środa, 15 czerwca 2016

Gender straszny!



  Nie mogłem sobie darować, a ponieważ ostatnio jestem za bardzo monotematyczny, postanowiłem trochę urozmaicić ten blog. W końcu gender w jakiś stopniu i w jakiś sposób, stał się orężem w walce politycznej. Temat ostatnio jakby wygasł, ale jest ktoś, kto chętnie wygrzebuje gruszki z popiołu i pójdę tym śladem.

  W artykule, pod znamiennym tytułem „Sorry, taki mamy gender” Autorka1 próbuje się zmierzyć z trzema jego aspektami. Na pierwszy ogień poszły zabawki. Bo straszną grozą powiało. Już nie będzie oddzielnych stoisk z zabawkami dla dziewczynek i dla chłopców. Po prostu sodomia i gomoria, bo teraz dziecku może się spodobać zabawka nie przeznaczona dla jego płci! A wiadomo jak to jest dzisiaj z dzieciakami. Karność trudno zastosować, bo zaraz ktoś powie, że dziecko się maltretuje, a jak, nie daj Boże!, taka dziewczynka zechce mieć ochotę na ładne autko i zacznie się drzeć na cały sklep? No przecież wstyd, że aż strach pomyśleć. Nie dlatego, że wrzeszczy, ale dlatego, że wrzeszczy o autko. Pełna kompromitacja. Choć na to to jeszcze można by przymknąć oko, ale niechby tak chłopak zapragnął mieć lalkę..., takiego wstydu już przełknąć się nie da. Jeszcze ktoś pomyśli, że on przedwcześnie, rozbudzony erotycznie, albo, że ojciec też lalkę (większych rozmiarów) ma w domu. A wiadomo, dzieci lubią naśladować dorosłych.

  Kolejnym znamiennym i negatywnym przykładem genderyzmu są próby wprowadzenia wspólnych, publicznych toalet. To przekracza ludzkie pojęcie, a takie już podobno są w Szwecji, W. Brytanii i USA! Ale wiadomo, z Zachodu nic dobrego nie można się spodziewać. Widział to świat, żeby z tej samej kabiny korzystał raz facet a raz kobieta?!  I tu problem, bo mi się wydaje, że tak u nas jest nagminnie i od bardzo dawna! W każdym mieszkaniu zajmowanym przez rodzinę. No, może w jakieś willi nowobogackich znajdziesz więcej niż jedną toaletę. Ok, to jest mieszkanie, nie toaleta publiczna, choć i tu mam wątpliwości. Zrób w domu większe przyjęcie, mocno zakrapiane, a ten intymny przybytek i tak stanie się publiczny. Ale i z tymi stricte publicznymi też bywa różnie. Na początek może jako znamienny przykład: Dom Pielgrzyma w Częstochowie obok klasztoru na Jasnej Górze, w latach 90-tych – hit genderowy, choć wtedy jeszcze nikt tego grzesznego słowa nie słyszał. Ale po co aż do Częstochowy. Często bywam w kawiarenkach (miasta wojewódzkiego), najchętniej w małych i przytulnych. I co? Gender!!! Jeszcze częściej jeżdżę na turnieje szachowe po różnych świetlicach. I co? Gender!!! Tak więc nie rozumiem tego wytykania Zachodu, tam dopiero nowość, a u nas... od wiek wieków.

  I wreszcie najbardziej kontrowersyjny przykład. W szkołach W. Brytanii zaproponowano ujednolicenie mundurków szkolnych. Zgroza polega na tym, że nikt nie będzie bronił chłopcom w spódniczkach, a dziewczynkom w spodniach. Byle ujednolicone. To już faktycznie przesada, bo widział kto, aby dziewczynki w spodniach a chłopcy w spódniczkach?! Pominę fakt, że to nie przymus a dowolność wyboru ucznia. Ale w takiej Szkocji, spódniczka okrywająca męskie pośladki i uda to przecież strój narodowy, a przy obecnej dowolności ubioru, dziewczyny w przewadze w spodniach chodzą, co we mnie osobiście budzi żal za czasami mojej młodości, kiedy to dziewczyny nosiły mini i prześcigały się w tym, która krótszą. Taaak, ale wtedy jeszcze nikt o gender nie słyszał. Wróćmy w tym temacie na nasze podwórko, któremu de facto daleko do gender, bo w katolickim kraju nic bardziej oburzającego. I tu a propos katolicyzmu. Nie wiem jak teraz, ale gdy jeszcze chodziłem do kościoła, ministrant obowiązkowo miał na sobie sukienkę! Ja im tam pod te sukienki nie zaglądałem (jestem zdecydowanie hetero), być może oni zakładali je na spodnie, na wierzchu jednak była sukienka. Zresztą co tam ministranci. Cały kler, hierarchów nie wyłączając, chodzi w sukienkach, a jest tego, że aż ho, ho. Nawet tak na ulicach paradują. Rzekłbym: daleko Zachodowi do nas..., tym bardziej, że tam kościołów stanowczo ubywa.

  Już na koniec temat, którego Autorka już nie porusza. Mam na myśli relacje w kochającej się rodzinie, kiedy to mąż, facet z krwi i kości, chcąc ulżyć żonie, bierze się za czysto genderowe zajęcia. Myje naczynia, nastawia pranie, czasami nawet ugotuje obiad, lub nie daj Boże!, zajmuje się dziećmi. I tak się zastanawiam, czy pracująca zawodowo żona, to też nie przykład genderyzmu? Ale jak mniemam, to wszystko przyszło z tego wstrętnego Zachodu, gdzie szerzą się takie grzeszne, godne tylko potępienia, zwyczaje.

Przypisy:
1 – chyba nie trudno odgadnąć, że Autorką omawianego artykułu jest nie kto inny, jak Pani Małgorzata Terlikowska: http://www.fronda.pl/a/terlikowska-sorry-taki-mamy-gender,73382.html


89 komentarzy:

  1. Można obśmiać Terlikowską ile wlezie. Gdy jednak bierze się opisane przez nią aspekty jako element zakrojonej na szerszą skalę działalności środowisk LGBT takie śmieszne to już nie jest. Znana Ci jest metoda małych kroczków? Taki unisex to na pierwszy rzut oka nic złego i ja kiedyś w sklepach jakiegoś podziału na działy chłopięce i dziewczęce nie widziałem, wprowadzono to dla wygody dzieci i rodziców, którzy kierując się swoimi zainteresowaniami chcą na półce dedykowanej Star Wars znaleźć statki kosmiczne i figurki bohaterów filmu, a nie lalki Barbie.
    Tak czytając Twój felieton w ogóle odniosłem wrażenie, że nie bardzo orientujesz się o co w genderyźmie w ogóle chodzi. Nie o zmywanie garów przez męża. Ich ideolodzy twierdzą mianowicie, że oprócz płci fizycznej, trzeba uznawać jeszcze płeć kulturową, czego przykładem np. transseksualizm. I faktycznie są tacy ludzie, którzy choć fizycznie są mężczyzną, to psychicznie już kobietą i na odwrót. Tylko czy dla tego promila trzeba wprowadzać nowe zasady dla ogółu społeczeństw? Czy trzeba uświadamiać o możliwości istnienia takiego zjawiska dzieci, które w ogóle jeszcze nie mają świadomości seksualnej, wmawiając im dodatku, że płeć mogą sobie wybrać? A czemu ma służyć ta dowolność w przebieraniu się w damskie fatałaszki – to ma być kształtowanie odpowiednich zachowań u dzieci? Edukowanie ich, że tradycyjna rodzina to nie mama i tata, ale równie dobrze dwie mamy lub dwóch ojców? Czyli próbowanie wszelkich możliwych konfiguracji wskazane. Moim zdaniem zaburza to prawidłowy rozwój seksualny ogółu i dyskryminuje tradycyjny model rodziny w imię ochrony dobrego samopoczucia jakichś anomalii.

    Co do tych toalet, to też nie skumałeś chyba, ale chodzi o to, żeby przymusić prawem instytucje, knajpy itd. do uruchomienia trzeciej toalety neutralnej płciowo dla osób... jakichś tam, które z jakichś przyczyn nie mogą się zdecydować czy powinny wejść do męskiej czy żeńskiej. Ciekawe czy następnym kroczkiem nie będzie żądanie przez środowiska LGBT zlikwidowania damskich i męskich, bo może ich razić w oczy, że obok ich kloacznej enklawy istnieje obrzydliwy podział na jakichś … uch... heterowców.
    A ja zdecydowanie wolę męską bo nie chciałbym na przykład przy pisuarze mieć za sobą gromadki roześmianych dam, poprawiających makijaż przy lustrze w toalecie. Ale może to już skrajność?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się zdaje, że przyjdzie mi się gęsto za tę notkę tłumaczyć, nic to, ja lubię trudne wyzwania :)

      Otóż mam wrażenie, że wychodzi z Ciebie klasyczny przykład, lubiącego straszyć na zapas, tylko dlatego, że pewnych środowisk nie lubisz (LGTB, transseksualistów). Otóż, jako człowiek heteroseksualny w pełnym tego znaczeniu, też nie pałam do nich miłością. Prawdę mówiąc jest gorzej, na widok obleśnego transseksualisty i nadmiernie eksponujących swe homoseksualne skłonności, np. na paradach równości (choć nie wiem jak tam jest naprawdę, bo nie bywam), robi mi się autentycznie niedobrze. A jednak, gdy ktoś takie skłonności ma i nimi nie epatuje na zewnątrz, już nie bardzo wiem, dlaczego miałbym ich nienawidzić, albo się obawiać. To chyba nie jest zaraźliwe. A Ty zarzucasz genderyzmowi, wróć, Ty już wiesz, że teraz będzie nie tylko wymagana ich aprobata, ale również konieczność naśladowania.

      Wróćmy do tych zabawek. Może masz i rację z tym podziałem, choć wg mnie tylko dla rodziców jedynaków lub rodzeństwa jednakowej płci. A co jeśli rodzice mają różnopłciowe rodzeństwo? I powiedz mi co jest ohydnego w tym, że chłopak patrzy na zabawki dla dziewczynek lub odwrotnie? Ja się wychowywałem z siostrą, prawie równolatką i często bywało tak, że bawiliśmy się razem w tę samą zabawę. Często ona musiała grać w piłkę nożną, w zamian ja musiałem skakać w jakąś gumę. I powiem Ci w sekrecie, nic mnie to nie bolało, nigdy też nie odkryłem w sobie tendencji transseksualnych.

      Owo przebieranie się w cudze szatki, ha! Dwa razy jako dzieciak miałem okazję. Raz na balu przebierańców, raz na koloniach w jakimś tam marszu (wtedy nie było jeszcze marszów równości). Ubaw mieliśmy wszyscy po pachy i nikt z nas orientacji seksualnej po tych eksperymentach nie zmienił. Gdybyż w tym przebieraniu był przymus, ja sam bym to potępił. Podobno jeden taki przypadek w Polsce był i chyba już nikt się na to nie odważy.

      I wreszcie sprawa toalet. Znów demonizujesz. Sam piszesz o trzeciej toalecie, do której nikt Cię nie zmusi wejść, jeśli obok są inne. Przeczytaj notkę o moich spostrzeżeniach, z kafejek i świetlic. Ty już wiesz, że pisuar będzie przy lustrach. A może jednak w osobnej kabinie? Chyba, że czujesz wstręt do mycia dłoni w towarzystwie kobiety. Ale gdy widzisz rząd niczym nieodgraniczonych pisuarów w toalecie męskiej, to Cię to już nie przeraża? Tylko skąd masz pewność, że obok nie stanie jakiś homozboczeniec?

      Prawdę mówiąc ja nawet rozumiem pewne obawy związane z tym genderyzmem, gdyby nie robiło się z tego niezdrowej i przesadzonej propagandy (jak w przypadku pani Małgosi), większej niż ją robi sam genderyzm, który w swym założeniu tak naprawdę chce tylko równych praw dla wszystkich. Zwykłej tolerancji. Tyle, że w naszym ksenofobicznym narodzie to pewnie długo nie będzie możliwe.

      Usuń
  2. Tak jak napisałeś w finale o tych równych prawach dla wszystkich od razu mi się marksizm leninizm przypomniał, też coś takiego tam było. :)
    Pozwolisz, że trochę przyznam Ci rację i trochę się nie zgodzę.

    Masz rację nie lubię środowisk walczącego LGBT, ale wbrew temu co może Ci się wydawać nie pałam nienawiścią, ani nawet niechęcią do osób o odmiennej orientacji seksualnej, drażni mnie natomiast narzucanie mi tego co mam myśleć. Drażni mnie tzw. dyktat mniejszości.
    Podam Ci przykład.
    Generalnie jeśli chodzi o te zabawki to mi jest obojętne, czy będą w dziale uniwersalnym, czy dedykowanym. Tylko dlaczego nie jest to obojętne działaczom LGBT, na to pytanie mi odpowiedz. Czemu układ sklepów, kibli, czy czegokolwiek ma być dostosowany do ich widzimisię, skoro stanowią promil społeczeństwa? Nie liczę już nawet homoseksualistów i lesbijek, bo ta grupa nie ma problemu ze swoją płcią i raczej korzysta z ubikacji wedle kryteriów w jakie ich matka natura wyposażyła.
    Weźmy taką Szwecję i ich aktywistów. Tam dążenie do płciowej neutralności pędzi na pełnej parze.
    Nie wiem na jakim etapie tam są kwestie, np. zniesienia ograniczeń w nadawaniu imion określających płeć, ale np. wprowadzono zakaz w przedszkolu zwrotów określających płeć – czyli np. nauczycielka nie może powiedzieć „dzień dobry chłopcy i dziewczynki”, albo zwrócić się do kogoś dziewczynko, czy chłopczyku, bo w grupie może być przecież osoba nieokreślona płciowo. Wiesz co to oznacza? Wpajanie ideologii od najmłodszych lat z wykorzystaniem systemu edukacji.
    Ponieważ zauważono, że dzieci bawiąc się nadają same w naturalny sposób niektórym zabawkom cechy męskie lub żeńskie... wycofano te zabawki. (źródło: onet.pl)
    Nadal uważasz, że demonizuję?
    Kolejny Twój argument o przebieraniu jest jak najbardziej słuszny. Tylko znów zwracam uwagę, że tu żeński strój dla chłopca nie jest przebieranką, tylko wyborem alternatywnym, noszonej na co dzień odzieży. I nie w charakterze "cudzych szatek", tylko swoich własnych, dedykowanych dla trzeciej płci.
    Z pisuarem przy lustrze to był taki żart trochę, bardziej mnie niepokoi przymus (!) otwierania trzeciej. I weź pod uwagę w jaki sposób próba osiągnięcia tego jest propagowana przez środowiska gender:
    "Społeczność LGBT uważa, że ich prawo o neutralne płciowo toalety to kontynuacja batalii, którą musieli już przejść Afroamerykanie i osoby niepełnosprawne. Bitwa o to, aby mogli z nich skorzystać bez narażania się na wyszydzanie czy ostracyzm." (źródło:Newsweek Polska)
    Skoro ja przesadzam, to co o tym powiedzieć?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba znów popadasz w przesadę. Na Boga!, kto Cię przymusza do tolerowania „dyktatu mniejszości” by chyba milisz pojęcia. Poniżej Lilka N pisze o niepełnosprawnych. To też jest mniejszość, a masz im za złe, że upominają się o swoje? LGTB jest jeszcze mniejszą mniejszością, tylko kto ma wyznaczać granice, która już mniejszość nie ma prawo upominać się o swoje prawa? Też posłużę się przykładem. W mojej mieścinie komuś odbiło. Nie ma schodów do banku (tak na półpiętro), jest za to kilometrowy podjazd dla inwalidów na wózkach. No, trochę przesadziłem.
      A propos tych ubikacji, by za bardzo nie rozwlekać. Wejdź do damskiej ubikacji i zobaczymy, czy nie spotka Cię ostracyzm i oburzenie. Mało tego, niech taki transwestyta wejdzie do ubikacji, no właśnie której? Myślę, że w każdej będzie jednakowo potraktowany, jeśli już tam ktoś zastanie. Powiem Ci szczerze, dla mnie niech on idzie lepiej do tej trzeciej.
      Trzecia płeć nie powinna się ubierać ani w spodnie ani w spódniczki? Bo przyznam, że nie rozumiem.
      Taka konkluzja mi się nasunęła w związku z Szwecją: Jak to mawiał mój kolega Jasiu: Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. To w kwestii zwracania się do dziecka bez słów chłopiec – dziewczyna.

      Usuń
    2. Jeżeli coś jest ustanowione prawnie by przymusić ogół do przystosowania się mniejszości jak to ma przykład w Szwecji to jakbyś to nazwał, skoro nie dyktat mniejszości? To nie jest upominanie się o swoje to jest narzucanie swojego.
      A tak na marginesie? Ilu transwestytów w życiu widziałeś?

      I co to ma wspólnego przykład z niepełnosprawnymi? Nie ma przepisów przymuszających mnie jako potencjalnego niepełnosprawnego do chodzenia o kulach. A większa szansa jest na to, że dziecko może zostać kaleką niż zmienić płeć. Widzisz różnicę?

      Ja wiem że na swoim podwórku nie mamy z tym jeszcze do czynienia, ale Szwedzi też nie mieli kiedyś o tym pojęcia.

      Usuń
    3. Jeśli o transwestytów chodzi, mam jednego w okolicy. Ale my powinniśmy raczej mówić o osobach transseksualnych (zmieniających, lub zamierzających zmienić płeć).

      A który przepis mówi, że masz być gender, którą kojarzysz z trzecią płcią? Traktujemy niepełnosprawnych jako mniejszość, której przysługują się jakieś prawa, ale w tych prawach nie ma przymusu bycia niepełnosprawnym.

      W ostatnim zdaniu Twego komentarza jest właśnie zawarta niczym nie poparta groźba. Jeszcze do Szwecji nam daleko, nie jest pewne czy w ogóle kiedykolwiek da się nasze narody porównać, ale Ty już wiesz. I takiej właśnie postawy nie potrafię zrozumieć, co nie znaczy, że Cię dyskwalifikuję :)

      Usuń
    4. Ja wiem, że pod pewnymi względami daleko nam do Szwecji, ale to żaden argument broniący ideologi gender, nie sądzisz?
      Ja podałem Ci przykłądy pewnych rozwiązań, które już zastosowano, by uzmysłowić Ci zagrożenia, które na razie wyśmiewasz.
      I coś bez przekonania Ci idzie ta obrona, skoro w końcu odwołujesz się do argumentu, że to tylko takie strachy na lachy, choć groźby i straszenie to raczej są w artykułach i wypowiedziach wspomnianej tu p. Środy.

      Nie chodzi mi też o to, że jakiś konkretny przepis w Polsce mówi mi, że mam być gender. Odwołałeś się do niepełnosprawnych walczących o swoje prawa, więc dałem Ci przykład w czym jest różnica między przepisami ułatwiającymi niepełnosprawnym życie, a założeniem, wedle którego w przedszkolach jest usuwany podział na płeć. Zresztą też pytanie na jakiej podstawie.
      Zresztą już są głosy, że polskie podręczniki i książeczki do przedszkoli sa złe, bo pokazują stereotypowy podział płci, a tworzone są w 75 % przez mężczyzn (takimi badaniami zajmuje się jakaś pani dr. Chmura) Ba, nie tak dawno bo 3 lata temu na Ruch Palikota zgłosił do sejmu projekt wprowadzenia obowiązkowego przedmiotu do przedszkla: "Wiedza o seksualności człowieka", na wzór niemiecki, gdzie ten przedmiot wprowadzono, mimo oporów rodziców. Program obejmował też zajęcia ze świadomości płciowej, niekoniecznie pojmowanej tradycyjnie.

      Ale ja straszę... UUU HUUU!

      Usuń
    5. Świat, szczególnie ostatnich dekad, jest pełen dziwactw nie tylko w środowiskach LGTB. Z reguły jest tak, że dziwactwa okazują się tym czy są i idą w niepamięć. Ja bym jednak tak Szwecją nie straszył, mając na uwadze np. Norwegię, gdzie w imię poprawności, zabierają dzieci rodzicom pod byle pretekstem, w Niemczech w jakimś stopniu ten „fenomen” istnieje. Ale czy to przenosi się na wszystkich? Zarówno Skandynawia jak i Niemcy od zawsze wyodrębniały się w jakiś sposób kulturowo i zawsze się te kultury ścierały i pewnie jeszcze długo nie będą pasować w pewnych jej aspektach do innych kultur. Przecież to od nas samych, a nie od górnie narzuconych kierunków zależy, co zaakceptujemy a co nie. Komunizm w Polsce chciał wykorzenić katolicyzm z odwrotnym skutkiem do zamierzonego, a już w Czechach ten sam proces spowodował praktycznie dominację ateizmu.

      Teraz ja postraszę :) Przeraża Cię „wiedza o seksualności” ale fakt, że tacy Elbanowscy, o poglądach powiedzmy kontrowersyjnych, mających coraz większy wpływ na edukację, nie mających w tym kierunku wykształcenia – już nie? Jakoś tego gender w Polsce za bardzo nie widać. Oszołomy w Polsce już konkretnie działają i na edukację, i na zdrowie naszych dzieci (antszczepionkowscy). I o dziwo - za zgodą rodziców!!!

      Usuń
    6. O raju, a jakiż to wpływ mają na edukację ci "kontrowersyjni" Elbanowscy? Zbierają podpisy pod swoimi pomysłami i skoro jest poparcie rodziców, to chyba na tym demokracja polega, nie?
      I co takiego kontrowersyjnego jest w ich poglądach? Najpierw protestowali przeciwko obniżeniu wieku szkolnego, potem stwierdzili, że rodzice powinni mieć wpływ na to z jakich podręczników uczą się ICH dzieci, co w tym Ci się nie podoba?

      Usuń
    7. Elbanowscy!!! Idąc schematem Twojego myślenia mógłbym się obawiać na wyrost skutków ich działalności. Tyle, że oni już swoje na nabroili i pewnie na tym się nie skończy. Zamieszanie wokół edukacji sześciolatków skutkuje zwolnieniami nauczycieli, przepełnieniem przedszkoli i wcale niemałą dezorganizacją w budżetach gmin. Jeśli tacy wichrzyciele zostają członkami ciała doradczego przy ministerstwie oświaty i edukacji, to to są realne zagrożenia, a nie wyimaginowane w związku z gender.

      Usuń
    8. A bajzlu pomysłem posyłania sześciolatków do szkoły też narobili Elbanowscy? A może Kluzik-Rostkowska miała wykształcenie predysponujące ją do objęcia teki ministra Edukacji Narodowej?
      Fakt, że już może tzreba było to zostawić jak było, ale otwórz może jedno i drugie oko, bo jedno cały czas przymykasz. Wpadło Ci coś do niego? :)

      Usuń
    9. Tu się z Tobą absolutnie nie zgodzę. Obowiązek szkolny dla sześciolatków nie niósł ze sobą żadnego bajzlu, był nawet zadziwiająco racjonalny i sprawny w sensie organizacyjnym. Prawdziwy bajzel zrobili dopiero Elbanowscy.

      Dyskusja na temat kompetencji ministrów, to już jednak zbyt daleka odskocznia od gender. Może przy innej okazji? Dodam tylko, że mam w tej materii spore zastrzeżenia i to nie tylko do Pani Kluzik-Rozstwoskiej.

      Z tymi otwartymi oczyma rzekłbym, tu proszę się nie obrażać: przyganiał kocioł garnkowi :)

      Usuń
    10. Wiesz, jako ojciec ówczesnego sześciolatka polemizowałbym z tą racjonalnością, choćby z powodu absolutnego nieprzygotowania na nią szkół. W ogóle to właśnie dzięki temu teraz brylują na salonach cwaniacy typu Elbanowskich, którzy zwąchali interes na utrzymanie swojej rodzinki na neico wyższym poziomie.

      Usuń
    11. Tym razem się poddaję, ja nie mam dzieci w tym wieku, a swoją opinię opieram na zdaniu tylko pewnej nauczycielki, tylko z niewielkiego miasta powiatowego. W dodatku zaangażowanej emocjonalnie, bo dwie jej koleżanki dostały wypowiedzenie.
      O Elbanowskich mam tym gorsze mniemanie, że to nie tylko brylowanie na salonach, ale czysty biznes ich fundacji, w której przyznali sobie wcale niebagatelne pensje, choć szczerze powiedziawszy, zawsze popierałem własną przedsiębiorczość. W tym jednak przypadku wiąże się ona jednak, z Bogu ducha winnymi dziećmi.

      Usuń
    12. Wtrącę się do dyskusji, a właściwie wcześniejszego jej wątku. Rademenes, co jest złego w różnorodności dotyczącej możliwych wyborów? I dlaczego dzieci nie mają uczyć się o seksualności człowieka, skoro ich własny rozwój psychoseksualny zaczyna się ok. 3 roku życia...? I co złego jest w tym, że zyskają wiedzę, że istnieje świadomość seksualna? Przecież istnieje, bo osoby transseksualne od dzieciństwa doświadczają niezgodności z własną płcią? Czy przymykanie oczu, na to, co jest rzeczywiste, coś zmienia w tej rzeczywistości? :)

      Usuń
    13. @Dama Kameliowa
      Co masz na myśli mówiąc "różnorodność dotyczącą możliwych wyborów?". Jakich możliwych wyborów? Wyborów płci według swojego widzimisię? Daruj, ale trąca to wpajaniem dzieciom zachowań dewiacyjnych.

      W okresie 3 lat pojawia się świadomość własnej płci i do tego ogranioczony jest rozwój psychoseksualny dziecka, bo poziom hormonów obniża się do momentu rozwoju płciowego, co następuje według różnych kryteriów w wieku 11-14 lat i to jest okres w którym należy mówić o początkach jakiejś edukacji seksualnej.
      O różnicach płci uczyłem się na biologii we wczesnej podstawówce i chyba nic się pod tym względem nie zmieniło?
      Wracając do 3-latków, zauważ, że przytłaczającej większości jednak ta świadomość jest zdeterminowana budową anatomiczną, a nie świadomością możliwości wyboru płci kulturowej i na wysokości zadania w uświadamianiu potomstwa na takim etapie staje średnio nawet rozgarnięty rodzic.
      Jeżeli występuje zaburzenie, należy pochylić się nad jednostką, a nie hurtem wszystkie dzieci uświadamiać, że coś takiego może się zdarzyć i przygotowywać na taką sytaucję. Równie dobrze możesz zacząć podawać im jak leci szczepionki na wszystkie możliwe choroby trapiące rodzaj ludzki, od dżumy do kataru, bo a nuż gdzieś złapią.

      Osoby transeksualne z pewnością doświadczają tego co o nich mówisz, zatem powtarzam:

      Usuń
    14. cd. zajmijmy się nimi. A może jednak odsetek jest tak mały, że nie opłaca się otwierać gabinetu w każdym mieście?

      Usuń
    15. Rademenes, płci się nie wybiera według własnego widzimisię, ale nie widzę powodów, żeby ograniczać ekspresję społeczną płci. A zmiana płci też nie dzieje się na życzenie, ale jest poparta licznymi badaniami psychologicznymi i psychiatrycznymi danej osoby.
      Nie obawiałabym się o psychikę dzieci zderzonych z dodatkową wiedzą - dzieci mają to do siebie, że nie koncentrują się na informacjach, które ich bezpośrednio nie dotyczą. A pewne treści, uważane przez dorosłych (niektórych) za kontrowersyjne, przyjmują z dużym spokojem.
      A rozwój psychoseksualny dzieci to nie tylko kwestia hormonów. Nie bawiłeś się w przedszkolu "w lekarza"? Nie miałeś w tym czasie "narzeczonej"? Nie zdarzyło Ci się odkryć przypadkowo przyjemności z dotykania własnego ciała, tak jak to ma miejsce w przypadku większości przedszkolaków? :)

      Usuń
    16. Otóż to, płci się nie wybiera. Nawet jeżeli zdarzy się, że w ciele męskim rodzi się kobieta i na odwrót, to też nie jest to kwestią ich wyboru. Ty jednak napisałaś wprost o "różnorodności dotyczącej możliwych wyborów". Ekspresja społeczna płci przyjęta jest obyczajowo i kulturowo, są wprawdzie osoby, które uwielbiają łamać te stereotypy i niech im idzie na zdrowie, ja znów nie widzę sensu sztucznego wytwarzania takich potrzeb u dzieci, jako alternatywy dla wzorców tradycyjnych. Nikt się chyba nie pokusił o badania, czy takie zabawy mają wpływ na psychikę dziecka, czy nie, tak samo jak trwają spory ile z naszego "ja" tkwi w genach, a ile jest nabyte w wyniku oddziaływania czynników zewnętrznych.

      Zabawy w lekarza nie mają podłoża seksualnego, tylko poznawcze. Zrozumiała jest chęć poznania, zwłaszcza po tym, jak maluch zyska ową świadomość płciową. Zrozumiałe jest też to, że dzieci pewne tematy kontrowersyjne dla dorosłych przyjmują ze spokojem, dlatego mówi się o ich wychowywaniu, w trakcie którego poznają poczucie wstydu, strachu przed zagrożeniem itp.
      Pojawia się zatem ponownie pytanie, jaki cel ma owa "dodatkowa wiedza, która dziecka bezpośrednio nie dotyczy" i czy nie jest jednak tak, że dzieci naśladują rożne podpatrzone sytuacje?

      Usuń
    17. Pisząc o "różnorodności dotyczącej możliwych wyborów" mam na myśli zachowania, decyzje, formy ekspresji. Dla mnie wyrażanie płci jest kwestią umowną (związaną ze stereotypem, kulturą, religią). W dobie globalizacji i powszechnego przepływu informacji więcej - wg mnie - pożytku przynosi otwartość i elastyczność, niż kontrola i kurczowe trzymanie się "tradycyjnych" wartości. Dziecko ma nauczyć się samodzielnie żyć w przyszłości, a nie kontynuować styl życia rodziców.
      Zabawy "w lekarza" oprócz podłoża poznawczego mają konsekwencje psychofizyczne (gdy dzieci odkrywają, że ciało może być źródłem przyjemnych doznań):)
      Jak cel ma dodatkowa wiedza? Ano taki, że daje wybór. Mnie w szkole też uczono i o Mickiewiczu, i o Einsteinie, nawet kazano skakać w dal :)... Dzięki temu mogłam w pewnym wieku wybierać nie będąc ograniczona :)

      Usuń
    18. Ależ przecież będąc osobą dojrzałą możesz łamać te stereotypy ile wlezie, jeśli masz taką potrzebę i dokonywać wyborów jako osoba świadoma. Ewolucja idzie w sposób naturalny, bez udziału psychologów i nauczania o tym, że jest to możliwe. Puki co wzorce zachowań są jednym z elementów scalającym społeczeństwa, tak samo jak tradycja i tożsamość narodowa. Gdy wstawisz w to miejsce ideologię "róbta co chceta", czyli jak to ładnie i lapidarnie ujęłaś "elastyczność i otwartość" rozwalasz wspólnotę w drobny mak, tworząc jakiś konglomerat, który w dalszej kolejności zostanie kiedyś i tak wchłonięty przez jakąś inną społeczność, która będzie się kierować wspólnym etosem. Przerabialiśmy to już w dziejach, kończyło się zawsze cywilizacyjnym regresem i potokami krwi.
      Zabawy w przyjemne doznania w wykonaniu trzylatków? Zabrzmiało, jakbyś już chciała im zapodać "Kamasutrę" w przedszkolu, jako lekturę obowiązkową. Aż boję się myśleć jakich doznań będą chciały szukać w wieku lat 18.
      Tymczasem dla mnie przyjemnym doznaniem było w tym wieku przytulenie się do mamy albo taty. I popatrz, dla mojego syna to samo jest przyjemnym doznaniem, bo też się do nas przytula. Bez udziału ludzi uświadamiających go w szkole o innych możliwościach, które kiedyś sam odkryje.
      No i bardzo dobrze Cię chyba uczono?

      Usuń
    19. Tu już nie wytrzymam, tuż już muszę się wtrącić :)

      Do Damy Kameliowej:
      Nie mam się za pruderyjnego Zrzędę czy Świętoszka, ale proponowanie dzieciom zabawy „w lekarza”, nawet jeśli ma tylko sens poznawczy, to już lekka przesada, choć paradoksalnie nie twierdzę, że taka woła o pomstę do nieba. Wydaje mi się, że zapominasz o czymś takim, co się nazywa intymność. Pozbawić jej dzieci, to narazić świat na doszczętne zepsucie moralności, bez względu na to, kto jak ją rozumie. To odwołam się do Twojego komentarza na Twoim blogu: „fajnie jest jak zapluty pijak pod kioskiem nie komentuje Twoich pośladków.” Chyba dostrzegasz związek.

      Do Radka:
      Masz rację, że fajnie jest się przytulać do mamy i taty. A jednak w pewnym momencie i tak zacząłeś interesować się dziewczynkami, bo ja pamiętam, że jeszcze w przedszkolu wzdychałem do pięknej koleżanki, choć to nie miało podtekstu seksualnego. Ciekawość jednak była, której rodzice nie chcieli w żadnej mierze zaspokoić. Dobrze, że miałem dość liczne grono kuzynek (bez podtekstów)

      Usuń
    20. Asmodeuszu, o tym właśnie mówię, o naturalnej kolei rzeczy. Mój syn ma w przedszkolu narzeczoną, nawet daje jej czasem buziaka, ale nie w tych żadnych podtekstów, ani seksualności.

      Usuń
    21. Jeśli mi jeszcze napiszesz, że Twój synek zapytał Cię, dlaczego dziewczynki nie mają siusiaka, to ja już nie będę Cię więcej w tej sprawie nagabywał. Bo ja w jego wieku pytałem :)))

      Usuń
    22. Oj, Asmodeusz, czyżbym tak niejasno się wypowiedziała? Ja absolutnie nie optuję za proponowaniem dzieciom zabawy w lekarza!!! Co więcej tego typu propozycje/stymulacje ze strony dorosłego byłyby najzwyklejszym wykorzystaniem.
      Natomiast dzieci same się w to bawią, dbając o intymność i tajemnicę, zgodnie ze swoją dziecięcą logiką i potrzebami. Podobnie jak zdarzają się przedszkolaki udające narzeczonych (nie oznacza to stosunków seksualnych między nimi!). A motywacja do tego typu zabaw wynika i z ciekawości poznawczej, i z prawidłowości rozwoju psychoseksualnego... (sama się pierwszy raz całowałam w wieku lat 5, oczywiście w tajemnicy przed dorosłymi) :)
      I jestem jak najbardziej za (!!!) uczeniem dzieci intymności - gdyż uczy je to chronienia własnych granic.

      Usuń
    23. Do Damy Kameliowej:
      Ano w jednym ze zdań wypowiedziałaś się bardzo niejasno, powiedziałbym nawet: niejednoznacznie. Ale ok, już wszystko wyjaśnione :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    24. Rademenes - nie uważam, że elastycznością rozwalam wspólnotę, chyba, że mamy tu na myśli wspólnotę osób chorobliwie zacofanych, lękowych i pełnych uprzedzeń.
      "Kamasutra" w przedszkolu to, oczywiście, totalne przegięcie...:) Natomiast, nie rozumiem, czemu tak mocno upierasz się, że rozwój psychoseksualny dziecka to okres adolescencji :) Małe dzieci też doświadczają przyjemności wynikającej z doznań ciała (vide - masturbacja dziecięca, czy dłubanie w nosie)i doświadczenia te zdobywają całkowicie spontanicznie. Seksualność dziecięca to nie chęć odbycia stosunku, zresztą zjawisko to przebadali mądrzejsi ode mnie i to zanim ktokolwiek zaczął spierać się o gender.

      Usuń
    25. Mam na myśli wspólnotę jednak o jednolitej ekspresji, przynajmniej tej przyjętej za normę. :) Objawy ekspresji typu facet w kiecce, są dla mnie objawem jakiejś niezdrowej fiksacji osobnika. Jestem przeciwny też objawom ekshibicjonizmu, który cechuje środowiska że tak powiem o odmiennej orientacji. Twoja intymność, twoja sprawa. Ale ja z tych zacofanych, lękowych i pełnych uprzedzeń, więc nie powinno to nikogo dziwić.
      Ja się nie upieram, przecież już wspomnieliśmy o świadomości płci, czy zabawach w lekarza. Ja tylko uważam, że nie należy na tym etapie dziecka kierunkować i stymulować takich czy innych zachować, albo roztaczać wachlarza możliwości jak osiągać przyjemne doświadczenia np. z masturbacji.
      A z tymi mądrzejszymi to nigdy nie ma pewności, zwłaszcza gdy naukowcy stają w służbie korporacyjnych zabaw lub bawią się w ideologiczne przepychanki.

      Usuń
    26. Rademenes, ok, przyjmuję do wiadomości inną perspektywę :)
      Zdominowaliśmy ździebko blog Asmodeusza...
      Niemniej pozdrawiam wytrwałego partnera w dyskusji :)

      Usuń
    27. Również dziękuję za dyskusję. Myślę, że Asmodeusz raczej jest zadowolony, że Jego notka wywołała tak zagorzałą polemikę. :)

      Usuń
    28. Pewnie, że zadowolony :) Dziękuję Wam obojgu, ale i innym też.

      Usuń
  3. Zrzędo, zrzędzisz ;)
    pisze te słowa "chlopczyca", łażąca po drzewach, kopiąca piłkę, która dziękuje Bogu, ze żyła w czasach, gdy żadnemu zideologizowanemu pozal-sie-boze-psychologowi nie przyszłoby do głowy, pochylać sie nade mna z troska, czy aby nie drzemie we mnie chlopiec.
    Jestem kobieta i jako kobieta nie zycze sobie by zmuszano mnie do korzystania z tej samej ubikacji co mężczyźni, masowo oczywiscie. Nie mam ochoty za każdym razem zastanawiać sie czy osobnik usiadł, podniósł deske a moze wcale.

    To co sie dzieje- to nie jest zadna walka o prawa - tylko rak jakiejś bezbrzeżnej głupoty. A raczej celowe pranie mózgów.
    Nie obchodzi mnie kto z kim i w jakich konstelacjach i uprzejmie proszę by to moje "nieobchodzenie" szanowano.
    Homoseksualisci - to 1-1,5% spoleczenstwa. Transseksualista to 1:30 000- 1:50 000 Osob niesprawnych jest 5-10%. Moze by przywrócić życiu właściwie proporcje?

    ps. ona jest pedałem i lubi chłopczyków ;)
    ps.2. Dawno podejrzewam Terlikowskich - ze pełnią role Andrzejka lub innej Staniszkisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ droga Lilko. Kto miałby Cię zmuszać do zmiany płci, jeśli mimo pewnych zachowań i tak czujesz się kobietą? Genderyzm na nikim takich zabiegów nie wymusza.

      Ja pisałem o wspólnych toaletach tylko w kontekście ironicznym do tekstu Pani Terlikowskiej, bo ona oburza się na trzeci rodzaj toalety, do której wchodzenia też nikt nikogo nie zmusi. Pani Terlikowska przekłamuje, bo chodzi właśnie o trzecią, a nie likwidację osobnych. Ciekawe, jakbyś się zachowała w damskiej (publicznej) toalecie na widok transwestyty, który niezbyt dokładnie maskuje swoją płeć? Np. taka Pani Grodzka o czwartej nad ranem po całonocnej balandze już z widocznym zarostem?

      Mam jednak zastrzeżenia, w określaniu mniejszości. Masz rację, inwalidzi mają prawo upominać się o swoje i to robią (patrz przykład z mojej odpowiedzi do Radka). Kto ma decydować o tym, kiedy już mniejsza mniejszość nie ma prawa żądać dla siebie praw?

      Usuń
    2. PS. Zapomniałbym o pozdrowieniach, więc teraz je dołączam :)

      Usuń
    3. zwazywszy ta malpia histerie - z zabawkami i książeczkami dla dzieci, przy ktorych ja baba stara i doswiadczona sie czerwienieje oraz zapal wyszkolonych genderowskich bojowek - przy marginalnym zapotrzebowaniu rynkowym - okolo 1000 (tysiac osob w Polsce; to ile genderystow wypada na jednego biedaka?)obawaiam sie, ze mialabym sie czego obawiac : )

      Szanse na zdarzenie - wpadam na Grodzka w toalecie sa niewielkie, przy częstości Grodzkich w granicah 0,00002%. Mysle, ze jestem to w stanie przezyc. Sikających masowo panow- nie.

      Jakich praw nie maja homoseksualisci? bo cos mi umknelo. Prawa do informowania mnie wbrew mej woli o ich potrzebach intymnych - im odmawiam. Dotyczy heteroseskualnych takoz.

      Usuń
    4. Świat idzie do przodu. Moja babcia strasznie się wstydziła za mini mojej siostry i za moje długie włosy :) A książeczkę: „Co każdy chłopiec wiedzieć powinien” spaliła w piecu, dając mi w zamian Kalendarz roczny „Gościa niedzielnego”.

      Nawet gdyby ta szansa była mniejsza i tak istnieje. W końcu Grodzka nie jest jedna.

      Słowa praw użyłem w kontekście Twojego komentarza gdy wspominasz o proporcjach. Ale się poprawiam, cały czas dyskutujemy o tolerancji. Z jednym się zgodzę i Cię popieram. Mnie też nie interesują ich problemy intymne, co nie znaczy, że ich nie ma.

      Usuń
    5. Mam prośbę: Wstawisz mi link na Twój blog? Ja byłem ale gdzieś na jakichś starych wpisach.

      Usuń
    6. Poprawka to 1 na 30000 dotyczy panow. CzyLi mamy ok 500 _ nomen omen pincet panow trans. Pan jest 1 na 100000 cylinder jakies 150
      . W calet Polsce. Nie polecam studio gebder😂

      Usuń
    7. Ja się nie pogniewam, nawet jeśli ten stosunek jeszcze pogłębisz. W lotto szansa wytypowania szóstki to 1: 13 983 816. I czasami ktoś wygrywa. :)

      Usuń
    8. Przepraszam za komorkę. Studiów gender nie polecam 😁 650 obiektów w wieku 0 do 100 lat.

      Usuń
    9. Ha, Asmodeuszu, co za homofob wyszedł z Ciebie w pierwszej odpowiedzi na komentarz! Uważasz, że pani Grodzka ma jakieś wątpliwości co do swojej płci, że odmawiasz jej korzystania z damskiej toalety? Przecież jest według swojego mniemania kobietą, jak nawet nazwisko wskazuje.

      Usuń
    10. Znów mam pewne wątpliwości. Od kiedy to tolerancja ma znaczyć, że ja muszę kogoś lubić? To byłaby dopiero tyrania, której jestem wrogiem niemal do szpiku kości. Ale taki właśnie idzie przekaz wrogów genderyzmu. Nie tylko trzeba będzie ich polubić, ale kto wie czy nie pokochać (sic!) Nie, nie lubię Pani Grodzkiej, choć nie mam się za wroga genderyzmu. Ale też nie mam zamiaru na każdym kroku wytykać jej transseksualizm. Czy w tym jest jakaś sprzeczność?

      Usuń
    11. Dla mnie nie. Dla innych jak najbardziej.

      Usuń
    12. @Amodeuszu-
      "Mnie też nie interesują ich problemy intymne, co nie znaczy, że ich nie ma." - do tego służą specjalne gabinety, kozetki i takie tam.

      "W lotto szansa wytypowania szóstki to 1: 13 983 816. I czasami ktoś wygrywa. :) "
      ba! bywa ze czasami ktoś wygrywa nawykowo. Tak mu to w krew weszło ze strzela te szóstki jak - Lewi gole (na razie nie strzelil; pisane w przerwie meczu Polska- Niemcy).

      Ale... co to ma do rzeczy? Mamy w Polsce 650 transwestytów, z czego - pewnie 100-150 to dzieci siusiające z reguly razem z mama. I dla tych 500* osob kilkaset tysięcy przybytków ma budować osobne toalety? zaraz, zaraz a co jeżeli transwestyta męski stwierdzi ze nie będzie chodził(a) za potrzeba z transwestyta żeńskim? budujemy kolejny osobny przybytek? To nie jest tolerancja - lecz pranie mózgu i tyrania właśnie. A osoby trans - sa tu tylko środkiem, rzecza - służąca do owego prania, bynajmniej - ich dobro nie jest tu celem.
      zaraz, zaraz, od kiedy zdrowy rozsadek - oznacza brak tolerancji? Oczywiscie- za kazdego toleruje, a pojedyncze osoby - moge nawet lubić. co nie oznacza, ze muszę przestać na ta intencje myśleć.


      * z czego i tak spora czesc- to osoby molestowane w dzieciństwie, najczęściej przez ojców- niekoniecznie hetero... taka obrona dziecka, niestety. Grodzka tez była adoptowana...

      Usuń
    13. Do Lilki:
      Pisałem o lotto w kontekście tego jaką masz szansę spotkać Grodzką w toalecie (publicznej) :)

      Nie znam przyczyn dla których ktoś staje się transwestytą, ale chyba nie to jest istotne. Istotnym jest to, czy nawet jeśli ich jest tylko 500, to czy oni mogą mieć jakieś prawa chroniące ich inność? Weźmy dla kontrastu przykład krzyży w urzędach czy szkołach. Pomijając fakt, że to nie ich miejsce, nie potrafię w ogóle zrozumieć potrzeby ich wieszania w takich miejscach. A jednak, większość chce, większość ma, choć to nie ma nic wspólnego z osobowością katolika, bo czy ten krzyż jest, czy go nie ma, katolik i tak będzie takim samym katolikiem.
      Transwestyta, będzie (przypuszczam, bo nie wiem) czuł się nieswojo zarówno w męskiej jak i żeńskiej toalecie. A skoro już widziałem specjalne toalety dla inwalidów... No tak, problem w tym, że w ten sposób może dojść do paradoksu – będzie więcej toalet, niż np. pokojów w których pracują urzędnicy. Dlatego spieszę wyjaśnić, ja nie agituję za tym by te osobne toalety były, ja bardziej wyśmiewam argumenty Pani Terlikowskiej, przeciw rozwiązaniom, które by do takich paradoksów doprowadziły (sprawdź notkę)

      Usuń
    14. Oczywiście nie chodzi o transwestytyzm (czyli przebieranie sie za osobe plci przeciwnej) tylko transseksualizm (czyli przekonanie ze sie JEST osoba innej płci).
      Terlikowskich uważam za Andrzejka Hadacza, wspominałam juz.
      Nie istnieje "problem LGTB" a jego wałkowanie - jest elementem prania mózgów. Obojetnie po ktorej stronie ma to miejsce. Ten temat wałkuje na okrągło GWny nurt i Terlikowscy własnie.
      Reszta odpowiedzi - w poście poniżej.

      Usuń
  4. Hmmm dziś tzw Gender może być wszystko "O gender i innych potworach" - Magdalena Środa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałem, że taka książka wyszła. Ale mówiąc szczerze nie bardzo mam ochotę zgłębiać tajniki gender. Może dlatego, że się go nie boję.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. A tytul nie brzmi aby tak:"O gender i innych potworach- Magdalena Środa"
    :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł jest taki jak wskazała T.1987 - Ty podajesz tytuł artykułu z wPolityce.pl

      Usuń
  6. Z tego co wiem politycy wzięli co im pasowało z nurtu gender (bo podobno nie jest to nauka w rozumieniu zwyczajowym, nie ma pewnych elementów by uznać ten nurt za naukę), resztę odrzucili i zaczęli straszyć tym sztucznie zrobionym stworem.

    Jak dla mnie są pewne granice, których nie można przekraczać. Bo wtedy zaczyna się już raczej śmieszność. Nie widzę problemu, by mężczyzna umył naczynia, a kobieta została mechanikiem. Jeśli tylko osoby robią te rzeczy (nie przypisane do płci do końca) dobrze, to czemu by nie.

    Co do ewolucji to masz rację, nie da się chyba definitywnie stwierdzić jak to wszystko się odbyło i która teoria jest najbliższa prawdzie. To coś jak z problemem co było pierwsze, jajko czy kura. :)

    Dzięki za życzenia. :) Masz rację, jeśli o zdrowie chodzi jest obecnie na pierwszym miejscu u mnie. Aż tak bardzo nie narzekam, raz na jakiś czas mam spadek formy, ale nie jest on aż tak tragiczny jak widać to po wpisach moich na blogu czy innych sytuacjach. :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Asmodeuszu, proszę nie manipulować moimi wypowiedziami. Nie ma żadnego podobieństwa miedzy sytuacja osob niepełnosprawnych a środowiskami LGTB. ŻADNEGO.
    Zestawiłam te dwie grupy na zasadzie KONTRASTU, czyli dokładnie przeciwnie, niz Ty to przedstawiasz. Ile czasu medialnego (przynajmniej wśród GWnego nurtu + Terlikowscy) poświecą sie na nieistniejący problem a ile osobom niepełnosprawnym.
    Dyskryminacja osob LGTB jest problemem w wielu krajach na świecie, i była nie tak dawno w światłej Europie, owszem, taki Oscar Wilde - wylądował w wiezieniu. W Wielkiej Brytani penalizacje homoseskualizmu zniesiono w 1967 roku, w Niemczech -w 1969; co sie tam działo 30 lat wcześniej - powszechnie wiadomo.

    Ale w Polsce homoseksualizm NIGDY nie był karalny, chyba ze obowiązywało prawo zaborcy. Oficjalnie zalegalizowano homoseksualizm w Polsce w 1932 roku, czyli stosunkowo niedługo po odzyskaniu niepodległości a dużo wcześniej niż barbarzyński zachód.

    Osoby niepełnosprawne - nie dlatego potrzebują specjalnych toalet by miec lepsze samopoczucie, ale dlatego, by mogły z nich W OGÓLE skorzystać.

    Powtarzam - problem osób LGTB - w Polsce nie istnieje, nikt nikogo nie karze, nie ogranicza żadnych praw. Jedynie - można dyskutować o "związkach partnerskich" czyli w rzeczywistości ulgach podatkowych (cala reszta jest załatwiana w pol godziny u notariusza) - tyle ze wtedy - każdych dwoje kumpli z knajpy - może założyć przejściowy "związek partnerski" (związki homoseksualne z reguły nie trwają długo; zaznaczam - to statystyka).
    Jeżeli juz - to istnieje problem większości terroryzowanej przez ten margines.

    ps. nie mam innego bloga. troche rzadko pisze, ale moze sie poprawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego tematu LGTB nigdzie nie podnosiłem, ale przyznaję z datami masz rację. Jest jedno „ale”. Kodeks karny jeszcze z 1997 nie zakazuje nienawiści na tle orientacji seksualnej, choć już zakazywał na tle religijnym, narodowościowym, etnicznym czy rasowym. Taki zakaz (i to tylko częściowy) wprowadzono dopiero w 2003 roku. Skutki tej legalnej nienawiści widać do dziś.
      Problemy osób LGTB nie kończą się na barku związków małżeńskich czy adopcji dzieci (na to ostatnie całkowicie się nie zgadzam). To także sprawy związane z lecznictwem, dziedziczeniem, ubezpieczeniem czy uprawnieniami natury formalnej (min. możliwość pobierania wypłaty). Może to i drobiazgi, ale zawsze.

      Usuń
    2. po pierwsze- przeczytałam artykuł Terlikowskiej - zwracam honor. Jestem do Terlikowskich uprzedzona - bo sekwencja zdarzen - zaskakujaco czesto przebiegala wg schematu: jakis glupokowato ideologiczny artykul - histeryczny rechot w GW - Terlikowski gościnnie w GW.
      Ale w tym wypadku Terlikowska ma racje. Gdy system nakazowo-rozdzielczy dociera do przedszkoli i NAKAZUJE bawic sie takimi a nie innymi zabawkami, obierać sie w taki a nie inny sposób - trzeba reagowac.

      Przeciez pisalam o tym. To wszystko jest rozwiązywalne jedna umowa notarialna. Mozna ew. wprowadzić jakaś formę ustawowo - prawna - ale to znowu będzie narzucanie zakresu praw i obowiązków. A moze ta para - chce dziedziczyć, ale nie chce oddawać wypłaty - a tamta na odwrót?
      O jakich "skutkach legalnyej nienawisci" piszesz? jaka nienawisc jest "legalna"?
      chyba ze chodzi Ci o slepa nienawisc najgorszego sortu, jaka roznosi sie z lam Czerskiej i okliv i innych postepowych mediow i przez nich celebrowanych? "ty chamie, polski chamie, miliony was polskie chamy" -

      No widzisz, jeżeli chodzi o adopcje- to jestem bardziej tolerancyjna - zgodziłabym sie w wyjątkowych sytuacjach, gdy jednoznacznie przemawia za tym dobro dziecka. Np - dziecko biologiczne partnerki, ojciec nieznany/bez kontaktu. Dziecko partnera - matka nie zyje.
      Ale na tym koniec.

      Usuń
    3. Posłużę się cytatem: „W 1959 roku dyrektor Centrum Francuskiego na Uniwersytecie Warszawskim Michel Foucault został zmuszony do opuszczenia Polski w wyniku prowokacji UB na tle jego homoseksualności. (...) Życie literackie opublikowało dwuczęściowy tekst Homoseksualizm a opinia (Życie literackie, 1974, nr 17), zakończony wnioskiem: Społeczeństwo powinno zaprzestać dyskryminowania tych ludzi (...)W latach 1985-1987 miała miejsce Akcja „Hiacynt”, która polegała na inwigilowaniu i zbieraniu materiałów o polskich gejach i ich środowisku, w wyniku której założono ok. 11 tys. akt osobowych SB.”

      Ów nakazowo-rozdzielczy dotyczący zabawek, chyba nie psuje dzieci?

      Usuń
    4. Bardzo przepraszam ale w tym czasie obowiazywało prawo okupanta.

      Owszem wszystko co sie na dziecku wymusza wbrew temu co on chce robi dziecku krzywde. Jezeli 5 latek ma faze dziewczynki sa glupie to zmuszanie go do u bierania sukienki ingeruje w jego rozwód brutalnie. Nie Dlatego,że chłopcy nie mogą nosi sukienek ale ze on sie chce od dziewczyn odróżnic.

      Usuń
    5. To nie ja odwołałem się do historii. Pisałem, że być homoseksualistą nie było różowo, w dodatku stereotypy zostały mocno zakorzenione w społeczeństwie, co jest szczególnie widoczne w marszach narodowościowców z ich emblematem „Zakaz pedałowania”. Aby nie było, jeszcze raz podkreślę, mnie parady równości też nie imponują.

      Pisałem o zabawkach nie przebieraniu się. W końcu, jak już pisałem, chyba był tylko jeden przypadek wymuszania gender w przedszkolu, mocno zresztą nagłośniony i nie sądzę, by ktoś nawet w dalszej przyszłości próbował tego ponownie. Dodam, że w tym samym czasie wychodzi na jaw sprawa znacznie gorszego skandalu w katolickim sierocińcu. To jest właśnie symptomatyczne. Sama piszesz, że 500 transów w Polsce to nie problem, którym warto by się zajmować, ale wyróżniasz jeden przypadek (właściwie to ja go wyróżniłem) i same mity, którym trzeba się przeciwstawić. Wiem, chodzi o dzieci, to nie to samo, co problemy dorosłych ze środowisk LGTB, tyle, że gdzieś, w którymś momencie ten problem wykluczenia się zaczyna.

      Usuń
    6. Asmodeuszu, napisalam przeciez - "w Polsce homoseksualizm NIGDY nie był karalny, chyba ze obowiązywało prawo zaborcy".
      Do 1989 - Polska byla pod okpuacja (po 1989 - do 2015 - zreszta tez, tyle ze okupant w tym temacie zmienil swoja ideologiczna, nomen-omen, orientacje; z prania mozgow przy pomocy - teraz lustrzanej ideologii - nie zrezygnowal).
      Znak "zakaz pedalowania" - powinien byc zakazany. Ale - narodowosciowcy - to tez okolo 2-3% poparcia, do tego ruch mocno zinfiltrowany proputinowsko, a jaki jest aktualnie stosunek rosysjkiej dyktatury do homosekskualizmu chyba wiadomo (z jakiegos powodu - nie jest to tematem marszow rownosci, hm...).
      Ale, ale, czy aby podskakujacy na marszach KOD mecenas polskich politykow (oraz reprezentujacy Zydow polskich- czy aby nie jest to nieco schizofreniczne?- no chyba zeby nie...) nie stal na samym czele owego ruchu? Pamiec niektorym szwankuje?
      W RN - jest sporo bardzo wartosciowych zaangazowanych dzieciakow, robia sporo cennych rzeczy, jak np Marsz Niepodleglosci (tam nie bylo tych znaczkow), ale powinno sie ich otoczyc opieka - chocby z tego wzgledu, ze jest to wiek w ktorym nie zawsze odroznia sie granice i zawsze mozna dac sie zmanipulowac roznym Giertychom.

      Amodeuszu, nie imponuja Ci Parady Rownosci? Nie zgadzasz sie na nieograniczona adopcje dzieci przez pary homo? Czy wiesz, ze jestes ciemnogrodem, zacofanym, nietolerancyjnym moherem, jednym slowem - niczym nie roznisz sie od tych - tfu - pisiorow?
      Ba - np piszaca te slowa - nie ma nic przeciwko paradom rownosci - w centrach miast - pod warunkiem ze stroje i zachowanie nie beda odbiegaly od ogolnie przyjetych norm. Oczywiscie- jest to niewykonalne. Pierwsze parady w Polsce - byly cywilizowane, ostatnio - ewoluuje to w strone "zachodnich" standardow, dlatego - nie. Bylam kiedys na "Christopher Street Day" w Kolonii, jeszcze zamierzchlych czasach, jakos na poczatku tysiaclecia. Tylko moim niezglebionym zasobom osobistej tolerancji, wewnetrznemu imepratyrowi nakazujacemu szanowac czlowieka, zawdzieczam fakt, ze nie uprzedzilam sie do homoseksualistow en bloc. To co zobaczylam- zszokowalo mnie, choc nie bylam juz wtedy niewinnym dziewczeciem. Mozna tam bylo zobaczyc niemal wszystko - ze stosunkami na ulicy wlacznie (n.b. byly okupant oburza sie, ze Minister Kultury nie zgodzil sie na finansowanie aktorow porno w akcji- life na scenie teatru narodowego...).
      Jezeli srodowiska maja tak potrzebe (obojetnie - czy homo czy hetero) - to prosze bardzo, ale sa do tego przeznaczone tereny - blonia, tereny dla masowych imperez, nie centra miast.

      Usuń
    7. Ha!, i tu Cię mam :) Bo ja wprawdzie napisałem, że mnie parady nie imponują, i tylko to, Ty mi robisz z tego zarzut, a jednocześnie sama wymyślasz warunki i ograniczenia, o których nawet nie wspominam. Ba!, czytam: „nie ma nic przeciwko paradom równości - w centrach miast”, poniżej zaś: „są do tego przeznaczone tereny - błonia, tereny dla masowych imprez, nie centra miast.” (sic!) Jak tu z Tobą dojść do ładu? :)))

      Natomiast nadepnęłaś mi na przysłowiowy odcisk, z tymi inwektywami pod adresem KOD. Jak podskakują kibole, to Ci nie przeszkadza, jeśli KOD, to już woła o pomstę do nieba. Jak na czele KOD stoi przedstawiciel polskich Żydów (co to w ogóle za sformułowanie? I dlaczego obraźliwe?), ale jeśli na czele narodowców staje zagorzały antysemita, ksenofob M. Kowalski, prawdziwy wzór cnót i zalet dla polskich zaangażowanych dzieciaków, albo taki kapłan Międlar, którego nawet Kościół nie trawi, to już jest ok.! Nawiasem mówiąc, Giertych już dawno odżegnał się MW, jedynie jego ojciec usiłuje w młodych zaszczepić kreacjonizm. Tu już się na pewno nie dogadamy.

      Usuń
    8. @Asmodeusz
      Znowu manipulujesz, zestawiasz ze sobą dwa odlegle stwierdzenia, ignorując tekst pomiędzy nimi. Nieładnie.
      Ale podsumowujac - poglady na temat LGTB - mamy takie same. Tylko Ty robisz za swiatlego postepowca, ja za zacofanego mohera ;)

      Gdzie ty widzisz inwektywy nt KOD (może masz na myśli inwokacje? ;)). Pisze o podskakującym mecenasie? Czyz nie jest mecenasem? Czy nie podskakiwal?
      Ow mecenas - jeszcze w 2007 roku przewodził MW, niby skrajnie nacjonalistycznemu ruchowi. Mial ci on wtedy leciech 36, czyli z młodzieńczego zaślepienia wyrośl. Nie byl ci on szarym członkiem, ale wodzem, przywódca. To on wiodl te dzieciaki- gdzie tam je wiesc trzeba bylo.

      Ni z tego - ni z owego - awansuje 3 lata później nie na przedstawiciela (albo manipulujesz, albo po prostu nie czytasz uważnie, Asmodeuszu) - tylko na głównego PRAWNIKA polskich Zydow i PO- politykow. Ot taka błyskotliwa kariera. Nic, tylko gratulować.

      Usuń
  8. Dokładnie to co pisze Dama Kameliowa miałam na myśli - wspominając swoje dzieciństwo. Ja wiecznie brudna, wiecznie odrapana i obsiniaczona, na szczęście - takich Dam Kameliowych - zastanawiających sie, jak poszerzyć seksualne horyzonty dziecka czy tez zgłębić jego płciowa identyfikacje - wtedy jeszcze nie było.
    Szanowna Damo Kameliowa. Wara dorosłym - od zabaw dzieci - czy to w doktora, czy w narzeczona. Wara tez od identyfikacji dzieci - z ta czy inna płcią i ich orientacji.
    Taki tekst - mógł napisać pedofil. Pedofilii - tez jest około 1%, dokładnie tylu, co homoseksualistów (tyle, ze homoseksualizm dotyczy obu plci, pedofilia - w 99% mężczyzn; tu jest odpowiedz - dlaczego męskie pary homoseksualne nie powinny nigdy mieć prawa do adopcji dzieci).
    Tyle - ze homoseksualista- nie musi sie ukrywać, wręcz przeciwnie, manifestuje, coming-outuje... 1% - to bardzo mało, gdy rozważać to jako problem społeczny, to bardzo dużo - gdy weźmie się pod uwagę, ile osób stanowi zagrożenie dla dzieci....osób często światłych, wykształconych, postępowych... cóż prostszego - jak wprowadzić obowiązkowe "wychowanie seksualne" dla 3 - latków? Oczywiście - wcześniej dobrze jest wychować sobie zastępy kameliowych dam, które same wyrusza w boj w imię postępu i poszerzania horyzontów...

    eh....

    o sancta simpicitias... nie w tym wypadku - nie sancta. Po prostu - simplicitas....

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam lubię chyba wszystkie rodzaje pierogów. :)

    Tort od czasu do czasu można zjeść. Dla mnie lepszy jest raczej śmietankowy z owocami albo podobny jakiś taki. Ale w końcu co kto lubi. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam serdecznie .Jestem u Pana po raz pierwszy.Bardzo ciekawe artykuły ::)Ja nie należę do osób rozpisujących się ,ale wtrącę słówko.Tak naprawdę wcale nie przeszkadza mi ,czy chłopiec będzie bawił się lalką .czy dziewczynka autkiem.....Wychowałam dwoje dzieci i mam przykładów sporo..Córka bawiła się wszystkim ,autkami ,konikami,lalami itd...Syn tak samo, dziecko żłobkowe ,przedszkolak..Ile to razy widziałam ,jak z wózkiem i laką biegał po sali::)..Dzieci wychowały się normalne..Bez żadnych (homo-niewiadomi)A nawet gdyby ...jakieś inne upodobania.To co mogą rodzice?Mądry rodzic ,powinien dziecko zaakceptować .Takie jest moje zdanie..............................
    Druga sprawa....mieszkam w Szwecji.I powiem ,że WC jest faktycznie ,jedno pomieszczenie dla obu płci.Ale tu nikt nie ma o to pretensji .Bo O CO?...Pomieszczenie jest duże ,wyposażone we wszystko,pomocne rączki dla starszych osób,papiery do rąk i intymnych miejsc ,mydła i spirytus na odkażanie rąk..Jest czysto ,miło i zero nieporozumień.Drzwi są zamykane ,więc nikt nikomu nie zrobi krzywdy.Uważam ,że takie WC powinno być w każdym kraju.Bo jaka to niewygoda i stres...Kiedy zajęte w męskim a żeński świeci pustkami::))☺ Ale nie wolno wejść ,bo zaraz okrzykną ZBOCZONY! ☺..Ech jeszcze dużo niektórym brakuje do myślenia.Ludzie powinni iść na wygodę ,a nie na ilość.........................
    Dzisiaj rodzina będzie prawdziwą rodziną ,jeżeli każdy włoży w dom swój wkład.Wspólne sprzątanie ,zakupy ,obiady,rozmowy przy stole...To cementuje związek..Nie ma co się wstydzić ,jeżeli żona czyta książkę,a mąż wkłada talerze do zmywarki..Rączek sobie nie pobrudzi przez to.czasy się skończyły ,że kobieta nie dość ,że pracuje ,to gotuje,sprząta,wychowuje dzieci itd...a mąż tylko praca i jakieś drobne prace ,o ile można było nazwać to pracą.Nie mówię ,że wszyscy,ale tak było.Czas idzie do przodu,każdy powinien wiedzieć ,że służących już nie ma...mamy prawo być zmęczeni...mamy prawo do odpoczynku..Ale i tak jest źle::)) Bo dzisiaj, być dobrą rodziną ,to trudny orzech do zgryzienia..Ale jak ktoś chce to może::))....................
    Homoseksualiści są o wiele bezpieczniejsi, niż młodzież ,która nie garnie się pracy,kradnie,rozrabia..zagraża otoczeniu .Ludzie boją się wychodzić wieczorami...Takie to czasy....Ale kończę bo strasznie się rozpisałam...Pozdrawiam -Danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie na moim blogu i zapewniam, że tu wolno komentować w każdy, nawet obszerny sposób :)
      Czytam, że mamy dość zbieżne poglądy w omawianych sprawach. Przyznam, że kompletnie obyczajów Szwecji nie znam, stąd artykuł mojej bohaterki mnie tak zbulwersował. I nie sądziłem, że ten mój felieton będzie miał taki oddźwięk.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. O sancta simplicitas!
    Nie włączałem się do dyskusji, bo trudno dyskutować na blogu, gdzie (poza Danką i Damą Kameliową) panuje pogląd, że transwestyta to transseksualista, a transseksualizm to przekonanie, że się JEST osobą innej płci. Transseksualistą nie może być osoba, która tylko przekonała się, że jest odmiennej płci. Przekonanie takie rozpoczyna bowiem długie psychofizyczne badania w wyniku których dana osoba uzyskuje psychomedyczne potwierdzenie "swoich przekonań". Na tej podstawie wszczyna się sądowy proces zmiany danych personalnych i dopiero po okresie przystosowawczym dana osoba może starać się o fizyczne skorygowanie płci. O sancta simplicitas!
    Co do kwestii "zabaw w doktora" itp. - o sancta simplicitas! - to starszym osobom warto przypomnieć jak np. nad morzem bawiły się nasze dziatwy w latach 50-60 ub.w. Dzieciaki te w wieku 2-5 lat po prostu biegały ze swoimi odsłoniętymi "siusiakami i szparkami" zajmując się wyłącznie robieniem babek z piasku.
    Młodszym, przypomnę pewną anegdotę jaka zdarzyła się na licznym rodzinnym zebraniu.
    Otóż w pewnym momencie znudzony chłopczyk w wieku ok. 3 lat przytulił się do swojej ulubionej ciotki i dziecięcym szczebiotem spytał: "Mogę siobie tjoszkę popiejdojić? " Rodzice natychmiast spłonęli purpurą.

    Dzieci są najlepszymi obserwatorami tego świata, i chyba dobrze, aby w młodości zapoznały się ze swoim i rówieśników ciałem, niż potem obawiały się, że w wyniku samogwałtu mózg im eksploduje. Jeszcze gorzej, gdyby z ciałem swoich rówieśników zamierzały się zapoznawać przemocą. A więc z dwojga złego (t.j. nauczania religii, lub anatomii seksu) zdecydowanie wybieram to drugie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wcale tak nie uważam. Asmodeusz wspomniał o transwestycie w okolicy, nie wiem kogo miał na myśli. Natomiast Lilka szacując liczby, faktycznie pomyliła transwestytów z transseksualistami.

      Nie wiem, co wy się wszyscy tak do tych zabaw w doktora przyczepiliście. Dzieci bawią się w różne, rzeczy i nic dziwnego, że interesuje je ciało, swoje i cudze. Ja jestem przeciwny ingerowaniu w rozwój dziecka i pakowaniu im do głowy wiedzy, która na tym etapie nie jest potrzebna.

      Co do ostatnich słów już powiedziałem, co o tym myślę.

      Usuń
    2. Jest pewna różnica pomiędzy transwestytą, a ekshibicjonistą (podobno to miał na myśli Asmodeusz), ale nie ma ona zastosowania w kontekście tego postu.
      Lilka N pisze: "Mamy w Polsce 650 transwestytów" (no, chyba raczej 650 tys.! przyp. własny). Na to Asmodeusz odpowiada: "... piszesz, że 500 transów w Polsce to nie problem ..." i nikt tego nie prostuje. Ot, po prostu "wszystkie transe to jedna cholera". Do tego jeszcze ten porażający wykład definiujący kim jest transseksualista ...
      Co do tych "zabaw" to jednak zgodzimy się, że się nie zgadzamy. Ja wolałbym, aby dzieci bawiły się jednak pod kontrolą dorosłych, bo może niepotrzebnie każemy chłopcu zabijać wrogów, a dziewczynkom bawić się lalkami, gdy potem, w życiu dorosłym, sami zamieniają się rolami. A więc jednak uniseks. Dzieci pozbawione nadzoru mają różne pomysły, kilka lat temu grupka od 3-6 lat zabawiała się w piaskownicy przecinając małemu pieskowi oczy i ciesząc się jak potem wył i kręcił się z bólu ...
      Masz rację, w kwestii "trans" wyrażałeś umiarkowaną i poprawną opinię, ale mogłeś też naprowadzić dyskusję na właściwe tory, mogłeś choć nie musiałeś. Ja też nie musiałem się włączać do takiej dyskusji. Jeżeli poczułeś się dotknięty "wrzuceniem do jednego wora" z pozostałymi dyskutantami to przepraszam i wyjaśniam, że nawet nie miałem takiego zamiaru.

      Usuń
    3. Ja przyznaję się bez bicia, mogłem się pomylić. Tylko tak naprawdę nie wiem jak tego gościa określić. Gej z tendencją do przebierania się za kobietę, który zachowuje się jak kobieta. Ale na pewno nie miałem na myśli ekshibicjonisty.
      W tych określeniach, bez obarczania ją specjalną winą, zamieszania narobiła Lilka, choć tak do końca to nie jest pewne, bo myślę, że inni też. Dobrze, że Andrzej to sprostował. Liczby też.

      Zgodzę się też z Andrzejem, że nie powinno się pozostawiać dzieci bez opieki dorosłych, niemniej pamiętam czasy, gdy uzbrojony w pajdę chleba z masłem, znikałem z innymi dziećmi na kilka godzin i nikogo to specjalnie nie martwiło. Gorzej, ani ja sam, ani moi koledzy nie wyrośliśmy na zboczeńców czy sadystów. Nic mi w każdym razie o tym nie wiadomo. Sądzę, że nadmierna opieka też czasami rodzi spaczenia np. typu maminsynek.

      Usuń
    4. Ależ nie czuję się urażony. Generalnie przyznam się szczerze, że inne aspekty dyskusji zwracały większą moją uwagę i na ten błąd w ogóle nie zwróciłem uwagi, więc na to "wrzucenie do wora" po części zasłużyłem.
      I nie wiem w końcu czy się dobrze rozumiemy, bo co innego nadzór dorosłych i odpowiedzi na pytania, a co innego indoktrynacja mająca na celu uświadamianie czym jest masturbacja i zabawy polegające na przebieraniu chłopców w stroje dziewczęce i odwrót, przygotowujące do unifikacje płci, jak to ma miejsce w Szwecji.

      Usuń
    5. W problemie wychowania dzieci chyba się rozumiemy.

      Natomiast zastanawiające jest owo „straszenie” Szwecją i jej standardami. Ale zaznaczam, to tylko moja opinia. Sprawa ma się tak, że my, jako Polacy, bardzo różnimy się mentalnością, kulturą i pojęciem moralności od Szwedów. Tak bardzo, że gotowi jesteśmy się wzajemnie szokować, że zgadzając się na gender widzimy ich przed oczyma i konieczność przyjęcia tej szwedzkiej mentalności. A to jest ewidentne przekłamanie. Nie wiem czy ktoś jeszcze przypomina sobie sprawę prostych ogórków i śmiech na sali z powodu tych norm, które przyjęła UE. Czy dziś ze sklepów zniknęły koślawe ogórki?! Czy plantatorzy splajtowali? Tak samo nie popadajmy w histerię z powodu gender. Pewne jakieś normy będą wprowadzone, ale nikt nikogo nie zmusi by posłał swoje dziecko do przedszkola, gdzie uczą masturbacji. Nikogo nie spotka więzienia, a nawet tylko grzywna za to, że nie zechce skorzystać z publicznej wspólnej toalety, a już na pewno nie spotka nikogo potępienie za to, że nie da buzi transwestycie. Na pewno nie znikną tradycyjne przedszkola, tradycyjne toalety, a transwestytów czy transseksualistów nie zacznie przybywać więcej niż bez gender. W wielu krajach Europy Zachodniej istnieje wyraźny rozdział Kościoła od państwa i ten laicyzm staje się normą. Tylko pokażcie mi choć jeden dekret UE zakazujący w Polsce wieszania krzyży w urzędach i szkołach.

      Usuń
    6. Ta ideologia jednak wdziera się powoli i do nas, ja tak epatuję to Szwecją bo w głowie mi się nie mieści że to możliwe jest w kraju europejskim. Masz rację jednak, że opór społeczeństwa i inna mentalność będzie tu barierą chyba na razie nie do pokonania.

      Usuń
    7. Szanowny Panie Andrzeju Rawicz.
      od samego poczatku pisze o TRANSSEKSUALIZMIE, i tego dotycza podawane przeze mnie dane. Tylko w jednym poscie przejezyczylam sie - i napisalam transwerstytyzm, co zreszta od razu skorygowalam. Wiec bardzo prosze o uwazne czytanie i trzymanie sie faktow.

      Dla jasnosci - za Wikipedia:
      Transwestytyzm – polega na upodobnianiu się do osoby płci przeciwnej poprzez ubiór i zachowanie w celu osiągnięcia satysfakcji emocjonalnej (transwestytyzm podwójnej roli) bądź seksualnej (transwestytyzm fetyszystyczny)....można oszacować liczbę transwestytów na nie więcej niż 1% populacji mężczyzn (nie ma danych dotyczących transwestytyzmu wśród kobiet).

      transseskualizm: jedno z zaburzeń tożsamości płciowej, w którym identyfikacja płciowa nie zgadza się z płcią morfologiczną.
      innymi slowy- osoba psychicznie czuje sie inna plcia niz jest fizycznie. Czyli to co napisalam.
      To co pisze p. Andrzej Rawicz - to sa procedury zmiany plci operacyjnie.


      Na Problem - doskonale odpowiedzial Rademenes.
      Ale niestety - Problem istenieje. Wlasnie w krajach jak Szwecja, Niemcy. Za nieposylanie dzieci na "wychowanie seskualne" - odebiera sie nawet prawa rodzicielskie - za "uchylanie sie od obawiazuku szkolnego".
      Niestety -kraje te dryfuja ostro w strone totalitaryzmu...


      Usuń
    8. A ja mam wrażenie, że opierasz swoje dywagacje na temat niemieckich przedszkoli na podstawie fantastycznych opowieści niejakiej Gabrielle Kuby, która nie znajdując poklasku w Niemczech, bo uznawana jest za aseksualną ekstremę na pograniczu schizofrenii, snuje te horrory w Polsce, mając poparcie mediów Rydzyka czy w wPolityce.pl. Gdy ten artykuł o karach za nieuczęszczanie dzieci na lekcje wychowania seksualnego ukazał się na Interii, komentujący na nieszczęsnym autorze, tylko za to, że takie bzdury powiela, nie pozostawili suchej nitki. A w przewadze byli to Polacy na stale mieszkający w tym kraju. Jeśli masz pewne informacje, proszę wskazać źródło ich pochodzenia.
      O Szwecji się nie wypowiadam, nie sprawdzałem.

      Usuń
    9. Szanowna Pani Lilko!
      Proponuję zwracać się do siebie po imieniu, bo takie są zwyczaje blogowe. Proponuję także ponowne i uważne przeczytanie moich komentarzy. W tym z 18 czerwca 2016 08:32 wyraźnie piszę cyt.:
      "... Przekonanie takie rozpoczyna bowiem długie psychofizyczne badania w wyniku których dana osoba uzyskuje psychomedyczne potwierdzenie "swoich przekonań". Na tej podstawie wszczyna się sądowy proces zmiany danych personalnych i dopiero po okresie przystosowawczym dana osoba może starać się o fizyczne skorygowanie płci ..."
      Nie podejrzewam, że ma pani utajone marzenia, aby komuś obcinać, albo zaszywać co nieco, i dlatego widzi pani tylko skalpel, bo przecież wyraźnie widać, że "wagowo" odnoszę się głównie do procedur orzekania psychiatryczno sądowego. Trzeba też przyznać, że znaczna część wnioskujących o zmianę płci nie uzyskuje takiej zgody, zatrzymując się już na badaniach psychomedycznych (niektórzy to robią dla kariery, wyników sportowych, itd.).
      "Dla jasności" wreszcie proponuję nie zajmować się Wikipedią, bo ona jest pomocna tylko tym, którzy już posiadają podstawową wiedzę. Dlatego Wikipedia nie wyjaśnia jak transwestyci "to" robią, a robią tak, cyt.:
      "... Ze względu na otoczenie transwestyta ogranicza się jedynie do zakładania pewnych elementów stroju, które nie rzucają się w oczy ..."
      O tym można przeczytać tutaj:
      http://www.wiadomosci24.pl/artykul/transwestytyzm_w_polsce_jest_prawdziwa_terra_incognita_28265.html
      albo tutaj:
      http://www.wiadomosci24.pl/artykul/transwestytyzm_w_polsce_jest_prawdziwa_terra_incognita_28265.html
      albo gdziekolwiek indziej.
      Natomiast potwierdzam, że kraje skandynawskie, a także Niemcy, wdrażając i stosując te metody zmierzają może nie w kierunku totalitaryzmu, ale skrajnego narodowego konserwatyzmu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Protest przyjęty. :) Ja naszą ,,ukochaną" straż miejską nazywam tak, bo kojarzą mi się po prostu z pustymi baniakami, do których ktoś dołączył resztę ciała.

    To fakt, OSP jakby miała nieco większe fundusze to mogłaby w wielu miejscach edukować strażaków z PSP.

    A z tej nawałnicy wniosek, że nikt nie ma w stolicy planu postępowania w takich czy innych niecodziennych sytuacjach. Bo ściąganie do jednego drzewa straży pożarnej uważam za zupełnie niestosowne, na pewno mieli interwencje, gdzie byli bardziej potrzebni.

    Na razie to licho wzięło pracę. Ale przynajmniej idę na absolutorium na razie. A to już pół sukcesu. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Oficjalna strona Niemieckiego Instytutu Młodzieży ze wskazówkami edukacyjnymi. Proszę spojrzeć tylko na tabelkę. Zbyt wczesne kończenie (zu früh kommen), orgazm, onaniazm (Selbstbefriedigung), SM, Darkroom (cholera - musiałam poszukać co to takiego; nie byłam jak widać wystarczająco uświadomiona... jest to ciemny pokój w lokalach przeznaczony do seksu z nieznajomymi osobami).
    Program przewidziany dla 12-13 latków.

    http://www.dijg.de/sexualitaet/sexuelle-vielfalt-neue-schulrichtlinien/

    Dziewczynki 12-13 letnie dostają tabletki antykoncepcyjne. Nie, tej informacji nie mam z prasy. Mam ja prosto z życia, przekazaną jako rzecz - najoczywistszą na świecie.
    ---------

    Zalecenia "wychowania w gender" dla szkol. Program miał zostać wprowadzony w Turyngii. Na razie wstrzymany, oficjalnie - w fazie "opracowań".

    „Jungen und Mädchen brauchen Erfahrungsräume, um mit geschlechtsuntypischen Möglichkeiten zu experimentieren.“
    "Chlopcy i dziewczynki potrzebują pokoi doświadczalnych, bo mogli eksperymentować z możliwościami seksualnymi nietypowymi dla płci."

    http://www.epochtimes.de/politik/deutschland/sex-und-gender-doktrin-an-schulen-so-bastelt-thueringen-heimlich-neue-lehrplaene-a1260035.html
    ------

    Ośmioro dzieci zemdlało w czasie kolorowanie organów seksualnych w ramach lekcji wychowania, sześcioro zabrano do szpitala. Autor tego artykułu wyśmiewa zatroskanych rodziców - "czyżby nastolatki nie mdlały z byle jakiego powodu"? (skad my to znamy.... aaa z polskojezycznej prasy niemieckiej przecież... + niezawodna Czerska, aktualnie pod egida Sorosa...).

    dalej:
    "Uczniowie zadają wiele pytań na temat homoseksualizmu, przerywania ciąży, a zwłaszcza - bardzo ich interesują rożne praktyki seksualne". Dawniej wystarczała informacja skad sie biorą dzieci, dzisiaj to nie wystarcza. Rodzice - nie uświadamiają dzieci w wystarczająco np sadomasochizmie.

    http://www.welt.de/politik/deutschland/article123981298/Sexualkunde-die-Grenzen-der-Aufklaerung.html
    ------

    Tutaj artykuł o "vermeintlich" (rzekomo) zatroskanych rodzicach, ktorzy protestuja przeciwko edukacji seksualnej. Utrzymany w tonie kpiny. Rzeczywistym motywem demonstrujących rodziców - ma byc ... wrogość do mniejszości seksualnych (sic).
    Na transparentach - wrogie teksty:
    "dzieci potrzebują miłości, nie seksu" "pozwólmy dzieciom być dziećmi).

    http://www.sueddeutsche.de/bayern/sexualkunde-unterricht-aufklaerung-nein-danke-1.2411786
    -----------

    W RP - pisano, o rodzicach skazanych na wiezienie oraz kary finansowe za odmowę lekcji wychowania seksualnego.
    http://www.rp.pl/article/20110310/swiat/303109740#ap-2

    Autor powyższego artykulu w die Welt - tez pisze o ojcu - baptyście - który poszedł na 40 dni do wiezienia, za to, ze nie pozwolił córce chodzic na lekcje wychowania seksualnego.
    Tutaj wyrok sadu.
    http://www.deutsche-anwaltshotline.de/recht/news/303349-keine-befreiung-vom-sexualkundeunterricht
    Rodzice nie maja prawa decydować o wychowaniu seksualnym dzieci.

    Rechtsstaat dicit.
    ----

    Książeczka uświadamiająca dla 6 latkow, zalecana przez "Sexualpädagogik der Vielfalt" - czyli po naszemu - "wychowanie gender"

    Ostrzegam za autorem.
    UWAGA. OBRAZKI DRASTYCZNE, przedstawiają pornografie dziecięca.

    http://www.derfreiejournalist.de/?e=148

    Książka jest bestsellerem czasopisma "der Spiegel"

    Wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczę. Nie, nie wystarczy. Ty mi prezentujesz artykuły katolickich, ultra protestanckich i skrajnie konserwatywnych portali. Artykuł weld.de jest właśnie autorstwa Gabrielle Kuby, zapomniałem wspomnieć wcześniej, promowanej w Polsce przez..., Dariusza Oko. Nie zastanawia Cię fakt, że wszystkie te artykuły najpierw ukazały się w Polsce na katolickich portalach?
      A teraz kilka słów wyjaśnienia. Książeczka uświadamiająca dla 6 łatków, nie jest dla dzieci a dla w y c h o w a w c ó w!!! Jest zalecana (sama tak piszesz) a nie wymagana, ściślej - nie ma obowiązku z jej korzystania. Ten drugi nieszczęsny podręcznik znalazł się w jednej jedynej szkole w Berlinie (bodajże z 1991 r.). Z powodu protestu rodziców, został natychmiast wycofany i żaden uczeń nie ma do niego dostępu. Afera z matką aresztowaną za nieposyłanie dzieci do szkoły z powodu lekcji edukacji o seksie jest szyta bardziej niż grubymi nićmi. Dzieci do szkoły nie posyłała, a gdy zażądano wyjaśnień tak się tłumaczyła, bo nie miała jak. Nawet w Polsce, jeśli nie poślesz dziecka do szkoły bez usprawiedliwienia, grozi Ci za to kara. Gdybyż jeszcze choć z kilkadziesiąt rodziców tak postąpiło, to może ja bym i uwierzył. Owi rodzice czworga dzieci też są dziwnie wyjątkowi (za rp.pl). Są to zdarzenia jednostkowe i o niczym nie świadczą. Wszystkie te przypadki, które opisujesz to propaganda pani G. Kuby. To tak jakbym czytał panią Terlikowską na temat szalejącej fali rozwodów, czy zbyt liberalnego dostępu do środków antykoncepcyjnych, o aborcji nie wspomnę.

      Usuń
    2. ???
      "Die Welt" - wydawca Axel Springer (ten od Newsweeka), nakład 200 tysięcy, jeden z większych niemieckich tygodników. Autor wspomnianego artykulu - Thomas Vitzthum.
      "Süddeutsche Zeitung" - Ponoc największy dziennik w Niemczech. "Ma charakter liberalny, postępowy i centrolewicowy. Nakład 440 tysięcy egzemplarzy"(za wikipedia). Autorka artykułu- Sarah Kanning.

      Nie wiedziałam, ze Welt, lub SZ - publikują na polskich katolickich portalach... nie mówiąc juz o "najpierw"...

      Oba artykuly - wyśmiewają rodziców - czy to zaniepokojonych mdlejącymi w czasie lekcji wychowania seksualnego dziećmi, czy to maszerujących z transparentami głoszącymi wrogość do mniejszości seksualnych:
      "Dzieci potrzebują miłości, nie seksu".

      "Deutsche Anwaltshotline" - czyli portal informacyjny (hotline) niemieckich prawnikow. Po prostu - informuje o wyroku.
      To tez "skrajnie konserwatywny portal"?

      Podtytuł książeczki brzmi:
      "Aufklärungsbuch für Kinder und ihre Eltern".
      "Ksiazka uświadamiająca dla dzieci i ich rodziców".
      Nie ma obowiązku korzystania. Jest tylko zalecana przez niemiecki odpowiednik "wychowania gender" dla 6 - latkow. Masz racje, ta książka jest przede wszystkim adresowana do dorosłych. Ale nie sa to nauczyciele. Taka ksiazka zostala wydana, jest w sprzedaży.
      To jest odopwiedz - na tytul tego posta - "gender straszny".

      ok, dijg i epochtimes - mozliwe, ze sa konserwatywne. Ale co to zmienia?

      ps. co do antykoncepcji dla 13- latek, ostatnio - nawet bardzo postępowi rodzice sie reflektują, bo dziewczynki - przestają rosnąć.

      ps2. Asmodeuszu, odpowiadasz na posty, bez przeczytania ich. Taka dyskusja nie ma większego sensu.

      Usuń
    3. Errata- ta ksiazeczka - jest z 1996 roku, wyglada na to, ze nie wznawiana, ale wciąż w obiegu. Mdlejące dzieci i protesty rodziców - to dość aktualne artykuły - 2014, 2015. Tak, rodzice bronią dzieci przed gender. Tutaj tez.

      Usuń
    4. Nie napisałem, że Welt jest prawicowy czy katolicki, podałem Ci tylko autorkę tego artykuły. Akurat w Niemczech nie ma problemu publikowania artykułów przeciwnych nurtowi gazety, jak to ma miejsce w Polsce. To samo dotyczy „Deutsche Anwaltshotline”.

      Pisząc o polskich portalach miałem na myśli przedruki z pism niemieckich. To przede wszystkim w pch24, fronda.pl, a później wPolityce.pl nagłośniono te artykuły.

      Dziwi Cię, że der Spigel podwyższa nakład rozdając kontrowersyjne książki, tak jak i u nas? Dziwi Cię, że takie książki są w ogóle w sprzedaży?
      Niedawno dostałem do recenzji projekt podręcznika do szkół gimnazjalnych zatytułowany „Zbadaj Ewolucję”. Włos mi się jeżył na głowie, czym kreacjoniści chcą edukować młodzież. Nie wiem czy zostanie wprowadzony do szkół, ale na pewno jest w sprzedaży. Niby nie ten sam gatunek problemu, ale chodzi o tę samą młodzież. Ciebie bulwersują podręczniki w Niemczech, mnie u nas w kraju.

      Ale coś wyjaśnię, abyś mi nie czyniła zarzutu o to, że nie czytam Twoich komentarzy. Rzecz w tym, że ten temat nigdy specjalnie mnie nie interesował, dla mnie histeria zawiązana z edukacją seksualną w Niemczech wydaje się przejaskrawiona przez przeciwników gender. Ale też nie wzbraniam się przed bliższym zapoznaniem się z tym tematem. Jednak nie jestem w stanie wszystkich Twoich linków sprawdzić, bo ich ilość jest przerażająca, bo przerasta moje możliwości na jeden dzień. Nie żyję samym laptopem. Uważam, że zasypywanie oponenta linkami jest nieetyczne i niestosowne!!! Jeśli nie chce się Tobie opisać w kilku zwięzłych zdaniach artykułu, dlaczego mnie zmuszasz do jego czytania w całości?! Ty idziesz na łatwiznę a mnie robisz zarzuty (sic!)

      Usuń
    5. Autor artykulu w die Welt - Thomas Vitzthum.
      Asmodeuszu, nie czytasz wpisow.
      Co do ksiazeczki - errata. Ona byla wydana w 1996 roku, przez wydawnictwo BELTZ, wydajace ksiazki dla dzieci :(
      To ze Spiegel - to pomylka.
      jej autor - jest (wciaz) profesorem filozofii i pedagogiki w Kiel...
      https://www.sozialpaedagogik.uni-kiel.de/de/professur/prof.-dr.-uwe-sielert-1

      A tutaj - masz oryginal zalecen do wychowania seksualnego - LGTB.
      Owa ww tabelka (ta od SM i darkroom) - jest na stronie 28.
      Z "państwową" - pieczątka - Senatu Berlina ds. Ksztalcenia, Nauki i Badan.... Nie weszło to do szkol. Rodzice czuwaja. Ale tak by wyglądało "genderowskie" wychowanie dzieci. Jak w tytule. Strasznie.

      http://www.schwulelehrer.de/cms-assets/documents/71619-182207.lesbischwulelebensweisen2010.pdf

      Usuń
    6. Wybacz, ale co do linków- uważam wrecz przeciwnie. Podaje - źródło informacji, możesz je sam sprawdzić. Tak postepuje kazdy rzetelny autor.
      Posrednie to efekt - Twojego zarzutu.

      Usuń
    7. "Zbadaj ewolucje" - to jakas amerykanska ksiazka. No jest sobie.
      Nie wiem na jakim jest poziomie- oczywiscie darwnizm w swojej wersji pure - nie funkcjonuje; choćby np dlatego - ze cechy nabyte tez sie dziedziczy - pośrednio przez rożną ekspresje genów, ale pewnie nie o tym ta ksiazka ;)

      ale ja własnie - streszczam artykuły - i podaje linki do oryginałów - kto chce to może sprawdzić.
      Nie czytasz - Asmodeuszu. To po co odpowiadasz?


      http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257457/zbadaj-ewolucje-argumenty-za-i-
      przeciwko-neodarwinizmowi

      Usuń
    8. Akurat w Niemczech - panuje cenzura nieznana w Polsce nawet w czasach okupacji przed październikiem 2015. Mimo wszystko - i w gazetce Lisa i w GW - mozna bylo wrzucac komentarze. Byly one co prawda spychane - "lajkami" i smieciowymi wpisami, zwlaszcza na GW - taka cenzura nie wprost, ale zawsze - cos napisac bylo mozna. W Niemczech - nie masz nawet możliwości wrzucenia komentarza pod artykułem - nieprawomocne nie przejdą cenzury.
      W Polsce- mimo wszystko powstaly - nakładem własnym - Niezalezna, Wsieci, Republika, TV- Trwam.
      W Niemczech - wszystkie główne tytuły i stacje so porozdzielane miedzy rodziny panujące. Jeżeli coś sie kołacze - to na marginesie, na prywatnych blogach, jak to określiłeś "skrajnie konserwatywnych portalach". Przez "nurt" ogłaszane jest to niewiarygodnym, radykalnym - cza cos w stylu- i lud to łyka. Niemcy - posiadają myślenie krytyczne w stanie bardzo szczątkowym, a i tak - jak to okreslil znajomy - gdy jakis Niemiec wykazuje sie samodzielnym myśleniem - to okazuje sie byc "mieszańcem" ;) Cos sie tych szarych niemieckich komórkach - w związku z cenzura sylwestra Kolonii zaiskrzyło, ale czy z tego wyniknie głębszy proces myślowy? zobaczym, ale raczej watpie....

      Usuń
    9. Błąd. Linki podaje się dla sprawdzenia wartości własnych tekstów. Piszesz tekst i pozwalasz czytelnikowi sprawdzić, jeśli zechce, tak jak działają przypisy. Powtórzę: inaczej idziesz na łatwiznę. To już może zamiast jakiejkolwiek treści posyłaj mi same linki?! Ja Ci zaproponuję to samo i taka będzie nasza dyskusja, a przy okazji poznamy wiele ciekawych tytułów czasopism i wydawnictw. Może ja jestem starej daty, ale zasypywanie linkami to brak szacunku dla oponenta w dyskusji. Co byś zrobiła, gdyby ta polemika byłą w kawiarni, przy kawie, a nie byłoby dostępu do sieci? Nie czułabyś się bezradna jak dziecko? Gdy będziemy polemizować na łamach prasy, proszę bardzo, takie odwołania, choć w ograniczonej ilości są dopuszczalne.

      Ja ten pseudopodrecznik mam w domu i wyrobioną na jego temat opinię. Wystarczy tylko poznać kim są jego autorzy. A już tak nawiasem mówiąc, po co uczyć dzieci biologii, może wystarczy Pismo Święte, przy okazji załatwi się więcej czasu dla religii. Sorry za ten sarkazm, ale ja na słowo kreacjonizm, dostaję drgawek. :)

      Usuń
    10. TO SA WŁASNIE PRZYPISY do streszczonych przeze mnie artykulow. Zrodlo - informacji. Weźże najpierw w OGÓLE przeczytaj co ja napisalam. To jest trzymanie poziomu i szacunek dla interlokutora, nie łatwizna. Łatwizna - jest stukanie w klawiaturę i udawanie ze sie na cos odpowiada, czego sie nawet nie przeczytalo...

      Usuń
    11. Nie wiem na czym opierasz taką opinię o Niemcach. Nie darzę ich miłością, ale w tej opinii jest dużo przesady. Dziś już nie mam ochoty podnosić tego tematu.

      Spróbuj wstawić komentarz na portalu wPolityce? A wSieci? Ja tam takiej możliwości nie widzę. Swego czasu komentowałem na frondzie.pl – po dwóch tygodniach pokazano mi język, mimo że ani razu nikogo nieshajtowałem i nie użyłem ani jednego wulgaryzmu.

      Usuń
    12. Jeśli Ty to uważasz za streszczenia, to sorry, wymiękam. :( Jeszcze raz poproszę, wyobraź sobie dyskusję bez dostępu do netu :)

      Usuń
    13. Poproszę o przerwę do jutra. Możesz to nawet uznać za rzucenie ręcznika na ring. Dziś już jestem zmęczony. W każdym razie, dziękuję za dotychczasową dyskusję.

      Usuń