poniedziałek, 21 listopada 2016

Powolutku, powolutku, byle do celu



  Jeszcze przed wygranymi wyborami przez PiS pisałem na pewnym, nieistniejącym już portalu o możliwym zagrożeniu swobód obywatelskich, wśród nich wolności do posiadania własnych przekonań. Okrzyknięto mnie chorym psychicznie, co dziś wydaje mi się zbawienną możliwością ucieczki przed odpowiedzialnością za to, że ośmielam się krytykować autorytaryzm zarówno państwowy jak i ideologiczny. Udam wariata, a za dowód będę miał wszystkie komentarze (mam ich zbiór), które mnie za takowego uznają. A wariaci za swoje czyny nie odpowiadają tak jak niejaki Kajetan P.

  Że moje przepowiednie mają tendencje się sprawdzać, wynika z dwóch faktów, o których za chwilę. Przedtem poproszę o podobne opinie, komentarze, bo i tym razem będę pisał contra rządzącym. Pierwszy aspekt dotyczy ustawy o Wojskowej Obronie Terytorialnej, z której jasno wynika, a czego nigdy wcześniej nie artykułowano, że owe oddziały WOT mogą być wykorzystane przeciw Polakom, nawiasem mówiąc, nawet i tym, z których podatków będą utrzymywane. PiS w kuriozalny sposób odrzucił poprawkę, mającą ten dość kontrowersyjny punkt ustawy usunąć. Choć minister Macierewicz cały czas zapewniał, że te paramilitarne formacje mają nas chronić przed zielonymi ludzikami, okazuje się, że będą czymś na wzór ZOMO. Przeciw komu? Oczywistym jest, że nie przeciw zwolennikom idei Naczelnika Państwa, a przeciw jego przeciwnikom. Kiedy pisałem już o fakcie, jak to jeden z posłów PiS chciałby użyć tych jednostek przeciw RAŚ (wytykano mi błędy tej organizacji, z czym akurat się zgadzam), a pomysł uznano za zwykłe straszenie. Wprawdzie jak zapewniają prominenci, demokracja ma się w tym kraju dobrze, bo nikt nie zabrania tworzeniu demonstracji antyrządowych, ale tu akurat jestem spokojny. Rząd jeszcze nie ma ustawowych narzędzi do użycia w ten sposób tych sił, ale to tylko wydaje się kwestią czasu, wystarczy przyjrzeć się jak ludzie zareagują na takowe pomysły. Będzie pozytywny oddźwięk, ustawy się wprowadzi. Już znalazł się kolejny powód użycia WOT wobec rodaków (choć nie do końca, bo chodzi o innowierców i niewierców).

  I oto jak na zawołanie mamy pierwszy taki pomysł, na razie, i na wszelki wypadek firmowany przez szeregową posłanką PiS Beatą Mateusiak-Pielucha. Tu wtręt, tak
a propos. Nie chcę obrażać wszystkich Beat w tym kraju, ale to imię coraz gorzej mi się kojarzy. Szydło, Kempa, Gosiewska a teraz Mateusiak-Pielucha – wszystkie Beaty (dziwnie kojarzy mi się z „bandą czworga”). Otóż ta ostatnia zaproponowała aby poddać obcokrajowców testom, w których musieliby zadeklarować swoje poglądy, przekonania i stosunek do wartości, aby nie było, chrześcijańskich. Pal licho tych obcokrajowców, w końcu to obcy i na dobrą sprawę nie ma się nimi co przejmować. Najwyżej przestaną przyjeżdżać, co pewnie uszczęśliwi narodowców. A szczęśliwy narodowiec, to dobry narodowiec. Na razie są nieszczęśliwi, bo zbyt dużo tego obcego tałatajstwa się po naszym kraju szwenda (nie wyłączając kolorowych studentów) i psuje nam powietrze.  A jak tu jeździć w tramwaju czy autobusie w zepsutym powietrzu. Na bezdechu się nie da. Problem zaczyna się w momencie, gdy ta Beata Mateusiak-Pielucha wygarnęła w stronę rodowitych Polaków, choć wierzących inaczej i tych, co ośmielają się nie wierzyć. Oni wszyscy powinni podpisać deklarację, że będą przestrzegać Konstytucję i wyznawać wartości uznawane przez rządzących za najważniejsze. Niespełnianie tych wymogów miałoby być „jednoznacznym powodem do deportacji”. I tu jest pewien haczyk, z którego mało kto zdaje sobie sprawę. Na dziś w tejże Konstytucji jest zapis o wolności wyznania i bezwyznaniowości. Pewnie pani Beata Mateusiak-Pielucha dobrze go zna, więc należy wnioskować, że ten zapis szybko zniknie z tejże. Inaczej jej groźby byłyby czcze, a przecież posłowie i posłanki PiS słów na wiatr nie rzucają. W ostatniej notce pisałem o powrocie komuny.  W kontekście pomysłu Beaty przypominają mi się lata po wydarzeniach marcowych 1968 roku, kiedy to deportowano tysiące „niepewnego elementu”, a niektórzy żałują do dziś, że nie cały. Więc znów użyję słów: nihil novi, czysta komuna.

  Wiem, wiem, posłanka złożyła dementi, bo jak zwykle wcale nie powiedziała tego, co powiedziała, a szkoda, nawet gdybym miał być deportowany w pierwszej kolejności. Warto by zobaczyć ten cyrk. Ale spokojnie, co się odwlecze, to nie uciecze. Znalazłem fajny wierszyk na fb i nie mogę sobie odmówić jego przytoczenia:
                                     Deportuj mnie!
                                     Nie wahaj się ani chwili,
                                     Gdzieś z dala od debili.
                                     Do krajów najlepiej ciepłych,
                                     Bez procedur rozwlekłych.
                                     Choćby i w samych gaciach,
                                     Przysięgam, nie będę wracał.
                                     Gdzieś do Ateistanu,
                                     Gdzieś z dala od chamów.
                                     Deportuj mnie...

PS. Długo, jak na mnie, milczałem, ale obiecuję się poprawić.



4 komentarze:

  1. Ci którzy przeżyją masową masakrę z ręki WOT, zostaną skierowani do obozów ciężkiej pracy, a po każdym 12 godzinnym dniu kopania rowów w bagnie będzie ich czekała dwugodzinna msza.
    Ich dzieci przymusowo zostaną wcieleni do seminariów.
    Ja jutro też idę się zapisać, chcę sobie postrzelać do kilku osób, mam nadzieję, że wyjdą na ulicę...

    O Pielusze sam też nie omieszkałem napisać. Niezłe to co wymyśliła, ale w rankingu na "najrozumniejsze inaczej" polskie polityczki jest dość tłoczno, mnie ubawił jeszcze wywiad z niejaką Scheuring-Wielgus. Kabaret, jak pragnę zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, czytałem Twoją notkę, nie miałem jednak okazji do tej pory wstawić komentarz, co za chwilę uczynię. Ja jednak daję palmę pierwszeństwa Pielusze.

      To, co piszesz o WOT, jest całkiem realne. O ile mnie pamięć nie myli, tak właśnie czyniła NKWD ze swoimi nieprawomyślnymi obywatelami. Macierewicz wie skąd czerpać wzorce. :)

      Usuń
  2. Chciałam Twoją notkę podsumować piosenką Ewy Błachnio i Muzikantów - Witajcie w naszej bajce,tekst Jachimek napisał ale za cholery nie mogę znaleźć.Ni ma...Kto był na Ryjku albo wczoraj oglądał w tv,to wie o czym mówię.
    No serio,już myślałam że Cię/się deportowali;)
    Pozdrawiam Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałem znaleźć i też nie znalazłem, choć przy okazji pooglądałem jej występy kabaretowe :)
      A propos deportacji, nie zamierzam ułatwiać sprawy rządowi, więc poczekam na ich dekrety i wykonanie. Ale czytałem dziś kapitalny news. „Maleje liczba wyjeżdżających z kraju!”. Po pierwsze, skoro malej to znaczy, że jednak wciąż jest, a „dobra zmiana” miała powstrzymać ten trend. Po drugie, kto miał wyjechać to już wyjechał, a jakoś nie słychać o wzroście liczby powracających.
      Pozdrowienia.

      Usuń