wtorek, 17 maja 2016

Problem



  Miałem ochotę odnieść do pyskówki obecnego ministra wojny Macierewicza z poprzednikami, ministrami obrony. To rozróżnienie jest świadome i celowe. Ale przyznam, że śmieszy mnie i ten pierwszy, i ci drudzy. Pierwszy z powodu obsesji na tle wyimaginowanych zagrożeń, które de facto te zagrożenia dopiero generują, drudzy, że próbują podjąć dialog z kimś, z kim dialogować na normalnym poziomie się nie da. Ale o tym i beze mnie jest wystarczająco głośno.

  Mnie w jakimś stopniu zainteresowała wizyta naszego Prezydenta we Włoszech, ale ponieważ jeszcze trwa i trudno wyciągać z niej jakiekolwiek sensowne wnioski, skupię się tylko na jednym problemie. Otóż, czytam w wPolityce.pl relację z pierwszego dnia tej wizyty. I pojawia się owo jedno zdanie, które budzi zainteresowanie, a dotyczące wciąż palącego problemu migracji: „Zgodziliśmy się z panem premierem [Włoch, Matteo Ranzim - dopisek mój], że jeżeli chodzi o rozwiązywanie kryzysu migracyjnego, to powinien on być rozwiązywany tam (…), gdzie są jego źródła, to znaczy tam, gdzie dzisiaj jest trudna sytuacja, sytuacja wojenna, kryzysowa [podkreślenie moje], skąd ludzie uciekają, opuszczają swoje domy, bojąc się o swoje życie, o swoją przyszłość, o swoje dzieci.”*
Ja się pod tym stwierdzeniem jestem gotów podpisać obiema rękoma. Jest jednak pewien drobny szczegół. Ja jeszcze od nikogo nie usłyszałem, jakie to moją być te rozwiązania (czytaj: działania). Bo tak szczerze powiedziawszy, pan Prezydent samym stwierdzeniem, bez podania nawet drobnej sugestii, Ameryki nie odkrywa. Rzekłbym: walili populistycznymi i nic nie znaczącymi sloganami, które mają przykryć naszą niechęć do przyjmowania uchodźców. Sam zresztą, wespół z panią Premier, niejednokrotnie podkreślał, że do takiego rozwiązania jesteśmy w stanie się włączyć... nawet finansowo. Mnie się to kojarzy ze spychotechniką. Nich ktoś wymyśli rozwiązanie, a my się do niego przyłączymy, o ile będzie po naszej myśli.

  Byłbym jednak niesprawiedliwy. We wspomnianym artykule pojawia się również problem Libii i w związku z tym sugestia pana Prezydenta: „Powinien zostać stworzony stabilny rząd, który powinien odzyskać kontrolę nad państwem, by został przywrócony spokój i żeby w efekcie także presja migracyjna na Europę się zmniejszyła, a przede wszystkim, żeby przywrócić ludziom spokój i bezpieczeństwo.” W tym miejscu ogarnęło mnie zdumienie z niedowierzaniem. Oto pan Prezydent sugeruje, wprawdzie nieśmiało, rozwiązanie problemu, w sposób, który zdaje się na własnym podwórku zwalczać z uporem godnym podziwu. W czasie, kiedy daleko nam do spokoju społecznego, i kiedy rząd zwalcza wszelkie próby nawet najdrobniejszych przejawów interwencjonizmu, nie ma najmniejszych skrupułów taki interwencjonizm sugerować wobec innych. Bo mnie narzuca się pytanie: kto i za sprawą jakich działań ma stworzyć te stabilne rządy w krajach skąd pochodzą uchodźcy, skoro o to rządzenie właśnie toczy się tam wojna? A nie ulega wątpliwości, że będzie tym rządom musiało być bliżej do reżimów, gdyż inaczej nie ma mowy o „pełnej kontroli nad państwem”.  

  I druga wątpliwość: czy na pewno zniknie problem uchodźców, gdy taki rząd powstanie? Chyba, że chodzi o uszczelnienie granic wewnętrznych, które te rządy powinny postawić sobie za pierwszoplanowe zadanie, aby w ten sposób uchronić Europę przed falą kolejnych migracji (sic!). To ma nawet sens i pewnie pieniądze się na to znajdą, nawet w Polsce. O resztę niech się martwią sami, ba! mogą się nawet wzajemnie powyrzynać, to już nie będzie nasz problem. Będziemy, co najwyżej, wyrażać głębokie ubolewanie i oburzenie. Jakiekolwiek działania przeciw wewnętrznym sporom tych państw można przecież uznać za interwencjonizm, na który nasi miłościwie nam panujący, w żadnym wypadku się nie godzą.



30 komentarzy:

  1. Jak dla mnie na świecie jest zbyt napięta sytuacja między niektórymi ośrodkami władz, by można było myśleć o takim przysłowiowym wsadzeniu kija w mrowisko. Problem uchodźców próbowano rozwiązywać już na tyle dziwnych sposobów, że i takie podejście mnie jakoś nie dziwi. Co do tworzenia stabilnych rządów to raczej same zagrożone np. terroryzmem czy wojną państwa powinny wewnętrznie walczyć o to. Bo rządy przywiezione w bombach, raczej się nigdzie nie sprawdziły. Jedynie co to można wspierać te państwa w walce z terrorystami, bo to jest nie tylko ich problem.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszyłeś problem, do którego nie mogę się nie odnieść. Wspomaganie walki z terroryzmem. Niby wszystko jasne, a jednak nie do końca, bo często opozycję, która nie ma innych sposobów, np. walki z reżimem, jak właśnie walka zbrojna – utożsamia się z terrorystami. Tego mieliśmy klasyczny przykład w Afganistanie, czy w Syrii, a w jakiś sposób da się to odnieść do wojny w Wietnamie, itp. Jest jednak gorzej. Dziś opozycja w Polsce, mimo pokojowych działań, uznawana jest za wrogów państwa i zdrajców ojczyzny. Wszelkie prób wsparcia tejże opozycji, uznawane są za szkodliwy i niepożądany interwencjonizm, a przecież skali tego zjawiska nie sposób nawet przyrównać do tego, czego oczekujemy od tych, którzy mają zaprowadzić „porządek” w krajach generujących migrację.

      Pozdrowienia.

      Usuń
  2. Przysłowia bądź cytaty bywają mądrościami narodów. Przypomnijmy niektóre:
    - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Od siebie dodam, że nie bez znaczenia jest kto? i na czym siedzi?
    - dosadnie ujął to J. Piłsudski: prawda jest jak d..a, każdy ma swoją.

    Pozdrowienia statar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiadasz, że „cytaty są mądrością narodów”? Znam jeden: „Wadą cytatów (internetowych) jest to, że każdy od razu wierzy w ich prawdziwość” A. Einstein :)
      Z cytatu Piłsudskiego można wnioskować, że jedyne prawdziwe myślenie, jest myśleniem do dupy lub o dupie. Raczej nie dla mnie :)

      PS Słowo dupa, jest poprawne językowo (sprawdź w Słowniku Języka Polskiego)

      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
    2. Co to znaczy ze jest poprawne językowo ? Bo jest w slowniku ? Słowo kur..tez jest w słowniku

      Usuń
    3. Poprawne w sensie używania. Ano znaczy tyle, że jeśli używasz w pisowni jakiś „wygibasów” wykropkowań zamiast pełnych nazw, to albo masz nieczyste sumienie, albo nieczyste zamiary, albo jesteś hipokrytą. Nawet wyraz kurwa, jeśli nie użyty w sensie obrażania kogoś lub jako przerywnik, przecinek (jak w mowie) ma pełne prawo istnieć w tekście w całej swojej okazałości. Oczywiście, nadmierne używanie tego typu wulgaryzmów źle świadczy o autorze, polskie słownictwo jest bardzo bogate w wiele innych słów pozwalających unikać wulgaryzmów, ale czasami dodają pikanterii. Posłużę się przykładem: "Kurwa! Jak mnie się to podoba!" :) Czy kogoś to obraża? Żaden polonista nie uzna tego za niepoprawne
      Ja staram się unikać, ale śmieszą mnie takie doopy, d..y, ku..y itp., itd. Czy one są w stanie zatuszować użycie wulgaryzmu? Nie bądźmy śmieszni.

      Usuń
  3. Ogólnie świat powoli staje się tak dziwnym miejscem, gdzie trudno będzie chyba normalnie żyć.

    A co w Turcji się dzieje, Kurdowie walczący z terrorystami są bombardowani przez władzę, bo według niej stanowią zagrożenie dla Turcji. I jak można zachęcać różne grupy społeczne do walki z takim złem jak ISIS, gdy obok takie sytuacje się zdarzają.

    Dlatego uważam za spory sukces taki obrót spraw. Szczerze liczyłem nawet na kilkumiesięczne oczekiwanie na wizytę, a tu taka niespodzianka.

    Dzięki, zawsze się przyda każda forma wsparcia.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. https://www.youtube.com/watch?v=yVw3u9IF0FA
    Co pan sądzi o tych wypowiedziach pana Michałkiewicza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś J. Kaczyński wypowiedział się Clintonie: „ (...) to znaczy, że jest w stanie, który trzeba by zbadać metodami medycznymi.” To idealnie pasuje do tego, co snuje chory psychicznie S. Michalkiewicz. Nie byłem w stanie dosłuchać do końca, nie mam predyspozycji do słuchania paranoika i psychopaty, pragnącego wieszać bez sądów.

      Usuń
    2. Dziękuję, jednak w każdej bajce jest(odrobinka prawdy) sam pan wie.....

      Usuń
    3. Proszę mi nie „pan-ować”, na blogu to raczej nie wskazane :), można per „ty” mnie to w takiej sytuacji nie obrazi.

      Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że w każdej bajce jest „odrobina prawdy”. Z bajki można, co najwyżej, wysnuć jakiś morał. Ze słów S. Michalkiwicza nawet tego nie można wynieść.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Wbrew Twoim sugestiom, ta dyskusja prezydenta Dudy, na temat stabilizacji w Syrii, wcale nie była pozbawiona sensu. Po prostu, USA musi sobie odpuścić, akurat Rosja radzi sobie lepiej w tym rejonie. Wiem, wiem, USA prędzej zdechnie, niż sobie odpuści. Tylko, skoro już Europa i USA zdecydowały się na wymordowanie (przy współudziale Rosji), to skąd te nagłe wyrzuty sumienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież ja nie neguję sensu rozmów o uchodźcach, ba! uważam, że jest ich za mało, przynajmniej na naszym, rodzimym podwórku. Tylko dlaczego kończą się na nic nieznaczących ogólnikach?
      Mam swoje zdanie na temat zarówno Stanów Zjednoczonych jak i Rosji (bardziej ZSRR), i w ich odpowiedzialności za obecny kryzys. Nie wnikając zbytnio w szczegóły, oba te supermocarstwa są jednakowo winne obecnej sytuacji i nie sądzę, że by któreś z nich poradziło sobie lepiej czy gorzej. Ale ja nie chciałbym kierować polemiki na temat tego, co było i kto jest winien, bo to niczego nie zmienia. Zdecydowanie bardziej interesują mnie merytoryczne rozmowy na temat rozwiązania problemu.

      Usuń
    2. Problem w tym, że jest to język dyplomacji. Przecież Duda nie powie wprost, że winni tego stanu są Amerykanie. Stąd te ogólniki. A z drugiej strony, na temat Rosji też mamy ugruntowane zdanie. Nie łudźmy się, szybko pokój nie nastanie.

      Usuń
    3. I to mnie boli, że ów język dyplomacji ogranicza się coraz bardziej do nic nieznaczących frazesów.
      Ale bądź pewny, ja za bardzo się nie łudzę :)

      Usuń
    4. Ja bym napisał, że dyplomacja to same frazesy, a interesy bez frazesów robią Ci, co wszelką dyplomację mają w niedyplomatycznym miejscu.

      Usuń
  6. A nie znasz takiego powiedzenia "Będziemy mieć demokrację, pod warunkiem, że wprowadzimy mały reżim"? Na tym to niestety polega... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A może tak (!)
    Pomóc odzyskać "kawałek po kawałku ziemię" w regionach kilku dotychczasowych państw, zjednoczyć je pod jedną flagą i przeznaczyć na miejsce, gdzie żyliby i pracowali potencjalni "uchodźcy". Ale to jest raczej niemożliwe, co by powiedzieli dotychczasowi przywódcy (!?) Czy mogłoby się tak stać bez wielkich strat w zasobach ludzkich?
    Taka, utopijna myśl, przychodzi mi czasem do głowy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że masz na myśli wprowadzenie pewnych stref zdemilitaryzowanych, nie mylić z pojęciem ziemi niczyjej. Tu się kłania przykład Izraela i choć on nie jest do końca "szczęśliwy" i efektywny, wydaje mi się w jakimś stopniu zasadny. Narzuca się jednak pytanie: czy w strefach generujących migrację tylko o granice chodzi?
      Ale to zawsze jakiś początek w próbach rozwiązania problemu.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Tzw. "problem uchodźców" jest nierozwiązywalnym w sensie blokady, czy zakazu wędrówek. Każda istota przemieszcza się tam gdzie "ma lepiej". Wspomnieć warto wędrówki mamutów, naszych przodków wędrujących za nimi, pionierów amerykańskich, wyjazdy "za chlebem" do USA, czy zarobkową emigrację z Polski na Zachów. Każdy chce żyć lepiej, spokojnie, dostatniej, a także po prostu żyć. Najwyższe płoty, zakazy i deportacja nic nie zmienią w tym względzie, wzrośnie jedynie poziom agresji "wędrowców" i drogi wędrówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zrozumiałe dla nas, że tego nie sposób rozwiązać w byle jaki sposób. Tylko dlaczego takie "farmazony" serwuje nam Prezydent?

      Usuń
  9. Nasuwa mi się kilka wątpliwości:
    1# Czy każdy chory psychicznie jest niezdolny do prowadzenia logicznego dialogu? Abstrahując od tego, że wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu ułomni psychicznie - myślę, że dobrze by było, aby każdy obywatel, nawet ten "pełniący obowiązki Polaka", był jednak przebadany pod kątem poczytalności.
    2# Czy każdą wypowiedź można oceniać bez uwzględniania tego do kogo i gdzie jest kierowana? Przecież inaczej odpowie prezydent, czy minister wojny, gdy o zwiększenie funduszy poproszą go żołnierze ginący na froncie w niedostosowanym sprzęcie, i inaczej, gdy o to samo poprosi orkiestra wojskowa.
    3# Problem uchodźców afrykańskich nie powstał w czasach obecnych. Pomijając czasy Mojżeszowe, można przyjąć, że to od 1885 roku, gdy na konferencji berlińskiej, przy udziale mocarstw europejskich i Stanów Zjednoczonych, podjęto decyzję o rozbiorze Afryki, zaczęły się wszystkie kłopoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem, choć te odpowiedzi i tak będą obciążone subiektywizmem (lojalnie uprzedzam, będę go bronił):
      1 – Tak, każdy chory psychicznie nie jest zdolny do logicznego dialogu. Logiczność jego wywodów jest, będzie tylko pozorna, iluzoryczna.
      2 – To oczywiste, że każdą wypowiedź należy oceniać. Czy zawsze ze względu na to do kogo kierowana? Mam wątpliwości. Założeniem powinno być, że jest kierowana do ludzi logicznie i prawidłowo rozumujących. W każdym innym przypadku należy podkreślić do kogo jest kierowana.
      3 – I tu też mam wątpliwości. Po pierwsze, pan Prezydent nie zajmuje się genezą powstania problemu uchodźców, a raczej rozwiązaniem tego problemu. Po drugie, owo ustalenie, kto jest temu winien, samo w sobie nie stanowi rozwiązania.

      Usuń
    2. 1# Wśród ponad 60 rodzajów chorób psychicznych (np. tutaj taki uproszczony wykaz http://www.psychiczne.choroby.biz/) znalazłem tylko kilka, które faktycznie uniemożliwiają dialog z uwagi na stały wadliwy sposób zaburzenia postrzegania realnej rzeczywistości. No i chyba nie zaprzeczysz, że jeżeli ktoś cierpi na pochwicę, albo zoofilię to - nie mając pochwy i nie będąć osłem - nie można z nim rozmawiać np. o kolonizowaniu Afryki.

      Co do pozostałych też się nie zgadzam, ale ... no właśnie, czy nam się uda ten dialog, wszak dotyczy on "zaburzeń postrzegania realnej rzeczywistości"? A tę odbieramy nieco inaczej. ;)

      Usuń
    3. Tym wykazem żeś mnie zastrzelił :) Będę w nim szukał tej, na którą sam choruję :) Ale to do poduszki.

      Usuń
    4. Ja już znalazłem u siebie, to "prezesofobia". Cierpi na to 30-parę milionów obywateli "gorszego sortu" i "pełniących obowiązki Polaka". ;)

      Usuń
    5. To, bez wątpienia, mógłbym i sobie przypisać :) Poszukam też innych...

      Usuń
  10. To wszystko to są puste słowa, za którymi nie idą i nie pójdą żadne czyny.
    Każda pomoc w miejscu konfliktu, jeżeli miałaby być konkretnym rozwiązaniem problemu sprowadza się do usunięci "do korzeni" obu stron konfliktu, tak by nikt się już nie mścił, czyli wybiciem całkowitym obu stron. W przeciwnym razie każda pomoc wysłana do poszkodowanych i tak trafi w ręce strony silniejszej militarnie, która wszystko zabierze dla siebie. Tak jak się to dzieje z pomocą humanitarną dla różnych państw afrykańskich.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale ja liczyłem na takie atrakcje jak parę lat temu, gdy na tle śmietnika nagrywała teledysk pani Maryla Rodowicz, albo nieco później po podwórku śmigał pan Żmijewski w roli Ojca Mateusza. :)

    Nie jest na szczęście tak źle z atrakcjami, bo jest ich odpowiednia ilość jak dla mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń