe 100 tysięcy podpisów nie trzeba było długo czekać. Jeszcze tego samego dnia, niejaki pan T. P. Terlikowski ogłasza kontrakcję: „Ani złotówki katolików na szkoły bez katechezy” (sic!) Tłumaczy to z pozoru w dość logiczny sposób. Bo szkoła nie jest własnością ateistów, antyklerykałów czy wolnomyślicieli. Skoro chcą mieć szkoły bez katechezy niech je sobie sami opłacają. I nic go nie obchodzi, że szkoły mają charakter publiczny i powinny de facto być niezależne światopoglądowo. Sam zresztą zapisał swoje dzieci do szkoły stricte katolickiej. Jego prawo.

  I tu rodzi się szereg wątpliwości. Pierwsza i najważniejsza wynika z faktu, że szkoły nie są również własnością katolików. A skoro katolicy w tych szkołach pobierają nauki świeckie jak: matematyka, język polski i obce, historia, geografia, chemia, fizyka itd., to czy od teraz można wymagać, aby katolicy dodatkowo opłacali naukę tych niereligijnych przedmiotów? Idąc krok dalej, należałoby rozpocząć kolejną akcję: „Zero podatków katolików na świeckie państwo” w tym również na kliniki, gdzie dokonuje się grzesznych zabiegów, badania naukowe nie mające związku z religią czy też świecką kulturę. Powinno się powołać katolicką policję, sądy, wojsko i urzędy. Coś na wzór „Nur für katolików”.

  Mnie nasuwa się jeszcze jedna refleksja. Nie tak dawno pod obrady Sejmu poddano wniosek obywatelski o całkowitym zakazie aborcji. Pewne ośrodki moralności chrześcijańskiej piały z zachwytu nad wnioskiem i grzmiały złorzeczeniami, gdy wniosek odrzucono. Dziś te same środowiska oburza inny wniosek obywatelski i pewnie będą piać z zachwytu gdy i tym razem Sejm go odrzuci – a jestem się gotów założyć, że tak się stanie. Jakoś tak smutno się robi, gdy wszyscy nawołują do zgody narodowej, a jednocześnie wciąż pojawiają się nowe pomysły, ze wszystkich stron, by ten naród skłócić do reszty...


24 komentarze:

  1. Ale zapomina już o zero składek ateistów na Watykan oraz radio z ryjkiem. A te niestety płaci się z budżetu państwa. Religia w szkole jest mi obojętna, obecnie pierwszoklasiści nawet nie zwracają uwagi o czym jest lekcja, wiedzą tylko, że coś rysowały :D Ja na koniec szkoły nie uczęszczałem na religie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeden problem, który celowo pominąłem w notce, a będący dość poważnym argumentem dla przeciwników religii. Szkoła służy nauce, taki jest jej cel. Religię, tę w obecnym wydaniu, trudno nazwać nauką, co wynika chociażby z faktu, że wiara z definicji jest w opozycji do nauki. Ale to już jakby tylko na marginesie.

      Usuń
    2. Tu akurat argument do polemiki. Bo trzeba podzielić na działy. Nauka o tym, że nie powinno się zabijać jest etyką, a w nią się nie wierzy, bo to nauka. Na religii uczyłem się ciekawych rzeczy m.in. kalendarzyk małżeński, zakonnik był ok, może dlatego, że jego reguła zakonna każe stawiać rozum i rozwagę na pierwszym miejscu. Potem nadeszła katechetka, do tego 4 rp. W chwili, gdy nawiedzona baba zaczęła zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o zakazie aborcji po prostu się wypisałem z religii.

      Usuń
    3. Jeśli masz na myśli „nie zabijaj” z dekalogu to jest to religia, bo dekalog trzeba traktować w całości. A tam jest również „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Samo przykazanie, nie zabijaj, jest zbyt ogólnikowe, aby rozważać je w sensie etycznym. Samo pierwsze założenie, Bóg jest, nie ma nic wspólnego z nauką. Etyka tylko dlatego uznawana jest za naukę, że jest działem filozofii, którą już tak nawiasem mówiąc, też trudno uznać za naukę w sensie stricte.

      Usuń
    4. Dekalog to całość, dla wierzących. Jednak wiele z niego to, etyka czyli w zasadzie standardy wypracowane, żeby homo sapiens sapiens mógł żyć we wspólnej przestrzeni. Więc pod tym względem religia to taki sam przedmiot jak godzina wychowawcza, tylko skierowana do wierzących. Paradoksalnie patrząc sposobem ateistów, czyli wychodząc od tego, że człowiek wymyślił sobie Boga, to już ten przedmiot podchodzi pod filozofię. Przy dobrym nauczycielu to dowiesz się coś niecoś o innych kulturach. Jak również o różnicach w kalendarzu juliańskim i gregoriańskim, czyli o historii. Jak w każdym przedmiocie, wszystko zależy od nauczyciela. Co nie zmienia faktu, że osobiście jestem zdania, że to powinien być przedmiot dodatkowy, a nie obowiązkowy.

      Usuń
    5. Nie jestem pewien, ale religia nie jest przedmiotem obowiązkowym, zresztą trudno to sobie nawet wyobrazić, aby była.
      Kiedyś, gdzieś napisałem, że teologia jest dziedziną filozofii, za co nieźle mi się dostało (i słusznie), więc tym bardziej religia nią być nie może. Jeśli mówimy o etyce, owszem jest dziedziną filozofii, ale tylko ze względu na to, że zajmuje się badaniem moralności, ale jej zasad (moralności) nie tworzy.
      Cóż, ja już raczej do szkoły się nie nadaję, ale zapewniam Cię, że swego czasu miałem sporo dobrych nauczycieli :) – szczególnie z historii. I choć dziś niewiele z wyuczonych faktów pamiętam, gdy trzeba, wiem gdzie szukać, aby na nowo sobie pamięć odświeżyć.

      Usuń
    6. Religia jest obowiązkowa, bo z automatu masz ją w planie lekcji (można się ewentualnie wypisać). Dodatkowy język, czy np. zajęcia gry na gitarze, czy inne koła zainteresowań są nieobowiązkowe, bo na nie trzeba się zapisać. Czym młodsze pokolenia nauczycieli tym poziom niższy.

      Usuń
  2. Kiedyś ,,Fakty i Mity" nagłośniły zbieranie podpisów pod tym projektem co piszesz. Na pewno nie mogę się z Tobą zgodzić w kwestii, że jak ktoś nie chce nie musi chodzić na religię. Należy poprzez oświadczenie rodziców lub pełnoletniego ucznia wskazać jako przedmiot do realizacji etykę, jeśli nie chce się uczęszczać na religię. Problem pojawia się jednak w takiej właśnie sytuacji, bowiem z reguły szkoły nie są w stanie znaleźć etyka do nauczania. I tak jak było w moim liceum osoby zapisane na etykę miały w całym roku szkolnym może ze dwie lekcje, a tak siedziały na korytarzu.

    Ale ogólnie przychylam się do Twojej tezy, że akcja nie dotyczy kwestii, które mogą zmienić diametralnie świat. Najpierw należałoby odsunąć Episkopat od współrządzenia krajem. Wtedy wszystko stałoby się prostsze.

    Na pewno ,,FiM" zasiały we mnie ziarno przerażenia, gdy pokazali w liczbach godzin ile przeciętnie uczeń będzie miał religii, a ile np. historii.

    Kończąc temat religii w szkołach napiszę jeszcze o moich doświadczeniach. W liceum wybrałem religię i pozytywnie byłem zaskoczony. Zajęcia prowadził człowiek starszy, z brodą, nazywany przez wszystkich Mojżeszem. Jednak wbrew stereotypowi można z nim było dyskutować na poziomie o wszystkim, nie przerywał, nie cytował co KK ma do powiedzenia w danej sprawie. Zastąpił go młody człowiek, który z każdej dyskusji czynił szopkę, chcieliśmy rozmawiać o aborcji, karze śmierci, eutanazji itp. Pozwalał nam, ale tylko w ramach nauczania KK, co było dla nas arcy straszne.

    Ano wiedziałem i o tym, tylko co z tego, skoro nawet po słowach przeprosin wyduszonych do kamery (mikrofonu?) pan ambasador dodał, że zapewne został źle zrozumiany. Przecież to dalszy rozdział kpienia sobie z nas, z naszego rządu itd.

    Kiedyś coś niecoś wiedziałem o owocobraniu, na działce zdarzały się dobre porzeczki, czasem jabłka, gruszki. Ale ostatnio wszystko poszło w diabły, albo ptaki zjedzą, albo samo zgnije nim zdążymy w odpowiednim momencie przyjechać. A o grzybach nic nie jestem w stanie powiedzieć. Może tylko o papierzakach niejakich. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc; kto nie chce nie musi, miałem na myśli wszystkie dostępne środki, aby na religię nie chodzić. Oczywiście, zgoda rodziców ma tu kapitalne znaczenie, ale jeśli uczeń ma dar przekonywania... Myślę, że niechęć, czy chęć chodzenia na lekcje religii w dużej mierze zależy właśnie od rodziców, przynajmniej we wczesnym okresie edukacji. Brutalnie nazwać to można indoktrynacją środowiska. Problem w tym, że jeśli nie podoba Ci się któryś z innych przedmiotów, nie masz żadnej możliwości zrezygnowania z jego nauki. Stąd określenie „kto nie chce, nie musi” jest jak najbardziej adekwatne w stosunku do religii.
      Problemy z nauczaniem etyki to temat rzeka, należy ubolewać, że jest traktowana w taki a nie inny sposób. Uważam, że jeszcze bardziej przydałby się przedmiot religioznawstwo.

      Usuń
  3. Wprowadzenie religii do szkoły nie było dobrym pomysłem.Jestem za nauczaniem religioznawstwa.Jedno wyznanie,w tym przypadku katolicyzm nie powinno zawłaszczać przestrzeni szkolnej.Wiara nie powinna podlegać ocenie tak jak inne przedmioty.

    " O nic, bo kto nie chce na religię chodzić nie musi"
    Ale nieraz lekcje religii są w środku innych lekcji i dziecko niejako z musu i tak w nich uczestniczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan zajęć w szkole to są sprawy stricte organizacyjne, które można by, przy odrobinie dobrej woli, załatwić bez uciekania się do wojny ideologicznej. Niemniej zgadzam się z Twoją opinią. Wprowadzenie religii do szkół nie było dobrym pomysłem. Ale skoro wprowadzono, trzeba tę „żabę” zjeść... :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Nauczanie religii nalezy potraktowac ,jak nauczanie kazdego innego przedmiotu.Religia nie uczy WIARY tylko przedstawia np.biblijne przypowieśći ,Księgi ,Pieśni.To właśnie z Biblii czerpali i czerpia najwięksi artyści swoje inspiracje.Dlaczego mamy tego młodzieży bronić.? Dlaczego odciąć ją od takiego wspaniałego tekstu kultury jakim jest ST i NT ?
      A potem się dziwimy ,że młodzież niedouczona .
      Tu nie chodzi i naukę pacierza ,chociaż ten jeszcze nikomu nie zaszkodził
      ,ale popatrzenie na religię jako zjawisko kultury.
      A religia to i dekalog a jak dekalog to i etyka.Tych rzeczy nie można rozdzielić.
      I wielka szkoda ,że ten przedmiot nie jest tzw."liczącym się" do średniej na świadectwie" szczególnie maturalnym.
      Inna zupełnie sprawa to ilosc jej godzin w rozkładzie tygodniowym.Ale to już wytyczne MENu.

      Usuń
    3. Po części się z Tobą zgadzam, czemu dałem wyraz w notce. Niech sobie te lekcje są, wszak wierzący to wciąż większość naszego społeczeństwa. I ja naprawdę nie chcę wnikać w program tych lekcji, rzekłbym: to nie mój problem. Czy jest tak jak piszesz, że to nie nauka wiary, a zapoznanie się z Pismem Świętym, tego też nie wiem i zdania nie zabieram, choć czasami zdarza mi się słyszeć i czytać o innym charakterze tych lekcji. Gdyby jednak na tych lekcjach było patrzenie na religię jako zjawisko kultury, to po pierwsze nie byłyby to lekcje religii a religioznawstwa. A dlaczego wtedy, niejako przy okazji, nie omawiać innych religii? Po drugie, gdyby to było związane tylko z kulturą, mogły być obowiązkowe dla wszystkich, bez względu na wyznanie czy jego brak. A na to niestety katecheci się nie godzą, gdyż wtedy nie byłoby możliwe nauczanie, jak to określiłaś, pacierza. A przyznaję, sam musiałem nadrabiać zaległości na temat egzegezy Biblii, bo mi zarzucano, że wypowiadam się na tematy, których nie znam.
      Ale w takiej sytuacji, kiedy to nie jest religioznawstwo, ten przedmiot w żadnym wypadku nie powinien się liczyć do ogólnej oceny, a tym bardziej do oceny maturalnej. Bo matura jest z wiedzy, a nie z wiary i jest dla wszystkich, nie tylko wierzących.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. liiviia

      Trzeba pamiętać,ze nie ma jednej religii,jest ich spora ilość.Zaczytywanie się w Starym i Nowym Testamencie jest sprawą dobrą,ale to jest faworyzowanie jednej religii.a tego w szkołach publicznych nie powinno być.
      Każde wyznanie powinno we własnym zakresie swoje prawdy wiary przekazywać.Nikt nikomu tego zabronić nie może.
      W szkole jeżeli już powinno się poznawać wszystkie religie.Te które już wymarły i te które trwają.
      Wtedy dopiero spostrzeżemy,że mimo różnic we wszystkich religiach jest też trochę wspólnego.

      Usuń
  4. Teraz już w całości wiem co miałeś na myśli używając tego sformułowania. Rodzice odgrywają wielką rolę w tej kwestii, przykładowo moi Rodzice nie mieli nic przeciwko temu, abym nie przystąpił do bierzmowania. Po prostu stwierdziłem, że nie jest mi ten sakrament do szczęścia potrzebny. Raz ksiądz, który był z kolędą namawiał mnie gorąco do bierzmowania, ale zdania nie zmieniłem. Wydaje mi się, że tamten czas był akurat okresem, gdy sam ułożyłem sobie w głowie wszystkie elementy układanki pt. KK. Co do religii w liceum to tak jak napisałem wcześniej, był to mój wybór, częściowo z ciekawości, może trochę też z jakiejś dziwnej przewrotności mojej.

    I pomyśleć, że mogę skończyć jako trybik w tym czołgu. @_@

    Ja kilka razy w miesiącu będę miał styczność z dużą grupą ludzi, część ma dzieci, co może skończyć się zachorowaniem na grypę u mnie. Wolę jednak się zaszczepić a dodatkowo może wesprę się dostępnymi jeszcze witaminami w warzywach czy owocach.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do tematu poruszonego przez @liiviia zgadzam się na Polskim przerabia się i tak pół starego testamentu, gdyż jakby nie było to literatura, do większości motywów biblijnych odwołują się poeci, twórcy itp. Ale założę się, że i autorowi bloga wymknie się czasem odwołać do bibli i powiedzieć coś w stylu "ciemności egipskie", o królu Salomonie, czy o "potopie", który występuje we wszystkich mitologiach od majów po religie po izraelskie (dobrze znać co te pojęcia znaczą). Pani Baggins Stary Testament to Judaizm + Nowy = Chrześcijaństwo (wszystkie odmiany razem z prawosławiem) wystarczy do tego dodać tylko jednego proroka Mahometa i masz muzułmanów. Allah i Jahwe to ta sama istota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określając ciemność używam zdecydowanie bardziej dosadnego określenia, nie mającego żadnego odniesienia do Biblii :)
      W dodatku nieładnie tak posądzać Panią Baggins o nieznajomość rzeczy, co do Starego i Nowego Testamentu i chyba zupełnie nie zrozumiałeś jej ostatniego komentarza.

      Usuń
    2. Bartosz
      Dlaczego mamy zakończyć na Mahomecie,przecież był jeszcze Bahá'u'lláh.
      Potop masz rację to nie tylko Noe-zaczęło się od Ziusudry..

      Jeżeli chodzi o chrześcijaństwo nie rozumiem stwierdzenia "wszystkie odmiany razem z prawosławiem"Jak wiadomo mamy trzy odłamy katolicyzm,prawosławie i protestantyzm.A te dzielą się się jeszcze na wiele innych nurtów.

      Jeżeli już to w szkołach powinniśmy nauczać o wszystkich religiach,nie tylko abrahamowych

      Usuń
  6. Nie do końca, bo religia katolicka w niektórych regionach typu Brazylia, Meksyk się zsyntetyzowała z religiami lokalnymi i te religie nie wchodzą do grona religii protestanckich. Jednak ochrzczeni w imię Jezusa Chrystusa pozostają chrześcijanami.
    Nauczanie o wszystkich religiach byłoby dość trudne i tej nauki byłoby sporo. Dlatego kogo interesuje temat idzie na na studia religioznawstwo. Na dzień dzisiejszy materiału do przyswojenia jest i tak sporo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja muszę Cię ciągle poprawiać? Jeszcze mam cierpliwość :) Brazylia i Meksyk to nie są regiony, to są państwa.
      Weźmy dla przykładu taką matematykę – jej nauczanie jest zdecydowanie trudniejsze niż religioznawstwo, a mimo to uczysz się jej od pierwszej klasy szkoły podstawowej, więc proszę, oszczędź sobie takich miałkich argumentów.

      Usuń
    2. Powiem inaczej konia z rzędem dla tego kto uczył się religii i wymieni mi wszystkich papieży.. a Wy do tego chcecie dodać Mahometa chociaż pewnie ludzie nie pamiętają z historii kiedy uciekł z Mekki do Medyny, podejrzewam, że z tego przedmiotu mało kto mi powie kto to był Budda oraz co jest w naukach Konfucjusza i czym to się różni ;) A to jest tylko wstęp do religii wschodu. Jest trudne bo nawet na religioznawstwie ostatecznie specjalizujesz się w konkretnej religii.
      Przy czym jak wykazuje nauka wiedzę należy powtórzyć 15 później, potem za godzinę, za 6 godzin, na drugi dzień potem za tydzień, po miesiącu, po pół roku i po roku, żeby dobrze ją przyswoić. Przybywający materiał powoduje, że tak na prawdę nie korzysta się z tej systematyki. Tym samym ryje się przedmiot na pamięć byle do klasówki. W ten sposób historia jako nauka jest spłycana do suchych faktów. Natomiast mało kto zwraca uwagę na przyczynowo-skutkową budowę i potem zdziwienie, że historia się powtarza.

      Usuń
    3. Reprezentujesz kogoś komu wiedza pomyliła się encyklopedią. Uczyłeś się Pana Tadeusza (albo jakichkolwiek innych wierszy), przynajmniej we fragmentach na pamięć? Czy ktoś wymaga od Ciebie dziś tej znajomości? Nabywasz wiedzę po to by mieć o danej dziedzinie jakieś ogólne pojęcie, a gdy dziś potrzeba Ci jakiegoś konkretu, masz narzędzia do tego aby go znaleźć, jeśli nie pamiętasz. Podaj mi choć jeden sensowny argument za tym by pamiętać imiona wszystkich papieży i wytłumacz do czego by Ci to mogło być potrzebne. Ty poddając się edukacji nie masz być chodzącą encyklopedią. Masz mieć ogólne rozeznanie. Właśnie przez nieznajomość islamu, szerzysz dziś mity na jego temat i jeszcze większe na temat samych muzułmanów. Co najwyżej cytujesz bezmyślnie wyrwane z kontekstu fragmenty Koranu (które ktoś Ci podsunął) i przytaczasz tylko wybiórcze fakty. A gdybyś nie znał Biblii, i ktoś Ci przytaczał tylko te fragmenty w których jest gniew, mściwość i zawiść Boga, uznałbyś chrześcijaństwo za jeszcze gorszą religię niż islam. Gdybym Ci przytoczył wybrane fakty z dziejów terroryzmu światowego mógłbyś nabrać przekonania, że terroryzm narodził się w Polsce na długo przez islamskim! (tak, tak – wystukaj sobie w gogle).

      Usuń
  7. Nie, ja dałem przykład ile nie umiem z przedmiotu religia. I cieszę się, że nie dodano jeszcze kilkunastu działów, żeby zrobić z tego religioznawstwo. Osobiście uczyłem się tylko "Pani Twardowskiej" i inwokacji z "Pana Tadeusza". I je pamiętam ;)
    Pytanie nie do mnie po co mi znać imiona papieży. Bo nie ja układam program nauczania.
    Nie muszę mieć wiedzy encyklopedycznej. Jednak znajomość jakiegokolwiek języka z koniecznością używania słownika tą znajomością nie jest. Jak się uczę o kompasie to chyba po to, żeby go umieć obsłużyć, a nie szukać instrukcji obsługi. Dlatego przyznam szczerze w kręgu moich zainteresowań były tylko przedmioty zawodowe ;) No, ale co powinno być w programie nauczania z przedmiotów to chyba już temat na inną notkę ;)
    Gdyby ktoś mi przytoczył te fragmenty, o których wspominasz i nie znałbym Biblii, uznałbym że trzy religie są okropne (judaizm, chrześcijaństwo, islam). Bo to jest we wszystkich trzech religiach. Gdybym nie znał historii w jaki sposób wiara Mahometa utworzyła imperium sięgające, aż po Hiszpanię to może bym Ci uwierzył, że terroryzm mógł narodzić się w Polsce. Jednak jeszcze Polski nie było, gdy wyznawcy Mahometa robili to samo co IS, oczywiście ze względów technologicznych nie wysadzali się w samochodach pułapkach. Dżihad to wymysł Mahometa będący odwetem za prześladowania współwyznawców przez niewiernych. Oczywiście te metody były znane wcześniej.
    Masz rację co do mojej znajomości Islamu, jest niekompletna, gdyż jako nie wiernemu (i tak nie znam Arabskiego języka) nie wolno mi dotykać tej księgi. Co nie oznacza, że nie mogłem uczestniczyć w czytaniu koranu przez duchownego. Tym samym bardziej powinno Cię martwić, że takiej interpretacji uczą się Asymilowani Afgańczycy. Myślisz, że bez znajomości ich, wiem w której dzielnicy Krakowa mieszkają mniejszości (jeszcze) religijne?

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie chodzi o to żeby była zgoda, ale żeby coś się działo, a to zagwarantuje zwaśnienie, władza będzie mogła powiedzieć, że jest niezbędna by działać.
    PS. Dziękuję,za umieszczenie mojego bloga na swojej liście. Chciałabym odwzajemnić się, ale już od jakiegoś czasu, blogi przeze mnie wciągane na listę, nie są zapisywane. Nie wiem z czego to wynika(czyżby była ściśle określona liczba blogów, które można zapisać na marginesie?). Pozdrawiam, dalszą część lektury odkładam do jutra dla jasności umysłu.

    OdpowiedzUsuń