poniedziałek, 5 grudnia 2016

Hasełka


  Proszę nie mylić z jasełkami. Pamiętam dokładnie hasło przywódców komunistycznych naszego pięknego kraju: „Partia z narodem. Naród z partią.” Przypominają mi się też inne, też znamienne dla tamtego okresu: „Dobro człowieka – nadrzędnym celem działania partii!”; „Budujemy Polskę silną, rządną, sprawiedliwą!”; „Realizujemy uniwersalne zasady budownictwa (socjalistycznego) w polskiej rzeczywistości!”; „Wszyscy jesteśmy za Polskę odpowiedzialni!”; i na koniec tej niepełnej zresztą wyliczanki: „W Polsce prowokacja polityczna nie przejdzie!”.  Jeszcze raz powtórzę, to były hasła „radosnego” socjalizmu. Byłem przekonany, że już nigdy ich lub im podobnych, z ust rządzących nie usłyszę...

  Na przekór moim marzeniom, od roku, jedynie słuszna partia i wspierający ją jedynie słuszny Kościół, szafują nimi na prawo i lewo, w zależności od potrzeb odpowiednio zmodyfikowanymi. Przodują w ich tworzeniu, a raczej, nie bójmy się słów, w plagiacie, Pani Premier i Pan Prezydent, z inspiracji nieformalnego Naczelnika Państwa. Brakuje tylko odpowiedniej pieśni, jak ta: „Wyklęty powstań, ludu ziemi! Powstańcie, których dręczy głód! Myśl nowa blaski promiennymi, dziś wiedzie nas na bój, na trud!” Chwytała za serce, bardziej niż dzisiejsze publiczne modlitwy. Ale jak znam życie, i ten brak się nadrobi. Że mam dziwne skojarzenia? Jak ich nie mieć, skoro podobieństwo jest dla mnie aż nad wyraz widoczne? Znamienny jest też ten zwrot „My, naród”, któremu już jawnie towarzyszy dodatek: „Kto nie z nami, ten przeciw nam!”. A jak nie odnaleźć podobieństwa między „Zaplute karły reakcji” a „Zdrajcy narodu polskiego”. Dość hasełek, bo zbiera mnie na wymioty...

  Kiedyś winnymi wszystkiego był zgniły Zachód a mniej nieoficjalnie, czerwony ruski. Dziś zdegenerowana Unia Europejska i putinowska Rosja, ale najgorsze jest to, że jesteśmy wrogami samych siebie. Przez krótki moment, ledwie ćwierćwiecze, odpowiadaliśmy sami przed sobą, ale skoro nie bardzo wyszło, wrogów trzeba było znaleźć. Dla chcącego żaden problem – lewacki liberalizm sterowany przez lobby żydowskie i podsycany przez wciąż żywy komunizm w Rosji. Do tego ten wstrętny ateizm podpierający się gender. Zazwyczaj, gdy był realny wróg, potrafiliśmy się realnie konsolidować. Co się stało, że nie tym razem? Czyżby wróg nie był do końca realny, a bardziej wyimaginowany? Tak się bowiem jakoś dziwnie składa, że wszystkie totalitarne rządy potrzebują wrogów, tak jak ryba wody. Bez nich po prostu nie mogą usprawiedliwić swoich totalitarnych zapędów. A w tym naszym, środkowo-europejskim kraju, dziwnie i w zastraszającym tempie tych wrogów przybywa. Wewnątrz liberałowie i niewierni, a nawet i wierni o ile zbyt słabo wierzą władzy, teoretycznie już tylko świeckiej. Tymi wrogami stają się nawet ikony walki z komunizmem i ludzie, którym wciąż ideały demokracji są ważniejsze niż własna wygoda i, nomem omen, święty spokój. Nasz Prezydent rozpoczyna urzędowanie od ułaskawienia nieprawomocnie skazanego na trzy lata pozbawienia wolności, a rząd natychmiast oddaje mu pod władanie jeden z elementów władzy siłowej, tego samego, za który ma wyrok. Później już tylko lawina ustaw mających demokrację zdewaluować. Lawiny nie da się zatrzymać ani zapobiec jej niszczycielskiej sile. U nas ta lawina dopiero rozpoczyna swój bieg, jej skutków nikt nie przewidzi. Nie inaczej jest na płaszczyźnie międzynarodowej. Putin zaciera ręce z radochy, choć akurat rządzący chętniej widzieliby go w rozpaczy. Pozbywamy się silnych partnerów na rzecz idei, tej z gatunku idee fixe, jak grupa wyszehradzka, bardziej niespójna niż RWPG, bo tą drugą spajał przynajmniej przymus ZSRR. Jeszcze większą mrzonką jest Międzymorze, do którego akces zgłasza na razie tylko Polska. Pozostają nam Węgry, zrujnowana wojną domową Ukraina, komunistyczne Chiny, a ostatnio totalitaryzm Białorusi, z którą nasze władze wiążą duże nadzieje. Gdzie indziej patrzą na nas w najlepszym razie ze zdziwieniem.

  Odetchnąłem na chwilę do hasełek, więc mogę na koniec do nich powrócić. Coś mi się zdaje, że pod koniec kadencji (a może i dwóch) najlepszej z partii, jaka się w tym kraju nam trafiła, czyli PiS, będziemy już tylko cienko śpiewać: „Polacy, nic się nie stało. Polaaacy, nic się nie staaało!” Przypomina mi się pewna anegdotka z czasów, gdy pracowałem w kopalni. To był czas emisji serialu „Korzenie”, w którym właściciel niewolników przechrzcił głównego bohatera, Kunta Kinte  na Tobi. Takie było jego, właściciela niewolników, zbójeckie prawo. Któregoś dnia konsternacja i straszliwe zamieszanie na najwyższych szczeblach kierownictwa mojej kopalni. I wcale nie chodziło o ekonomię, bo górnicy pod tym względem mieli się wtedy całkiem, całkiem. Co drugi wagonik z węglem wydobywanym z dołu miał wypisane kredą obrazoburcze hasło: „Nasza partia wszystko robi, żeby górnik żył jak Tobi.” Tylko ja się dziś zastanawiam, dlaczego mi się to przypomniało..., bo raczej nie z tęsknoty.


16 komentarzy:

  1. Coś jest na rzeczy...I nie kracz,że dwie kadencje!!!Ale to Ci się wyszło - Polacy nic się nie stało!
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, tak mi się zdaje, że potrzeba więcej niż jednej kadencji aby zrozumieć, że populizm ma krótkie nogi. Po kolejnych trzech latach pełnej zapaści (nie tylko gospodarczej) jeszcze nie będzie. Przedsiębiorcy zainwestowali tu zbyt dużo, by w tak krótkim czasie odpuścić, więc praca będzie. Rząd też tak za bardzo dojenia podatników nie pogłębi, bo jeszcze jest z czego brać, jest możliwość przerzucania wydatków z jednego podmiotu do drugiego, a dla mas będą „igrzyska”, bo wrogów jest dużo, nowych też przybędzie, i będzie kogo ścigać by odwrócić uwagę od kłopotów gospodarczych.
      Pozdrawiam o późnym poranku, bo dobrze mi się spało ;)

      Usuń
    2. Oby Twój niepoprawny optymizm był proroczy co do tej pełnej zapaści...
      No toś sobie pospał,zazdroszczę:)
      Pozdrawiam Anastazja

      Usuń
    3. To spanie to przywilej emeryta :) Zasłużyłem sobie ciężką i sumienną pracą :)))

      Usuń
    4. To zazdrość bez zawiści:)Śpij sobie śpij,jeśli Cię później gnaty nie bolą.Ale ja zawsze myślałam,że emeryci chodzą spać z kurami i wstają o świcie;)
      A.

      Usuń
    5. Jeśli mnie gnaty bolą, to tylko ze zbyt późnego wstawania. Ja dla odmiany, a może i na przekór, chodzę spać bardzo późno. Zawsze byłem nocnym Markiem :) Inna sprawa, że takie późne wstawanie wynika tylko czasami i to gdy organizm upomina się o swoje. Gdyby nie mus, nie spałbym wcale, życia jakby coraz mniej i szkoda go na takie marnotrawstwo ;)

      Usuń
    6. No jakie marnotrawstwo?Żyjesz w nocy.Kto jak lubi;)
      A.

      Usuń
    7. Marnotrawstwem jest samo spanie ;)

      Usuń
  2. Klik dobry:)
    Właśnie znaleziono nowego wroga. To strażacy, policjanci, pogranicznicy i ktoś tam jeszcze. Nawet nazwano ich katami, bandytami i ciemiężycielami rodaków. Mają za to być złupieni, ale na co łup zostanie przeznaczony, to nie powiedziano.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz pewnie na myśli (PiS chyba też?) tych, którzy rozpoczęli służbę jeszcze w PRL-u. Tyle, że wtedy policji jeszcze nie było, strażacy i pogranicznicy nie byli ideowcami. Idąc dalej tym tropem może się okazać, że każdy, kto urodził się w PRL-u i był pełnoletni stanie się wrogiem ojczyzny. Choć mając na uwadze słowa Naczelnika Państwa o przedsiębiorcach i ta granica nie jest wyraźna. Zaczyna być śmiesznie...
      Odwzajemniam pozdrowienia :)

      Usuń
  3. Sądzę, że wrogów PiSPolski się namnożyło niezmiernie. Im więcej ocen krytycznych (wrogich PiS oczywiście) tym bardziej ich państwo jest zagrożone. Czym zagrożone? Odebraniem tej partii (nie opcji, jak różni mówią i piszą) możliwości rządzenia. I to jest powód szukania wrogów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się z Tobą zgadzam. Jednak każda władza ma wrogów, pozostaje nierozstrzygniętą kwestia, jak ich traktować i tu PiS wprowadza nową jakość, rzekłbym: "dobrą zmianę" :)

      Usuń
  4. Ja nie żyłam w epoce słusznie minionej, ale mam jedno skojarzenie - wtedy też szef partii był najważniejsza osoba w państwie o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, tyle, że on wtedy nie krył się w ławie poselskiej i pełną odpowiedzialność brał na siebie. Choć z tym bywało różnie, zazwyczaj bruździły mu zaplute karły imperializmu.

      Usuń
  5. "pomożecie? pomożemy!" - rozwiązywało wszystkie problemy. a z przyziemnych obserwacji - dalekich od szczebli władzy - wynika, że Polak Polakowi wilkiem nawet na krańcach świata, gdzie nas jak na lekarstwo, więc chyba mamy w genach, że jednoczymy się jedynie w obliczu tragedii na skalę narodową ale i z tym ostatnio chyba kiepsko stąd nasuwa się jeden wniosek - nie przetrwamy. rozjedziemy się po świecie, wymrzemy przez niską dzietność, zaginiemy w mrowiu obcokrajowców. sorry, tak mnie pesymistycznie naszło z samego rana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie wiem jak jest z Polonią za granicami kraju. Wydawało mi się, że przewagę stanowią zwolennicy prawicy, tej reprezentowanej przez PiS, choć jest i ta skrajnie prawicowa, pod skrzydłami Kobylańskiego i Moskala. Ta bardziej liberalna jakby w cieniu, jakby nieśmiała i wylękniona... Ale to tylko moje odczucia.

      Usuń