czwartek, 24 marca 2016

Polszczyzna – dulszczyzna



  Nie chce się specjalnie rozwodzić nad problemami minionego tygodnia. Inni czynią to za mnie zdecydowanie lepiej, zarówno w szczegółach jak i ogólnej ocenie, choć ta druga w przewadze zależy od miejsca siedzenia. Mógłbym to określić dobitniej, ale postanowiłem nie używać „brzydkich” słów, by nie dać prokuraturze pretekstu do wszczynania śledztwa, jak to miało miejsce w pewnej szkole.

  Najwyraźniej na czoło wysuwają się zamachy w Brukseli. Tragedia, choć jak pokazał pewien opiniotwórczy portal, w ostatnim dziesięcioleciu ubiegłego wieku takich zamachów terrorystycznych było trzykrotnie więcej. Ofiar też, tyle, że nikt wtedy nie wieszczył upadku Europy i cywilizacji Zachodu. Dziś Zachód, poza nacjonalistami, też nie widzi upadku Europy. Za to rośnie napięcie, wzmaga się strach w kraju nad Wisłą, gdzie jeszcze żadnego takiego zamachu nie było. W tymże kraju budzą się demony, już bardziej prawdziwe. Pani Premier B. Szydło zmienia zdania i zapowiada, że żaden uchodźca do naszego grajdołka już nie zawita, choć równocześnie zapewnia, że Polska jest bezpieczna. Podobnie minister spraw wewnętrznych, pan Błaszczyk. Trochę to dziwne, gdyż właśnie rozwalił dokładnie kierownictwo służb za to bezpieczeństwo odpowiedzialne. Z kolei, też ważny minister, bo sprawiedliwości, domaga się większych uprawnień do inwigilowania społeczeństwa i już jest projekt ustawy. Grozi nam zamknięcie granic, zatrzymanie podejrzanych na 14 dni przed postawieniem zarzutów, zakaz zgromadzeń i wystąpień publicznych. Mnie to po części przypomina stan wojenny, wtedy wróg to był antykomunista, teraz jest bliżej niesprecyzowany, czyli praktycznie każdy. Kuriozum to konieczność wylegitymowania się dowodem osobistym przy zakupie komórki na kartę. Też mi się przypomina, gdy potrzebne było zezwolenie na talerz do telewizji satelitarnej.

  A przecież władza powinna jednak być spokojna. Właśnie się dowiedziałem, że Ruch Narodowy powołuje specjalne bojówki do wyłapywania z tłumu podejrzany element. Takie trójki łysych i bez karku, za to z kijami bejsbolowymi, wprawionych w bojach na stadionach. Podobno teraz spacerują w Łodzi na Piotrkowskiej i w jakieś mieścinie pod Łodzią, gdzie jest podobno bardzo niebezpiecznie. Tam jest ośrodek dla uchodźców czeczeńskich, w przewadze kobiet i dzieci, a to podobno najbardziej niebezpieczny element.

  Terroryści mogą się cieszyć, że katolicka Polska wyłamuje się z sojuszów. Jak zrezygnuje z pomocy Unii i Stanów, o Rosji nie wspomnę, będzie dla nich bezradnym celem. A oni chrześcijan nie lubią. Za to nasi ortodoksi nie szczędzą sił, aby strach i nienawiść podsycać. Jak sytuacja stanie się już dramatyczna, wróci obowiązkowa służba wojskowa, o czym marzy niejaki, też minister, Macierewicz. To będzie miało podwójną zaletę. Powoła się wszystkich zwolenników KOD i wojsko im poglądy wyprostuje. Nikt już nie będzie mącił spokoju miłościwie nam panujących. Po drugie, nie będzie już Niemiec pluł nam w twarz. Mnie w tym dziwi jedno. Jak to się stało, że po jednym ćwierćwieczu wraca zamordyzm, którego nawet komuna by się nie powstydziła?

  Póki co, już nie minister a tylko poseł, J. Kaczyński apeluje o spokój. Przynajmniej do czasu aż będzie po wizycie papieża. Później możemy iść znów na noże i siekiery. To właśnie ten apel kojarzy mi się z dulszczyzną w najbardziej jaskrawym przykładzie. Choćby nie wiem jak było w tym naszym grajdołku źle, papieżowi mamy pokazać, że jesteśmy kochającym się narodem. W tym miejscu też mam skojarzenia. Negatywne. Przez dwa tysiąclecia o ludziach, którzy nie chcieli przyjąć nauk Jezusa, o tych którzy naginali Prawo dla swoich potrzeb, mówiono – faryzeusze. Dziś najbardziej gorliwi katolicy, ale nie tylko oni, wcielają się w tę rolę bez żadnych skrupułów i za nic mają nauki swojego Mesjasza. A papa Franciszek jest najgorliwszym orędownikiem tych nauk. Już ja widzę kwaśne miny naszych hierarchów i władz, gdy powie, że: „Prawdziwa miłość wyraża się w bezinteresownej służbie bliźniemu, niezależnie od tego, czy jest on naszym przyjacielem, czy wrogiem. Takiej miłości uczy Jezus w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie”*.
 
Przypisy:
* - http://www.katolik.pl/pomagac-bezinteresownie-i-z-miloscia,22631,416,cz.html


18 komentarzy:

  1. Po katastrofie w Smoleńsku J. Kaczyński także zaapelował o spokój i złagodzenie nastrojów do "braci Rosjan". Wtedy myślałem, że to szczyty obłudy i hipokryzji, a tu nagle taki nowy rekord. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On pewnie, co jakiś czas dostaje zadyszki i potrzebuje trochę odpocząć :)

      Usuń
  2. Jak znam życie i sporo w nim widziałem to Jarosław zmiennym będzie cyklicznie, zależnie od doraźnych potrzeb politycznej zemsty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz, jak mniemam, na myśli zmianę w wyszukiwaniu wrogów, bez których Prezes jakby wyraźnie gaśnie. :)

      Usuń
  3. Tak co do pierwszej części, to mam pytanie tylko skąd wziąłeś info o groźbie "zakazu zgromadzeń i wystąpień publicznych? Był taki pomysł PO, ale zdaje się że utrącony przez TK, nie znalazłem nic na ten temat, żeby miano do tego wracać.

    Co do drugiej części mam kilka uwag.
    Piszesz, że "w ostatnim dziesięcioleciu ubiegłego wieku takich zamachów terrorystycznych było trzykrotnie więcej. Ofiar też, tyle, że nikt wtedy nie wieszczył upadku Europy i cywilizacji Zachodu."
    Po pierwsze, oprócz lokalnych wyczynów IRY to w Europie nie mieliśmy w XX wieku do czynienia z międzynarodową siatką terrorystyczną na taką skalę. Lata 1990-2000 uznałbym nawet za względnie spokojne, europejski terroryzm był w odwodzie.
    Po drugie eskalacji zamachów ekstremistów islamskich dopatrywałbym się w roku 2004, od zamachu w Hiszpanii, a nie w XX wieku.
    Po trzecie, nawet jeśli za początek aktywności terrorystów islamskich uznać końcówkę XX wieku, wcale nie jest to uspokajające i ramy czasowe nie mają nic do rzeczy.
    Po czwarte w końcu, upadku cywilizacji europejskiej nie dopatrywałbym w zamachach terrorystycznych. Muammar Kadafi przewidział, że islam zdominuje Europę nie za pomocą miecza, ale... pochwy. Chodzi o płodność tej rasy, która w zderzeniu z płodności wyemancypowanych Europejek jest miażdżąca. I są już ku temu przesłanki, bo społeczności muzułmańskie dopominają się prawa szariatu na swoich terenach. I będą mogły tego dokonać metodami demokratycznym, żeby było śmieszniej bo lada chwila staną się znaczącą siłą wyborczą. A wtedy nie będzie miejsca, ani na liberalizm, ani na demokrację, ani na inne tego typu wzniosłe idee. Będzie czarna dupa, gorsza niż za średniowiecza, bo islamie nie ma miejsca na inny model państwa niż wyznaniowe.
    I wreszcie nie tylko nacjonaliści widzą zagrożenie w islamizacji Europy, że wspomnę choćby Orianę Fallaci i cały szereg innych publicystów, którzy trąbią o tym od lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwestii zgromadzeń – chodzi o zależność od stopnia zagrożenia, polecam : http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/ustawa-antyterrorystyczna-najwazniejsze-punkty,629947.html
      W kwestii zamachów: http://forsal.pl/artykuly/929876,liczba-zamachow-terrorystycznych-w-europie-zachodniej-w-ostatnich-dekadach.html – tu uwaga, nie sądzę, aby ofiarom tych zamachów stanowiło jakąś różnicę z czyjej ręki zginęli.
      Natomiast w związku z upadkiem Europy Zach. Przyjmuje się, że jest ich około 6% całej ludności tego regionu, przez ostatnie 20 lat przybyło ich 2%, przewidywania do 2030 roku szacują kolejny wzrost o 2%. Nawet w najczarniejszych snach nie potrafię sobie wyobrazić zdominowania Europy przez islam, tym bardziej, że rośnie opór wobec tej religii. http://swiat.newsweek.pl/ilu-muzulmanow-mieszka-w-europie-i-w-polsce-mapa,artykuly,354745,1.html

      Usuń
    2. A propos Oriany Falliaci. Trochę się dziwię, że jesteś ją w staniu uznać jako autorytet w tej dziedzinie. Ściganą ją za szerzenie rasizmu, sama miała się za chrześcijańską ateistkę (sic!) a uznawana była za propagandową tubę skrajnej prawicy. Ta cała rzesza publicystów, którzy „trąbią o tym od lat” jak żywo przypomina mi fanatyków z Frondy :) To oczywiście mój prywatny pogląd.

      Usuń
    3. Ale ale, tam napisane jest o ograniczeniu imprez masowych w obliczu realnego zagrożenia, to troszkę coś innego i chyba nawet wskazanego, choć pewnie obawiasz się wykorzystania tego przepisu w niecnych celach.

      Statystycznie wg tego artykułu zmalała liczba ataków terrorystycznych, ale tak się zastanawiam, czy zmalała też liczba ofiar. Czy wycofanie się w latach 90, terroryzmu rdzennie europejskiego nie zaniżyło tych statystyk? I zgoda, zabitym obojętne z czyjej ręki zginęli, ale żyjący, chyba powinni brać pod uwagę kto zabija?

      Podstawowym pytaniem jest, kiedy zrobiono te badania. Bo mam wrażenie, że nie uwzględniono w nim ostatniego eksodusu, uwzględniając wszystkie kraje jak leci, w tym także te, na które ekspansja muzułmanów nie jest skierowana. O ile są zarzuty do rachub prawicowych, że zawyżają ich liczbę, to ciekaw jestem, czy inne ich nie zaniżają. Jak jest możliwe, że liczba która wzrosła o 2 procent w dalszym okresie znów wygeneruje wzrost znów 2%, a nie proporcjonalnie wyższy?
      I tak, Pew Research Center szacuje wzrost liczby muzułmanów w Europie nie o 2%, a o 32% czyli porównywalnie ze światowym tempem wzrostu.


      Tak tak, czytałem dokładnie te same słowa na jej temat, nawet chyba prawie dokładnie toczka w toczkę to samo. Ściga się różne osoby za szerzenie rasizmu, każdego, kogo poglądy są niepoprawne politycznie. Tak jak tych naukowców, którzy udowodnili, że murzyni mają genetycznie uwarunkowaną niższą inteligencję niż biali. Dla mnie chrześcijański ateizm nie jest abstrakcją, wystarczy przyjmować wartości oparte na chrześcijaństwie niekoniecznie wierząc w Boga. Choćby przestrzegając dekalogu w tej "świeckiej" jego części. Fanatycy poprawności politycznej i trąbią coś zupełnie odrębnego, tyle, że coraz mniej osób ich słucha, czego dowodem wzrost znaczenia prawicy.

      Usuń
    4. Imprez masowych i zgromadzeń publicznych. Oczywiście, że owo zagrożenie może być nadużywane, bo niby w jaki sposób i kto ma o tym decydować?

      Nie we wskazanym linku, ale na innym portalu było i o liczbach ofiar stąd w notce wspomniałem, że i liczba ofiar była większa. Chodzi o cały świat. Pewnie nie zauważyłeś ale artykuł ma datę I 2016 i obejmuje rok 2015.

      Proponuję jeszcze jeden link odnośnie ilości muzułmanów: http://swiat.newsweek.pl/ilu-muzulmanow-mieszka-w-europie-i-w-polsce-mapa,artykuly,354745,1.html

      Wybiórcze przyjmowanie wartości chrześcijański wartości ma być ateizmem? Co zatem z tymi wartościami, z którymi ateizm się nie zgadza? Te wartości, które mają wspólny mianownik niekoniecznie są chrześcijańskie, są uniwersalne – niemal dla każdej religii, nawet pogańskiej.

      Usuń
  4. Od końca się ustosunkuję, bo nie czuję się na siłach określić co Fallaci miała na myśli. Generalnie mnie też bliskie są wartości chrześcijańskie, ale jako agnostyk zakładam, że Boga może po prostu nie być. Prawdę mówiąc ta myśl mnie przeraża, ale ktoś też mógłby powiedzieć, że tkwi we mnie sprzeczność, bo niby wierzę w Boga, a zakładam że Go może nie być.

    Asmodeuszu, artykuł może być opublikowany wczoraj, ale opiera się na jakichś rachubach. Tam nie napisano kiedy, poczyniono badania, a co także istotne, czy obejmują nielegalną emigrację. O ile są tendencje zawyżania ilości, tak samo występują tendencje odwrotne, zależy jakie cele się chce osiągnąć. Powiem szczerze, ja bym bardzo chciał, żeby było tak, że ratujemy ludzi przed wojną, a oni są nam za to wdzięczni i niech sobie zakładają rodziny w Europie i tu mieszkają. Ale obserwuję dziwne zjawiska, począwszy od tej niechęci do asymilacji. W sumie pokolenie nawet urodzone w Europie czuje się z tego powodu wyalienowane i przez to podatne na ideologię ekstremistów. Nadal uważam, że powodem jest brak wspólnej płaszczyzny kulturowej i inna mentalność, którą trudno jest przezwyciężyć. Poza tym trochę czytałem o samym islamie i trochę mnie jednak niepokoi powiązanie genezy tej religii z tym co się teraz dzieje. Wolniewicz nie nazywa tego nawet religią, a ruchem geopolitycznym. Bo tym był motywowany u zarania islam.
    Druga niepokojąca sprawa - to fakt, że państwa nawet umiarkowane, mogą w szybkim tempie przekształcić się w radykalne - jak np Iran. I nie jest to trend odosobniony, bo w ogóle cała cywilizacja arabska szła w bardzo dobrym kierunku, dopóki nie zarżnęła jej ortodoksja. To zakończyło złoty wiek świata islamu, który w znacznej mierze jechał na zdobyczach antyku i Persji. To już przeszłość, wydaje mi się, że od końca tej epoki kulturalny regres pochłania ją coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli znajdę artykuł, na którym oparłem tę cześć felietonu o liczbach, a który podawał dane za 2015 rok, to go Ci podsunę. Mam swoją teorię (luźną) na temat tego, dlaczego muzułmanie tak źle asymilują się w Europie. Opiera się na tym, że pozwolono im, a w niektórych przypadkach zmuszono, do mieszkania w czymś na wzór gett. W getcie nie dojdzie do asymilacji, ba, rośnie poczucie niechęci i odrzucenia.

      Nie rozumiem Twego przerażenia, agnostyków jest multum, sam przez pewien czas miałem się za takiego. Tyle, że prawdziwy agnostyk nie robi problemu z tego czy Bóg jest, czy go nie ma, więc nie powinno go nic przerażać w tej kwestii :) Ja w pewnym momencie zrobiłem krok dalej, wierzący powie, że był to krok w przepaść i ja się z tym paradoksalnie zgodzę. Zrobiłem ten krok zabezpieczony lotnią, dzięki której poczułem czym jest wolność ptaków w powietrzu. To taka alegoria, ale doskonale oddaje to, co mnie spotkało. Może to kiedyś opisze w drugim blogu...

      Usuń
    2. Ja się zgodzę, że artykuł mógł podawać dane na rok 2015. Nadal mam jednak zastrzeżenia do szacunków wzrostu liczby muzułmanów w Europie. Chyba że zastosuje się specjalne kroki w postaci ograniczenia im warunków bytowych na zasadzie bezwarunkowości. Co w naturalny sposób ograniczy dzietność. Ta dzietność podobno już spada, ale i tak myślę że gwałtowniejszy spadek dotyczy Europejczyków. Z drugiej strony, patrzę na te wymiękłe ludy zachodniej Europy pogrążone w hedonizmie i zaczynam się poważnie zastanawiać czy jest czego żałować, nawet gdyby ten najczarniejszy scenariusz zaczął się sprawdzać...

      Ja byłem kiedyś bardzo wierzący w taki typowo katolicki sposób i prawdę mówiąc było mi z tym dobrze. Gdy człowiek zaczyna spostrzegać, że jednak wszystko wygląda inaczej, odczuwa z początku dyskomfort. Ale nie będę się tu wynurzał nie na temat :)

      Usuń
    3. Dlaczego uznajesz ludy Zachodu za wymiękłe, tego nie pojmuję. Hedonizm, szczególnie w aspekcie unikania cierpienia i bólu, a nawet w takich sprawach jak konsumeryzm, też wydaje mi się wart zaakceptowania, tak jak niektóre (wybrane) wartości chrześcijańskie.

      Abstrahując od wszystkich innych okoliczności, jestem pewien, że Polsce przydałaby się fala uchodźców, oczywiście z pewnymi, nawet drastycznymi, obostrzeniami. Tu mam na myśli małą dzietność i obawę o to, że obecny system emerytalny poniesie totalną klęskę. To się wiąże z zapewnieniem im pracy (tu polityka PiS-u idzie w złym kierunku), i możliwymi do przyjęcia przez nich warunków bytowych. Człowiek, nawet jeśli muzułmanin, mający w miarę ustabilizowaną sytuację bytową i socjalną nie myśli o nakazach religijnych. Szariat, którego się tak boimy, stanie się czymś na wzór działalności świadków Jehowy.

      Usuń
    4. Posłużyłem się skrótem myślowy, którego sam osobiście nie cierpię. Pisząc o małej dzietności i systemie emerytalnym miałem na myśli Polskę, nie uchodźców.

      Usuń
  5. Mam na myśli bawienie się w dywagacje, czy facet powinien chodzić w gatkach, czy w kiecce.

    Co do fali uchodźców w Polsce to nie wiem, co masz na myśli. Obawiam się, że aktywność religijna i przestrzeganie nakazów nie wynika z pełnego brzucha, zwłaszcza u muzułmanów. Przynajmniej w piramidzie Maslowa potrzeba przynależności do wspólnoty i duchowości stoi znacznie wyżej niż potrzeby związane z fizjologią i bezpieczeństwem. Chyba, że łączysz je z przyczynami ekspansywności, jako szukaniem dobrobytu i bezpieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dywagacje na temat spodni i kiecki? Zapytaj katolickich zakonnych i księży :) A na poważnie, choć w przenośni, czyżbyś uważał jakąś marginalną grupę transwestytów, za reprezentatywną dla Zachodu?

      Z piramidy Maslowa wynika, że ponad potrzebą przynależności, która nie ogranicza się przynależności religijnej, są potrzeby uznania (w sensie pozytywnym) i potrzeba samorealizacji, czego już akurat religia właściwie nie pochwala.

      Usuń
    2. Ależ ja nie o tym, chodzi o pochwalanie takich marginalnych jak sam zauważyłeś przypadków i przedstawianie ich jako alternatywy, a nie kuriozum.

      Zależy kto co rozumie jako samorealizację. Niektórzy być może wysadzenie się w tłumie pełnym ludzi i powędrowanie wprost do raju.



      Usuń
    3. Odchodzimy od głównego wątku, ale ja przyznaję się bez bicia. Nie mam nic przeciw gender, o ile tego nie traktuje się jako ideologię. Szczerze, guzik mnie to obchodzi, kto i na jakiej podstawie chce określać płeć, liczy się tylko, co z tego wynika. Mojej płci ów gender nie zmieni i przypuszczam, że zdecydowanej większości też nie. Mam siostrę i w dzieciństwie przychodziło mi się bawić lalkami, a jej w ramach rewanżu, żołnierzykami. Żadne z nas z tego powodu płci nie zmieniło, więc gdy dziś słyszę lament na temat wspólnych zabaw, chce mi się po prostu śmiać, choć jednocześnie ogarnia mnie żałość nad tymi, co przeciw.

      To wysadzanie się w tłumie nie jest samorealizacją. To skrajny przypadek oddziaływania i wpływu chorej ideologii.

      Usuń