poniedziałek, 27 czerwca 2016

Jak tu nie być antyklerykałem



  Ubiegł mnie w temacie Jarosława Makowski, ale pewnie nie wszyscy czytają jego blog, więc i tak pozwolę sobie w tym samym temacie. A rzecz dotyczy homilii której skróty zostały umieszczone na portalu wPolityce.pl*. Jak podkreśla portal – ważnej homilii, bo związanej z obchodami wydarzeń z Radomia 76’.

  Jak twierdzi J. Makowski, jak Bóg chce kogoś pokarać, odbiera mu rozum, i jakem ateista, akurat z tym się w pełni zgadzam. Bo też bp Liberze rozum kompletnie odebrało. Czym wydarzenia w Radomiu były, chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, ale jeśli ktoś by chciał w tych wydarzeniach szukać protestu przeciw zjednoczonej UE, przeciw multi-kulti czy znienawidzonemu liberalizmowi, uznalibyśmy go za obłąkanego. A bp Liberda się doszukał (sic!) Jego światły, a może i natchniony umysł wie dobrze, o co walczyli robotnicy w 1976 roku! Jakże celnie to określił: „Jaka dziejowa konieczność kazała wspierać uwłaszczenie nomenklatury i nie osądzić prokuratorów i sędziów, którzy dla własnej wygody, dla kariery krzywdzili prostego robotnika? (...) Co kazało oddać wychowanie młodych pokoleń, kształtowanie polskiego ducha w ręce tych, których drażni wiara w Chrystusa, którzy patrzą na naszą historię jak na pasmo klęsk, liberum veto i wstydu, których męczy patriotyzm rozumiany po prostu i bez zawiłości jako święta miłość ojczyzny?” Czy to ma jakiś sens, choć tylko pobieżnie związany z radomskimi wydarzeniami?

  Ale najciekawiej robi się w następnej części homilii: „Ile braku rozsądku lub premedytacji było w oddaniu tak wielu gazet, stacji radiowych telewizyjnych, portali internetowych w ręce resortowych dzieci, bądź właścicieli zza zachodniej granicy? (...) Jaka dziejowa konieczność może popierać lewacką politykę multi kulti, dla której wszystkie religie, kultury są jednakowo ważne, tylko nie ta, w której wyrośli - Chrystusowa, chrześcijańska?” Teraz już wszystko jasne. Bp Liberda pewnie pomylił homilie, wygłosił nie tę, co trzeba było. Jego starcza demencja na widok Pana Prezydenta, Pani Premier i ministra Macierewicza, pomieszała mu zmysły, bo pewnie pomyślał, że jest na uroczystym zjeździe PiS.

  Zastanawia mnie przy okazji tej homilii, ile nienawiści w tym człowieku musiało się kumulować przez ostatnie ćwierćwiecze, że tak otwarcie zdecydował się zaatakować..., wypowiedzi papieża Franciszka?! Chyba już nie działa u niego instynkt samozachowawczy, bo przecież lada dzień przyjdzie mu stanąć twarzą w twarz z Papieżem, a w strukturach Kościoła panuje bezwzględne posłuszeństwo. Ileż lizusostwa w tej homilii dla, było nie było, świeckiej władzy! Ileż w jego słowach pogardy dla ludzi mających czelność mieć inne poglądy i inne pragnienia. Zaiste, godna to postawa przedstawiciela religii, mającej wpisaną w swój przekaz miłość do bliźniego swego...

8 komentarzy:

  1. Podstarzali biskupi nie powinni się mieszać do polityki, ot co. Niestety, zawsze się mieszali, ot co. Na szczęście znam innych księży :).
    Co do krytyki Franciszka... To mocno podejrzany typek, który mam wrażenie, że bardziej dba o swój PR niż o problemy kościelne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że tych innych, których znasz, mało kto zna.

      Jeśli mi zdradzisz, po co papieżowi Franciszkowi PR, to może ja uwierzę, że to podejrzany typek :)

      Usuń
    2. Z reguły zdobywa się go po to, żeby uchodzić za autorytet. Chyba oczywiste. I udało się z początku wszyscy się zachwycili ostentacyjną demonstracją ubogości. Natomiast podejrzane jest w jakiej dziedzinie papież Franciszek chce być autorytetem i jakie przesłanie chce nieść, skoro jego wypowiedzi są wręcz sprzeczne, jakby chciał być i za i przeciw.

      Usuń
    3. Autorytet Papieża wynika z samego faktu bycia papieżem, na domiar wszystkiego dożywotnim, choć już mamy w tym względzie wyjątek. Skoro nikt nie ma prawa mu tego „stanowiska” odebrać, staranie się PR jest zupełnie bez sensu. A przecież prawo do głoszenia własnych poglądów ma.

      Usuń
    4. Ta dożywotność to się dopiero okaże, bo Franciszek sam zapowiedział że nie zamierza być papieżem do śmierci. I nie zgodzę się, że popularność wynika z faktu bycia papieżem, bo Benedykt się takową jak Franciszek nie cieszył w trakcie trwania swego pontyfikatu. Ciekawe zresztą, że o tym mówimy bo u mnie też temat papieski :)

      Usuń
    5. Ja nie piszę o popularności a o autorytecie i o oskarżeniu o tworzenie PR, który nie ma sensu nawet w zapowiedzi abdykacji.

      Wiem, czytałem i nawet podpuszczam do ostrej polemiki :)

      Usuń
  2. Ja też ostatnio stwierdziłam,że staje się antyklerykałką.Takie czasy,że inaczej nie można.
    Zawsze jednak staram się nie popaść w "antywiaryzm"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niejednokrotnie podkreślałem, że wiara sama w sobie nie jest niczym złym. Mogę się z jej aspektami nie zgadzać, ale nie mam nic przeciw temu, że ludzie wierzą.

      Usuń