środa, 8 czerwca 2016

Wstajemy z kolan



  Mnie bardzo podoba się to hasło miłościwie nam panujących: „Polska wreszcie wstaje z kolan.” Choć być może z powodu narastających upałów, coś mi się we łbie pomieszało. Ja już tak mam, wtedy nie tak myślę jak trzeba, a przynajmniej nie tak jakby chcieli miłościwie nam panujący. Skąd więc ten aplauz do tego hasełka? Ano, tak się składa, że mi się kojarzy z klęczeniem przed ołtarzem, czasami z pielgrzymkami. Innych przypadków klęczenia nie znam, więc jak najbardziej popieram. Polaku, Polko wstań z kolan!

  Jedynym państwem, przed którym klęczy nasz naród to Watykan, na pozostałe najczęściej wymachujemy szabelką, tak jak obecnie na Rosją i UE. Klęczymy, choć raczej nie my, bo większość z nas w Watykanie nie była i pewnie nie będzie. Ale notoryczne klęczą nasi najważniejsi przedstawiciele, od początku transformacji, przed jedynym państwem, które nie ma armii z prawdziwego zdarzenia, któremu płacimy daninę i którego władcę całują po rękach, sorry, w pierścień na palcu. Jakiego władcę(?!), ledwie namiestnika jeszcze większego Władcy. Inni nas okupywali, przelewali naszą krew, grabili i wynarodowiali – tym potrafiliśmy pokazać zęby, to oni potrafili nas jednoczyć i zapominać o własnych waśniach. Za to klęczymy przed jednym państewkiem, którego powierzchnia nawet się nie umywa do powierzchni małego gminnego miasteczka.

  Tylko naszym miłościwie nam panującym też coś się pomieszało. Wzywają do powstania z kolan, a sami udając się do przedstawicieli tego państwa (niekoniecznie w Watykanie, a na ten przykład do o. Rydzyka), większą część czasu spędzają na klęczkach. I ja się tu kompletnie pogubiłem. Bo być może „powstańcie z kolan” znaczy wręcz całkiem coś innego? Coś w tym pewnie jest na rzeczy, bo na maturze ma być egzamin z religii, która między innymi dokładnie tłumaczy kiedy i przed kim trzeba klękać. Koniecznie, jak chociażby przed księdzem na spowiedzi. I zdumiewa mnie w tym przypadku konieczność pokory, kiedy ciągle nam rządzący wmawiają (wszystkich opcji, nie tylko obecnych), że Polak brzmi dumnie!!! Choć z tą dumą też nie do końca jest jasne. Bo dziś część obywateli nie powinna być z siebie dumna i darzy się tę część aktywnego politycznie społeczeństwa pogardą i mianem rebeliantów. Trochę dziwi, gdyż oni właśnie, zgodnie z ideą tego hasła, nie chcą klęczeć... przed miłościwie nam panującymi. Teraz już nie wiadomo w ogóle, co znaczy to „Polska wstaje z kolan”? Bo, gdy mnie uczono historii, miano rebeliantów miało z reguły pozytywny wydźwięk. Rebelie, powstania były słuszne, gdy przeciwstawiały się bezprawnej opresji rządzących i okupantów, a przywódcy tych rebelii zasługiwali na miano bohaterów narodowych. Za to jedyna niepoprawna rebelia nosi miano targowicy, kiedy to jej przywódców, w sporej części polskich biskupów, wieszano jak pospolitych przestępców. Kompletnie nie mogę pojąć, dlaczego raz nazywa się tych obywateli targowicą, a raz rebelią. Czy będą klęczeć, czy nie, i tak są odszczepieńcami, lub jak to określił mój ulubieniec Jacek Kurski; obcokrajowcami, bo nie kochają bezgranicznie niekoronowanego władcę tego kraju, Prezesa Jarosława.

  Tak mi przyszło na myśl (pewnie z powodu tych upałów), że miłościwie nam panujący chętnie by nas jednak widzieli na klęczkach. Bo pamiętam jak w czasie wyborów i Pani Premier, i Pan Prezydent, zarzekali się, że chcą być dla wszystkich obywateli. A przecież nie są. Ja rozumiem, mogą im się marsze KOD nie podobać, tam zbyt dużo uśmiechu i życzliwości. Pewnie bardziej przychylnym okiem widzieliby ich w takiej procesji:

PS. Nie wiem, nie pamiętam skąd ściągnąłem ten obrazek. Nigdy nie przypuszczałem, że będę go miał okazję wykorzystać.


8 komentarzy:

  1. Jak dla mnie to hasło wiąże się ze wzmocnieniem znaczenia Polski w świecie. Chodzi o przyjęcie postawy wyprostowanej, dumnej. Choć patrząc na obecne działania władzy nie wiem, czy niedługo nie znajdziemy się w pozycji bardzo horyzontalnej wobec państw ościennych. Ale pewnie można rozpatrywać to hasło w wielu wymiarach.

    To tylko pozazdrościć siły ducha Twojemu koledze. Od razu kojarzy mi się pan Doba, ten samotny kajakarz pokonujący oceany w różne strony.

    Co do roweru to ostatnio mam większą chęć niż rok temu, teraz mam już ponad 170 km od początku sezonu, rok temu ledwo 50 miałem.

    Ja tam głównie oglądałem ten ostatni koncert, a resztę tak jednym okiem. Zaś po zasypaniu nagrodami zespołu Varius Manx na jeden dzień ogłosiłem focha i nie oglądałem transmisji. :)

    Już wszystko zostało przywrócone do ustaleń pierwszych, nie ma opłaty instalacyjnej i tych innych spornych punktów.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może warto czymś schłodzić zwoje mózgowe przed pisaniem, zamiast pisać byle co? :) Sorry, żart taki, nie mogłem się oprzeć, złośliwe bydle jezdem czasem...
    Mnie klęczenie kojarzy się z wasalem i poddaństwem (za chwilę do tego wrócimy)... w sumie dobrze że tego teraz nie widzisz, bo oznacza to, że może faktycznie wstajemy z kolan. Gorzej że przy zbyt ostentacyjnym zrywie po długim klęku ma się zdrętwiałe kolana i można się obalić.
    Zastanawia mnie, że dopatrzyłeś się adresata tej pozy jedynie w Watykanie, ale przecież do kogo może kierować innego swą niechęć antyklerykał... Zastanawia mnie to zwłaszcza po tym, jak "miłościwie nam panujący" pokazali Franciszkowi wała w sprawie uchodźców, o czym zdaje się nawet pisałeś na blogu.
    Klęczenie przed ołtarzem z reguły niewiele kosztuje, pod warunkiem, że nie przyjedzie klecha z tacą. Można nawet jednak wtedy udać, że jest się pogrążonym w modlitwie. Klękanie przed seniorem (suzerenem), wiąże się z daninami. Ponieważ system feudalny teoretycznie mamy za sobą, głupio jest pobierać dosłowne daniny w zbożu czy soli, dlatego zamieniono je na zależność polityczną i gospodarczą. Uległość herr Tuska wobec frau Merkel była wręcz podręcznikowa, jakoś nietrudno mi jest wyobrazić go na kolanach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałem schłodzić zimnym piwem i... się przeziębiłem :)

      Z tym antyklerykałem prawda jest połowiczna. Znałem kilku księży, na których złego słowa bym nie powiedział, twierdzę, że tam są też ludzie i ludziska, choć tych drugich de facto nie powinno być wśród kleru wcale. Inaczej mówiąc, dopóki sobie tam grzeszą we własnym gronie, mnie to ani ziębi, ani parzy. Gorzej, gdy próbują mi narzucić swoją moralność.

      Wiesz, tak naprawdę nie razi mnie klęczenie w kościele przed ołtarzem, choć w notce użyłem tego odwołania. To w końcu sprawa wiary i nawet jeśli za to klęczenie trzeba płacić, nic mi do tego. Nie będę podważał teorii uległości Tuska wobec Merkel, choć właśnie mam wątpliwości, czy przypominała klęczenie. Przypomina mi się bowiem obraz Matejki „Hołd pruski”. Pozorna uległość skończyła się wręcz fatalnie. Odwołując się do dzisiejszych rządzących, wymachujących na UE, można dojść do wniosku, że historia lubi się powtarzać.

      Miłościwie panujący pokazali wała Franciszkowi? Ja ostatnio czytałem już o jakimś korytarzu dla uchodźców, o zapewnieniu Prezydenta, że każdy uchodźca, jeśli tylko zechce, najdzie schronienie w Polsce, i próbuję sobie wyobrazić ich, gdy będą przed nim klęczeli w ŚDM. Miałem, szkoda, że wywaliłem fajny mem, gdy wszyscy Ci pierwsi, klęczeli przed ołtarzem.

      Jednak tym felietonem chciałem li tylko podkreślić, jak bardzo mnie to hasełko bawi.

      Usuń
    2. Twój szacunek dla tych księży wynika jednak jak mniemam, z osobistego stosunku do konkretnego człowieka, a nie do stanu duchownego w ogólności. Zresztą co mam powiedzieć, mnie też chwilami stanowisko kościoła drażni, niestety do niektórych nie dociera, że czasy kiedy był nieomylny, bo ogół bał się ekskomuniki minęły.

      Ta uległość Tuska też nie wynikała z umiłowania pana, tylko z wizji profitów, jakie za to go czekały. Mówiło się, że będzie to wysokie stanowisko unijne na długo przed tym, zanim je podjął.

      Obecna władza nie ma takich zapędów wobec Niemiec, linia polityki zagranicznej byłaby dobra, gdyby opanowali sztukę dyplomacji, czyli mówieniu "nie", żeby brzmiało jak "tak".

      Usuń
    3. Niekoniecznie jest tak jak piszesz. Wbrew temu, co by można o mnie sądzić, uważam, że kler jest potrzebny całej rzeszy ludzi wierzących w Boga. Oni by się w tej wierze, bez kleru, mogli kompletnie pogubić, nie mówiąc o kompletnej rozsypce Kościoła. I wszystko jest ok, przynajmniej do czasu kiedy to się dzieje wewnątrz tego Kościoła. Ba!, rozumiem też potrzebę szeroko rozumianej ewangelizacji, przynajmniej do momentu, kiedy dzieje się to na zasadzie dobrowolności. Trochę mnie śmieszy feudalizm struktur kościelnych, ale to nie moja bajka. Problem zaczyna się wtedy, gdy mi się próbuje narzucać pewne wzorce, z którymi przecież nie muszę się zgadzać, a w tym brylują hierarchowie, i co bardziej nawiedzeni księża. Do tego ta pogarda dla inaczej myślących.

      W mojej opinii właściwie wszystkim politykom zależy na profitach, no, może z kilkoma nielicznymi wyjątkami. Tusk nie jest wcale ewenementem. Byłbym jednak hipokrytą, gdybym twierdził, że mnie to nie drażni. A jakże, drażni, choć wcale nie uważam, że Tusk w tej materii jest najgorszy.

      Również tylko w mojej opinii PiS powinien nauczyć się mówić „tak” a po cichu robić swoje, byle w granicach prawa.

      Usuń
  3. A ja widziałam obrazek-karykaturę [tylko nie potrafię go teraz odnaleźć] jak Tusk klęczy przed Merkel, a ona go podnosi i sadza na stołku z napisem "Przewodniczący Rady Europejskiej". Z tego wniosek, że każdy ma swego bożka, przed którym klęczy [klęka]. Dla jednych bożkiem, przed którym klękają jest mamona, dla innych kariera, a dla jeszcze innych Stwórca i Pan -wszechobecny, więc uklękną przed NIM nawet na drodze czy w szczerym polu. Według mnie - mylne jest Twoje podejrzenie [przypuszczenie], że klękamy przed klerem. Ksiądz jest tylko człowiekiem z ludu powołany i do ludu posłany, lecz są sytuacje, kiedy to w jego dłoniach spoczywa Ciało i Krew Zbawiciela, wówczas to pobożny katolik klęka. Niektórym trudno jest pojąć tajemnicy kapłaństwa; jak pisał ksiądz Jan Twardowski; "Własnego kapłaństwa się boję,
    własnego kapłaństwa się lękam
    i przed kapłaństwem w proch padam,
    i przed kapłaństwem klękam..."
    Trudno to pojąć bądź zrozumieć, dlatego niektórzy kpią i szydzą z tego klękania, ale... przecież nikt nikogo do klękania nie zmusza.
    Tusk także groźnie obwieszczał, że: "nie będzie klękał przed księdzem";co za buta i hipokryzja, gdyż nie raz klęczał przed księdzem choćby tylko jeden przykład; biorąc ślub kościelny. Bo to jest tak, jak powiedzeniu; "jak trwoga to do Boga" a że tajemnica kapłaństwa do Boga przybliża, to wtedy i przed księdzem klękają, jakże wtedy pokorną minę mają.
    Asmodeuszu > moim zdaniem; różne są pierścienie; pierścień małżeński; pierścień rybaka; pierścień biskupa, opata...pierścień oznacza doskonałość darów otrzymanych od Chrystusa. Zatem ucałowanie pierścienia, to nie zawsze znak poddaństwa lecz szacunek i wdzięczność Chrystusowi za te dary [łaskę]. Kto chce, ten całuje, a kto nie chce - nie całuje. Twoja interpretacja i Twój punkt widzenia rozumiem, gdyż jako antyklerykał, masz prawo tak widzieć te sprawy, lecz jednocześnie jest to ironia, cynizm i szyderstwo z tych, którzy inaczej pojmują owo "klęczenie" przed księdzem, biskupem czy papieżem. Przecież katolik nie klęka przed księdzem np. spotykając go na ulicy; chociaż jest tu wyjątek - powinien uklęknąć, gdy ksiądz niesie Pana Jezusa np, do chorego, bo klęka się przez Bogiem, a nie przed księdzem. Niewierzący tego nie zrozumie, ale...przez szacunek dla bliźniego powinien nie naśmiewać się z tego.
    pozdrawiam jak zwykle życzliwie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ten obrazek widziałem, ale to był ewidentnie fotomontaż. Tak też można i nie będę polemizował.

      Nie każdy ma swego bożka przed którym klęczy. Np., ja nie mam. Żadnego. Klękam jedynie wtedy, gdy trzeba mi podnieść i wyrzucić do kosza jakiś śmieć z podłogi.

      Masz sporo racji z tym klękaniem przed księdzem. Wierzący klękają przed Bogiem, nie przed nim. Jest jednak jeden wyjątek – to spowiedź, o której wspomniałem w felietonie, nie bez kozery zresztą.

      Prawdę mówiąc ja nie nosiłem żadnego pierścienia ani żadnego nie całowałem, ale nie ulega wątpliwości, że ten poddańczy gest napawa mnie odrazą. Nigdy nie zrozumiem na jakiej podstawie właściciel tego pierścienia tak poniża całującego. Gdyby go chociaż zdjął z palca, może bym to przełknął, choć wątpię – bo na tym pierścieniu pełno zarazków i bakterii, potu i śliny obcych ludzi. Obrzydzenie.

      Trochę przeinaczasz. Ja kpię, drwię i szydzę ze słów miłościwie nam panujących o wstawaniu z klęczek, co nijak ma się do rzeczywistości. Już widzę jak karnie będą klęczeć przed papieżem w ŚDM, mimo że się z nim w wielu kwestiach nie zgadzają (chociażby uchodźstwo czy arogancja wobec podwładnych obywateli), a ich pobożne miny na pokaz skrywać będą butę i pogardę dla innych.

      I na koniec wyjaśnię, ja mam szacunek do wielu księży i też znam kilku, na których złego słowa nie powiem. Gdybyż jednak wszyscy tacy byli, a niestety nie są.

      Pozdrawiam równie serdecznie.

      Usuń
  4. Wszystko w umowie jest zapisane już tak jak miało być, w sensie jest to co wynikało z rozmowy telefonicznej. Czyli jak należy już jest.

    Ale jak się telewizor z dekoderem popsuje, nawet droższy to nie ma takiej rozpaczy jak po nieumyślnym uszkodzeniu drogiego auta. :) Swoją drogą znam człowieka, który kupił Jaguara, tylko dla szpanu, bo jest wielkim kierownikiem robót, przy pierwszym przeglądzie okazało się, że naprawa pochłonie wielkie pieniądze. Samochód jest obecnie w rękach komornika.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń