środa, 20 grudnia 2017

A słowo procedurą się stało



  Najbardziej kuriozalna wypowiedź na temat uruchomienia procedury z art. 7 traktatu o UE to pewnie opinia prof. Mieczysława Ryby: „To cios wymierzony państwu, które próbuje tworzyć alternatywną dla Brukseli siłę w Europie i reformować samą UE wedle zasad innych niż życzyłyby sobie tego Berlin i Paryż1. Jeśli prof. M. Ryba zna się choć trochę na boksie, powinien napisać, że to raczej wyprzedzająca kontra na cios ze strony Polski, który miał upokorzyć i zniszczyć struktury UE. Pan profesor zapomniał, że to Polska chciała się w strukturach UE znaleźć, ale nie po to by ją „reformować” czy rechrystianizować”, lecz by uzyskać od niej pomoc, by cywilizacyjnie i gospodarczo Europę Zachodnią dogonić.

  Miałem już przed świętami nie pisać, aby dać od siebie odpocząć moim Czytelnikom, ale wydarzenie jest zbyt dużej wagi, aby pominąć je milczeniem. A prawa strona Internetu aż kipi z oburzenia: „Mamy tu więc do czynienia z kolejnym pokazem arogancji Komisji wobec Polski. (..) Polska nie jest ciałem poddanym KE, w konstytucji polskiej Komisja nie pojawia się jako ciało nadrzędne, które może decydować i które mówi parlamentowi, co mu wolno przegłosować, a czego nie wolno przegłosować2 (prof. Legutko); „Polska zawsze prowadziła dialog z KE. Tak, jak każdy suwerenny kraj członkowski UE, mamy prawo do przeprowadzenia reformy sądownictwa zgodnie z naszą konstytucją. Obowiązkiem KE jest szanowanie praworządności państw członkowskich UE, otwartość i dialog3 (pani B. Szydło – już nie premier); „Polska jest krajem niepodległym, suwerennym i decyduje o swojej przyszłości. Wymiar sprawiedliwości musiał być zmieniony, takie było oczekiwanie milionów Polaków4 (minister Błaszczak). Ok, dość już cytatów, bo wszystkie w podobnym tonie. Nie wiedzieć dlaczego, z niejakim sarkazmem skojarzyłem te przekazy z wypowiedzią Jacka Kurskiego, który beztrosko stwierdził wprost, że „Wiadomości” nie są ideałem prawdy5 i muszą kłamać w drugą stronę niż TVN i Polsat (sic!) Ja bym to przeniósł na wszystkich pisowskich aparatczyków. Wszystko, co mówią o decyzji PE i wprowadzanych zmianach w sadownictwie, też nie jest ideałem prawdy.

  Rodzi się pytanie, czy UE ma prawo wtrącać się w nasze wewnętrzne sprawy? Otóż moim skromnym zdaniem – nie, ale tylko do czasu. Jeśli bowiem rząd łamie ewidentnie zasady UE, gdy Polska jest jej członkiem, która zgodziła się te zasady przyjąć i respektować, PE ma prawo po pierwsze, domagać się wyjaśnień, po drugie, zwrócić uwagę, że te działania nie są zgodne z wytycznymi Unii i naszą własną Konstytucją. A ponieważ PiS oba te działania zbagatelizował, by nie napisać, że wyśmiał, efekt jest taki jak „na załączonym obrazku”. MSZ tłumaczy dziś, chyba tylko zwolennikom PiS, że przecież „rząd prowadzi dialog z Komisją Europejską w dobrej wierze i podtrzymuje wcześniejsze deklaracje o gotowości zapoznania przedstawicieli Komisji Europejskiej ze wszystkimi aspektami procesu legislacyjnego, zmierzającego do reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości6. Ja mam wrażenie, że ten „dialog w dobrej wierze” to nic innego, jak cały czas pokazywanie środkowego palca. Ten rząd (Prezydent również) jest kompletnie głuchy na argumenty nie tylko „totalnej opozycji”, nie tylko na prawdziwych znawców Konstytucji, nie tylko na głosy prawników, w tym UE czy Stanów Zjednoczonych, jest również głuchy na własne sumienie. Gdybyż jeszcze owa pożądana przez suwerena reforma sądownictwa odnosiła się do takich zmian, które by to sądownictwa faktycznie usprawniło i naprawiło, pewnie nikt by palcem nie kiwnął. Ale ten rząd okłamuje nawet już sam siebie udając, że nie wie, iż te zmiany prowadzą li tylko do podporządkowania sobie organu, który wg zasad Konstytucji powinien być niezależny od polityków. Żaden z punktów wprowadzanych zmian nie służy poprawie działań sądowniczych, wszystkie zaś mają służyć zmianie ustroju na autorytarny. PiS nawet się nie zastanawia, czym to się skończy, gdy dojdzie do zmiany politycznego nurtu. Tak bezprecedensowa obrona wprowadzenia zależnego sądownictwa obróci się przeciw PiS.

  Uchwała PE o uruchomieniu procedury z art.7 jeszcze nie jest równoznaczna z sankcjami. Do tych daleka droga. Jeszcze można by ich uniknąć, ale PiS musiałby zrobić krok w tył. Mam wątpliwości, prędzej zrobi krok w przepaść i doprowadzi do Polexitu, choć się zastrzega, że tego nie zrobi. Ale to też wydaje się „prawdą” w wersji, którą propaguje J. Kurski. Na jednym z portali już znalazłem tytuł: „Unijne dotacje. Czy naprawdę nie możemy bez nich żyć?”. Możemy, tylko co to będzie za życie...





87 komentarzy:

  1. Nie rozumiem dlaczego akurat w dniu uruchomienia Artykułu 7,Duda oznajmia,że podpisze ustawy o KRS i SN.
    Czyżby to takie jeszcze bardziej zuchwałe machanie szabelką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie słuchałem Cimoszewicza. On też nie ma wątpliwości, czy Prezydent podlega Kaczyńskiemu, a ogłoszenie tej decyzji w takim momencie ma uświadomić wyborcom PiSu, że ich partia się nie boi nikogo.

      Usuń
  2. Ile temu rzadowi jeszcze zostalo? KIedy nowe wybory?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półmetek minął, ale skoro PiS majstruje przy wyborach...
      Ja to kręcę, łapię się na tym, że staję się skrajnym pesymistą w tym temacie.

      Usuń
    2. Dzisiaj slyszalam wypowiedzi kogos z opozycji i ten ktos ( niestety nie przytocze nazwiska tego pana, bo polityka mnie nie kreci i znam sie na niej jak swinia na gwiazdach- a to bardzo zle) ...i ten ktos uwaza, ze opozycja ma jak najwieksze szanse na wygrana, a rzadzacy moga wciskac sobie taki kit, jaki chca, na temat swoich sondazy wyborczych. I takim optymizmem powialo.

      Usuń
    3. Byłbym ostrożny z tym optymizmem. PiS ma jeszcze dwa lata, aby tak zmajstrować wybory do parlamentów, by znów mieć większość.

      Usuń
  3. zdumiewająca aktywność ciała politycznego, bez względu na orientację (żyjemy w czasach tolerancji i wielokulturowości, więc jak najbardziej na miejscu jest wstrzemięźliwość w każdym zakresie - od słów poczynając) - a tu taka rozpusta - pod choinkę prezentów co niemiara!
    nie gniewaj się - będę pasożytował na Twojej wiedzy, bo sam nie mam święceń ani słuchu politycznego - trzymam się możliwie daleko i robię co mogę, żeby polityka mnie nie dostrzegła... może się uda, bo grafenu nie zamierzam wynaleźć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasożytuj sobie, ale ostrożnie, bo zaczynam się już gubić ;)
      Wstrzemięźliwość? Ja bym rozumiał wstrzemięźliwość alkoholową, ale nie wtedy gdy chodzi o rzeczy ważne.

      Usuń
    2. A Anna Grodzka wywiedziala kiedys fajne slowa, ze: "Ludzie sie polityka nie interesuja, ale ona interesuje sie nimi", wiec trzeba uwazac i sie troche nia zainteresowac aby nam w zyciu zbytnio nie namieszala:) Poza tym fajnie jest rzadzic takimi, ktorzy mysla, ze jak oni sie schowaja i nie beda sie interesowac, to ich mechanizmy rozmaite nie dostrzega i nie przemiela:))
      Ja sie chyba polityka zainteresuja o ile mnie to zaintereowanie nie zmeczy:))

      Usuń
    3. Popatrz na politykę z pewnym przymrużeniem oka, wtedy na pewno Cię nie zmęczy ;)

      Usuń
    4. Hahahah... mruze i juz kurzych lap wokol oczu dostalam i jakos ...meczy mnie to pomimo mruzenia

      Usuń
    5. a był też taki, który pytanie zadał: a co by się stało, gdyby wypowiedziano wojnę i nikt nie przyszedł?
      może to jakieś (drastyczne) ale rozwiązanie?

      Usuń
    6. Umknął mi Twój komentarz w nawale innych.
      Teoretycznie jest to możliwe, że nikt by nie przyszedł, ale praktycznie wręcz nie do pomyślenia. Iluż tęskni za tym aby sobie postrzelać...

      Usuń
  4. fragmentarycznie obserwowałem całą tą akcję, więc wiem tyle, ile wiem, ale najbardziej ubawiła mnie ta cała Becia Mazurek plotąc coś o donoszeniu na KRAJ, lub coś w tym guście... niby nic nowego, jak zwykle poplątanie /świadome lub nie/ pojęcia "państwa" z pojęciem "kraju"... pominę już kwestię, że w donoszeniu na państwo niszczące kraj nie może być nic złego, bo tak naprawdę nie było żadnego donaszania... sami /Unia/ zczaili, co się dzieje...
    tu chodzi tylko o respektowanie pewnej umowy międzynarodowej... obecny reżim jej nie respektuje i tyle... więc dzieje się to, co wynika z umowy /jej łamania/... o czym tu więcej gadać?...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest o czym, bo dziś Monika Olejnik niemal się pobiła z Adamem Bielanem w „Kropce nad i…” Ta „zdradziecka morda i kanalia” cały czas cytowała Lecha Kaczyńskiego odnośnie sądownictwa, o którym wypowiadał się pozytywnie, a Bielan w zaparte, że sześciu posłów PO zdradziło Polskę. Najbardziej podobało mi się, gdy Bielan mówił, że te sprawy trzeba rozstrzygać w kraju, ale go zamurował, gdy Olejnik wspomniała mu, że ograniczono głos posłów „totalnej opozycji” do jednej minuty z możliwością kara finansowych. I ten standard: reforma sądownictwa ma usprawnić działanie sądów, ale nie potrafił wskazać punktu, który by mówił na rzecz tego usprawnienia.

      Usuń
  5. Nikt nas, jako państwa nie zmuszał by przystąpić do UE. A przynależność do każdej organizacji, klubu czy też stowarzyszenia lub grupy wyznaniowej nakłada na jego członków pewne zobowiązania, których wstępujący ma obowiązek przestrzegać. Referendum w tej sprawie wykazało, że obywatele Polski chcą należeć do Unii, więc teraz UE ma prawo zwracać uwagę polskiemu rządowi, że postępuje niezgodnie z zasadami UE.
    Pisowskie kołtuny mają nadzieję, że jeśli Polska zostanie relegowana z UE to nie będzie z tego powodu ponosiła kosztów- naiwność bezgraniczna, świadcząca o wyjątkowej tępocie i zadufaniu pewnego karzełka.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym właśnie piszę. Jeśli się dobrowolnie przystąpiło do UE trzeba respektować jej prawa.
      Dla mnie jest też oczywiste, że Kaczyński chce się pozbyć Unii, choć przedtem chciałby maksymalnie ja wykorzystać. Nikt nas bez nas nie wyrzuci, ale za bycie anty przyjdzie nam słono zapłacić.

      Usuń
    2. Ja to sie obawiam, ze pewni ludzie w rzadzie beda chcieli urzeczywistnic wizje silnej Europy Srodkowej, ale te kraje sa za biedne, gospodarczo niewiele znacza...

      Usuń
    3. Silna Europa Środkowa? Raczej silna izolacją...

      Usuń
  6. Chciałam tylko zapytać - kiedy u Ciebie rozpoczyna się okres świąteczny? niektórzy twierdzą, że nocą z 21/22 XII czyli do tej pory można sobie jeszcze poużywać i powyzywać bliźnich?
    można jeszcze ulać trochę żółci, która zalega na wątrobie??? A może należałoby już opamiętać się i zaprzestać mowy nienawiści? Po co wywoływać duchy przeszłości ;"„zdradziecka morda i kanalia”? po co przywoływać "Pisowskie kołtuny,pewnego karzełka..." etc...? W ten sposób nigdy nie wyzwolimy się jarzma nienawiści, bo...kij ma dwa końce, zaś zarówno dobro jak i zło powraca do nas niczym bumerang.
    Nie rozumiem zdziwienia, że prezydent podpisał ustawy. Przecież to logicznie - były jego autorstwa, prezydenckie. Miałby nie podpisać tego, co sam stworzył przy współpracy z ekspertami? To dopiero byłoby chore. Wedle powiedzenia; "ośle...ośle sam pisałeś a podpisać nie umiałeś "? Owszem - Polska wchodząc do UE podpisała umowę, lecz była
    w niej mowa o unii dwóch prędkości? czy była tam mowa o Nord Stream II. Co oznacza dla Polski rozbudowa gazociągu?
    Ile zmian w umowie poczyniły Niemcy i Francja w interesie własnych państw? im wolno prezentować postawę Kalego, zaś innych dyscyplinują?
    Jako od zawsze bezpartyjnej, wisi mi kto rządzi, byle rządził dobrze i dbał o interes naszego kraju, a nie przytakiwał - kiwał się niczym Żyd na modlitwie. Unia także popełnia błędy;
    W sierpniu 2016 roku Angela Merkel przyznała, że popełniła błąd w kwestii polityki imigracyjnej. – Nie przewidzieliśmy, jak wielki problem będą stanowić – mówiła kanclerz w wywiadzie. Krótko potem przewodniczący KE Jean-Claude Juncker poparł zgłoszoną przez kraje Grupy Wyszehradzkiej propozycję elastycznej solidarności jako wkładu w złagodzenie kryzysu migracyjnego. Donald Tusk zaskoczył wszystkich i powiedział dziennikarzom w Brukseli, że nie widzi przyszłości dla projektu relokacji uchodźców. Podkreślił, że należy szukać porozumienia, które „nie będzie separowało Polski i innych krajów Grupy Wyszehradzkiej od reszty Europy”. To ogromny zwrot w podejściu Tuska do tej kwestii. Niedawno przekonywał, że Polsce grożą „konsekwencje” za odmowę przyjmowania uchodźców. Jednak śledząc wypowiedzi europejskich polityków można zauważyć, że zmiana zdania w tej sprawie nie dotyczy tylko szefa KE. „elastyczną solidarność” pozytywnie ocenił także Manfred Weber, szef największej frakcji w europarlamencie, Europejskiej Partii Ludowej. – Jesteśmy za elastyczną solidarnością – mówił niemiecki deputowany. francuski chadek Alain Lamassoure. – Czas się zastanowić nad nowym typem solidarności europejskiej, by pomóc tym państwom, które geograficznie są najbardziej narażone na ten problem. Automatyczna relokacja z pewnością nie działa, ale może znajdą się inne formy solidarności – mówił Francuz.
    A co jeśli i tym razem UE się myli???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie okres świąteczny, od przejścia na emeryturę, trwa cały rok ;) Postrzegam jednak inny okres świąteczny – tych, co wierzą. Ale tu też jest kociokwik, bo jedni zaczynają już w listopadzie... Według mnie „poużywać” na bliźnich można zawsze, jeśli na to zasługują, ale jak w łowiectwie, czasem bywają krótkie okresy ochronne...

      Ja tez nie rozumiem zdziwienia, że Prezydent podpisał. Dla mnie to było wręcz oczywiste, choć był moment, że dawałem mu szansę. Nie skorzystał, więc i nie zawiódł. I bądźmy szczerzy, jedynym jego ekspertem był J. Kaczyński, reszta była najwyżej opiniodawcami, też z obozu PiS.

      W wymienionych przez Ciebie krajach, jest tak, jak to opisałem pod komentarzem dla Radka, czyli zupełnie inaczej niż proponuje na dziś PiS. W znacznej mierze jest zachowana niezależność sędziów od partii politycznych.

      Masz rację, Unia czasami też popełnia błędy, nawet Merkel, ale po pierwsze tam się do nich potrafią przyznać, i starają się je naprawić, po drugie nie dotyczy to prawa stanowionego i wolności obywateli. I nie zapominaj, na razie sprawa nie dotyczy relokacji uchodźców a destrukcji niezależności sądowej w naszym kraju To dwie zupełnie inne sprawy.

      Usuń
  7. Tymczasem w takich krajach jak Niemcy, Austria, Dania, Szwecja, Holandia,
    i Hiszpania sędziowie są również powoływani albo przez rząd, albo parlament. Proponuję z automatu pojechać po nich artykułem 7. Eksperci od prawa mówią zresztą to samo, że politycy usiłują wszędzie uzależnić od siebie sądownictwo.
    Ale oczywiście wnioski wyciąga każdy sobie, takie jakie mu pasują. A najlpiej powtarzać te, które już kto inny wyciągnął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dania - Rada ds. powoływania sędziów składa się w części z sędziów, a pozostali członkowie niebędący sędziami wybierani są przez ministra spośród kandydatów wskazanych przez sąd najwyższy;

      Austria - Kandydatów zgłasza prezydium sądu, które ogłasza nabór na wakaty sędziowskie. Wybór zatwierdza minister sprawiedliwości; może on teoretycznie odmówić zatwierdzenia tak rekomendowanego kandydata (tam nie ma organu podobnego KRS)’

      Niemcy - sędziów pięciu sądów najwyższej instancji wybiera specjalna, 32-osobowa komisja rekrutacyjna złożona po połowie z posłów do Bundestagu i ministrów sprawiedliwości krajów związkowych. Kandydatów opiniuje rada prezydialna danego sądu (prezes i inni sędziowie) komisja rekrutacyjna;

      Hiszpania - sędziowie są wybierani przez Radę Główną Władzy Sądowniczej, której przewodniczącym jest prezes sądu najwyższego. Pozostałych 20 członków tej Rady jest powoływanych przez parlament (większością 60 proc.), ale wyłącznie spośród doświadczonych sędziów i prawników rekomendowanych przez Komisję Wyborczą, działającą przy sądzie najwyższym;

      Holandia - sędziowie powoływani są dekretem królewskim na wniosek ministra sprawiedliwości, ale kandydata wskazuje Rada Sądownictwa. Ta Rada składa się z trzech do pięciu członków (obecnie z czterech), ale zawsze co najmniej połowa to byli sędziowie zgłoszeni przez środowisko sędziowskie;

      Szwecja - o nominacjach sędziowskich decyzję podejmuje minister sprawiedliwości na podstawie zgłoszeń na wolne stanowisko, które z kolei są rezultatem procesu aplikacyjnego pilotowanego przez Radę ds. Nominacji Sędziów

      Gdzie masz podobne rozwiązania do naszych, gdzie kandydatów na sędziów powołuje parlament a zatwierdza minister sprawiedliwości lub prezydent jednej partii?

      Jacy eksperci mówią?

      Usuń
    2. Wiesz, ja mam propozycję. Poczytaj sobie ale tym razem ze zrozumieniem, co wymienione przez Ciebie punkty oznaczają w praktyce i kto ostatecznie decyduje o wyborze sędziów.

      Najbardziej jaskrawy jest przypadek Niemiec, to wytłumaczę Ci jaśniej.

      Sędziów pięciu sądów najwyższej instancji wybiera specjalna, 32-osobowa komisja rekrutacyjna (Richterwahlausschuss) złożona po połowie z posłów do Bundestagu (skład odzwierciedla proporcjonalnie układ sił w Bundestagu) i ministrów sprawiedliwości krajów związkowych. W praktyce pakiet sędziów idzie pomiędzy dwie dominujące aktualnie tam partie - chrześcijańskich demokratów (CDU/CSU) i socjaldemokratów (SPD). A teraz pytanie dla bystrzaków - kto decyduje w przypadku, kiedy rola jednej z partii się minimalizuje?

      Tygodnik "Der Spiegel" cytował w 2014 r. anonimowo wysokiego rangą prawnika, który brał udział w wyborze sędziów słowami "pewne osoby są niepożądane, ale tego nikt otwarcie nie przyzna". I tak np. dwukrotnie mimo wysokich kwalifikacji odrzucono w Saksonii kandydaturę niejakiej Antje Niewisch-Lennartz, na rzecz kandydata CDU, który miał gorsze kwalifikacje. Sprawa trafiła do sądu i pomimo, że konsytuacja jasno stanowi o wyborze najlepszego kandydata - Antje te sprawę przegrała! Masz przykład i upolitycznienia sądów i łamania konstytucji za jednym zamachem.

      Dalej nie zamierzam dyskutować. Przypomina się mi się Konopielka - Kaziuk zawsze babę brał po misjonarsku i ona do końca życia była przekonana że tak ma być. Polacy też przyzwyczaili się przez lata do jednej pozycji - od tyłu. I tak niestety zostanie.

      Usuń
    3. Nikt Cię do dyskusji nie zmusza
      Zdajesz się zupełnie nie rozumieć podstawowej kwestii sporu o czym świadczy zdanie: „Polacy też przyzwyczaili się przez lata do jednej pozycji - od tyłu”. Sposób wyłaniania i kadencji sędziów SN i KRS został zapisany w Konstytucji RP (nawet jeśli niezbyt precyzyjnie). I teraz są dwie opcje: albo się ją przestrzega i wtedy taki dokument jest potrzebny, albo nie przestrzega i wtedy ten dokument należy w całości przeznaczyć na srajtaśmę. Jeśli rządzącym marzy się zmiana powoływania sędziów tych organów i ich kadencji, najpierw powinien doprowadzić do zmiany Konstytucji według obowiązującego prawa.

      Usuń
    4. Taką srajtaśmą jest ona od wielu lat i nikomu (prawie) to nie przeszkadzało nigdy. :) Wniosek z tego wynika, że nieważne że jest łamana, tylko ważne kto i w jakim celu ją łamie.

      Usuń
    5. Wiesz, ja Ci nie bronię mieć własnej opinii na temat Konstytucji, ale wydawało mi się, że przywiązujesz wielką wagę zarówno do wartości narodowych jak i do tradycji narodowej. Konstytucja jest akurat jednym i drugim.
      Ale może faktycznie mi się tylko wydawało... ;)

      Usuń
    6. Wartością narodową jest coś, co ma na celu służyć narodowi. Konstytucja w obecnej postaci do takich ustaw nie należy. Ale ja nie o tym pisałem. Łamanie konstytucji nie jest rzeczą nową i ma dość długą tradycję, jak sięgnę pamięcią - to jeden z bardziej rażących przykładów miał miejsce w 2013 roku, kiedy panowie z PO niekonstytucyjnie dobierali sobie dowódców wojskowych.

      Usuń
    7. Naprawdę, to faktycznie był wtedy straszny przekręt z Konstytucją (sic!) Prezydent, jako zwierzchnik Sił Zbrojnych, odwołał kilku generałów ze Sztabu Generalnego. Poszło bodajże o definicję „rodzaje sił zbrojnych”? Zapowiedziano nawet skargę do TK. Była? Bo sobie nie przypominam. W jaki sposób postępuje dziś Macierewicz? Czy nie bardziej kompromitująco? Nawiasem mówiąc to faktycznie – wybacz mi ten sarkazm – miało kapitalne znaczenie dla praworządności w kraju.

      Ja sobie nie wyobrażam, aby ktoś wymyślił Konstytucję idealną i całkiem zrozumiałe jest, że pewne jej błędy trzeba obejść. Nie dziwiłbym się nawet PiS, gdyby to zrobił z zamiarem poprawienia sprawności naszych sądów, ale to służy li tylko podporządkowaniu sędziów SN i KRS PiS-owi. Jeśli ktoś sądzi, że jest inaczej, bez kozery powiem, że jest naiwny jak dziecko w przedszkolu.

      Usuń
    8. Tu paru wojskowych, tam paru sędziów. Mówię o łamaniu konstytucji, ale dla Ciebie jest to pojęcie relatywne jak widać.

      Ja sądzę inaczej. Pis chce zmienić środek nacisku na sędziów, na sobie bardziej korzystny. Bo kto wierzy w niezawisłość sądów, jest naiwny jak dziecko w przedszkolu.

      Usuń
    9. Taaak, paru sędziów – może jednak chodzi o cały system sprawiedliwości, bo na dziś Ziobro już usunął około 50 sędziów?

      Wytłumacz mi na czym wtedy łamanie Konstytucji polegało? Gdzie w Konstytucji jest napisane ile powinno być generałów w Sztabie Generalnym? Bo wg mnie wiadomo kto ma prawo ich odwołać. Czy nie chodzi o to, że Komorowski odwołał tych „niewłaściwych” w rozumieniu opozycji? Mieliśmy ich wtedy najwięcej na świecie statystycznie na 100 tys. żołnierzy. Jak mi wyjaśnisz, wtedy pogadamy o relatywizmie.

      Otóż to. Ty sądzisz, choć przekaz PiS jest zupełnie inny. Cały czas jest mowa o usprawnieniu postępowań sądowych, choć żadna z ustaw nawet tym się nie zajmuje. Słuchałem wczoraj Bielana, który tłumaczył, że w jego biurze poselskie jest pełne petentów niezadowolonych z wyroków sądowych, tak jakby się spodziewał tylko zadowolonych (sic!) Połowa ludzi wychodzących z gmachu sądu jest i będzie zawsze niezadowolona. Obwinia się SN o przewlekanie spraw, kiedy ten nasz SN rozpatruje sprawy przeciętnie przez 9 miesięcy, co jest dużo krócej niż większość odpowiednich instytucji w Europie.

      Usuń
    10. Na tym, że odwołanie generałów obwarowane jest konstytucjonalnymi paragrafami, które olano. Poza tym powołano w ich miejsce paru nowych, w tym kilku zupełnie bez kompetencji, ale to już szczegół. Pytasz co za tym stoi? Otóż moim zdanie możliwość klepania przetargów dla wojska, których nie zablokuje żaden nieswój trep, w przypadku kiedy sprzęt nadaje się na złom.

      Ja nie wierzę w usprawnienia postępowań i nie jestem na tyle naiwny by twierdzić, że robi się to zmyślą o niezadowolonych z wyroków. Chodzi o to by to środowisko wziąć za przysłowiową mordę. A nie da się ich za bardzo kupić, bo tkwią w zupełnie innych układach. Ot i cała tajemnica.

      Usuń
    11. A ja czytam, że wg. Konstytucji (art. 134 par 3) uprawnionym do odwołania i powoływania generała ze Sztabu Generalnego jest Prezydent RP w porozumieniu z szefem MON. Dalej nie wiem, gdzie jest to łamanie Konstytucji w 2013 roku?
      Może chodzi Ci o odwołanie szefa kontrwywiadu gen. J. Noska? Tyle, że tam nie było problemu z Konstytucją, a tylko problem (nie)przesłuchanie ww przez Komisję ds. Służb Specjalnych.

      Przy okazji znalazłem ciekawą wypowiedź obecnego ministra Błaszczaka, wtedy w opozycji:
      „Gdyby na czele komisji stał polityk opozycji, pewnie inaczej sprawa byłaby potraktowana, czyli domagałby się przewodniczący tego, żeby stanął przed obliczem tej komisji odwoływany szef SKW”. Ciekawe czy dziś by się zgodził na to aby na czele każdej komisji stał polityk opozycji?!

      Naprawdę Cię nie pojmuję. Zamordyzm ma być lekarstwem (sic!) Zapytam na co, jeśli nie tylko na uległość wobec rządzących?

      Usuń
    12. W tym, że zlikwidowali dowództwa DSP w ogóle, na co im już konstytucja nie pozwalała.

      A kto mówi o jakimś lekarstwie? Po prostu nie interesuje mnie, kto będzie pociągał za sznurki i czy oni będą ulegli wobec rządzących, czy wobec innych układów.

      Usuń
    13. Chyba masz na myśli zmianę ustawy z 2007? Ale ta ustawa nie pochodzi z Konstytucji. Nawiasem mówiąc nie zlikwidowano DWS a jedynie zmieniono nazwę na DSSpec. Ci, co musieli odejść z DWS przeszli do Inspektoratu Wojsk Specjalnych. Ale to też nie ma nic wspólnego z Konstytucją. Chyba, że masz na myśli jeszcze inną „aferę”?

      Usuń
  8. "Wniosek z tego wynika, że nieważne że jest łamana, tylko ważne kto i w jakim celu ją łamie."

    Poprawilam by to zdanie, ze wazne jest tylko kto i w jaki sposob to lamie. Bo i porzedni rzadzacy nie mieli lapek czystych kiedy biega o sady. Tez tam chcieli pomieszac, ze obecna partyja nie robi nic innego, do czego nie swiezbiloby tamtych. Problem w tym , ze tamci robili to w bialych rekawiczkach, ci zas tak z buta, po grubiansku, ze niby : "a co nie mozna?!"
    I ow sposob lamania konstytucji nie jest cywilizowany, jest chamski, w pewien sposob na sile, bo jak jednymi drzwami sie nie udalo to probuja wejsc innymi, a to porusza ludzi.
    Pamietam jak mnie pani w autobusie z biletu okradla. Tak za moim przyzwoleniem , zrobila to pefekcyjnie, w bialych rekawiczkach. Z niesamowita uprzejmoscia i wyjatkowym mnie potraktowaniem. A dzieciakiem bylam, dalam sie nabrac na owe potraktowanie ... mialam tylko ten jeden bilet powrotny.

    To, co pisze o zachodzie Ramedenes to prawda. Wszystko w zamysle , teoretycznie ladnie wyglada, ale praktyka to cos calkiem innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego porównania z Zachodem w ogóle nie rozumiem. Przecież tam takie systemy kiedyś obrano i je się respektuje, a przynajmniej nie łamie w taki sposób jak to robi PiS. Póki co, mamy taką Konstytucję a nie inną, na nią posłowie i Prezydent przysięgali. Jeśli się komuś nie podoba, niech próbuje ją zmienić, ale w myśl procedur jakie do tego przewidziano.

      Usuń
    2. Aniu i właśnie jesteś jedną z nielicznych osób które to rozumieją. Faktycznie PO, większość przekrętów robiła cichcem, PIS robi to na chama. Nie wiem co bardziej szkodliwe. Inna sprawa że liberalne media nie robiły takiego szumu.

      Usuń
    3. @A..
      Chodzi o to, ze nigdzie nie ma silnego prawa. Zawsze znajdzie sie jakies dziury, przewiewy i niedopatrzenia. My jestesmy inaczej wychowani niz ludzie zachodu. Oni sa nauczeni , ze prawa sie nie lamie, ze je sie przestrzega. Sa nauczeni zaufania do sprawujacych rzady. My nasze lamanie prawa nazywamy prawnymi drzwiami, ktore zostaly niedomkniete, niedopatrzone, niedopowiedziane i roznie je interpretujemy. Osoba od kotrej wiele zalezy, moze powolac sie na swoje rozumienie danego przepisu, ustepu i te inne. Nie chce przytaczac przakladow, ale pamietam jak walczylam swego czasu w szkole o uznanie mnie za nauczyciela kontraktowego. Jakiez to cuda niewidy interpretacyjne byly wyczyniane- na korzysc jednych nauczycieli, na niekorzysc drugich. Gdzie indziej, jezeli prawo jest niedomkniete, niedopracowane urzednic umawiaja sie na jego interpretacje.
      My szukamy zawsze obejsc, oni nie...inaczej tez jako obywatele byli traktowani, my wyroslismy w przekonaniu, ze wladzy sie nie ufa, ale zdarzaja siena zachodzie ( nie masowo oczywiscie) pewne urzednicze zachowania, ot takie np.: jakie opisal Ramedenes o pani sedzinie z lepszymi kwalifikacjami, ktore tak sobie urzednik tlumaczy, jak chce. I czasami doswiadcza sie jakichs malych lub wiekszych swinstewek, z ktorymi nie bardzo masz sie do kogo zwrocic, bo nikt nie chce tego sluchac. Ktos wiekszy tak chcial i trzeba to zostawic, zaufanie do wladzy.

      @ R...
      Niewatpliwie dla lepszego, psychicznego samopoczucia spoleczenstwa lepsze jest lamanie prawa w sposob finezyjny, uprzejmy, tak aby emocjonalnie masy nie byly zbytnio poruszone... Obecny rzad robi to bardzo nieladnie, ostro, ma sile, nie cacka sie z ludzmi.
      Jak bedziesz mial czas obejrzyj sobie to...to jest bardzo prorocze i pomimo, ze dawno zrobione to jakzesz aktualne.

      https://youtu.be/f_Knf-HacFc

      Usuń
    4. Aniu:
      Ja się z Tobą zgodzę zarówno w ocenie tego jaki jest stan prawa na Zachodzie (czyli niedoskonały), jak również w ocenie tego jaki jest do niego stosunek obywateli (w tym rządzących). Również przyznam Ci rację w ocenie w jaki sposób traktuje prawo nasze społeczeństwo. Niewiele tu dodać.
      Aby jednak wyrobić szacunek do prawa, to przede wszystkim rządzący powinni dać przykład. Aby była jasność, ja nie twierdzę, że poza PiSem wszystkie inne ekipy były święte, bo to faktycznie byłby relatywizm, ja tylko oceniam skale zjawiska i tu bezsprzecznie należy oddać palmę pierwszeństwa partii dziś rządzącej.
      Mnie to w zasadzie nie dziwi. Elity ostatniego ćwierćwiecza, choć jeszcze niedoskonale, dawały szansę na poprawę stanu rzeczy. To jednak nie na rękę Kaczyńskiemu, więc wprowadza ludzi, którzy z mianowania mają stać się nową elitąi nie mając ku temu niejednokrotnie żadnych predyspozycji. Kaczyński wyciął nawet swoich zwolenników, których można by zaliczyć do grona już ukształtowanych elit, bo ci nie byli mu bezwzględnie poddani.

      Usuń
    5. Czyli rozchodzi sie w tym wszystkim o sposob. Mi sie tez ow sposob nie podoba...poza tym mielismy juz taki czas, takie partie, ktore sie z ludzmi nie cackaly. I metody stosowane obecnie tez sa nam juz znane.

      Usuń
    6. Na pewno znasz... nie polecam tego miejsca, ale dla przeciwwagi mozna sie z trescia zapoznac. O ile chcesz, oczywiscie.

      http://antysocjalbis.blogspot.de/

      Bo tam gdzies napisales, ze tylko 20% Polakow jest przeciwnych pozostaniu w UE- o ile dobrze zrozumialam (?). Tamci ludzie naleza chyba do owych 20%.

      Usuń
    7. Miałem dziś skończyć porządki, przez Ciebie będę kończył jutro ;)

      O ile film zobaczyłem z lekkim rozbawieniem, to jednak link do owego blogu zepsuł mi humor. Ja nie zaglądam do takich oszołomów, mam już do czynienia z Frondą i Pch24 – wystarczy!
      Argumenty na oszołomów niestety nie działają i taka grupa eurosceptyków zawsze pozostanie. Ja bym nawet dla niech utworzył taką enklawę – lubelskie i podkarpackie – w sam raz na te 20 proc. i pozostawił samych sobie.

      Czytałem dziś dwa artykuły, właśnie na Pch24, w których rozważa się możliwość odstąpienia od UE. Tam przynajmniej w miarę rozsądnie obliczają koszty Polexitu. Po stronie zysków jest wolna i niezależna Polska w świecie gdzie wszyscy są w jakimś stopniu zależni od wszystkich. To naprawdę intratna (czytaj: utopijna) propozycja.

      Usuń
    8. No więc opowiem wam bajkę - rządziły sobie pewnym krajem czerwone dziadki, ale że im nie szło, stwierdziły, że oleją świecznik i usuną się na plan dalszy. W spadku pozostawiły parę fajnych suwenirów - system sądowniczy i konstytucję. Konstytucja chroniła system, a system chronił panów, którzy lejąc na prawo i naród rozkradali narodowy majątek.
      Systemu nie da się ruszyć bez ruszenia konstytucji, tak jak nie da się zrobić omletu nie tłukąc jaja.
      A teraz nowi panowie chcą się wstrzelić w system i zagwarantować sobie władzę na ciut dłużej, stąd nasza mała wojna domowa.

      Usuń
    9. Dobrze, że to tylko bajka.
      Serwujesz nam „spiskową teorię dziejów” zapominając, że środowisko sędziowskie zostało zlustrowane, więc to nie jest tak, że ich wtedy nie można było ruszyć.
      Przypomnę też, że Konstytucja została poddana nowelizacji w 2006 r. i w 2009, czyli jednak można było ją ruszyć zgodnie z obowiązującym prawem.

      Usuń
    10. Zlustrowane? Jaja sobie robisz? Nie ta pora roku, do Wielkanocy kawałek czasu.

      TK regularnie blokował lustrację sędziów, tak że pierwsza którą się udało zatwierdzić weszła w życie w 1998 roku. I co się stało? Ano tknięto około 50 sędziów, w większości w stanie spoczynku (sic!), z czego większość chyba uniewinniono.

      W 2015 TK zablokował i to, uznając że aby poddać sędziego lustracji trzeba cofnąć mu immunitet, o czym decyduje... no jakże by inaczej KRS.

      Więc może jakieś dane mi podasz ilu sędziów z całego PRLowskiego aparatu sądowniczego, którego WSZYSCY byli częścią, udało się tak naprawdę zlustrować?

      Usuń
    11. Żądasz ode mnie rzeczy niemożliwej i dobrze o tym wiesz, bo nigdzie nie ma danych na temat tego ilu sędziów zostało poddanych lustracji. Nawet nie będę szukał, ale:
      - w pierwszym etapie po transformacji wielu skompromitowanych sędziów PRLu samych odeszło (nikt nie wie ilu, ale tacy byli);
      - w 1990 powołano całkowicie nowy skład SN i tylko 19 proc. sędziów pochodziło z okresu sprzed tej rekonstrukcji;
      - KRS odrzuciła w latach 1990 - 2000 511 wniosków sędziów, którzy ukończyli 65 rok życia, a chcieli dalej orzekać;
      - ustawa z 1998 roku odbierała tzw. stan spoczynku sędziów orzekających tych organów sądownictwa, które uznano za represyjne (pozbawiono praw 42 sędziów);

      Za najbardziej kontrowersyjną uznaję polityczną akcję IPN i to nie tylko w stosunku do sędziów (między innymi pamiętna lista Wildsteina). Znaleźli się tam nawet ci, którzy przez SB byli inwigilowani. Wcale mnie nie dziwi, że SN zabezpieczył się skutkami działań IPN, podkreślę jeszcze raz – politycznych.
      Jest jeszcze jeden aspekt dotyczący sędziów czasów PRL. Czy należało dezawuować wszystkich, którzy stosowali w orzecznictwie obowiązujące wtedy prawo, bez względu na to jaką mamy dziś o nim opinię. Bo czyż sędzia ma orzekać na podstawie prawa, czy własnego widzimisię? Wydaje mi się, że jeżeli ci sędziowie nie wydawali wyroków nakazowych, nie mamy prawa im nic zarzucić. To właśnie dlatego sędzia prof. Strzębosz został wydalony z zawodu w 1981 roku, bo nie chciał być dyspozycyjnym.

      Czy dziś znajdziesz w sądach kogoś, kto orzekał w sprawach politycznych w czasach PRL? Dam Ci podobne zadanie – wskaż liczbę takich, albo choć jedno nazwisko.

      Usuń
    12. Sytuacja dosc analogiczna , tyle tylko, ze z innej bajki. Po II wojnie swiatowej zaden urzednik pracujacy w nazistowskich Niemczech nie odpowiadal za przestrzeganie obowiazujacego wowczas prawa. Po prostu taki byl czas i takie bylo prawo. Scigalo sie zbrodniarzy , tych, ktorzy te prawa ustalali, ale nie tych, ktorzy je wykoynwali, np.: byli tylko straznikami na wiezach wartowniczych w obozach.

      Z drugiej strony byc moze Ramedenes ma racje, ze nie bylo takiej wlasciwej lustracji jaka byc powinna- pytanie tylko, co znaczy: "wlasciwa lustracja"?

      Usuń
    13. Aniu:

      Chyba jednak strażników więziennych też ścigano, szczególnie zaś tych, którzy byli „gorliwi”. Jak sobie przypominam opisy procesu norymberskiego, zbrodniarze często zasłaniali się koniecznością wykonywania rozkazów, co nie było żadną okolicznością łagodzącą. Chyba jednak należy rozróżnić postępowanie zgodne z prawem od wykonywania poleceń, dlatego sędziowie w żadnym przypadku nie powinni być dyspozycyjni politykom, a to nam grozi przy dzisiejszym upolitycznieniu prze wyborze tychże sędziów na odpowiednie stanowiska.

      Rozumiem, że pytanie o sposób lustracji sędziów jest skierowane do Radka.

      Usuń
    14. Jakby ci to powiedziec.... mi sie zdarzalo rozmawiac ze starszymi osobami, ktore np.: wstepowaly do partii nazistowskiej dobrowolnie i co? I zyli sobie po wojnie spokojnie, bez scigan. Wstepowali z roznych powodow. Jednym z nich bylo to, ze dzieki takiej przynaleznosci mialo sie latwiejszy dostep do urzedow, do poprawienia bytu swojej rodzinie. Tak, jak to mialo miejsce w kazdym dziwnym systemie politycznym. Moze ci starsi , zyjacy sobie spokojnie panowie nie byli gorliwi? Slyszalam tez , co prawda gosc nie zyje juz, o tym, ze jeden ze znanych mi stad panow, byl straznikiem w Dachau. Zyl spokojnie do konca, widocznie nie byl gorliwym. Nie kazdy tez kapo stawal przed sadem, bo wykonywal tylko to, czego od niego rzadano, jezeli nie wyroznial sie okrucienstwem, ani pomyslowoscia w jego stosowaniu.
      Tak, jak pisal Primo Levi w swoich obozowych ksiazkach, ze bicie bylo na porzadku dziennym, ale zarzali sie sadysci nie do wytrzymamia i tych sie chyba scigalo.

      Usuń
    15. Powinno byc :
      "..., ale zdarzali sie sadysci nie do wytrzymania i tych sie chyba scigalo..." chodzilo o takich nadgorliwcow w wykonywaniu zadan. Bo ponoc olbrzymia wiekszosc zalogi dozorujacej wiezniow to byli zwykli, przecietni zjadacze chleba bez jakichs psychicznych skonnosci do bycia katami.

      Usuń
    16. Przynależność do każdej partii, która nie wynika z przyczyn ideologiczno-politycznych jest w moim mniemaniu kunktatorstwem. Postawa naganna, ale nie podlegająca pod żaden paragraf. Ja czytałem kilka opracowań na ten temat i wiem, że Niemcy mieli z tym straszny problem, pewnie taki sam jak po przyłączeniu NRD z komunistami.
      W ogóle, jakakolwiek przynależność partyjna, jest w mojej ocenie mocno wątpliwa, już chociażby z racji, że zarówno „linia partii” może przybrać niespodziewany kierunek, jak i nasze poglądy z czasem mogą ulec zmianie.
      W związku z tym, skojarzyło mi się to z lustracją naszych sędziów. Tej powinni być poddani bezwzględnie wszyscy sędziowie, członkowie PZPR (nie wszyscy nimi byli). Pewnie sprawdzenie tego, kto był partyjnym nie nastręczałoby żadnych problemów.

      Usuń
    17. Hm... My Polacy- powiem cos czego nie lubie robic, mowic, bo okresla to przyware lub zalete jakiejs nacji, a to troche nie tak( przywary i zalety sa ponad nacjami, przynalezne kazdej nacji), ale w tym przypadku raczej to, co chce wyrazic bedzie pasowac. Watpie w jakosc owej lustracji,ktora dokonala sie po PRLu Bo Polacy, w swoim wlasnym kraju, nie naleza do solidnych i gorliwych wykonawcow wszelkich prawnych jako i pracowniczych- zwiazanych z jakoscia -
      wytycznych ( solidnosci ,to my sie uczymy gdzie indziej)
      Na zasadzie:
      "-Szefie! Jakos nie idzie. Jakos nie moge dopasowac tych czesci do siebie! Cos tu szwankuje"!
      -" Co znowu, Fiflak, szwankuje? ..A to...ze niby co? Dobrze nie bedzie?"
      -"No nie bedzie."
      - "Dobra...wypusc to dalej".

      Pamietam jak z dawnego Zwiazku Republk wywozil moj ojcie kolorowy odbiornik telewizyjny. Zabronione to bylo, ale jakos przejechal. Po litewskiej stronie ( wracalismy na okraglo bo kolejki graniczne mniejsze byly po rosyjskiej stronie ) celnicy, ojcu memu, ktory znal litewski, kazali to wpisac do deklaracji celnej. Schody zas zaczely sie po Bialoruskiej stronie przynaleznej jeszcze wtedy do molocha. Celinik uwierzyc nie chial , ze my tak z tym telewizorem. Polaczyl sie radiofalowka z baza. To bylo nad ranem, zmiana sie nowa szykowala, stara odchodzila... wiec nas puscili. Zapytali tylko, czy to "Palaki, czy Ruskie?". Odpowiedz padla , ze "Palaki". W radiofalowce uslyszelismy decyzje: "puskaj". POdsteplowal nam celnik owa deklaracje z komentarzem: " Wot Palaczki! Udalos!". A POlacy juz z tym nic nie robili, tylko zdziwieni byli, ze przejechalismy.
      Takie chaotyczne funkcjonowanie sliuzb wszelakich.

      Nie wyobrazam sobie takiej kontroli po chociazby niemieckiej stronie. Jak nie wolno, to nie wolno.

      Usuń
    18. Jechaliśmy na wycieczkę do Berlina Zachodniego. Ostrzegano nas, że niemieccy celnicy nie przepuszczą kontrabandy. A jednak nie zabrakło kilku „odważnych”. Nie przepuścili całego autobusu, trzeba było wracać do polskiego hotelu. I tak zamiast dwóch dni, byliśmy tylko jeden. Dodam, że ci „odważni” należeli do ZMS-u – kwiat ówczesnej młodzieży polskiej (sic!) W życiu się tak nie wyżyłem na komunistach :)

      Usuń
    19. Ale wiesz dobrze, ze mi nie szlo wcale o komunistow? Komunisci polscy bylí widocznie mniej gorliwi w wykonywaniu swoich obowiazkow niz ci inni.
      Chce powiedziec, ze ...no wlasnie- podejscie do prawa i obowiazku jednych ludzi, wychowanych tak, a nie inaczej, ze: "jak to nie mozna, jak mozna, da sie, mozna pchnac...przepuscic, przymknac oko".
      I ludzi wychowanych inaczej, ze " nie da sie, nie mozna, oczu sie nie przymyka".
      Jedni komunisci wcale nie lepsi, ale inaczej funkcjonujacy, od tych drugich komunistow , tez nie lepszych, i tez inaczej funkcjonujacy.

      Dlatego smiem powatpiewac w jakosc jakichkolwiek lustracji. I o to, byc moze, rozchodzi sie Rademenesowi.

      Usuń
    20. I wiem, ze chciales cos innego mi powiedziec i powiedziales :)))

      Usuń
    21. Komunizm opiera się na fałszywej przesłance, że wszyscy są i powinni być sobie równi, to oczywiście wersja dla „ciemnego luda”, bo wierchowka sobie dogadzała. Stąd też powstała opinia, że dla tej równości wolno wszystko, w tym również łamać prawo. Dziś już może nie jest to takie oczywiste, ale jeszcze kilkanaście lat temu dość powszechne.

      Gdyby Radek rzeczywiście myślał tak jak piszesz, nie byłby tak stanowczy w żalu, że dekomunizacji i lustracji nie przeprowadzono. Dla mnie oczywistym jest, że postaw wytworzonych w komunizmie nie sposób „wytępić” żadną lustracją ani dekomunizacją, bo one są zakorzenione w nas samych. Potrzeba więcej niż dwóch, trzech pokoleń by taką mentalność wykorzenić nie tyle ze świata polityki i ze społeczeństwa, ile ze sposobu naszego myślenia.

      Usuń
    22. Mógłbym Ci takich nazwisk podać bardzo dużo. Podam kilka
      Waldemar Płóciennik, Dorota Rysińska, Jan Bogdan Rychlicki. Wszyscy ładowali opozycjonistów do mamra i spokojnie pracują sobie obecnie w Sądzie Najwyższym. Pan Rychlicki w 2012 roku osądzał niejakiego pana Turowskiego (kierownik wydziału politycznego w Ambasadzie RP w Moskwie od 2010 r.), który zataił przynależność do wywiadu PRL w oświadczeniu lustracyjnym. Grono sędziowskie uniewinniło go uzasadniając wyrok tym, że Turowski mógł skłamać w oświadczeniu lustracyjnym, bo „działał w stanie wyższej konieczności”. Ręka rękę...

      Co do innych sędziów nawet kryminalnych, to są to życiorysy o tyle ciekawe, co niejasne. Kto mógł zostać sędzią za PRLu? Co choćby dokładnie robił Rzepliński między 1971 a 81 - nie wiadomo. Jak to się stało, że był przez jakiś czas jednocześnie w PZPR i Solidarności również nie, a przecież był to jakby konflikt interesów. Czy udział w Ruchu Stu (jakie to dziwne, że przewodniczącym RS był pan Olechowski, ten sam co założył PO) pozostawia go poza politycznymi układami?

      Tak, chyba w naszych warunkach lustracja jest niemożliwa. Ale to pokolenie wymiera, choć układy zostają...

      Usuń
    23. A Pan Olechowski to wszak TW MUST, kontakt pana Czempińskiego (który też podaje się za ojca PO). Firmy pod egidą tego ostatniego, takie jak GTS pospołu z Kulczykiem zajmowały się prywatyzacją - choćby Telekomunikacji Polskiej. I mojej małej firemki, dzięki której ta wiedza mnie zaczęła interesować...

      Usuń
    24. Po kolei:
      Waldemar Płóciennk – skazał na 8 miesięcy Zofię Pietkiewicz za „znieważanie interweniujących funkcjonariuszy” (coś mi to przypomina), zgodnie z obowiązującym wówczas prawem;
      Dorota Rysińska – była sędzią w stanie wojennym. Nie znalazłem żadnej kontrowersyjnej sprawy, którą prowadziła w tamtym czasie;
      Jan Bogdan Rychlicki – sądził i skazał osoby, założycieli Tymczasowego Komitetu Strajkowego Regionu Słupskiego, też zgodnie z obowiązującym wówczas prawem.

      Teraz wyjaśnienie. Nie byłem sędzią, byłem wtedy sztygarem w kopalni. 13 grudnia zakomunikowano nam, że w związku ze stanem wojennym, jesteśmy zmilitaryzowani, w razie odmowy wykonania poleceń czy chęć zwolnienia się z pracy, będziemy sądzeni za dezercję i zdradę. Jestem pewien, że podobnie było w sądownictwie. Ci sędziowie musieli wykonywać swoją pracę. Nie znalazłem ani jednego artykułu, który by mówił, że ta wymieniona trójka była gorliwymi wykonawcami aparatu ówczesnego ucisku (a tacy jednak się trafiali). Chciałbym wiedzieć, w którym miejscu, ktoś z wymienionej trójki stał się przestępcą? Jeśli już, najbardziej winnymi byli gorliwi prokuratorzy, którzy stawiali ludzi w stan oskarżenia (patrz: Piotrowski).

      Można mieć do nich zarzut, że w ogóle godzili się wykonywać swój zawód w stanie wojennym. Ale to jest tylko i wyłącznie kwestia moralna, za którą nie wolno pod żadnym pozorem nikogo karać. Co innego, gdyby faktycznie dopuścili się zbrodni. Dziś nie ma stanu wojennego, a jednak znów stawia się sędziów w podobnej sytuacji jak kiedyś, nominacje nowych sędziów mają służyć lojalności wobec rządzących, którzy ich wybierają, bo jakim kluczem posługuje się minister Ziobro jeśli nie kluczem lojalności?

      Nie bardzo rozumiem, po co mieszasz Olechowskiego w sprawy sędziów? A Rzepliński? O ile wiem wywalili go w 1981 z PZPR, gdyż się zapisał do Solidarności. Co w tym dziwnego? Myślisz, że ówcześni partyjnicy byli tak zaślepieni jak dzisiejsi pisowczycy?

      Usuń
    25. W tym wszystkim nic nie ma dziwnego. :) Ja się dziwię tylko jak to możliwe, że siedziałeś tyle lat w tej kopalni a nie zająłeś się propagandą. Jesteś w stanie zrelatywizować chyba wszystko, "działaniem w stanie wyższej konieczności".

      Przypomniał mi się jednocześnie kawał:

      Telewizja radziecka kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć; Do Stalina podchodzi małe dziecko i mówi:
      - Wujku, daj cukierka.
      - Won ty s.....u! - Krzyczy Stalin
      W tym momencie kamera kieruje obiektyw na planszę z napisem: A mógł zabić!

      Faktycznie, wymienieni sędziowie również nikogo nie zabili, a że troszkę na bakier byli z moralnością... To nic nie znaczy. Pani Rysińska orzekała sobie dalej w sprawie odpowiedzialności Kiszczaka za kopalnię "Wujek" i generała Milewskiego za aferę "żelazo". I wiesz co? Ta dobra kobieta również nikogo nie skrzywdziła. Jeżeli jako były sztygar nadal twierdzisz, że wszystko jest z tym cacy, to aż mnie kusi pytanie po której stronie w tej kopalni byłeś?
      Zresztą w sumie nie wiem czemu marudzisz na ten PIS, kojarząc go jednocześnie z PRLem, skoro tamtejsza mentalność najwyraźniej wcale Ci nie przeszkadza. Wiesz, że nawet konstytucja w kwestii sądownictwa była podobna, tylko artykuły inne. Teraz to art. 178 ust. 1 mówi, że „sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tyko Konstytucji oraz ustawom”. Za PRL był to art. 52 Konstytucji PRL: „sędziowie są niezawiśli i podlegają tylko ustawom”.

      Usuń
    26. Masz krótką pamięć. Pisałem już wielokrotnie, że od 68’ jestem nieprzejednanym wrogiem komunizmu. Komunizmu jako systemu i wielu ludzi, którzy ten system tworzyli. Ale jednocześnie daleko mi do postawy, jaka dziś jest popularna w narracji propisowskiej, wsadzania wszystkich do jednego worka. To nie jest takie proste, panie Radku, orzec, że wszyscy, którzy w PRL-u zajmowali jakieś tam stanowiska, byli nieprzejednanymi komunistami, za co należy im się już tylko ostracyzm. Nic, a szczególnie postawy ludzkie w określonych warunkach nie są jednoznacznie białe albo czarne, a coś mi się zdaje, że tak chciałbyś to widzieć. To, co Ty nazywasz relatywizmem, jest rozpatrywaniem każdej sytuacji z osobna, ale nie roszczę sobie pretensji do bycia wyrocznią. Piszę tak jak to widzę i nigdy nie będę się kierował absolutyzmem, który, jak mi się wydaje, dla odmiany cechuje Ciebie.

      Chyba celowo spłaszczasz problem ograniczając się do słów „nie zabili”. Nie każdy sędzia był sędzią Kryże, którego za „zasługi” w PRL-u, minister Ziobro zrobił sekretarzem stanu w MS, a później prokuratorem Prokuratury Krajowej. Dobrze, że zwróciłeś uwagę na te dwa artykuły różnych Konstytucji. Masz jak na dłoni, że systemy totalitarne i autorytarne mają za nic postanowienia takiego aktu jak Konstytucja.

      Usuń
    27. Ja po prostu nie widzę tej nieprzejednanej wrogości. I nie wrzucam do jednego worka tylko obserwuję, jak działanie kogoś wtedy przedkłada się na działania teraz. I wychodzi mi smutny widok państwa w państwie, przysłonięty intelektualnym biedaszybem, który propagujesz czasem na swoim blogu. I wtedy się zastanawiam dlaczego, bo jako facet inteligentny powinieneś jednak dostrzegać w tym wszystkim drugie dno.

      Usuń
    28. Cóż, nie pierwszy raz różnimy się w ocenie jakichś zjawisk polityczno-społecznych. W moim postrzeganiu rzeczywiste niebezpieczeństwo nie tkwi w „kaście sędziów”, a w populizmie i autorytaryzmie nowych pseudoelit rządzących. Prędzej uwierzę w rewizję swoich poglądów dawnych sędziów niż rzekome „dobre” intencje nowobogackich, którzy dorwali się do władzy.

      Usuń
    29. Wiesz co Ramedenes? Jakos te Twoje komentarze przywoluja mi na mysl cos co ogladalam.
      Super rola Gajosa. Ten film ilustruje to, o czym opowiadasz. Jakis zbieg okolicznosci , czy cus?

      https://youtu.be/t5dRnwG62uQ

      Usuń
    30. Nie potrafię przeniknąć intencji tych co dorwali się do władzy, ale burzenie starych porządków mnie aż tak strasznie nie bulwersuje, bo wiem do czego one doprowadziły. Kasta sędziów zawsze stała na jego straży i szkody które poczyniła są ciężkie do oszacowania, bo tylko częściowo widoczne.

      Aniu, na razie nie obejrzę tego teatru, więc nawet nie wiem jak się odnieść do Twojego komentarza. Obejrzałem fragment i mnie zaciekawiło, więc pewnie nadrobię po świętach.

      Usuń
    31. Radku:
      Stare porządki zostały zburzone w 1991 po rozwiązaniu sejmu kontraktowego.

      Aniu:
      Ja obejrzałem i wypadami mi podziękować za link ;)

      Usuń
    32. Wielu wierzy w tą bajkę. Nawet stary sztygar dał się nabrać. :D

      Usuń
    33. @ A...

      "Stare porządki zostały zburzone w 1991 po rozwiązaniu sejmu kontraktowego."

      Cos mi sie wydaje, ze nie do konca jest to prawda. Myslisz, ze wraz z rozwiazaniem czegos tam , problem znika. I to konkretnie od okreslonej godziny, minuty.... daty. Jakiez by to bylo latwe i nieskomplikowane, ale niestety nierealne.

      Usuń
    34. @ R....
      Nasi, szczegolnie starsi, politycy to pokolenie ludzi wychowanych w czasach komunizmu, ludzi, ktorzy byli wychowywani poprzez takie a nie innych metod. Nie wyzbyli sie pewnych , narzuconych danym wychowaniem, zachowan.

      Np.: zamieniono w szkolach akademie ku czci rewolucji, pochody pierwszomajowe na mnostwo innych akademii ale juz patriotycznych. Od takiego wychowywania na spine dawaly odetchnac te wczesniejsze rzady. Zelzalo. Ludzi trzeba wychowywac w jakims duchu ale bez przesadyzmu.

      Wracajac do sedna. Chamstwa nie likwiduje sie ta sama bronia. Nie uzywa sie do zmian wszelakich wczesniej stosowanych metod, bo one nic nie przyniosly, a tylko bunt i dzialanie ludzi skierowane ku rozwaleniu systemu. Nie wiem, czy obecna zmiana zdaje sobie z tego sprawe? Nie mozna tak na chama. Nie liczac sie z opinia ludzka przec do przodu, Bo oni oczyszcza srodowisko a na to miejsce zaserwuja innych? Myslisz, ze lepszych? Jezeli juz posluguja sie metdami nie cackania sie, parcia do przodu pomimo, nie sluchania.... to moze nam rosnac nowy rezimek.

      Usuń
    35. Radku:
      Niektórzy za to wierzą w spiskową teorię dziejów.

      PS. Sztygarem byłem jako młody, karierę kończyłem jako asystent Naczelnego, dziś możesz o mnie mówić emerytowany górnik ;)

      Usuń
    36. @A
      Zgadza się. Ale to nie tylko starsze pokolenie, te same, niemal bolszewickie metody stosowane są przez młodsze pokolenie, czego przykładem "mendia" choćby. Szczerze mówiąc ta taktyka opisana przez Gajosa w sztuce, którą podesłałaś (obejrzałem, choć jeszcze nie całą) jest nadal stosowana - tylko inne metki się przypina. Faszysta, ksenofob, antysemita, komunista.

      No za takie metody trzeba będzie kiedyś zapłacić, zwłaszcza że ludziom one się kojarzą już z tym co było. Ale to tak naprawdę jest tylko kwestia kosmetyki, poważniejszy problem to, jak raczyłaś zauważyć kompetencyjność tych ludzi, bardzo wątpliwa.

      Jak mawiał jeden z moich wykładowców, "będziemy mieli idealną demokrację, jeżeli wprowadzimy mały reżim". I to jest niestety prawda, zauważyłem że systemy demokratyczne pozwalają na takie małe ideologiczne dyktaty, które nazywane są swobodami jakichś tam grup.

      Usuń
    37. Asmo.
      Inni wolą usankcjonowane kłamstwa, które wyczytają w prasie. :)

      Usuń
    38. Aniu:
      To jest li tylko uproszczenie, data ewidentnie symboliczna. Może bardziej adekwatną byłoby przystąpienie do UE(?) ale bez porażki parlamentarnej komuny, nawet tego by nie było.

      Ja bym tak nie do końca traktował wychowanie w czasach komunizmu jako negatywne. Co innego wpajana ideologia. Ale bądźmy szczerzy, jeśli się komuś jeszcze dziś marzy PRL to, albo są to byli dygnitarze lub cwaniacy, którzy w tamtych czasach czerpali niezłe zyski na oszustwie, albo ludzie nizin społecznych, którzy minimalnym wysiłkiem utrzymywali się na powierzchni. Ja tu, u siebie, widzę jeszcze kilku popegeerowców, którzy pod sklepikiem wspominają „stare, dobre czasy”.

      PS. wciąż jestem pod wrażeniem tego spektaklu teatru telewizji i świetnej roli Gajosa.

      Usuń
    39. Radku:
      A na czym Ty opierasz swoją opinię? Na przekręcie na „Twojej” fabryce? Ok, był przekręt, zakład pracy Ci zlikwidowali, ale czy cały kraj poszedł w ruinę, jak chciała B. Szydło? Nagle z niczego, ledwie w dwa lata mamy dobrobyt? A przecież tak naprawdę ludzie się nie zmienili, a na moje rozeznanie, przynajmniej jedna trzecia tych ludzi wciąż tkwi mentalnie w PRL-u.

      Usuń
    40. Na mojej? Na wszystkich "fabrykach", o wiele ciekawszych niż moja. :D
      Ale jak do tej pory tego nie zauważyłeś i nie pojąłeś, to już nie pojmiesz i zawsze będziesz snuł wywody o spiskowej teorii dziejów.

      A propos spektaklu, jak myślisz, ilu takich pułkowników działa bez balastu w postaci wyrzutów sumienia i protegowanej córki przyjaciela, którego wykończył? Ilu ich uczniów pilnowało, by Poalcy żyli w ułudzie wolnego kraju?

      Usuń
    41. Posłużę się sentencją (nieskromnie, chyba własnego autorstwa albo parafraza jakieś innej): „aby mogło powstać nowe, trzeba zburzyć stare”, która odnosi li tylko do spraw gospodarczych. Moralność i światopogląd można kształtować w człowieku przez całe życie.

      O ile się zgodzę ze stwierdzeniem, że tacy będą zawsze w każdym społeczeństwie, o tyle mam problem z tymi „uczniami”. Jak pułkownik stał się SB-ekiem? Kręgosłup moralny człowieka złamać to nie problem, tyle że dzisiejsi „pułkownicy” to ludzie innego światopoglądu. I jeszcze jedna uwaga. Termin „pułkownicy” odnosi się ściśle do wywiadu i kontrwywiadu. Na szczęście nie wszyscy ulegają takim metodom, nie wszyscy na rolę „uczniów” się godzą. Nie żebym negował fakt ich istnienia, ja po prostu nie przeceniam ich wpływu na codzienność. Kto chce się babrać w polityce i wielkim biznesie, ten musi się z nimi liczyć (na ile tego nie wiem).
      Jednak nie zapominaj, że to tylko spektakl, wprawdzie opisujący rzeczywistość, ale dla atrakcyjności ją celowo przerysowujący.

      Usuń
    42. A tak a propos spektaklu i zycia po czasach peerelu, lub zycia po jakichkolwiek czasach, ktore latwe nie byly.

      Zadne lustracje nic tu nie wskoraja poki ludzie jakos tego sami wewnetrznie w sobie, ze swoim sumieniem nie przepracuja. Bo czasy, czasami ale zawsze ma sie wybor pomiedzy dobrem a zlem. Moze mozna bylo nie zabijac, moze mozna bylo nie donosci, moze mozna bylo nie krzywoprzysiezyc, moze mozna bylo nie wdawac sie w wartpliwe uklady, moze mozna bylo nie skazywac?
      Bo jakikolwiek watpliwy uklad ( chocby dla swietego spokoju i przetrwania na godnym, wowczas poziomie materialnym) , jakiekolwiek krzywoprzysistwo, skazanie ...podtrzymywalo ten chory system.
      Potem wiadomo , czego sie Jas lub ciut starszy Janek nauczyl, to jako dorosly Jan bedzie umial i sie tym poslugiwal, usprawiedliwial, mowil ze system, ze dobro bliskich....kupa argumentow , czesto bioracych za serce, znajdzie sie na "tak" za takim Janem.

      Te wszelkie lustracje sa watpliwe, bo tak juz bywa, ze nie kazdy szmalcownik odpowiedzial za swe czyny, nie kazdy straznik obozu stanal przed sadem, nie kazdy partyjny zostal wlasciwie , solidnie zlustrowany...

      I ja coraz bardziej zmeczona syfem jakimkolwiek- dochodze do wniosku, ze aby jakos zyc normalnie, bez meczenia sie, ze lustracja nie psozla tak, jak nalezy, ze ktos nie odpowiedzial wlasciwie jak powinien za swe czyny odpowiedziec, zmeczona zastanawianiem sie kto zawinil a kto nie zawinil.... uwazam, ze nalezy przebaczac i isc dalej i jakos zyc, bo ciaglym odsuwaniem jednym od koryta i walka o niego ( poza przypadkami na serio kolacymi, wtedy trzeba odsunac) nic sie nie wskora- historia bedzie sie kolem toczyla. A ludzi, ktorzy potrafia sie w rozmaitych warunkach dobrze ustawic nigdy brakowac nie bedzie.

      https://youtu.be/6weSa9m_Y3U

      Zdrowych i wesolych Swiat Wszystkim zycze:)

      Usuń
  9. Nie wiem, czy to dobrze, czy to źle
    - ale znaczna część Polaków już
    zobojętniała na to, czy RP będzie
    w UE czy poza nią... (?)
    Krótkowzroczność czy dalekowzroczność?
    Odpowiedź przyniesie najbliższy czas!
    Oczywiście liczony w latach, może nawet
    w dziesiątkach lat. Moim zdaniem przed
    UE trudny czas - nie musi to być z naszego
    powodu...

    Zdrowych, bezpiecznych i radosnych Świąt
    - lekkiego wejścia w Nowy Rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponad 60 proc. Polaków jest za pozostaniem w UE, niespełna 20 proc. za opuszczeniem, reszta nie ma zdania – to najnowszy sondaż Fundacji St. Batorego, więc jeszcze nie jest tak źle.

      Dziękuję z piękne życzenia. Tobie życzę całkiem podobnie oraz szybkiego powrotu do blogowania :)

      Usuń
  10. Wstyd mi za prezydenta, za rządzących, tylko co z tego. Zaciskam zęby i żyję dalej. Choć jest trudno, ech, i to tak na święta nam zgotowali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wstyd masz przykryty, więc nie widzę powodu, dla którego miałabyś się wstydzić za Prezydenta i rządzących. Nie Ty ich zmuszasz do takiego postępowania.
      W święta lepiej o tym nie myśleć ;)

      Usuń
  11. Nie zauważasz, że to Unia ma postępować, jak chce naczelny prezes, a nie odwrotnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważam, zauważam, tylko w mojej ocenie taka próba wykazuje znamiona poważnego zidiocenia.

      Usuń
  12. z Polską i UE jest tak jak z rodziną i aparatem państwowym...

    w rodzinie ojciec stosuje przemoc psychiczną, finansową a i fizyczną niekiedy też. ogłasza wszem i wobec, że robi to tylko i wyłącznie dla dobra jego rodziny a wszyscy, którzy go krytykują nie rozumieją dobra jakie rodzinie daje, bezpieczeństwa i troski. bo to on ma rację, to on wie jak dobrze wychować dzieci i traktować żonę i wszyscy inni powinni brać z niego przykład.
    a wszyscy, którzy interweniują (sąsiedzi, policja, mopr) chcą zniszczyć siłę i spójność jego rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest na rzeczy, bo znam taka sytuację z autopsji. Takim właśnie był mój własny ojciec ;)

      Usuń