piątek, 27 stycznia 2017

Wolność niejedno ma imię



  Z filozoficznego punktu widzenia jest z tą wolnością spory problem. Nie bardzo wiadomo gdzie się zaczyna i gdzie się kończy. Jedno jest pewne, samo słowo było wielokrotnie wykorzystywane nie zawsze zgodnie z myślą wolnościową. Prawdę powiedziawszy tak było od dawna, choć obecnie przyjmuje to coraz bardziej monstrualny charakter. Tak naprawdę wolność w jej pełnej definicji nie istnieje. Zawsze będzie nas coś ograniczać, nawet na bezludnej wyspie, gdzie pozornie z nikim ani z niczym nie musimy się liczyć, a gdzie i tak ograniczać nas będzie ocean wokół tejże wyspy i niemożliwość posiadania wszystkiego, co byśmy zapragnęli.

  Mimo to wciąż istnieje w nas pragnienie wolności, przynajmniej takiej jaka jest możliwa i każda próba jej ograniczenia będzie w nas wywoływać bunt. Jeszcze znaczna część z nas pamięta czasy komunizmu, gdy wolno było mówić wszystko, byle było zgodne z linia partii, gdy było wolno jeździć wszędzie byle w granicach państwa (dla nielicznych były wyjątki), gdy mogliśmy kupić czego tylko dusza zapragnie o ile było dostępne w sklepie. Był też jeszcze jeden rodzaj wolności. Pewnym grupom wolno było jakby więcej. I oto nadszedł czas kiedy tej wolności przynajmniej w znacznej mierze przywrócono właściwe oblicze, choć jednocześnie jej wartość jakby zdecydowanie spowszedniała. Nie wszystkich, nie we wszystkim, stać było na poczucie wolności. Idylla, jeśli tak sarkastyczny sposób ten czas można nazwać, nie trwała długo. Coraz częściej ktoś próbował po nią sięgać, tylko po to, by innym ją ograniczyć, najczęściej ze względów ideologicznych. Nie wiem jak dla kogo, w moim odczuciu, pierwszym udanym zamachem na wolność po reformacji było wprowadzenie pojęcia obrazy uczuć religijnych. Ten bliżej nieokreślony twór dawał przywileje jednym, innych ograniczając. Nie będę roztrząsał, w końcu dało się z tym żyć, nie słyszałem by ktoś kogoś oskarżył o tę obrazę za samo myślenie.

  Ale nastały czasy, gdy próbuje się słowem wolność na dobre manipulować. Dziś bowiem, przez dodanie odpowiedniego przymiotnika, pojęcie wolności zostaje mocno okrojone. Na przykład wolność narodowa. Pozornie daje wolność narodowi, jednocześnie ogranicza wolność ponadnarodową. Że pozornie, wystarczy zrozumieć, że w imię tej narodowej wolności, ogranicza się wolność obywatelską a przede wszystkim wolność jednostki. Jeśli stajesz po niewłaściwej stronie ruchów obywatelskich, masz jak w banku – staniesz się zdrajcą narodu. Jeśli nie utożsamiasz się z wartościami i tradycją tego narodu – bez wątpienia jesteś lewakiem. Ale bądźmy szczerzy, nawet prawomyślność wobec wolności narodowej nie chroni nas przed ograniczeniami. Oto w obronie tejże wolności narodowej wprowadza się rozporządzenia o inwigilacji, wydłuża się czas aresztu tymczasowego, zezwala się na podsłuch bez zgody sądu, a władza ma uprawnienia, jakie powinno jej przysługiwać najwyżej w... stanie wyjątkowym. A wszystko to podobno uzasadnia ochrona przed terroryzmem islamskim, którego przejawów jeszcze u nas nie było.

  Pan Jarosław Kaczyński, który bezprawnie rządzi tym krajem jednoosobowo stwierdza, że nie ma lepszej wolności niż właśnie wolność narodowa. Mając pełnię władzy straszy nas, że wciąż jest zagrożona wolność słowa, wolność sumienia i ja się z tym w zupełności zgodzę, bo tym wolnościowym atrybutom zagraża właśnie wolność narodowa. Człowiek, który uczynił bezwolnymi Prezydenta i panią Premier, który podporządkował sobie bezwzględnie wszystkich ministrów, w tym przede wszystkim ministerstw siłowych, otrzymał tytuł „Człowieka Wolności”. Przyznam, że trudno o większe szyderstwo wobec wolności niż ten tytuł dla takiego człowieka. Człowieka, który na każdym kroku, każdego dnia obraża i poniża rodaków, tylko dlatego, że nie podzielają jego wizji, że nie godzą się na tak instrumentalne traktowanie zasad demokracji i wolności. Człowieka zaślepionego nienawiścią do wszystkich innych z powodu paranoicznej wiary w zamach smoleński, którego nie potrafią udowodnić nawet jego najwierniejsi towarzysze. Człowieka, który z osobistej tragedii uczynił religię z obrzędami o jakich żadna inna religia nie mogłaby nawet pomyśleć.

  chce się krzyczeć: wolności jakżeś ty dziś chora!


16 komentarzy:

  1. Ty raczej nie masz ograniczonej wolności słowa...
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie mam, wszystko przede mną ;)

      Usuń
    2. No jak znowu kogoś nazwiesz nazistą i źle trafisz,to faktycznie...
      A.

      Usuń
    3. Wolałbym do tego wątku nie wracać, ale nie dlatego, że mam jakieś wyrzuty sumienia. Nawet gdyby to był ktoś, kogo określasz „źle trafionym”, nie miałbym żadnych skrupułów, ani tym bardziej strachu. Propagowanie metod nazistowskich jest w Polsce prawnie zabronione.

      Bardziej ograniczam sam siebie, czasami ograniczają mnie też komentujący (i nie mam tu na myśli Radka), czy blogowicze, u których ja komentuję. Ale w tych kategoriach ja się nie skarżę.

      Usuń
    4. Ten propagator to pewnie ja. :). Bogu dziękować że idee liberalizmu w rozumieniu Asmo i jego podejście propagowania treści nazistowskich nie są ogólnie przyjęte bo pewnie już bym był w prokuraturze. Ale zostawmy to...

      Nie mam siły dziś się wypowiadać o tej wolności zwłaszcza że poświęciłem temu zagadnieniu jedną z notek. Warunki nieskrępowanej wolności, powiedziałbym, że może na jakiejś wyspie, ale tam też jesteśmy ograniczeni jej brzegami. Pan Kaczyński widzi wolność w odniesieniu narodowym i kto mu tego zabroni?

      Usuń
    5. Jak widać nie tylko my-młodzi lubimy "narrację kaczyzmu"...Tyle w temacie.
      A.

      Usuń
    6. Zostawmy... ;)

      Kaczyński ma prawo do własnej wizji wolności, pod warunkiem, że nie narzuca jej innym wbrew ich woli, tym, którym taka wizja nie odpowiada. Ci, co się z nią zgadzają, niech się godzą na ograniczenia.

      Usuń
    7. Nasti:
      Ja bym tego nie dzielił na pokolenia. Bardziej na zwolenników i przeciwników populizmu.

      Usuń
    8. No właśnie Ty podzieliłeś...
      Dobrze,już nie będę perfidna:)
      A.

      Usuń
    9. Nasti:
      Wyraziłem się ogólnie, nie dzieląc na pokolenia. Wspominając tych, co przeżyli komunizm, wcale nie uważam, że wszyscy jednakowo traktują wolność. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie z gali wręczenia Kaczyńskiemu tytułu, które krąży po necie. Przecież większość z nich te czasy dobrze pamięta, a biją mu brawo (sic!)

      Usuń
    10. Wróć do komentarzy na Antyfrondzie...
      A.

      Usuń
    11. Tamta notka nie traktuje o wolności

      Usuń
    12. Napisałam wróć do komentarzy.Nie do notki.I tu dowód że nie rozumiesz co się do Ciebie pisze.Albo nie chcesz rozumieć...Ale skoro mowa o wolności,to w sumie możesz mieć to w dupie...
      A.

      Usuń
  2. Każda wizja ogranicza czyjąś inną, nawet zgodziliśmy się co do tego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paradoksalnie my się zgadzamy w wielu rzeczach...

      Usuń
  3. Brawo,podziwiam odwagę poruszenia tego tematu. Podzielam Twoje stanowisko.

    OdpowiedzUsuń