czwartek, 26 maja 2016

Wyliczanka i bomberzy



  Pewnie nie będę oryginalny, bo też trudno być takim w zalewie podobnych ocen mijającej prezydentury Andrzeja Dudy. Więc bardzo krótka, w pełni subiektywna wyliczanka:
Zalety:
- Ma dobrą prezencję i piękną żonę;
- Ma stałe, stosunkowo wysokie poparcie w sondażach (tak a propos – B. Komorowski też miał);
- Hmm, nie wiem, nie widzę więcej...
Wady:
- Kompletny brak samodzielności;
- Rażąca, zdecydowanie bardziej widoczna niż u B. Komorowskiego, zależność od rodzimej partii;
- Coraz wyraźniej widoczna buta wobec społeczeństwa, połączona z uniżonością wobec Kościoła;
- Niesłowność (obiecał podać się do dymisji, jeśli jego obietnice nie zostaną spełnione w sto dni, a tu minął rok).
Sukcesy:
- może mi ktoś podpowie? Jeden mi się przypomina, spektakularny, gdy ratował hostię.
Porażki:
- Idiotyczne, kontrowersyjne ułaskawienie Kamińskiego ;
- Brak sukcesów na arenie międzynarodowej. Co wizyta to albo bylejakość, albo porażka;
- Zamiast zapowiadanej prezydentury wszystkich Polaków, przyczynił się do jeszcze większych podziałów w społeczeństwie;
- Kompletnie nietrafione inicjatywy ustawodawcze. Projekty uchwał albo zaniechane, albo w zamrażarce.
- Nieprzestrzeganie Konstytucji, na którą ślubował.
Nie będę poszczególnych elementów wyliczanki rozwijał. Kto ciekaw, odpowiem w komentarzach.

   Większość z nas obawiała się zalewu uchodźców z powodu możliwego terroryzmu. Jeszcze uchodźców nie było (i pewnie nie będzie) a już profilaktycznie uchwalono ustawę antyterrorystyczną, o której w normalnych warunkach ministrowie resortów prewencji, nawet nie mogli pomarzyć. I oto są, bomberzy – tacy nieudaczni pseudo-terroryści, choć jednemu udało się bombę odpalić. Znamiennym jest w tym pewien pośredni fakt, a nawet i dwa. Po pierwsze, na portalach prawicowych pojawiły się insynuacje, że za tymi próbami zamachów stoją..., przegrani liberałowie. Na jednym z nich widziałem nawet zdjęcia; Michnika, Komorowskiego i Schetyny (sic!). Okazało się, że to anarchiści, którym chyba najbliżej do kiboli z pogranicza mafii, przez niektórych nazywanych „prawdziwymi patriotami”. Po drugie, okazało się, że do wyłapania tych niby-terrorystów nie jest potrzebna żadna ustawa antyterrorystyczna. Wystarczy baczniej obserwować wspomniane środowiska przestępców, anarchistów, pseudo-patriotów i ich sympatyków. No, może jeszcze studentów na wydziałach chemii...


16 komentarzy:

  1. Generalnie to trochę mnie znudził dziś Twój tekst, taki trochę o niczym, poza tym mam wrażenie jakbyś posurfował po sieci i zebrał zewsząd wszelkie możliwe zarzuty pod jego adresem.

    Ale jedno pytanie mi się ciśnie na klawiaturę:
    Co idiotycznego, czy kontrowersyjnego jest w ułaskawieniu Kamińskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nieźle musiałem się napocić, aby znaleźć coś pozytywnego o naszym Prezydencie, a to, co znalazłem nie może budzić zainteresowania – bylejakość i nuda. A miało być tak dobrze...
      Idiotyczne jest to, że ułaskawia się kogoś bez prawomocnego wyroku, tak na wyrost i na wszelki wypadek, czyniąc z Kamińskiego „bohatera”, człowieka ponad prawem. Kontrowersyjnym jest w tym fakt, że ów „bohater” upierał się przy niewinności... i (nie bez sarkazmu) możliwość obrony tejże mu brutalnie odebrano. Od tego momentu nie jest człowiekiem niewinnym a ułaskawionym (czytaj: z darowaną winą) czyli ze skazą na życiorysie. Mam nadzieję, że teraz „czujesz bluesa”.

      Usuń
    2. Nie czuję bluesa, gdyż po pierwsze wyrok nie był prawomocny, więc nie można Kamińskiego uznać za człowieka winnego.
      Po drugie wbrew pyszczeniu niektórych (nawet prawników), że naruszeniem prawa jest ułaskawianie człowieka nieskazanego prawomocnym wyrokiem, to miał do tego prawo wedle zasady "a fortiori a majore ad minus", bez podania żadnych uzasadnień ani tłumaczeń, tym bardziej że nie ma żadnego przepisu, które by tego zabraniało.

      Zresztą nie oszukujmy się, dobrze wiemy obaj o co chodziło tym którzy chcieli wsadzić Kamińskiego do pudła.

      Usuń
  2. Co do bylejakości to generalnie wizerunkowo moim zdaniem lepiej się tylko prezentował Kwaśniewski, jeśli nie licząć niedowładu goleni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ułaskawienie Kamińskiego całkowicie mieści się w uprawnieniach prezydenta, natomiast olbrzymim błędem jest powoływanie osoby, która nie oczyściła się z postawionych zarzutów prawnych, na jedno z najważniejszych stanowisk w państwie. Tutaj nie ma żadnych tłumaczeń, jest to niczym nie uzasadniona protekcja.
    Jeżeli chodzi o ocenę PADa, to jak na Polskę, tę co to h... d.... i kamienie, to taki prezydent może być. Byli gorsi, jak np. Wałęsa, Komorowski, czy nawet Kaczyński. Zupełna natomiast klapa jest na t.zw. "międzynarodowej scenie politycznej", PAD wszędzie ma przerąbane i na razie lubi go tylko Putin.

    Andrzej Rawicz (Anzai)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No generalnie po to go ułaskawił, żeby mógł objąć urząd.:). Też uważam, że powinien zostać oczyszczony z zarzutów, a nie ułaskawiony. Ale przecież to tylko kosmetyka. Niestety, nie bawiąc się kosmetykę PIS pokazuje swoją... mordę.

      Usuń
    2. Nie śledziłem jak zakończyła się apelacja, chyba Sąd Apelacyjny umorzył sprawę z uwagi na decyzję PADa, ale honorowym wyjściem by było procedować sprawę do końca. Tylko, czy na takie ryzyko, np. uznania winy, można było sobie pozwolić? Przecież wtedy karalność byłaby poważną przeszkodą ... A wprowadzanie nowej osoby na stanowisku na którym "kręciło się lody" było dość ryzykowne. PAD musiał ułaskawić i szybko powołać.

      Usuń
  4. DO Radka i Andrzeja

    Ja się z Wami zgodzę, nie można dyskutować o tym czy Prezydent Duda miał prawo ułaskawić, czy nie. Miał takie uprawnienia i z nich skorzystał. Dalej jednak pozostaje otwartą sprawą, jaki był odbiór tego kroku, już nie tyle przez samego zainteresowanego, ile przez nas samych. W mojej ocenie palnął gafę, jak słusznie zauważył Radek, przez pośpiech, który wyraźnie uwidocznił intencję tego ułaskawienia. A to już jest samo w sobie, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne, bo ma wydźwięk ewidentnie polityczny, a chyba nie po to dano takie narzędzie Prezydentom.

    Natomiast, co do oceny wszystkich Prezydentów, tu już trudno o obiektywizm, bo nie ma szablonu, do którego taką ocenę można by przyrównać. W mojej ocenie, mamy do czynienia z najsłabszym Prezydentem po czasie transformacji i tę ocenę opieram na jego marionetkowości, przebijającej nawet Komorowskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest pewien haczyk w procedurze ułaskawienia, która wymaga, aby: a/ Zapadł wyrok skazujący (to jeszcze można ominąć), i /b Skazany wyraził skruchę (dorozumiewa się, że przyznaje się tym samym do czynu). Tego na razie nie da się wyjaśnić, bo PAD nie musi spowiadać się (bez udziału Tryb. Stanu) z tego dlaczego ułaskawił, i jak skazany wyraził skruchę. Czysta paranoja i samowolka. ;) :-D
      Co do oceny to wystarczy staż i postawa wobec kluczowych spraw państwowych, a tu PAD jest raczkującym dzidziusiem popełniającym na każdym kroku poważne błędy.

      Usuń
    2. Andrzeju, jakie masz podstawy prawne do punktów a i b? Kwestia prawomocności nie jest poruszona ani w Konstytucji, ani w Kodeksie postępowania karnego, co daje podstawy do twierdzenia, że Prezydent może zastosować ułaskawienie na każdym etapie postępowania zgodnie z wspomnianą zasadą "a fortiori a majore ad minus" .
      Z tą skruchą też jest nie do końca chyba tak jak napisałeś, bo postępowanie może być wszczęte na podstawie prośby skazanego, lub może je wszcząć prezydent z urzędu po zapoznaniu się z aktami sprawy. Skrucha i przyznanie się do winy są jedynie czynnikami, które MOŻNA wziąć pod uwagę przy prawie łaski.

      Usuń
    3. Uprawomocnienie wyroku można pominąć, chociaż może się zdarzyć, że równoległe wyższe instancje uniewinnią podejrzanego, a prezydent zastosuje prawo łaski (pytanie od czego, skoro uniewinniono?). Dlatego wymóg prawomocności wynika z pragmatyki.
      Procedury stosowania szczególnego świadczenia jakim jest ułaskawienie przez prezydenta są opisane dość mętnie w art. art. 567 § 2 K.p.k, i w art. 560-564 (tutaj szczegółów Ci nie podam, bo mogły być nowelizacje, wynikające z reorganizacji sądów i urzędów). W każdym razie zawsze musi być złożona prośba (przez podsądnego, lub inne osoby, czy instytucje) o ułaskawienie. Do takiego wniosku nikt się nie przyznał, a to ma znaczenie, gdyż w przypadku recydywy wnioskodawca ponosi olbrzymie szkody moralne, a czasem i materialne.
      Natomiast masz rację, że skrucha i przyznanie nie decyduje o ułaskawieniu, głównie chodzi o to, aby podsądny zrozumiał znaczenie swojego czynu karalnego.

      Usuń
    4. No ja czytałem, że prezydent może się sprawą zająć z urzędu, ale upierał się nie będę.

      Ja tu widzę inną podstawową niezgodność - Kamiński nie powinien korzystać z prawa łaski, bo uważał się za niewinnego. Ale nie wiem, czy to nie kwestia li tylko semantyki że tak powiem...

      Usuń
    5. Kwestia "ułaskawienie z urzędu" jest dość zawile opisana w nowym ustroju. Osadzeni skazani piszą dość dużo (kilkadziesiąt tys. /rok) próśb o ułaskawienie, dlatego od wieków tę procedurę obwarowano dodatkowymi wymogami. Głównie wykształciła się jedna droga: a/ skazany pisze do sądu, b/ sąd odsyła do prokuratury, c/ prokuratura po zaopiniowaniu (albo z pomocą administracji więzienia, lub urzędów "wolnościowych") odsyła ponownie do sądu, d/ jeżeli skazany apelował to podobne procedury powtarzane są na wszystkich szczeblach instancyjnych, e/ wniosek trafia do kancelarii prezydenta, f/ kancelaria przedstawia prezydentowi wnioski, które "po drodze" uzyskały akceptację. To jest droga formalna. Nietrudno zauważyć, że na tej drodze pojawia się ktoś (gwarant), kto, albo zaufa skazanemu, albo nie. To ważne!
      Przywilejem prezydenta jest to, że może tę drogę maksymalnie skrócić, i wtedy np. po przeczytaniu wniosku o ułaskawienie natychmiast, i właśnie "z urzędu", zastosować prawo łaski. W tym drugim przypadku nie obowiązują pośrednie etapy opisane wyżej, wniosek może dostarczyć prezydentowi np. rodzina skazanego lub inne środowiska.
      Oczywiście casus Kamińskiego nie nadawał się do ułaskawienia, powinien raczej dochodzić sprawiedliwości w sądach, ale wiadomo ... dla "dobrej zmiany" liczy się czas, dlatego nie śpią po nocach, aby i spać nie mogli inni. ;) :-D

      Andrzej Rawicz (Anzai)

      Usuń
    6. Tak śledzę Waszą dyskusję i dochodzę do wniosku, że bez względu na to, do jakich Wy dojdziecie wniosków, nie ulega wątpliwości, że sprawa ułaskawienia Kamińskiego jest niejednoznaczna. W moim odczuciu należałoby ją uznać za pewien precedens, do którego można by się odwoływać w przyszłości. Pozostaje otwartym pytanie: czy powoływanie się na przeszłość, w stylu, jaki dziś proponuje PiS (bo oni to, bo oni tamto, więc i nam wolno) powinno mieć rację bytu w polityce?

      Usuń
  5. Moim zdaniem, powinno się podnieść wiek życia
    kandydatów na prezydenta - najlepiej
    minimum 50, a maksimum 65 lat...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninel, ja bardzo wątpię, żeby to ograniczenie wiekowe dawało gwarancję praworządności czy poprawności politycznej. Wystarczy się rozejrzeć po sali sejmowej, czy senackiej. Aczkolwiek przyznaję, w tych latach jest pewnie największy procent rozsądnych ludzi. To by się sprawdziło, gdyby był jakiś sprawdzalny warunek, że byli rozsądni i wcześniej. I tak narzuca się wątpliwość: kto miałby ten warunek kontrolować?
      Miłego wieczoru.

      Usuń