czwartek, 3 grudnia 2015

Smoleńsk a sprawa Polski wyznaniowej



  Nie wiem jak Wy, moi Czytelnicy, ja mam już serdecznie dość wszelkich dywagacji na temat katastrofy smoleńskiej, choć przyznaję, że dość długo śledziłem poczynania Komisji Millera i Komisji sejmowej pod kierownictwem A. Macierewicza, ze szczególnym wskazaniem na tę drugą. Ale nie dlatego, że bardziej jej ufałem, tam było po prostu ciekawej, by nie napisać śmieszniej, że przypomnę pękające parówki i zgniatane puszki po piwie, rozpyloną mgłę i dobijanie rannych.

  Tak, ja mam dość, ale nowy Rząd nie bardzo. Mało, że chce powołać nową komisję do zbadania przyczyn, to jeszcze chce komisji do zbadania prawidłowości poprzednich Komisji Laska i Millera. I coś mi się zdaje, że dopóki prezes (sorry – nowy władca absolutny Polski) J. Kaczyński nie usłyszy, że jego brat zginął na skutek staranie zaplanowanego zamachu i winni nie poniosą zasłużonej kary, ta władza nie da nam od sprawy odetchnąć. A nawet jeśli wszystko się wyjaśni tak, jak chce prezes, czeka nas nowe święto narodowe, nowe pomniki i krzyże upamiętniające. I nie przesadzam, przynajmniej w tej części dotyczącej tego, byśmy o śledztwie nigdy nie zapomnieli. Potwierdził to minister A. Macierewicz, Pani Premier B. Szydło oraz doradca Prezydenta w randze ministra, prof. K. Szczerski w rozmowie z panią M. Olejnik*.

  Kilka krótkich cytatów [pisownia oryginalna]: „Wiemy, że sprawa smoleńska wzbudza cały czas ogromne społeczne emocje i oczekiwania. (...) Tak, w związku z czym teraz bardzo dobrze jest, że ci wszyscy, którzy mają według mnie uzasadnione, delikatnie mówiąc, wątpliwości co do postępowania dotychczasowego w tej sprawie otrzymają komisję, której będą mogli zaufać i będę mogli powiedzieć tę sprawę tak, że ona powinna także w społecznym rozumieniu wyjaśnić tę sprawę w sposób wiarygodny.” I tu mam faktycznie wątpliwości, bo skoro tej nowej komisji będzie znów przewodniczył pan Macierewicz, a w jej skład wejdą ci sami „eksperci”, to o jakiej my tu mówimy wiarygodności?

  A skoro jestem już przy prof. Szczerskim. W maju tego roku miałem okazję zapoznać się z pewną jego pracą zatytułowaną „Polska – republika wyznaniowa”, rzekłbym: jest to wręcz praca programowa, której założenia lada dzień mogą wejść w życie. Przytoczę fragment mojego artykułu na temat tej pracy. „(...) społeczeństwo III RP przeżywa głęboki kryzys moralności, zarówno w sferze indywidualnej jak i społecznej. Ma z tego wynikać, że nasze państwo powinno poddać się naprawie poprzez radykalną i konsekwentną odnowę moralną sfery publicznej. Taka odnowa jest możliwa tylko dzięki odniesieniu do porządku, który jest w pełni niezależny od zasad sprowadzających  się do hedonizmu opartego na instynkcie posiadania (?) Mowa o hedonizmie, który unika cierpienia i bólu. Tym porządkiem ma być religia (sic!), dlatego należy ograniczyć [wszystkie podkreślenia w cytatach moje] mechanizmy decydowania oparte o wolę większości. Najważniejszą rolą religii w życiu publicznym jest przeciwstawienie się woli większości." (sic!) Dziś aż chce się zapytać: czy mamy prawo przeciwstawić się większości parlamentarnej PiS-u? Czy prof. K. Szczerski zgodzi się na ograniczenie mechanizmów decydowania opartych na programie jego partii, która swe decyzje polityczno-ustrojowe wspiera żądaniami większości? I czy na pewno ta większość chciała takich zmian, jakie aktualnie się forsuje?

  Przytoczyć można jeszcze jedno kapitalne zdanie z pracy wyżej wymienionego: „(...) demokracja może być tylko religijna lub nie będzie jej wcale.”(sic!) Nie wiem, co sądzą inni, ale dla mnie zasady funkcjonowania religii są skrajnym przeciwieństwem demokracji. Na każdym szczeblu. Podstawą ładu społecznego ma być przekaz moralnych nakazów i zasad wynikających z II Soboru Watykańskiego i nauk Jana Pawła II. W praktyce ma to wyglądać tak: „Postulat ten oznacza uczynienie z Polski republiki wyznaniowej. Przez pojęcie to rozumiem połączenie zasad republikanizmu z obowiązkiem bezwzględnego przestrzegania ładu moralnego [katolickiego - dopisek mój] w sferze publicznej, nad czym pieczę sprawować powinno prawo państwowe.” Brzmi groźnie? Zapewniam, że jest gorzej, co obrazuje ostatni już cytat: „Polsce w sferze publicznej potrzebna jest dziś dyktatura Ewangelii, która radykalnie zaprzeczy wizji państwa opartej na przejrzystości aksjologicznej i oparciu jej wyłącznie o konstrukcję proceduralno-instytucjonalną (…) Bez radykalizmu ewangelicznego pozostaniemy państwem, w którym z dużym trudem, ale coraz skuteczniej, politycy wmawiają obywatelom absurdalną tezę, że przyzwoitość i niekaralność to to samo (…)”. W myśl tej tezy pięknymi przykładami przyzwoitości i niekaralności sa M. Kamiński; St. Piotrowicz, o innych nie wspomnę. Za komentarz niech wystarczy przypomnienie, że prof. K. Szczerski jest jednym z najbliższych doradców Prezydenta A. Dudy. Wprawdzie ten drugi dziś musi słuchać prezesa, ale prezes, w odróżnieniu od Lenina, nie będzie wiecznie żywy...

Uzupełnienie.


  Trzyminutowe orendzie Prezydenta. Trzy minuty, które rozwiały wszelkie wątpliwości, jeśli ktokolwiek je jeszcze miał. Trzy minuty trwa runda bokserskiego starcia. W tej rundzie Prezydent A. Duda pokonał demokrację, choć jej nie znokautował. Ba, sam sobie przyznał zwycięstwo, choć walczył nie fair zadając nieprawidłowe ciosy – kłamał. I choć widzowie go upominali, stylu walki nie zmienił.

  Już bez parafrazy, rośnie nam nowy, polski Putin, wykreowany przez Jarosława Kaczyńskiego. Jeszcze przez niego sterowany, ale aż strach się bać, gdy spod tej zależności się wyrwie. W tym krótkim orędziu zwalił całą winę za zamieszanie polityczno-ustrojowe na opozycję, która w tej chwili niczym mu nie grozi, więc ów pośpiech w łamaniu zasad demokracji jest zupełnie nieuzasadniony. W tym krótkim wystąpieniu zapomniał o wszystkim, dzięki czemu otrzymał mandat zaufania Polaków, choć nie wszystkich, jak teraz uporczywie twierdzi. 

  Zapomniał, że składał również przysięgę na Konstytucję, którą teraz po prostu depcze. Zaparł się w tym orędziu swego mentora Lecha Kaczyńskiego, którym tak szczycił się w czasie kampanii wyborczej. Tylko jedno zdanie Lecha Kaczyńskiego: „Trybunał Konstytucyjny był, jest i będzie organem władzy całkowicie niezależnym i, jak wszyscy w Polsce zauważyli, pilnie owej niezależności strzegącym.” Wczoraj nowy Prezydent udowodnił, że wcale tak być nie musi. Słowem się nie zająknął na temat orzeczenia tego Trybunału, wydanego ledwie kilka godzin wcześniej.
 

  Jak słusznie zauważyła jedna z posłanek w czasie debaty sejmowej, nawet komuch z krwi i kości, jakim był gen. Jaruzelski, miał więcej szacunku dla Konstytucji niż ma „nasz” obecny Prezydent. Nawet jeśli ma do niej zastrzeżenia, póki co, jest jak na razie dokumentem obowiązującym! Wczoraj Prezydent A. Duda udowodnił, że nie ma zamiaru liczyć się nie tylko z obywatelami tego kraju, ale z żadnym organem i instrumentem władzy, który nie jest po jego myśli. Przynajmniej do czasu, kiedy zmieni je na swoją modłę. 


 

13 komentarzy:

  1. Jest takie stare mądre przysłowie - czasu nie cofniesz , rzeki nie zawrócisz , zmarłemu życia nie przywrócisz . Nawet dziesięć powoływanych komisji , nic tu nie zmieni .Moim zdaniem szkoda czasu i pieniędzy .Rząd powinien brnąć do przodu , naprawiać gospodarkę , aby nam , żyło się lepiej . Prezes każe i reszta musi się cofać :) bo jak nie to ukarze i zajmą stołki inne pachołki . Nawet mi się rymnęło :) Pozdrawiam wieczorkiem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w tym rzecz, że zamiast naprawiać gospodarkę..., psuje państwo ;(
      Pozdrawiam jeszcze późniejszym wieczorkiem :)

      Usuń
  2. Jeżeli narysujemy prostą ograniczoną (odcinek) - i na jednym biegunie umieścimy założenia polityki zapomnianego mgr J. Palikota, a na drugim przypomnianego prof. K. Szczerskiego - zostaje środek do wypełnienia (do zagospodarowania) - na mądrość rządzących liczę...
    Dobrego jutra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosta, nawet jeśli ograniczona początkiem i końcem, jest zbiorem abstrakcyjnych punktów. Ani abstrakcje Palikota, ani tym bardziej Szczerskiego nie są dla mnie żadnym odniesieniem. Temu odcinkowi nie powierzyłbym nawet najdelikatniejszego piórka, a co dopiero ciężkiej wagi problemy państwa.
      Będzie dobre, nie mam w planie żadnych "ciężkich" prac :) W weekend będzie już gorzej, ale tego Ci nie życzę :)

      Usuń
  3. Usmiechnij sie Asmodeo :)
    http://178e7.skroc.pl

    Sle serdecznosci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie to ja się cały czas uśmiecham, ale Zrzęda zobowiązuje :)

      Usuń
    2. Ja też się uśmiecham :) czasami przez łzy , ale się uśmiecham . Miłego wieczorku :)))

      Usuń
  4. Według mnie nie ma co wracać do tej katastrofy. Po pierwsze wrak już nie jest dowodem (leżał tyle na wietrze, mrozie, deszczu, wszystkie ślady mogły się zatrzeć lub zmieszać ze sobą/innymi substancjami). Po drugie będzie to otwarcie zasklepionej rany u części rodzin ofiar (nazwijmy je ogólnie, że nie związane z polityką pojmowaną szeroko). Po trzecie wszystko to co wydarzy się w czasie prac nowej komisji będzie tak unurzane w absurdzie, że nawet pod wpływem się nie zrozumie tego. Po czwarte może części wyborców co głosowali na PiS przez przekorę lub dla obietnic otworzą się w końcu oczy. I w końcu po piąte, podsumowanie wygłoszone w moim domu: ,,PiS rzekomo naprawia wszystko co poprzednia władza popsuła, zajmie to tyle czasu, że na spełnienie obietnic zabraknie go. Jednak politycy tej partii powiedzą, że były ważniejsze sprawy, jak naprawa państwa, a obietnice to mogą spełnić jak państwo będzie z wygaszonymi wszystkimi złymi sytuacjami".

    Warto jeszcze zadać pytanie, ile będzie kosztowało wszystko związane z działaniami nowej komisji. Bo strasznie i dziwnie to na pewno będzie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zrzęda ma prawo zrzędzić. Przeczytałam Twoją notkę, ale własnego zdania w tym temacie nie mam. Ostatnio nie miałam czasu na politykę i medialne przekazy. Może to i dobrze- dla mnie. Dzięki temu nie odbieram chleba Zrzędzie :) Mam nadzieję, że emocje opadną i burza przejdzie, a nastanie czas na normalne funkcjonowanie i pracę.
    Oj, marzy mi się bardzo aby zajęto się naprawą służby zdrowia, bo zapaści tej służby doświadczamy niemalże wszyscy. pozdrawiam życzliwie, aby ta moja życzliwość poprawiła humor Zrzędzie :)
    P.S. dziękuję za życzenia na moim blogu;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Burza na arenie politycznej nie przejdzie, tak ja ta atmosferyczna. I wielka szkoda. A nie przejdzie dlatego, że jest ona niezbędna PiS-owi, której to partii od zawsze był potrzebny jakiś wróg. I widzi go wszędzie. Rosyjsko-niemieckie kondominium, UE, a skoro tego mało, trzeba go jeszcze znaleźć w kraju. Oni wyznają tylko jedną zasadę: kto nie z nami ten przeciw nam. Dla rządu PiS normalną pracą jest właśnie walka z wrogiem.
      A propos humoru – ja już napisałem, że ten mam zawsze a Zrzęda to przekora, która jest takim wentylem bezpieczeństwa. Ponarzekam wirtualnie, w realu już nie muszę :)
      Dziękuję za życzliwe pozdrowienia i zapewniam, że zawsze taki mam dla Ciebie, choć się z Tobą „wykłócam” :)

      Usuń
  6. Przygnębiające są te ostatnie tygodnie tego roku, a w Nowym wcale nie musi być lepiej. Izolujemy się od cywilizowanej Europy, i wcale nie przybliżamy do Wschodu, bo tak naprawdę nie wiadomo po co tym naszym prawicowym eunuchom potrzebne są jądra? I kogo chcą nimi odstraszać?
    Co do pewnych pomysłów PiS to może nawet by one były "zjadliwe", ale forma w jakiej są podawane, szczególnie ta bezczelna ignorancja, zniechęcają.
    Niestety najgorzej wygląda sytuacja po wygłoszonym orędziu prezydenta, moim zdaniem - piszę o tym u siebie - tu już nie ma się nad czym zastanawiać, wniosek do Trybunału Stanu jest konieczny, aby ograniczyć dalsze apetyty, na niszczenie polskiej demokracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to jest z wnioskiem do Trybunału dla formalnie urzędującego Prezydenta? W końcu chroni go immunitet a w Sejmie i Senacie przewagę ma PiS więc i z tej strony nie ma się czego obawiać. Jedyna nadziej w tym, że nie uda się temu układowi zmienić Konstytucji.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Procedura jest podobna jak w stosunku do posłów z tą różnicą, że decyzję podejmuje Zgromadzenie Ogólne. Podstawa prawna już jest - orzeczenie TK. ZO oczywiście będzie przeciw i wniosek upadnie, ale ślady sprzeciwu (uzasadnionego!) pozostaną i mogą się przydać. Moim zdaniem lepiej mieć ten etap za sobą, niż go odpuścić. Poza tym takie "CV" osłabia pozycję prezydenta na scenie międzynarodowej, a więc i uczula na podejmowanie nazbyt pochopnych decyzji (zmiana ustroju, "wyręczanie" władzy sądowniczej, przejęcie broni nuklearnej, cenzura mediów publicznych, itp.). Tego nie można odpuścić, bo potem będzie za późno.

      Usuń