poniedziałek, 28 grudnia 2015

I stało się..., i jeszcze się stanie



  Prezydent podpisał ustawę o TK. Ja jednak tylko o tym wzmiankuję, bo dla mnie to jakaś szopka przednoworoczna. Pan prezydent podobno konsultował się. Pytanie z kim? Chyba tylko z jednym, ale za to najwybitniejszy polskim prawnikiem – Jarosławem Kaczyńskim, a ten jak wiadomo idzie w zaparte. Bez komentarza.

  Mógłbym sobie zaśpiewać kibolski przebój; Polacy nic się nie stało..., ale jakoś tak zbyt wielkim optymizmem z tego przeboju wieje. Bo obawiam się też szopki noworocznej. Szykuje się całkiem, całkiem. Po pierwsze, ustawa medialna, po drugie, ustawa policyjna. Jak się przyjrzeć tym projektom, włos jeży się na głowie. Na wszelki wypadek dam się ściąć na jeżyka, maksymalnie 1,2 cm, gdyż jakoś nie za bardzo mi się podoba fryzura a’la Einstein, czy w starej wersji – wkurzony Chopin.

  Prawdę powiedziawszy, w tych dzisiejszych głównych mediach i tak nic ciekawego nie ma. Mam na myśli telewizję. Filmy w 95 procentach amerykańskie, gloryfikujące nawalankę, lub patriotyzm, też stricte amerykański. Do tego idiotyczne telenowele, talk show, i jeszcze bardziej denne kabaretony. Jak się trafi jakiś program publicystyczny, to się tak kłócą między sobą, że i tak nie zrozumiesz, o co. Niby nie ma o co drzeć szat, a jednak. Już sobie wyobrażam te programy informacyjne opanowane przez absolwentów rydzykowej szkoły medialnej, wspierane dziennikarzami TV Republika. A jak sobie wspomnę, że w tym roku są Światowe Dni Młodzieży, pewnie przez dwa miesiące będzie to główny temat nie tylko wiadomości. To w sferze wizualnej. A piśmiennictwo? Pozbawione funduszy z reklam, zmasakrowane procesami o zniesławienie, dziś jeszcze mainstearmowe media, zejdą do klasycznego podziemia, bo i net pewnie ocenzurują na wzór państw muzułmańskich. A kto wie, czy nie zniknie Facebook i Twiter. Będziemy faszerowani wieściami na wzór propagowany przez Frondę.

  Z ewentualnym protestem na takie ograniczenia też może się okazać różnie. To już za sprawą ustawy policyjnej, która nie tylko pozwala na bezkarne inwigilowanie obywateli, ale może zakazać każdej demonstracji przeciw. Racja, jej projekt jest w pewnym sensie zbieżny z pomysłem poprzedniej ekipy, ale... Rzecz w tym, że na czele organów prewencyjnych i siłowych, stoją trzej już znani panowie – Ziobro, Kamiński i Macierewicz. Do czego oni są zdolni, chyba nie muszę nikomu tłumaczyć. I w tym momencie nachodzą mnie bardzo złe myśli. Nie sądzę, aby Polak zrezygnował z jakiejkolwiek formy protestu, gdy coś mu się nie podoba. A wtedy krew się poleje. Dziś Pan Prezydent prosił o zaprzestanie sporów, 13 grudnia 1981 roku, pewien generał, też w ten sam sposób apelował w telewizyjnym orędziu do narodu. Ale nie łudźcie się zwolennicy PiS-u. Ta ustawa jest też przeciw Wam. Ona na wszelki wypadek zabroni Wam protestów, gdy coś temu rządowi nie wyjdzie z obietnicami socjalnymi. O tym też wróble już ćwierkają i to w samych szeregach pisowców.

  Nie mam zamiaru oglądać sylwestrowo-noworocznych przemówień, ani Pani Szydło, ani tym bardziej Pana Prezydenta. Po pierwsze, nie chcę sobie psuć, pewnie ostatniej, dobrej zabawy w taką noc. Po drugie, kupiłem swój telewizor za własne pieniądze, a kto wie, co się stanie z tym urządzeniem, gdy dopadnie mnie tzw. nerw, gdy będę słuchał patetycznej przemowy, zapewniającej, że to wszystko, to dla mojego dobra.


12 komentarzy:

  1. Heh... no tak, rozumiem oburzenie... Proponuję faktycznie zadbać o telewizor i raczej odpuścić sobie oglądanie sylwestrowo-noworocznych przemówień P. Szydło i P. Prezydenta. Chociaż może wystarczyłoby wyciszyć fonię... (?) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz wyłączyć fonie? :) Można, tylko po co oglądać mimów, kiedy ich twarze zna się na pamięć? Nie, będzie zdecydowanie tylko jakiś koncert sylwestrowy.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  2. A ja przez święta odpoczęłam od polityki, wnuki były ważniejsze i...nawet mi z tym dobrze. Nie szumiałam, gdy poprzednia władza wszystko zawłaszczała, że gadała i zachwalała swe poczynania więc i teraz na nic zda się moje interpretowanie poczynań władzy. Dla mnie to nic nowego, że każda sroka swój ogon chwali. Są pewni tego, że dobrze robią -dla jednych dobrze, dla innych źle, tak to już było, jest i będzie. A ja prezydenta lubię i...już. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę mieć przecież pretensji o to, że robisz sobie wolne od polityki, lub masz o Prezydencie takie, czy inne zdanie :) A jednak w odniesieniu do Twoich słów „dla jednych dobrze” nie mogę powstrzymać się od pewnej dygresji. Nie dalej jak w tym miesiącu narzekałaś na długie kolejki do lekarzy specjalistów. To faktycznie czarna plama na byłych rządzących. Wczoraj czytam, że cichaczem drastycznie podniesione ceny niektórych refundowanych (sic!) leków. Coś mi się zdaje, że tych, dla których jest dobrze, będzie coraz mniej.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. @Asmodeuszu> ja jestem człowiek niesłychanie cierpliwy, ale... do czasu. Póki to dotyczy jakiegoś tam p. Rzeplińskiego, który ma swoje za uszami, to mnie to nie rusza, a z tym wiąże się zmiana zasad TK. Jednak... jak się miarka przebierze, to wtedy potrafię, oj potrafię być bojowa. Żeby nie być gołosłowną, to wspomnę, że w czasach komuny i to tej bardzo uciążliwej [bodajże w roku 1971] wywołałam strajk głodowy w internacie, bo na okrągło nas karmili margaryną i salcesonem. Zaczęło się całkiem niewinnie,od całkiem niewinne stwierdzenia -"przydałby się strajk" ale potem samo się to rozwinęło na zasadzie głuchego telefonu i wtedy słowo "przydałby się" zniknęło, a poszło w eter samo słowo "strajk". Jak się media zwiedziały, to już nie było do śmiechu, szczególnie mnie, ale...byłam w radzie internackiej, więc udało się negocjować z kierownictwem internatu, już wtedy miał początek okrągły stół. Nikt nie poniósł konsekwencji, gdyż zaangażowali się w strajk mieszkający w internacie czarnoskórzy i wzięli na siebie całą odpowiedzialność, a oni wtedy byli specjalnie uprzywilejowani. Jeden podobno był synem czarnoskórego króla [nie pamiętam nazwy kraju]więc wobec nich nikt nie ośmieliłby się wyciągnąć konsekwencji. Potem inne internaty chciały brać z nas wzór, ale im już nie udało się wywołać strajku. Chach> nie mieli u siebie czarnoskórych mieszkańców :) To nie był jedyny incydent z mej strony. Potem walczyłam o świetlicę dla naszego syna i jego rówieśników z pierwszych klas Sz.P. Niby pomysł nierealny, ale zadziałałam, znowu namieszałam i...świetlica powstała. Dlaczego o tym wspominam? Bo jak rząd nie weźmie się za naprawę służby zdrowia, to jakem Basia, wezmę się za nich i jak zwykle; poruszę Niebo i ziemię. Chyba, że wcześniej św.Piotr wezwie mnie do siebie, ale... Jemu też narozrabiam. Podobno Baski tak mają, że rozrabiają [z małymi wyjątkami, ale ja wyjątkiem nie jestem]; póki co> prezydenta lubię :) a Ciebie serdecznie pozdrawiam, bo Cię szanuję :)

      Usuń
    3. Tak mi się kojarzy, że ja też w młodości uparty bywałem. Niemal na siłę, w stylu wypowiedzi pani Kempy, usiłowano mnie wpisać w poczet członków ZMS, a mnie ta organizacja bardzo „nie leżała” i w końcu wyłgałem się przez wstąpienie do ZHP. Gorzej było w 1968, ale to już inna bajka.
      A co do Twoich ewentualnych protestów – nie na darmo wspomniałem również o ustawie policyjnej. Przeciwników zamkną na 48 i półtora roku inwigilacji, z możliwością przedłużania w nieskończoność. Oni nie są głupi, o czym świadczy fakt, że najpierw zajmują się ustawami ewidentnie ograniczające wolność obywateli. Jeszcze raz przeczytaj przedostatni akapit mojej notki :)
      Pozdrawiam mimo wszystko optymistycznie :)

      Usuń
    4. U nas popularne było powiedzenie w stanie wojennym; "przeżyliśmy najazd szwedzki, przeżyjemy i radziecki..." wtedy z godziną policyjną sobie radziłam, a teraz miałabym bać się ustawy policyjnej? podobno "gdzie diabeł nie może tam babę pośle" więc się przejadę po pośle. Myślisz, że mnie wystraszą 48 godzinnym internowaniem? teraz to mi już mogą " skoczyć na pukel" [plecy]albo mnie "bodnąć złotą zicherką [agrawką]" . Jeszcze im zapowiem,że będę ich potem straszyć zza grobu :)
      Jestem w takim wieku, że nie jestem już strachliwa. Choćbym miała udać się do mojego ulubionego prezydenta, to nie zawaham się wykorzystać tej możliwości. A tak na wszelki wypadek, to nie usuwaj moich komentarzy abym miała dowód i podkładkę, że do pewnego czasu go lubiłam :) więc to go zobowiązuje do wysłuchania mnie :) zresztą mam z nim coś wspólnego; Prezydent lubi jeździć na Jasna Górę i ja także, więc wyznaczę mu tam miejsce spotkania; a jak nie zechce mnie wysłuchać, to się na Jasnej Górze oflaguję; zatem spoko! damy radę; pozdrawiam na wesoło;

      Usuń
    5. Przecież to nie o strach tu udzie, a o niewygody życia codziennego, jakie się na szykuje.
      Gratuluję dobrego nastawienia :)

      Usuń
  3. A ja może tak :) Pyta się Andrzej Stwórcy ... Szefie czy ta moja prezydentura mi się uda ? A jakiś głos z góry tak mu odpowiada .Wsłuchaj się dobrze i idź za głosem Twojego Narodu .Przecie w nazwisku jest zapisana / Ja , da / Nie bądź , jak premier co na każde kiwnięcie kaczorka , chociaż nie chce , to musi i wyskakuje, jak szydło z worka ... Pięknego popołudnia życzę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się tak jakoś zdaje, że on idzie w zawody z premier, kto bardziej ochoczo z worka prezesa wyskakuje :)))
      Kurcze, z tym pięknym popołudniem jakoś tak dziwnie. I się oziębiło, i spochmurniało, a do tego wieje. Na szczęście ogień w kominku huczy i dziś rozpoczyna się turniej Czterech Skoczni. Może jakoś dotrwam do nocy?
      Uśmiech posyłam :)

      Usuń
  4. Niestety obawiam się, że masz rację. Zmiany idą w tym kierunku, gdzie za chwilę nie będą potrzebne żadne wybory. PiS nie musi dbać o swoich wyborców, bo po ustawach będzie ich miał w d... Znów pokażemy światu jak szybko można z w miarę normalnego kraju zrobić państwo wyznaniowe przy którym nawet Białoruś, Iran i Korea Północna to mały Pikuś.

    OdpowiedzUsuń
  5. O zmiany będą i to wielkie, choć pewnie wprowadzane w taki sposób, że szary człowiek nic z tego nie zrozumie. Tak było z TK, w końcu nawet ja się poddałem, bo przestałem rozumieć co, kto i dlaczego chce zmieniać.

    Coś w tym jest, bo w mieście jak nie remont to kanalizacja smrodzi. A poza miastem można a to do lasu iść, a to nad jezioro jak jest itp.

    ^_^ Rozumiem. Zdążyłem już zauważyć jaki masz stosunek do spraw natury metafizycznej, że tak powiem. I dzięki jednocześnie. :) Już za chwilę wstawiam notkę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń