niedziela, 31 lipca 2016

Pudelek



  Z definicji rasy psów ma wynikać, że pudel miniaturowy jest psem należącym do grupy psów towarzyskich, z charakteru ciekawski, potrzebujący stałego towarzystwa człowieka. Jego przodków używano do aportowania w wodzie, dziś nie ma żadnej wartości użytkowej, jest psem li tylko ozdobnym. Jeśli komuś na takim akurat zależy, polecam, zdecydowanie milutki.

  Taaak, ale ja nie o psach miałem tylko, o portalu Pudelek.pl. Nie zaglądam, bo mnie plotki na temat celebrytów nie interesują, a tym głównie ten portal się zajmuje. Z ciekawym skutkiem, bo już mu się zdarzyło być kilkanaście razy karanym za podawanie fałszywych informacji. Pewnie jednak i tak się opłaci, skoro jeszcze nie splajtował. Po co więc te informacje? Zaraz wyjaśnię, bo sprawa jest poważna.

  W czasie wizyty Papieża Franciszka w Polsce nie mogło zabraknąć odwiedzin w Auschwitz. Tak robili wszyscy odwiedzający nasz kraj papieże. Ten papież zastrzegł, że akurat przy zwiedzaniu tego miejsca nie będzie żadnych słów, ani tym bardziej jego komentarzy. Uznał, że to miejsce, w swej strasznej wymowie, zasługuje tylko na modlitwę w milczeniu. Jego wola i należy ją uszanować. A teraz proszę sobie wyobrazić moje zdumienie, gdy na jednym z odwiedzanych przeze mnie blogów, pod zdjęciami Papieża podczas wizyty w tym miejscu, znajduję takie oto słowa: „Papież Franciszek odnosząc się do wojennych zbrodni Niemców, zastanawiał się głośno… dlaczego alianci nie zdecydowali się na zniszczenie torów kolejowych prowadzących do obozów koncentracyjnych, wybudowanych przez nazistów m.in. w Polsce. Wielcy przywódcy byli w posiadaniu zdjęć sieci kolejowych, które wiodły do obozów śmierci, takich jak Auschwitz, gdzie mordowano Żydów, chrześcijan, Romów, homoseksualistów. Powiedzcie mi, dlaczego nie zbombardowali torów prowadzących do tych obozów? – pytał Franciszek”. 

  Nie mogłem uwierzyć, tym bardziej, że te słowa są umieszczone pod fotografiami Papieża na tle tego obozu zagłady, co sugeruje, że zostały wypowiedziane tu i teraz. Nic innego, obiecywał jedno, zrobił drugie?! Postanowiłem sprawdzić, jak było naprawdę. Żaden z poważniejszych portali internetowych, liberalnych czy prawicowych, a nawet lewicowych, takich informacji nie zawierał. Nawet już mniej poważna Fronda.pl milczy na ten temat. Pozostał mi wujek Google i... jest!!! Pudelek.pl* (sic!) Żaden inny tylko ten jeden, jedyny portal. Jest też jednak pewien drobny niuans na korzyść Pudelka.pl. Ta informacja zaczyna się od słów: „Tej niedzieli, papież Franciszek..., itd.” A Papież odwiedził Auschwitz w piątek, przy czym portal nie podaje źródła swojej „rewelacji”, ani, o którą niedzielę chodzi. Aby było śmieszniej, ta informacja opatrzona jest datą z czerwca 2015 roku (sic!) I oto mamy klasyczny przykład jak rodzi się plotka, jakimi prawami się rządzi i jak nią się manipuluje.

  Mogę się mylić, a jeśli się mylę proszę o sprostowanie. Śmiem twierdzić, że Papież Franciszek nigdy takich słów nie wypowiedział. Jeśli się w tym względzie mylę, natychmiast zdanie o nim, Papieżu, zmieniam. Bo te wnioski, mało że absurdalne to, wręcz podłą insynuacją. Po pierwsze dlatego, że owo bombardowanie torów kolejowych w żadnym wypadku nie zmieniłoby losów Żydów i innych ofiar tej strasznej formy zagłady, ba!, potęgowały by tylko ich cierpienia. Nikt ich by nie wypuścił z bydlęcych wagonów, nawet na czas reperacji torów, co najwyżej sami musieli by je naprawiać gołymi rękoma. Po drugie, i tu już się przydaje odrobina wiedzy militarnej na temat II wojny światowej, obozy zagłady były na granicy zasięgu alianckich bombowców, a precyzja tych nalotów przez długi czas pozostawiała wiele do życzenia. Naloty w dzień generowały kilkakrotnie większe straty aliantów, więc przeprowadzano je w nocy, co mogło grozić zbombardowaniem samego obozu lub pociągu z więźniami. Warto też mieć świadomość, że ich skuteczność miała przede wszystkim podłamać niemieckie morale. Potencjał militarny Niemiec na nich zbytnio nie ucierpiał i to niemal przez całą wojnę. A przecież bombardowano intensywnie również szlaki komunikacyjne, z takimi elementami, jak dworce kolejowe. Trzeba być kompletnym niedouczonym ignorantem by wierzyć, że atak na pojedynczy tor, prowadzący do obozu zagłady cokolwiek by zmienił. I choć Franciszek nie musi być ekspertem od spraw taktyki wojennej, nawet mi na myśl by nie przyszło, że mógłby wysunąć tak niedorzeczne wnioski. 

  Zastanawiam się, po co ktoś snuje te idiotyzmy i nasuwa mi się tylko jedno wytłumaczenie. Trzeba koniecznie udowodnić, że ten zgniły Zachód, który dziś kłuje nas swoją polityczną poprawnością, zawsze był zgniły, czego ma dowodzić II wojna światowa. A przecież Niemców, nawet już przegrywających na froncie wschodnim, wcale łatwo nie było pokonać. To zwycięstwo okupiono wieloma milionami poległych żołnierzy! Śmiem twierdzić, że gdyby Papież był celebrytą i dotarła do niego taka informacja z Pudelka.pl, ten portal już by bankructwa nie uniknął. Na szczęście jest pewnie ponad to, tak jak przystało na głowę Kościoła. Tylko błagam, ludzie!, nie dajmy się zwariować szmatławcom.

Przypisy:
* -


 



czwartek, 28 lipca 2016

Stan Wysokiego Napięcia



  Przyznam szczerze, że nie mam zdania. Nie wiem czy wizyta Papieża jest, czy nie jest ważna. Pewnie dla wierzących - bardzo ważna i nie ma w tym nic dziwnego. Wprawdzie to nie moja bajka i nie zamierzam się nią pasjonować, choć gdzieś, kiedyś obiecałem, że będę się jej pilnie przyglądał. I się przyglądam, chociaż niezbyt pilnie.

  Jednak byłbym ślepcem, gdybym nie zauważył pewnego zdumiewającego zjawiska, jakie towarzysz tej wizycie, a które już dało się zauważyć podczas szczytu NATO, ściślej, w czasie wizyty Prezydenta Obamy. Nazwę to na swoje potrzeby Stan Wysokiego Napięcia. Zarówno z lewej, jak i prawej strony naszej sceny politycznej. Wszyscy czekają w tym stanie, aż... coś się stanie! Lewica i centrum czaka aż Papież zgani prawicę, prawica odwrotnie. Starannie analizują nawet każdy przecinek w wypowiedzi naszego Gościa. I to już nie jest śmieszne, to jest wręcz tragicznie śmieszne. Już ja sobie wyobrażam ten jad z każdej strony, gdyby jednak coś się Papieżowi wymsknęło. A jak na razie, jest tylko jasna i wyraźna deklaracja za prawem do życia od momentu poczęcia aż do śmierci. Nihil novi, to już w tym kraju takich emocji nie budzi, takie jest stanowisko Kościoła niemal od zawsze, choć to od zawsze jest przesadą. Nasze, rodzime hieny sensacji, czekają na coś mocniejszego.

  Jednak bym się nie zdziwił, gdyby Franciszek nie powiedział nic, co ewentualne spory ideologiczne rozgrzałoby do białości. To w końcu bardzo inteligentny Gość i pewnie na tyle dobrze zna już sytuację w naszym kraju, że kija w mrowisko nie będzie wkładał. Którąkolwiek stronę (polityczną) by nie poparł, to by się dobrze nie skończyło. Promuje wiarę chrześcijańską, katolicką, i co miał kontrowersyjnego do powiedzenia, już powiedział wcześniej, w mniej lub bardziej oficjalny sposób. Podobno ksiądz na ambonie też się nie powtarza. Tak więc, poza oficjalnym ceremoniałem cieszy się ze spotkania z wiernymi. I dobrze by było, aby tak pozostało. Utrze nosa żądnym niezdrowej sensacji, choć pewnie Stan Wysokiego Napięcia będzie trwał do końca Jego wizyty, a nawet i dłużej.

  A, że się nie mylę, co do mądrości Papieża, niech świadczą o tym dwa, mało znaczące zdarzenia, które urastają do rangi wydarzenia. Do tej pory nie skrytykował publicznie rządzących, bodajże raz wspomniał ogólnikowo o dbanie o najbiedniejszych, co można uznać za ukłon w stronę tegoż rządu, zbyt mało dobitny, aby robić z tego aferę. Drugie, tu już nie wiem na ile to fakt prawdziwy, nie dał się wpuścić w maliny i nie ma zamiaru odwiedzić krypty Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, o co miała zabiegać pani Beata Kempa u naszych hierarchów. Z barku laku hieny śmieją się ze stroju Pani Prezydentowej, niby bardziej odpowiedniego dla stewardesy. Ja się tam na modzie nie znam. Śmieje się też Pani Terlikowska. Patrzcie jaki ten katolicyzm wesoły i radosny. To fakt, choć mam obawy, czy nie ma w tym odrobiny przesady. Rzadko zaglądam na portal NaTemat.pl, ale jakoś trafiłem... chyba w dziesiątkę, albo jak kto woli, poza tarczę. Nie będę się sprzeczał. Niestety nie mam dostępu do samego klipu, więc tym razem polecam tylko link do strony, na której ów klip można odtworzyć. Przyznam szczerze, lekko zdegustowany jestem.

  Ogólnie, mimo że to nie dla mnie, śmiem twierdzić, że jest dobrze, przynajmniej do czasu opublikowania tej notki, choć mocno współczuję i mieszkańcom Warszawy, i Krakowa, i innych miast, które Papież odwiedzi, z powodu utrudnień jakie ich spotykają w te dni. Ale czego nie robi się dla takiego Gościa.


poniedziałek, 25 lipca 2016

W obronie multi-kulti



  Ostatnio z niemal wszystkich stron słyszymy i czytamy krytykę wielokulturowości, tzw. multi-kulti. Krytyka jest tak powszechna, że właściwie trudno zrozumieć dlaczego jeszcze ta wielokulturowość istnieje. Rzecz w tym, że my tę krytykę popularyzujemy przede wszystkim w naszym kraju. Zachód jakby sobie z niej nic nie robił, choć owszem zdarzają się głosy sprzeciwu. Przynajmniej na razie bez siły przebicia.

  Podobno najbardziej krzyczeli Brytyjczycy. Tele, że dla zwolenników Brexitu ważniejszym od napływu imigrantów był problem składek jakie W. Brytania łożyła na Unię Europejską. Do tego należy dodać niezadowolenie z biurokracji i technokracji. Ja bym dodał jeszcze jeden ważny element. Brytyjczycy nigdy nie czuli się tak naprawdę Europejczykami w kategoriach solidarności z kontynentem. Nawet jeśli imigranci mieli jakiś wpływ na Brexit, nie należy go wyolbrzymiać.

  Obwinianie wielokulturowości za kryzys Europy, za wzrost zamachów terrorystycznych jest nie tylko nadużyciem ale i kłamstwem. Bo jak wytłumaczyć te same zamachy terrorystyczne w krajach, gdzie nikt o wielokulturowości nie słyszał, gdzie homoseksualizm jest karany, a liczba ofiar przewyższa te w Europie? Ja nie rozumiem tej nagonki na wielokulturowość tym bardziej, że winnego da się bardzo łatwo wskazać. Jest nią bezwzględnie religia w swym skrajnie ortodoksyjnym wydaniu. Ortodoksja religijna, która ma najwięcej zastrzeżeń do wielokulturowości i inności. Dziś jest nią religia islamu, ale się nie łudźmy, każda religia ma takie swoje ortodoksyjne odłamy, którym blisko do niezrozumiałych haseł. Każda religia chce być tą najważniejszą, jedynie słuszną i jedynie obowiązującą. I nie okłamujmy się, ortodoksyjne chrześcijaństwo, wspierające skrajną prawicę, od takich aspiracji też nie jest wolne, choć ma już za sobą agresywną ekspansję. Oby na zawsze, co wcale nie jest takie pewne, patrząc na to, jak zachłanne jest w naszym kraju. Na szczęście, i tu polecam artykuł (szczególnie galerię zdjęć), na który wskazuje blog Aisab, w Polsce mocniejsze są trendy wielokulturowości nawet w Kościele. Normalnym Kościele. Tych ludzi łączy religia, ale ich kultury są od siebie bardzo różne. Paradoksem jest to, że większość religii ma na swych sztandarach i w swych przykazaniach hasło miłości bliźniego, które praktycznie jest możliwe do zrealizowania jedynie przez akceptowanie wielokulturowości, choć skutki, jak w przypadku terroryzmu, mogą być czasami tragiczne.

  A problem jest o tyle trudny do rozwiązania, że religii nie da się wykorzenić, zresztą, wbrew nagonkom na sekularyzację, nikt tego nie wymusza. Nie znam państwa, gdzie religia jest zakazana, chyba że w krajach, gdzie obowiązuje jedna dominująca. Bo też religii nie da się usunąć z świadomości człowieka, o czym przekonała się komunistyczna Rosja. De facto nawet Kora Północna nie jest państwem wolnym od religii, gdyż tam dla odmiany kultywowana jest wiara w Kim Ir Sena. Można by myśleć, że wypędzenie islamskich imigrantów z Europy sprawę rozwiąże, ale skutek może się okazać odwrotny do zamierzonego, bo to tylko nasili akty terroru.

  I już na koniec. Terror nie jest wymysłem islamu. Takie i inne metody mordów wymyślili sami Europejczycy w czasach, gdy nikt się wielokulturowością nie przejmował, gdy kwitły państwa stricte narodowe, państwa, które chciały być w pełni jednonarodowe i zjednoczone wokół jednej idei. Multi-kulti jest dziś tylko kozłem ofiarnym.


piątek, 22 lipca 2016

Ogórki małosolne




  Sorry, przepisu na ogórki małosolne nie będzie, choć potrafię i sobie robię, bo uwielbiam na lipcowe upały. Wyjaśnię też jedną istotna sprawę. Otóż ostatnio spotkałem się z wieloma uwagami, że jestem w notkach i komentarzach agresywny, złośliwy i w dodatku mało precyzyjny. Ja w informacji „O mnie” zaznaczyłem, że uwielbiam pisać felietony i taką najczęściej formę przyjmują moje notki. Pozwolę sobie przytoczyć kilka informacji o tym rodzaju twórczości: „Felieton – to specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora. Charakterystyczne jest częste i sprawne ‘prześlizgiwanie’ się po temacie.”* Lojalnie więc uprzedzam wszystkich tych, którym nie pasują moje kontrowersyjne teksty, dziś też będzie ironicznie, i jeśli nie chcesz się Czytelniku denerwować, daruj sobie dalszą lekturę albo weź na luz.

  A sprawa, o której chcę napisać jest bardzo poważna. MSZ przygotowało z okazji Światowych Dni Młodzieży specjalny podręcznik zatytułowany: „Ambasador Polskości”, a tam jest takie zdanie, porada: „Nie narzekaj, nastaw ogórki małosolne.” W poprzedniej notce pisałem o naprawie wizerunku Polski na szczeblu rządowym. Ponieważ rozpoczynają się ŚDM, jest to doskonała okazja do promowania naszego kraju. W tym podręczniku jest kilka porad wartych prezentacji. Nie mogłem się oprzeć pokusie, by ich nie skomentować, choć tym razem bardzo oszczędnie.

„Nie narzekaj. Goście zobaczą piękny kraj, przyjaznych ludzi [podkreślenie moje], pełne kościoły i żywą wiarę (...)”;
„Możecie przygotować polską potrawę, na przykład nastawić ogórki małosolne, a później wspólnie je zjeść. Kosztowanie polskich smakołyków to także okazja do opowieści o polskich obyczajach i posiłkach świątecznych.
[mnie się te świąteczne posiłki  kojarzą z karpiem tłuczonym młotkiem i zarzynanym ostrym nożem];
„Pomocna może być również nauka polskiej piosenki, np. Barki, ulubionej pieśni Jana Pawła II.
[ciekawe ilu z nas zna słowa tej piosenki?];
„Nowym zagrożeniem była liberalna propaganda wspierająca konsumpcyjny tryb życia, nazywająca mordowanie dzieci nienarodzonych „zabiegiem”, wspierająca niszczącą dla rodziny i społeczeństwa swobodę seksualną.
[porównaj z punktem pierwszym];
„Wśród tych, którzy na wezwanie papieża Jana Pawła II przeciwstawili się cywilizacji śmierci była (...) Rodzina Radia Maryja.
[to najbardziej reprezentatywna grupa Polaków];
„Tradycja niepodległościowa jest też żywa obecnie. Widać ją w masowym uczestnictwie w obchodach świąt narodowych (np. dorocznym Marszu Niepodległości).
[dlaczego ani słowa o marszach KOD?!];
„Targowiczanie pod pozorem wolności zwrócili się do carycy Katarzyny o interwencję „(...) Targowica jest dla Polaków symbolem zdrady narodowej.
[znów porównaj z punktem pierwszym];
„Polska kultura przetrwała dzięki więzi z chrześcijaństwem i Kościołem katolickim, na przekór tzw. postępowym trendom.
[świecka kultura w tym kraju ma obecnie złą sławę];
„Większość kibiców akcentuje swój patriotyzm. Większość z nich opiekuje się miejscami pamięci narodowej i grobami powstańców.
[szkoda, że nie podano przykładów, bo mnie akurat kojarzy się to z gwizdami na Powązkach].

  Idylla ten nasz kraj! Przyznam szczerze, że też bym tak chciał, choć niekoniecznie z takim naciskiem na katolicyzm, ale rozumiem, ta impreza ma charakter ściśle religijny, choć to, z przytoczonych fragmentów, akurat nie do końca wynika. Tu przypomina mi się pewne wydarzenie z lat młodzieńczych. Przyjechał do naszej rodziny jakiś daleki krewny z hameryki, i to za czasów głębokiego Gomułki. Mój ojciec, który wtedy nie zarabiał za dużo, się postarał i sprezentował mu wcale nie tani album, zatytułowany bodajże „Piękna Polska”. Ten krewny zapytał ojca, oglądając przepiękne fotografie: „A gdzie ja to znajdę? Jestem tu drugi tydzień, sporo zwiedziłem, ale jeszcze tak pięknych widoków nie widziałem.”

Przypisy:
* - fragment definicji zaczerpniętej z Wikipedii