środa, 11 października 2017

Wiara czyni cuda a diabeł nie śpi



  Wybaczcie mi, lecz znów nie mogłem się powstrzymać od napisania felietoniku. Tym razem ani za sprawą Frondy.pl, ani MałegoDziennka.pl, ale za przyczyną Facebooka, gdzie znalazłem ciekawą informację o gali wręczenia nagród „Prawda-Krzyż-Wyzwolenie”1, gali pod patronatem naszego, miłościwie nam panującego rządu.

  Wśród nagrodzonych są:
- pani Beata Szydło za: „wprowadzenie w życie narodu Katolickiej Nauki Społecznej Kościoła” i tu pewnie chodzi o to, że wychowała syna na księdza;
- Radio Maryja za: „wieloletnie wspieranie idei Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”, a tu najbardziej przekonuje mnie owo słowo „Krucjata”;
- prof. Bohdan Chazan za: „niezłomną obronę życia nienarodzonych”, pewnie za zmuszanie matek do rodzenia dzieci, tych kalekich i bez mózgu;
- ośrodek „Odwaga” za skuteczne: „leczenie z homoseksualizmu” (sic!).
Tytuł notki odnosi się właśnie do tej ostatniej nagrody, bo to „leczenie” graniczy z cudem. Brakuje mi wśród nagrodzonych jakiegoś ośrodka naprotechnologii, ale śmiem przypuszczać, że tę zaległość nadrobią w przyszłym roku.

  Wyznam szczerze, nie mam się ani za homofila, ani za homofoba, Jestem idealnie pośrodku tych dwóch tendencji, niemniej nic mnie tak nie zdumiewa, jak przekonanie, że homoseksualistę da się „wyleczyć” z jego/jej orientacji seksualnej. Świat idzie do przodu za sprawą nauki, a ta obaliła (przynajmniej do tej pory) wszelkie mniemanie, że homoseksualizm jest chorobą. Jest wprawdzie jakiś nawiedzony psychoterapeuta, Richard Cohen, który twierdzi, że sam był homoseksualistą i się (sam?) „wyleczył”, dzięki czemu jest dziś heteroseksualny, ale z psychoterapeutykami należy być ostrożnym, szczególnie z tymi kontrowersyjnymi, a wymieniony został za swoje tezy wyrzucony z American Counseling Association. Tu trzeba dodać, że dziś, w takiej Polsce zawód psychoterapeuty nie ma regulacji prawnych. Przygotowuje się projekt, z którego ma wynikać, że psychoterapeutą może być osoba, która uzyskała tytuł magistra... pielęgniarstwa (sic!). Innymi słowy, cud konwersji z homo na hetero jest możliwy, choć tylko dla kompletnych ignorantów w zakresie płciowości. I tu dochodzimy do sedna: w cuda wierzą chrześcijanie, katolików nie wyłączając, a biorąc pod uwagę tytuł gali, przypomnę: „Prawda-Krzyż-Wyzwolenie”, właściwie nie ma się czemu dziwić.

  Postanowiłem poszukać czegoś na temat lubelskiego ośrodka Odwaga i trafiłem na dwa znamienne artykuły. Pierwszy pochodzi z Newsweeka2, wiadomo jakiego, który opisuje dość dokładnie owe metody „leczenia” z homoseksualizmu w tym ośrodku. Ja polecam ten artykuł i na zachętę przytoczę tylko dwa zdania: „Nie mogę panu zagwarantować, że to [homoseksualizm – dopisek mój] panu minie, że ruszy panu w majtkach do kobiety, że rzuci się pan na jakąś, weźmie ślub i będzie miał pan pięcioro dzieci. (...) Pokoje jedno- lub trzyosobowe. Chodzi o to, żeby nie spać po dwóch, bo, wie pan, diabeł nie śpi”. Niejako w kontrze inny artykuł: „Kierownik ośrodka ODWAGA w Lublinie: dziennikarz Newsweeka działał nieetycznie”3, i trudno z tą oceną się nie zgodzić, wszak dziennikarz skłamał podszywając się pod pedzia. Niemniej narzuca się pytanie, czy bardziej etyczne jest kłamanie, że homoseksualizm da się „wyleczyć”?

  Nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja. Dzisiejszy Kościół, ten uosabiany w Watykanie, jest skłonny uznać homoseksualizm za zjawisko naturalne i chwała mu za to. To, że nie godzi się na małżeństwa kościelne homoseksualistów wynika z tradycji tegoż Kościoła i czepiać się nie mam zamiaru. Nie rozumiem jednak postawy naszych katolików, gotowych  „leczyć”, chyba żeby chodziło o leczenie rodzin i znajomych z obsesji na tle homoseksualizmu.




31 komentarzy:

  1. Dorzucę jeszcze jedną nowość Dobrej Zmiany - co roku wybierano Belfra Roku, teraz to wyróżnienie jest be, teraz wybiera się Nauczyciela Wolontariusza, tylko nie dosłyszałam, czy pracuje także za Bóg zapłać czy tylko udziela sie w wolontariacie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się kojarzy, że ta nowość mieści się w tym „wprowadzeniem w życie narodu Katolickiej Nauki Społecznej Kościoła”. Dorzuciłbym tez nowe kryteria prawomyślności naszych nauczyciel. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. No cóż w swoim gronie kolekcjonerów dostałem kiedyś dyplom za propagowanie jakichś wzorowych postaw obywatelskich, nawet nie wiem co to znaczy w kontekście zbierania różnych dupereli.

    A ja nadal nie spieszę się z uznaniem owego homoseksualizmu za naturalny. Owo wyrzucenie Cohena uwidacznia jak bezpieczna to kwestia do rewizyjnych badań. Od tego trzeba zacząć, że owa orientacja nie ma żadnego biologicznego uzasadnienia, co już czyni ją nieco podejrzaną. Druga sprawa - nieprawidłowości na poziomie prenatalnym nikt nie badał, bo nie miał możliwości pobrania próbki. Zbadano że homoseksualiści są zdrowi psychicznie i na tej podstawie orzeczono, że ich popęd również jest naturalny. Spytałem kiedyś młodego gniewnego naukowca Łukasza - co jeśli zbadanie pedofila dałoby takie same rezultaty, zaczął mi coś chrzanić o zabranianiu chodzenia gdzieś tam bo ktoś się przewrócił, czyli odpowiedzi brak - jedyna różnica to że homoseksualizm tak naprawdę nikomu nie powinien przeszkadzać - do pewnego momentu, a mówię tu o adopcji dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że można rozdawać statuetki za wszystko, tylko czy do tego potrzeba rangi rządowej?

      Nie wiem czy masz pełny dostęp do Wyborczej, ale jeśli nie, na pewno wyklikasz ile gatunków zwierząt oddaje się homoseksualizmowi (około 1500, gatunków gdzie już to zjawisko zaobserwowano), więc nie powinno się go negować jako zjawiska naturalnego. Ba, gdyby ewolucyjnie był skrajnie negatywnym zjawiskiem, już by dawno został z natury całkowicie wyeliminowany.
      Ja chyba pamiętam (chyba, bo nie w szczegółach) ten Twój spór z Łukaszem. Trudno Ci nie przyznać racji, że na podstawie tych samych kateriów można by podobnie traktować pedofilię. Tylko w Twoim rozumowaniu jest pewien istotny błąd. Chodzi mi o moralny „ciężar gatunkowy” homoseksualizmu i pedofilii w kulturze Zachodu. De facto homoseksualizm nikogo nie krzywdzi, pedofilia zawsze. To odniosę się do innej kwestii moralnej i naturalnej. Zabijanie było kiedyś nieodłączną częścią natury człowieka, powiedziałbym, że mamy je zaprojektowane w genach. Podobnie jest z naturalnym dążeniem do obrony własnego życia. A przecież dziś, z moralnego punktu widzenia zabijanie jest złem, obrona własnego życia, opierająca się na tym samym instynkcie, już nie budzi żadnych kontrowersji moralnych.

      Na temat adoptowania dzieci nie mam wyrobionego zdania. O ile trudno mi przyjąć, że dwóch facetów wychowuje dziecko, dwie wychowujące kobiety, to jakoś mnie nie rusza.

      Usuń
    2. Asmo trudno mi to wyrokować. Załóżmy że mam ochotę komuś przyznawać order kartofla i wytypuje sobie jako laureata Kaczyńskiego, - kto mi zabroni? Tym bardziej że tego gremium przyznającego te nagrody nawet nie znałem wcześniej.

      Po pierwsze, to że zaobserwowano zachowania homoseksualne u zwierząt niczego nie dowodzi, gdyż zaobserwowano wśród nich też kopulowanie międzygatunkowe, kanibalizm i kazirodztwo - je też można odnieść do naturalnych zachowań ludzkich? Po drugie - te zachowania często są u licznych gatunków jednak uzasadnione biologicznie - np. samotna mewa nie jest w stanie wychować potomstwa, dwie już tak. Kopulacja dwóch osobników tego samego gatunku zwiększa prawdopodobieństwo przekazania swojego materiału genetycznego itp. Po trzecie - u 8% owiec zaobserwowano takie zachowania, a ponieważ badania na owcach są łatwiejsze niż badania na ludziach, stwierdzono istotne różnice w budowie mózgu takich osobników, wide - u zwierząt również homoseksualizm może być zjawiskiem patologicznym.

      Ten moralny ciężar gatunkowy nie istnieje w różnych kulturach. Przy czym to co my przyjmujemy za pedofilię jest traktowane jako element tradycji u wielu ludów. Nawet inicjowanie współżycia seksualnego w jakimś plemieniu przez nieletnich chłopców z dorosłymi mężczyznami tego plemienia - przy czym taki stosunek jest normą u każdego członka tego plemienia.

      Łukasz zaczął mnie cenzurować, więc nie miałem okazji się wypowiedzieć do końca.

      Usuń
    3. Mnie narzuca się pytanie: czy musisz odebrać taką nagrodę?

      Nie dowodzi(?) to może o czymś świadczy? W mojej opinii znów popełniasz błąd. Człowiek też popełnia(ł) te anomalie (seks międzygatunkowy, kazirodztwo, kanibalizm (był nawet powszechny)) ale wpływ na takie zachowanie, na negatywną ocenę, nie miała natura, ale przede wszystkim nasza moralność – świat zwierząt jest pozbawiony abstrakcyjnego myślenia, więc nie może takich zachowań oceniać w kategoriach moralnych. Ja się zgodzę, kopulacja dwóch osobników różnej płci w ramach tego samego gatunku jest dla rozwoju tego gatunku sprawą wręcz nadrzędną, ale jeśli, gdzieś w kodzie genetycznym, jest zachowana informacja o zachowaniach sprzecznych z tym dążeniem i nie wyeliminowana ewolucją, to znaczy, że właściwie tej ewolucji nie przeszkadza na tyle, aby gatunkowi zagrozić.

      Nie odniosę się do tych badań na owcach, nie wiem kto, i nie znam wyników, mam jednak spore wątpliwości przynajmniej, co do „istotnych zmian w mózgu”.

      Dlatego napisałem wyraźnie, że chodzi mi o kulturę Zachodu. Niemniej dowodzi to również, że my te orientacje (już na całym świecie) traktujemy bardziej kulturowo niż biologicznie.

      Pamiętam też, że Ci zabanował. U mnie Ci to nie grozi ;)

      Usuń
    4. Świadczy o tym, że można sobie obserwować wiele rzeczy w różnych miejscach, ale niekoniecznie muszą one być naturalne.

      Weźmy ten kanibalizm, moralna granica nie jest wcale jedynym ogranicznikiem - jedzenie ludzkiego mięsa i co za tym idzie przyswajanie białka swojego gatunku powoduje rozwój choroby zwanej "kuru" - zdiagnozowanej w Europie wśród trzody jako tzw "choroba wściekłych krów". Jej przyczyną było dodawanie sproszkowanej masy kostnej do pasz.
      Tak samo związki kazirodcze kończą się na dłuższą metę coraz większą degradacją genetyczną i rodzeniem się coraz bardziej zdeformowanych i upośledzonych owoców takich związków. Polem do badań są tu np. różne rodziny monarchów, z których kolejni potomkowie byli obciążeni coraz większymi wadami genetycznym spowodowanymi zbyt bliskimi koligacjami.

      Oczywiście homoseksualizm nie ma tak daleko idących skutków obocznych, według mnie nie wymaga leczenia czy prostowania czegokolwiek, ale jestem daleki do tak entuzjastycznego uznania go za orientację seksualną, zwłaszcza, że to aż prosi się o uznanie za takowe wszelkich nieheteroseksualnych odstępstw, wcale nie tak drastycznych jak pedofilia. NP. pluszofilii. Seks z pluszowym misiem nikogo przecież nie krzywdzi i nikomu nie powinien przeszkadzać.

      Usuń
    5. W takim razie z czego wynika homoseksualizm wśród zwierząt? One się tego nauczyły? Od kogo?

      Kanibale istnieli jeszcze w XX wieku i tylko jeden czort wie, jak długo w nim trwali. Kazirodztwo niemal od zawsze było potępiane, ale jego przypadki są znane do dziś. Ja się z Tobą zgodzę, to są czynniki skutkujące fatalnymi skutkami dla danej populacji, ale chyba się ze mną zgodzisz, że na tak minimalną skalę tych zjawisk, nie będą w ogóle przez dany gatunek odczuwalne. Choroba wściekłych krów jest tu raczej chybionym przykładem. W naturalnym środowisku krowy raz, że nie są mięsożerne, dwa na pewno nie są kanibalami. Tu widać li tylko szkodliwe działanie hodowców. Miałem kotkę, która notorycznie zjadała własne potomstwo. Jak na kotkę żyła bardzo długo i to w dobrej kondycji.

      Uznanie homoseksualizmu za orientację seksualną nie jest przejawem żadnego entuzjazmu, nie przesadzaj. Pojęcie uknuto na potrzeby określenia zachowań homoseksualnych i tylko dlatego, że tak orientacja jest akceptowalna, właśnie dlatego, że nie szkodzi innym oraz dla odróżnienia od orientacji heteroseksualnej. Pluszofilia jest zboczeniem, ale nikt Cię za nią nie skaże, najwyżej uzna za dziwaka, miłośnika fetyszyzmu. Nikt nikogo nie zmusi do leczenia lub wykluczenia z tego powodu. Zboczenie jest tylko wtedy przestępstwem, gdy zagraża zdrowiu i życiu innych. Tak samo jak nikt nie uzna Cię za przestępcę, gdy masz broń (i zezwolenie), dopóki nie czynisz krzywdy.

      Usuń
    6. A z czego wynika wśród ludzi?

      I w związku z kondycją swojej kotki zaleciłbyś młodym matkom kanibalizm? :)

      Choroba wściekłych krów nie jest chybionym przykładem, bo zwierzęta te wprawdzie nieświadomie stały się kanibalami. Roślinożerność tych zwierząt nie wyklucza z ich diety innych białek zwierzęcych, gdyż wraz z trawą pożerają drobne owady i ślimaki.

      Nie mniej jednak pluszofilia nie jest uznana za orientację, tylko rodzaj parafilii. Dlaczego? Przecież pluszofil oprócz tego może być całkowicie normalny. Co więc wyróżnia homoseksualizm że dostąpił takiego zaszczytu?

      Usuń
    7. Z feleru pewnych genów? Mnie nie pytaj, od prawdziwej odpowiedzi są spece.

      Jedziesz po bandzie. Co ma piernik do wiatraka? Opisuję zjawisko, kiedyś dość powszechne i jednak naturalne. Miałeś kiedyś akwarium? Po za pielęgnicami, rodzice chętnie urozmaicają jadłospis własnym narybkiem. Niemal zgoda, co do choroby wściekłych krów, ale dlaczego im w takim razie domieszka zaszkodziła? Podawana im pasza z domieszkami nie należy do naturalnych.

      Pluszowy miś nie jest żyjącą i myślącą osobą. Użyję metody Aisab: „Bo do tanga trzeba dwojga, zgodnych ciał i chętnych serc”. :D

      Usuń
  3. ODNIOSĘ SIĘ jedynie do wybranych aspektów poruszonych w tym wpisie.
    Jak mi się wydaje, nie wspominasz o kategorii biseksualistów. To ta grupa osób może liczyć na jakąś stabilizację po dobrze prowadzonej terapii. Nie mam przekonania do skuteczności terapii homoseksualistów, choć nie wykluczam ich przeorientowania - takie przypadki się zdarzają. Czy odbywa się to za przyczyną terapii, czy jakichś uwarunkowań poza-terapeutycznych - tego nie wiem.
    Jeżeli chodzi o psychoterapeutów, to niech Ciebie nie dziwi, że mogą prowadzić tę działalność przedstawiciele różnych zawodów, poza psychologami czy psychiatrami. Przepisy prawne określają kierunki studiów, po których absolwenci mogą podjąć specjalizację w zakresie psychoterapii, w tym również wymienia się pielęgniarstwo. Kiedy UJ prowadził studia podyplomowe z zakresu psychoterapii i trwały one kilka semestrów - nie pamiętam ile (może nawet powyżej 4?)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie nie odnoszę się do biseksualizmu, ale wydaje mi się to dość odległe zagadnienie w stosunku do homoseksualizmu. Tego pierwszego nie uważałbym za orientację skierowaną na ściśle określoną płeć. W dodatku osobie biseksualnej łatwo „kamuflować” swoje preferencje.

      Ja nie neguję tego, że zdarzały się przypadki (i pewnie będą się zdarzać) przeorientowania orientacji seksualnej, ale po pierwsze, nie wiemy jakim kosztem (kiedyś próbowałem sobie wyobrazić swoją psychikę gdyby chciano mi zmienić orientację z hetero na homo – na samą taką myśl robiło mi się niedobrze), po drugie nie wiadomo na jak długo.

      W kwestii zawodu psychoterapeuty. Pewnie skorzystałbym z usług takiego, gdybym miał gwarancję ukończenia przez niego psychologii lub psychiatrii. Ale pielęgniarzowi dałbym tylko opatrzeć skaleczoną dłoń. Poważniej – ja tylko napomknąłem o regulacji prawnej tego zawodu, ale nie twierdzę, że znam dogłębnie temat. I tu dziękuję za wyjaśnienia. Przypomina mi się w związku z tym próba uruchomienia wydziału homeopatii na UŚ. Chyba już po roku zrezygnowano.

      Usuń
  4. Ja już nawet nie mam siły komentować tego wszystkiego, co dzieje się ostatnimi czasy w naszym kraju... Wiesz Asmodeuszu, jednak jakoś nie bardzo mogę podpisać się pod uznaniem homoseksualizmu za naturalny przejaw życia seksualnego. Jestem jaka jestem i przyznam szczerze, że homoseksualizm napawa mnie obrzydzeniem (nic na to nie poradzę, taka już moja natura) A adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest dla mnie nie do przyjęcia.
    Co do leczenia homoseksualizmu, to znam wiele przypadków, gdzie spotkanie z Jezusem stawało się jedynym antidotum na tego rodzaju zboczenie, niemal z dnia na dzień wyzwalając ludzi takowego stylu życia. I uwierz mi, że przychodziło to z niebywałą łatwością ( Już widzę ironiczny uśmieszek na Twojej twarzy, jednak są to fakty, którym nie da się zaprzeczyć)
    A co do kościoła (tego z Watykanem na czele), to wybacz, ale jakoś nie dziwi mnie, że zaczyna się w nim coraz więcej mówić na temat uznania homoseksualizmu za zjawisko naturalne...Heh...Wszak nie podcina się gałęzi, na której się siedzi...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ostatnim, który by nakazywał Ci chociażby tylko polubić homoseksualistów. A z tą naturalnością jest dokładnie tak jak z ilością homoseksualistów w świecie, to tylko znikomy procent, ale nie można udawać, że go nie ma, albo tym bardziej uważać go za chorobę. W świecie zwierząt znajdziesz wiele przykładów takiej orientacji, która przecież w żadnym razie nie może wynikać z grzesznych myśli.

      Twierdzisz, że znasz wiele przypadków „wyleczenia” za sprawą Jezusa. Równie dobrze mógłbym napisać, że znam wiele takich przypadków, kiedy poddania takiej terapii wychodzili z niej jako psychiczne wraki z głębokim poczuciem winy, z kompleksami niższości, groźniejszymi niż sam homoseksualizm. Bo ta terapia tak działa – musi delikwent uznać się za winnego i grzesznego, podłym gatunkiem człowieka. Chyba nie tędy droga. To tak jakby Ciebie zmusić do konwersji na islam.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Homoseksualizm to zboczenie??? A jeśli para homoseksualna uprawia seks analny to to jest normalne czy to zboczenie? I czemu homoseksualizm zawsze sprowadzany jest do sfery seksu?
      Anastazja

      Usuń
    3. wśród zwierząt innych niż człowiek bywają przypadki kontaktów seksualnych pomiędzy osobnikami tej samej płci, ale na ile są to objawy innej orientacji, tego raczej nie można jasno rozstrzygnąć... poza tym bywają jeszcze takie sytuacje, jak wśród bonobo, gdzie seks jest jednym ze sposobów komunikacji, nieistotne jest przy tym, jakiej płci są osobniki rozmawiające w ten sposób... czyli mocno wątpliwe jest, czy w tym przypadku ma sens mówienie o orientacji... inną ciekawostka jest delfin butlonos, samce mają specyficznie zbudowane prącia, które im służą jako rodzaj dodatkowej macki, którą badają otoczenie... no, i wyobraźmy sobie, że taki delfin /autentyczne, rejestrowane fakty/ spotyka w basenie człowieka i go bada ta swoją "macką"... oceniając to ludzkimi kategoriami można by rzec, że taki delfin dopuszcza się aktu zoofilnego, a gdy ów człowiek jest mężczyzną, to na dodatek aktu homoseksualnego, tymczasem cała ta sytuacja z seksem nie ma nic wspólnego...
      zresztą po co szukać aż tak egzotycznych przykładów, skoro zdarzają się psy próbujące kopulować z ludzką nogą... pod co to podciągnąć?... tymczasem jest to typowy przykład działania zastępczego, rodzaj masturbacji w wykonaniu sfrustrowanego, neurotycznego psa, a nie żadna orientacja, ani parafilia, zaś gdy jeden pies zapnie drugiego, to jest to jedynie forma okazania dominacji, a nie żaden seks...

      Usuń
    4. Oczywiście miało być para heteroseksualna, która uprawia seks analny.
      Anastazja

      Usuń
    5. @Olimpia...
      piszesz: "...wyzwalając ludzi (od) takowego stylu życia..."...
      zastanawiam się, czy owi ludzie czuja się zniewoleni, czy trzeba ich wyzwalać, czy tylko wmawia im się, że mają czuć się zniewoleni?... bo jeśli taka leska lub gej czują się w tym stylu życia dobrze, nikogo nim nie krzywdzą, to niby dlaczego i po co im to psuć poprzez to "wyzwalanie"?... czy fakt, że jakieś praktyki nas, Ciebie lub mnie brzydzą, to już wystarczy, by komuś psuć życie?... skoro coś mnie brzydzi, to na to nie patrzę, nie biorę w tym udziału, nie myślę o tym, nie zawracam sobie tym głowy i to jak najbardziej wystarcza, tak?...
      słowo "naturalność" w odniesieniu do jakiegoś zjawiska faktycznie bywa czasem nadużywane, niekoniecznie na miejscu... na przykład funkcjonuje taki dziwoląg, jak "prawo naturalne", powołują się na to "prawo" ludzie, którzy nie lubią, wręcz nienawidzą kobiet, nie szanują ich, więc próbują niektórym niszczyć życie zakazując im decydowania o sobie, np. zakazując usuwania ciąży... tak więc tu słowo "naturalne" jest narzędziem czystej manipulacji...
      tak naprawdę zresztą, nie zawsze jest jasne, co jest naturalnie, a co nie, i jest to kwestia czysto umowna... niemniej jednak korci, by zapytać, czy jeśli ktoś okazuje drugiej osobie pozytywne emocje /miłość lub chociaż sympatię/ w sposób, który ta druga osoba akceptuje lub wręcz sprawia jej to radość, to czy jest to naturalne, czy nie?...
      a tak w ogóle, to w jakim świecie wolimy żyć?... czy w takim, gdzie ludzie uśmiechają się do siebie, pomagają sobie, dzielą się radością, czy w takim, gdzie ludzie patrzą na siebie spode łba, warczą, plują, sprawiają sobie ból, zwalczają wzajemnie?... wspomniałaś coś o proroku Jezusie, którego nauki akurat dla mnie nie mają zbytniego znaczenia, ale mimo to zapytam, jakiego świata życzyłby sobie i pragnął ów Jezus?... jaka może być odpowiedź, bez tworzenia sobie i wchodzenia w problem, co jest naturalne, a co nie?...
      pozdrawiać jzns :)...

      Usuń
    6. @Asmodeusz
      Terapia to co innego, a spotkanie z Jezusem niweluje poczucie winy. Nie ma grzechu, tam gdzie jego odpuszczenie. A skoro nie ma już grzechu, to i poczucia winy też nie ma. Rodzi się nowy człowiek z odrodzonym duchem.

      Usuń
    7. Otóż to, sama zauważasz, że najpierw trzeba przejść poniżającą terapię z poczuciem winy. I nie bardzo się mogę z Tobą zgodzić, że „skoro nie ma już grzechu, to i poczucia winy”. Czyli ktoś, kto np. pobił żonę i ją okaleczył, po odpuszczeniu grzechu już nie ma czuć się winnym? A kto zwróci zdrowie tej kobiety-żony? Podobnie w przypadku homoseksualizmu. Uznając go za grzech, czynimy siebie winnymi, a resztę życia zadajemy ból własnemu ciału i psychice, za coś, czemu nie jest się w żaden sposób winnym, homoseksualizm się ma, a nie go nabywa. Jeśli Bóg to natura, to homoseksualizm jest Jego cząstką. Duch, rozumiany na Twój sposób, to nie potrzeby ciała i psychiki.

      Usuń
  5. skoro są to nagrody fundowane z budżetu państwa, to znaczy, że może nie zostałem wprost okradziony, ale na pewno jakaś drobna, drobniutka część moich pieniędzy, mojego wkładu w kraj została zmarnotrawiona...
    ...
    reszta komentarza w osobnym wejściu...

    OdpowiedzUsuń
  6. jeśli chodzi o homoseksualizm, to najpierw trzeba wyklarować terminologię... popularnym błędem jest utożsamianie pociągu seksualnego do osób tej samej płci z samym aktem bliskości z osobą tej samej płci... primo: ów pociąg nie zawsze bywa zrealizowany, czasem nawet nigdy, do końca życia, zdarzają się leski/geje "platoniczni"... secundo: czasem do aktu takiej bliskości dochodzi w warunkach braku osób płci przeciwnej, jest to jedynie czynność zastępcza, substytut seksu hetero, czasem też taki akt jest okazaniem dominacji lub ukaraniem kogoś /np. w męskich wiezieniach i aresztach śledczych/... puenta zaś jest taka, że jeśli się o czymś mówi, to trzeba wiedzieć, o czym się mówi, chyba że się chce pokazać swój idiotyzm lub ignorancję...
    mój stosunek do seksu "homo" jest taki, że seks między mężczyznami wzbudza u mnie uczucie obrzydzenia natury estetycznej, zarówno z punktu widzenia ewentualnego widza, jak też uczestnika... natomiast seks między kobietami może wzbudzić moją aprobatę estetyczną, od warunkiem, że same uczestniczki zasługują na taka aprobatę, tu dodam tylko, że z oczywistych przyczyn mogę być tylko widzem, bo gdy wezmę udział, to już nie będzie czysty seks "homo", tylko coś pomieszanego...
    moralnie seks "homo" jest mi obojętny pod warunkiem, że udział biorą osoby dorosłe, nieupośledzone na umyśle i jest to akt dobrowolny... natomiast potępiam moralnie gwałty, seks z dziećmi, zwierzętami lub umysłowo niepełnosprawnymi /to też są zresztą odmiany gwałtu/ i kwestia płci nie ma tu znaczenia...
    kim jest homoseksualista. czyli osoba odczuwająca pociąg do osób tej samej płci?... na pewno nie jest osobą chorą, ma ona po prostu inny gust... tu należy pamiętać, że rozmnażanie nie jest jedynym celem seksu, czasem wręcz jest ono niepożądanym efektem ubocznym... seks jest także aktem okazania komuś pozytywnych emocji, przy okazji zaś rozrywką, a czasem niekiedy może pełnić rolę techniki medytacyjnej lub rytuału religijnego...
    osoba mająca gust "homo" lub uprawiająca seks "homo" nie jest żadnym zboczeńcem... słowo "zboczenie" jest negatywnym epitetem i odnosi się do wspomnianych wcześniej przypadków gwałtu... czasem zdarza się też w przypadku wyjątkowo odrażających estetycznie praktyk, jako wyraz dezaprobaty, generalnie jest to jednak błędne jego użycie...
    oczywiście osoba orientacji "homo" lub uprawiająca seks "homo" nie może być obiektem agresji z powodu samych swoich skłonności lub działań, chyba że jest wspomnianym wyżej zboczeńcem lub dopuszcza się aktu zboczenia... niechęć też takie osoby mogą wzbudzić, jeśli narzucają się komuś demonstracyjnie z tego rodzaju seksem w tym samym pomieszczeniu /np. przedziale kolejowym/, ale to już jest osobny temat, bo może też dotyczyć innych zachowań...
    skoro gust, orientacja "homo" nie jest chorobą, to idiotyzmem jest mówić o jej "leczeniu"... natomiast dana osoba może mieć jakiś problem ze sobą na tle swojej orientacji, tożsamości płciowej lub jakikolwiek inny, ale w tym przypadku ewentualna pomoc polega na rozwiązaniu konkretnego problemu, a nie na probie zmiany jego gustu... sprawa de facto nie jest prosta od strony psychologiczno - seksuologicznej, bo bywają przypadki ludzi, których orientacja jest tłumiona przez długie lata i dopiero po jakimś czasie ją odkrywają...
    to chyba w dużym skrócie tyle, co mam chwilowo do powiedzenia w tym temacie... pomijam kwestię adopcji dzieci przez pary jednopłciowe /w domniemaniu uważane zwykle za homoseksualne/, bo wymaga ona osobnego rozwinięcia...
    tak samo też osobnego rozwinięcia z uwagi na jej złożoność wymaga problematyka, którą można zbiorczo wrzucić do szufladki z napisem "bi"... wspomnę tylko, że taka osoba lub jej funkcjonowanie również jest moralnie obojętna, również z wyjątkiem sytuacji, gdy można mówić o zboczeniu...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba trochę popłynąłeś ;) Piszesz: „czasem do aktu takiej bliskości dochodzi w warunkach braku osób płci przeciwnej” i powołujesz się na więzienie. Normalny więzień ucieknie się w takim przypadku do masturbacji. Tych, którzy siłowo wykorzystują sytuację, po pierwsze cechuje niepochamowany, zwyrodniały pociąg seksualny do wszystkiego, co w samo w sobie jest już zboczeniem. Po drugie, towarzyszy temu najczęściej sadyzm, który też trudno uznać za pozytyw moralny. Śmiem twierdzić, że akty homoseksualne w więzieniu bardziej wynikają z sadyzmu niż z chęci zaspokojenia potrzeb seksualnych.

      Usuń
    2. i tak, i nie... w kobiecych kryminałach bynajmniej nie tak rzadko osadzone szukają bliskości u innych kobiet /czyli mowa jest o substytucji/... w męskich sprawa wygląda inaczej, tu bardzo rzadko ktoś uprawia seks "zastępczo" z innym osadzonym i to się zdarza raczej w przypadku długich wyroków, gdy ktoś reflektuje na męski zamiennik... akty seksualne pełnią inną rolę /o czym wspominałem/, ale nie jest to objaw sadyzmu, chyba że "sadyzmem" nazwiemy /błędnie zresztą/ agresję wynikłą z frustracji, zagęszczenia ludzi na małej powierzchni, itp...
      oczywiście osobną sprawą są leski i geje, bo one/i byli orientacji "homo" także przed odsiadką...

      Usuń
    3. Nie chciałbym uchodzić za znawcę, sprawę znam tylko z opowiadań kumpla – klawisza, w randze dowódcy zmiany. Dowiedziałem się tyle, że to, co Ty nazywasz agresją wynika z chęci dominacji i towarzyszącej jej pewnych przywilejów. Egzekwowanie zachowań uległych to jednak już sadyzm, szczególnie w tak wyrafinowany sposób jak wymuszanie homoseksualnego seksu.

      Usuń
    4. nie mylmy przyczyny ze skutkiem... ogólnie rozumiany "sadyzm" /czyli skłonność do znęcania się i czerpanie z tego frajdy/ w tej sytuacji to jest sprawa wtórna, może się pojawić lub nie... znane mi są relacje ludzi, którzy uczestniczyli w rytualnych aktach gwałtu na osobniku, który zgodnie z niepisanym kodeksem kryminalnym zasłużył na pełną degradację w hierarchii, jednocześnie jednak walczyli z obrzydzeniem podczas takich "ceremonii", nie mogli tego jednak okazać, bo presja "zwyczaju" /tak to umownie nazwijmy/ była zbyt silna... innymi słowy miał u nich miejsce konflikt wewnętrzny pomiędzy satysfakcją z ukarania winowajcy i niechęcią do samej formy kary...

      Usuń
    5. p.s. jako równoległy, osobny wątek przypomnę wspomnienia S.Grzesiuka, który w pewnym momencie napisał, że gdy po kilku latach poprawiła mu się sytuacja w obozie, odkrył, że zaczynają go pociągać młodzi współwięźniowie... oczywiście nie jest to wcale argument za tym, że na orientację homo można się "nawrócić", bo gdy Grzesiuk wyszedł na wolność ożenił się i miał dzieci, ale to z kolei nie jest argumentem za tym, że nie można, bo Grzesiuk mógł przecież hamować się w zaspokajaniu świeżo nabytego gustu...

      Usuń
    6. Starożytni też piali z zachwytu nad ciałami młodzieńców a jednak tylko z rzadka miało to przejawy homoseksualizmu. W końcu to nie jest tak, że młody facet jest szkaradny i na widok każdego nagusa trzeba odwracać z niesmakiem głowę. Z autopsji: przez całe trzydzieści lat pracy na dole w kopalni, po szychcie kąpaliśmy się wspólnie pod prysznicami w jednej olbrzymiej łaźni. Nie pamiętam ani jednego momentu, aby komuś na widok tyle nagich facetów zrobiło się niedobrze lub u kogokolwiek pojawiła się erekcja, choć genitalia też trzeba było wyszorować.

      Usuń
    7. niedobrze to tym gościom robiło się podczas samego bezpośredniego kontaktu, a nie na sam widok nagiego fragmentu ciała... zaś co do łaźni w kryminale, to medialny stereotyp mocno przekłamuje tą sytuację... realnie zaś na przykład obowiązuje niepisany zakaz pewnych żartów podczas wspólnej kąpieli, choćby znany motyw z mydłem, które upadło na podłogę...
      /oczywiście bierzemy teraz poprawkę na kwestię teorii i praktyki pewnych zasad, ale to akurat jest chyba oczywiste/...
      ...
      co do tej kwestii młodzieńców w starożytnej Grecji, to wydaje mi się, że więcej jest tu mitu, niż faktów... być może jakiś bogaty, wysoko postawiony Grek miał jakichś faworytów, ale z faktycznym seksem rzadko miało to coś wspólnego... to samo też w przypadku rzekomo kwitnącego "pedalstwa" w armii spartańskiej, bo taki mit również istnieje...

      Usuń
    8. a tak w ogóle, w ramach próby podsumowania, to myślę, że rację ma jedna z komentatorek powyżej na forum... utarł się pewien dziwny, uproszczony stereotyp, że skoro homoseksualizm, to tylko geje i jeśli seks, to tylko techniką analną... a gdy się wspomni np. o poezji Safony, to mnóstwo ptysiów przeciera oczy w zdumieniu, pojęcia nie mając, o co się w ogóle rozchodzi...

      Usuń
  7. Nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Oby ludzie znowu nie zaczęli wchodzić do szafy bo sie tam zbyt tłumnie zrobi. Bardziej niż w czasach słusznie minionych.

    OdpowiedzUsuń