czwartek, 11 maja 2017

Biała róża na cenzurowanym



  Wielki ojciec Narodu od jakiegoś czasu nie lubi białych róż, więc okrzyknął je symbolem nienawiści i głupoty. Nieodgadnionym jest, czyjej nienawiści i czyjej głupoty, ale o tym poniżej? Nie będę analizował przemówienia Jarosława Kaczyńskiego na kolejnej, osiemdziesiątej piątej(!) już miesięcznicy, kuriozalnej, choć nowatorskiej formy czczenia śmierci brata przez żałobnika. Na jej temat chyba wszystko już zostało powiedziane. Chcę spojrzeć na nią z innej strony.

  Przyznam szczerze, że jestem autentycznie przerażony, ale wyjaśnię, że nie tyle formą tej miesięcznicy, czy próbą tworzenia nowej, nigdzie niespotykanej tradycji. Nie przeraża mnie nawet nienawiść Jarosława Kaczyńskiego do tych, którzy nie chcą się przyłączyć do kultywowania jego żałoby po zmarłym bracie. Nie przeraża mnie nawet pan Macierewicz, który rozpaczliwie szuka dowodów na zamach. Moje przerażenie jest bardziej prozaiczne. Bo ja jestem ledwie rok młodszy od Jarosława Kaczyńskiego i przeraża mnie fakt, że za rok mogę popaść w taką samą obsesję jak on, obsesję, która doprowadzi mnie do znienawidzenia już nie tylko białych róż, ale wszystkich kwiatów, które budziły do tej pory mój zachwyt. Niezorientowanym przypomnę. Należę do pokolenia „dzieci kwiatów”, choć jednocześnie uspokoję – nigdy nie ćpałem ani nie należałem do jakieś seksualnej komuny. Mnie się w tym pokoleniu podobał sprzeciw wobec uświęconej tradycji, sprzeciw wobec wojnom czy wreszcie nowy stosunek do człowieka jako jednostki i nadanie mu właściwej wartości.

  W całej tej zawierusze pisowskiej wszystko to traci jakby swój sens. Nie pomaga apel hierarchów, aby nie używać krzyża do mowy nienawiści, właściwie skierowany do ruchów nacjonalistycznych, ale w pełni pasujący również do dziesiętnic. Tam za każdym razem nieutulony w żalu prezes wskazuje nowych wrogów i zapowiada im straszliwą klęskę, jednocześnie wieszcząc wspaniałe zwycięstwo swoim poplecznikom. Od siedmiu lat zapowiada rychłe odkrycie Prawdy, a ta, wbrew jego woli, jakby oddala się coraz bardziej. Ale może właśnie chodzi o to, jak w piosence Skaldów (też dzieci kwiatów), że nie złapanie króliczka ale o jego gonienie (czytaj: ganienie) ma sens? Tej władzy jest potrzebne skłócenie wszystkich ze wszystkimi – jedność i rozsądek mogłyby ich zmieść ze sceny politycznej raz na zawsze, już nie tylko na arenie europejskiej (27:1) czy światowej (40:1) ale i krajowej. Lud smoleński stanie się tak samo marginalny jak moherowe rycerstwo o. Rydzyka, choć dziś te dwie grupy są dokładnie przemieszane. Stanie się tak samo śmieszny i zacofany.

  Ale aby nie było, że pastwię się tylko nad jednym człowiekiem warto wspomnieć o jeszcze jednym, który się straszliwie zaplątał i też pewnie z racji wieku, choć jakby młodszego. Mam na myśli Grzegorza Schetynę. Prominenci PiS podłożyli się czterema prostymi pytaniami, na które odpowiedź wydawała się równie prosta i jasna, nawet jeśli się na te pytania nie było przygotowanym. Ale pan Schetyna zaczął kluczyć jak wróbel na widok stracha przebranego w łachmany. I sam się zakluczył, więc słusznie owi prominenci proponują mu debatę samego z sobą. Trzeba sobie powiedzieć jasno, w polityce nie ma miejsca dla mało zdecydowanych przywódców. Można mieć mało popularny program, ale trzeba go umieć stanowczo bronić rzeczowymi argumentami.

  Już na koniec jeszcze raz o białej róży. Dziś na facebooku czytam: „Wszystkich, którzy na deszczu, by okazać wsparcie zatrzymanemu [podczas wczorajszej, legalnej kontrmanifestacji – dopisek mój], stali pod bramą z tyłu komendy i pod drzwiami wejściowymi - spisano. Dlaczego? Bo: Art. 90. Kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania, podlega karze grzywny albo karze nagany” (sic!) Czy od dziś mam się obawiać już nie tylko chodzić z bukietem białych róż, ale i zatrzymać się pod jakimkolwiek pretekstem na niekoniecznie zatłoczonym chodniku przed jakąś posesją?


12 komentarzy:

  1. Ależ nie... nie białe róże, tylko "te białe róże". "TE" w rękach kontrmanifestacji skandującej słowa "konstytucja", wśród których pojawiła się też facjata Kijowskiego. Mógł więc powiedzieć, że to symbol niespłaconych alimentów i byłby to wic na poziomie tych demonstrantów.
    I nie można powiedzieć, że ludzie, którzy się z tymi różami pojawili na miesięcznicy nie chcą się przyłączyć do kultywowania, oni chcą się przyłączyć, żeby to kultywowanie zohydzić. O ile miesięcznica jest kuriozalnym uświęceniem śmierci L.K. To ci ludzie zakłócając ją w ten sposób mają mentalność gada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na religijnym marszu dziesiętnicy też widać było twarz Piotrowskiego, byłego komunisty. Czy mam uznać, że krzyż jest symbolem komunizmu?
      To są ludzie, którym Kaczyński zohydził kultywowanie czegokolwiek. Jak nazwać kogoś kto stojąc pod krzyżem na podeście dzieli ludzi na lepszych i gorszych, tylko dlatego, że nie chcą popierać jego chorych wizji – glistą?

      Usuń
    2. Jak bym zobaczył Piotrowskiego z krzyżem powiedział bym, że w jego rękach to narzędzie prowokacji. Też chciałbyś polemizować?

      Kwestię semantyki pozostawiam w tym wypadku Tobie. Nie poczułem się obrażony, pomimo że nie wierzę w teorię Kaczyńskiego i jego świty. Dziwne, nie?

      Usuń
    3. Ewidentnie Kijowski też mógł być prowokacją. On chyba nie jest członkiem RP?

      Ja nie zamierzałem Ciebie obrazić. Tylko ja staram się w ten sposób ludzi nie obrażać.

      Usuń
    4. Ja nie chcę po raz kolejny roztrząsać słów Kaczyńskiego, były dla mnie jasne od początku i jasno wypowiedział się kogo dotyczą. Jeżeli panowie dziennikarze na łamach niemieckich prowadzą publicystykę pod tytułem:
      "Jak powstaje państwo autorytarne: dziennikarze GW blogują w ZEIT ONLINE na temat Polski" to mnie stają przed oczyma volksdeutsche donoszący na żandarmerię który chłop nie zakolczykował świni. To samo dotyczy hipokryty z kitą zamiast godności i honoru, dla mnie to też JEST zdecydowanie gorszy sort i mnie nauczyli nazywać rzeczy po imieniu, co mi oszczędziło włażenia w dupę różnym miernotom, które stały na wyższym stanowisku niż ja.

      Usuń
    5. Chciałbym w tym miejscu przypomnieć, że przed politykami opozycji i dziennikarzami GW równie chętnie donosili niemieckim mediom (i nie tylko mediom) posłowie PiS. Też ich nazwiesz volksdeutsche? A czy dziś rządzący (z panią Szydło na czele) nie skarżą się w tych samych mediach i instytucjach na polską opozycję? Radku, odrobina dystansu by się przydała.

      Otóż to, kto Ci każe włazić opozycji do dupy? Dlaczego w takim razie opozycja ma lizać dupę Kaczyńskiemu i jego fobię?

      Usuń
    6. Przykłady proszę takich publikacji w niemieckich mediach.

      Natomiast nie rozróżniasz skargi od donosu. Jedno od drugiego różni się jawnością. Nie porównuje tu skarg na rzekomo sfałszowane wybory w 2015, i na funkcjonowanie trybunału w 2016, choć to też naganne, tylko uporczywe podkopywanie wizerunku w kuluarach i na łamach obcej prasy.

      Usuń
  2. Wspomniany Kijowski... (RAD.)
    Trudno nie oceniać człowieka przez pryzmat jego stosunku do rodziny. Małżeństwo może się posypać - nie jest wyjątkiem, ale nie płacić alimentów na dzieci jest niegodziwe i skandaliczne. Warunki fizyczne nie wskazują na jakieś ułomności - trudno więc tłumaczyć się brakiem środków do życia. Na budowach pracują ludzie nawet chorowicie, tam zawsze są miejsca pracy. Czas wiecowania można zawsze zamienić na czas pracowania. Można też jedno i drugie poukładać bez szkody ideologicznej. Mógłby już gdzieś się ukryć i nie drażnić ludzi swoimi kombinacjami. Czy faktury już spalił? A przed medialnym rozgłosem wyglądał na przyzwoitego - co też mogą zrobić z człowieka dziennikarze (hm...)
    Lubię białe róże, szczególnie kiedy otrzymuję z rąk wybranych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kijowski dawno powinien wycofać się na głębokie tyły z pożytkiem dla KOD-u
      Ja lubię obdarowywać różami, nie tylko białymi ;)

      Usuń
  3. Mam tu specjalną dedykację dla Kaczyńskiego:)))))))

    https://www.youtube.com/watch?v=pkRNaT9oF-M

    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja nie cierpię disco polo ;) ale chyba Kaczyński akurat lubi. Niemniej, biorąc pod uwagę język wykonawcy, wcale się nie dziwię, że białych róż akurat nie lubi :)))

      Usuń
    2. Hahahaha ja też nie ale kawałek pasuje;)
      Anastazja

      Usuń