środa, 24 sierpnia 2016

Wisielczy humor



  Tak mam dziś. Nie wiem skąd, ani dlaczego, bo i pogodna ładna i powód do zadowolenia też by się znalazł – emerytura wpływa na konto. A jednak od samego rana, nomen omen, chyba sam diabeł dba o to, abym był w złym nastroju. Do tego stopnia, że nie znajduję w sobie żadnych ludzkich uczuć, żadnej wrażliwości. I nie widzę w tym przyczyny wstawania lewą nogą. Dzień w dzień tak wstaję i nic, a dziś..., szkoda gadać i muszę tę żółć z siebie wylać. Padło na mój własny blog.

  W takich razach szukam jakiegoś dobrego dowcipu. Nawet znalazłem:
Rozgłośnia radiowa. Prowadzący wesoło do słuchacza:
- Nagrodą, którą pan zdobywa są dwa bilety na występ Jana Pietrzaka. Regulamin mnie jednak obliguje do zadania panu pytania. A więc: ile jest 2 plus 2?
Słuchacz bez zastanowienia: - W tej sytuacji odpowiadam: siedem!

Ja bym odpowiedział podobnie. Też bez zastanowienia.

  I co? I nic! Jakby mnie osa użarła w samo czółko, bo ostatnio ich dużo. Śliwki dojrzewają i aż huczy w sadziku. Beznamiętnie przeczesuję net i trafiam na wiadomość o trzęsieniu ziemi we Włoszech. Tragedia. Jak na razie dziesięć ofiar śmiertelnych i sporo rannych, i jeszcze więcej gruzów. Tylko mój podły nastrój się potęguje. Ten wisielczy humor. A jak humor, to oczywiście ten najczarniejszy z czarnych. W jednym z komentarzy czytam: „Gdyby w Polsce były trzęsienia ziemi, byłoby ciut bezpieczniej. W sporej części domów i mieszkań nie spadałby książki z półek.” Albo taki: „Św. Hubertowi dziękujemy za Legię. Komu dziękować za to trzęsienie ziemi?” Nie rozumiem, jak wobec takiej tragedii można wstawiać takie komentarze? Rzecz w tym, że i mnie dziś nachodzi chęć wstawiania podobnych i choć z trudem, ale na szczęście się powstrzymuję. Bo czytam relację jednego ze świadków: „Dobry Boże! Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem!” Faktycznie dobry ten Bóg, skoro temu komuś takie widowisko zafundował (sic!). A całkiem niedawno, pisałem jak ten sam dobry Bóg pomagał zwycięzcom  na olimpiadzie.

  Na innym portalu jeszcze ciekawiej. Z tej tragedii cudem ocaleli dwaj polscy księża! Opatrzność nad nimi czuwała. Tak intensywnie, że już nie starczyło opieki dla tych dziesięciu zabitych i kilkudziesięciu rannych. Kto wie, może to dlatego, że ci poszkodowani nie byli na ŚDM? To już oczywiście moje chore dziś dywagacje, za co biję się w pierś. Ale ten dziewiętnastoletni piłkarz, zadźgany nożem na głównym deptaku w Katowicach, też pewnie nie był na ŚDM. Tego nie wiem na pewno, ale przy takim humorze jak mój, w każdej z dwóch opcji, był lub nie był, związek przyczynowo - skutkowy można znaleźć. Przecież nie jestem w tym odosobniony. Upijam się bardziej niż rzadko i tylko na wesoło, więc kto wie, czy to nie będzie jedyne lekarstwo, by przeżyć ten dzień.


14 komentarzy:

  1. Rozbawiłeś mnie, Miły Zrzędo! Najwyraźniej złapałeś coś ode mnie ;)))
    Czym będziemy się dezynfekować? Nie zostawię Ciebie samego w tej "biedzie"... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nalewka wiśniowa, już sprawdzam jej moc :) Pychotki. Zapraszam.

      Usuń
    2. I jak oceniasz...? Bo nie wiem jak rozkładać siły :))
      Dziękuję za zaproszenie :)

      Usuń
    3. to ja wypiję z Wami :) ale swoje piwko wypiję. przy takiejm mocy to momentalnie mielibyście trupka pod stołem :D

      Usuń
    4. Przy mnie każdy pije to, co lubi i ile może (ile uznaje za stosowne) :)Pozdrawiam

      Usuń
  2. Mam podobnie, może wynika to z pogody, rano chmury, dopiero teraz Słońce i lepszy nieco humor.

    No ja tam nie wiem czy nad morzem będzie tak gorąco też. Może wypożyczę tam rower? Nie wiem jeszcze.

    Jedynie chyba wiatraczek można kupić do roweru. Widziałem ostatnio w sklepie z ,,satanistyczną" Hello Kitty. ;)

    Co do narodowców na pewno przy nich nie będę się uzewnętrzniał. Przynajmniej do momentu, aż skończę minimum 100 lat. Wtedy już można szaleć. :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upały do przyszłego poniedziałku mają być, więc i ten wiatraczek się przyda. Ale błagam, bez "hello Kitty". Podejrzanie będziesz wyglądał :)
      Ciekawe czy mając 100 lat będę jeszcze odróżniał tych narodowców od lewaków ? :)
      Pozdrowienia.

      Usuń
  3. Opatrzność jakoś wybiórczo chroni.
    Jeżeli chodzi o Pietrzaka tylko pogratulować trzeba refleksu panu,który z matematyką na opak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opatrzność zawsze taka była, tylko po co Ją w to mieszać?
      Ja jednak tego matematyka podziwiam :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. A myślałam, ze tylko mnie idzie tak opornie. Mam tak samo jak Ty. Chandra wielka jak...i nic tylko usiąść i płakać. Nawet gdyby się upić, to nie ulży się sercu i głowie; a skutki mogłyby być dopiero opłakane, poza tym strach przed kacem. Idzie mi ostatnio jak po grudzie. Chciałam sobie poprawić nastrój i udałam się na zakupy, a tam dopiero się wściekłam. Pech za pechem. Normalnie robiono mnie za "madzia". Stanęłam do jednej kasy a kasjerka oznajmiła mi, że udaje się na śniadanie, więc mam udać się do innej. Stanęłam więc do tej gdzie był jeden klient,a tam słyszę, że "zołza" zaraz chce zejść z kasy i odsyła mnie do kolejnej, a tam korek. Kasa zablokowana, więc znowu odsyła się mnie do tej poprzedniej, a tam już zdążyło się ustawić kilka osób. Szlak mnie trafia. Z nerwów aż się trzęsę na tą kasjerkę. Policzyłam do dziesięciu....kiedy już mój towar został nabity na kasę i zamierzam płacić karta, bo gotówki ze sobą nie noszę, oświadcza mi się, że system się zepsuł i kartą płacić nie można [w tesco]. To co miałam zrobić? zostawiłam towar na ladzie i udałam się do bankomatu [obok], blokując kasę, bo wycofanie wszystkiego byłoby karkołomne. Tak niechcący kasjerkę przytrzymałam na stołku przy kasie, a pozostałym klientom musiano otworzyć rezerwową kasę. Wróciłam do domu bardzo nabuzowana, a tu telefon. Siostra, która miała z nami jechać na wczasy złamała kości stopy.
    U nich w ośrodku zdrowia urlopy więc musiała jechać do szpitala odległego o kilkanaście kilometrów. A tam kolejka, jakby wszyscy w tym dniu umówili się na łamanie nóg. Ze stresu i nerwów odmówiła nałożenie gipsu i teraz kuśtyka na pięcie. Koleżanka, dla której wczasy rezerwowałam, świeżo po operacji i źle się czuje. Ja chyba zwariuję. Sytuacja mnie przerasta.Już mi się odechciało wczasów. Wiem, wiem - inni maja gorzej, ale wcale mnie to nie pociesza, lecz jeszcze bardziej dołuje, a na "dobitkę" komputer mi wariuje. Resetuję po kilka razy i czasami za którymś tam razem zaskoczy. Ulżyło mi ździebko, gdy przeczytałam, że nie ja jedna mam czarny humor; zawsze we dwoje jest raźniej; szkoda że mnie na tą wiśniówkę nie zaprosiłeś :) dużo bym Ci jej nie zużyła; lubię wiśniówkę ale tylko ździebko, bo mam bardzo słabą głowę i po jednym małym szczeniaczku padam, gdzie popadnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ ja mam spore zapasy tej wiśnióweczki (i nie tylko, bo jest też nalewka z czarnej porzeczki, a będzie jeszcze z śliwek), każdy mnie odwiedzający ma szansę się załapać. No, może poza nałogowymi alkoholikami, bo takich do siebie nie wpuszczam. A swego czasu bardzo się starali.

      Nic na to nie poradzimy, że dopada nas czasami takie pasmo nieszczęść, ale zauważ, że mój czarny humor i zły nastrój dopadł mnie bez wyraźnej przyczyny. Może dlatego dziś już nawet o nim nie pamiętam. Ale podobne przeżycia (dla odmiany w Biedronce) też miewałem.

      Ty jednak chyba na te wczasy pojedziesz, czy też z powodu koleżanki rezygnujesz?

      Pozdrawiam i uśmiech posyłam :)

      Usuń
  5. Oj skusiła mnie ta wiśnióweczka . Mój ojciec robił wspaniałe naleweczki . Ale już nie zrobi :( To za lepsze dni po kieliszeczku ? Dużo pogody w prywatnej pogodzie życzę :)
    Pozdrawiam ciepłym uśmiechem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę kusił dalej, bo to prawdziwe delicje ;) Ale umiar jest jak najbardziej wskazany, dzięki temu nie cierpię na dolegliwości z kacem. I humor już w normie.
      Dziękuję za życzenia i je odwzajemniam. :)

      Usuń