niedziela, 9 lipca 2017

Jestem Polakiem i jestem z tego Dumny





  Wiem, co ryzykuję, ale naprawdę nie mogę zrozumieć. Jeden z moich znajomych na Facebooku należy do grupy „Jestem Polakiem i jestem z tego Dumny”. Ten pełen patriotyzmu tytuł często pojawia się na mojej stronie głównej, więc chcąc – nie chcąc, czasami mam wgląd na tę stronę. Nie dalej jak kilka dni temu pojawił się tam taki oto mem, kilkadziesiąt razy zalajkowany sławetnym lubię to:

  Cóż, memów ci u nas namnożyło się mnóstwo i już właściwie specjalnie mnie nie „ruszają”. Nawet tekst pod zdjęciem jest trudny do zanegowania, bo faktycznie jest w nim odrobina prawdy. W Polsce też są dzieci potrzebujące pomocy, choć mnie zastanawia, czy to jest dostateczny powód, aby przestać się martwić o dzieci w Syrii, dzieci, którym nie oszczędzono żadnych okrucieństw. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się fotografii i... omal nie dostałem białej gorączki. Ta szóstka dzieci doskonale się bawi (w wojnę - wystarczy powiększyć), tak doskonale, że na każdej twarzy widać uśmiech (sic!) Trudno orzec z jakich czasów pochodzi, ale pewne szczegóły wskazują na czasy po transformacji i tylko forma czarnobiałej fotografii nadaje jej pozorny dramatyzm. Jedno jest pewne, ta gromadka nie wygląda na zabiedzonych, schorowanych, ani tym bardziej, dotkniętych skutkami strasznej wojny. Jakem Asmo nie wytrzymałem i dodałem komentarz: „Tak się zastanawiam. Ta fotka przedstawia polskie dzieci lat dziewięćdziesiątych (ubiory mi się kojarzą). Teraz pytanko: Spadają na nie jakieś bomby, a może widać gdzieś krew ich rodziców? Bo ja widzę na ich twarzach uśmiech...

  Na odpowiedź nie czekałem długo: „To symboliczne zdjęcie a co powiesz naszym dzieciom w szpitalach onkologicznym którym brakuje na lekarstwa (pisownia oryginalna)”. Przyznam, że znów powaliło mnie tą, jeszcze bardziej oryginalną argumentacją, więc odpisałem: „Jeśli to miało być symboliczne zdjęcie, to ja się zastanawiam, jaki cymbał je wybrał? Naprawdę nie widać niestosowności? Uśmiech kontra łzy i cierpienie!!! Do kogo to ma przemawiać?! Nie tylko ja płacę składki na NFZ, płacimy wszyscy! Dlaczego brakuje na lekarstwa, zapytaj ministrów zdrowia (nie tylko tej ekipy)”. Nie będę cytował dalszej wymiany zdań wspomnę tylko o jeszcze jednym argumencie mojego oponenta: „(...) u nas jest dużo więcej swoich potrzeb i ludzi którzy też cierpią i potrzebują pomocy niż pompować kasę w obce kraje”. I w tym argumencie jest sporo racji, problem w tym, że komuś coś się kompletnie pomyliło.

  Skoro bowiem nie powinniśmy „pompować” kasy na cierpiące dzieci w Syrii, to po jakie licho pompujemy ją w takie interesy jak: WOT czy Patrioty (około 35 mld. zł)? Ktoś mi powie, że obronność to ważna rzecz, ale ja i tak śmiem twierdzić, że to pieniądze wyrzucone w błoto jeśli do totalnej wojny dojdzie. Może tymi Patriotami strącimy kilkanaście bomb atomowych, ale pozostałe zrównają ten kraj z ziemią tak, że nawet WOT nie będzie miał co zbierać. Swoimi pukawkami będą mogli, co najwyżej, dokonać zbiorowego samobójstwa, aby nie cierpieć na chorobę popromienną. A gdzie jest w tym kraju wojna z kominami płacowymi? Dlaczego tyle kasy pompujemy w imperium Rydzyka i Świątynię Opatrzności Bożej, skoro wciąż jest tak dużo potrzeb i cierpiących ludzi? Mamy potworną dziurę budżetową, ale szastamy pieniędzmi jakby tu było Eldorado, słynna kraina mlekiem i miodem płynąca. Jest jeszcze jeden ważny aspekt tej pomocy dla dzieci syryjskich, cierpiących w wyniku straszliwej i idiotycznej wojny. Jeśli im nie pomożemy (nie tylko my), śmiem twierdzić, że z nich wyrośnie nowe pokolenie bezwzględnych terrorystów, gdyż terroryzm nie rodzi się z niczego. One będą miały pretekst nienawidzić cywilizacji europejskiej, która jest współwinna tej wojny i na dodatek nie udzieliła pomocy, gdy ta była bezwzględnie potrzebna.

  Sympatycy grupy „Jestem Polakiem  i jestem z tego Dumny” jeśli chcecie, aby szanować wasz patriotyzm, trzeba się zdecydowanie bardziej postarać, ale na pewno nie takimi argumentami.

PS. W dniu opublikowania mojej notki opisany post i cała polemika zniknęły jak kamfora z Fecebooka. Mimo to link pozostawiam.



31 komentarzy:

  1. Tak naprawdę najprzykrzejsze jest to, że dla wielu polityków kwestia dzieci z Syrii jest kartą przetargową w słupkach popularności. W tym spostrzeżeniu jest więc wiele prawdy, że spośród cierpiących narodów świata wybiera się te o największej nośności medialnej.

    Śmierć z głodu jest gorsza niż śmierć od kuli czy bomby, a mimo to koncerny wolą utylizować nadwyżki żywności niż wysyłać do krajów trzeciego świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat wstecz, w czasie wojny w Etiopii, pokazywano jak wygląda pomoc żywnościowa dla takich krajów, gdzie więcej ludzi umierało z głodu niż od kul. Tę żywność przechwytywali rebelianci, a dzieci i tak pozostawały głodne. Tak się działo nie tylko w Etiopii. Trudno znaleźć wyjście z takiej sytuacji, bo wypadałoby przed pomocą żywnościową najechać taki kraj, aby wprowadzić porządek. I wtedy pomoc (żywnościowa) staje jakby na głowie. Tylko to jakby zupełnie inny problem od tego w Syrii.

      Usuń
    2. PS. Nie popieram metod utylizacji nadwyżek żywności.

      Usuń
    3. Ale litości. Wszędzie na przeszkodzie stoją rebelianci? I ciekawe co się bardziej opłaca - sprzedawać broń rebeliantom czy dostarczać żywność głodnym?

      Usuń
  2. Typowa manipulacja i gra na uczuciach. Niedawno, tak w okolicach Wielkanocy w markecie stał kosz z napisem - DLA GŁODNYCH DZIECI.
    Pytam się, skąd w Polsce dziś głodne dzieci, źle żywione to owszem, bez śniadania, bo matce nie chce się zrobić - zgoda,ale głodne? Można by na ten temat długo.
    Skoro, jak mówisz wpis zniknął, to ktoś dopatrzył się jednak niestosowności. Na podobnej zasadzie można by powiedzieć, że nie warto pomagać zwierzętom, bo są chore dzieci lub po co chronić gatunki ginące, skoro w Afryce nie ma wody dla ludzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo w sobotę, albo w niedzielę, w TVN opisano sytuację oszustwa na Facebooku, na które nabrało się wielu znanych celebrytów, w tym Lewandowski, Golcowie i inni. Zbierano kasę na dziecko chore na raka, dziecko, które nie istniało.
      To dowodzi, że oprócz oszustów istnieje wielu ludzi, którzy gotowi są pomóc i sądzę, że to nie dotyczy tylko polskich dzieci. Jeśli coś w tym temacie się psuje to tylko za sprawą rządzących (nie tylko tej ekipy), skoro oprócz budżetu, na który się wszyscy składamy, koniczna jest dodatkowa pomoc społeczna. To ma przede wszystkim odzwierciedlenie w medycynie.
      A jest już nowy „kwiatek” – likwidacja oddziałów geriatrycznych, o czym pewnie nie omieszkam napisać.

      Usuń
  3. Nie chcę się wkurwiać,więc napiszę tak - bodajże Donatan wymyślił zajebistą ankietę:
    Jesteś za przyjęciem uchodźców?
    Nie
    Tak - podaj swój adres...

    Podasz swój adres?
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przekory odpowiem: tak, podam swój adres ;)
      Ale co to ma wspólnego z pomocą dla dzieci w Syrii?

      Usuń
    2. Odpowiem tak - przyjmujesz,pomagasz,utrzymujesz,możesz i adoptować.
      Piszesz do ninelnsg5,że kochani władcy nie godzą się na leczenie tych dzieci.Hmmmm a ja z moją córką muszę co tydzień siedzieć po 4 godziny w przychodni na wizytę.Nie będę się też rozpisywać na temat tego,że mojemu dziecku należą się różne terapie na które musi czekać dwa lata.Mój mąż wizytę u kardiologa na cito musi czekać pół roku.I sorry,z naszych pieniędzy mamy leczyć dzieci z innych państw?A my pomimo ubezpieczenia musimy leczyć się prywatnie,bo inaczej chuj z tego?Coś tu jest nie halo,nie sądzisz?
      A co z polskimi dziećmi dla których nie ma pieniędzy na leki ratujące życie?Dla nich nie ma ale dla innych dzieci są?Możesz założyć fundacje i zacząć zbierać pieniądze.
      Oprócz dzieci w Syrii jest jeszcze cała Afryka.Co z tymi dziećmi?Co z dziećmi z pozostałych państw Azji?
      Anastazja

      Usuń
    3. Z tą adopcją to nie jest taka prosta sprawa.

      Opisujesz mi sytuację jak z polemiki na Facebooku. Ja się w pełni zgadzam z Twoją oceną obecnego stanu służby zdrowia, tylko proszę, mnie za nią nie obwiniaj, ja na nią płaciłem dłużej niż Ty i mam podobne problemy. Chyba źle rozumiesz puentę tej notki. Ja nie propaguję pomocy dzieciom syryjskim ponad wszystko, ja tylko nie godzę się na taką narrację. Nie oto chodzi by Polska „uzdrawiała” cały świat, ma się do tej pomocy przyczynić na tyle, na ile jest to możliwe, a jeśli nawet ktoś nie chce, niech przynajmniej nie piętnuje tych, którzy chcą. To i tylko to.

      Usuń
    4. Źle zrozumiałam puentę tej notki,bo masz złą narrację.Dla Ciebie wszystko jest takie proste...Może jakbym była przed 70.,też by mi było jedno gdzie ci uchodźcy i ich dzieci będą/są.Ale nie jestem.
      Anastazja

      Usuń
    5. Nie szukaj w mym komentarzu złośliwości, bo jaj tam nie ma. Po tą są komentarze, aby wątpliwości wyjaśniać, bo ja nie mam żadnych pretensji o to, że tak, a nie inaczej mnie zrozumiałaś.
      A z tą siedemdziesiątką tak się nie spiesz, ciesz się tym wiekiem jaki masz :)

      Usuń
  4. Zamiast ciągle bić pianę,
    osoby chętne do zaopiekowania się uchodźcami
    powinny rozpocząć ich adopcję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonany, że i tacy by się znaleźli. Nie wiem jakie jest Twoje poczucie piękna, mnie większość tych dzieci się podoba, nawet jeśli pokaleczone, obdarte i umorusane. Problem jednak w tym, że nasi kochani władcy, nie godzą się nawet na leczenie tych dzieciaków w Polsce...

      Usuń
    2. Można na wszystko patrzeć oczami,
      nie zamykać ich... ale ja wolę patrzeć sercem!

      Usuń
    3. Mnie metafora serca nie przekonuje. Stopień altruizmu nie mierzy się jego tętnem. Ten we mnie się budzi, gdy widzę rozpacz cierpiącego dziecka.

      Usuń
  5. Z dziećmi z Syrii to nie jest prosta sprawa. Weźmiemy te dzieci na leczenie, wyleczymy je, a co potem? Odeślemy je do Syrii po nowe rany? Oddamy do domu dziecka? A może sprowadzimy ich rodziny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz w tym, że polemika na Facebooku dotyczyła pomocy dzieciom syryjskim w Syrii. Jeśli mowa w komentarzach o pomocy w naszym kraju, to jest to wątek poboczny. Ja się i z Tobą zgodzę, że tu sprawa nie jest prosta chociaż...

      Nie wiem jaka jest Twoja wrażliwość, ja mam mieszane uczucia i raczej żadnych wątpliwości. Zdecydowanie jestem za tym, by taki dzieciak był w Polsce, nawet w Domu Dziecka, niż ranny, umierający w Syryjskich ruinach pod stałym obstrzałem.

      Usuń
    2. Jeżeli chodzi o pomoc dla dzieci na miejscu, w Syrii, to też nie mam żadnych wątpliwości, trzeba pomagać! Natomiast sprowadzać same dzieci do Polski? Sieroty tak. Ale takie, które mają rodziców... Puściłbyś dziecko na drugi koniec świata ze świadomością, że możesz już go nie zobaczyć?

      Usuń
    3. Nawet takie, które mają rodziców, jeśli to jest niezbędnie potrzebne. Niejednokrotnie czytam o akcjach zbiórki pieniędzy na wyjazd naszych chorych dzieci np. do Stanów. Fakt, często fundujemy też ten wyjazd rodzicom. Zapytam z właściwą sobie przekorą: masz coś przeciw tym akcjom, jeśli ratują życie polskim dzieciom?

      Wiesz, gdybym był Syryjczykiem i miałbym świadomość, że ten wyjazd uratuje życie mojemu dziecku – ja nie miałbym żadnych oporów, nawet gdybym był świadom, że mogę go nie zobaczyć.

      Usuń
    4. Ja nie sprzeciwiam się akcjom, które ratują życie dzieciom, polskim, syryjskim i wszystkim innym. Jeżeli mnie stać, to wspieram takie akcje. Chciałbym tylko, żeby te akcje miały ręce i nogi.

      A jako Polak? Gdyby Amerykańce powiedzieli: Owszem, wyleczymy Twoje dziecko, ale Ty o nim zapomnij?

      Usuń
    5. Nie wymyślaj, kto mówi, że z Polski dzieci do rodziców nigdy nie wrócą? Gdzieś Ty słyszał o takim warunku?! Ale i tak Ci powiem, gdybym jako rodzic został postawiony przed takim dylematem i tak nie miałbym wątpliwości. Za żadne skarby nie narażałabym własnego dziecka na śmierć lub kalectwo w imię źle pojętej miłości rodzicielskiej. I tak zawsze przychodzi czas, że dziecko „wyfruwa” z gniazda rodzinnego.

      I druga sprawa, czy ktoś Cię zmusza do niesienia pomocy Syryjczykom? Piętnuje Cię za to, że nie chcesz nic dać od siebie? Wytyka Cię palcami? Twoja wola i nic nikomu do tego.

      Usuń
    6. Boja odpowiedział to mogę się wtrącić.To kto w końcu ma sponsorować leczenie i pobyt tych dzieci z Syrii?Gubi Cię własna narracja Asmodeuszu.
      Anastazja

      Usuń
    7. Nasti, ależ to jest najzupełniej obojętne kto. Może państwo (już podobno sponsoruje), możemy my własnymi datkami (co łaska), przymusu nie ma. Istotnym jest to, by tej pomocy nie deprecjonować, gdyż to jest już nieetyczne.

      Usuń
    8. Właśnie chodzi o to,że to nie jest obojętne.Dla mnie.A państwo to skąd ma pieniądze?Mało to podwyżek szykuje rząd żeby mieć na 500+?
      I jeszcze raz - tych dzieci potrzebujących pomocy jest o wiele więcej...
      I mogę być nieetyczna,mam to gdzieś.
      Anastazja

      Usuń
    9. I jak jesteś taki hojny to może podam Ci mój nr konta?Moje dziecko też potrzebuje pomocy.Jedna Z terapii to koszt 560 zł.miesięcznie.To ta najtańsza...
      Anastazja

      Usuń
    10. Nasti:

      Skoro nie jest Ci obojętne, zapytam przekornie, co zrobiłaś, aby wydatki z budżetu państwa były dysponowane tak jak chcesz Ty i wielu innych?

      Kolejne retoryczne pytanie: czy dlatego, że dzieci potrzebujących pomocy jest tak dużo, należy z wszelkiej pomocy zrezygnować? Tak będzie sprawiedliwie i po równo.

      Możesz podać ten nr. konta, ale uprzedzam, datki nie będą większe od tych jakie daję na inne akcje charytatywne.

      Usuń
    11. Przede wszystkim nie głosowałam na PiS...I dobrze wiesz,że to nie o to chodzi.

      A ktoś Ci każe rezygnować?Tylko widzę że masz problem z polskimi dziećmi.Te syryjskie są biedniejsze,bo...?A nie daj Boże żeby któryś rodzic powiedział że jest dumny z tego iż jest Polakiem...

      Nie,dziękuję.Nie skorzystam jednak.Ratuj inne dzieci.
      Anastazja

      Usuń
    12. Nasti:

      Teraz nie rozumiem. Najpierw piszesz, że Ci to nie jest obojętne, by uznać, że skoro ich nie wybierałaś nic nie będziesz robić.

      Masz przed sobą dwójkę obcych Ci dzieci. Jedno jest biedne, drugie biedne i tak okaleczone, że umierające. Ja skierowałbym pomoc ku temu drugiemu – bez względu na narodowość (mogłoby być tej samej, co ja). Wiesz, ja nie mam nic przeciw temu, że ktoś jest dumny z tego, że jest Polakiem, tylko trzeba wiedzieć, co rozumiemy przez dumę, a co przez zadufanie. Obaj, twórca memu i ten, który go opublikował zdecydowanie podpadają pod drugie określenie.

      Usuń
    13. Twoja narracja ma znamiona manipulacji,dlatego kończę dyskusję.
      Pozdrawiam Anastazja

      Usuń
  6. Ilekroć czytam/słyszę dyskusję o tym czy pomagać ofiarom wojny, to przypomina mi się historia Hanki Ordonówny, która w 1942 jako opiekunka polskich dzieci, wyruszyła na Bliski Wschód wraz z II Korpusem Polskim, aby dać szansę przeżycia swoim podopiecznym. Oni gdyby żyli, nie mieliby wątpliwości czy pomagać.

    OdpowiedzUsuń