niedziela, 27 sierpnia 2017

Wencel – poezja czy szczyt kiczu?



  Prawdę mówiąc, nie mam się za znawcę poezji, ściślej, nie jestem jej miłośnikiem, choć urzekły mnie wiersze, przynajmniej większa ich część, Wiesławy Szymborskiej. I to wcale nie dlatego, że przyznano jej Nobla. Niemniej nie mogę nie zabrać głosu, gdy reforma minister Zalewskiej propaguje kicz, wymuszając na uczniach zapoznanie się z twórczością Wojciecha Wencla.

  Może kilka fragmentów jego wierszy1:

Pani Cogito
(...) teraz śpisz ale pilnują cię Judasze
co w tej ziemi zakopali wór srebrników
na monecie księżycowej pełnym blaskiem
świeci twój ateński profil: sprawiedliwość

Przez ziemię
Nie ma zbawienia jak tylko przez ziemię
(...) patrz: już przyciska je wiatr do podłogi
na rynku burmistrz upada na chodnik
i całe miasto kolana ugina
w szkołach cukierniach kościołach melinach
i nikt nie może reguły tej zmienić:
bydło nas depcze pył wzbija się z klepisk
tłamsi nas dusi urabia horyzont
a dzieci nad nim gwiazdy liczą

Epitafium dla Hansa Wintzela
Z Badenii-Wirtembergii do kościerskiej wioski
w roku tysiąc siedemset sześćdziesiątym którymś
rzymski ślub wybielił protestanckie kości
i są ocalone choć wypadły z trumny
ale zanim wieko doszczętnie zmurszało
skazując na gułag piszczele i czaszkę
na wieszaku z wapnia spoczywało ciało
i krew w żyłach grała poślubionej białce (...)

  O tej poezji napisano: „Kunsztowna, wyrafinowana, mistrzowska” – napisano na stronie Prezydenta RP. Nazywa się też często Wencla bardem smoleńskim i Jarosława Kaczyńskiego, ale tu już przykładów nie będzie. Na dziś wystarczy mi tych wersów, częstochowskich rymów i propagowania kiczu. Radzę jednak zwrócić szczególną uwagę na brak znaków przystankowych. Jeśli ktoś myśli, że jest w tym awangarda, to grubo się myli. Tego już próbowano w pierwszej połowie XX wieku i spotkało się z powszechną krytyką. I coś takiego ma przełknąć uczeń (sic!) Pewnie po to, aby wyrobić sobie tą poezją pogardę dla gramatyki. Jest jeszcze jedna cecha tej twórczości – owe ponure metafory i alegorie. To też minister Zalewska oferuje młodzieży. Cóż, katolicyzm, bo też Wencel jest ewidentnie poetą katolickim, chyba powinien być ponury(?). Jest wprawdzie mowa o radości z wiary, ale nawet ta radość ma w poezji Wencla jakiś gorzkawy smak smak memento mori.

  Ktoś może uznać, że moja krytyka jest wyolbrzymiona, spaczona zarówno niechęcią do ideologii PiS jak i przez mój światopogląd. Ale w tej ocenie nie jestem odosobniony, bywają zdecydowanie bardziej krytyczne. Jak chociażby w programie „Tak jest”2 na antenie TVN24, gdzie Manuela Gretkowska, wprawdzie mało przekonująco, mówi o tej poezji jako wręcz o klasycznym przykładzie głupiej grafomanii. W jednym się z Gretkowską zgodzę, gdy mówi o rozmijaniu się z percepcją sztuki i literatury, właściwej dla danej epoki. Bo też poezja Wojciecha Wencla nic ze współczesnymi trendami nie ma. Jest raczej powrotem do czasów... kontrreformacji.

  Na koniec proponuję oświadczenie Rady Języka Polskiego w odpowiedzi na pochwały Prezydenta: Wojciecha Wencla nie można uznać za osobę, która przyczynia się do podnoszenia świadomości językowej Polaków. Nie udało nam się znaleźć wypowiedzi kandydata, które dotyczyłyby języka, które popularyzowałyby wiedzę o polszczyźnie, które wskazywałyby na rolę języka w życiu społeczeństwa. Znaleźliśmy za to bardzo zaangażowane politycznie teksty publicystyczne, które zaprzeczają idei etyki słowa: użyty w nich język zamiast łączyć, dzieli, jest nacechowany pogardą wobec osób myślących inaczej niż autor”.




49 komentarzy:

  1. Nie mam zdania na temat tych wierszy, choć kiczem może bym ich nie nazwał. W kanonie lektur bym ich jednak nie umieścił, są na pewno lepsze przykłady w literaturze.
    Natomiast musiałem kiedyś w szkole przerabiać "Ferdydurke" i zawsze miałem o tym dziele niskie mniemanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy odpowiadałoby Ci określenie "tandeta" jakiego użył Andrzej poniżej?
      Jestem przekonany, że jako uczniowie możemy mieć określone animozje do części wymaganych lektur. To chyba normalne, niemniej tu chodzi o propozycje odpowiedzialnych za dobór tych lektur.

      Usuń
    2. Mam obojętny stosunek zarówno do tej poezji, jak i poniższej odpowiedzi. Natomiast powtarzam raz jeszcze - nie przyszło mi by nigdy do głowy, żeby dawać to jako lekturę w szkołach i to kosztem np. Bułhakowa.

      Usuń
    3. Nie czynię Ci żadnych zarzutów, nawet jeśli nie masz sprecyzowanej opinii na temat poezji Wencla.

      Usuń
  2. Jestem, Zrzędo, skończonym polonistą i to od ponad czterdziestu lat. W swych pracach dyplomowych nie zajmowałem się życiem erotycznym Marii Konopnickiej, lecz teorią metafory.
    Jestem również praktykującym literatem - satyrykiem, autorem tekstów dla potrzeb estrady, tłumaczem klasyki rozrywkowej z czterech znanych mi języków.
    pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Skupiński
    Można mnie zatem uważać za eksperta.
    Poezja p. Wencla wprost poraża wojującą i agresywną tandetą. Tandeta nie tylko zniesmacza, wywołuje obrzydzenie i wkurza, jest o wiele groźniejsza, bo... deprawuje!
    Włączenie tych obrzydliwości do kanonu lektur szkolnych nosi znamiona takiego włąśnie czynu.
    Pani min. Zalewska powinna być za to pociągnięta do odpowiedzialności karnej i to w trybie natychmiastowym.
    Szkoda już ma miejsce i największy problem tkwi w tym, jak ją zlikwidować i, co najważniejsze, posprzątać po niej!
    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam tak zacnego Gościa na moim skromnym blogu. Dziękuję też za sugestie związane z agresywną tandetą, co wydaje mi się określeniem szczególnie trafnym.
      Z zaproszenia skorzystam i odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
    2. Też uważam że to kicz.
      I podpisuję się pod opinią jaką wydał tej poezji Andrzej Art Klater.

      Usuń
    3. Ciebie równie serdecznie witam na swoim blogu :)
      Pozdrawiam i dziękuję za opinię.

      Usuń
    4. Też wżączę się w tym momencie, bo czuję dokładnie tak jak Andrzej i oczywiście ty Asmodeuszu.

      Usuń
    5. Oczywiście miało być WŁĄCZĘ

      Usuń
    6. Przy takiej akceptacji każdy błąd będzie Ci wybaczony :)

      Usuń
  3. Jedyne co mogę powiedzieć- niewymownie się cieszę, że ta reforma nie dotyczy ani mnie ani moich dzieci i wnuków. A jak ona wygląda z perspektywy szkolnej bibliotekarki to zajrzyj, proszę, na:https://hobbyata.blogspot.com, znajdziesz tam dziś napisaną notkę.
    Niewątpliwie wiersze owego człowieka świetnie wpisują się w temat wypracowania "co poeta miał na myśli", co z reguły jest ulubionym tematem wszelakich komisji egzaminacyjnych. Ciekawe czym ten pan wspomaga swój talent?
    Bo np. Władysław Broniewski wspomagał się wysoko procentowymi płynami, ale mimo tego było wiadomo o co chodzi.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Wencel wspomaga się ideami Macierewicza (w kwestii mitologii smoleńskiej), J. Kaczyńskiego (w kwestii polityki autorytarnej) oraz Radiem Maryja (w kwestii ideologii). Mam wrażenie, że przy takiej mieszance nie potrzeba już żadnych innych „dopalaczy” :D
      Mam podobnie, te działania już też nie dotyczą bezpośrednio moich bliskich, następnych pokoleń.
      Pozdrawiam :)

      PS. Zajrzałem i ślad zostawiłem ;)

      Usuń
  4. No cóż Asmodeuszu, PiS-owska ideologia jest na siłę wciskana także do szkół (trzeba przecież jak najszybciej zindoktrynować młode umysły)
    A Wencel...cóż...wystarczy przeczytać jeden z jego felietonów "My, naród Kaczyńskiego", aby poczuć niestrawność.
    Wczytując się w jego "poezję" obawy moje budzi jeszcze jedno, a mianowicie fakt, że owa poezja dość suto naszpikowana jest terminami biblijnymi. Młody człowiek będzie musiał zatem zajrzeć do PŚ, aby dowiedzieć się co autor miał na myśli pisząc np. o Niniwie, Jonaszu czy o Judaszowych srebrnikach. I tu jak mniemam zaczną się schody, gdyż czytanie Słowa Bożego na siłę, na pewno nie będzie czynnikiem zachęcającym do jego studiowania. Przekaz biblijny jest przecież specyficzny, dość trudny dla młodego człowieka. Sama pamiętam mój pierwszy z nim kontakt w wieku 17 lat, gdy czytałam babci wieczorami. Jednak było to czytanie dla samego czytania, gdyż treści biblijne były dla mnie w większości po prostu niezrozumiałe i niestrawne...
    Co do ogołocenia kanonu lektur z prawdziwej literatury, to jestem pewna, że niebawem przejdzie ona do drugiego obiegu. I może wreszcie będzie czytana z prawdziwym zainteresowaniem... chłe, chłe :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam uważam, że czytanie całej Biblii w młodym wieku jest nieporozumieniem. Niemniej myślę, że przez lekcje religii większość doskonale wiedzieć, kim są Jonasz i Judasz oraz z czym jest związana Niniwa.
      Ten drugi obieg to nawet ciekawe rozwiązanie :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ja już nawet nie mam ochoty komentować lektur, reformy itd. Muszę ogarnąć tony podręczników i ćwiczeń dla 600 uczniów, więc na poezję już nie starcza mi sił.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wojciech Wencel wielce zaangażowanym poetą jest. Nie mnie oceniać wysokość lotów jego wierszy. Przeczytałem te co przytoczyłeś i myślę, że więcej nie będę szukał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś jednak kiedyś szukał inspiracji... :D Dobre z Twoim poczuciem humoru.

      Usuń
  7. Nie mam dzieci, więc jakoś specjalnie się na razie nie interesuję tym, co w podręcznikach, ale słysząc "przecieki" o tym w mediach jestem trochę zaniepokojona. Mam na razie poczucie, że jeśli będzie tak dalej, będą kiedyś w przyszłości douczać dzieciaki swoje w domu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi powitać kolejnego gościa, tym bardziej, że zgadzamy się w tym temacie ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. toż to standardowy "prawiersz"! /zakładam, że znasz to określenie, jeśli nie, to w następnym wejściu wyklaruję/... co do reformy Zalewskiej, to wszystko było dla mnie jasne już po wyborach, przynajmniej z grubsza... tyle jest porównań /słusznych zresztą/ podłej zmiany do czasów peerelu, zaś jeśli chodzi o "edukację" to ten wczesny, bierutowski peerel się kojarzy i nie chce inaczej... od zawsze twierdziłem, że tu wcale nie chodzi o zmianę systemu /z 6-3-3 na 8-4/, tylko o zmiany w programie pod ich przykrywką... zresztą jaką przykrywką, wszystko idzie otwartym tekstem, bo pis-lemingi i tak nie widzą, co się dzieje... to się naprawdę w głowie nie mieści, planowa demolka mózgów uczniów na skalę demolki ekosystemu, która właśnie idzie już pełną parą...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma potrzeby się cofać do PRLu. Rządy późniejsze i ich gmeranie w oświacie niczym w swoim rozporze, poczyniły równie ogromne straty - wypuszczając ze szkół masę roszczeniowych osobników z tytułami, którzy niczego sobą nie reprezentowali, a co gorsza pozbawieni byli (i są) twórczego i analitycznego myślenia. Zresztą mają swoją nazwę - wykształciuchy.

      Usuń
    2. Ja tylko w kwestii reformy Zalewskiej. Biorąc pod uwagę fakt, że ta reforma, w sensie programowym i organizacyjnym, ma jednak swoich zwolenników, trudno ją jednoznacznie potępić, choć osobiście jestem bardzo do niej krytycznie nastawiony. Mam ku temu kilka przesłanek. Wymienię jedną. Powrót do systemu 8+4(5) polaryzuje w sensie negatywnym zdolności osobnicze uczniów, bo schemat gimnazjum-liceum łatwiej kategoryzuje zdolnych i przeciętnych uczniów. Sam mam doświadczenie siedmioletniej szkoły podstawowej i dobrze wiem, jak różne było moje zapatrywania na naukę, w różnych okresach czasu edukacji. De facto liczył się tylko ostatni rok szkoły podstawowej, przy czym opinia wychowawczyni, raz wyrobiona, właściwie nigdy nie ulegała już zmianie. Jeśli w trzeciej klasie byłem nieudacznikiem, takim pozostawałem do końca, bez względu na poprawę ocen w ostatnich klasach.
      Myślę, że wartość reformy będzie można ocenić dopiero po kilkunastu latach, przy czym mam poważne wątpliwości, czy ta ocena będzie chociaż tylko dobra. Żal tylko tych, którzy będą przedmiotem tego eksperymentu, jeśli okaże się zły.

      Usuń
    3. pisząc o zmianach programowych miałem raczej na myśli kwestie ideologiczne wciskane uczniom do głowy w ramach ich wychowywania, czyli kształtowania pewnych założonych z góry postaw, poglądów i zachowań... co prawda podczas edukacji nie sposób uniknąć elementu wychowywania /sam regulamin szkolny jest takim przykładem/, niemniej jednak uważam, że powinien być on redukowany do absolutnego minimum... no tak, ale naiwnie, idealistycznie zakładam w miarę normalne państwo, niestety państwo zarządzające obecnie tym krajem trudno za takie uznać... wierzę jednak w dzieciaki, że szkolna indoktrynacja nie ogłupi wszystkich, że na wiele z nich zadziała jak szczepionka... tak jest obecnie z lekcjami religii /tej "jedynej słusznej"/, choć zadaję sobie sprawę, że po reformie tym dzieciakom będzie trudniej /vide np. obecny program WDŻ/...
      ...
      moje doświadczenia są dość nietypowe... podstawówka jeszcze jako tako, była dla mnie wdzięcznym poligonem do ćwiczenia sztuki nie poddawania się przeróżnym zabiegom wychowawczym, lawirowaniem wśród bezsensownych zakazów i nakazów tworzonych przez system... za to w liceum miałem luz, bo była to specyficzna, eksperymentalna szkoła z ekstra rozszerzonym programem matematyki, nauczali jej pracownicy naukowi i celem był rozwój ucznia, samodzielne myślenie... co prawda innymi przedmiotami zajmowali się już zwykli belfrzy, ale wśród nich również było nieco luzaków... mimo to również nieco narzekaliśmy, że szkoła nas ogranicza, pozbawia własnego zdania, ale tak sobie myślę, że trochę nam się w dupach już przewracało, bo wcale nie było tak źle... zresztą uczniowie byli rozmaici, pamiętam chłopaka, który miał plany zapisania się do partii /PZPR/, ale on akurat pochodził z takiej rodziny, już od początku miał napaprane w głowie, bo szkoła zbytnio się nie zajmowała indoktrynacją ideologiczną...

      Usuń
    4. Tu się z Tobą zgodzę, też mam przeświadczenie o ideologicznym wciskaniu pewnych, nie do końca obiektywnych wartości, tak jakby tego było za mało w „słusznych” mediach (telewizja publiczna). Czy wszyscy uczniowie będą odporni? Mam obawy, bo wiem, że był okres (tylko w szkole) kiedy komunizm wydawał mi się jedynie słuszny. Dopiero sprostował mnie jeden gorliwy milicjant, uderzeniem pałą w plecy. Tyle, że odwrotnie niż Ty to odbierasz, wydaje mi się, że w technikum ta ideologiczna papka była mi wciskana intensywniej, zarówno na lekcjach polskiego przez dobór lektur, na lekcjach historii i WoŚP (nie mylić z WOŚP) – wiedza o świecie i Polsce, poprzez przysposobienie wojskowe, a na obowiązkowych marszach 1 maja skończywszy, które poprzedzały pogadanki i ćwiczenia.

      Usuń
    5. @A...
      u mnie to był PNOS i PO /te nazwy się ciągle zmieniały... na PO akurat świetnie się bawiłem, piątkę /skala 2 - 5/ na świadectwie sobie wystrzelałem na strzelnicy /nawet do jakichś zawodów się zakwalifikowałem/, po drodze jeszcze była piątka za zwięzłą wojskową odpowiedź w zeszycie do ćwiczeń /cytuję/: "kompas służy do wyznaczania północy posługując się nim"... a tak w ogóle, to peowiec mnie zwalniał zawsze z połowy lekcji, była ostatnia, a ja mogłem zdążyć na trening /zapasy, styl klasyczny/... raz go kiedyś zagiąłem pytaniem, czy gdy położymy mozdzież na boku, to czy trajektorią będzie krzywa balistyczna w płaszczyźnie poziomej, równoległej do gruntu...
      niewiele pamiętam z PNOS, ale któregoś dnia mój kolega, którego matka udzielała się KOR wpuścił się z nauczycielem w ostrą dyskusję i został wyrzucony z klasy... ale sprawie ukręcono łeb...
      po prostu, jako zdolny matematycy, cenne talenty, mogliśmy robić co chcieliśmy w temacie sprawiania problemów wychowawczych, bo i tak nauczyciele matematyki /niektórzy sławy światowe/ bronili największych rozrabiaków, szef eksperymentu miał więcej do powiedzenia, niż dyrektorka szkoły...
      aha, akademie, pochody 1-majowe albo czyny społeczne miały rzecz jasna miejsce, ale urwać się z nich nie stanowiło najmniejszego problemu...
      ...
      jednak wbrew pozorom, w większości stanowiliśmy dość karne, zdyscyplinowane grono, zwłaszcza na lekcjach matematyki, ale było to jakoś tak samo z siebie, takie były relacje z owymi matematykami, którzy prowadzili te lekcje na luzie, według własnych reguł gry, a my naprawdę chcieliśmy się tej matematyki uczyć... po prostu specyficzna szkoła i specyficzni ludzie, tak uczniowie, jak i kadra...

      Usuń
    6. Sam ma pełno szkolnych anegdotek w zanadrzu. Może się kiedyś skuszę, bo pewnie innych nie zabrakłoby w komentarzach. Mógłbym może pobić mój dotychczasowy rekord :) Tu nie mogę się powstrzymać od jednej. Na owych lekcjach WoŚP zadano mi napisanie referatu o rewizjonizmie zachodnio-niemieckim (wtedy istniało poprawne NRD). Nie miałem serca do tego tematu i go olałem, za co dostałem słusznie niedostateczny. Nauczycielka mi tego jednak nie zapomniała. Na maturze padło pytanie: „Kim byli Hacha (fonetycznie haha) i Czaja?”. Nie miałem zielonego pojęcia i załamany postanowiłem zakpić. „Hahaha, proste, Czaja to bramkarz GKS Katowice” (Piotr Czaja). Gdyby cała komisja egzaminacyjna nie ryknęła śmiechem, pewnie maturę musiałbym powtarzać. Wyjaśnię: Hacha to przedwojenny prezydent Czechosłowacji, również w okresie aneksji do hitlerowskich Niemiec, Czaja to Polak, w tym czasie rewizjonista w RFN, optował za przyłączeniem Śląska do Niemiec.

      Usuń
  9. Wojciech Wencel - kim jest, czym się zajmuje?
    Te pytania postawiłam przed sobą, zanim zabrałam się za komentowanie wpisu. Im więcej materiałów poznawałam, tym miałam większe wątpliwości co do jednoznacznej oceny jego twórczości. Nie jestem polonistką, nie mogę więc uzurpować sobie prawa do oceny eksperckiej kogoś, kto jest polonistą - samodzielnym pracownikiem naukowym. To jeszcze stosunkowo młody człowiek o pokaźnym dorobku twórczym. Mogę śmiało powiedzieć, że jest autorem zaangażowanym w sferze społeczno- religijnej. Czy to może umniejszać jakości warsztatu? Wystarczy tylko wejść na jego blog (wojciechwencel.blogspot) - żeby uchwycić zróżnicowany poziom pisarstwa.
    Nie wiem, jakie utwory W.W. zostały wybrane do analiz szkolnych, ale wiem, że TY-Asmo nieco tendencyjnie dokonałeś wyboru cytowań.
    Co do warsztatu... Współcześni poeci nie mają problemu z interpunkcją, przeważnie jej nie stosują. Ważne, żeby w tym zakresie,byli konsekwentni. Obecnie znacznie zredukowano miejsca, w których stawiamy przecinek, zmieniły się zasady przynależne innym znakom interpunkcyjnym, zachowanie pisowni wielką i małą literą - oczywiście w odniesieniu do poezji, pisanej wierszem.
    Postawy wobec twórczości W.W. mogą być porównywalne do postaw wobec twórczości Rymkiewicza z ostatniego okresu. Dostrzegam w tym przeniesienie (z ogólnej postawy literatów wobec zaangażowania politycznego) negatywnych emocji na wartość dzieł niektórych twórców.
    Nie chcę gloryfikować dzieł W.W. - nie chcę wypowiadać się, czy zasługują na zaszczyt bycia w spisie lektur szkolnych. Wiem, że dobór lektur szkolnych jest w jakimś stopniu uzależniony od opcji politycznej, która "reformuje system szkolny". Pamiętam, w jaki sposób w powyższym zakresie, manipulował Roman G. a przed nim inni. Trudno postawić tezę, że w przyszłości nikt nie będzie ingerował w tę sferę budującą świadomość młodego pokolenia.
    Warto wspomnieć, że obecnie w naszym kraju jest więcej poetów, niż czytelników - ale tylko niektórzy są dostrzeżeni. Nie wszyscy piszący mają opanowany warsztat, niektórym chodzi o określony przekaz treści, o zarys problemu, który trudno przekazać w innej formie. Dobór formy jest prawem każdego piszącego, nie wszyscy przecież mają w zamiarze zdobywanie nagród, wielu piszących zadowala się tym, że ich myśli dotrą bodaj do kilkuset osób. Do tej grupy należę również i ja. Przedkładam treść nad formę - niech mi wybaczą "rzeczoznawcy"!

    Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ninelnsg5. Ode mnie owacje na stojąco za ten wyważony komentarz.

      Usuń
    2. Podoba mi się zarzut o tendencyjność, której się nigdy właściwie nie wypierałem, tak mam i przypuszczam, że wielu innych również. Tylko nasuwa mi się w związku z tym wniosek, że W. Wencel jest jeszcze bardziej tendencyjny ode mnie. I to nie tylko na płaszczyźnie literackiej, ale również polityczno-ideologicznej. Wystarczy prześledzić jego życiorys.

      Mam też mieszane uczucia, co do owej interpunkcji. Pozwolę sobie na wiersz(yk) Wiktora Kwiecińskiego:

      „Interpunkcja się schowała
      Dość już miała narzekania

      Przecinek wtem został dziewiątką
      Kropka razem z O się zrosła
      Myślnik wraz uciekł do H
      Pytajnik zamienił się w hak
      A dwukropek z nawiasami
      Jakże sprytnie się przebrali
      Tworząc pulchną twarz z oczyma
      Nawet słownik ich nie schwytał

      Lecz wkrótce ludzie błagali
      By wróciły wszystkie znaki
      Bo za choćby złota górę
      Nie szło się z kimś porozumieć”.

      Przytaczam, bo to również moja, tendencyjna opinia o takich trendach. Będę bardziej okrutny. Trzeba by się tylko zastanowić, czy wolimy, jako czytelnicy, odbierać poezję autorów świadomych lub... śmierdzących leni. Nie, nie jestem zatwardziały tradycjonalistą i nie mam nic przeciw awangardzie, o ile owa awangarda nie jest totalnym przegięciem. I tu proponuję Ci jeszcze raz przeczytać opinię Rady Języka Polskiego, grona (w mojej opinii) w znacznej mierze obiektywnego. Polecam również treści zawarte na ich oficjalnej stronie: http://www.rjp.pan.pl/. Doskonała lektura.

      Jeśli idzie o Twoją twórczość, pewnie pamiętasz, że zawsze miałem problemy z jej odbiorem, czego Tobie akurat nie mam za złe z dość prozaicznych powodów. Po pierwsze, mam możliwość w każdej chwili poprosić o wyjaśnienie, po drugie, nie zauważyłem u Ciebie parcia na bycie... uznaną poetką (nawet jeśli takie marzenia masz). Bo ja nikomu nie bronię eksperymentowania, pod warunkiem, że nie próbuje przekuć owych na... obowiązujące normy.

      Pozdrawiam pięknie i chętnie w tym temacie jeszcze podyskutuję, choć niczego nie wymuszam.

      Usuń
  10. Nie znam gościa, ale powiem za mnoim ulubionym pisarzem Żulczykiem, aby nie podniecać się tak doborem lektur, bo przecież nie czarujmy się, tylko 5procent młodej populacji czyta lektury, więc po co ten szum....
    Mój syn w kwestii książek opiera się na moim guście i ciesz mnie to niezmiernie.
    Ktoś napisał że nie lubił Ferdydurke, mogłabym rzec fo pa, toż to o manipulacji, upupianiu...
    Nie zrobię tego, bo o gustach się nie dyskutuje😁😀😂
    Bo wiesz
    Bo tak po cichu przyjdzie śmierć
    Wejdzie bez pukania
    Zabrudzi dywan ostatkiem zimy
    W toalecie pozostawi smród kaca
    Usiądzie z Tobą do kolacji
    I nawet uśmiechnie się szeroko
    Wystawiając przestrzelone dziąsła do fotografii na drogi marmur
    Utuli Cię do snu namiętnością
    Szepcząc, że kocha bezwarunkowo
    Po czym wstanie zabierając ze sobą Twój orgazm
    To będzie sztywne pożegnanie...
    Nie wszystek umrę to dla Ciebie
    Pozdrawiam
    goodmorning73.blogspot.com
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu chyba nie chodzi o samo czytanie lektur ile o to, że nauczyciel(ka) będzie musiał(a) taka poezję na lekcji przerabiać, a wtedy na jeden czy dwa wiersze trzeba będzie uczniowi spojrzeć.
      Nie wiem jak mam traktować ten wiersz? To ta obiecana dedykacja, czy przykład awangardy w poezji?
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Jeżeli ma się chęci wykorzystać można nie tylko dostępny materiał, ale i przekaz.Rzecz w poezji rozbija się o interpretację.
      Jeżeli faktycznie czytałeś że zrozumieniem Szymborską, to powinieneś być tego świadomy.

      Zdumienie
      Czemu w zanadto jednej osobie?
      Tej a nie innej? I co tu robię?
      W dzień co jest wtorkiem? W domu nie gnieździe?
      W skórze nie łusce? Z twarzą nie liściem?
      Dlaczego tylko raz osobiście?
      Właśnie na ziemi? Przy małej gwieździe?
      Po tylu erach nieobecności?
      Za wszystkie czasy i wszystkie glony?
      Za jamochłony i nieboskłony?
      Akurat teraz? Do krwi i kości?
      Sama u siebie z sobą? Czemu
      nie obok ani sto mil stąd,
      nie wczoraj, ani sto lat temu
      siedzę i patrzę w ciemny kąt
      - tak jak z wzniesionym nagle łbem
      patrzy warczące zwane psem?

      Usuń
    3. Zauważ ile treści można zawrzeć w pytaniach retorycznych. I do tego puenta. I żadnych pytań "co Autorka miała na myśli". Absolutne mistrzostwo świata!

      Usuń
    4. " Zdumienie
      Czemu zanadto w jednej osobie???""
      W poezji najpiękniejsza jest możliwość interpretacji.
      Ile osòb , tyle opinii..
      Sądzę że tego powinna uczyć dobra szkoła

      Usuń
    5. Akurat jestem zdania, że Szymborska nie pozwala na zbyt wiele interpretacji. Nawet to pierwsze pytanie. Nigdy nie chciałaś choć na chwilę być kimś innym, nie tyle w sensie „ja” ile postaci?
      Pewnie z powodu konieczności zrozumienia tego, co poeta chciał nam przekazać, zatraciłem zamiłowanie do tej formy twórczości ;)

      Usuń
  11. Asmodeuszu!
    W tym roku wydałam książkę - utwory są pisane wierszem. Znalazło się w niej 226 tytułów, dotyczących problemów egzystencjalnych człowieka. Priorytetem były dla mnie treści, do warsztatowych wymagań nie pretenduję, nigdy też nie przyszło mi do głowy, żeby myśleć o sobie w kategorii "literat" czy "poetka". Zrobiłam to z myślą o bardzo wąskiej grupie moich znajomych, niekoniecznie o szerszym gronie czytelników. Można powiedzieć, że wystawiłam swój wizerunek na nieprzewidywalną falę oburzenia ze strony specjalistów. Taki miałam zamiar, tak też zrobiłam - od pierwszych czytelników wiem, że nie żałują przeznaczonego czasu, warsztatu nie dotykają (może też się na tym nie znają - hm...) Większość tytułów jest Tobie znanych, dokonałam wyboru według własnego klucza, trochę przeredagowałam, całość ujęłam w cztery części...
    Kiedyś podałam na blogu swój adres poczty - nsg5@wp.pl Jeżeli będziesz chciał wymienić poglądy na jakiś temat - zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje szczere gratulacje, choć treści wydanej książki nie znam. Nie mnie oceniać, kto z jakich powodów decyduje się na wydawanie własnych treści i w jakiej formie. Rozumiem, że spełniłaś swoje ambicje i jak dla mnie, to już jest dostateczny powód do uznania.

      Mam w swoim „dorobku” kilkanaście recenzji, publikowanych tu i ówdzie, ale też nigdy nie podjąłbym się recenzowania poezji. Nie czuję się na siłach. Poezję Wencla uważam za wyjątkowo niedobrą, dlatego swoją opinię, nie recenzję, umieściłem li tylko na blogu. Tu wszak wszystko wolno.

      Przy okazji, nie wiem czy dobrze kojarzę, rozumiem, że zawieszenie bloga było związane z wydaniem książki(?). Twój mail zapamiętam i pewnie się odezwę.

      Usuń
  12. Z prowadzenia blogów zrezygnowałam (może kiedyś wrócę do tej formy) dlatego, że nie traktowałam tego zbyt poważnie, raczej jako rodzaj odskoczni. Po jakimś czasie "zawstydziłam się" i zamknęłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się wydawało, że prowadzenie bloga jest właśnie forma pewnego luzu, forma odskoczni od spraw poważnych, mających istotne znaczenie w naszym życiu. Taka pisarska wprawka. Przecież sama piszesz, że część materiałów do książki wzięłaś z blogu.
      Zapewniam Cię, że inni, bez wskazywania palcem kogokolwiek mają zdecydowanie większe powody do wstydu. Tylko nie wiem czy to dostateczny argument, takie oglądanie się na innych. Pewnie zauważyłaś, że na blogu wciąż tkwi link do Twojego, choć nieczynny. Łudzę się nadzieją :)

      Usuń
    2. Z tej nadziei zrodziła się rzeczywistość.
      Jestem na: DOTYK CZŁOWIEKA.suplement.blox.pl

      Usuń
    3. Coś w tym adresie jest nie tak :( Spacja(?) "Ł"(?)

      Usuń
  13. Bardzo szanuję Andrzeja Art Klatera, po jego komentarzu nie powinnam zabierać głosu. Nie wiem czy zauważyłeś, ale w wierszach poetki, o której pisałam niedawno też brak znaków interpunkcyjnych. O poezji W.Wencla nie będę się wypowiadać, bo żaden ze mnie krytyk. Jednak jest wielu wybitniejszych Polaków, których twórczość i postawę moralną możemy propagować włączając ją do kanonu lektur. Zastanawiam się czy to dobrze czy źle, że nie czuję się ZAWSTYDZONA faktem prowadzenia bloga. Nie zgadzam się z Twoją opinią wyrażoną w zdaniach:" De facto liczył się tylko ostatni rok szkoły podstawowej, przy czym opinia wychowawczyni, raz wyrobiona, właściwie nigdy nie ulegała już zmianie. Jeśli w trzeciej klasie byłem nieudacznikiem, takim pozostawałem do końca, bez względu na poprawę ocen w ostatnich klasach." Wszystko zależy od tego jaką osobą była(jest) wychowawca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję sprecyzować ten brak znaków przystankowych, aby można było zrozumieć, o co mi w tym wszystkim chodzi. Teoretycznie my podświadomie jesteśmy w stanie sami uzupełnić takie braki, często nawet nie zauważamy błędów typu literówka. Wszystko jest ok do czasu, gdy zdanie mieści się w jednym wersie, lub kilka wersów tworzy całość. Problem występuje wtedy, gdy nie znamy końca zdania zawierającego jakąś myśl i nagle, wręcz niespodziewanie wpadamy w inne zdanie. Jeszcze gorzej, gdy odnosi się do innej, nowej myśli. Wtedy jesteśmy zmuszeni do szukania końca i początku zdań, gubiąc przy tym rytm (jeśli istnieje), sens i znaczenie czytanych treści. Do sławetnego „co autor miał na myśli” dochodzi konieczność budowania gramatyki, o której autor(ka) zapomina lub celowo jej unika. Wystarczy prosty eksperyment. Usuńmy z rozbudowanego akapity, napisanego prozą, wszystkie znaki przystankowe. Tego się nie da czytać. Przewaga poezji wynika z budowy: wersów i zwrotek, ale tylko wtedy, jeśli te wersy i zwrotki stanowią jakąś harmonię i poszczególne zdania (myśli) w tę harmonię się wpisują.

      Wolno Ci się nie zgadzać, ja to odczułem na własnej skórze, choć pewnie faktycznie jest to zbyt daleko posunięte uogólnienie. Ale nie byłbym sobą, gdybym owego „ale” nie miał. Już nie tylko w szkole, nawet w życiu codziennym. O ile łatwo zmienić o kimś opinię z dobrej na złą, o tyle zmiana w drugą stronę już nie jest tak prosta. Potrzeba nam dużo czasu na zweryfikowanie złej opinii, a i tak jeszcze dłużej towarzyszyć jej będzie daleko posunięta ostrożność.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Może nie nazywajmy tych słów co niby wierszem być mają ,poezją

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kicz, tandeta, głupia grafomania - zwał jak zwał, niemniej ma formę poezji, choć i mnie się serce burzy.

      Usuń
  15. Podpisuję się pod Andrzejem Klaterem !
    Kicz do potęgi entej.
    Wiersz bez rymów i znaków interpunkcyjnych to wiersz tzw.biały.
    Większość wspólczesnych poetów tak pisze.
    Nagromadzenie metafor służy Wenclowi do pokazania swojej erudycji.

    OdpowiedzUsuń