środa, 3 lutego 2016

Nowa melodia



  Gdy byłem dzieckiem, idąc wraz z ojcem, obejrzałem się w kierunku, z którego doszedł mnie gwizd. Zostałem bardzo brutalnie skarcony jednym krótkim stwierdzenie: gwizdać można ewentualnie na psa... Masz imię. Od tamtego momentu nigdy na gwizd, nawet najlepszego kumpla, nie reagowałem. Dziś uważam, że jest to również jedna z najbardziej haniebnych form reagowania na cokolwiek.

  I choć Pani Beata Szydło nie należy do moich ulubienic, przyznam, że potraktowano ja po chamsku. Jeśli nawet ten epizod zarejestrowano, nigdy nie powinno się go pokazywać publicznie. Ale o dziwo, najbardziej nagłośniły go prawicowe media, wyrażając w ten sposób swoje oburzenie. Problem w tym, że próbuje mu się nadać inny charakter niż miał w rzeczywistości, czyli mówiąc prostym językiem, odwracając kota ogonem. Pierwsza teza głosi, że gwizdy były skierowane do niemieckiej drużyn, za to, że wygrała. Druga, że gwizdali niemieccy kibice, a co jest w wyraźnej sprzeczności do pierwszej tezy. Według Jacka Karnowskiego, dało się to słyszeć w akcencie (sic!). Istnieje też trzecia teza, że ci niemieccy kibice gwizdali za podpuszczeniem PO-wców i KOD-owców. A prawda jest taka, że gwizdy rozpoczęły się w chwili, gdy spiker wymienił imię i nazwisko naszej kochanej Pani Premier. Być może monitoring wykaże czy to Niemcy czy Polacy, ale to chyba jest zupełnie bez znaczenia, bo nie rozumiem, czym Pani Premier mogła się narazić tym niemieckim kibicom. Co innego polskim...

  Mnie w tym dziwi jedno. Te same prawicowe media i ośrodki, niejednokrotnie piały z zachwytu, gdy podczas oficjalnych uroczystości, nawet na cmentarzu, pewne środowiska reagowały gwizdami na byłego prezydenta Komorowskiego, czy byłego premiera Tuska. O takich postaciach jak śp. Bartoszewski nie wspomnę. Wtedy to był przejaw jedynie słusznej reakcji na tych nielubianych, nie swoich. Dziś taka sama reakcja, ale wobec swoich, woła o pomstę do Nieba. Kuriozum jest tym większe, że to ma miejsce wśród kibiców, dumy prawicowej władzy. Jak to możliwe, że najbardziej patriotyczne watahy, wzór cnót obywatelskich, obrócił się przeciw swoim prawowicie wybranym przedstawicielom i skupił się na najbardziej chwalonej Pani Premier? To pewnie dlatego z takim uporem, i tak nieudolnie, próbuje się nam wmówić, że to Niemcy (nas biją). A tu po prostu kłania się stare porzekadło: kto jakim mieczem wojuje, od takiego ginie. Ja się wcale nie zdziwię, gdy tak haniebna sytuacja już w najbliższym czasie się powtórzy, co wcale nie skłania mnie od odczuwania jakiejkolwiek satysfakcji.


27 komentarzy:

  1. Gdy jednej ze stron odmówiono prawa do debaty, do zabrania i wyrażenia swego głosu, do wyrażenia swojej opinii, to jedynym sposobem wyrażenia swojego stanowiska, były protesty, myślę, że te gwizdy, to najlżejszy ze sposobów wyrażania dezaprobaty. Natomiast inne, ciekawsze postawienie sprawy, czy gwiżdżący to ludzie samodzielnie myślący. Obawiam się, że w każdym przypadku owe gwizdy wynikają raczej z braku świadomości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewny czy Cię dobrze zrozumiałem, bo mam wrażenie, że usiłujesz w jakieś formie gwizdy usprawiedliwić. Przynajmniej te, z czasów poprzedniej ekipy. W mnie w takich momentach rodzi się pytanie: Kto, kiedy i w jakiej formie zabraniał opozycji zabierać głos czy protestować? Jeśli uznać gnieżdżenia za protesty, to jest to ich najprymitywniejsza forma, tym bardziej, że nie zawsze wiadomo, o co chodzi.

      Usuń
    2. Jeśli dla Ciebie, cała była opozycja to PiS, to miałbyś argumenty. Piszę o opozycji anty medialnej, czyli o wszystkich osobach, które nigdy do TV nie zostały wpuszczone do żadnej debaty. Stąd ich prawo do gwizdów. Gwizdy, to też forma wypowiedzi.

      Usuń
    3. Chcesz mi powiedzieć, że na TV, ze wskazaniem na TVP, Polsat i TVN kończy się możliwość przekazu? Szczególnie dziś, w dobie Internetu? Jestem ciekaw, że jako właściciel stacji telewizyjnej, dopuściłbyś do debaty np., marginalny jak na polskie warunki kościół scjentologiczny?

      Usuń
    4. To nie chodzi o margines. 50% ludzi nie biorących udziału w wyborach, nie można uznać za margines. Nie sądzę, aby wszyscy czynili to z lenistwa.

      Usuń
  2. Melodia płynie, a ja... słucham z zaciekawieniem :)
    Mój ojciec również reagował i chyba równie skutecznie jak Twój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inna sprawa, że mój ojciec potrafił pięknie gwizdać :) Tyle, że nigdy nie było to zawołanie.

      Usuń
    2. Gwizdać, a wygwizdać, to jednak różnica.
      No chyba, że wygwizdać melodię ;)))

      Usuń
  3. Wyrażenie swego stanowiska przez gwizd? Czy ja dobrze widzę ? Gwizd pozytywny i gwizd negatywny?.Czyli ,jakby na to nie patrzeć ,gwizd jest prymitywnym sposobem wyrażania emocji. W następnej kolejności widzę wyzwiska ,potem rękoczyny ,potem ...
    Do tego komentarza skłonił mnie wpis SPOKO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...gwizd jest prymitywnym sposobem wyrażania emocji. Zgoda i co z tego?

      Usuń
    2. Odpowiem, za Liiviię. Skąd więc takie oburzenie w prawicowych mediach, na gwizdy skierowane wobec Pani Premier?

      Usuń
    3. Zapytaj się prawicowych mediów.

      Usuń
    4. Do Spoko .A mnie się prymitywne wyrażanie emocji nie podoba.I to z tego ,że coraz więcej ludzi godzi się ,nawet pochwala takie zachowanie.Może mi się to nie podobać? Może! I tyle w temacie gwizdów.

      Usuń
  4. No cóż, zgadzam się o dziwo w całej rozciągłości z twoim zdaniem.
    Przy okazji świadomie lub nie zwróciłeś uwagę na przewrażliwienie prawicy na takie incydenty. To już nie pierwszy raz - szczytem blamażu była reakcja MSZ na amerykański programik TV niejakiego Zakari, który szczeknął w nim coś tam o Polsce. To właśnie to samo co reagowanie na gwizd menela spod budy z piwem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie, to zajście było na tyle mało eleganckie, że odbiegając od tego kogo ono dotyczyło nie powinno być tak eksponowane .... Żadnej w tym racji, chwały ani satysfakcji... raczej smutek...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie można generalizować i wszystkich kibiców ładować do jednego worka, lecz zasady dobrego wychowania [Savoir vivre] obowiązują wszystkich.
    Nie można komuś przypisywać przewrażliwienia na tym punkcie, gdyż tak naprawdę tego typu zachowanie może przystoi menelowi pod budką z piwem, lecz karygodnym jest tego typu zachowanie zarówno na cmentarzu, jak i wobec głowy państwa czy przedstawicieli rządu. To świadczy o gwiżdżących, że z taką kulturą nadają się jedynie pod budkę z piwem.
    Asmodeuszu pozdrawiam serdecznie życząc miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że muszę ten wątek nieco rozbudować. Opisałeś pewne zdarzenie, z którego kompletnie nic nie wynika, jeśli się wątku nie rozwinie. Ale najpierw kiepska analogia. Do wagonu metra wpada zakrwawiony mężczyzna i bryzga krwią na innych współpasażerów udających się na sylwestrową zabawę. Wszyscy podróżni są zszokowani "chamskim" zachowaniem mężczyzny, bo przecież, w takim stanie nie wolno wsiadać do metra. Otóż reakcji pasażerów się nie dziwię, ale potępianie czy chwalenie rannego pasażera nie ma żadnego sensu, jeśli nie przeanalizuje się całej sytuacji. Tak samo, nie można potępiać pierwszej reakcji pasażerów. Trzeba się przyjrzeć rozwojowi sytuacji. Może któryś z pasażerów zdecyduje się na udzielenie pierwszej pomocy? Zaś ranny pasażer się wytłumaczy, dlaczego zamiast dzwonić po karetkę, wsiadł do metra? Gwizdy wrażają emocje, niewątpliwie w demokracji zaświadczają o jej złym stanie, skoro procedury demokratyczne nie potrafią wyłonić reprezentatywnych grup społecznych do sejmu. Wkrótce gwizdać będzie lewica, i to będą słuszne gwizdy? Droga do gwizdów jest następująca, wpierw jakiś idiota w TV musi oznajmić, że obietnice wyborcze to jedno wielkie oszustwo, bowiem wybory nie są od tego, aby spełniać wyborcze obietnice, potem są gwizdy, a na końcu tej drogi zostaną postawione gilotyny. Zatem nad gwizdami trzeba się pochylać i wyciągać właściwe wnioski. Można oczywiście zakazać gwizdów, ale w zaciszu gilotyny produkuje się szybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wątpliwości. Bo ile przypadek z metrem się tłumaczy, o tyle gwizdy w całej Twej konstrukcji to mocno naciągana sprawa. Na meczach często gwizdy słychać i to przyznam mnie jakoś nie radzi, bo emocje na bieżąco, akcja dynamiczna i brak innej formy wyrazu niezadowolenia. Trudno oklaskami wyrazić dezaprobatę na wątpliwą decyzję sędziego. A jednak, gdy w ten sposób wyraża się dezaprobatę w czasie np. grania hymnu drużyny przeciwnej – ten sam gwizd jest, delikatnie mówiąc, żenujący. Czy Pani Premier brała udział w jakieś akcji w czasie gry? A może to od jej decyzji zależał wynik meczu?

      Usuń
    2. Nie potrafię na tak postawione pytanie odpowiedzieć, zbyt mało mam danych i informacji. Natomiast, gwizdy, to jeden z elementów układanki, obrazek z którego czasami coś wynika, a czasami tylko zaświadcza o braku kultury. Natomiast przestrzegam, przed automatyzmem. Czasami to wyraz buntu, a bunt tłumi się w zarodku, albo czeka aż bunt się szerzej rozleje. Natomiast nie każdy bunt da się stłumić siłą pałki. Czasami gwizdy są efektem zwykłej chamskiej propagandy i zaświadczają o niskiej inteligencji tych, którzy w te emocje są wpuszczani. Natomiast, krytykowanie wpuszczonych w kanał, bez krytyki tych, którzy w kanał wpuszczają, nie ma sensu.

      Usuń
    3. Chyba przypisujesz samym gwizdom zbyt wielkie znaczenie, przynajmniej w znaczeniu skutku. Jakoś nie przypominam sobie żadnej sytuacji, aby gwizdy zmieniły decyzję sędziego czy wpłynęły na kierunek uprawianej polityki. O ile na meczu trudno o inną formę wyrażenia sprzeciwu, życie społeczno-polityczne daje całą gamę takowych. W tym wypadku mogła to być nawet wyjąca syrena alarmowa pod gabinetem Pani Premier. Przynajmniej jednoznacznie wiadomo by było do kogo skierowana.

      Usuń
  8. Tak się przysłuchuję i zastanawiam...
    Pewne zachowania, według mnie, są nie do przyjęcia i z miejsca zamykają drogę dialogu. Może to kwestia wychowania.
    To co razi jakąś część (nawet jeśli jest mniejszością), dla innych kręgów może być naturalnym sposobem wyrażania emocji. Ale co mają zrobić ludzie, którzy w takiej atmosferze czują się źle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu bywałem bezpośrednim kibicem na meczach. Dziś jestem zwolennikiem transmisji telewizyjnych. Po pierwsze czuję się bezpieczniej, po drugie, w każdej chwili mogę przełączyć się na inny kanał. Ale tego nie sposób zastosować w sytuacjach takich jak np, uroczystość pogrzebowa. Nie sądzę, aby w czasie jej trwania, gwizdanie było "naturalnym sposobem wyrażania emocji".
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Czyli pozostaje wycofanie i obserwacja. Podobnie jest z polityką. Ludzie którym nie odpowiada styl, w jakim jest uprawiana, pozostają w fotelach...

      Usuń
    3. Inna sprawa, że okrutnie... zrzędzą ;)))
      Pozdrawiam wesoło...

      Usuń
    4. Coś w tym zrzędzeniu jest na rzeczy :)
      Odwzajemniam pozdrowienia równie wesoło :)

      Usuń
  9. Rzadko oglądam tv, ale ten obraz akurat widziałem, i zrobiło mi się przykro, gdy zobaczyłem rozpacz na twarzy p. premier.
    Z drugiej jednak strony ja bym nie przywiązywał do tego zbyt dużej wagi, bo gwizdy np. na imprezach rozrywkowych w krajach anglojęzycznych, oznaczają coś zupełnie przeciwnego, aprobatę, podziw, zadowolenie. A tu sytuacja była jakby po środku.
    Jeszcze z innej strony mogłaby zadziałać, i pewnie zadziałała "psychologia tłumu", gdyby w innej części stadionu zaczęto klaskać to pewnie by było raz tak, raz tak.
    Jest jednak nadzieja, że bojkot PiS rozszerzy się na inne gremia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymowa gwizdów była jednoznaczna i raczej nie ma się po co odwoływać do innych kultur i okoliczności. Ale przyznaję, gdyby zamiast pokrętnych prób wytłumaczenia, użyto Twej interpretacji, może nie byłoby to wtedy tak wymowne. Często napiętą sytuację da się rozładować dobrym humorem.

      Usuń