sobota, 31 grudnia 2016

Życzenia




Miało być podsumowanie, ale sobie daruję. Nie będę w taki dzień zrzędził... W zamian obrazek i klika ulubionych klipów dla moich Czytelników.


I jak przystało na Asmo, trochę kpiarsko i w nastroju na Sylwestra. Na początek rasistom:



Teraz tym, co nie lubią zachodnich trendów:



I wreszcie dla tych, co za tradycją i wartościami:


Na koniec żarcik muzyczny z mojego ulubionego przeboju:


A Wszystkim wszystkiego "naj"

środa, 28 grudnia 2016

Kot i polityka



  Przyznaję się bez bicia, prezes Jarosław Kaczyński nigdy nie należał, nie należy, i pewnie nie będzie należał do moich ulubionych postaci polskiej polityki. Nigdy się z tym nie kryłem i nie zamierzam. Nie oparłem się pokusie poddania jego postaci i jego decyzji ostrej, czasami nawet szyderczej krytyce. To się pewnie nigdy nie zmieni, tak jak nie ma najmniejszych szans, by poglądy i decyzje tego polityka uległy kiedykolwiek zmianie.

  Skąd w ogóle pomysł przyjrzenia się tej postaci? Otóż czytam w sobie na portalu wPolityce.pl1 wynaturzenia Krystyny Grzybowskiej o tym, jak ta dzisiejsza rzeczywistość jest niesprawiedliwa w ocenie tego „wybitnego” polityka. Poza dwoma wyjątkami. Tymi są portal „Polityco”, który w rankingu najbardziej czołowych polityków umieścił J. Kaczyńskiego na czwartym miejscu, tu uwaga – przed G. Saroso, oraz Routers, który w rankingu twarzy na 2017 roku umieścił go na drugim miejscu za D. Trumpem. Ja wiem, miłość bywa ślepa, ale żeby aż tak (sic?) Żaden z tych rankingów nie jest powodem do dumy, rzekłbym: wręcz odwrotnie. Nawet fakt, że dziś ten człowiek ma się za najpotężniejszego polityka w tym kraju, też powodem do dumy nie jest. A Pani Grzybowska uznaje, że właśnie z tych powodów, jego przeciwnicy mogą mu najwyżej wyprowadzić kota na spacer, o ile się na to zgodzi.

  I tu jest pies, sorry, kot pogrzebany. Na łaski pana może liczyć każdy, kto się do pana łasi jak kot. Niby może mieć charakterek, bo to nawet zabawne, ale bez akceptacji pana, który łaskawie nasypie karmy do miski i czasami od niechcenia pogłaszcze, o jakiejkolwiek sympatii tego pana – zapomnij. Bo łaska pańska na pstrym koniu, sorry, kocie jeździ. Już niejeden, nawet uznany kot, sorry, polityk, się na tej łasce przejechał. Na potwierdzenie wspomnę tu słowa J. Kaczyńskiego skierowane do Marka Jurka: „Tylko dzięki mnie jesteś marszałkiem, beze mnie nawet byś posłem nie był.”2 Bo nie wolno mieć innego zdania niż J. Kaczyński, nawet na temat tego, na czym on się kompletnie nie zna. Bo on sam o sobie mówi: „We mnie jest czyste dobro.” (2006 rok).

  Wróćmy jednak do artykułu Pani Grzybowskiej. Ma straszne pretensje, że w dzisiejszych czasach, już nawet dla byle internauciny J. Kaczyński jest przedmiotem (tak, przedmiotem, jak to sama określiła) skrajnej propagandy nienawiści. I obarcza za to winą niemieckie media, które ośmieliły się swego czasu nazwać braci Kaczyńskich „kartoflami”, co nie do końca jest prawdą w sensie początku,  gdyż obaj byli kontrowersyjni na naszej scenie politycznej już wcześniej. Czy niemieckie media miały prawo do takiego określenia? Nie będę wyrokował, nasi politycy, a w szczególności nasze media, też nigdy nie przebierali i nie przebierały w słowach odnośnie polityków i to nie tylko Niemiec. Taaak, ale co wolno wojewodzie, sorry, kotu... Znamiennym bowiem jest fakt, że J. Kaczyński wobec swoich oponentów znajduje równie barwne określenia, czym nie ustępował swemu św. pamięci bratu, że przypomnę słynną Lecha „małpę w czerwonym”. Owe epitety, Pani Grzybowska, to nie domena dzisiejszej opozycji, to była ulubiona metoda rydzykowego katolicyzmu, że wspomnę o „czarownicy, która powinna poddać się eutanazji”.

  Przypomnę kilka dawnych (nowe epitety pewnie pamiętamy) „celnych” uwag J. Kaczyńskiego o bliźnich:
Agent albo wariat” – to o Marku Jurku;
Nasi przeciwnicy to strasznie mali ludzie, marni pod każdym względem – intelektualnym i moralnym.”;
Niech się Ziobro uczy języków, bo inne sprawy nie bardzo mu wychodzą.”;
Pan jest łobuzem, śląskim łobuzem!” – o Tomaszu Tomczykiewiczu;
Wchodził w dupę Moskwie.” – o Andrzeju Lepperze;
Ruski agencie, załatwimy cię!” – o Zygmuncie Wrzodku;
W AWS jest silne ugrupowanie o nazwie TKM” – (TKM – teraz kurwa my);
Stanęła tutaj do walki w zwartym ordynku łże-elita III Rzeczypospolitej.” – 2006 rok;
I mógłbym tak jeszcze, i jeszcze, aż do znudzenia. Czego więc Pani Grzybowska się spodziewa po tych wszystkich, którzy ten język nienawiści usłyszeli z ust „najwspanialszego” Polaka obecnych czasów? Czego się może jeszcze spodziewać, jeśli sama używa takich inwektyw jak: „To wy jesteście kurduplami, politycznymi, intelektualnymi i moralnymi.3 Mnie ojciec od najmłodszych lat wpajał zasadę: „Kto jaką bronią wojuje, od takiej ginie”. A kot, jak kot, pewnie nawet nie mrugnie..., byle miska była pełna i ktoś go na spacer wyprowadził.


poniedziałek, 26 grudnia 2016

Świąteczne perełki



  Spokojnie, nie będę nikogo zatruwał swoimi wynaturzeniami na temat świąt choć miałem taki zamiar, szczególnie w ujęciu świątecznych homilii naszych hierarchów. Nie będzie też nic o wyższości świąt Wielkanocnych nad Bożonarodzeniowymi. Mam dobry humor, więc za to pozwolę sobie na przedstawienie tego, jak chrześcijanie, a polscy katolicy w szczególności, choć tylko niektórzy i to przeważnie piśmienni (na portalach internetowych), radośnie, zgodnie z chrześcijańską tradycją i takim samym błogosławieństwem, potraktowali tych, którzy ośmielają się nie wierzyć w podmiot tych świąt, a nawet tych, co wierzą, ale są innej orientacji politycznej.

  Na początek Fronda i pani prof. Magda Dziewulska: „Życie bez wiary jest bez sensu i szkodliwe dla państwa.”1 A w artykule takie stwierdzenie: „Ateizm i w ogóle bezbożność były już potępiane i karane przez starożytnych, jako postawy szkodzące państwu.(sic!) Ogólnie rzecz ujmując jest to pochwała pobożności, problem w tym, że przedstawiła jako dowód pobożność starożytnych Rzymian, którzy tępili chrześcijaństwo, jako religię zabobonu... Można i tak.

  Jeszcze raz Fronda, ale mocniej (czytaj: śmieszniej). Artykuł zatytułowany jest: „Mocna kazanie na święta... dla niewierzących!”2. A w artykule obrazek przedstawiający stajenkę i jej mieszkańców oraz... pusta, biała przestrzeń... Zero tekstu!!! Rozumiem, taki żarcik, trudno bowiem do niewierzących przemawiać kazaniami.

  Już poważniej. Portal wPolityce.pl publikuje apel3 abp Adama Szala. I tu pozwolę sobie zacytować krótki fragment: „I my mamy być aniołami. Anioł to ktoś dobry, to ktoś posłany do drugiego człowieka, to ktoś, kto zwiastuje orędzie o tym, że Pan Bóg istnieje, że z Panem Bogiem trzeba się liczyć, że Pan Bóg chce naszego szczęścia wiecznego.” Wynika z niego jasno, nie możesz być dobry, jeśli nie wierzysz, że Pan Bóg istnieje. Więc choćbym nie wiem jak się starał, dobry nie będę, o aniele nie wspomnę. Czy to mnie czyni rozgrzeszonym na przyszłość...?

  W innym artykule ta sama redakcja składa wszystkim życzenia4: „W imieniu redakcji wPolityce.pl życzę Państwu Bożego pokoju, miłości w rodzinach, zdolności widzenia prawdy, dumy z Ojczyzny i siły do duchowej walki, która będzie w tym roku jeszcze większym wyzwaniem dla nas wszystkich. Wielka odbudowa Polski zależy przecież od każdego z nas.” Rzecz jasna, te są skierowane ewidentnie do tych, co za „dobrą zmianą”. Tak jakby słyszał groźbę walki. Wprawdzie mowa o walce duchowej, ale kto ich tam wie...

  Znałem kilku takich, co w wigilię notorycznie „zalewali robaka”. Prawie na umór.
I chyba taki jegomość umieścił artykulik5 na portalu Salon24.pl. Tytuł jest ciekawy, żywcem ściągnięty z Frondy: „Kard. Nycz zaorał opozycję”. Mam wrażenie, że to autor zaorał..., czułkiem o trotuar. A wszystko dlatego, że kardynał zaproponował protestującym zawieszenie okupacji sali plenarnej Sejmu tylko na czas Świąt.

  Skoro już na tym portalu, to nie może zabraknąć sensacji6. A tą niewątpliwie jest przejście radnych PiS na ateizm! I to w taki czas! W województwie pomorskim radni tej partii ostentacyjnie nie przyszli na spotkanie opłatkowe, które celebrował sam biskup Zbigniew Zieliński. Są tacy, którzy twierdzą, że to z powodu obecności radnych PO, ale ja w to nie wierzę, bo podobno opłatkiem powinno się łamać nawet z wrogiem.

  Cóż, przytoczyłbym i kilka perełek autorstwa niewierzących, ale jakoś tak się dziwnie składa, że oni, zgodnie z tradycją, raczej na święta się wyciszają. No, może poza posłami PO i .Nowoczesnej, okupującej Sejm ze swym Dekalogiem...

Przypisy:
1 -
http://www.fronda.pl/a/prof-maria-dzielska-zycie-bez-wiary-jest-bez-sensu-i-szkodliwe-dla-panstwa,84303.html
2 -
http://www.fronda.pl/a/mocne-kazanie-na-swieta-dla-niewierzacych,84318.html
3 -
http://wpolityce.pl/kosciol/320849-ks-abp-szal-w-ten-wigilijny-dzien-pomyslmy-w-jaki-sposob-byc-aniolami-obwieszczajacymi-dobra-nowine
4 -
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/320844-niech-rodzacy-sie-chrystus-przyniesie-polsce-pokoj-i-jednosc-redakcja-wpolitycepl-zyczy-blogoslawionych-swiat
5 -
http://bukojer.salon24.pl/741574,kard-nycz-zaoral-opozycje
6 -
http://z-prasy-polskiej.salon24.pl/741629,bojkot-oplatka


czwartek, 22 grudnia 2016

Jest dobrze



  Wszystko się wyjaśniło i należy uznać, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Tak przynajmniej wynikało ze słów Jarosława Kaczyńskiego na ostatniej konferencji prasowej, jego, Pani Premier, marszałków Sejmu i Senatu oraz przewodniczącego klubu parlamentarnego PiS. Zanim się do tej dobroci odniosę drobna uwaga. Z czym się Wam kojarzy konferencja prasowa? Bo mnie z wypowiedzią prowadzącego i z pytaniami dziennikarzy. Tych ostatnich nie było, więc miałem wrażenie, że to bardziej było orędzie do dziennikarzy, ale to tylko moje odczucia.

  Czego dowiedzieliśmy się od Prezesa? Ano tego, że całkowita odpowiedzialność za zaistniałe wydarzenia w Sejmie i wokół niego ponosi opozycja i w tym stwierdzeniu Prezes mnie w ogóle nie zaskoczył. Natomiast przecierałem oczy ze zdumienia, gdy mówił, że propozycje dotyczące umocnienia pozycji klubów opozycyjnych w parlamencie są nadal aktualne (sic!) Wiem, że opozycja się domagała, ale żeby Prezes?! Aby to potwierdzić dodał, że posłowie (w domyśle – opozycji)  podlegają także prawu karnemu (sic!), aż zacytuję: „Proszę pamiętać, że i przepisy prawa karnego są tutaj łamane i że mamy tutaj do czynienia z akceptacją działań, które w oczywisty sposób mają charakter przestępczy.” A prorządowe media widzą w tych słowach gest wyciągniętej do zgody ręki. Ale jest i śmieszniej. Pan Prezes uważa, że powinna istnieć instytucja szefa opozycji, który, jego zdaniem miałby pewne uprawnienia lub nawet przywileje (sic!) Wyłem ze śmiechu... Panu Kaczyńskiemu nie wystarczy już władztwo nad Prezydentem, Rządem z Panią Premier na czele, Trybunałem Konstytucyjnym – on chce jeszcze władzy nad opozycją!!! To nawet ma sens, bo ta opozycja na dobrą sprawę nie potrafi się zjednoczyć. Prezes im wskaże jak mają to zrobić...

  Natomiast Pani Premier nie nie zaskoczyła. Tym razem bez wyjątków. Dowiedzieliśmy się, ci którzy jeszcze nie wiedzieli, że jest program 500 plus i obniżenie wieku emerytalnego, co należy uznać za sukces. Po raz wtóry przypomniała, że działania jej rządu mają na celu dobro Polaków, że nie ma zagrożenia dla stabilności finansów. Przypomniała też, że celem jej działania jest tworzenie ustaw mających sprzyjać polskim przedsiębiorcom i po raz wtóry zaznaczyła, że wprowadzone ustawy zaczynają przynosić efekt (sic!) To, że ich za bardzo nie widać wynika z tego, że właśnie zaczynają. Najbardziej rozbawiło mnie stwierdzenie, że w tej rozmowie na temat spraw gospodarczych możemy bardzo dużo dobrych projektów dla Polski wspólnie podjąć. Nie uściśliła tej wspólnoty, ale w drobiazgi już nie wchodźmy.

  Marszałkowie tłumaczyli się z zaistniałej sytuacji w Sejmie i z mediami, potwierdzając, że chcieli dobrze. I ja się z tym zgadzam, chcieli dobrze dla… PiS-u. Na koniec przemówił Szef klubu PiS Ryszard Terlecki i stwierdził, że klub jest otwarty na rozmowy i współpracę z tymi posłami i senatorami, którzy nie chcą uczestniczyć w wywoływanych tam awanturach czy przypadkach naruszania regulaminu i prawa, innymi słowy tylko z garstką tych, nie będących w PiS. Przynajmniej jasno i zwięźle.

  Nie wiem jak określić te uczucia, które przyszły jako refleksja. Warto bowiem przyjrzeć się kolejności w jakiej zabierali głos jej uczestnicy. Szary, zwykły poseł przed Panią Premier, przed dwoma pierwszymi zastępcami głowy państwa (Prezydenta) i przed szefem klubu parlamentarnego PiS. O mediach nie wspomnę, bo te głosu wcale nie miały. Staje się jasne i dobitne, że dziś, w Polsce najważniejszy jest Prezes, jak za starych dobrych, komunistycznych czasów, i nikt już tego nie ma nawet zamiaru ukrywać...