czwartek, 6 października 2016

Rżnąć głupa czyli polityczna poprawność



  Przede wszystkim muszę, sorry, wróć..., pragnę podziękować wszystkim Komentującym moją poprzednią notkę, bez względu na wyrażane opinie. Takiego odzewu się nie spodziewałem. Sobie natomiast wystawiam szkolną jedynkę! Nie sprostałem obowiązkom moderatora i nawet brak doświadczenia mnie nie usprawiedliwia. W pewnym momencie straciłem kontrolę, ściślej, pogubiłem się w komentarzach. Jeśli komuś nie odpowiedziałem, lub odpowiedziałem nie tak jak trzeba, przepraszam.

  Tak się złożyło, że bezpośrednio nie obserwowałem wydarzeń ostatniego poniedziałku. Nawet wieczorne programy informacyjne były poza moim zasięgiem. Nie żałuję, bo pozwolę sobie sparafrazować aforyzm Talleyranda: Strzeż się pierwszego odruchu. Bywają szlachetne. Na pewno będziesz go żałował.” (co ma ścisły związek z treścią tej notki). Za to już na spokojnie prześledziłem wiele artykułów związanych z czarnym protestem. Od tych skrajnie „za”, po te skrajnie „przeciw”. Ale uspokoję, nie będzie wyliczanki...

  Wybrałem tylko jeden artykuł*. To może zdziwić, bo choć ogólnie rzecz biorąc, mam portal wPolityce.pl za zbyt prorządowy, zdecydowanie nie obiektywny, a w dodatku redaktorkę Annę Sarzyńską za tendencyjną i zbyt ukierunkowaną na jedną opcję, tym razem to właśnie jej artykuł, na tym portalu, wydaje się najbardziej wyważony i celny w swej diagnozie. Unika szaleństwa ostracyzmu uczestniczek protestu, nie snuje żadnej spiskowej teorii dziejów i trafnie wytyka wszystkie błędy zarówno samej partii PiS jak i jej liderów, czyli obecnego rządu. Nie ulega bowiem wątpliwości fakt, że skala tego protestu zaskoczyła właśnie tę partię i ten rząd. I choć PiS odżegnuje się od odpowiedzialności, nawet dla A. Szarzyńskiej jest jasne, że popełniono szereg błędów w ocenie sytuacji. Nie da się bowiem zamydlić oczu suwerena (właściwie suwerenek) opiniami, że to nie PiS jest autorem projektu restrykcyjnej ustawy, że to nie PiS wysunął wniosek o przyjęciu jej do dalszych prac. Bo choć to jest prawdą, to bez posłów PiS tak by się nie stało. PiS po prostu swoją postawą ten projekt autoryzował. W pierwszym odruchu. Gorzej, bo kilku prominentów tej partii, z p. Waszczykowskim na czele, uznało, że może bezkarnie obrażać swoich oponentów, tak jak to miało miejsce podczas protestów organizowanych przez KOD. Zapomnieli, może raczej nigdy nie byli świadomi tego, że tak z kobietami nie można, że tego typu zagrywki tylko sprzeciw zaognią. I tu moja uwaga, kobiety bywają zdecydowanie bardziej zdesperowane i pamiętliwe gdy się je obraża, co w życiu prywatnym może jest tylko uciążliwe, ale w życiu politycznym ma kapitalne znaczenie.

  Najgorszym błędem PiS wg A. Szarzyńskiej było myślenie, że jeśli puści się w obieg informację, iż nie będzie dyscypliny partyjnej, to wszystko ok, ciemny lud to kupi. Z dyscypliną czy bez, PiS i tak głosuje jak mu Prezes karze. To jest najbardziej podległa jednej osobie partia, jaka po transformacji w Polsce zaistniała. To miało swoje pozytywy, ale tylko do czasu nieszczęsnej debaty nad przyjęciem lub odrzuceniem projektów obywatelskich. Legł w gruzach największy mit o tym rządzie, że będzie się pochylał nad każdym wnioskiem obywatelskim. Można się skutecznie tłumaczyć z niespełnionych obietnic, które wymagają nakładów finansowych. Nie sposób wytłumaczyć tych niespełnionych, które nic nie kosztują. W mojej ocenie najlepiej było odrzucić oba projekty, ale ja słusznie zauważył w jednym z komentarzy pod moją poprzednią notką Radomenes, uczciwiej było przyjąć oba wnioski do dalszych prac.

  Przypuszczałem, że nastąpi przewlekanie procedury przyjęcia projektu pod głosowanie autorstwa Ordo Iuris, ale taka „zamrażarka” to też nie jest dobre rozwiązanie. Kobiety będą czekać, a im dłużej, odwrotnie do protestów KOD-u, tym bardziej będą zdesperowane. Bezsensowny staje się też jakikolwiek projekt ustawy w tym temacie autorstwa PiS, w zamierzeniach mającym być kompromisem między obecną sytuacją a żądaniami członków pro-life. I choć wydawało mi się, że znam PiS, tym razem sytuacja przerosła moje oczekiwania. Proliferzy też nie odpuszczą, a wspierać ich będzie Kościół, który uznał, że skoro PiS jest u władzy, nie ma mowy o żadnym „kompromisie aborcyjnym”. Teraz to nawet nie jest przysłowiowy pat, to jest postawienie sprawy na ostrzu noża. Kościół tej zniewagi nie zapomni, a o. Rydzyk tym bardziej.

  Już kończyłem pisać tę notkę gdy gruchnęła wieść, że Komisja Sprawiedliwości, na wniosek PiS, wnioskowała o odrzucenie projektu (sic!) Jeszcze nie ochłonąłem a już kolejna sensacja – wniosek będzie rozpatrywany natychmiast (sic!) Skąd ten pośpiech? Co ma uratować? Oni (czytaj: PiS) już się kompletnie pogubili. Tomasz Skory, dziennikarz, skomentował na twiterze całą akcję bardzo trafnie: „Jeśli większość posłów PiS kierowała projekt Ordo Iuris do dalszych prac zgodnie ze swoim sumieniem, to zgodnie z czyim go teraz odrzuca?” (sic!) Ja mu odpowiem, zgodnie z poprawnością polityczną, która nakazuje rżnąć głupa. Jeszcze bardziej kuriozalne jest tłumaczenie posłanki Pawłowicz, że PiS wysłuchał sugestii Kościoła. Jak? Na klęczkach?! Nie rozumiem dzisiejszej debaty, sorry, jarmarcznej pyskówki. Czy nie prościej było się przyznać, że po prostu się pomyliliśmy? Problem w tym, że PiS nie może się mylić. Woli rżnąć tytułowego głupa, bo wbrew pozorom końca, nie miejmy złudzeń, tej sprawy nie będzie.





90 komentarzy:

  1. Myślę, że gdyby udało się ową poprawność polityczną zamienić na uczciwą wymianę poglądów to wszyscy by na tym skorzystali, Ale jest już za późno, straciliśmy 28 lat na bicie piany i zasłony dymne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straciliśmy?! Ty chciałbyś Polaków nauczyć demokracji i poprawności politycznej, której nigdy wcześniej nie poznali, w ciągu jednego pokolenia? Jestem szachistą i wiem, że porażki bolą, ale jednocześnie czegoś uczą. Dziś tylko z rzadka ktoś mi przypomni jej gorycz, ale nie czuję z tego powodu żadnego dyskomfortu, bo stać mnie na analizowanie własnych błędów, po to, aby w przyszłości ich nie popełniać.

      Usuń
    2. Nie wiem jak wyczytałeś z moich dwóch zdań, że chciałbym kogoś uczyć demokracji i poprawności politycznej???
      Zresztą tę umiejętność demokratycznego rozstrzygania Polacy właśnie stracili. Nie pamiętasz jak w demokratycznym głosowaniu za czasów PRL zmienialiśmy wszystko od lokalizacji sklepów monopolowych i przystanków A/T, poprzez sekretarzy, dyrektorów, i nawet głów państwa? Teraz możemy tylko fiuta przełożyć z prawej na lewą stronę.
      Jako szachista powinieneś wiedzieć, że w grze bezpośredniej (turniejowej) niezwykle ważnym elementem jest także znajomość psychiki przeciwnika.

      Usuń
    3. Wyczytałem między wierszami ;) Ściślej, jak mam rozumieć: "straciliśmy 28 lat"?

      Poważniej. Teraz mam możliwość wymiany tych co rządzą. Właśnie w PRL-u mogłeś o tym pomarzyć, albo wyjść na ulicę narażając życie. Sporo je straciło.

      Z tą znajomością psychiki to nie jest tak łatwo, nawet dla zawodowego psychologa. Siada przed Tobą nieznany facet, podaje Ci dłoń i cały czas milczy, czasami tylko usłyszysz „szach”, najwyżej raz „mat”. Nawet w oczy mu nie zajrzysz, bo wzrok ma wlepiony w deskę...

      Usuń
    4. Widzę, że lepiej o szachach podyskutować. Nie wiem, czy faktycznie grasz w szachy, bo ja nigdy - mimo przeciętnej gry, i poza krótkim okresem w młodości, gdy uczyłem się grać - nie usłyszałem słowa "mat". A już najbardziej śmieszy mnie to, gdy na filmie dwóch geniuszy szachowych mówi: "szach i mat". Przecież wiadomo, że nawet początkujący szachista potrafi przewidzieć na szachownicy układ na kilka ruchów do przodu, i nie będzie przestawiał klocków, gdy widzi przegraną.
      A psychika w szachach raczej niewiele ma wspólnego z psychologią, to jest głównie wiedza o przeciwniku. Ktoś jest dobry w debiutach, inny w grze środkowej, jeszcze inny w końcówkach, są teoretycy, gracze kawiarniani, hazardziści, itd., itp., ...

      Usuń
    5. Pisałeś o psychice, więc i do psychiki się odniosłem.
      Gram ostatnio intensywnie i wyjaśnię, dziś w ogóle nie mówi się nawet „szach!”. Nie jest to wymagane nowymi przepisami. Użyłem, by nadać ekspresji poprzedniej wypowiedzi. Jeśli zaś mowa o psychologii to raczej nie dotyczy ona poszczególnych etapów gry, tu liczą się tylko umiejętności. Można mówić o niej w kontekście gestów i zachowań przeciwnika lub własnych. Znam kilka, choć nie zawsze dozwolonych sposobów podniesienie „ciśnienia” rywalowi. Ale o tym cicho i sza :)

      Usuń
    6. Psychologia jak najbardziej odnosi się do poszczególnych etapów gry! Jeżeli nigdy nie grałeś z przeciwnikiem, ale wiesz, że jest on dobry w debiucie, a potem już gorzej, to podkładasz mu piona, albo lekką figurę i masz go na patelni. Mistrzów gry środkowej warto zaskoczyć długim debiutem, którego mogą nie znać, albo wymianą figur szybko przejść do końcówki w której polegną. Z kawiarnianymi graczami, z reguły dobrze grającymi końcówki jest najtrudniej, bo znają haczyki nie opisywane w teorii gry szachowej, tutaj więc trzeba się starać o przewagę w debiucie (na ogół znają tylko do kilkunastu posunięć), lub w grze środkowej. Tak, czy owak trzeba spowodować, aby pojedynek toczył się w odpowiedniej fazie gry.
      Poza tym warto wiedzieć, czy przeciwnik lubi upraszczać grę wymianami (i komplikować układami bierek), czy na odwrót zagęszcza grę, umacnia się na pozycjach, i czeka na błędy przeciwnika.
      Często też uzyskana przewaga materialna usypia czujność, itd., itp., ...

      Usuń
    7. Sam stwierdziłeś, że nie jesteś już praktykujący. Mam na myśli szachy ;)
      Zapewniam Cię, że ktoś, kto dobrze opanował debiuty, jest również dobry w grze środkowej i w końcówkach. Tego tak drastycznie nie da się rozdzielić i jest ewidentnie sprawa umiejętności gry a nie psychologii. Ja wyraźnie napisałem, że przystępując do gry w poważnym turnieju, masz niewielkie szanse, że trafisz na przeciwnika, którego znasz. Teoretycznie to możliwe, ale i ta możliwość na niewiele się zda, jeśli nie jesteś przynajmniej równorzędnym partnerem. Nie zapominaj, że Twój przeciwnik też może znać „haczyki”, o których Ty możesz z kolei nie mieć pojęcia. Moim zdaniem nie ma innej, bardziej „sprawiedliwej” gry, bo tu liczą się tylko umiejętności, najczęściej umiejętności wykorzystywania pozornie błahych i czasami trudnych do zauważenia błędów przeciwnika, nawet w sytuacji, gdy ma on przewagę, lub my ją mamy. Gra kombinacyjną, bo taką jest oddawanie przewagi materialnej, jest elementem strategii, nie psychologii.

      Usuń
    8. Nie wiem czy zauważyłeś, ale nasz spór sprzed wielu dni zaczął się nie od różnic na temat postu, czy komentarzy, ale od tego, że nie mając argumentów odniosłeś się do daty i godziny o której odważyłem się napisać komentarz. Teraz chciałem tylko to potwierdzić.
      Wracając jednak do gry to nie wiem z kim grasz, ale z reguły w "poważnych turniejach" trwających kilka dni, przeważnie wszyscy się znają, albo chociaż znają swoje ELO, a jak nie to po pierwszej turze (np. "Szwajcara") komentują swoje style gry.
      Jeżeli czytałeś jakąkolwiek teorię gry w szachy to powinieneś wiedzieć, że bezbłędna gra obu graczy zawsze prowadzi do remisu. A więc rozstrzygają błędy, a nie umiejętności.
      Poza tym znowu manipulujesz moimi wypowiedziami, przecież ja nigdzie nie pisałem, że "gra kombinacyjna jest elementem psychologii", natomiast stwierdziłem, że: "ważna jest także znajomość psychiki przeciwnika". Miło się gawędziło.
      Pozdrawiam

      Usuń
    9. Tak się zastanawiam, czy ja teraz mam Cię przepraszać za tę godziną, za każdym razem, gdy wstawiasz komentarz? Uczyniłem to raz, już kilka razy przypomniałem o tych przeprosinach, a Ty z dziwnym uporem przypominasz mi ten epizod niemal przy każdej nadarzającej się okazji. Przyznam, że już nie rozumiem o co biega...

      Widzę, że co do tak dobroczynnie społecznie oddziaływającej gry, jaką są szachy, też do porozumienia nie dojdziemy. Pozwól mi chociaż zostać przy swojej wersji.

      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
    10. Często wspominasz o szachach, więc na przykładzie szachów chciałem Ci poradzić jak wychodzić z sytuacji, gdy się nie ma dobrych argumentów. Każdy szachista wie, że gra bez błędów prowadzi do remisu. I tylko Ty wiesz więcej, bo zapewne wiesz, że jak przed dotknięciem bierki przeżegnasz się, albo weźmiesz bierkę kciukiem i środkowym palcem lewej ręki, a prawą rękę będziesz trzymał w kieszeni, to partię wygrasz (żartuję). Ja tego nie wiem, a więc jestem głupszy (przynajmniej dla tych, którzy w szachy nie grają).
      Wielokrotnie już pisałem, że nie chodzi o ciągłe przepraszanie, tylko o kończenie rozpoczętych wątków, a jeżeli nie masz argumentów to nie należy tej niewiedzy przykrywać kolejnym, wyciągniętym z zanadrza wątkiem nie na temat, bo to zamula dyskusję. W tym przedłużającym się sporze kilkakrotnie pytałem Cię, czy naprawdę chcesz dyskutować o godzinie napisania komentarza??? Odpowiedzi nie było, tylko kolejne i inne wątki. Swój błąd zrozumiałeś (?) dopiero po kilku postach. Ale widzę, że w kolejnych postach i komentarzach sytuacja się powtarza. A więc, dla jaj, ten komentarz też napisałem o godzinie, która dla Ciebie jest nie do przyjęcia...

      Usuń
    11. Pozwól mi na moją opinię.
      Jeśli o szachy chodzi, sprawiasz wrażenie jakbyś chciał uczyć matkę dzieci rodzić. Czy ja Ci gdzieś napisałem, że jesteś głupszy dlatego, że ja gram a Ty jesteś graczem w spoczynku? Po prostu dorabiasz ideologię tam, gdzie jej nie ma. Sytuacje remisowe nie wynikają z równości siły gry obu przeciwników, takie różnice są zawsze, nawet wynikające z chwilowej niedyspozycji. Powstają w dwóch przypadkach. Pierwszym jest sytuacja patowa i wtedy tylko ten mający wygraną pozycję, zgrzyta zębami. Remis wynika również z ogólnej oceny pozycji i wtedy obaj gracze, w uprzejmym geście przyjmują remis za wynik partii. To druga ma przełożenie do dyskusji z Tobą, którą opiszę krótko:
      Często spotykam takich graczy, którzy godząc się na remis lub go proponując, w prywatnej rozmowie po grze, zazwyczaj uprzejmie wymuszają przyznanie, że grali zdecydowanie lepiej ode mnie (sic!) Ba!, choć jest przerwa na krótki relaks, próbują odtworzyć przebieg partii w ten sposób, by „udowodnić” ich wygraną. Zgadnij, co ja robię w takiej sytuacji?

      Usuń
    12. No właśnie, tak myślałem, że będziesz drążył temat nie po, aby przedstawić jakieś argumenty, ale po to, aby prowokować, może obrażać, tylko dla kręcenia licznika. Więc uzupełnię Twoją skromną wiedzę. Na pewnym poziomie - tam, gdzie się walczy o ELO (może nawet nie wiesz co to jest) - spora część graczy, jeszcze przed meczem, umawia się na remis, bo nie jest w ich interesie tracić siły przy prawie równym pojedynku, a na przestawianie klocków tak jak Ty nie mają chęci. Nie wiem jak to do naszych komentarzy się odnosi, bo odnoszę wrażenie, że ja gram w szachy, a Ty w Chińczyka. Zauważ, że nadal nie obalasz moich teorii (n.b. wynikających z przepisów), nie pokazujesz swojej alternatywy, tylko ciągle zmieniasz wątek. Myślę, że na tym zakończymy... ach nie zapomniałem, przecież Ty musisz coś (np. przepis o nie powtarzaniu serii ruchów, lub t.p.) jeszcze dodać. ;)

      Usuń
    13. Zastanawiam się kto tu kogo obraża i komu brakuje argumentów? Coś mi się zdaje, że moja uwaga na temat Twoich nocnych dyżurów, to mały pikuś wobec Twoich możliwości.

      Tworzysz spiskową teorię dziejów nawet w szachach, umawianie się na wynik? (sic!), ja nie wiem, co to jest elo, gram w chińczyka! Komu z nas brakuje argumentów?! Jeśli ich komuś brakuje właśnie ucieka się do inwektyw, a Ty zdajesz się być w tym mistrzem (pod żadnym pozorem nie mylić z szachowym).

      Oświecę Cię: nie ma przepisu zakazującego powtarzanie ruchów, trzykrotne powtórzenie skutkuje remisem! Ale ucz się, ucz – przynajmniej przepisów gry w szachy.

      Przyganiał kocioł garnkowi z tym jeszcze coś dodawaniem.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za dużo błędów :-)
      ponieważ pierwszy raz zabieram głos to powiem w skrócie o sobie - jestem przeciwniczką aborcji i przeciwniczką liberalizacji istniejącego kompromisu.

      Usuń
  3. zacukali się na amen i już nie wiedzą co mają elektoratowi mówić ... a elektorat z prawej strony wykrzykuje już - zdrada i wypomina kampanijne kłamstwa , fajnie było pluć na Komorowskiego, że belzebub w sprawie aborcji , niektórzy uwierzyli i na anioła Dudę zagłosowali no a teraz taki numer pis im wywija i właściwie żadnego tłumaczenia nie ma , pis stchórzył w obliczu możliwości utraty części poparcia, pewnie przekalkulowali, że jednak bardziej opłaca się "białych" zrazić, bo elektorat żelazny wybaczy wszystko, wybaczył miłość do Gierka i pochwałę traktowania opozycjonistów w gierkowskich czasach, wybaczy wyrzucenie ustawy do kosza. To błąd. Odtrąbili, że wyrzucając projekt, ratują Kościół i Polskę (???) - to błąd. Podpierają się, że to zgodnie z życzeniem Episkopatu - to błąd. Episkopat mówił wyłącznie o karaniu kobiet. Taka manipulacja pisu niejednemu oczy otworzy. Tu dali czadu. Na koniec nie przewidzieli jeszcze jednego - robiąc nagły zwrot w tył, pokazali suwerenowi, że wystarczy odpowiednio nacisnąć wtedy się ugną, nawet jeśli to złamie ich sumienia ... Suweren już wie, jak w przyszłości z pisem sobie radzić, w przypadkach zupełnie innych niż aborcja ... człowiek który zobaczył słabość drugiego, już wie, że ten drugi jest słaby, żadne naciągane bajeczki tego nie zatrą.
    powiem coś pewnie kontrowersyjnego dla wielu ale uważam, że w tym sporze bardziej ideowo zachowało się PO, wiadomo, że ogłaszając chęć wpisania kompromisu do kONSTYTUCJI ocięła sobie profity sondażowe, ci co za liberalizacją wzmocnią Petru i SLD, potrafiła PO zrezygnować z części wyborców a PIS ze strachu przed odejściewm części wyborców schował swoje sumienia i ruszył w boj o utrzymanie władzy depcząc idee , których ponoć jest wyłacznym szafarzem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wspomniałaś Prezydenta. Bo jakoś tak w ogóle go ta sprawa nie interesuje. Ja myślę, że go po prostu przerasta. Tu by uśmiechnięta buźka nie wystarczyła do łagodzenia sporu, a i pewnie wytycznych od Prezesa nie było.

      Trudno mi ocenić działania PO, właściwie nie było żadnych, poza wspomnianą przez Ciebie propozycją wpisania ustaleń aborcyjnych do Konstytucji. Wg mnie przed dużą szansą stoi .Nowoczesna, o ile tego rosnącego poparcia nie rozmieni na drobne, jak kiedyś Palikot.

      Za to miałem dziś prawdziwy ubaw przy lekturze prawicowych portali, nawet coraz bardziej tonującego wPolityce.pl. To, co wypisuje pch24.pl wieszczy ostateczny koniec PiS-u. Nawet Terlikowski wziął miesięczny urlop od aborcji :)

      Ja wciąż jestem pod niekłamanym podziwem dla kobiet. Takiego wstrząsu żadna partia nie doznała.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Oj, co widzę... Pani Hania dła głos. A na swoim blogu, mimo, iż ją prowokowałem, nic. Cisza, niewygodny temt, zatem buzia w ciup.

      Pani wypowiedź, pani Haniu, dobitnie świadczy, że cały ten czarny sabat, był demonstracją polityczą i wyłącznie domonstracją polityczn, a nie żadną walką o czyjekolwiek prawa. Ja spodziewałem się, że skoro PiS, przyznaję, pod pewną presją, wycofał się z popierania zbyt daleko idącego projektu ustawy, usłyszę głosy poparcia, ugodowe. A co słyszę? Huzia na PiS. Bo nie chodzi o meritum, chodzi i od początku chodziło o dokopanie PiS'owi.

      adam

      Usuń
    3. Do Adama:
      Jeśli chodzi o ścisłość, PiS sobie sam dokopał na własne życzenie. Politycznie. Pokazał swoje prawdziwe oblicze. Mamy teraz żałować tych hipokrytów? Nic się nie stało, PiS, nic się nie stało. Przyjmując projekt ustawy autorstwa „Stop aborcji” powoływali się na sumienie. Swoje święte sumienie. Jak się ma to sumienie, gdy tak ochoczo odrzucili tę ustawę ledwie w kilka dni po? Zaprawdę, należy to bractwo hipokrytów teraz mocno żałować i jeszcze mocniej mu współczuć. Fakt, mój komentarz jest mocno ironiczny, ale oni na nic innego nie zasługują, skoro w ich gronie jest tak wielu nie tylko hipokrytów ale i chamów.

      Drobna prośba, chciałbym abyś swoje własne animozje załatwiał jednak na własnym blogu. Takie polowanie na kogoś nosi znamiona nękania i jest, gdyś nie wiedział, karalne. Malina M jest u mnie gościem i wara Ci od niej. Natomiast wobec mnie, proszę bardzo, możesz próbować.

      Usuń
  4. PiS nie potrafi przyznać się do błędu, winni są zawsze oni albo Tusk. Bardzo dobrze, że tak wyszło, ich wyborcy niech popatrzą, jaka ta partia jest zakłamana. Nagła zmiana w głosowaniu to efekt telefonu z Żoliborza od prezesa, który wystraszył się demonstracji SUWERENA. Ten suweren niedługo wywiezie cały PiS na taczkach.
    PS Masz błąd w tytule notki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zatrudnię Cię za korektorkę ;) jeśli nie będzie za drogo! Dziękuję za uwagę.

      Taaak, tylko akurat nijak w winę Tuska nie dało się wkręcić ;) Czytałem, że tym razem to wina "Stop aborcji", co już mnie kompletnie zdumiewa.
      Brawo KOBIETY!
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Kobiety nie pozwolą sobą pomiatać, zwłaszcza przez jakiegoś starego kawalera, który nic nie wie o życiu. Pisowcom wydawało się, że zatkali usta wyborcom pieniędzmi 500+, ale ludzie nie zgodzą się na odbieranie im wolności, która obejmuje różne dziedziny życia, w tym prawo do decydowania o sobie. Oby to hasło: ten rząd obalą kobiety, było prorocze.


      Usuń
    3. No jak widać są kobiety(mężczyźni również,bo i tacy się pojawili na marszach) dla których życie jest więcej warte niż 500+...
      AA

      Usuń
    4. Matyldo:
      Niestety, jeszcze nie obaliły. Jeśli po jakimś czasie sprawa przycichnie (być może za sprawą "Stop aborcji" tak się nie stanie) PiS wróci do pionu, i choć ostrożniej, będzie drążył swoje. Obym był złym prorokiem.

      AA:
      Czytałem dziś smutny artykuł o 500+. Nie będę pisał na ten temat, bo mnie zakrzyczą, że zazdroszczę. Niestety, nie zapisałem linku i nie wskażę gdzie go można znaleźć.

      Usuń
    5. No nie mów,że się tego boisz!Tak - to prowokacja;)Ten program jest tak samo pomylony jak całkowity zakaz aborcji.
      AA

      Usuń
    6. Nie tyle się boję, ile uznaję, że po części niektóre zarzuty wobec tego programu są faktycznie niezasadne. Przecież nie ośmieliłbym się krytykować tych, którzy dostają, bo niby za co ich krytykować? Sam ma wyższą emeryturę niż moi koledzy, którzy nie pracowali w górnictwie.

      Usuń
    7. No ale Ty sobie na to ZAPRACOWAŁEŚ!Z nieba Ci nie spadło;)To chory program,który utwierdza ludzi w przekonaniu,że - czy się stoi czy się leży kasa się należy.
      I co z tych dzieci wyrośnie?Ech...
      AA

      Usuń
    8. Niby co ma wyrosnąć? One i tak przecież nie pracują na swoje utrzymanie. Jedne będą miały lepiej (te drugie i dalsze), inne gorzej (jedynak). Rzecz w tym, że okazało się, iż ten program w ogóle nie likwiduje biedy, o czym alarmuje PCK i inne organizacje wspomagające biedne dzieci.

      Są tacy, którzy twierdzą, że byłem uprzywilejowany...

      Usuń
    9. Sam sobie odpowiedziałeś;)Oczywiście,że nie pracują i rodzice coraz częściej też już nie,no bo po co?Dzieci uczą sie poprzez modelowanie,więc...przykład idzie z góry.
      I to oczywiste,że program nie likwiduje biedy,bo pieniądze nie trafiają do najbardziej potrzebujących.
      Ale obiecali?Obiecali.Dali?Dali.
      A na koniec taki dialog dwóch braci,lat ok.7 i 9.Ten młodszy mówi do brata,że jest lepszy bo dzięki niemu mają więcej pieniędzy!!!Dzięki niemu Asmodeuszu....No myślałam,że się przesłyszałam.Przykłady można mnożyć.A poza tym dobrze wiemy,że jest to program cholernie niesprawiedliwy i tyle.

      A że tak się zapytam - sam sobie dałeś te przywileje,bo nie bardzo rozumiem kto i z czym może mieć problem?
      Pozdrawiam cieplutko AA :)

      Usuń
    10. No właśnie ta jednostronna krytyka 500+ mnie jednak trochę chwilami dziwi. Jest to wszak program na poziomie Europy zachodniej, w zasadzie liberalny, chwalił go ostatnio w TV sam prof. Marek Belka, choć nie jest on pozbawiony błędów, np. braku progów zarobkowych.

      Naiwnością jest chyba oczekiwanie że 500+ spowoduje zlikwidowanie biedy i to w kilka miesięcy po jego wprowadzeniu.

      No i w końcu ten głupi argument, że jedno dziecko nic nie dostaje... proszę was. Dostają rodzice, którzy mają dwoje dzieci, chyba nie wydają pieniędzy tylko na jedno?

      Usuń
    11. Program 500+ jest ze wszech miar niedoskonały, niemniej to zawsze jakieś wsparcie dla wielodzietnej rodziny. Chyba największym jego mankamentem jest to, że brak logicznych kryteriów jego przyznawania. I został skierowany niekonieczne tam, gdzie autentycznie pomoc byłaby potrzebna.

      Ja nie ma żadnych moralnych skrupułów jeśli chodzi o moje przywileje. Ale jeśli w dyskusji ze znajomymi w tym temacie powiem, że sobie na nie ciężko zapracowałem, słychać tylko zgrzytanie zębami ;) Ale uczciwie powiedziawszy, w tym moim stwierdzeniu jest lekki sarkazm, bo w moim odczuciu, tylko moim, to „zasługi” są lekko przesadzone. To „lekko” można rozwinąć ;)
      Witam o poranku :)

      Usuń
    12. Ba, jest faktycznie niedoskonały, ze względu na dystrybucję, co mnie dziwi, bo to przecież oczywiste i łatwe do uregulowania kryterium.

      Dla mnie zasadniczym faktem w jego ocenie jest to, że jednak żaden poprzedni rząd nie pokusił się o podobną zapomogę dla rodzin. Było becikowe jeszcze o ile pamiętam także za rządów PISu.

      Ci co tak krytykują go za rozdawnictwo, nie mają żadnej alternatywy, która mogłaby doraźnie pomóc rodzinom. Argument że teraz matka będzie się byczyć zamiast zapie%$?ć na biedronkowej kasie, jest z aroganckiej dupy wzięty.

      Usuń
    13. Witam Panowie :)
      Rademenes,nie wiem czy wiesz ale akurat na biedronkowej kasie wcale mało nie zarabiają.A poza tym zadaj sobie pytanie czy budżet naszego kraju jest wystarczający na takie właśnie rozdawnictwo.Bo to nie pomoc a właśnie rozdawnictwo.A teraz jak jeszcze wprowadzą zakaz handlu w niedzielę,to baldo to widzę.Ale przecież katolicy i tak w niedzielę zakupów nie robią,więc wpływy żadne...
      Ach...nie chce mi się nakręcać i wolę sobie ciśnienie podnosić pyszną kawą:)
      Asmodeuszu - zazdrość to część naszej ludzkiej natury.Każdy każdemu czegoś zazdrości.Ja Tobie zazdroszczę ogromnych pokładów cierpliwości;)
      Pozdrawiam AA

      Usuń
    14. Nie wiem nie pracuję tam. Nie wiem też co dla Ciebie znaczy niemało. Skoro jednak jest to niemało, to chyba nie rzucą tego dla marnych 500 zł, bo raczej za tą kwotę nie da się osiąść pod palmą popijając drinka z parasolką.

      Budżet naszego kraju znosił zapewne daleko bardziej bezsensowne wydatki, nie wydaje mi się, żeby 500+ go zrujnowało, natomiast ciekaw jestem czy sama sobie ten budżet przeliczyłaś, czy wyczytałaś w dziennikach opiniotwórczych, że tego nie wytrzyma?

      Usuń
    15. Mam na myśli kobiety(zresztą mężczyźni też się zwalniają),które mają co najmniej troje dzieci.Naprawdę mam Ci to przeliczać?I ciekawa jestem o jakich bezsensownych wydatkach mówisz?Nie jestem ekonomistą ale nie jestem również głupia,żeby nie wiedzieć że budżet tego nie wytrzyma,zwłaszcza że barkuje rąk do pracy.Ale co dziwne - bezrobocie spada,bo jak dostają kasę za nic,to po co się rejestrować?A nóż poślą mnie do roboty...I nie wiem czy dla Ciebie Gaztea Prawna jest opiniotwórcza czy nie,ale dla mnie jest.Z Pudelka tego nie wyczytałam.To że mam macicę,nie oznacza że nie mam mózgu,więc daruj sobie dziwne insynuajce.
      AA

      Usuń
    16. Radku, dlatego właśnie pisałem, że nie bardzo widzę się w krytyce tego programu, bo nie ukrywam, że ma też swoje zalety.

      Oczywiście, możesz zarzucać AA, że na budżecie (państwa) się nie zna, ale pewne symptomy (nie opinie dziennikarzy) wskazują na to, że nie jest z tym budżetem za dobrze właśnie w odniesieniu do programu 500+. Prozaiczna sprawa, to ciągłe zapewnienia, że nie ma obaw, co do środków na jego pokrycie. Bardziej symptomatyczną jest zachęta do wykupywania obligacji tylko za pieniądze 500+. Jeszcze bardziej symptomatyczną jest rezygnacja z usług ministra, który publicznie miał zastrzeżenia właśnie do sposobów finansowania tego programu.

      Usuń
    17. AA:
      Masz rację w jednym. Malejący wskaźnik bezrobocia w jakimś sensie da się również wytłumaczyć wprowadzeniem programu 500+. To jednak zbyt daleko idące uproszczenie, bo zdrowo myślący człowiek, w tym również kobieta, musi być świadom tego, że pieniądze z 500+ w żadnej mierze nie generują składek emerytalnych. Ktoś, kto myśli kategoriami „tu i teraz” obudzi się kiedyś z ręką w nocniku. Podniesienie minimalnej emerytury i renty o sto złotych to żaden biznes.

      W moim odczuciu to malejące bezrobocie wynika bardziej ze wzrostu liczby miejsc pracy i spadkiem popytu na pracę. Pewnym jednak jest, że to rozdawnictwo, de facto żadnym rozdawnictwem nie jest. Ten budżet tworzymy my wszyscy, choć dzielą go tylko wybrani, według własnego uznania.

      Usuń
    18. "Twoja macica twoja sprawa"... i mózg też :D.

      Nie nie, musisz mi przeliczać. Zwalniają się osoby zarabiające poniżej 1300 zł. Ja na to muszę pracować około 3 godzin dziennie, więc nie skusiłbym się na zwolnienie z pracy. Zresztą ile musiałbym tych dzieciaków narobić, żeby się opłacało. - Jak chcesz przelicz w ramach rozrywki.

      Ciekawość dobra rzecz. Ale zadam inaczej pytanie, kto kontroluje wydawanie publicznych pieniędzy. Załóżmy, że chcę sobie pobudować autostradę w Polsce i wychodzi mi drożej niż w każdym innym punkcie na ziemi... Dodałbym zasady opodatkowania marketów - które nie płacą przecież tak jak powinny podatku obrotowego i mamy kolejne Eldorado. Ale nie dla budżetu.

      Usuń
    19. @ Asmodeuszu
      Tu masz rację, wdrożyło się 500+ od dupy strony, bo najpierw trzeba było zrobić symulację, czy proponowane rozwiązania zwiększą wpływy do budżetu. Marek Belka w tym wywiadzie, który czytałem stwierdził, że rokowania dla tegorocznego budżetu są dobre, ale w dalszej perspektywie może być problem.
      Najgorsza dziura bez dna to jednak obsługa długu zagranicznego. I tu sobie wymyślił PIS pożyczkę, żeby wypłacanie 500+ poszło płynnie, zwiększając dług o 47 mld zł.

      Usuń
    20. Jak widać mało znasz życie,skoro twierdzisz że zwalniają się osoby które zarabiają mniej niż 1300zł.I tak właśnie myślą Polacy(nie wszyscy oczywiście)- po co mieć 1300 wypłaty plus 1000 z programu 500+.Zwolnię się i dostanę 1500,bo dzieci mam troje.Dwie stówy do przodu.Zajebiście.Szkoda tylko,że nie pomyślą że ktoś na te pieniądze zarabiać musi.Ale spoko - Ty dużo zarabiasz,możesz sponsorować.Toć to Twój rząd wymyślił.Swoją wiedzę na czym opierasz?Wyczytujesz z gwiazd?Otwórz oczy.
      Jak zadajesz pytanie to postaw taki znaczek ?,tak uczyli w podstawówce.I komu zadajesz te pytania?To jakiś konkurs?To jaka jest nagroda?A może testujesz moją wiedzę albo cierpliwość?A może to jakiś nowy sposób na dowartościowanie się?
      AA

      Usuń
    21. No widzisz i jakbyś zwolniła się mając troje dzieci zostałabyś z ręką w nocniku, bo daliby Ci 1000 a nie 1500. Ja znam słabo życie, a Ty matematykę.
      A na brak cierpliwości mam receptę. Trzeba zaniechać przyswajania treści irytujących, usiąść sobie wygodnie i napić się herbaty.

      Ale uwaga z pytajnikiem słuszna.

      Usuń
    22. Radku:
      Pożyczki biorą wszyscy i tego bym PiS nie wypominał, jedynie jej wielkość i przeznaczenie. Ale się z Tobą zgodzę, obsługa długu to dziura bez dna. Tylko tak czasami, gdy bawię się czarnowidztwem, przychodzi mi na myśl, że PiS liczy się z przegraną, więc kombinuje, jakby to dla następców przygotować konieczność ogłoszenia bankructwa...

      Usuń
    23. Trudno mi się wypowiedzieć w tym temacie. Mam niejasne wrażenie, że jednak bezsensowne koszty utrzymywania kolejnych rządów, łącznie z tym co jest teraz, oraz ich chybionych pomysłów były niemałe i pomysł na pozyskanie kasy na 500+ jednak jest do zrealizowania, co nie znaczy, że nie stanie mu na przeszkodzie partyjniacka patologia.

      Usuń
    24. @Rademenes - jak chcesz mi dowalić musisz się bardziej postarać,naprawdę:)))) A mówią Ci coś kwoty 800 i 1200?Taka zagadka:))))
      AA

      Usuń
    25. Być może i partyjniacka patologia, ale czy da się przewidzieć jaki będzie jej skutek w stosunku do zamierzonego? Przypomnę, miał gwałtownie spowodować wzrost dzietności w tym kraju.. Ciekawe, jaki ułamek procenta wzrostu dzietności będzie mógł być odtrąbiony za sukces? I co się stanie, gdy np. w skali dwóch lat, wzrośnie o 0.1, co wciąż będzie za mało nawet do poziomu 2%

      Usuń
    26. @AA

      A jakże, nie każdy tatuś zarobi 4000, mój błąd. Trzeba jednak dorobić se tych dzieci...

      Usuń
    27. Miło,że moja nieznajomość matematyki jednak Cię przekonała.A z herbat polecam rooibos;)
      AA

      Usuń
    28. A dzięki. Widzę, że sprawia Ci frajdę to triumfujące powiewanie sztandarem. :) Ale to mnie nawet bawi.

      Usuń
    29. Nie,pokazuję Ci że ja też potrafię być złośliwa oraz to,że Ty też możesz się mylić;)Tyle i aż tyle:)
      AA

      Usuń
    30. Nie znam ludzi nieomylnych. Co do złośliwości, spieranie się z bezbronną ofiarą byłoby mało zabawne.

      Usuń
    31. Nie znasz???!!!Jest taki jeden co kiedyś ukradł księżyc;)Kobiety to jednak nie taka słaba płeć,co udowodniłyśmy w poniedziałek:)
      AA

      Usuń
    32. Nie zainteresowałaś się nigdy, co może oznaczać stawianie tylu znaków interpunkcyjnych na końcu zdania? Poczytaj na ten temat może.

      W poniedziałek to nie wiem co komu udowodniłyście... Jak dla mnie tylko tyle że lubicie sobie pokrzyczeć z byle powodu i bez sensu, ale o tym już wiedziałem wcześniej. Najfajniejszy był tekst "Dość dyktatury kobiet". Duża dycha.

      Usuń
    33. To moja ekspresja.I nie mam żadnych problemów emocjonalnych,ani psychicznych.Za to Ty masz przerośnięte ego.
      Tak wiem wiem,że o tym wiedziałeś wcześniej,że kobiety sa jakie są,masz przecież taką żonę.A co do tego niefortunnego hasła - ponoć nie znasz ludzi nieomylnych,więc nie powinno Cię to dziwić.
      I jak chcesz się dalej opluwać,to nie tu,gdzie i ja i Ty jesteśmy na gościnnych występach.
      AA

      Usuń
    34. A czy ja coś napisałem o problemach emocjonalnych, albo psychicznych? Biegłym nie jestem żeby to stwierdzić.

      Ajajaj i po co te wycieczki w kierunku mojej żony, Ona się nie rwała na protesty i nie bierze udziału w dyskusji.

      Nie wiem o co Ci chodzi z opluwaniem, ale z jednym się zgodzę, ktoś powinien zakończyć tą jakże intrygującą wymianę uprzejmości.

      Usuń
    35. To jak coś do mnie masz to pisz wprost.Czepiasz się każdego mojego zdania i znaku interpunkcyjnego.Też nienawidzisz kobiet jak Prezes?
      No zdaje się,że sam wspomniałeś o swojej żonie(złożyła podpis pod petycją i ubrała się na czarno),chyba że naprawdę nie masz świadomości o czym piszesz?Ale mniejsza o to,faktycznie już wystarczy.
      AA

      Usuń
  5. Rżną głupa czyli nic nowego.Musieli znowu obywatelom napsuć krwi,a że nie liczą się z nikim i niczym to sobie wybrali temat...
    AA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyb jednak nowość jeśli chodzi o skalę panicznej ucieczki.

      Usuń
    2. W sumie to nieważne.Ważne żeby utrzymała się tendencja spadkowa jeśli chodzi o poparcie.I mam nadzieję,że te kobiety które wyszły na ulice za trzy lata pójdą na wybory.
      AA

      Usuń
    3. Ja jestem pewien, że nie tylko te kobiety, które protestowały ale również ci, co chcieli zakazu aborcji, pójdą by głosować przeciw PiS. Pytanie na kogo, ale to już inna sprawa.

      Usuń
    4. A ja już tego taka pewna nie jestem - fanatyk zawsze zostanie fanatykiem...
      AA

      Usuń
    5. Rozumiem, że masz na myśli "twardy" elektorat PiS-u? Coś mi się zdaje, że i tam rosną wątpliwości, co widać po tonie artykułów pisanych na prawicowych portalach.

      Usuń
    6. Wątpliwości mieć to ludzka rzecz.To tylko kwestia czasu aż PiS znowu coś wykombinuje "in plus".
      AA

      Usuń
    7. Te „in plus” PiS zostawi sobie na koniec kadencji, aby móc wygrać wybory (np. wiek emerytalny, podwyższenie kwoty wolnej od podatku). Jeśli przegra, będzie to kukułcze jajo, jeśli wygra, zrujnuje kraj naprawdę w myśl zasady: po nas choćby potop.

      Usuń
    8. Proszę Cię - nie kracz...Mam nadzieję,że się ludzie ogarną,bo jak nie to faktycznie pozostanie nam pakowanie walizek...Tylko gdzie tu wyemigrować?
      AA

      Usuń
    9. To mojej „krakanie” to trzeźwa ocena sytuacji, ale jak łatwo udowodnić, zawsze można się pomylić ;)

      Jeśli o to gdzie, to moim kierunkiem jest Islandia. Może klimat nie ten wymarzony ale tropików nie znoszę jeszcze bardziej. Język to prawdziwa kołomyja, ale ja jestem z natury milczkiem :))))

      Usuń
    10. Ważni są ludzie,a jak się chce to się zawsze można dogadać,np. milcząc ;):)
      AA

      Usuń
  6. :) A proszę bardzo jeśli o komentarz do poprzedniej notki chodzi.

    Ciekawy jestem czy śledziłeś poranne wydarzenia w Sejmie, jak najpierw Prezes grzmiał, a potem wyraźnie zbolała pani Beata Szydło ogłosiła plan ,,naprawy", który pogodzi (w teorii) dwie strony stojące na barykadach. Przy tym to nawet późniejsza debata o TK nie przyciągnęła mnie przed TV.

    A to akurat jest proste, lubię od czasu do czasu grzebnąć w Sieci czy w fachowej prasie w poszukiwaniu zespołów nowych jak i starszych. Widocznie kiedyś ktoś polecił mi CCR, albo sam ich odkryłem i mi się skojarzyło ze względu na deszcz za oknem. Masz rację dzieli mnie od ich rozwiązania jakieś 20 lat, jednak muzyka wydaje się być zacna do granic dla mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko po części, to było tak żenujące widowisko, że nawet ja nie wytrzymałem. Musiałem sobie odpuścić.

      Usuń
  7. Jednak żadnemu z komentatorów nie wymknęła się sugestia, że Jarosław Kaczyński wsłuchał się w protesty suwerena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wsłuchał? Raczej ich się przestraszył;)

      Usuń
    2. Ale nie dał tego poznać po sobie i nakazał Szydło obiecanie kolejnego wsparcia, i pochylenia się. Skąd PiS ma tyle kasy?

      Usuń
    3. O kasę musisz zapytać B. Szydło? :)

      Usuń
  8. Nie chce mi się komentować, więc wstawiam najlepszy komentarz jaki widziałem na twitterze
    Emi_gratka01 ‏@Emi_gratka01 5.10

    "PO i .N to tak mizerna opozycja, że największą od wyborów polityczną i komunikacyjną wpadką PiS strzelili sobie samobója."

    OdpowiedzUsuń
  9. A czytując niektóre komentarze, to dobra rada: uczcie się ekonomii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ż się chce zapytać: a co z tej nauki ma wynikać, skoro i tak na ekonomię kraju nie mamy żadnego wpływu? Za nas decydują inni.

      Masz rację co do PO, .Nowoczesna jako partia raczkująca (nawet Petru takim jest) ma do dyspozycji pewien margines dopuszczalnych błędów. Niech korzysta póki może, póki nie ma to przełożenia na naszą gospodarkę.

      Usuń
    2. Petru to ten, który nie potrafi zarządzać partią i stracił 34 mln zł? Strach pomyśleć, co by było gdyby zarządzał całym krajem. Szybko poszlibyśmy z torbami.

      Co z tej nauki wynika (ekonomia): mniej stresu.

      Usuń
    3. Ten sam. Pisząc o raczkowaniu, miałem na myśli o doborze właściwych ludzi. Dobrze się stało z tym przewałem na 34 mln. i dobrze, że mocno zabolało. I dobrze, że są i będą tego konsekwencje. Jak się dostaje takiego kopa, na przyszłość drugi raz tyłka nie wystawi.

      Mniej stresu powiadasz? Czy znajomość ekonomii czyni rozwalanie budżetu mniej bolesnym? A może chodzi tylko o dobór właściwej nazwy na to rozwalanie?

      Usuń
    4. PiS bardziej od PO budżetu nie rozwali. Napiszę więcej, już pierwszy rok przepływów finansowych wskazuje, że ten budżet po PO naprawi. Osobiście wołałbym, aby rządził Kukiz'15, ale skoro nie ma tego kogo się lubi, to trzeba lubić tego, kogo się ma.

      Problem w tym, że rządy PO doprowadziły budżet do takiego stanu, że naprawianie takiego budżetu to chodzenie na bosaka po szkle. Ale by to zrozumieć potrzebna jest minimalna znajomość ekonomii. Inna kwestia, że na zachodzie Europy szykuje się taka bomba ekonomiczna, jakiej jeszcze świat nie widział. Wielki Kryzys XX wieku, to pikuś.

      Usuń
  10. Wypadłam z obiegu - czyli z bieżącej kontroli dyskusji, dlatego nie wiem czy wolno mi się wcinać. Aby się nie rozwodzić rzeknę tylko, że podzielam pogląd Rademenesa i Spoko !
    Odniosę się tylko do ostatniego Twego wpisu Asmodeuszu> Petru nie jest raczkującym politykiem. Przecież zdobywał szlify polityczne przy takich osobistościach jak Wł. Frasyniuk i L. Balcerowicz[ ten sam, co to zdaniem śp. Leppera; "Balcerowicz musi odejść]} W 1998 rozpoczął pracę jako asystent w Szkole Głównej Handlowej. Należał w tym czasie do Unii Wolności, z listy tego ugrupowania bez powodzenia kandydował w wyborach parlamentarnych w 2001, zdobywając 4646 głosów w okręgu podwarszawskim. Proszę, poczytaj sobie jego cv polityczne.
    To stary wyga i cwany lis. Szuka teraz swoich sił w nowej partii, bo Unia Wolności już znikła z piedestału politycznego.
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, znam jego CV, ale z niego nie wynika fakt, że zarządzał kiedykolwiek partią polityczną. Tego trzeba się uczyć praktycznie. Swego czasu miałem łeb pełną teorii jak zarządzać dużą grupą ludzi (całego oddziału wydobywczego). Gdy przyszło, co do czego, nie źle płaciłem za praktykę zarządzania (obcinaniem premii), a przecież pracowałem wcześniej jako zwykły załogant takiego oddziału.
      Daj mu szansę, tym bardziej, że młody jak na polityka.
      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
    2. O nie, komu jak komu ale jemu szansy lepiej nie dawać. Już wolałbym Schetynę.

      Usuń
    3. Rademenesie > ja też...ja też wolę Schetynę od Petru. Nie lubię Petru, źle mu z oczu patrzy [żartuję], ale wolę p. Grzesia.

      Usuń
    4. Schetyna? Chyba tylko dlatego, że to rozwalacz partii od wewnątrz? Przecież on nawet rozwalił PO na własnym, wrocławskim podwórku.

      Usuń
    5. Może lepiej by mu poszło z krajem... O tfu, na psa urok!

      Usuń
    6. Powinieneś się zdecydować ;)))

      Usuń
  11. Sprawa jest otwarta, bo problem palący... A wszelkie wydarzenia każdy interpretuje według własnych kryteriów i światopoglądu. Cokolwiek PIS nie uczyni, poddawane jest krytyce. Może warto rozprawić się z tymi, którzy nic nie naprawili, niejedno mają na sumieniu , a sieją ferment? Bardzo szybko sprawa reprywatyzacji zeszła na dalszy plan. Może warto zastanowić się , kto wywołał szum aborcyjny?
    P. Asmodeuszu , odpowiedziałam u siebie - Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma Pani rację, pewnie sprawa reprywatyzacji jest ważniejsza, przynajmniej w sensie jej wyjaśnienie. Tylko proszę nie zarzucać przeciwnikom PiS, że to oni wywołali awanturę aborcyjną dla przykrycia tej, a może i innych jeszcze ważniejszy problemów tego kraju. To ruch proliferów, swym projektem tę burzę wywołał, gdyż pierwszy podważył sens istnienia obecnego status quo. Jeśli się mylę proszę mnie sprostować.
      Jest też inny aspekt tej hierarchii ważności. Sprawa aborcji dotyk ludzi osobiście w sensie społecznym, sprawa reprywatyzacji ma ewidentnie charakter polityczny, nie wszystkich jednakowo interesujący. Czy ktoś partii rządzącej zabrania zajęcia się tą sprawą? Ktoś protestuje przeciw?
      Pozdrawiam.

      Usuń