środa, 13 września 2017

Socjalistyczna Republika Niebiańska



  Pewnie są ciekawsze tematy, bo to i „afera bilbordowa” w walce z polskimi sądami, i akcja reparacji od Niemiec, czy wreszcie absolutne novum J. Kaczyńskiego – marzenia o wyspie wolności. To ostatnie szczególnie mnie kusiło w kontekście ostrej odpowiedzi Krystyny Jandy na ten pomysł. Może następnym razem. Postanowiłem w ostateczności skupić na innym, mniej medialnym wydarzeniu, którego skutków jeszcze nie znam.

  Tytuł notki może mylić, bo tym razem nic o „państwie wyznaniowym”, a raczej o tym, co się w naszym, polskim Kościele dzieje. Wprawdzie ostatnie wypowiedzi hierarchów (choć nie wszystkich) stoją w niejakiej kontrze do rządów PiS, ale ja mam wrażenie, że to tylko pic na wodę fotomontaż. Taki sygnał do papieża, że Episkopat stoi za nim murem, choć ten mur de facto bardziej rozdziela niż łączy. Weźmy dwa wydarzenia. Pierwsze, to odstąpienie od postępowania prokuratorskiego wobec byłego już kapłana J. Międlara. Wprawdzie nastąpiło to na osobiste (sic!) polecenie pierwszego wiceszeryfa wymiaru sprawiedliwości, ale tajemnicą poliszynela jest to, jaki wpływ na ten wymiar, jak i na cały polski rząd ma dyr. T. Rydzyk, przypomnę, kandydat na przyszłego papieża z ramienia pewnych fanatycznie ortodoksyjnych środowisk katolickich w Polsce. Tym bardziej znamienne jest rozpoczęcie procedury sprawdzającej wobec dominikanina o. Pawła Gużyńskiego za sprawą donosu innego przedstawiciela tego zakonu, o. prof. Andrzeja Potockiego. Warto przytoczyć fragment tego donosu: „Z rosnącym niepokojem obserwuję od lat medialną aktywność naszego Współbrata o. Pawła Gużyńskiego. Gorszące bywają jego wypowiedzi kontestujące opinie i działania Episkopatu Polski, wypowiedzi obraźliwe wobec wielu Księży Biskupów, zarzuty tępoty u ludzi Kościoła”.

  Fakt, o. P. Gużyński nie zawsze pochlebnie mówił o Episkopacie i działaniach niektórych księży katolickich. Jednak jego największym „grzechem” jest to, że wypowiadał się na antenie TVN24 i publikował na stronach „Wyborczej”, co jest już wręcz niewybaczalne. Wróćmy jednak do owych gorszących wypowiedzi. Weźmy dla przykładu: „Także w Kościele są tacy, którzy zamiast służyć, myśleć o innych, wysługują się nimi. To karierowicze, przywiązani do pieniędzy. Iluż widzieliśmy takich księży, biskupów. To smutne, prawda?”, oraz: „Kiedy Kościół jest zamknięty sam w sobie, kiedy czasem zachowuje się jak aferzysta, nie można powiedzieć, że pełni posługę, że jest na służbie, ale że wysługuje się innymi. Nie można mówić o ubóstwie i żyć jak faraon”. Ja bym się nie dziwił, że takie opinie mogą o. prof. A. Potockiego denerwować i pewnie chętnie zażądałby nie tylko zamknięcia ust je wypowiadającemu, ale i wykluczenia z Kościoła. Tu tylko drobne sprostowanie, te słowa nie wypowiedział „podejrzany”, ale sam... papież Franciszek. Potępiany O. A. Gużyński aż na taką krytykę Kościoła jeszcze się nie zdobył. Równie znamiennym jest fakt, że ów donosiciel, o. prof. A. Potocki swego czasu mocno bronił J. Międlara, kiedy ten był jeszcze duszpasterzem polskich nacjonalistów.

  W tym kontekście nie dziwią słowa publicysty Stanisława Michalkiewicza (cytuję w pewnym skrócie): „Obawiam się, że odtworzy się ruch księży, tym razem już nie patriotów, ale postępowych demokratów, którzy będą krzewić nieubłagany postęp już nie tylko na ziemi, ale będą również lansować przemianę Królestwa Niebeskiego na Socjalistyczną Republikę Niebiańską” (sic!) Zdaniem St. Michalkiewicza obecnie jesteśmy świadkami działań duchownych „zwerbowanych przez Wojskowe Służby Informacyjne już w tzw. wolnej Polsce, którym podoba się demokracja, której „z chrześcijańską ortodoksją pogodzić niepodobna bez potężnego dysonansu poznawczego”. I ja się znów nie dziwię. Jeśli jakieś słowa  prawdy o polskim Kościele bolą, trzeba im nadać koniecznie charakter komunistycznej nagonki sterowanej przez Kreml i Berlin (trudno się zdecydować, gdzie jest więcej komunizmu) na jedynie słuszny kierunek prawicowego, fundamentalistycznego i narodowego Kościoła. To jest wypróbowana metoda w IV RP. 


PS. Część notki jest oparta na blogu Mirosława Makowskiego „Głosisz dobrą nowinę. Milcz!” - http://makowski.blog.polityka.pl/2017/09/11/glosisz-dobra-nowine-milcz/



20 komentarzy:

  1. Na początku zauważmy, że kościół nie jest instytucją demokratyczną - i jeśli ma ktoś odmienne zdanie od przyjętej weń polityki, powinien się zastanowić nad sensem swojej doń przynależności - a nie latać po mediach jako "Ojciec" Gużyński i afiszować się z odmiennymi poglądami - bo o to przecież chodzi - kościół jest przeciw aborcji, Gurzyński już niekoniecznie. Gurzyńskiemu zresztą jest o wiele bliżej do skrajnie innych organizacji niż kościół, czego przykładem choćby poniższa wypowiedź:

    "Na gruncie Ewangelii, przemoc w każdej formie jest niedopuszczalna. Ale Kościół nie poda ręki bitemu dziecku, bo musiałby stanąć w jednym rzędzie z feministką. Skoro „gender”, to już nie możemy być przeciwni przemocy. Żeby przypadkiem się nie ubrudzić. To idiotyczna postawa."
    Z drugiej strony Gurzyński w Woodstoku mówi: "Już nie jesteśmy tym, kim być powinniśmy, czyli ludźmi poza strefą bezpośredniego sporu politycznego, co odbiera nam możność bardzo często swobodnego działania. Ja, jako ksiądz, powinien wychodzić i móc mówić swobodnie, zarówno do ludzi, z prawej, lewej strony, w centrum, gdziekolwiek. Bo przekaz ewangeliczny nie jest przekazem politycznym" (http://www.tvn24.pl)
    Jak się ma do tych słów obecność zakonnika w mediach i jego komentarze czysto polityczne - doprawdy nie wiem.


    Cytat pierwszy pochodzi z listu otwartego o. Potockiego do Ojca Prowincjała Pawła Kozackiego - a z racji tego że zakonnik występuje przeciwko o. Gurzyńskiemu z otwartą przyłbicą i publicznie - radzę dokształcić się wedle słownika co oznacza słowo "donos", zanim użyjesz go w takim kontekście.

    Dalsze cytaty nie są treścią listu Potockiego, więc na jakiej podstawie je z nimi wiążesz? A sam na to nie wpadłeś - wziąłeś to z bloga Jarosława Makowskiego, jak większość zresztą tekstu, który opublikowałeś jako swój, po nieznacznych zmianach stylistycznych.

    http://makowski.blog.polityka.pl/2017/09/11/glosisz-dobra-nowine-milcz/

    Nieładnie panie Asmodeusz i to bardzo nieładnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od końca. Prawda, notka jest oparta na treściach z blog Makowskiego, to że brak wzmianki na ten temat wynikło z niedopatrzenia. Dobrze wiesz, że zawsze podpieram się odniesieniami do treści zapożyczonych. Piszę w Wordzie i przenoszę gotowy tekst na blog za pomocą kopiuj-wklej, dlaczego nie skopiowałem całości, nie wiem. Ale już poprawiam… a za uwagę, mimo że kąśliwa, dziękuję

      Donos za Wikipedią: „Prócz donosów ściśle poufnych zdarzają się także donosy drukowane w formie artykułu publicystycznego – donosy drukowane chęć wywołania użycia sankcji wobec osoby oskarżanej wzmacniają poprzez wywieranie nacisku na opinię publiczną”.

      Zapytam, czy Gużyński (nie Gurzyński) kiedykolwiek kwestionował hierarchiczność Kościoła? Dodam też, że bardziej wypowiada się na tematy społeczne a nie polityczne. Sam przytaczasz właściwe słowa (TVN24).

      Usuń
    2. No... powiedzmy że uznaję. :)

      "Głównym pasterzem został teraz prezes rządzącej partii. Od dawna zwracam uwagę, że on się zajmuje reinterpretacją różnych idei chrześcijańskich - najpierw pan prezydent Duda próbował coś mówić o miłosierdziu, ale pan prezes zrobił wykładnię miłosierdzia po pisowsku."

      "To irytująca maniera wielu polityków - całkiem niedawno pani premier - jest wchodzenie w ton kaznodziejski. Ta jej wypowiedź w Sejmie na temat migrantów i krzyczenie do Europy, żeby wstała z kolan, bo będzie płakała po swoich dzieciach. Wcześniej Duda. Nauczyli się tego tembru głosu, ale nic z tego nie rozumieją."

      Jeżeli to nie jest wypowiedź polityczna, to już nie wiem co nią jest.

      Co do donosu zasugerowałem skorzystanie ze słownika a nie Wikipedii, gdzie ktoś wybełkotał coś bez związku, gdyż wychodzi z tego, że jakikolwiek krytyczny artykuł wobec kogoś jest publicznym donosem. Poza tym donos, już nawet niech on będzie publiczny - jest denuncjacją kogoś, wyjawieniem czegoś, co nie jest ogólnie znane - tymczasem wypowiedzi Gużyńskiego są ogólnie znane.

      Gużyński... jakież to swoją drogą antyortograficzne nazwisko, z trudem opanowałem się żeby nie napisać "Górzyński"

      Usuń
    3. Dzięki :)

      Ja bym tego nie nazwał wypowiedzią polityczną, a jedynie oceną moralną polityków. Przecież on, w odróżnieniu od hierarchów niczego im nie wskazuje, nie nakazuje. Owszem, za takie można by uznać te wypowiedzi (coś mi się zdaje, że były), gdyby gloryfikował demokratyzm i piętnował konserwatyzm prawicowy.

      W słowniku JP jest: „zgłoszenie do władz, zwykle tajne, o dokonaniu przez kogoś jakiegoś wykroczenia lub przestępstwa”, dla mnie istotnym jest owo „zwykle”, czyli nie zawsze tajne. Wśród synonimów donosu są i takie: przypisanie winy; skarga; wniesienie oskarżenia; zarzut; zażalenie – a te formy też nie muszą mieć charakteru tajności.

      Próbowałem znaleźć źródłosłów guży – to mała kuchnia, ale nie mam pewności.

      Usuń
    4. Ech... widać wszystko jest względne - zarówno rozumienie donosu, jak i wypowiedzi politycznej.

      Usuń
  2. No cóż, zaistniała sytuacja była
    do przewidzenia. Wymienieni bracia
    zakonni mają zupełnie inne poglądy
    - szkoda, że nie dążyli wcześniej
    do wymiany poglądów w zaciszu murów
    zakonnych(a może próbowali nieskutecznie?)
    Muszę przyznać, że O.G. rozkręcał się
    w swoich wypowiedziach ruchem jednostronnie
    przyspieszonym. Odnosiłam wrażenie,
    że chce, by wydalono Go z Zakonu,a przecież
    pełnił tam jakąś znaczącą rolę.
    Nie chodzi mi o to, że Jego wywody
    były kłamliwe, a jedynie o to,
    że nie przystawały do powagi
    "ortodoksyjnego kościoła"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy odmienne zdanie na temat tego, co wolno a czego nie wolno zakonnikowi. Jeśli jednak ma on pełnić misję apostolską, powinien odnosić się do wszystkich aspektów moralnych, nawet jeśli są krytyką samego Kościoła. Zauważ jak dużo wiernych odchodzi od tej ortodoksji, która powoli acz systematycznie nie nadąża za zmianami społeczno-kulturowymi w świeci. Kościół bije na alarm z powodu sekularyzacji, o której pisałem na blogu Świętoszka, a jednocześnie się do niej przyczynia.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Gryzą się między sobą. Dziwne, że robią to publicznie... Widocznie też mają parcie na szkło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kościół i zakon to dwie odrębne sprawy.
    Rzecz w tym, że skupia mnóstwo ludzi, nie Bogów, a przeciętnych śmiertelników. Pamiętajmy, że nic tak skutecznie nie zmienia homosapiensa, jak otoczenie i mamona.
    Moim idolem jest ks Jan Kaczkowski. W " Życie na Petardzie" pokazuje, że miłość do Boga , to miłość do bliźniego. Jeszcze jedno, on nie osądza, on żyje zgodnie z zasadami jakie sobie wyznaczył - zasadami człowieka i to chyba drogowskaz dla wszystkich. Nie sądzisz Asmodeusz?
    https://goodmorning73.blogspot.com/
    https://zolza73.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nie znam ks. Kaczkowskiego i nie potrafię się wypowiedzieć na temat jego twórczości.
      Jeśli chodzi o ten drogowskaz – życie zgodne z zasadami człowieka – to ja się pod tym podpisuję, choć uważam, że do tego nie jest potrzebny Bóg.

      Usuń
    2. Tobie pewnie nie, ale uszanuj, że dla pewnych ludzi Bóg jest drogowskazem. To z pewnością nie łatwe, być dla drugiego człowieka, bo o to w tym wszystkim chodzi Asmodeusz, a kościół tworzą tylko ludzie, tacy sami, może i gorsi, jak Ty i ja.
      Stąd te konflikty. Ksiądz Kaczkowski w pracy z umierającymi ludźmi wykorzystywał znakomite narzędzie, ludzi, którzy śmierć mieli za nic. Młodych, zadufanych, często skreślonych ze społeczeństwa "wypaczeńców' którzy zajmowali wolny czas wąchaniem kleju. Ich zachowania w zderzeniu z beznadziejnością bólu, uwierz rozczulały - budził się w nich normalnych człowiek.

      Usuń
    3. Nigdy nie deprecjonowałem osób, którym do realizacji takich zasad potrzebny jest Bóg.

      A jednak, z racji bycia członkiem Kościoła, wymagania powinny być większe. Jeśli nie są, to znaczy, że ten Kościół nie jest nic więcej wart, niż życie bez niego. Chyba się ze mną zgodzisz, że ta przynależność powinna być świadoma, a ona dodaje do moralności zasady wiary. Problem w tym, że te zasady wiary stają się bardzo często ważniejsze niż moralność. Czasami polemizuję z wierzącymi i mam przekonanie, że ich cechuje poczucie wyższości tylko dlatego, że wierzą, bo w normalnym życiu w niczym nie są lepsi. A ta wyższość przeradza się w pychę i oni nawet nie mają tego świadomości.

      Usuń
    4. Ksiądz Kaczkowski rozumiał cierpiących może dlatego,że też cierpiał.A może dlatego,że był po prostu dobrym człowiekiem.
      Nie wiem dokładnie jaki był jako ksiądz.
      Jeżeli już piszemy o swoich "idolach" w sutannie to moim jest ksiądz Wacław Hryniewicz

      Usuń
  5. Ksiądz Kaczkowski niestety już nie żyje. W Jego przypadku trudno mówić o twórczości. To rozmowy jakie z Nim przeprowadzano. Bardzo mądry empatyczny człowiek. Sam z nowotworem do ostatnich chwil prowadził hospicjum i wspierał chorych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami takie rozmowy są bardziej inspirujące niż suchy tekst. Czytałem "Bóg, kasa, rock'n roll", to rozmowa Hołowni z Prokopem. Nawet świetnie się czytało. Do " Życie na pełnej petardzie" podchodzę z pewną rezerwą, stąd jeszcze się nie zdecydowałem. Ale czym jest ta rezerwa, to już moja osobista sprawa.

      Usuń
    2. Napisał sporo, jak na osobę z glejakiem to siła niesamowita:
      " DASZ RADĘ"
      "CZEKAM NA WAS"
      " TRÓJPAK KSIĄDZ"
      "GRUNT POD NOGAMI"
      "DEKALOG"

      Usuń
  6. Chyba zawsze w kościele byli ludzie światli i postępowi, ostatnio jednak takim kazano milczeć. Nie wierzę w reformę tej instytucji, choćby po tym, jak zareagowano na próby zmian Franciszka...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kościół Katolicki jest instytucją niereformowalną, ale jakoś bardzo mało mnie to boli, nie moja broszka. Doszliśmy do sytuacji, w której nauczyciel swym postępowaniem zaprzecza temu, czego sam naucza. No ale jeśli to komuś nie przeszkadza- jego sprawa.
    A papieżowi Franciszkowi współczuję, taka Jego karma.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co się w naszym kościele dzieje?Ano źle się dzieje.Kościół zaprzedał się jednej partii i teraz każdy duchowny,który będzie chociaż trochę inaczej wypowiadał się niż jest aktualnie w głównym przekazie będzie "zwerbowanym przez Wojskowe Służby Informacyjne"

    "Socjalistyczna Republika Niebiańska” to mnie nawet zaciekawiło,może mnie tu wpuszczą? ;)

    OdpowiedzUsuń