czwartek, 5 października 2017

Chińczycy u granic



  Notatka służbowa warszawskiej policji: „W dniu 10 lipca 2017 roku, około godz. 19:20 w Warszawie na placu Zamkowym, znajdując się za barierką oddzielającą trasę przemarszu uczestników zgromadzenia cyklicznego, upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej, machając w ich kierunku trzymaną w ręku białą różą, a następnie siadając na deptaku, usiłowała przeszkadzać w przebiegu wyżej wymienionego zgromadzenia, tj. z art.52 par.2 pkt.1”1.

  Dziś zaglądam na różne portale, bo papierowa gazeta nie jest w modzie, i odnajduje różne artykuły, ale tak naprawdę szukam tylko jednej. Czy u naszej wschodniej granicy stoją już Chińczycy. To taka rodzinna tradycja, przechodząca z ojca na syna. W latach, gdy uczyłem się czytać, ojciec podsuwał mi gazetę i kazał czytać na głos dla wprawy. To była „Trybuna Robotnicza”. Wtedy nie znałem się na polityce i kiedyś zapytałem, po co ojcu te brednie? On mi powiedział, że te brednie go nie interesują, on czeka na wiadomość o tych Chińczykach na granicy. Każdy powód czytania nowych wiadomości jest dobry, ale gdy dorosłem, ten wydał mi się najbardziej inspirujący. Nie tak dawno, właśnie gdzieś tak w lipcu, prosiłem kumpla o jakieś dane, które umknęły mi z pamięci. A ten odparł: Jakimi pierdołami ty my głowę zawracasz kiedy zaraz będzie wojna! Jaka wojna? – pytam. A on mi na to: Co ty gazet nie czytasz?! Wojna na róże! Na wszelki wypadek wykopałem oba krzewy róż na swoim kwietniku. Nie chcę być posądzony o produkcję nielegalnej broni.

  Jak już pisałem, mam się za pacyfistę, a jedyną broń jaką posiadam to szpada górnicza nadana mi za dwadzieścia pięć lat pracy w kopalni. Na prośbę rodziny wisi w salonie, co przyprawia mnie o mdłości, bo ja nie wiem, czy kiedyś, gdy się nawalę jak messerschmitt, po nią nie sięgnę, choć dziś mógłbym chyba tylko sobie krzywdę zrobić. Koty są tak szybkie, że bym ich nie sięgnął. Ten pacyfizm skutkował ostatnimi czasy wściekłością na pomysł posłów Kukiz ’15, by broń palna była ogólnie dostępna. Jeden z nich tłumaczył, że ta jest już w posiadaniu policji, myśliwych i... bandytów (o wojsku chyba zapomniał). Jakaś posłanka argumentowała, że jak będzie miała broń poczuje się bezpieczniej przed gwałcicielami, jeszcze inna, nauczycielka, że jak będzie akt terroryzmu w szkole, ona będzie mogła obronić dzieci (sic!) Kochani posłowie i posłanki, promujący ten szaleńczy pomysł, chyba was dokładnie porąbało. Jeśli dziś jakaś kobieta różą zagraża zdrowiu i życiu manifestujących dla upamiętnienia tragedii katastrofy smoleńskiej, to co się będzie działo, gdy każdy będzie miał w kieszeni pistolecik? Pozwolę sobie na niewybredny sarkazm. Na szczęście jakiś popaprany umysłowo amerykaniec, na szczęście w Stanach, zgromadziwszy kilkadziesiąt sztuk broni w jednym pokoju, zastrzelił blisko sześćdziesiąt osób i ranił pół tysiąca – na szczęście, bo tych naszych posłów zamurowało. Cicho sza. Gdyby dalej się afiszowali, mój sarkazm byłby bardziej na miejscu, niż ich argumenty.

  Niejako a propos wypowiedzi tej posłanki, której nazwiska nie pomnę, a która mówiła o obronie przed gwałcicielami, skojarzyłem to z ostatnimi wiadomościami na temat gwałtów w Polsce. Pewnie wszyscy pamiętamy larum, gdy w Rimini we Włoszech zgwałcono Polkę i podbito jej partnera. Minister Ziobro sam chciał prowadzić śledztwo, postępowanie prokuratorskie i proces sądowy2. A teraz przytoczę trzy przykłady z ostatnich kilku dni. Prokuratura umarza śledztwo w sprawie gwałtu na kobiecie niepełnosprawnej umysłowo w Zamościu3; proboszcz z Rybnika uprawiał seks z niepełnosprawną nieletnią i dostał tylko wyrok w zawiasach4; w Ostrzeszowie porwano kobietę i przez tydzień ją gwałcono5. Otóż, pani Poseł, nim pani sięgnie po ten pistolecik do torebki, gdzie tradycyjnie panuje straszny bajzel, będzie już po gwałcie, a tą bronią w najgorszym razie panią zastrzelą, aby nie mieć świadka. I tak już na marginesie, chce się zapytać, gdzie jest minister Ziobro, gdy uniewinnia się gwałcicieli, lub wydaje się na nich śmieszne wyroki?

  Dalej będę szukał informacji o Chińczykach na wschodniej granicy, choć tak na dobrą sprawę, nie wiem czy rzeczywiście byłaby to bardziej bulwersująca wiadomość, niż te, o których czytam na bieżąco.



9 komentarzy:

  1. Kiedy obserwuję zachowanie naszych posłów w Sejmie, boję się, że niebawem może dojść do rękoczynów... A co będzie, jak każdy wejdzie na salę z automatem? Nie jestem za powszechnym dostępem do broni - w USA (jak podaje prasa) mogą ją mieć nawet osoby z zaburzeniami osobowości i problemami psychicznymi (?) - nie do wiary!
    Jeżeli chodzi o Chińczyków, to tam też jest jakieś poruszenie... spokój już im nie odpowiada? W wolnym czasie prześledzę o co tak na prawdę im chodzi (?)
    Może dobrze, że Twój ojciec zachęcał Ciebie do prasówki - teraz możesz pisać takie właśnie "przyczynki" do dyskusji i rozważań.
    Pokojowego nastawienia do życia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, gdyby tak posłowie mogli wnosić na salę obrad automaty i ich używać, to nie wiem, czy bym rozpaczał :D
      Wyczytałem, że statystycznie w USA trzy, cztery osoby dziennie giną lub są ranne z powodu użycia broni. Nas nie jest tak dużo, ale jedna osoba na dzień to też masakra.
      Na razie Chińczycy prowadzą u nas ekspansję gospodarczą i to ma raczej pozytywny wydźwięk.
      Ojcu niewiele zawdzięczam, ale muszę mu oddać, zaszczepił we mnie miłość do czytania, nie tylko prasy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Po co Ci Chińczycy na granicy, skoro w kraju mamy ich już pełno, chociaż ja nie odróżniam Chińczyków od Koreańczyków, bo Japończycy to raczej u nas nie pracują...
    Ktoś już powiedział, że sejm lepszy niż kabaret, a mam tam ulubionych aktorów...
    A może tak z różą na gwałciciela?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mowa jest o Chińczykach umundurowanych z bronią gotową do strzału. Ci, co są już u nas to nawet nie V kolumna.
      Ulubionych? Ja takich nie dostrzegam...
      Z różą można, ale on to pewnie odbierze jaką zachętę ;)

      Usuń
    2. No jak to? Posłowie Pięta, Piłka, senator Kogut...nawet nazwiska mają zabawne:-) kiedyś brylowała posłanka Wróbel, ale niestety wywalili ją, a szkoda ;-)

      Usuń
  3. Nie porównywał bym Polski do USA, bo tam posiadanie broni wiąże się z wielowiekową tradycją. Tak samo jak przypadki masowych morderców, do niechlubnego wyjątku Breivika są domeną prawie tego tylko kraju.

    Żadne statystyki nie dowodzą, że istnieje zależność między restrykcjami na posiadanie broni, a ilością zabójstw. Według ekspertów takiej zależności nie ma, z prostej przyczyny że zabijają ludzie a nie broń. Poza tym trzeba by się zastanowić w ilu przypadkach broń zadziałała odstraszająco i do zabójstwa nie doszło.

    Po drugie - restrykcyjne prawo posiadania broni nie powstrzymuje tych, którzy chcą ją zdobyć nielegalnie. Nielegalne rusznikarnie występują nawet w Polsce.

    Poza tym ten temat posiadania broni to bicie piany bo w Polsce nie ma akurat społecznego postulatu w tym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pół roku temu zastanawiałem się nad tym czy jeśli terroryzm rozleje się jeszcze bardziej po Europie, ludzie nie będą chcieli dostępu do broni, szerokiego. Jednak po paru dniach myślenia uświadomiłem sobie, że w Polsce sporo osób zginęłoby od swojej własnej broni, dużo też z broni sąsiada itp. itd. Niestety niektóre osoby mogą się nawet uszkodzić długopisem/ołówkiem, nie ma więc sensu myśleć o daniu im broni.

    Teraz dopiero widzę, że to ma sens. :) Poza tym w oczekiwaniu na przyjęcie przez lekarkę po ustaleniu, że jednak jestem ubezpieczony mogłem zrobić wiele pożytecznych rzeczy, których w sumie nie zrobiłem (książki nie miałem, muzyki nie miałem na nośniku jakimś, robótek ręcznych nie uskuteczniam). :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. teraz to chyba raczej bisurmany, a nie Chińczycy stoją i nie na granicy, lecz u bram?... ale to w sumie detale, rzecz w tym, by ktoś stał u bram, na granicy, czy też lewitował gdzieś tam na niebie... ważne, że ktoś ma być i straszyć... no cóż, wróg urojony od dawien dawna był elementem systemu trzymania narodu w stanie posłusznego ogłupienia... kolejny przykład potwierdzający, jak niewiele się różni dawny peerel od obecnej narodowej RP...
    ...
    z tym Ziobro i gwałtami był raz tak, że na pewnym forum blogowym była rozmowa na temat dysproporcji reakcji reżimu w temacie sprawy z Rimini i sprawy dziewczyny w Łodzi, która gwałcona przez kilka dni wyskoczyła oknem... pamiętam, że przyplątał się wtedy troll, który mi nawrzucał od "lemingów", bo wspomniałem coś na temat konwencji antyprzemocowej i telefonu Niebieskiej Karty... akurat zostawmy na boku kwestię lemingów propisowskich, którzy cisną od "lemingów" każdemu, kto nie jest takim lemingiem, jak oni sami, bo to akurat mnie tylko rozbawiło... natomiast ciekawsze w tym gadaniu trolla było coś innego, a mianowicie to, że piał on z zachwytu na Ziobrą, który się wybudził z letargu na temat owej dziewczyny z Łodzi i z mocnym opóźnieniem zareagował zapowiadając nader surowe wyroki za gwałty wszelakie... po czym , jak wynika z Twojego tekstu, para poszła w gwizdek i Ziobro ucichł szybciej, niż wrzasnął po owym wybudzeniu z letargu... przyznam, że tylko powaga zbrodni, jaką jest niewątpliwie gwałt, powstrzymuje mnie od pełnego rozbawienia śmiechu jako reakcji na poczynania tego całego Ziobry...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  6. W czasach dość odległych, gdy byłam dorosłą już ale młodą osobą, straszono społeczeństwo "Chińczykami nakrywającymi Europę czapkami".Na szczęście wybrali ekspansję ekonomiczną. Broń powinni posiadać tylko ludzie, których zawód tego wymaga.Kobiety powinny przechodzić kurs samoobrony, by umiały "ukręcić" gwałcicielowi jaja,zanim on ją powali. Naszym posłom przydałby się rozum, a nie broń, bo właściwie użyty jest znacznie skuteczniejszy i bez ofiar. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń