poniedziałek, 13 lutego 2017

(Wysoki) poziom merytoryczny



  Ledwie napisałem notkę, po części o reformie edukacji, a oto trafiam na artykuł o osobie, która (też po części) jest odpowiedzialna za tę reformę. Mowa o Urszuli Dudziak (nie mylić z piosenkarką jazzową) – teolog, dr hab., publicystce Telewizji Trwam. Na pytanie  Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny czym resort oświaty kierował się w doborze „ekspertów”, MEN odpowiedziało: „Przy doborze ekspertów do przygotowania projektu podstawy programowej kształcenia ogólnego brane były pod uwagę osoby reprezentujące wysoki poziom merytoryczny [wszystkie podkreślenia w cytatach są moje] w zakresie dyscypliny wiedzy”.

  Problem w tym, ze ta merytoryczność Pani dr hab. opiera się li tylko na prywatnych obserwacjach, które generalizują fałszywe stereotypy. Jeden z doktorantów dr hab. U. Dudziak stwierdził: „Jej lista zabronionych piosenek, książek czy zachowań jest długa. Nie czyta prasy poza „Naszym Dziennikiem”. Nie ogląda telewizji z wyjątkiem Telewizji Trwam. Nie rozmawia z dziennikarzami z laickich mediów. Ona żyje dla zbawienia wiecznego. A życie doczesne filtruje pod kątem zbawienia innych. Głównie kobiet.1. Ja pominę jej kontrowersyjne wypowiedzi na takie tematy jak szkodliwość antykoncepcji, stosunków przerywanych czy masturbacji, te pewnie są wszystkim moim Czytelnikom znane i nie będę się w tych tematach nad nią pastwił. To już zrobili inni.

  Mnie rozbawiło jej stwierdzenie, graniczące niemal z oburzeniem, że niektóre kobiety nie godzą się na całowanie w rękę przy powitaniu: „Niektóre kobiety reagują nawet agresją słowną, kiedy mężczyzna chce pocałować je w rękę. Czasem to kobiety oduczają mężczyzn zachowań typowych dla płci męskiej, rycerskości2. No cóż, czasy rycerstwa minęły już bezpowrotnie, zresztą, tak między nami, nie każdy facet mógł być rycerzem. Z moich obserwacji (ja mogę opierać się na nich, nie jestem dr. hab.) wynika, że do kontaktu z dłonią kobiet przy powitaniu dochodzi bardziej niż sporadycznie. Kobieta musi chcieć. Jeszcze rzadziej wśród tych, które wyciągają dłoń przy powitaniu, spotykam się z pewnym wektorem sił, kiedy to kobieta kieruję tę dłoń w stronę mojej głowy, jakby tego pocałunku w dłoń oczekiwała. Jestem silniejszy i do tego nie dopuszczam. Na takie czułości pozwalam sobie tylko w intymnym tet a tet. Nie każdą, a szczególnie obcą mi kobietę jestem w stanie pokochać od pierwszego wejrzenia.

  „Współczesne tendencje powodują zagubienie, ludzie nie wiedzą czasem, co to znaczy być kobietą, co to znaczy być mężczyzną3. To po części prawda, ale jeśli dziś gender ma być zbrodnią, taką samą zbrodnią, wręcz tyranią, jest narzucanie kobiecie roli „słodkiej idiotki” przed ślubem lub „matki Polki” po ślubie. Podobnie z facetami. Nie każdy ma predyspozycji bycia „twardym draniem” przed ślubem i „nieskazitelnym panem, ojcem rodziny” po ślubie. To, na ile każde z nas chce być kobietą i mężczyzną w ujęciu tradycyjnym, jest naszym osobistym wyborem i biada każdemu, kto wymusza stereotypowe szablony kobiecości i męskości. A szablony jakie wyznacza dr. hab. U. Dudziak dla kobiet to: „Znać funkcje własnej fizjologii i je akceptować. (...) Manifestować psychiczne cechy kobiecości, takie jak wrażliwość, delikatność, czułość, łagodność, empatia, łatwość porozumiewania się z innymi. (...) Mieć bogatą duchowość, głęboką więź z Bogiem, łaskę modlitwy, gotowość do pełnienia dobrych uczynków4. Te cechy kobiecości są oczywiście dopuszczalne, nie zamierzam ich negować, ale czy tylko one stanowią istotę kobiecości? Czy poza te normy nie wolno wykraczać lub koniecznie trzeba je wszystkie spełniać?

  Dalej jest jednak jeszcze bardziej kontrowersyjnie i to właśnie skłoniło mnie do napisania tej notki. Okazuje się bowiem, że pani dr hab. nie widzi nic złego w samotności kobiety, ściślej – braku życiowego partnera. Taka kobieta powinna się realizować jako... zakonnica (sic!) „Być kobietą to być matką. Ale nie tylko w aspekcie rodzenia własnych dzieci. Na Matkę Teresę z Kalkuty wszyscy mówili „matka”, chociaż nigdy nie urodziła dziecka. (...) Macierzyństwo trzeba rozdzielić – bywa fizyczne i bywa duchowe.5. Tu już nie mogę uciec od sarkazmu w kontekście innej wypowiedzi mojej „bohaterki”, kiedy to z rozbrajającą szczerością wyznała, że nie wolno kobiet pozbawiać dobroczynnych skutków męskiego nasienia (chodziło o stosunek przerywany i stosowanie prezerwatyw). Bycie zakonnicą jest w tym apekcie niczym innym jak pozbawieniem kobiet uzdrawiających właściwości spermy. Dr hab. U. Dudziak dodaje: „Powołaniem kobiet jest zarówno dziewictwo, jak i macierzyństwo. Mówiąc o dziewictwie, możemy mówić zarówno o roli sióstr zakonnych. (...) Matka, która urodzi i karmi, nie jest w stanie oddać się społeczeństwu jak siostra zakonna. (...) Dziewictwo to oddanie Bogu i ludziom, to promieniowanie macierzyństwem duchowym5. Ja to już pozostawiam bez komentarza.

  Na koniec ostatnia kwestia, która budzi mój niepokój. Czytam: „(...) należy weryfikować życie prywatne zwłaszcza tych osób, które są "laickie" i głoszą odmienne poglądy obyczajowe. Rozwiedziony albo żyjący w konkubinacie może negatywnie wpływać na postawy uczniów6. Niepokój, gdyż to już tylko krok by również weryfikować uczniów, będących na wychowaniu rozwodników lub konkubentów, również matek samotnie wychowujących te dzieci. Tym samym mogą stać się obiektem ostracyzmu, który będzie wynikał z nauki „O wychowaniu w rodzinie”, którego podstawy programowe wytycza ekspertka, dr. hab. Urszula Dudziak. Przecież to już zahacza o nazistowskie pojęcie „czystości rasy”, choć tylko ideologiczne. Przynajmniej na razie.





14 komentarzy:

  1. Prowokujesz mnie Asmodeuszu...
    Ale pęknę, jeśli nie dołożę swoich trzech groszy. Też czytam niestworzone rzeczy o tej nawiedzonej kobiecie i o jej mądrościach typu, cyt:
    "Antykoncepcja to niegodziwość, bo przeciwdziała płodności
    Następstwem antykoncepcji są zdrady i rozwody
    Stosowanie prezerwatywy i stosunek przerywany powoduje raka piersi, a kobieta pozbawiona dobroczynnego wpływu nasienia choruje
    Żałosna próba dostarczenia sobie samemu przyjemności seksualnej ogranicza człowieka i zubaża".

    Źródło: http://kobieta.wp.pl/antykoncepcja-i-seks-przed-slubem-nie-przeswietlanie-nauczycieli-tak-co-szykuje-nowa-ekspertka-men-6064496689206401a

    oraz: http://www.wykop.pl/wpis/20868053/kilka-cytatow-od-dr-urszuli-dudziak-ekspertki-men-/

    Asmodeuszu, powiedz że śnimy, że obudzimy się w normalnej rzeczywistości, że wrócimy do naszego XXI wieku. Z rządem o sztywnym kręgosłupie moralnym a nie nakolanowym, wiecznie obciągający kościołowi, z poczuciem sprawiedliwości społecznej i troski o najsłabszych. Gdzie są mądrzy ludzie???
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde trzy grosze mile widziane. Dobrze, że nie tylko ja w ten sposób odbieram „rewelacje” Pani dr hab.

      Nie, nie powiem, że śnimy, to się dzieje naprawdę. Śniłem to jak koszmar gdy PiS dochodził do władzy, ale to był proroczy sen, choć wszyscy mieli mnie wtedy za wariata. Mądrzy ludzie zaniemówili z wrażenia, że coś takiego się dzieje. Ja myślę, że trzeba nam „kopa” jak za czasów komuny, kiedy to determinacja była silniejsza niż strach i pozory spokojnej egzystencji. Pozostaje pytanie jak długo znów będziemy wracać do normalności?

      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Felieton a mnie wcale nie jest do śmiechu...I chyba nic więcej nie napiszę,bo się za bardzo rozkręcę...Zresztą musiałbyś ocenzurować mój komentarz;)
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem pewien, czy ja chciałem wywołać śmiech Czytelników, raczej wzburzenie. Cenzura jest tu tylko możliwa wtedy, gdy tekst komentarza obraża koś ad personam.

      Pozdrawiam wieczorową porą ;)

      Usuń
    2. Wierz mi - jestem wzburzona.Ale uczę się dystansować od takich głupich ludzi i ich wypowiedzi...
      Również pozdrawiam:)
      A.

      Usuń
  3. próbowałam kiedyś obejrzeć jej wykład, aby naocznie/nausznie wyrobić sobie zdanie .... nie byłam w stanie przetrwać części wstępnej, w której składała hołdy i piała z zachwytu na temat słuchających jej księży.
    to straszne, że taka osoba jest "autorytetem" dla rządu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, bo ja nawet na taką próbę bym się nie zdobył. Nie po tym, co wyczytałem z jej tekstów.
      Pozdrawiam ;)
      PS. Jakoś tak zamilkłaś na swoim blogu ;(

      Usuń
  4. Asmodeuszu w sam raz notka powiązana z poprzednią.
    Ta Pani jest żywym przekładem, że musi być Biblia nauczana ze szczególnym naciskiem na Nowy Testament! Inaczej społeczeństwo nie wyedukowane myśli, że ona jest katolikiem.
    Jej poglądy to po prostu Tora. Co nie dziwne w kraju, gdzie żydzi udawali katolików.
    Patrz Asmodeuszu, czy to nie piękne pod okiem antysemitów i katolików można narzucić życie według Tory całemu społeczeństwu. I stawiać opór będą tolerancyjni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pani jest wyjątkowo ograniczona...Tak ograniczona,że aż słów brakuje...
      Przeczytałeś Torę?
      Anastazja

      Usuń
    2. Bartoszu, gdybyś nie wiedział Tora to nic innego jak te same uświęcone Księgi, które w całości chrześcijaństwo też uznało za święte. Od tego na które Księgi należy kłaść nacisk jest religia i to w pełni wykorzystuje, przedstawiając Biblię w sposób dla siebie wygodny.

      Urszula Dudziak prezentuje ortodoksyjny katolicyzm, a nie judaizm. W Księgach ST nie znajdziesz nic ani o nierozerwalności małżeństwa, ani o monogamii, ani o obostrzeniach w sferze seksu ani tym bardziej o życiu zakonnym. To wprowadza dopiero Nowy Testament, a szczególnie listy Pawła, twórcy chrześcijaństwa.

      Usuń
  5. Anastazjo, tak przeczytałem, gdyż z "przechrztami" (czyli żydami wyznającymi oficjalnie katolicyzm, ale koncentrującymi się na starym testamencie) miałem do czynienia. Najwięcej ich jest na Podkarpaciu to tacy co to chodzą do kościoła i trzymają figurkę Cadyka.
    Gdy posłuchasz nauk Rabina, zrozumiesz, że ta Pani cytuje Rabina.

    Tak samo jak byłem nauczany Koranu.

    Asmodeuszu, Tora to tylko stary testament odrzucający wszystkie nauki Chrystusa. Ortodoksyjny katolik uważa za święty stary testament tym samy nieświadomie staje się wyznawcą Judaizmu.
    W księga Starego Testamentu znajdziesz, że tylko mąż może "wydalić żonę!" U Izraelitów rozwód to hańba dla żony. To też jakbyś przeczytał Biblię, to wiedziałbyś, że obawiano się ukamienowania Maryi. Gdyż zgodnie z Torą, taka kara czeka kobietę co ma dziecko, a nie ma męża. Zobacz, że tego samego chce nauczać ta "osoba".
    Asmodeuszu już czas przeczytać NT. Bliższy Tobie, bo mówi o "drugiej szansie". O przebaczaniu, nie karaniu. NT jest wręcz pacyfistyczny.
    Do zrozumienia NT polecam chociaż obejrzenie "Quo Vadis".

    Pani z "pro-life" orzekła, że czeka na "dziecko od tylu wieków" i do nikogo nie dotarło, że to wyznawczyni Tory.
    Według Tory stosowanie jakiejkolwiek antykoncepcji to grzech.
    Według Tory życie zaczyna się w chwili poczęcia, według chrześcijan nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bartoszu: Tora nie może odrzucać Nowego Testamentu, bo powstała wcześniej, dużo wcześniej, niż ten drugi!!! To NT, chrześcijaństwo odrzuca pewne Prawa Tory, mimo, że uznaje te Księgi za święte, mimo, że Jezus podkreślał, że nie przyszedł zmienić tego Prawa.

      Cudzołóstwa wg ST kobieta mogła się dopuścić tylko jako ZAMĘŻNA lub ZARĘCZONA. Nigdzie nie doczytałem się, że Marię chciano ukamienować, jedynie w apokryfach jest wzmianka, że Józef miał opory przed tym małżeństwem. Cudzołóstwa mogła się dopuścić tylko żona wobec męża, ale już nie mąż wobec żony. To Ty powinieneś jednak przeczytać dokładnie ST.

      Ani ST, ani NT nie jest mi bliski i zapewniam Cię, że przeczytałem obie części bardzo dokładnie. Jeśli chcesz mówić, że karania nie ma, znajdź wszystkie wersety mówiące o karze za grzech niewiary i za łamanie przykazań. Quo Vadis i przeczytałem i obejrzałem (lektura jest jednak ciekawsza, choć też z niej nic nie wynika).

      I pokaż mi obowiązującą doktrynę katolicką na temat tego, kiedy zaczyna się życie.

      Usuń
  6. Asmodeuszu masz rację, znów źle ująłem. Oczywiście, chodzi o to, że wyznawcy Judaizmu nie uznali Jezusa za Mesjasza, to też nie dopuszczają do siebie myśli, że można postępować zgodnie z NT.

    Jeśli chodzi o ST to nie jest to zupełnie to samo co Tora. Pokrywa się w 80%. Bo na soborze i ST został zmodyfikowany.

    Według Judaizmu cudzołóstwem jest wszelki seks poza małżeński. Jednak ocalić mogło i ocaliło uznanie przez Józefa dziecka.

    Asmodeuszu Pismo Święte ogólnie straszy karą Bożą. Jednak nie nakazuje już tak surowo karać na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna z Ksiąg Biblii nie pokrywa się z oryginałem w stu procentach, więc Tora nie jest tu wyjątkiem. Mnie chodzi o to, że Pięcioksiąg, bo tym jest Tora, jest w pełni zgodna z wersją, którą uznaje chrześcijaństwo.

      Judaizm nie musiał uznawać NT, bo wtedy katolicyzm musiałby się zgodzić z protestantyzmem. Ja Ci już pisałem, że chrześcijaństwo przez Żydów było uznawane za herezję i w pewnym sensie było to uzasadnione.

      A co z fragmentami o wyłupywaniu oka, odcinaniu kończyn? Bartoszu, NT nie kończy się na ewangeliach.

      Jeśli wiesz inaczej z tym cudzołóstwem, to odnieś się do konkretnych tekstów.

      Usuń