wtorek, 29 sierpnia 2017

Majstersztyk



  Z artykułów na temat homilii wygłoszonej przez Prymasa abp. Wojciecha Polaka trudno było dowiedzieć się szczegółów. Ba, w prawicowych mediach wręcz kompletna cisza. W takiej wPolitce.pl żadnego artykułu. Sięgnąłem po wujka Google i trafiłem na pierwszą wskazówkę: ma być na portalu TVP Info, co wręcz wzbudziło moje zdziwienie. Sprawdzam. Lakoniczna informacja o tym, że taka homilia została wygłoszona i wskazówka1: „przejdź do artykułu”. Klikam i mam... ów tytułowy majstersztyk. Zaczyna się od tytułu „To zaszczyt mieć Matkę Królową. Jasnogórskie Śluby Narodu odnowione” 2,  pod którym wideo z wywiadu... z panią Beatą Szydło oraz obszerne fragmenty wypowiedzi papieża Franciszka – w temacie 300-lecia koronacji obrazu Matki Boskiej na Jasnej Górze (sic!). Gdzie ta homilia?!

  Potrzebowałem trochę czasu by pojąć, gdzie szukać tej homilii Prymasa Polski. Krótki, ledwie trzyminutowy, ale na szczęście najbardziej istotny fragment. Pominę odniesienia do spraw religii, wiary i kultu maryjnego, chce tylko zwrócić uwagę na te zdania, które wydają się być istotne dla oceny bieżącej sytuacji politycznej: „Nikt nie ma prawa zawłaszczanie tej przestrzeni [budowania ładu społecznego – dopisek mój] tylko dla siebie. Dokonując tej przemiany mamy zacząć od siebie, a nie od innych. Mamy szanować ład konstytucyjny, który jest gwarantem naszego bycia razem i współistnienia, a nie nadwyrężać go czy wręcz omijać. Mamy w prawdziwym i szczerym dialogu szukać rozwiązań, które nie byłyby kierowane przeciw komukolwiek, ale w trwały i zrozumiały sposób reformowały instytucje służące ludzkiemu dobru i sprawiedliwości.3. Zszokowany pozytywnie przyznam, że takiej opinii i takich wskazówek w stronę rządzących się nie spodziewałem. A w pierwszym rzędzie dla ważnych gości siedział Prezydent (ze spuszczoną głową) i Premier (z twarzą ukrytą w dłoniach). Widok warty zapamiętania. Prymas przypomniał również słowa Jana Pawła II o budowaniu w Europie wspólnego domu oraz o katolickim przesłaniu miłości bliźniego.

  Wrócę do wspomnianego wywiadu pani Premier, jak mniemam udzielony dopiero po homilii. Taką kolejność proponuję zainteresowanym tymi klipami video. W słowach Beaty Szydło zero odniesienia do słów Prymasa, za to zapewnienia o pomocy dla poszkodowanych na Pomorzu i o tym, że Polska nie jest z nikim skonfliktowana w Europie (sic!). Inna sprawa, że reporterka przeprowadzająca wywiad, ani jednym pytaniem nie poprosiła o ocenę tej homilii. Widać bardzo niewygodny temat.

  Nie mogę się nie odnieść do wspomnianej zmiany postawy hierarchów Kościoła na temat przyjmowania uchodźców4, lub tych bardziej ostrożnych5, którzy upominają się o korytarze humanitarne. Do nich już dotarło, że zamykanie się na taką pomoc nie jest zgodne z naukami Jezusa. To jest już wyraźny i znaczący postęp, którego nie sposób nie zauważyć. Tylko szkoda, że nie dociera do naszych rządzących, głuchych na takie apele, mimo że tak chętnie podpierają się religią.




niedziela, 27 sierpnia 2017

Wencel – poezja czy szczyt kiczu?



  Prawdę mówiąc, nie mam się za znawcę poezji, ściślej, nie jestem jej miłośnikiem, choć urzekły mnie wiersze, przynajmniej większa ich część, Wiesławy Szymborskiej. I to wcale nie dlatego, że przyznano jej Nobla. Niemniej nie mogę nie zabrać głosu, gdy reforma minister Zalewskiej propaguje kicz, wymuszając na uczniach zapoznanie się z twórczością Wojciecha Wencla.

  Może kilka fragmentów jego wierszy1:

Pani Cogito
(...) teraz śpisz ale pilnują cię Judasze
co w tej ziemi zakopali wór srebrników
na monecie księżycowej pełnym blaskiem
świeci twój ateński profil: sprawiedliwość

Przez ziemię
Nie ma zbawienia jak tylko przez ziemię
(...) patrz: już przyciska je wiatr do podłogi
na rynku burmistrz upada na chodnik
i całe miasto kolana ugina
w szkołach cukierniach kościołach melinach
i nikt nie może reguły tej zmienić:
bydło nas depcze pył wzbija się z klepisk
tłamsi nas dusi urabia horyzont
a dzieci nad nim gwiazdy liczą

Epitafium dla Hansa Wintzela
Z Badenii-Wirtembergii do kościerskiej wioski
w roku tysiąc siedemset sześćdziesiątym którymś
rzymski ślub wybielił protestanckie kości
i są ocalone choć wypadły z trumny
ale zanim wieko doszczętnie zmurszało
skazując na gułag piszczele i czaszkę
na wieszaku z wapnia spoczywało ciało
i krew w żyłach grała poślubionej białce (...)

  O tej poezji napisano: „Kunsztowna, wyrafinowana, mistrzowska” – napisano na stronie Prezydenta RP. Nazywa się też często Wencla bardem smoleńskim i Jarosława Kaczyńskiego, ale tu już przykładów nie będzie. Na dziś wystarczy mi tych wersów, częstochowskich rymów i propagowania kiczu. Radzę jednak zwrócić szczególną uwagę na brak znaków przystankowych. Jeśli ktoś myśli, że jest w tym awangarda, to grubo się myli. Tego już próbowano w pierwszej połowie XX wieku i spotkało się z powszechną krytyką. I coś takiego ma przełknąć uczeń (sic!) Pewnie po to, aby wyrobić sobie tą poezją pogardę dla gramatyki. Jest jeszcze jedna cecha tej twórczości – owe ponure metafory i alegorie. To też minister Zalewska oferuje młodzieży. Cóż, katolicyzm, bo też Wencel jest ewidentnie poetą katolickim, chyba powinien być ponury(?). Jest wprawdzie mowa o radości z wiary, ale nawet ta radość ma w poezji Wencla jakiś gorzkawy smak smak memento mori.

  Ktoś może uznać, że moja krytyka jest wyolbrzymiona, spaczona zarówno niechęcią do ideologii PiS jak i przez mój światopogląd. Ale w tej ocenie nie jestem odosobniony, bywają zdecydowanie bardziej krytyczne. Jak chociażby w programie „Tak jest”2 na antenie TVN24, gdzie Manuela Gretkowska, wprawdzie mało przekonująco, mówi o tej poezji jako wręcz o klasycznym przykładzie głupiej grafomanii. W jednym się z Gretkowską zgodzę, gdy mówi o rozmijaniu się z percepcją sztuki i literatury, właściwej dla danej epoki. Bo też poezja Wojciecha Wencla nic ze współczesnymi trendami nie ma. Jest raczej powrotem do czasów... kontrreformacji.

  Na koniec proponuję oświadczenie Rady Języka Polskiego w odpowiedzi na pochwały Prezydenta: Wojciecha Wencla nie można uznać za osobę, która przyczynia się do podnoszenia świadomości językowej Polaków. Nie udało nam się znaleźć wypowiedzi kandydata, które dotyczyłyby języka, które popularyzowałyby wiedzę o polszczyźnie, które wskazywałyby na rolę języka w życiu społeczeństwa. Znaleźliśmy za to bardzo zaangażowane politycznie teksty publicystyczne, które zaprzeczają idei etyki słowa: użyty w nich język zamiast łączyć, dzieli, jest nacechowany pogardą wobec osób myślących inaczej niż autor”.




czwartek, 24 sierpnia 2017

Konferencja



  Na blogu Świętoszka odniosłem się do spiskowych teorii dziejów. Jak na zawołanie pojawia się informacja, że w Sejmie RP, 26 sierpnia odbędzie się konferencja pod hasłem „Szczepienia XXI wieku”. Niby brzmi niegroźnie, gdyby nie lista nazwisk prelegentów i nazwa organizacji, która jest jej organizatorem – Fundacja QLT, która ma za swój cel „chronienie Matki Ziemi, środowiska naturalnego, polskich interesów i polskiego Narodu”, co też jeszcze nie brzmi sensacyjnie. Jak zwykle, wiedziony ciekawością, postanowiłem sprawdzić.

  Uderza mnie jedno zdanie: „Ze względu na represje, tj. 2-krotne wypowiedzenie sali, dokładny adres urzędu [gdzie ma się odbyć konferencja – dopisek mój] zostanie podany do wiadomości w dniu 25 sierpnia w tym miejscu”1. Koń by się uśmiał, bo miejsce konferencji jest już znane 23 sierpnia, ale nie o to mi chodzi. Ważniejsza jest lista nazwisk prelegentów: Wymienię tylko te najbardziej kontrowersyjne:
- mgr Huppert Lena,
ukończyła Wydział Ogrodnictwa na SGGW w Warszawie oraz psychologię społeczną w KFH-Aachen (Wyższa Szkoła Katolicka w Akwizgranie), zwolenniczka i propagatorka naturalnej profilaktyki i terapii antynowotworowej;
- Jaśkowiak Jerzy, lekarz medycyny, pediatra, który za wypowiedzi na temat szczepień został pozbawiony prawa wykonywania zawodu (sic!);
- Nitecka Ewa, żona, matka i babcia;
- Socha Justyna, aktywistka, matka czwórki dzieci,
za jedną z petycji Stowarzyszenia STOP NOP, żądającej kontroli nad konfliktem interesów pt. Stop lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej, trafiła do sądu (sprawę umorzono);
- Tomicka Urszula,
psycholog, radiesteta, hipnoterapeuta;
- Zięba Jerzy, przedsiębiorca, znachor, hipnoterapeuta.
Zarzuca mu się m.in. brak warsztatu naukowego, skłonność do nadmiernych uproszczeń, a także powoływanie się na mało wiarygodne badania.
Aby było sprawiedliwie, są też nazwiska poważniejszych naukowców i lekarzy, ale wszystkie te osoby cechuje jedno – są zaciekłymi wrogami szczepień dzieci.

  Problem w Polsce jeszcze nie jest aż tak tragiczny jak w USA, Kanadzie czy Australii, pewnie dlatego, że osobom odmawiającym szczepień swoich dzieci grożą grzywny (nawet do 10 tys. zł). Niemniej już istnieje, gdyż liczba nieszczepionych dzieci stale wzrasta i odnotowuje się wzrost zachorowań dzieci na odrę i krztusiec. Sprawa wygląda dużo gorzej w Stanach Zjednoczonych, gdzie już mówi się o epidemii, i już dochodzi do procesów sądowych, w których rodzice domagają się oddzielnych szkół dzieci nieszczepionych. W Kanadzie rozgorzała walka, by dzieciom nieszczepionym zabronić wychodzenia z domu w ogóle (sic!). Jest wprawdzie jeden aspekt walki antyszczeieńkowców, który w jakiś sensie jest uzasadniony. W takich Niemczech szczepienie niemowląt jest zalecane, a nie wymagane. W efekcie pojawiają się alarmujące dane, o coraz liczniejszych przypadkach zachorowań na odrę, ospę i krztuściec. Ta liczba zatrważająco rośnie, choć to jeszcze nie jest epidemia.

  Grupa przeciwników szczepień w Polsce, opiera swe żądania na konstytucyjnym prawie do wolności. I byłoby to nawet zasadne, gdyby nie fakt, że takie żądania zagrażają innym. Jest w tym pewien paradoks, bo niby jak można zagrozić tym dzieciom, które zostały zaszczepione? A jednak wystarczy przyjrzeć się temu, jak zachowuje się wirus grypy. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo ich nie znam, rzecz w tym, ze ten wirus mutuje i szczepienia przeciw grypie nie są odporne na jego nowe odmiany. Tym samym nie da się przewidzieć czy, przy dużej ilości zachorowań, wirusy odry, ospy i krztuśca nie ulegną podobnej mutacji.

  Antyszczepieńkowscy szafują też drugim argumentem. Za szczepieniami stoi silne lobby przemysłu farmakologicznego (patrz przypadek J. Sochy), co już spełnia warunek spiskowej teorii dziejów. To prawda, że chodzi o duże pieniądze i może być tak, że ów lobbing nie zawsze jest uczciwy. Tylko mnie jakoś specjalnie to nie dziwi. Nikt za darmo nie będzie produkował szczepionek, producentów altruistów nie ma w żadnej gałęzi przemysłu, a i konkurencja jest duża. Nie wolno jednak zapominać, że w tym konkretnym przypadku chodzi o zapobieganie groźnym epidemiom.

Przypisy:
1 -
http://fundacja-qlt.pl/


wtorek, 22 sierpnia 2017

Letnia kanikuła



  Właściwie nic ciekawego na arenie politycznej się nie dzieje, co wprawia mnie w pewne zakłopotanie – nie mam o czym pisać. W związku z tym, postanowiłem uzewnętrznić swoje poczucie humoru, które, jak mniemam, nie wszystkim może się podobać. Ale, co mi tam...

  Na początek ciekawa fotka „roboczy strój Pani Premier”, adekwatny do funkcji jaką sprawuje. Ktoś to nazwał strojem sołtysa i coś w tym jest na rzeczy, bo ona jest podobna w tym stroju do sołtys(ki) z sąsiedniej wsi. Różni je tylko broszka:

  Jako druga: patriotyczne pelerynki na deszczową pogodę. Podobno hit, rozchodzą się jak ciepłe bułeczki:


  Coś z mojego ulubionego portalu, tym razem fragment wstępu do newsa:
„Prezydent RP spędza wakacje w Juracie. Nie wybiera jednak spokojnego odpoczynku, ale woli rozerwać się [podkreślenie moje] na skuterze wodnym”. Próba rozerwania się (na strzępy) była nieudana, bo wcześniej z tego skutera wypadł do morza.

  Czarny humor. Fascynujący tytuł z tego samego portalu: „Gdyby nie Smoleńsk, Maria Kaczyńska nadal by żyła, a dziś miałaby urodziny”. Gdyby mój dziadek nie umarł na udar, też nadal by żył, choć nie pamiętam, czy to akurat dziś miałby sto dwudzieste siódme urodziny...

  Na konie(c) coś z niezleżnej.pl: „Zawiniła niska jakość oferowanych koni [Pride of Poland – dopisek mój], prawdopodobnie [podkreślenie moje] spowodowana błędnym programem hodowlanym poprzednich kierownictw stadnin”. Ja bym to jaśniej sprecyzował i bez owijania w bawełnę – to ewidentnie wina Tuska!

  Wczorajszy przegląd wiadomości wprawił mnie w doskonały humor.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Fake news w ordynarnym wydaniu



  Do tego, że takie zjawisko jak fake news zaistniało, powoli zaczynam się przyzwyczajać, uznając, że to cena za istnienie serwisów informacyjnych w coraz popularniejszym Internecie. Jak unikać skutków tego zjawiska, opisała dość dokładnie blogerka, redaktora Iwona Kmita1, i pewnie wielu moich Czytelników z tą treścią się zapoznało. Nic właściwie nie mogę dodać, po za uwagą, że poszukiwanie źródeł jakieś informacji jest stosunkowo żmudne i mało atrakcyjne. Najczęściej ograniczamy się do intuicji, bo im wiadomość bardziej sensacyjna, tym prędzej powinna nam się zapalać czerwona lampka ostrzegawcza. Opiszę taki przypadek, zresztą bardzo świeży.

  Istnieje portal, który pisze o sobie tak: „Mały Dziennik to serwis firmowany przez Małgorzatę i Tomasza Terlikowskich, a prowadzony przy wsparciu i zaangażowaniu jeszcze kilku dziennikarzy i publicystów. Ideę serwisu oddają słowa Małgorzaty Terlikowskiej: Chcemy odważnie mówić o rodzinie, chcemy odważnie mówić o małżeństwie. Chcemy bronić życia – nie boimy się tego! Nie będziemy uciekać od problemów religijnych. Chcemy być głosem bardzo dużej, aktywnej grupy środowisk konserwatywnych i chrześcijańskich"2. I brzmi to obiecująco, bo przecież chrześcijaństwo kojarzy nam się z Prawdą, a między wierszami można wyczytać zapewnienie o rzetelności. O tyle wiarygodne, bo gdy Terlikowscy opuścili Frondę.pl, ta zeszła na przysłowiowe psy, i zapewniam, że nie ma w tym krzty przesady. I oto, na nowo narodzonym „dziecku” Terlikowskich (w czym możesz mój Czytelniku doszukiwać się ironii), trafiłem na news, który wstrząsnął mną dogłębnie. Już sam tytuł jest bulwersujący (Terlikowscy mieli tak od zawsze): „Młodociani muzułmanie uprawiali seks z osłem”3 (sic!)

  Dalej jest już tylko gorzej. Pozwolę sobie zacytować krótki fragment: „Piętnaścioro dzieci w wieku od 7(?) [znak zapytania i podkreślenie moje] do 15 lat trafiło do szpitala, bo osioł, którego zgwałcili zarażony był wścieklizną. Gwałt miał miejsce w Maroku, w Gharb-Chrarda-Béni Hssen, a o sprawie informuje brytyjski Mirror za lokalną gazetą Al-Akhbar. (...) Co ciekawe, w trakcie kuracji bandy, mieszkańcy wioski zabili osła, aby zapobiec innych przed zainfekowaniem”4 (pisownia oryginalna). Sensacja tak nieprawdopodobna, gdyż nie wyobrażam sobie siedmioletniego gwałciciela, że postanowiłem sprawdzić. Google wyrzuciło mi trze strony z podobnym tekstem, w wersji angielskiej jest ich więcej, ale wszystkie pochodzą z jakichś niszowych serwisów. Postanowiłem więc sprawdzić czym jest Mirror, źródło na które powołuje się portal Terlikowskich. Okazuje się, że to typowy brukowiec, który w W. Brytanii słynie ze skandali i... publikowania fake newsów. Znamiennym jest, że na portalu małydziennik.pl, autor (dziennikarz?) tej „rewelacji”, nawet nie miał odwagi ujawnić swojego nazwiska, zastępując je symbolem „oa”, można się jednak domyślać, umieścił go na portalu za aprobatą Terlikowskich, wszak bez nich nic o nas.

  Zastanawia mnie, jaki jest cel takiej ordynarnej fałszywki? Coś mi się zdaje, że powoli zaczyna brakować „paliwa” tym środowiskom, które do tej pory skutecznie straszyły nas uchodźcami. Już nas powoli nie kręcą wieści o masowych gwałtach na Europejkach, nawet zamachy trudno utożsamiać z muzułmanami, skoro wiadomo, że za nimi stoją terroryści Państwa Islamskiego i Al Kaidy. Na domiar złego, okazuje się, że Polacy nie są gorsi, też swoich terrorystów mają. Oto w Bytomiu zatrzymano trzeciego ze sprawców podpalenia hotelu przeznaczonego dla uchodźców w Norwegii5 – a to już fake newsem nie jest. Sprawdziłem.