wtorek, 15 grudnia 2015

Polska sporem stoi



  Szczerze mówiąc, ja nie znam w powojennym okresie istnienia Rzeczypospolitej czasu, kiedy nie byłoby sporów natury politycznej. Owszem, kilkuletnie okresy zakamuflowanej, a przez to niewidocznej walki ideologicznej zdarzały się za czasów komuny, ale też wtedy nie istniała ani demokracja, ani oficjalna opozycja, w zamian za to kwitł polityczny zamordyzm. Jeśli coś się obywatelowi w tym ustroju nie podobało, mógł skończyć w więzieniu, a w pierwszych latach powojennych nawet zapłacić za to życiem. W efekcie i tak kończyło się to wybuchem niezadowolenia społecznego, kiedy to ów zamordyzm pokazywał swe najokrutniejsze oblicze.

  Z chwilą odsuwania komunizmu w polityczny niebyt, po krótkim okresie zadziwiającej konsolidacji społecznej, kiedy tylko minął czas euforii, spory polityczne wybuchły w pełnej okazałości. Jednak różnica, w stosunku do czasów komuny, była dość istotna. Nikt nikogo za odmienne poglądy do więzienia nie wsadzał, ba, nawet więzieniem nie groził. Nikt nie groził, że za rękę podniesioną na Polskę, tę rękę mu rządzący odrąbią. Obywatel mógł psioczyć na niewygody życia codziennego, co w jakimś stopniu przekładało się na wynik kolejnych wyborów parlamentarnych. I na potrzebę tego stanu rzeczy uknuto powiedzonko o wojence polsko-polskiej. A tak podobno się nie godzi. Przynajmniej nie w kraju, który ogólnie uznawany jest za katolicki, a gdzie owa religia wyznaje miłość bliźniego swego.

  I tu budzi się moje zdumienie. Nie, nie z powodu barku zgody narodowej. Tej, mówiąc sobie szczerze nigdy w historii polskiej państwowości nie było. Począwszy od Mieszka I, na czasie rozbiorów kończąc. Później nie było inaczej. Śmiem przypuszczać, że walka o władzę toczyła się jeszcze przed uznaniem tej państwowości. W czym więc problem, skoro ta państwowość istniała i istnieje do dziś? A gdy nawet tej nie było i tak kłócono się o przyszły kształt tego państwa. Nawet w czasie takiej zawieruchy jak II wojna światowa. Moje zdumienie budzi fakt, że ktoś roztacza przed nami wizję państwa pełnej i niczym nie zmąconej zgody narodowej, ba, wręcz ją wymusza. To przecież nieziszczalna mrzonka, marzenie ściętej głowy, czy po prostu – utopia. I Polska nie jest tu żadnym wyjątkiem w skali całego świata. Siłą rzeczy, gdy ktoś mi mówi, że chce zbudować państwo zgody narodowej od razu przywodzi mi to na myśl niezbyt budujące określenie – populizm. I to populizm najgorszego kalibru. Skutkiem takiego populizmu było narodzenie się włoskiego faszyzmu, niemieckiego nazizmu i rosyjskiego komunizmu, o bardziej skrajnych przypadka już nawet nie wspomnę. Nie ma idei zdolnej zjednoczyć pod swymi hasłami wszystkich. Nawet takie chrześcijaństwo, zjednoczone pod krzyżem Zbawiciela rozpadło się na kilkadziesiąt odłamów i jeszcze więcej sekt. Każdy z nas wie, jak trudno o zgodę w najmniejszej komórce społecznej, jaką jest rodzina, czego więc żądać od wielomilionowego narodu?

  Dlatego dziś kompletnie nie rozumiem rządzących w ich gniewie przeciw opozycji, posługiwanie się wobec niej inwektywami a nawet groźbami. Tak jakby zapomnieli, że im bardziej poniża się przeciwników politycznych, tym ten przeciwnik staje się jeszcze bardziej zaciekły. Prawa fizyki się tu kłaniają. Im większy nacisk na ścianę, tym większy jej opór. Pewnie można w końcu ten opór pokonać, ale nikt nie da gwarancji, że nie poleje się krew. Zwalanie winy na eskalację sporów na opozycję, to mydlenie oczu, za tę eskalację nienawiści odpowiada nie kto inny jak tylko ten, kto aktualnie rządził i rządzi. Bo ma narzędzia i sposoby, aby opozycję w jakimś stopniu uspokoić, dzieląc się kawałkami tortu i nie mam tu na myśli oddanie jego większej części. Posłużę się jeszcze jedną metaforą. Aby psa rozwścieczyć, wystarczy go rozdrażnić, aby zrobić z niego złego trzeba go zamknąć w kojcu lub na krótkim łańcuchu przywiązać do budy – na długo. Wtedy bez kija nie podchodź, nawet z miską żarcia, bo pies nie samym żarciem żyje. Tyle, że wtedy się  nie ma co dziwić, że kły pokazuje i ugryźć może.

  Co dziś robi rządząca partia Jarosława Kaczyńskiego? Mało, że usiłuje zamknąć opozycję w kojcu to jeszcze skraca łańcuch przy budzie, zakłada jej kaganiec i drażni kijem. I wieszczy wszem wokoło, że ona jest sama sobie winna, że skoro PiS przez większość, a przecież nie wszystkich, dostała mandat na rządzenie, to wszystko mu wolno. Owszem wolno, ale tylko w przypadku posiadania władzy totalitarnej i coś mi się zdaje, że właśnie w tym kierunku to zmierza. Tylko jest w tym pewna mrzonka. Jarosław Kaczyński, dziś niekwestionowany przywódca tej partii, nie jest „wiecznie żywy”, nie ma też potomka, któremu mógłby na zasadzie sukcesji, jak w Korei Pn., władzę przekazać. Gdy go zabraknie w tej partii, o tę sukcesję, wybuchnie jeszcze większy spór. Tam drugiego lidera nie ma, bo paradoksalnie, prezes nie pozwoli, by ktoś pod jego skrzydłami wyrósł na jemu podobnego.

16 komentarzy:

  1. Mój znajomy twierdził, że pies szczeka, dlatego, że się boi...
    A krótki łańcuch jest faktycznie niebezpieczny, nawet wtedy, kiedy się podstawia misę z jedzeniem, a nogą ustawi się w zasięgu "łańcuchowego półokręgu"...
    Boję się totalitaryzmu, jak ognia w zamkniętym pomieszczeniu - mam nadzieję, że tego nie doświadczymy (czasem pozory mylą)
    W sprawie następstwa za tych, czy innych polityków mam przysłowiowe zdanie: "po dobrym panie, lepszy nastanie" - więc nawet przeciwnika - znanego potrafię docenić, być może w obawie, że następca może być jeszcze gorszy... Takie podejście nie dotyczy aktualności.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pies, który szczeka nie jest groźny, więc nie to miałem namyśli pisząc tę metaforę. To powiedzonko o dobrym panie też nie bardzo do mnie przemawia. Miałem wielu szefów w karierze zawodowej i zawsze mi się zdawało, że następca jest gorszy od poprzednika, ale to może wynikało z faktu, że tego drugiego już dobrze znałem :)
      Pozdrawiam pięknie

      Usuń
  2. A mnie się widzi, że rząd się broni przed tym "szczekaniem". Była akcja opozycji, jest reakcja. Nie odmawiałabym i nie zabraniałbym nikomu prawa do obrony. A bronią się tak, jak potrafią. Nawet najgorsi bandyci mają prawo do obrońcy;
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę to, co napisałem Ninel – pies, który szczeka nie jest groźny. Groźny jest pies doprowadzony do rozpaczy. Zresztą, jakie znaczenie w obecnej sytuacji politycznej mają protesty obywateli niezadowolonych z obecnych decyzji rządu? J. Kaczyński już dał do zrozumienia, że się nimi nie przejmuje. Nikt z demonstrujących nie straszył szubienicą, nikt klatki na lisy nie obnosił (a tak, nosił, ale to akurat ci prokaczyńscy).
      Trochę mnie jednak zdumiewasz. Czyżbyś uważała, że obecnie nam panujący mają coś wspólnego z bandytami, skoro upominasz się o ich prawo do obrony? Bo faktem jest, że tylko oskarżeni z takiego prawa korzystają. Coś mi tu nie do końca pasuje, ale pewnie źle zrozumiałem. Rząd ma prawo podejmować decyzje, nikt tego nie neguje, jednak w większości wypadków powinien te decyzje uzasadniać, a z tym, co do rządów B. Szydło, jakoś mizernie i niezbyt przekonywająco.
      Pozdrawiam pięknie :)

      Usuń
  3. Asmodeuszu> broń mnie Panie Boże abym miała kogokolwiek przyrównywać do bandytów. Ten plakat z lisem też mnie zniesmaczył. Pamiętasz film "Wyjście awaryjne" i "Podłość ludzka nie zna granic" ???
    Nie podoba mi się też język [odzywki] Kaczyńskiego i zastanawiam się - z czego to wynika? albo mu dziennikarze już tak bardzo dopiekli, że nie dostrzega prowokacji albo...jest mu już wszystko jedno. Nie wiem czy ja będąc tak atakowaną jak on, potrafiła zachować stoicki spokój, czy też nie wyrwałoby mi się w emocjach; "spieprzaj dziadu". No bo jak uwolnić się od tego "szczekania" i ujadania, kiedy już człowiek doprowadzony do granic wytrzymałości??? Uwierz mi, za żadne skarby świata nie chciałabym być na jego miejscu ani też nie pojmuję tej zapalczywości oraz podłości niektórych manifestujących. Zresztą i mnie wkurzyły te uśmiechnięte od ucha do ucha gęby niektórych polityków robiących sobie darmową reklamę [PR]; miałam ochotę zapytać ;
    "i z czego durniu jeden z drugim się cieszysz? że kraj po równi pochyłej popychasz ku przepaści?" Tu jest potrzebny dialog, a nie podżeganie ku niezadowoleniu i podziałowi Polaków. Ach; szkoda słów. Pies, który szczeka i ujada może być groźny. To ujadanie go nakręca i wyzwala agresję.
    pozdrawiam wieczorową porą, trochę poirytowana tym tematem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę spróbować Cię rozbawić? Gdy dziś usłyszałem o orędziu B. Szydło do narodu, nie wiedzieć czemu, przyszło mi na myśl, że chce oznajmić wprowadzenie stanu wojennego… :) W dodatku ta jej mina... Odetchnąłem z ulgą już po pierwszych zdaniach, choć zastanawiam się ciągle, po co to było? To samo powiedziała w Sejmie. W dodatku te insynuacje, że ci obywatele z 12.XII są przeciw PiS i chcą chronić lobby banków (sic!) A wystarczyło powiedzieć, że orzeczenie TK zostanie opublikowane, bo tylko to było w tym orędziu ważne. Reszta to demagogia i podgrzewanie już tak gorącej atmosfery.
      Jeśli chodzi o J. Kaczyńskiego i jego paplaninę (bo jak nazwać to porównanie do gestapo?), to wiedz, że ten człowiek nie ulega żadnej presji, a już tym bardziej panice, co usprawiedliwiałoby jego wypowiedzi. Ten człowiek żyli li tylko polityką i to od ćwierćwiecza, to jest jego żywioł, to jest jego jedyna pasja, mimo że przez cały ten czas jest ciągle krytykowany. Wystarczy zaobserwować jak się zachowuje w Sejmie i dla przykładu taką Pawłowicz. On nie daje się ponieść żadnym emocjom. Ktoś kto ulega stresowi do polityki po prostu się nie nadaje.
      Mam zastrzeżenia do Twojej opinii „(...), że kraj po równi pochyłej spychasz w przepaść”. Wg mojej prywatnej opinii, jeśli ktoś ten kraj w tę stronę pcha, to są nimi obecnie rządzący. A to nie jest tylko moje zdanie.
      Radzę wziąć jakieś ziółka na uspokojenie, bo naprawdę nie ma powodów do irytacji. To, co się dziś dzieje nie jest warte ani odrobiny Twojego zdrowia. Ja, wbrew pozorom, mimo że sytuacja jest diametralnie różna od tej, jaką bym chciał, staram się mieć odpowiedni dystans, choć mimo wszystko lubię komentować te wydarzenia. W gruncie rzeczy wielkiej rewolucji w moim życiu prywatnym się nie spodziewam. No chyba, że mnie kiedyś zamkną, za to że jestem anty :)
      Miłego i spokojnego wieczoru Ci życzę :)

      Usuń
    2. Mnie bardzo szybko przechodzi irytacja. Te podchody obu stron prowadzą gospodarkę i kraj ku przepaści, dlatego nie zgodzę się z Tobą, że winne tylko PiS. Przypomnę Ci złośliwe określenia padające z drugiej strony; "mohery" obraźliwe wobec starszych kobiet; „Dorżnąć watahę" a "wulgarne, napastliwe i pełne wyzwisk wypowiedzi Niesiołowskiego";za które go nie cierpię etc...etc...Proszę- bądź chociaż troszkę sprawiedliwy :) a w zamian rozbawię Cię zapowiadając dobry dzień;
      wiesz jakie skojarzenie nasunęło mi się po przeczytaniu tytułu Twej notki; "Polska sporem STOI"; skojarzenie z kawałem. Tylko nie wiem czy mogę na blogu o tym napisać, bo jest to kawał nieprzyzwoity? Zaryzykuję, najwyżej usuniesz;
      Miało to miejsce na Śląsku, więc aby nie spalić, muszę napisać gwarą. Kobieta została młodą wdową. Po śmierci męża tak zatraciła się w żalu, że nic tylko na okrągło spodnie po mężu prasowała. Ludzie donieśli o tym farożowi [proboszczowi] bo uznali, że zwariowała. Kiedy ksiądz do niej przyszedł zastał ją przy prasowaniu tych spodni. Zaczął więc jej tłumaczyć; - zamiast tak te spodnie na okrągło prasować, lepiej byście poczytali, co tam ciekawego w Piśmie św. STOI [napisane.]
      Na to kobieta - ach gdybyście księżosku wiedzieli, co i jak w tych spodniach STOŁO, to byście tak nie godali. KONIEC.
      No to ja też już nie mam wiele do "godanio" ino zostawić pozdrowienia; życząc miłego dnia, bo nie wiem kiedy znowu się odezwę; :) .

      Usuń
    3. Pochody? Ku przepaści? Ależ Aisab, one nie mają żadnego wpływu na gospodarkę. Tylko trochę interesują się giełdą, i to też tylko jako obserwator. A giełda leci w dół od pierwszego dnia objęcia rządów przez PiS, złotówka też ciągle traci na wartości, kiedy indeksy innych giełd stale rosną. To efekt populistycznych reform jakie PiS chce wprowadzić, w tym opodatkowanie banków i marketów oraz nadmiernego wzrostu deficytu w budżecie.
      A co do obrażania przeciwników, to pełna zgoda – wart pac pałaca. Tyle, iż to, że ktoś obrażał, nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Jeśli mowa o naprawie państwa, o dobrej zmianie, to powinno to też dotyczyć języka jaki używają rządzący. Czy to, że ktoś dworuje z mojej inteligencji, jest dostatecznym powodem do tego, abym i ja takiego języka używał? Coś tu z poczuciem moralności i dobrymi manierami jest chyba nie tak...
      Miłego dnia :)

      Usuń
    4. Asmodeuszu; nie pochody, lecz po"d"chody [nie pamiętasz z młodości zabawy w PODCHODY?]. Co do reszty masz rację; pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Wiesz znam dwa przypadki, gdy tak traktowany pies zagryzł swojego Pana :)
    Władza szykuje się do sięgnięcia po wojsko. Dlatego powtarzają,że opozycja robi zamach stanu.
    Prezes ma czas latać po mediach, ale nie nadąża Pisać ustaw.

    Ja widzę dobrą stronę, będziemy mieli dużo czasu na grę w szachy minimum 4 lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos szachów, będę się musiał umówić z Tobą na Kurniku :)
      Władza już ma wojsko, na domiar złego ta bardziej oszołomowata jej część.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. No cóż, nic dodać, nic ująć... Taką mamy obecnie rzeczywistość jak piszesz, aż strach pomyśleć do czego Jarosław jeszcze się posunie... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to do czego? Zawładnie media, zlikwiduje opozycję,zmieni Konstytucję i..., przyjdzie nam czekać aż mu ziemia lekką będzie.Ale spokojnie, szary obywatel jakoś to przetrzyma.
      Dzięki za wizytę i pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Wiesz co? Może wyślij swoje CV do jakiejś gazety czy portalu w Sieci. Bo piszesz za każdym razem rzeczy bardzo celne i nie zauważane przez każdego. Z tą końcówką to muszę się zgodzić, choć nigdy nie zastanawiałem się co będzie po Prezesie PiS.

    To było na razie preludium śniegu u mnie. :)

    Dzięki wielkie za słowa otuchy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pretendentów do schedy po Kaczyńskim jest kilku, ale póki wymieniony jeszcze nogami powłóczy i brzuszyskiem sejmowe korytarze poleruje, to siedzą cicho. Zapominasz, że prezes ma bratanicę, a ta dwoje dzieci(chociaż nie znam płci), więc jeżeli któreś to chłopiec, to następca będzie. Tym bardziej, że sam K.J w jednym z wywiadów oświadczył, że PiS jest gotów rządzić przez 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie jego córka, tylko bratanica. Trzeba by ustrój zmienić na monarchię, a ponieważ większość jego podwładnych ma chrapkę na tę schedę, chyba nie da rady. Dziś jednak zmieniam zdanie, co potencjalnych następców, Widzę trzech: Macierewicz, Morawiecki i Błaszczak.

      Usuń