środa, 27 grudnia 2017

Poświąteczno - erotycznie



  Mieszka w mojej okolicy facet, którego widzę dziennie dwa razy przez okno. Rano przy pierwszej kawie, gdy jedzie na rowerze w stronę wsi i to bez względu na pogodę, oraz późnym popołudniem, gdy ten rower zygzakiem prowadzi w stronę kolonii, gdzie mieszka wraz z matką. Prowadzi, to raczej zbyt optymistycznie powiedziane, bo właściwie trudno rozeznać, kto kogo prowadzi. Ja go podziwiam. Na tej drodze jedzie tak przeciętnie jeden samochód na trzy kwadranse i on się w tych trzech kwadransach mieści, bo jeszcze go żaden nie potrącił...

  Facet w sile wieku, tak przed czterdziestką i... kawaler. W drugi dzień świąt zdarzyło mu się chcieć odpocząć w tej drodze powrotnej i oparł się o mój płot w miejscu gdzie jest dzwonek. Wyszedłem żeby go ździebko przesunąć, bo nie mam nic przeciw, aby sobie odpoczywał strudzony walką z rowerem, tylko ten dzwonek mnie denerwował. Ponieważ trafiła się okazja, wiedziony ludzką ciekawością zapytałem, dlaczego się nie ustatkuje i nie ożeni? Odparł, że próbował, ale żadna z nim dłużej niż tydzień nie wytrzymała. Inna sprawa, że on bez wódki dłużej jak jeden dzień też nie wytrzymuje. Kobiety są zazdrosne i z wódką facetami nie chcą się dzielić. Stąd statystycznie taka liczba rozwodów, większa niż z powodu prawdziwej zdrady. Wiem, czytałem te statystyki. Wódka na drugim miejscu, zdrada na piątym. Zapytałem jeszcze, jak on tak wytrzymuje bez kobiety, bo na impotenta nie wyglądał, choć z ręką na sercu, nie wiem jak można by rozpoznać impotenta nie będąc kobietą. A on mi na to, że ma w sypialni na okoliczność erotycznego wzbudzenia, fotkę posłanki Sobeckiej. Spojrzy i mu przechodzi... Gdy chce mieć spokój na dłużej, ogląda filmik ściągnięty z YouTube, jak z kolei posłanka Pawłowicz je sałatkę z majonezem na sali obrad. Nie chodzi o to, że ta posłanka niezbyt apetycznie wygląda, ile on jest na sałatkę uczulony. Nazywa to terapią wstrząsową.

  Coś w tym jest na rzeczy. Moja żona na święta robiła karpia w galarecie (z głów tych ryb, to jej rodzinna tradycja), a ponieważ nikt tego oprócz niej nie chciał jeść, więc sama pałaszowała tę potrawę od wigilii do drugiego dnia świąt, a ja przez ten czas żyłem jak w celibacie. Bo ja wprawdzie z natury nie jestem obrzydliwy, lecz te karpiowe głowy w galarecie były prawdziwie niechlubnym wyjątkiem. Rybie oczy mnie przerażały. Kiedyś tę moją małżonkę naszła w święta chcica a u mnie trup mogiła. Co jest? zapytała. Odparłem spokojnie: jak chcesz się kochać w święta, na wigilię tylko nóżki w galarecie.

  Skoro jestem przy świętach. Dzwoni do mnie w pierwszy dzień świąt, późnym popołudniem mój siostrzeniec, też czterdziestoletni singiel, alkoholik, mieszkający przy mamusi, czyli mojej siostrze. Żebym zadzwonił na pogotowie, bo mama się przejadła i strasznie przeklina w łazience. Zapytałem go, dlaczego sam nie dzwoni, ale on wystraszony i nietrzeźwy nie zawsze potrafi się wysłowić poprawnie po polsku. Jak mi się udało w końcu dodzwonić na właściwe pogotowie nie wiem, bo wiadomo teraz jest jeden numer 112 i oni sami, dzięki tej powszechnej inwigilacji wiedzą skąd człowiek dzwoni. Najlepsze było, gdy ten dyżurny pyta, gdzie mają przyjechać, bo teraz, po tej dekomunizacji ulic w Katowicach nie bardzo potrafią się połapać. Więc tłumaczę: dziś to ulica św. Matki Teresy, wcześniej Jerzgo Ziętka, dawniej Armii Ludowej, w czasie wojny Mariahilfestrasse, przed wojną ul. Wniebowzięcia, a jeszcze wcześniej królowej Jadwigi dwanaście mieszkania trzy.

PS. Jak na spowiedzi - tylko jedna historyjka nie jest autentyczna

19 komentarzy:

  1. Przypomniałeś mi, że w stanie wojennym słynne było powiedzenie; co przeciwko ciąży jest skuteczne- zdjęcie nad łóżkiem pewnego działacza związkowego związku branżowego]. Z tego wynika, że w zależności od okoliczności i polityczności, ludzie sobie -różne zdjęcia wieszają i je podziwiają [podniecają lub nie]. A potem jeszcze się tym chwalą.
    "Co kraj to obyczaj, co rodzina to inny zwyczaj".
    A co do zmian nazw ulic- to musi być ruch w interesie.Tylko człowiek w tym "misz-masz" ma problem się połapać. Sama tego doświadczyłam, dlatego mogę jedynie współczuć.
    pozdrawiam poświątecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mój znajomy nie wiesza tych zdjęć na ścianie, on maje schowane tak „na wszelki wypadek”. Bo jak pisze Radek w komentarzu poniżej, alkoholikom rzadko przytrafia się stan „erotycznego wzbudzenia” ;)

      Usuń
    2. Rzadko mam do czynienia z alkoholikami [boję się ich], więc nie wiem co "alkoholikom rzadko przytrafia się". Śmiem przypuszczać, że te przechwałki ze schowanymi zdjęciami to opowiadania takiego "Maczoła" [erotomana gawędziarza- tyle jego co pogada]. Ale mnie nic do tego, choć to może jest tak;
      "Po nocy poślubnej żona mówi: – Wiesz... Jesteś kiepskim kochankiem.
      Na to oburzony mąż: – Skąd możesz to wiedzieć? Po trzydziestu sekundach?!"

      A skoro mowa o karpiach to podam przepis;
      "Przepis na karpia po żydowsku?? kupić karpia a sprzedać drożej..."
      "Jak blondynka zabija karpia na wigilię? Topi go".
      pozdrawiam życząc poświątecznego, erotycznego...humoru.

      Usuń
  2. pytanie zadane sąsiadowi cykliście uważam za raczej mało taktowne, za objaw takiej małomiasteczkowa wścibskości... no, ale z drugiej strony, skąd mi wiedzieć, jaka zażyłość łączy pytającego z tym sąsiadem?... poza tym skoro jemu /sąsiadowi/ to nie przeszkadza, to co mnie to obchodzi?...
    ...
    a teraz tak nieco poważniej:
    otóż istnieje taka teoria, że skłonność do nadużywania /podkreślam: NADużywania, a nie samego używania/ takich narkotyków, jak popularny alkohol, koreluje z niedoborem bardzo bliskich kontaktów cielesnych /zwanych w skrócie "seksem"/, natomiast niekoniecznie jest jasne, co jest przyczyną, a co skutkiem... czasem niektórzy alkoholicy /albo bliscy tegoż/ motywują swoje chlanie tym, że żona/partnerka "nie daje", zaś ona twierdzi, że "nie daje", bo on chla... mamy wtedy do czynienia z zagadką "jajko, czy kura", często nie do rozwikłania...
    ...
    zaś co do łba karpia, to od razu mi się skojarzyła scena w pociągu w filmie "Ziemia obiecana" /ta wycięta w niektórych wersjach/, która zawiera właśnie spożywania owego łba... tak sobie przy tym pomyślałem, że na rzeczy też jest, kto go je... np. pani Zuckerowa z filmu mogłaby jeść nawet łeb żabnicy, ale w przypadku Plugawego Krystyna, to pół litra wydaje się być lepszą opcją, nawet, gdy owa Krystyn(a) nic nie je...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie nietaktownym jest pytanie młodych żonkisiów: kiedy wreszcie będą mieć dzidziusia? Pytanie o ustatkowanie ma raczej charakter łagodnego skarcenia, a karcić kogoś za alkoholizm to raczej nie jest niestosowne?

      Powodów alkoholizmu i uzależnienia się od alkoholu jest multum. Wystarczy zapytać samych dotkniętych tymi przypadłościami. Zawsze znajdą sensowne wytłumaczenie ;) Ja jednak myślę, że to w stu procentach bark odporności na alkohol połączony z bardzo słabą wolą. Każdy powód do sięgnięcia po kieliszek jest dobry, niedobrze jest wtedy, gdy nie wiemy kiedy jest dość, a to dość nie wiąże się z barkiem kasy na następną butelkę.

      Tu dla mnie sprawa jest jasna: nowe „elity” polityczne przesiąkły manierami nizin społecznych, bo się z nimi utożsamiają.

      Usuń
    2. sorry, po prostu inaczej pojąłem intencje pytania, nie w sensie "kiedy przestaniesz pić?", ale w sensie "kiedy sobie znajdziesz kobitkę?"... miałem kiedyś kumpla, który był bardzo wybredny w doborze panienek, a jeszcze bardziej dyskretny, dość szczelnie chronił swoją prywatność, trudno go było zobaczyć publicznie z jakąś panią i takie pytania go mocno wkurzały... pamiętam, że kiedyś wybuchła ostra draka, gdy taki ciekawski zaczął dodatkowo imputowować mu gejowstwo...
      natomiast faktycznie, tu się z Tobą zgadzam, że pytanie pary "kiedy bobo?" albo życzenia tegoż bobo podczas np. jakichś spotkań rodzinnych, czy towarzyskich jest już kompletnie poniżej wora...
      ...
      temat uzależnień i innych problemów związanych z nadużywaniem różnych substancyj obca mi nie jest, w końcu pracuję w tym temacie... ale teraz to ja mam święta i ani myślę się wkręcać w większe dyskusje o robocie... podałem tylko przykład pewnej grupy przypadków opartych na wspólnym motywie...

      Usuń
    3. Właściwie to i pytanie: „kiedy przestaniesz pić?” jest jakby nie na miejscu, bo decyzja i tak należy do pijącego, ale coś mi się wydaje, że pijący sam sobie tego pytania nie zada.

      Usuń
  3. Ja chyba właśnie przez te karpie znielubiłam BN- bo wpierw okupowały wannę w naszej łazience, a potem zamieniały się właśnie w jedzenie- np. w zupę rybną, karpia w galarecie lub smażonego.Łby w galarecie były z reguły poświątecznym daniem i pastwił się nad nimi mój dziadek, a mnie mdliło na sam widok ryby na stole.
    Nazwy ulic- znam miejsce, w którym mieszkańcy nie używali nazw oficjalnych, ale ulice miały numery- od 0 do 5, choć na każdym budynku widniała oficjalna nazwa ulicy.Niedługo w większych miastach i tak wszystkie ulice będą miały tylko jednego patrona- małżeństwo pp.Kaczyńskich.
    Myślę, że gdyby za każdą zmianę nazwy ulicy władze miasta musiałyby zwracać mieszkańcom koszty z tym związane to nie byłoby takiego "ciągu" do zmian nazw ulic zależnie od kierunku wiatru historii.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja gehenna z karpiem zaczęła się dość wcześnie. Bodajże w wieku siedmiu lat musiałem (na polecenie) zaszlachtować tego wigilijnego karpia, bo do tej ryby osobiście nic nie mam, ale smakowo za nim nie przepadam. Wolę szczupaka lub śledzia i makrelę.

      Ja myślę, że nie byłoby żadnego problemu z tymi ulicami gdyby je ponumerować na wzór wielkich miast amerykańskich. A tak, zmieni się opcja polityczna i znów na zafundują zmianę nazw ulic.

      Usuń
  4. Od nadmiaru alkoholu spada potencja, zwłaszcza jak się go przyjmuje długotrwale. W zasadzie alkoholicy to potencjalni impotenci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację z tym wpływem alkoholu na potencję, ale to nie jest tak, że się jej alkoholik pozbywa doszczętnie. Może z upływem lat?

      Usuń
  5. Mają ludziska sposoby na popęd, pomysłowy naród...kiedyś brom w jedzeniu podawali.
    U nas tyle razy nazwy ulic zmieniali, zaraz jak to było: św.Ducha, potem Marchlewskiego i znów św.Ducha.
    Teraz przybywa księży rozmaitych , Jana Pawła II i Kaczyńskich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwy ulic w Katowicach z pewnych względów zmieniłem sam, nie chcą dać namiarów na moją siostrę ;) Ale faktycznie z tymi ulicami po ostatniej dekomunizacji porobiło się strasznie.

      Usuń
  6. Hahahaha:) Się uśmiałam:) Która historia nie jest autentyczna?:D

    Karpi nie jadam ale kupuję dla męża.Takie gotowe płaty,bez ości. Żeby seks był, a nie wizyta na SORze;) Alkoholikiem nie jest, to dbam;)

    W moim mieście tylko jedna ulica zmieniła nazwę. Niechlubna rysa na życiorysie;)

    Pozdrawiam Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, to się nazywa "babska ciekawość". Spróbuj zgadnąć, a ja odpowiem po Twojej pierwszej próbie.

      Twój mąż to się ma dobrze ;)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Ha ha to się nazywa uważne czytanie, zwłaszcza tego co jest napisane drobnym druczkiem:D Historia z siostrą?

      Jak dbasz tak masz:)

      Pozdrawiam Anastazja

      Usuń
    3. Te małe litery to chwyt rodem z banków ;)

      Zgadłaś, choć faktycznie siostrzeniec do mnie dzwonił z taką prośbą. Wybiłem mu ją z głowy i siostra ozdrowiała. Natomiast zmiana nazw ulic jest też prawdą, choć nazwy są z sufitu wzięte. ;)

      Odwzajemniam pozdrowienia. Asmo. :)

      Usuń
  7. Miałem "przyjemność" poznać kilku takich 40-latków mieszkających z mamusiami i wyznających zasadę: "picie to życie, a robota to głupota".
    Zastanawiam się tylko co będzie, gdy ich matki umrą z powodu starości. Chyba zapiją się na śmierć. Smutny scenariusz, ale niestety realny..
    Co do dekomunizacji, to doszło już do takich absurdów, że usuwają z nazw ulic Broniewskiego, Iwaszkiewicza czy Tuwima..
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda bywa okrutniejsza. Matki tych czterdziestolatków zazwyczaj przeżywają swoich synalków, bo jak twierdzi niejaki pan Kowalski (kreacjonista), ewolucja nie wyposażyła nas w dwie wątroby.

      Usuń