środa, 28 grudnia 2016

Kot i polityka



  Przyznaję się bez bicia, prezes Jarosław Kaczyński nigdy nie należał, nie należy, i pewnie nie będzie należał do moich ulubionych postaci polskiej polityki. Nigdy się z tym nie kryłem i nie zamierzam. Nie oparłem się pokusie poddania jego postaci i jego decyzji ostrej, czasami nawet szyderczej krytyce. To się pewnie nigdy nie zmieni, tak jak nie ma najmniejszych szans, by poglądy i decyzje tego polityka uległy kiedykolwiek zmianie.

  Skąd w ogóle pomysł przyjrzenia się tej postaci? Otóż czytam w sobie na portalu wPolityce.pl1 wynaturzenia Krystyny Grzybowskiej o tym, jak ta dzisiejsza rzeczywistość jest niesprawiedliwa w ocenie tego „wybitnego” polityka. Poza dwoma wyjątkami. Tymi są portal „Polityco”, który w rankingu najbardziej czołowych polityków umieścił J. Kaczyńskiego na czwartym miejscu, tu uwaga – przed G. Saroso, oraz Routers, który w rankingu twarzy na 2017 roku umieścił go na drugim miejscu za D. Trumpem. Ja wiem, miłość bywa ślepa, ale żeby aż tak (sic?) Żaden z tych rankingów nie jest powodem do dumy, rzekłbym: wręcz odwrotnie. Nawet fakt, że dziś ten człowiek ma się za najpotężniejszego polityka w tym kraju, też powodem do dumy nie jest. A Pani Grzybowska uznaje, że właśnie z tych powodów, jego przeciwnicy mogą mu najwyżej wyprowadzić kota na spacer, o ile się na to zgodzi.

  I tu jest pies, sorry, kot pogrzebany. Na łaski pana może liczyć każdy, kto się do pana łasi jak kot. Niby może mieć charakterek, bo to nawet zabawne, ale bez akceptacji pana, który łaskawie nasypie karmy do miski i czasami od niechcenia pogłaszcze, o jakiejkolwiek sympatii tego pana – zapomnij. Bo łaska pańska na pstrym koniu, sorry, kocie jeździ. Już niejeden, nawet uznany kot, sorry, polityk, się na tej łasce przejechał. Na potwierdzenie wspomnę tu słowa J. Kaczyńskiego skierowane do Marka Jurka: „Tylko dzięki mnie jesteś marszałkiem, beze mnie nawet byś posłem nie był.”2 Bo nie wolno mieć innego zdania niż J. Kaczyński, nawet na temat tego, na czym on się kompletnie nie zna. Bo on sam o sobie mówi: „We mnie jest czyste dobro.” (2006 rok).

  Wróćmy jednak do artykułu Pani Grzybowskiej. Ma straszne pretensje, że w dzisiejszych czasach, już nawet dla byle internauciny J. Kaczyński jest przedmiotem (tak, przedmiotem, jak to sama określiła) skrajnej propagandy nienawiści. I obarcza za to winą niemieckie media, które ośmieliły się swego czasu nazwać braci Kaczyńskich „kartoflami”, co nie do końca jest prawdą w sensie początku,  gdyż obaj byli kontrowersyjni na naszej scenie politycznej już wcześniej. Czy niemieckie media miały prawo do takiego określenia? Nie będę wyrokował, nasi politycy, a w szczególności nasze media, też nigdy nie przebierali i nie przebierały w słowach odnośnie polityków i to nie tylko Niemiec. Taaak, ale co wolno wojewodzie, sorry, kotu... Znamiennym bowiem jest fakt, że J. Kaczyński wobec swoich oponentów znajduje równie barwne określenia, czym nie ustępował swemu św. pamięci bratu, że przypomnę słynną Lecha „małpę w czerwonym”. Owe epitety, Pani Grzybowska, to nie domena dzisiejszej opozycji, to była ulubiona metoda rydzykowego katolicyzmu, że wspomnę o „czarownicy, która powinna poddać się eutanazji”.

  Przypomnę kilka dawnych (nowe epitety pewnie pamiętamy) „celnych” uwag J. Kaczyńskiego o bliźnich:
Agent albo wariat” – to o Marku Jurku;
Nasi przeciwnicy to strasznie mali ludzie, marni pod każdym względem – intelektualnym i moralnym.”;
Niech się Ziobro uczy języków, bo inne sprawy nie bardzo mu wychodzą.”;
Pan jest łobuzem, śląskim łobuzem!” – o Tomaszu Tomczykiewiczu;
Wchodził w dupę Moskwie.” – o Andrzeju Lepperze;
Ruski agencie, załatwimy cię!” – o Zygmuncie Wrzodku;
W AWS jest silne ugrupowanie o nazwie TKM” – (TKM – teraz kurwa my);
Stanęła tutaj do walki w zwartym ordynku łże-elita III Rzeczypospolitej.” – 2006 rok;
I mógłbym tak jeszcze, i jeszcze, aż do znudzenia. Czego więc Pani Grzybowska się spodziewa po tych wszystkich, którzy ten język nienawiści usłyszeli z ust „najwspanialszego” Polaka obecnych czasów? Czego się może jeszcze spodziewać, jeśli sama używa takich inwektyw jak: „To wy jesteście kurduplami, politycznymi, intelektualnymi i moralnymi.3 Mnie ojciec od najmłodszych lat wpajał zasadę: „Kto jaką bronią wojuje, od takiej ginie”. A kot, jak kot, pewnie nawet nie mrugnie..., byle miska była pełna i ktoś go na spacer wyprowadził.


18 komentarzy:

  1. No i widzisz?Jak chcesz to potrafisz:)))

    Fight fire with fire - Metallica.
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doesn’t matter what you see
      Or into it what you read
      ....
      tyż Metallica

      Usuń
    2. Niby tak ale...

      Hardwired...To Self Destruct - miałeś okazję przesłuchać?:)
      A.

      Usuń
    3. Kawałkami. Szybka płyta nawiązująca do tych pierwszych, z tego co zdążyłem się zorientować. Tylko brudu w brzmieniu nie ma :)

      Usuń
    4. W ogóle jakieś ożywienie nastąpiło - nowy Anthrax, w 2017 Kreator i Sepultura...

      Usuń
    5. Zawsze będzie czegoś brakować...Ale ja jestem płytą zachwycona:)
      Dobrze dobrze,niech grają póki żyją,bo jakoś tak ostatnio zaczyna się robić pusto...
      A.

      Usuń
    6. No mnie do zachwytu Metallicą było zawsze daleko, ale tu po prostu nie mieścili się na piedestale za Manilla Road. Ścianę dźwięku, którą atakowali można było w we wczesnych latach 80 porównać tylko ze Slayerem, ale Slayer nie miał takiego epickiego brzmienia.
      Dobra, kiedyś o nich napiszę, bo znów Asmo się wkurzy. :)

      Usuń
    7. Właśnie na to zdanie czekałam;)
      A.

      Usuń
    8. Asmo nigdy się nie wkurza! No, może poza obelgami :) Czasami coś prostuje, z czymś polemizuje, czasami jest uparty, ale nigdy nie wkurzony.
      Matalica to jakoś nie moje klimaty, ale nic przeciw nim nie mam.

      Usuń
  2. Tak naprawdę ciężko mi się by było porwać na charakterystykę opisywanego. Co by nie rzec, na głowę żadnego chyba polityka w tym kraju nie wylano tylu pomyj. Ktoś powie: zasłużył sobie. Zaraz mnie zastanawia czy bardziej, czy mniej niż inni politycy. Jakbym miał spróbować, to darowałbym sobie powtarzanie pierdół o kotach i przytaczania cytatów z tyłka wziętych, bo co niby te wszystkie "spieprzaj dziadu", mają wnosić?

    Facet jest z pewnością inteligentny, bo przy braku w gruncie rzeczy charyzmy potrafił tak pokierować swoją partią, że doszła do władzy I TO DWA RAZY!. Ba, nawet synowie marnotrawni, tacy jak wyszczekany Kurski i błyskotliwy na swój sposób Ziobro, nie potrafili sami rozdmuchać żaru konkurencyjnej partii prawicowej i musieli wrócić pokajani. Rozgrywka z LPR i Samoobroną świadczy o politycznym wyczuciu, umiejętności manipulacji ale i bezwzględności. Dziwi mnie to zaznaczanie zajętego terytorium, i centralizacja władzy, bo świadczy o pewnym zacofaniu - o zatrzymaniu się w miejscu, albo kompleksie jakimś... Być może wiek i tragedia smoleńska pozbawiły go instynktu i wyczucia. To otaczanie się wiernymi trybunami ma coś z obsesji. Obsesji władzy. Pytanie w jakim celu chce tą władzę wykorzystać, abstrahując od skutków...

    Mam na liście polskich polityków więcej osób do nielubienia niż Kaczor, do którego mam stosunek obojętny. Są wśród nich prawdziwe kanalie, ale daruję sobie podawanie przykładów. Niech jakaś historia ich osądzi, byle nie najnowsza pisana pod dyktando.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę,że to zasłużone pomyje...Ale wydaje mi się,że Kaczyński musi być cholernie nieszczęśliwym człowiekiem.I samotnym.A władza ma mu zrekompensować to czego mu życie nie dało?Nawet nie wiem w jakich kategoriach to rozpatrywać.Ale jak słusznie zauważyłeś - manipuluje,bezwzględny,zacofany,zakompleksiony,z obsesją władzy i dodam od siebie - niesprawiedliwy.To się leczy...!Zresztą - taka charakterystyka kogoś mi przypomina...Ciekawe kto jest idolem Kaczyńskiego?No i te jego paranoje...
      Anastazja

      Usuń
    2. Właśnie na to zdanie czekałam ;)
      A.

      Usuń
    3. No durny blogspot...Czemu to się opublikowało tu?
      A.

      Usuń
    4. Wylano pomyje na innych, Radku, wylano i to głównie przez bohatera mojej notki. Nawet dziś wszystkiemu winien jest Tusk, a Komorowski jest przykładem najohydniejszego prezydenta.

      Cytaty nie są wzięte z tyłka, przedstawiłem link, gdzie każdy cytat jest opisany datą i okolicznościami.

      Jeśli zaś o jego inteligencję chodzi, to użyłbym tego określenia w czasie przeszłym. Dziś świadomie(?) kreuje się na zakompleksionego polityka. Co z tego, że PiS dochodzi do władzy, skoro z tego nic dobrego nie wynika, poza narastającym sprzeciwem?

      To, że listę nielubianych polityków można znacznie poszerzyć nie jest specjalnie dziwne, skoro polityka (w moim odczuciu) to brudna sprawa. Znacznie trudniej znaleźć takich, którzy zasługują na poważanie, a nawet o szacunek.

      Usuń
    5. Nasti:
      Przypomniałaś mi coś, co mnie kiedyś bardzo śmieszyło. Informatyka wkraczała w życie zawodowe i najczęstszą wypowiadaną opinią było stwierdzenie, że ten komputer jest głupi (sic!) :))) Komputer to swego rodzaju maszyna, której w żaden sposób nie da się określić epitetami mądra – głupia. To ludzie popełniają błędy. Byłem programistą i jedynym moim zmartwieniem było tworzyć programy głupoto odporne, tzn. odporne na ludzkie pomyłki.

      Usuń
  3. Fajnie,że zostały przytoczone cytaty. Polityka jest brudna sama w sobie i mały który polityk - a zwłaszcza chlubiący się mnogością zalet i wysokim poziomem moralności JK - ma całkiem czyste łapki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego do polityki nie nadają się dobrzy ludzie, i napiszę nieskromnie - dlatego nie zostałem politykiem :)))
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Sparafrazowanie znanego powiedzenia raz bywa uważane za dowcipne. Powtarzanie tego kilkakrotnie w tekście staje się nudne, a potem irytujące. Nie znoszę polityki, właśnie za to, że jest brudna i niesprawiedliwa. Przeczytałam te kilkanaście postów, by wyrobić sobie zdanie o Tobie jako blogerze. Zapoznam się też z tymi bieżącymi, ale rok 2016 mi daruj, bo aż tyle nie zniosę.

    OdpowiedzUsuń