wtorek, 17 października 2017

My chcemy Boga



  Mam z zanadrzu kilka „spokojnych” notek, ale nie mam kiedy ich opublikować. Jedno kontrowersyjne wydarzenie goni drugie, a we mnie się krew burzy. Nie inaczej jest dziś, gdy trafiłem na informację, która przypomniała mi, że już za niespełna miesiąc będzie jedenastego listopada i ulicami Warszawy przejdzie kolejny Marsz Niepodległości, organizowany przez środowiska narodowe.

  Właściwie już przywykłem, choć nie do końca, bo to Święto Niepodległości coraz bardziej mnie mierzi. Tym razem jakby jeszcze bardziej. Narodowcy wymyślili, chyba za sprawą sukcesu „Różańca do granic”, że ich tegoroczny Marsz odbędzie się pod hasłem „My chcemy Boga!1 (sic!) Tak się zastanawiam, już po samym wstępie, czy im Go ktoś zabrał, schował, zakopał lub unicestwił? Ale sprawdzałem, żadnej informacji, że wysadzono jakiś kościół w powietrze, że wprowadzono zakaz czczenia Boga, żadnego dekretu, że od dziś Boga nie ma. Owszem, znalazłem informację, nawet dwie, że chrześcijaństwo jest prześladowane. W Egipcie Kościół koptyjski a w Libanie chrześcijański. Ale jedenasty listopada to święto Polski, a nie wyżej wymienionych. Z drugiej strony można by wysnuć bardziej racjonalny wniosek, że narodowcy Boga w sobie nie mają, skoro teraz o Niego tak spektakularnie będą „prosić”...

  Jak wyjaśnia organizator, Robert Bąkiewicz, to hasło ma przypomnieć, że Polska wciąż jest bastionem wiary i religijności. Nie napiszę, co mi się na usta ciśnie przed zadaniem pytania: a czy w tym kraju da się kurwa o tym zapomnieć?! Aby było śmieszniej, ów R. Bąkiewicz zorganizował konferencją prasową w siedzibie Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego (sic!). Ani bym nie przypuszczał, że w naszym kraju jest taki kryzys wiary, czyżby po „Różańcu do granic”(?), bo granica kojarzy mi się z bezpieczeństwem, również tym kryzysowym. Gdy pisałem, że Matka Boska Różańcowa nas nie obroni, mnie wyśmiano, a tu proszę, zagrożenie bezpieczeństwa kraju jest jakby zdecydowanie większe i jeszcze do tego groźba poważnego kryzysu, więc narodowcy – szable w dłoń! I nie ma w tym zawołaniu ani odrobiny przesady, bo podobno grozi nam najazd imigrantów, a „Kościół ma być walczący, który był przez wieki podstawą i fundamentem Europy (...) Chcemy przedstawić katolicyzm jako wiarę nie słabości, ale wiarę ludzi silnych”. Może by tak już rozpalić stosy, albo przynajmniej ubrać płaszcze z krzyżem? Kolor płaszcza i krzyża bez znaczenia. Tylko prosiłbym by nie zapomnieli o kominiarkach na głowach, nie chciałbym oglądać ich twarzy.

  Ale uwaga!, najbardziej niebezpieczny dla Polski (narodowej) jest ateizm, czyli ja, który wszelką bronią się brzydzę. Nieopatrznie mnie dowartościowali, skoro jestem dla nich tak poważnym zagrożeniem. A jestem, o czym poniżej. Owszem, są i inni ateiści oraz agnostycy i niewierzący – w sumie to nawet pięć procent społeczeństwa. Przy osiemdziesięciu procentach deklarujących wiarę w Boga katolickiego, faktycznie stanowimy bardzo poważne zagrożenie dla tego Kościoła, szczególnie dla narodowego. Osobiście nie wiem jak mógłbym zagrozić Bogu, skoro w Niego nie wierzę. Jeśli jest, na pewno kompletnie się mną nie interesuje, a ja nie chcę uchodzić za Don Kichota, który walczył z wiatrakami. Do wierzących też specjalni nic nie mam, przynajmniej do czasu, gdy mnie się do wiary nie zmusza, choć akurat taka alternatywa jest na „dobrej zmianie”, sorry, na dobrej drodze do realizacji. Kto wie czym to się skończy, jeśli narodowcy uzyskają znaczny wpływ na rządzących lub, nomen omen, nie daj Boże, do władzy się dorwą. Może stanę się męczennikiem ateizmu, jak ów nieszczęsny Kazimierz Łyszczyński, ale przyznam się bez bicia, taka rola mi nie bardzo odpowiada.

  Tak się zastanawiam, co robić? Bo jeśli kolejny „Różaniec do granic” granice szczelnie zamknie...?! Na wszelki wypadek pilnie śledzę drugi sezon polskiego serialu „Wataha”, o przemytnikach ludzi przez zieloną granicę. To nie jest ironia, właśnie przeczytałem, że według GUS, w 2016 roku wyjechało z Polski 120 tys. młodych ludzi... A mieli wracać! Gorzej było tylko za czasów poprzednich rządów PiS. Pewnie jakoś ten trend ucieczki z pisowskiej Polski trzeba będzie zatrzymać, najlepiej przez szczelne zamknięcie granic. Tu pokuszę się o krótką anegdotkę. Na Facebooku był link do radosnego artykułu „Zaczyna się! Europejczycy uciekają do Polski”2 (sic!). Dokładnie chodzi o dwie osoby, Norweżkę z dzieckiem, która chce uzyskać polskie obywatelstwo. Jak to się ma do tych 120 tys.? Chciałem w swoim lekko ironicznym stylu skomentować, ale mnie zbanowali za wcześniejszy komentarz. Jestem u Narodowców na czarnej liście, dosadniej: mam u nich przerąbane...


Przypisy:
1 - https://www.magnapolonia.org/tegoroczny-marsz-niepodleglosci-przejdzie-ulicami-warszawy-pod-haslem-my-chcemy-boga/
2 - https://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/13376-zaczyna-sie-europejczycy-uciekaja-do-polski


23 komentarze:

  1. To znaczy, że w tym roku będą bić w imię Boga. No cóż, najważniejsze jest dobre hasło, reszt to pestka.Ciekawa tylko jestem czy Bóg dał im jakieś pełnomocnictwo by w Jego imieniu bili innych ludzi, obrzucali ich wyzwiskami i niszczyli sprzęt reporterów np. TVN-u.

    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet trafnie to ujęłaś, choć ja przypuszcza, że oni jak zwykle będą mówić, że to bito ich. Oni się tylko bronili kijami (bejsbolowymi), bo to osiłki przeważnie słabowite są. Jak w tym dowcipie: i tak dziesięć razy za każdy raz.
      Pełnomocnictwo to oni sami sobie dają, potrzeba im tylko protektora, a tym jest PiS.
      Uśmiech :)

      Usuń
  2. To teraz tylko krucjaty i może minister od wojny zamiast samolotów krzyże kupi? No i klęczniki, bo w bitewnym błocie ciężko klękać...
    A któż to maszerował dumnie z napisem GOTT mit UNS?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jemu nawet krzyże są już niepotrzebne. Potrzebuje armię modlitewną, dla niepoznaki nazwaną „do zwalczania cebrprzestępców”.

      Ja wiem kto, ale lepiej nie mów tego narodowcom. Gotowi zapożyczyć...

      Usuń
  3. Asmo!
    Wierzysz czy nie wierzysz,
    ale przeklinać nie musisz!
    Nie znasz innych sposobów
    na hiperboliczne wyrażanie
    swoich poglądów?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem i przepraszam, jeśli tak bardzo uraziłem Twoje poczucie poprawności, ale emocje zwyciężyły. Na swoje usprawiedliwienie mam lekturę pewnej książki, a tam, tuzy kultury polskiej (książka to zbiór wywiadów) też używają siarczystego języka.

      Pozdrawiam i obiecuję, że będę się powstrzymywał :)

      PS. Polecam „Korpus” Słownika Języka Polskiego PWN. To słowo znajdziesz w wielu popularnych tekstach literackich.

      Usuń
  4. Ta, pierw wycierają sobie usta patriotyzmem, teraz Bogiem...słabe to strasznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam na moim blogu :)
      Mam nadziej, że pisząc „słabe to strasznie” – masz na myśli pomysł narodowców, a nie mój tekst? ;)

      Usuń
  5. Ja się już trochę na innych blogach wyprztykałem w kwestii polityczno-obyczajowych zdarzeń, mi z dnia na dzień coraz bardziej brakuje słów na opisywanie rzeczywistości, dlatego z pewnym podziwem patrzę na Ciebie, blog o takich sprawach to całkiem ciężka praca.

    Właśnie od jakiegoś czasu często natykam się na wzmianki o tym serialu, widać reklama ma pokrycie w rzeczywistości, że serial jest zacny.

    Dzięki też za polecenie książki. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie notek do bloga ma być ciężką pracą? Toż to sama przyjemność ;) Faktycznie trzeba zadbać o treść i formę, trochę oszlifować, trzeba wreszcie znaleźć temat (czytać innych) ale
      na emeryturze trudno o coś bardziej „kochanego”.

      Nie mieszałbym zwiastunów z reklamą, choć faktycznie taką funkcję spełniają.. Ja tam za serialami nie przepadam, ale ten jest rzeczywiście dobry.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Z Bogiem na ustach i kijem bejsbolowym na ramieniu...Krzyże na płaszczach już przerabialismy... Stosy też płonęły w obronie Bożych spraw... Ciekawe czego jeszcze doczekamy, a że historia lubi sie powtarzac, to aż starach myśleć o przyszłosci.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko felieton! Jestem przekonany, że ludzie się "obudzą" i nawet Kościół odetnie się od takiego traktowania Boga.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Asmodeuszu- nic nie stoi na przeszkodzie abyś zorganizował kontrmanifestację z hasłem; "My nie chcemy Boga". Aaa... i nie zapomnij dopisać na transparencie owego pytania; "a czy w tym kraju da się kurwa o tym zapomnieć?" Skoro pytasz "kurwę", to może na tej kontrmanifestacji jakaś "kurwa" Ci odpowie?
    Nie interesowałam się nigdy narodowcami. Zatem w ich manifestacji nie będę brała udziału, nawet przy tak wzniosłym haśle. Jednak uważam, że Ty przesadzasz. Nie prorokujmy. Nie siejmy paniki. Poczekajmy. Zobaczymy, co się będzie działo. Znowu prowokujesz, nakręcasz spiralę nienawiści. Dlaczego? jaki masz w tym interes? Bo hasło Ci nie "pasi"? Może więc zapytaj Basi [a nie "kurwę"] - może ona Ci odpowie [żartuję].
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem zainteresowany udziałem kontrmanifestacji, ani wymyślaniem dla nich haseł. A co do słówka „kurwa” wyjaśniam: W tym zdaniu nie jest skierowane do żadnej osoby (nigdy bym się nie ośmielił nawet do prostytutki), nie jest też nawet żadnym przecinkiem (w tej formie też nigdy nie używam), jest wyrazem określającym skrajnie silne emocje. Polecam w tym zakresie (zrozumienia tego słowa) Słownik Języka Polskiego.

      Wiesz, w na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku, Niemcy też nie chcieli mieszać się do polityki, nie chcieli przesadzać ani prowokować pewnego pana z śmiesznym wąsikiem, narodowego socjalistę, który widział w sobie bożą misję wyniesienia narodu Niemieckiego ponad wszystkie inne. W końcu i tak od Boga odszedł, a Niemcy, a nawet cały świat, obudzili się z ręką w nocniku.

      Ja przesadzam? Mnie się bardzo podoba, chociaż ateistą, religijna pieśni „My chcemy Boga” ale śpiewana przy akompaniamencie kościelnych organów. Tyle, że w tym kościele to faktycznie pieśń religijna. Na marszu narodowców, każda patriotyczna pieśń, a teraz i kościelna brzmi groźnie. A mnie się kojarzy z „Gott mit uns” wyrytym na klamrach pasów Wermachtu.

      Zapytam z przekorą, kto jeśli nie narodowcy nakręca spiralę nienawiści? Mój interes polega na tym, że trzeba ludziom otworzyć oczy, czym takie prowokacje narodowców się kończą, bo już, co niektórzy zupełnie zapomnieli.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. A może narodowcom właśnie o to chodzi, aby prowokować? Przecież z historii wiadomo, że krzyż wielu stosowało jako parawan dla swoich niecnych celów.
      Pewien pan z wąsikiem był u władzy, a narodowcy - dzięki Bogu, jeszcze nie są u steru. Pośpiewają, pokrzyczą, czymś wolny czas wypełnią i jeśli nikt nie będzie na nich zwracał uwagi,[dla mnie to logiczne, że celowo pragną zaistnieć jak wielu celebrytów], to będą musieli wymyślić coś innego, byle zwrócić na siebie uwagę. Ja z nimi nie będę śpiewać tej pieśni religijnej, ale...im też nie zabronię. Może wśród nich są tacy co naprawdę chcą Boga??? .

      Usuń
    3. Nie „a może im chodzi by prowokować” – im chodzi o prowokację w sensie stricte. Tylko ja sobie przypominam, jak krzyczałaś na moim blogu „odwalcie się od mojego Boa!” czy coś w tym stylu, a tu proszę, mało, że nie widzisz żadnych gróźb, a te są realne, to jeszcze im przyklaskujesz. Bo oni tego Boga wykorzystują do siania nienawiści.
      Ja nie chcę złowieszczyć, ale „będą musieli wymyślić coś innego, byle zwrócić na siebie uwagę”, to oni wymyślą tylko karabiny, co już im się marzy. A wtedy bez względu na to czy będą u władzy, czy nie, nie będziesz mówić „dzięki Bogu”.

      Usuń
  8. w mantrach nie jest istotny tekst, znaczenie słów... istotna jest energia, moc w niej zawarta... pytanie tylko, jak jej się użyje, jaki kierunek i zwrot nada się pędowi, który się z niej wytworzy... we w omawianej mantrze naziolskiej jest to pęd miłości do życia, do wszelkich jego #różnorodnych aspektów... jak kiedyś szczerze wyznał przed sądem pewien seryjny zabójca: "tak mocno kocham, że zabijam"...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „pęd miłości do życia, do wszelkich jego różnorodnych aspektów”? To ma dotyczyć narodowców? Gdybym Cię nie znał (na tyle o ile), pomyślałbym że żartujesz :D Bo przecież żartujesz...

      Usuń
    2. no pewnie, że żartuję... być może za słabo podkreśliłem znaczkiem "hesz = #" /nie mam wprawy w jego używaniu/ frazę "różnorodne aspekty", czyli prościej mówiąc "inność"... w końcu miłość do inności to przeciwieństwo naziolstwa...

      Usuń
  9. My chcemy Boga!-Tylko czy Bóg chce ich?

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie też to obnoszenie się z wiarą jest beznadziejne! Religia do niczego dobrego nigdy nie doprowadziła wręcz przeciwnie. Najbardziej oburza mnie fakt, że katolicyzm niby jest lepszą religią od innych...Naprawdę?

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam do tych, Asmodeuszu, ocipców pewną, żydowską przestrogę:
    "Jeżeli, nie daj, Boże, Bóg jrdnak istnieje, to niech was ręka Boska broni!!!".
    pozdrawiam i zapraszam na post rocznicowy

    OdpowiedzUsuń