niedziela, 27 grudnia 2015

Nowy mesjasz



  Mam prośbę, drogi Czytelniku, jeśli jesteś głęboko wierzącym katolikiem, albo jeszcze bardziej wierzącym w miłościwie panującego nam Prezydenta, daruj sobie lekturę tej notki, bo lojalnie uprzedzam, możesz się poczuć urażony, choć nie taki miałem zamiar ją pisząc. To tylko moje, być może chore dywagacje na temat, więc jeśli się zdecydujesz i poczujesz się urażony, wolno Ci nazwać mnie upośledzonym, zdegenerowanym, etc., etc. Ja się nie obrażę, ale i odpowiedzialności za Twój stan nie biorę. Czytasz na własne życzenie.

  Pan Prezydent udzielił przed świętami wywiadu BBC. Niby nic złego nie powiedział, ale dziwnym trafem (choć właściwie nic mnie już nie dziwi), w tym wywiadzie dwie sprawy mnie bulwersują. Pierwsza dotyczy sprawy KOD. W jego opinii ten obywatelski protest jest ewidentnie protestem ludzi, którzy utracili władzę i nie chcą zaakceptować tego faktu. Może ma rację, jeśli uznać, że jest jeszcze jeden KOD (np. Komitet Obrażony Dudolszczyzną). Bo ja nigdy nie rządziłem tym krajem, ani nie mam nic przeciw wynikom ostatnich wyborów. Druga dotyczy wewnętrznej sprawy Wielkiej Brytanii, obcięcia socjalu dla imigrantów, w tym i Polaków, czemu nasz Prezydent zdecydowanie się sprzeciwia. A jeszcze nie dalej jak miesiąc temu, równie ostro sprzeciwiał się, i nadal się sprzeciwia, limitom uchodźców narzuconych przez UE, uznając to za nieuprawnioną ingerencję w wewnętrzne sprawy naszego kraju.

  Rzecz w tym, że rośnie we mnie przekonanie, że mamy nowego mesjasza. Może jeszcze nieoficjalnie, ale już, co niektórzy wyznawcy go rozpoznali, witając go w pewnym wielkim mieście transparentem: „Błogosławione łono, które Ciebie nosiło, i piersi, które ssałeś.” Niejaki Tomasz Sakiewicz też pisze, że: „Cud dokonał się na naszych oczach”. I wiele wskazuje na to, że tak się dzieje naprawdę. Bo choć jest diametralnie inny od swego poprzednika, ja to składam na karb nowych, zupełnie odmiennych okoliczności. Dwa tysiące lat to jednak szmat czasu i nic nie jest takie samo. Nowy mesjasz po prostu lubi się fotografować na klęczkach i często wyznaje publicznie jaka jest jego wiara. Chociaż jest w tym jakaś dziwna nowość, bo ma dwóch ojców. Pierwszy to bezsprzecznie Bóg chrześcijański, o czym zaświadcza niemal przy każdej okazji, drugi, nieudolnie skrywany, za to z krwi i kości, w dodatku żyjący na ziemi – prezes, którego wszystkie polecenia spełnia bez mrugnięcia okiem. Ciekawi mnie tylko, czy przed nim też klęczy, gdy słucha tych poleceń?

  Miarą postępu jest również fakt, że zamiast rozdzielać sacrum od profanum, zdecydowanie łączy te dwa elementy, tak, że już nie bardzo wiadomo, które jest ważniejsze. Ale za to nawołuje do zgody. Trochę dziwnej zgody, bo ona ma potępiać tych inaczej myślących, mających inne spojrzenie na rzeczywistość, na inne relacje między ludźmi, co szczególnie zagorzale praktykują jego wyznawcy. I odmiennie niż ten pierwszy Mesjasz, on nie nadstawia policzek, on sam go wymierza. Np., kandydatom do Trybunału Konstytucyjnego. Pal sześć tych kandydatów, on wali po twarzy tych, którzy nie byli zbyt surowi w ferowaniu wyroków na ideologicznych przeciwników, za co jest mu autentycznie wstyd. Sam się tak wyraził. Pierwszy Mesjasz mówił o przebaczeniu, ten nie zamierza nikomu przebaczać. Co najwyżej oskarżanym bez zatwierdzonego wyroku, pod warunkiem, że będą mu pomagali krzewić nową wiarę. Wiarę w nieomylność prezesa i idei jego partii, popularnie zwaną kaczyzmem. Cudów może jeszcze nie czyni, no, może poza stricte spektakularnymi, jak chwytanie hostii w locie, ale już je szumnie zapowiada. Cuda gospodarcze, takie jak; cudowne rozmnożenie dochodów państwa, czy jak to; o wielkim mocarstwie zwanym Polska, które wyrośnie na największe w Europie, i które ma spełnić misję odnowy moralnej zlaicyzowanego kontynentu.

  Ale, ale..., aby nie było, trzeba przyznać szczerze, że ma też wiernopoddańczych wyznawców. Uznają bez żadnego sprzeciwu i bez wahania, że jeśli powie, że białe jest czarne – to tak bez wątpienia jest. Wiem, wiem, to nie jego słowa, ale bezsprzecznie to jego credo. Choć odwrotnie do swego Wielkiego Poprzednika, on tych wyznawców dziwnie traci zamiast zyskiwać. Coraz mniej rodaków mu wierzy i darzy poparciem, co też składałbym na karb obecnych czasów, gdzie coraz mniej ceni się prawdziwie słuszne idee. Mam wrażenie, że gdyby dziś zstąpił na ziemię po raz drugi ten prawdziwy Mesjasz, nasi narodowi katolicy (Rydzyk, Terlikowski) uznaliby Go za heretyka. Wszak to się może pogłębić, gdy tylko nowy zacznie czynić te obiecywane cuda, lub, już bez cudów, zatwierdzać będzie kolejne ustawy, których celem ma być zmuszenie obywateli do ideologii kaczyzmu. Może nawet ja, typowy faryzeusz w stosunku do nowej władzy, się nawrócę? Takie przypadki się przecież w dalekiej przeszłości zdarzały i ja nie zamierzam ich negować.

  Mnie tylko ciekawi, czy pozwoli się po trzech latach działalności misyjnej ukrzyżować, tak, jak na prawdziwego mesjasza przystało? Każda prawdziwa wiara wymaga prawdziwej ofiary.


9 komentarzy:

  1. Zawsze lepsze czyste powietrze , jak brudna polityka :)Ciekawe , czy znajdzie się jakiś śmiałek co ją wyczyści ...Tak mądrze , szlachetnie , bez rozlewu krwi . A więc życzmy sobie takiego i ,,Pokój nam wszystkim ,,
    Moja babcia , miała takie powiedzonko - Pamiętaj dziecko ,, Pokój zawsze buduje , a niezgoda rujnuje ,,Pozdrawiam pokojowo :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polityka, jak sama nazwa wskazuje, jest brudna i nie ma sensu jej czyścić. Gorzej, bez tych brudów, walka o pokój straciła by zupełnie sens :)
      Zatem pozdrawiam ugodowo :)))

      Usuń
    2. Skoro ugodowo ... to jest dobrze :) Miłego wieczorku życzę :)))

      Usuń
  2. Nie sposób się nie zgodzić z tym, co piszesz... Jednak we mnie rodzi się bunt i chyba nawet frustracja, gdy czytam, że porównujesz wilka w owczej skórze, do Mesjasza... Dla mnie jedynym mesjaszem jest Jezus i przypisywanie jego atrybutów jakiemuś totalnie zwiedzonemu hipokrycie jest nie do przyjęcia... Asmodeuszu, zostaw to co chore i graniczące z obłędem ludzkiej głupocie i niewiedzy... Zapewniam Ciebie, że Jezus jest po tej drugiej, jasnej stronie mocy... i z panem Kaczyńskim, ani z hordą jego wyznawców, nie ma On nic wspólnego. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już mi się wydawało, że poznałaś mój styl pisania.
      Takie są prawa felietonów, przy czy to porównanie bazuje na dość istotnym rozróżnieniu, czyli pisowni z malej i dużej litery. W niczym zresztą nie uwłaczam prawdziwemu Mesjaszowi, ba!, rzekłbym; może nawet wbrew zamiarom uwypuklam Jego, prawdziwego Mesjasza, zalety.
      Pozdrawiam pięknie.
      p.s. uprzedzałem we wstępie, że... :)

      Usuń
    2. Deczko poznałam Twój styl pisania i w Twoje felietony wczytuję się często i chętnie... Jednak w tym przypadku moja wrażliwość na "Osobę" Jezusa, sprawiła, ze poczułam nieprzyjemne ukłucie w serduszku... Mówisz: wielkie litery, no tak, ale przyznam, że zanim je odnotowałam, to wcześniej żachnęłam się niemile, co sprawiło, ze wydłużyły mi się pazury i kły jednocześnie...:) :)
      Co do Twoich intencji, to napisałam wszak, że nie sposób się z nimi nie zgodzić... To tyle, a teraz pędzę na spacer z psiakiem, bo przestało padać. Pozdrawiam

      Usuń
    3. A ja to wszystko chyba wyłapałam :) bo jest różnica między Mesjaszem prawdziwym , a mesjaszem fałszywym . Cieszę się , że spacer z wilczycą był udany . Ja też dziś spacerowałam z psem :) Dobrej nocy życzę :)))

      Usuń
    4. Powinienem wyjaśnić. Uwielbiam język pisany, w którym wprawdzie trudno wyrazić emocje, ale za to łatwo uwypuklić myśl, którą chce się wyrazić.
      Podziwiam, bo łączy nas miłość do czworonogów :)
      Przyjemnej nocy.

      Usuń
    5. Olimpia Werol
      Jezus jest Mesjaszem chrześcijan,Żydzi na swojego Mesjasza jeszcze czekają.
      A część Polaków w prezydencie Dudzie widzi mesjasza,który ich z "niewoli komunizmu" wyprowadzi i powiedzie ku łąkom gdzie kwiaty "prawa i sprawiedliwości" rosną.

      Usuń