poniedziałek, 6 marca 2017

Trójmorze



  Szpital wyraźnie mi nie posłużył. Nie, nie, jeśli chodzi o zdrowie fizyczne wszystko w należytym porządeczku, wszak po to tam dałem się zamknąć. Zaszkodziło mi psychicznie i nawet domyślam się dlaczego. Ot, przebywałem między normalnymi ludźmi, których w ogóle polityka nie interesowała. Nie rozumiem, jak tak można? Ledwie kilka dni, a ja się kompletnie pogubiłem, tak jakby nie kilka dni, a kilka lat minęło.

  Wszystko przez lakoniczną informację na TVP.Info. Czytam wypowiedź naszego ukochanego Prezydenta, aby nie było wątpliwości – A. Dudy, i nie mogę uwierzyć: „Rozmawialiśmy o rozwoju tej przyjaźni, o rozwoju więzi nie tylko pomiędzy Polską i Słowacją, ale także więzi w Europie Środkowej, tutaj, gdzie leżą nasze państwa. W znacznie szerszej formule - nie tylko Polska-Słowacja, ale w formule tzw. Trójmorza, czyli tego, aby były dobre połączenia pozwalające nam na sprawne przemieszczanie się, na taką spokojną i łatwą turystykę od Morza Bałtyckiego aż do Morza Czarnego i Adriatyckiego” (sic?!) Okazuje się, że rozmawiał z prezydentem Słowacji, Andrejem Kiską. Wszystko niby ok, bo przecież to normalne, że prezydent jednego kraju rozmawia z prezydentem drugiego kraju. Pewnie nawet bez tłumacza mogli tę rozmowę prowadzić. Tylko ja za Boga, jakem ateista, nie wiem kiedy nam w tej Europie granice pozamykali, bo mnie się wydawało, że do tej pory sprawnie można się było po niej poruszać nie tylko do tych trzech mórz. Nie możesz sobie człowieku pozwolić na tydzień bez polityki, bo gdyby mi się tak teraz zachciało nad Adriatyk, jak amen w pacierzu, na granicy by mnie zatrzymali, bo ja nie mam paszportu.

  Ale się wyjaśniło, choć przyznam, że ciśnienie mi mocno podskoczyło. Nie, granic nie zamknęli, choć tak do końca i tak nie jestem pewien. Może coś się święci z powodu ponownej możliwości wyboru Tuska, a to przecież niePolak, to zdrajca szpetny i kto wie, czy lada dzień jednak granic nam nie zamknie, aby go Kaczyński (a może Ziobro?) przed Trybunał Stanu nie postawił. Jest też jeszcze jedna możliwość, bardziej prawdopodobna. Naszemu Prezydentowi ewidentnie mógł zaszkodzić faszerowany pomidor, spożywany w dzień postny. Są tacy, którzy twierdzą, że to była kiełbasa z rożna, w co osobiście nie wierzę, bo nasz Prezydent przykładny katolik jest. Inna sprawa, że ten pomidor też tak nie do końca w porządku, dlatego pewnie zaszkodził. Post to nie tylko niejedzenie mięsa, to także unikanie wyszukanych frykasów, jedzenie powinno być nad wyraz proste, postne i niewyszukane. Ale ja się tu mogę nie znać, więc za bardzo czepiać się tego wątku nie będę.

  Zdecydowanie bardziej bulwersuje owo trójmorze – Bałtyk, Morze Czarne i Adriatyk. Ta idea, wcześniej określana międzymorzem, tkwi w środowisku Prezydenta jak jakaś idee fixe. Zupełnie nie mogę jej zrozumieć, szczególnie w czasach, kiedy jesteśmy członkiem całej Unii Europejskiej. Niech mi ktoś wyjaśni jaki zysk jest w zamykaniu się w gronie mniejszych i bardziej zacofanych technologicznie i gospodarczo krajów? Już nam grozi Europa dwóch prędkości ze szkodą dla naszego kraju. Nie potrafię zrozumieć dlaczego bycie liderem biedakrajów (wątpię czy Czechy przystąpią do tego monstrualnego projektu) ma być lepsze od równania do najlepszych państw Europy? Jest tylko jedno wytłumaczenie, które zwie się... chora ambicja. A, że coś jest na rzeczy świadczy o tym postać Syriusza-Wolskiego, który ni z pietruszki ustanowił siebie za kontrkandydata D. Tuska na szefa PE, wiedząc, że przecież żadnych szans nie ma, nawet gdyby tego Tuska faktycznie Kaczyński przyskrzynił.

  Napiszę tak: naszą obecną ekipę rządzącą opanowała bardzo groźna choroba, problem w tym, że jej skutki odbiją się przede wszystkim na szarym obywatelu. Oni tam zawsze spadną na cztery łapy, krzywdy sobie nie dazrobić. Tylko moja Polska, tak moja, choć mnie tu nie raz o brak patriotyzmu posądzano, ma szansę stać się zadupiem Europy. Nawet jak będzie liderem Trójmorza.

7 komentarzy:

  1. Czekałam,ojjj jak ja czekałam aż ktoś napisze o tej kiełbasie.Leżę i kwiczę:)))Tak,też mi padło na mózg;)Ale co się dziwisz,że ludzie nie interesują się polityką.Są spokojniejsi,a potem idą i głosują...

    Reszty nie komentuję,bo nie chcę sobie psuć dobrego nastroju.A poza tym co tu napisać?Ale nie martwmy się,wszak Kaczyński jest "wybitnym politycznym strategiem" jak to stwierdziła pani Ogórek.Żal...

    Pozdrawiam Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ci którzy się interesują i tak gówno z niej rozumieją na ogół.

      Usuń
    2. Dobra końcówka - na ogół:)
      Anastazja

      Usuń
  2. A kiedy to Polska tym zadupiem Europy nie była? Weszliśmy do Unii, "na siłę" dostosowywaliśmy prawodawstwo, sprytniejsza część społeczeństwa zaczęła korzystać z możliwości i się bogacić, niestety ta część mniej sprytna, ale chyba większościowa została "w tyle" i jest podstawą tego zadupia (które było, jest i będzie przez pokolenia). To tylko odpowiedni "pijar" pokazywał, jaki to cywilizacyjny skok społeczeństwo zrobiło dzięki wejściu do Unii. Tyle, że dla ogromnej części społeczeństwa to była tylko potencjalna możliwość skoku, a nie rzeczywisty skok. Mentalny moher nigdzie "nie skoczył", chociaż wydaje się, że teraz się bardziej rozzuchwalił i uważa, że mu się więcej należy, bo inni tak mają. Bez większego wysiłku i myślenia ze swojej strony, za to dzięki "demokracji" przy urnie i populistycznej ofercie "zbawców". Nie ważne za jaką cenę, bo tym suweren sobie "głowy nie psuje". Ciężkie czasy przed nami niestety.
    Pozdrawiam
    Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mnie jednak zdumiewasz Mario ;) Już pobieżna znajomość historii wskazuje kilka, wprawdzie krótkich ale istotnych okresów świetności naszego kraju. Skupmy się jednak na okresie powojennym. To prawda, jako naród byliśmy dymani, sorry za określenie, przez naszych włodarzy na różne sposoby. A jednak przez ostatnie ćwierćwiecze, choć powoli, choć z trudem uciekaliśmy z tego zadupia dość wyraźnie, nawet jeśli masz mieszane odczucia. Na bazie tego wyraźnego postępu ślizga się jeszcze dzisiejsza ekipa. Masz rację, nie wszyscy i nie w jednakowym stopniu odczuliśmy ten kierunek, ale czy naprawdę musi się liczyć cały ogół? Po czasach komunizmu, równość wywołuje u mnie odruch wymiotny.
      Na pewno w jednym zgadzam się bez zastrzeżeń, ciężkie czasy nas czekają, bez względu na to, co pod tą ciężkością się zdefiniuje.
      Pozdrawiam pięknie ;)

      Usuń
  3. KAWAŁEK PO KAWALKU ... pochłaniają wszystko, teraz sądy ...
    niestety, to, co w kampanii według nich było czasem przeszłym dokonanym, okazało się teraz czasem przyszłym, dokonującym się na naszych oczach ..
    przykre
    --------------
    Asmodeuszu dzisiaj "hurtem" poczytałam, przykro, że chorowałeś ake szczęściem masz za sobą. Jak ja nienawidzę szpitali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że znów zagościłaś u mnie. Podzielam Twoje zdanie o tym, co się teraz dzieje. Nawet chciałem pisać o tych sądach, ale czuję się już czasami kompletnie bezradny.
      Chciałbym jednocześnie przeprosić za długą nieobecność na Twoim blogu. Zaglądam, niestety brak mi ostatnio samozaparcia i wiele zaprzyjaźnionych blogów w ten sposób zaniedbuję. Ale idzie wiosna, a z nią podobno chęci zmieniają się w czyn ;)
      Pięknie pozdrawiam ;)

      Usuń