środa, 9 marca 2016

Polak Polakowi nierówny



  Pamiętam taki bardzo stary dowcip z czasów tuż po wojnie. Na gruzach Berlina siedzi z fragmentem starej, nadpalonej gazety Niemiec i śmieje się jak wariat. Podchodzi drugi i puka się znacząco w czoło. „Niemcy w ruinie, a ty rżysz ze śmiechu?! Ten pierwszy na chwilę opanowuje to rżenie i tłumaczy. To gazeta z trzydziestego roku z przemówieniem Hitlera, który mówił wtedy: dajcie mi władzę, a ja was urządzę... (dalsza część zdania nadpalona)”

  Analogia nie na miejscu, bo Polska jeszcze w gruzach nie leży, światowa wojna nam raczej nie grozi, choć nią naokoło straszą. Za to wojna wewnętrzna... tu zaczynam mieć wątpliwości i stąd skojarzenia. Bo w ciągu ostatnich dni miłościwie nam panujący, zarówno Prezydent, jak i Pani Premier, jak i Prezes jedynie słusznej partii oraz jego poplecznicy, jasno określili kto jest prawdziwym Polakiem, a kto na to miano nie zasługuje. Wynika z tego jasno i niezbicie, że tylko ci, którzy bezwzględnie i bezkrytycznie popierają myśli Prezesa (można skojarzyć, ale nie mylić z myślami przywódcy pewnego północnokoreańskiego państewka), na miano prawdziwych Polaków zasługują. Prezes nigdy nie miał kłopotów z wywąchaniem nie-Polaków, teraz jego węch jeszcze bardziej się wyostrzył. Przestało mnie nawet już dziwić hasło Prezydenta, jeszcze elekta, kiedy mówił, że chce być prezydentem wszystkich Polaków. Nie kłamał, jak mu co niektórzy zarzucają, on wczoraj określił już dobitnie, o jakich Polaków mu chodzi. Wskazał mu ich jednoznacznie i bezwarunkowo Prezes, jak zresztą wszystko inne, co się z linią polityki obecnego prezydenta wiąże. Moje obawy dotyczą jednak nie  Prezydenta, a naszego nowego szeryfa, który powiedział: „Chcemy, by prokuratura wszystkich traktowała równo i stała na straży Polaków.”  Bo tu pewnie chodzi tylko o tych Polaków, o których mówili Prezes i Prezydent.

  Piszę o tym nie bez kozery, bo pod pałacem prezydenckim, co jakiś czas manifestuje trzech wariatów z transparentem, gdzie jest napisane: „Kłamca i krzywoprzysięzca”, a to dobitnie nieprawda, co udowodniłem powyżej. Dziwnym trafem nikt im nie broni tej manifestacji, więc sami na siebie złożyli donos do prokuratury. Za oczernianie głowy państwa. Nie bardzo rozumiem, czemu się dziwią brakiem zainteresowania ze strony organów ścigania. Przecież ci mają teraz pełne ręce roboty z powodu jakieś sześcioletniej opony, która wystrzeliła nie w tym samochodzie (a może w tym?), co trzeba. Już nawet o oponę nie chodzi, tylko o ilość hajtu jaki pojawił się w necie w związku z tym wydarzeniem. A taki hajt bardziej szkodzi, niż tych trzech upartych wariatów. Szkodzi też żart, szczególnie taki na aktualne sprawy polityczne, nawet taki, na jaki pozwolił sobie młody Stuhr. Pan Prezes bardzo nie lubi żartów. Tu mi się też przypomina aforyzm St. J. Leca: „Nie rozśmiesza się bezzębnych tyranów”. Ten St. J. Lec to chyba taki współczesny Nostradamus był...

  Mam jednak wrażenie, że ten hajt, czy te niesmaczne żarty, trafiły się miłościwie nam panującym jak przysłowiowa manna z nieba. Prawdziwe błogosławieństwo. Można dzięki niemu zatuszować pewne niedociągnięcia, szczególnie te na arenie międzynarodowej. Bo to i Komisja Wenecka wydała werdykt nie taki jaki się spodziewano, a to Stany Zjednoczone kiwają palcem wskazującym w jednoznacznym geście ostrzeżenia, a to szczyt NATO w Warszawie może nie przynieść takich skutków jakie się oczekuje, a to Parlament Europejski też ma jakieś niezrozumiałe zastrzeżenia, co do demokracji, która przecież ma się bardzo dobrze, ba!, lepiej niż za czasów poprzedniej koalicji. Na dodatek Unia powoli znajduje wyjście z kryzysu migracyjnego do czego przyczynił się w jakimś stopniu ten znienawidzony wróg Polaków, a Prezesa w szczególności, Donald Tusk, ten sam, który już nie tylko jest winny katastrofie smoleńskiej ale również pękniętej oponie. Ostatni aspekt międzynarodowy, ten o uchodźcach, jest nawet dość zabawny, bo oto prawicowe, prorządowe media odtrąbiły sukces Pani Premier. Unia się jej tak wystraszyła, że już nie będzie więcej przydziałów uchodźców. Ja tego, mając się za dżentelmena, nie do końca rozumiem. Bo tak było napisane dosłownie: wystraszyła, a przecież mówić o kobiecie, że kogoś wystraszyła... to raczej dla niej afront i to w Dniu Kobiet. Jest gorzej, bo Węgrzy ten sukces przypisują sobie, o naszej Pani Premier nawet nie wspominając. Tu znów posłużę się znanym powiedzenie: „Sukces ma wielu ojców”, choć tu w grę wchodzi również matka. Do tego dochodzi uparty jak osioł Trybunał Konstytucyjny, który chce pracować wbrew woli naszych nam miłościwie panujących. Powinni go rozwiązać raz na zawsze za pomocą jakieś nocnej ustawy, bo przecież de facto władzy ten organ jest do niczego niepotrzebny. Tylko bruździ przez to, że tam podobno kryształowo czyści sędziowie, a to jest wielce podejrzane. Gdyby chociaż, jak Zelnik, mieli jakieś grzeszki z czasów wczesnej młodości, chociażby z piaskownicy, wtedy można by ich ustawić do pionu, uczynić z nich prawdziwych Polaków, co to murem za Prezesem.

  A miało być tak dobrze, sukces za sukcesem, wdrażanie „dobrej zmiany” i patriotyzm, którego ramy określił Prezes. Nawet nie pomogła publikacja w wSieci, że pan Prezes był równie waleczny jak sam Wałęsa, tylko UB zrobiło mu specjalnie na złość i go olało, sorry – zignorowało. W dodatku przez przypadek. Siłą rzeczy Prezes się denerwuje i wykrzykuje coraz głośniej o tych nie-Polakach. Czasami nawet bez sensu, co jest w takich nerwach zrozumiałe. Krzyczał, że ci nie-Polacy chcę oddać Polskę w kolonię, tylko nie uściślił w czyją. Zaczynam mieć awersję na słowa „prawdziwy Polak”, choć zapewniam, że czuję się nim od urodzenia. A jeszcze niedawno czułem się bardziej niż dumny, gdy mogłem tak szczerze o sobie głośno powiedzieć. Dziś, miłościwie nam panujący udowadniają mi niemal każdego dnia, że jestem w błędzie. Oby tylko ktoś nie wpadł na pomysł, aby nie-Polacy byli zobowiązani do noszenia opasek, gdzie zamiast Gwiazdy Dawida byłoby wyszyte KOD.

41 komentarzy:

  1. Mimo wszystko jest nadzieja, że duch w narodzie nie ginie. Widzę jakieś nikłe światełko w tunelu w postaci juniora Stuhra. Może na tej kanwie odrodzi się dobra satyra polityczna? Też się na to nabrałem, dopiero po drugim żarcie zacząłem kumać, że te pomyłki Stuhr zaplanował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, jaka to satyra polityczna, siermiężny dowcip i nic więcej. Mnie się to kojarzy z instytucją błazna, tylko niestety od dawien dawna obowiązywała zasada, że błaznów się nie chłoszcze. A teraz zrobili z tego aj waj takie, że jest powód do następnego marszu KOD w obronie prześladowanych aktorów, czy prawa do śmiechu...

      Usuń
    2. Rademenes
      Siermiężny dowcip powiadasz? Bywa różne poczucie humoru, jedni na ten przykład pokładają się ze śmiechu, gdy facet przebrany za babę robi z siebie idiotę, innym podoba się wiecznie bezrobotny pijaczyna, na którego pracuje też niezbyt mądra żona. Ba!, żeby wiedzieć kiedy trzeba się śmiać, stosuje się sitcom...

      Usuń
    3. No tam też taki sitcom, Kinga Preis mało z krzesła nie spadła. Zresztą nie mam zamiaru wnikać co kogo bawi, fakt jest faktem, że reakcja niezależnie od poziomu jego żartów świadczy o przewrażliwieniu i kompleksach. Dla mnie gra słów, nawiązująca do katastrofy lotniczej nie jest zabawna, ale jak coś mnie nie bawi, to się po prostu nie śmieję, a nie przeżywam wszem i wobec, że ktoś głupi kawał powiedział.
      Sęk w tym, że ostatnio nie ma czegoś takiego jak inteligentny żart polityczny. Dla mnie mistrzostwem kabaretu politycznego wykazał się Smoleń podczas gry w pokera w skeczu Szeptanka z 1984.

      Usuń
    4. Swego czasu były modne oświęcimskie dowcipy o Żydach, nigdy mnie nie śmieszyły, a te są na podobnym poziomie.

      Usuń
    5. PS. A ten dowcip o nadpalonej gazecie, czytuję regularnie od 25 lat, za każdego rządu, więc już przestał mnie bawić. Ale, może to dobry objaw: ponoć nasza gospodarka od 25 lat jest najlepsza na świecie, Pfu, W Europie, Pfu, w regionie, pfu: w Polsce.

      Usuń
    6. SPOKO
      Przyznaję, że i mnie dowcipy o Żydach, szczególnie te oświęcimski, nie bawią, natomiast żydowskie już zdecydowanie tak.
      Polska gospodarka podobno była najlepsza za komuny i to jest najlepszy dowcip :)))

      Usuń
    7. Nie miałem na myśli akurat tego dowcipu, chodziło mi o kanwę, czyli odniesienie się do bieżącej sytuacji politycznej. Sądzę, że dobra satyra powinna mieć element zaskoczenia, a to się akurat Stuhrowi udało, co nie oznacza, że stanie się wybitnym kabareciarzem.
      Poza tym, jeżeli prawidłowo pojmujemy co to jest żałoba, to zupełnie normalnym będzie to, że w miarę upływu czasu dowcipy na temat tragicznych wydarzeń będą się zaostrzały, i to jest raczej normalne.
      Myślę, że RademenesII dobrze to wypośrodkował w komentarzu z g. 10:26, bo ważne są proporcje. I bez przesadyzmu, bo faktycznie gierkowska gospodarka była najlepsza skoro uwierzył w to Zachód dając kredyty. ;) :-D

      Usuń
    8. Dowcip jest rzeczą gustu, podobnie jak każda inna sztuka, więc chyba dywagacje na temat tego, który jest dobry, a który zły, raczej należy sobie odpuścić. Ale zgadzam się z Tobą, M. Stuhr, choć ma zadatki, niekoniecznie stanie się ikoną polskiego kabaretu.
      Małe sprostowanie. Gospodarka gierkowska zapowiadała się na najlepszą w obozie państw Europy wschodniej. Zapowiadała się, ale czym się to skończyło, chyba nie muszę tłumaczyć.

      Usuń
    9. Ale tłumacz, tłumacz, może ktoś uwierzy, że kiedykolwiek jeszcze wyprodukujemy kontenerowce dla Japonii, 120 tys. ciągników dla Indii i Brazylii, samoloty rolnicze dla Am. Południowej, sprzęt elektroniczny dla Zachodu, przędzarki dla Azji, itd., itp., Dobrze, że chociaż po 26 latach Frasyniuk sprzedał 3 tys. ciągników do Afryki. Problem w tym, że Polska nie wie, czy zdąży je wyprodukować przez dwa lata, a to - przypomnijmy - w 1976 r. Ursus produkował w ciągu 6 tygodni! :) :-D
      Andrzej Rawicz (Anzai)

      Usuń
    10. Anzai
      Cały ten sukces opierał się na jednej zasadzie: sprzedawać, choćby za darmo. Stąd takie wyniki i tak szybkie bankructwo. Ktoś tu wspomniał występ Smolenia. Mnie też przypominają się jego słowa: „A dla kogo ten wywiad?” :)

      Usuń
    11. Nie chce mi się powtarzać tych wyświechtanych od dziesięcioleci frazesów, że: kredyty, ruskie, papier toaletowy, itd. Powszechnie wiadomo - może Ty o tym nie wiesz - że gospodarkę rozłożyły dwa lata "Karnawału Solidarności", ale na dobrą sprawę to w PRL sypano piasek do łańcucha, i wkładano kij w szprychy od 1976 r, do 1989 r. Te trzynaście lat protestów, strajków i sabotażu, każdego mogły rozłożyć, ale właściwie to dopiero teraz dostajemy po d..., bo wyrosły nam małpie rączki zdatne tylko do śrubokręta, i móżdżek, aby głosować na PO, lub PiS.
      Pozdrawiam

      Usuń
    12. Cóż, każdy widzi to, chce widzieć. Ja pamiętam, że kryzys gierkowizny zaczął się przed 1976 rokiem. Skoro w czerwcu miała nastąpić podwyżka cen, nie mogło stać się to z dnia na dzień, po prostu już nie było z czego płacić, a wszystkie wielkie inwestycje okazały się na wyrost i spuchliznę. Pracowałem w górnictwie i już wcześniej mówiło się, że polski węgiel jest sprzedawany za granicę za połowy wartości jego produkcji. Na zwałach kopalnianych nie było ani drobinki miału, drapano spychaczami ziemię, byle była czarna. Mielono nawet kamień, wydobywany niejako przy okazji. "Karnawał Solidarności" był tylko konsekwencją poczynań tego "uzdrowiciela" polskiej gospodarki

      Usuń
    13. To zależy co się rozumie przez kryzys? Bo według definicji, to wtedy, gdy PKB spada przez trzy kwartały z rzędu. Za Gierka, było to niemożliwe. Po prostu, 1976 roku wydarzyła się rzecz straszna, wzrost PKB zmalał poniżej 10%. Jeśli jednak przyrost PKB poniżej 10% nazywać kryzysem, to mamy permanentny kryzys od czasu, gdy Gierek przestał rządzić.

      Usuń
    14. SPOKO, wyznam Ci szczerze, już ja wolę ten kryzys ostatniego ćwierćwiecza, niż prosperitę i wzrost PKB końca czasów Gierka.

      Usuń
    15. Epoce Gierka można zarzucić tylko minimalne ciągotki do totalitaryzmu, takiej jak: cenzura, i ograniczanie wolności słowa. To jednak odnosiło się tylko do zgromadzeń, pojedynczy "ludź" idący ulicą i wykrzykujący np.: "Precz z komuną, Breżniew na szubienicę" nikogo nie rajcował. Po wylegitymowaniu szedł nadal do domu i nawet pies z kulawą nogą ... podkreślam" pojedynczy ludź". Podobnie jest zresztą dzisiaj, spróbuj coś napisać np na "Amway", albo na jakiegoś politycznego mafioso. :-D
      W PRL nawet totalny degenerat po spowiedzi w kościele mógł zacząć nowe życie, bo wszędzie dostał pracę, mieszkanie, i mógł się uczyć ... tego argumentu niczym nie da się zbić. Do takiego "dobrobytu Gierkowskiego" zdążała cała Skandynawia, dopóki jej nie zalały barbarzyńskie hordy byłych demoludów z Europy Wschodniej i przybranych uchodźców.
      Andrzej Rawicz (Anzai)

      Usuń
    16. Niestety, epokę Gierka rzeczywiście można podzielić na dwa etapy: szybkiego wzrostu do 1976 roku i czasu stagnacji po tym roku. Ale skoro tak podoba Ci się okres obecny, zresztą słusznie, bo od kilku lat średnia jest wyższa od gierkowskiej, to pragnę zwrócić uwagę na jeden drobiazg, na różnice pomiędzy czasami Gomółki, a czasami Gierka. Ta różnica wtedy była stokroć większa, niż ta dzisiejsza, a epoką Gierka. I słusznie zauważa Anzai, że musimy się w końcu zdecydować, czego pragniemy więcej: socjalizmu czy krwiożerczego kapitalizmu.

      Usuń
    17. Twierdzicie, że za Gierka była cenzura? To spróbujcie opublikować na Onecie następujący tekst:

      "Po raz pierwszy, po ośmioletniej przerwie, Maciej Stuhr opowiedział dowcipy, z których można się było śmiać. Po raz pierwszy od ośmiu lat Maciej wyszedł na scenę radosny, uśmiechnięty, pełen wigoru i pełen dowcipnych pomysłów. Czyżby za poprzedniej władzy nie wolno się było śmiać, naśmiewać? Czyżby casus Rewińskiego, wywalonego z TVP za żarty z PO skutecznie powstrzymywały rzesze artystów przed prześmiewczą rolą? No to mamy dobrą zmianę: wreszcie jest z czego się śmiać i do tego można to czynić bezkarnie. Ma Sonia rację:Śpieszmy się śmiać, bo zaraz zabronią. Wszak PiS nie będzie rządził wiecznie."

      https://pbs.twimg.com/media/CdQZikUUYAActbK.jpg

      Usuń
    18. Anzai
      Chyba zapomniałeś o takim pojęciu jak „wilczy bilet”, które w PRL było dość popularne. Z tym biletem, owszem, dostałeś pracę, ale co najwyżej jako zamiatacz ulicy. Kompletnie zapomniałeś, po co powstał KOR (w pierwotnym założeniu). Otóż ta nieformalna organizacja wspomagała tych, którzy narażając się władzy nie mieli szans na żadną pracę i tego nie zakwestionujesz. Podobnie było z uczeniem się. Za marzec 1968 (za Gierka nie było inaczej), mogłeś wylecieć ze szkoły średniej (to mi groziło), ze studiów tym bardziej. Mieszkania to też mit. Ja czekałem na swoje przez dziesięć lat, wychowując dziecko w dwupokojowym mieszkaniu teściów (a to już były czasy gierkowizny). Nawet kolosalne nakłady na budownictwo wielkopłytowe sprawy nie były w stanie rozwiązać. I pewnie nie pamiętasz listy obecności na marszach pierwszomajowych.

      Usuń
    19. SPOKO, ja przeżyłem obie epoki, i Gomułki, i Gierka i znam dokładnie różnicę. Różnica była widoczna w pierwszym etapie, ale warto też zauważyć, że gdy Gomułka, po Bierucie do władzy się dorwał, różnica wydawała się podobnie wielka. Niestety, utopijny socjalizm materialistyczny miał to do siebie, że ZAWSZE skutkował wypaczeniami, podobnie ja dziś ma się sprawa z PiS. Tu również do Anzai, Skandynawski socjalizm nie miał nic wspólnego z gierkowskim, bo jemu towarzyszyła demokracja w prawdziwym jej słowa znaczeniu. Nikt nikomu nie wmawiał, że partia to naród, a naród to partia.

      Trudno mówić, że śmiać się teraz wolno bezkarnie, bo porównanie jest niezbyt dokładne. M. Stuhr nie jest zależny od TVP, więc wylanie go z tego medium mu nie grozi, co najwyżej nie zostanie zaproszony. Za to wiadro pomyj, które na niego wylano, świadczy o tym, że z żartami wobec obecnie nam miłościwie panującym należy uważać jak za czasów szczęśliwego socjalizmu.

      Usuń
    20. @ Asmodeusz
      Od kilku komentarzy zaczynam podejrzewać, że mamy głównie "kręcić licznikiem wejść". Nie sądzę bowiem, że wiesz o czym piszesz, a to dziwne, bo jesteśmy w tym samym wieku, kończyliśmy jakieś tam studia, i nie wiem dlaczego nie doszło do Ciebie, że "wilczy bilet" dotyczył głównie studentów, a wyjątkowo pracowników, którzy zaczęli się bawić w politykę (tych załatwiano lojalkami). Może wilczy bilet pomyliłeś z nakazami pracy, które wprowadzono zaraz po wojnie, zobacz tutaj:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Wilczy_bilet
      W każdym razie do "gierkowizny", jak to nazywasz, wilczy bilet pasuje jak do świni siodło.
      Z mieszkaniami łatwo nie było, ale i przyczyny były różne, a blokowiska stoją do dzisiaj, i III z IV RP razem NIGDY nie wybuduje nawet połowy.
      KOR jak szybko powstał, tak szybko go spacyfikowano, zneutralizowano i zastąpiono Radami i Samorządami Pracowniczymi też skutecznie broniącymi robotników.
      Napisałeś post "Polak Polakowi nierówny" a chcesz dyskutować o całej historii, polityce i gospodarce PRL. Nigdy w epoce Gierka nie wyrzucano na pysk ludzi, tak jak to teraz się robi, bo pracownik był na wagę złota. Zresztą wyrzuceni natychmiast łapali lepszą fuchę, oczywiście jeżeli byli wartościowymi pracownikami, a sam sobie odpowiedz na h.. komu pracownik, który nie pracuje na produkcji, a zajmuje się związkową robotą, polegającą głównie na buntowaniu załogi? Jak nie znajdziesz odpowiedzi, to zobacz gdzie teraz siedzą związkowcy z korzeniami KOR, pewno tylko w Twoich kopalniach. ;)

      Usuń
    21. Jak ja uwielbiam to posądzanie mnie o małostkowość :))) Po pierwsze, jeśli Ci na tym zależy, możemy za każdym razem dyskusję przenieść na Twój blog, dla mnie to nie problem. Po drugie, być może nie zauważyłeś, że w etykiecie notki napisałem: „polityka z przymrużeniem oka”, wreszcie po trzecie, to nie ja tylko decyduję o tym, czego dyskusja dotyczy, rzekłbym, bardziej od Was, komentujących.
      „Wilczy bilet”, jak napisane jest na stronie Wikipedii, pewnie również przeczytałeś to co ja, że wilczy bilet dotyczył również pracy i zamieszkania, a nie tylko studentów. Ja w swoim życiu przez krótki okres czasu taki bilet posiadałem i dotyczył on tylko miejsca pracy. Przez dwa kwartały nie mogłem pracować w kopalni. Te dwa kwartały pracowałem jako pomocnik maszynisty urządzeń chłodniczy (to ta nazwana przez Ciebie lepsza fucha), co brzmi dumnie, a polegało na zamiataniu podłogi w pomieszczeniu, gdzie agregaty się znajdowały. Dodam, że za najniższą pensję z możliwych.
      I jest tylko połowiczną prawdą, że za Gierka nie wyrzucano na pysk. Faktem jest, że o pracę (inną) jako zwykły śmiertelnik nie musiałeś się martwić. Ci, co angażowali się w opozycję już jednak tak. Nie wnikam w to, czym KOR stał się później (tu klasyczny przykład, kto rozwleka temat), podkreślam jeszcze raz, ta organizacja pomagała tym, którzy wilczy bilet posiadali.

      Usuń
    22. Nie zarzucam Ci małostkowości, ale raczej to, że nie pamiętasz o czym piszesz. To nie ja otworzyłem wątek z KOR-em, i "wilczym biletem", tylko Ty, poczytaj swoje komy wyżej. Gdybyś napisał prawdę to prawdopodobnie bym się do tego nie odniósł, chociaż nie wiem co to ma wspólnego z głównym tematem? Nie wiem jak można pomylić "wilczy bilet", z nakazem pracy (co właściwie równało się zakazowi pracy w dotychczasowym miejscu). Podałem Ci link, mając nadzieję, że chociaż przeczytasz ze zrozumieniem, więc teraz przytoczę fragment:
      " ...Wilczy bilet – ograniczenie praw osobistych obywatela przez wydanie mu zakazu zamieszkania w niektórych miejscach, bądź podjęcia nauki lub pracy w określonych szkołach lub zakładach ..."
      Drukiem tłustym podkreśliłem to co ważne. Określone szkoły lub zakłady dotyczyły tych miejsc pracy, lub nauki, gdzie państwo sporo dokładało na podnoszenie kwalifikacji (praktyki, staż). I to chyba jest normalne, że jak się daje specjalistyczną pracę i naukę za darmo, to można też wymagać? Nie dotyczyło to pracowników biurowych (t.zw. "umysłowych"), rolnych i nie posiadających żadnych kwalifikacji specjalistycznych, a więc ponad 80% społeczeństwa.
      Dzisiaj zresztą jest podobnie, ja mam np. 10-letni zakaz podejmowania pracy związanej z elektroniką cyfrową (uprawnienia IBM), żona dostała 3 letni zakaz z zakresu medycyny. Jeżeli uważasz, że to dzieliło w PRL Polaków to chyba się mylisz.
      Fakt, że członkom PZPR żyło się lepiej, ale ostatecznie państwo, które daje za darmo studia, służbę zdrowia, mieszkania, pracę dla każdego miało chyba też prawo czegoś żądać, np. tego podpisywania list na pochodach?

      Usuń
    23. Nie bardzo wiem już, o co się kłócimy? :) Bo niby gdzie ja napisałem, że wilczy bilet to był nakaz pracy? Nigdzie też nie napisałem, że Polacy byli tak podzieleni w czasach PRL jak dziś.
      Mam zastrzeżenia do owego dostawania za darmo, ale nie chcę być znów posądzony, że uciekam od głównego tematu :)

      Usuń
  2. Wszystko się ułoży - samo, kiedy przestanie się temu przeszkadzać...
    Chciałam być spokojna, wierząc w opcję polityczną, której od lat schlebiałam - lubię "ideowców" (!) Ale nie znoszę głupoty i prymitywnych zagrywek - załgania potęgowanego z dnia na dzień.
    To niedobrze, że w nikczemny sposób zaczyna się dzielić Polaków.
    Historyk mógłby powiedzieć, że w świecie - nawet cywilizowanym,
    ale na ziemiach polskich,też - takie trendy już się wcześniej zaznaczały. Filozof mógłby wymienić kilku myślicieli, którzy tworzyli teorie o nierówności ras - na poglądach jednego z nich, wzorował się antybohater II WŚ... Mimo wszystko wierzę w opamiętanie - dotyczy to każdej ze stron tworzącego się podziału. Im będzie głębszy rów, tym będzie trudniej go zakopać, nie mówiąc o tym, że przez nieuwagę i zagubienie można się będzie niezamierzenie "wykąpać"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc, ze ułoży się samo? Ja nie widzę chęci po żadnej ze stron, choć bardziej sprzyjam tej opozycyjnej. Jak na razie konflikt się zaostrza, a dziś wręcz osiąga apogeum w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Taką skalę nienawiści przeżyłem tylko raz, w czasie początków stanu wojennego. I to jest przerażające. I tylko nachodzi mnie jedna smutna refleksja. Gdzie jest dziś Kościół?!

      Usuń
    2. kościół dostał kolejną ładną kwotkę tym razem na świątynię opatrzności bożej.
      a w moim Lublinie dostali bonifikatę 90% w dzielnicy Ponikwoda na kupno 2 atrakcyjnych działek (jedną niezabudowaną już w tej dzielnicy mają). Ludzie chcą szkoły i żłobka... składają od zeszłego roku protesty bo nie chcą kolejnego kościoła.... ale to nie ma znaczenia.
      i myślę, że w innych miastach jest podobnie. z rządu dostaną taką kasę, jak zechcą.
      ... więc po co kościół ma się wychylać?

      Usuń
    3. Dor ota
      I dlatego nachodzi mnie ta smutna refleksja

      Usuń
  3. Oj, chyba Unia nie wystraszyła się, tylko uznała, że nie ma z kim podjąć dialogu. Asmo, a po Ci Kościół? O ile się nie mylę, to oficjalnie jeszcze nie jesteśmy państwem kościelnym, więc sprawy polityczne nie powinny być mieszane z religią.
    Jak na razie to KOD i jego sympatycy, czyli wszyscy, którzy chcą żyć w kraju w pełni demokratycznym są znienawidzeni przez PiS- to oni są wyzywani od ludzi gorszego sortu, zdrajców itp. Nienawiść jak na razie jest wyraznie jednostronna.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wnikam w to czy UE faktycznie się wystraszyła, ja tylko przekazałem jak to widzą prawicowe media.
      Mnie faktycznie Kościół nie jest potrzebny, tylko tak jakoś obecnie nie wstawia się za swymi owieczkami, nie próbuje zgasić awantury. Tak jakby kłótnie były mu na rękę. I są, bo nikt specjalnie już nie reaguje na jawne wyciąganie ręki po kasę. Co, gorsza, kosztem innych.
      W pełni się za to zgadzam z Twoją oceną, że ta nienawiść jest zdecydowanie jednostronna.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Po co im opaski, przecież oni sami się znaczą i to nader ochoczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak każe tradycja totalitaryzmu. Część Żydów swoim ubiorem i wyglądem (pejsy) też się wyróżniała, a opaski musieli nosić.

      Usuń
    2. Będzie trzeba Ci więc wyszyć taką opaskę, jako kryptosympatykowi KODu ale nie martw się, może ktoś będzie wysyłał też paczki do getta.
      Znacznie gorzej będzie jak PIS wpadnie na ostateczne rozwiązanie kwestii kodowskiej.

      Usuń
    3. Nie ukrywam, że liczę na te paczki :)
      Natomiast już czytałem o zapędach delegalizacji KOD, jak przypuszczam, na razie pewnie w formie wybadania podatności gruntu...

      Usuń
    4. O tak, delegalizować i rozpędzić pałami :). Bronek kiedyś coś podobnego planował.

      Usuń
    5. Nie jesteś na bieżąco :) bo to na razie tylko wśród Polonii i to tej angielskiej. I to mnie nie dziwi. Wszak nawet sam Waszczykowski próbował coś zdziałać za pomocą zagranicznych Komisji. Widać taka nowa taktyka PiS... :)

      Usuń
  5. Wiem, wiem już mi Staruszek wyjaśniał sprawy z nerwami w płucach. :) To taki skrót myślowy, popularne wytłumaczenie różnych przejęzyczeń, gaf itp. :D

    Muszę jeszcze nadrobić transmisję z miesięcznicy, bo Prezes Kaczyński znów chyba coś mówił/krzyczał o nas, o tej drugiej kategorii Polaków.

    Też odwiedzam przybytek pulmonologiczny w mojej dzielnicy. :)))

    Będzie gładziutko jak nie wiem. A już miałem upadek na nie wyszlifowanych schodach w okolicy Wigilii, do dziś mam ślad na ręku jeszcze. Dlatego będę ostrożny.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. powiem tak, żart sthura młodego był dobrze wykonany ale to był taki żart w stylu, że na spotkaniu rodzinnym wychodzi 4-letnie dziecko i zaczyna głośno przeklinać, cała rodzina się śmieje, wujek mało co z krzesła nie spadnie, ale każdy w duchu sobie myśli jak go rodzice wychowali a rodzice zwyczajnie się wstydzą
    nawiązując do słów Ziemca wypowiedzianych o całej sytuacji z młodym sthurem, tak jak do pieśni religijnych, patriotycznych się nie tańczy tak nie powinien żartować sobie nawiązując do tragedii, dlatego dla mnie to był prymitywny, prostacki żart
    co do Trybunału PiS popełnił błąd, udało mu się tylko pokazać, że Trybunał jest polityczny ale jednocześnie zwrócił uwagę na siebie Europy dając argumenty opozycji, według mnie najlepszym rozwiazaniem byłoby się teraz taktycznie wycofać ze sporu, za parę miesięcy odchodzi z Trybunału sam rzepliński i sędziów zacznie obsadzać PIS zobaczymy co wtedy będziesz mówił o Trybunale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia dobrze gada, a tak serio to ja jestem autorem powyższych zdań a nie Natalia, zapomniałem wylogować się z jej bloga

      Usuń
    2. A może z tym żartem jest tak, że na zakrapianej imprezie, kiedy wszyscy pijani w sztok, jakiś nowy, jeszcze nie pijany, opowiada dowcip z zakamuflowaną puentą i do tych najbardziej pijanych ta nie dociera. Nie są w stanie go zrozumieć, więc sądzą, że ten robi z nich idiotów.
      Jakoś mało kto, reaguje oburzeniem na żarty o Żydach w Auschwitz. Gdzie Ty w tym żarcie z tupolewem, bo tylko ten fragment można zakwestionować, doszukał się szkalowania ofiar katastrofy? A może chodziło o próby odzyskania wraku? Jak nic, Ziemiec był pijany, gdy słuchał młodego Stuhra (patrz akapit wyżej).
      Oczywiście, że najrozsądniejszym wyjściem było poczekać, aż skład TK się sam wymieni, ale to nie powód by zawieszać jego działalność do tego czasu na kołku. A skoro już o wymianie sędziów mowa, nie lubię się martwić na zapas :) Ciekawe, czy gdyby w składzie TK była dziś PiS-owska większość, posłowie też sparaliżowaliby jego działania?

      Usuń
    3. raczej Ziemiec nie był pijany gdy to mówił, ja też zapewniam nie jestem pijany, chodzi nie tylko o tupolewa ale i o wyklętych o oponce prezydenta, która mogła zakończyć się tragedią
      w tym żarcie nie było żadnej puenty według mnie tylko zbitka podobieństw wyrazów, zapomniał jeszcze wspomnieć tylko o trybunale ale chyba nie potrafił znaleźć odpowiedniego wyrazu do swojej wypowiedzi
      cały jad z niego wypłynął w odpowiedzi do Pawłowicz, że żal mu dupę ściska, że to PIS przejął całą władzę w kraju
      osobiście uważam, że aktorzy, celebryci nie powinni wypowiadać się o polityce bo nie mają o niej zielonego pojęcia, mogą mieć poglądy tak jak Ty i ja ale oni tylko potrafią zawodowo kręcić twarzą i nic więcej się od nich nie wymaga, toteż nie są dla mnie żadnymi autorytetami jeżeli chodzi o politykę

      Usuń