piątek, 26 stycznia 2018

Jak Reksio szynkę...



  Miałem się wykłócać z Radkiem, ale sobie daruję, dla mojego i jego spokoju oraz naszego wspólnego zdrowia. Tym bardziej, że minister Brudziński przekonał mnie w sejmowym wystąpieniu, że włoski faszyzm i niemiecki nazizm nie mają nic wspólnego z polskim ruchem katolicko-narodowym. Ten nasz ruch ma zupełnie inne korzenie, bo – korzenie lewicowe. Cytuję: „NSDAP miało lewicowe korzenie: to ruch narodowy, z naciskiem na socjalistyczny”. Chyba bardziej nie można polskim narodowcom zaszkodzić i ich ośmieszyć. Od dziś będę na nich inaczej patrzył.

  Prawdziwie na poprawę mojego nastroju wpłynął inny program telewizyjny, znacznie ciekawszy niż relacja z obrad Sejmu, czy nawet nowy odcinek „Ojca Mateusza”. Chodzi o program „Przy kawie o sprawie” na modłę „Kawy na ławę” TVN24. Warto zaznaczyć, że wzięły w nim udział same kobety dyskutując o sztucznie wywołanej erekcji u mężczyzn. Chodzi o negatywne skutki viagry na męską kondycję. Ja się odniosę do kilku wniosków jakie owe panie wyciągnęły. Okazało się, że viagra oprócz tej fatalnej kondycji może mieć wpływ również na tradycyjne wartości moralne i religijne. Źle wpływa na spójność rodziny. Jeśli dodać do tego niedojrzałość mężczyzn, którzy zażywają tego środka potencji, siłą rzeczy wymagają oni szczególnej opieki, gdyż noszą w spodniach narzędzie zbrodni, jaką jest gwałt. Lekarze, szczególnie ci, za klauzulą sumienia, powinni jednak być znacznie bardziej powściągliwi w przepisywaniu recept, a już na pewno należy go wycofać ze sprzedaży bez recepty, podobnie jak „EllaOne”.

  Jedna z uczestniczek programu posunęła się nawet do stwierdzenia, że erekcja jest darem bożym, a spożywanie viagry jest sprzeczne z prawem naturalnym i działaniem wbrew naszej polskiej, katolickiej moralności. Inna z prelegentek dodała, że naturalnym sposobem na podniecenie jest modlitwa. Socjolożka, dr Elżbieta Korolczuk wyjaśniła sprawę naukowo: „Mamy też do czynienia z syndromem posterekcyjnym, którego efekty to: smutek, zagubienie, poczucie braku sensu życia, ale też ciężkie depresje”. I tu pojawia się fragment tytułu mojej notki: „Mężczyźni pożerają viagrę, jak Reksio szynkę”. Z kolei jeszcze inna już wyraźnie przesadziła, choć kto ją tam wie: „Erekcja to nie tylko sprawa mężczyzny. To sprawa całej rodziny, a może nawet narodu. Tu chodzi o los nas wszystkich, o los ojczyzny”. Ja nie przepadam aż za takim patosem. Był też niesmaczny incydent, gdy usługujący paniom facet przyniósł kawę, a jedna pani do niego zbyt poufale: „Dziękuję ci kotku”.

  Równie ciekawe były reakcje widzów. Zacytuję kilka: „Co za nawiedzone mohery……… To już nawet nie jest Średniowiecze. To co najmniej kamień łupany………….. Skąd bierze się taka ciemnota?”; „co to jest? Jest piąta minuta i ja nie ogarniam czy to jakiś żart czy to wszystko jest gadane na prawdę? ….. przecież Agata Szczęśniak to lewica” i „jeśli te panie tak na serio to masakra”. Na szczęście wszystko się wyjaśniło. Ten program był parodią debat facetów na tematy kobiet, a w szczególności debat na temat aborcji, gdzie kobiet, no może z wyjątkiem pani Kaji Godek, nie uświadczysz. Feministki po prostu sobie zrobiły jajeczka, bo de facto viagra jest wręcz przez Kościół zalecana w przypadkach stanów impotencji. Wszak wszystko dobre, co służy zapłodnieniu. Są już zapowiedzi takich tematów jak „o męskiej masturbacji” i „jak nieść męski krzyż przez życie”. Nie mogę się doczekać. Zainteresowanych tym programem odsyłam do wideo na YouTube – zapewniam dobrą zabawę.





43 komentarze:

  1. Eee, spodziewałem się czegoś fajnego, a to nudne jak flaki z olejem.

    Ty, a Ty na pewno zrozumiałeś tą wypowiedź Brudzińskiego? W którym momencie on powiedział, że ruch katolicko-narodowy miał korzenie w niemieckiej NSDAP???



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, to że mamy inne gusta jakoś mnie nie dziwi ;)

      Wytłumaczę dla Ciebie bardziej zrozumiale: Brudziński uważa, że faszyzm i nazizm wywodzą się z narodowego socjalizmu (tu jest ok), a ten ma korzenie lewicowe (i to już jest całkiem nowa diagnoza). Wniosek jest prosty – nasz nacjonalizm narodowo-katolicki też ma rodowód socjalistyczny. Nawiasem mówiąc, jeśli się dobrze przyjrzeć partii PiS, która przecież nie jest faszystowska, to się okaże, że konserwatyzm wywodzi się z komunizmu, co niejako potwierdza szeroko stosowany populizm i rzekome darowizny dla społeczeństwa.

      Usuń
    2. Faszyzm i nazizm ma korzenie zarówno prawicowe jak i lewicowe, więc Brudziński tu się myli na pewno. Przede wszystkim oba systemy zakładały spory interwencjonizm państwa w sektor gospodarczy. Programy socjalne - zarówno we Włoszech jak i w Niemczech to też pomysły wyjęte z programów lewicowych.

      To że nasz nacjonalizm narodowo-katolicki ma rodowód socjalistyczny jest bzdurą - choćby dlatego, że w jego manifeście nie ma praktycznie nic o wizji funkcjonowania państwa, a jeśli już się takie elementy pojawiają, to można je odnieść do autorytaryzmu z jakąś tam dozą demokracji.

      Konserwatyzm z komunizmu? Brzmi jak narkotyczna wizja - przecież on uderzał w stary porządek, zmieniał ustrój, niszczył religię, a tradycję traktował wybiórczo, wybierając z niej elementy, które mogły służyć celom propagandowym - tu dobrym przykładem jest PRLowska cepelia, dzięki takiemu nastawieniu udało się przedłużyć żywot różnych kowali, czy cieśli, bo po prostu promowano ludową sztukę i rzemiosło.

      Gdzie w tym konserwatyzm?

      Nie zapominaj, że z biegiem czasu postulaty wysuwane przez lewicę i prawicę trochę się jakby wymieszały i zamieniły miejscami. :)

      Usuń
    3. I tu się z Tobą w pełni zgadzam, prawica dziś tak się wymieszała z lewicą, że się już nie sposób rozeznać. Dodałbym od siebie: „i tylko liberalizm jest na swoim miejscu” :D

      Mimo wszystko Brudziński obraził w jakiś sposób tych naszych neofaszystów. Dalej będą bić lewaków? W końcu okazało się, że to swoi...

      Usuń
    4. Czy ja wiem, czy obraził? Generalne z tego co zrozumiałem on upatruje ich korzenie w prawicy w odróżnieniu od faszyzmu i nazizmu. Zapomina, że przedwojenny ONR był zapatrzony w działania Mussoliniego i Hitlera jak w obrazek.

      Usuń
    5. Czyli co? Jak narodowa prawica przebiera się w mundury na wzór nazistów to jest ok?

      Usuń
    6. jeśli konserwatyzm rozumiemy jako ograniczenia wolności obyczajowej, to PZPR za Bieruta i Gomułki zawierał w sobie ów konserwatyzm. czyli był i prawicowy, i lewicowy równocześnie... dopiero za Gierka następowało pewne poluzowanie i można wtedy mówić "lewicy"...
      obecnie taki jest PiS, lewicowy /socjalny, ograniczający wolność gospodarczą/ i prawicowy /ogranicza wolności obyczajowe/... dlatego właśnie na członków tej partii mówię "pis-komuszki"...
      to tak z grubsza, bo de facto jest to o wiele bardziej skomplikowane...

      Usuń
    7. A przebiera się? Mój Boże, gdzie????

      Pogubiłem się.
      Dlaczego konserwatyzm mamy rozumieć jako ograniczenie wolności obyczajowej i w jaki sposób ograniczał ją PZPR?

      Usuń
    8. jak to jak?... to były dość mocno purytańskie czasy... przykład?... pierwszy z brzegu: nocleg pary w hotelu, ale pod warunkiem, ze jest to para małżeńska...
      ...
      bo tak działa konserwatyzm, ustalając pewien określony porządek zachowań, przenosząc przy okazji kwestie obyczajowe na poziom moralny... konserwatyzm nie musi być umocowany w jednej religii, czy ideologii /tu "jedynej słusznej, bo katolickiej"/... jest całe mnóstwo innych: islamski, hinduistyczny, japoński, etc. moi ulubieni Słowianie również byli konserwatystami...

      Usuń
    9. Ale ja nie jestem przekonany czy ten purytanizm wynikał z systemu, czy był elementem ówczesnej obyczajowości. W końcu wtedy nie było problemu z aborcją, a jednak nie każdy się na nią decydował. Pojawiła się rewolucyjna książka Wisłockiej... Nie znam dostatecznie tematu, ale jakoś mam wątpliwości.

      Nie "pewien określony", tylko tradycyjny. Też wydaje mi się że to raczej tak nie działa jak opisujesz. Jeżeli jakieś zachowanie funkcjonuje w społeczności jako utarty powiedzmy schemat nie ma potrzeby robić roszad i przenosić go na poziom moralny. Ale temat wart rozkminy, być może byśmy ukuli jakieś wspólne stanowisko. :D

      Usuń
    10. tak, to prawda, że nie jest jasne pochodzenie tego purytanizmu, zwłaszcza że prawo nie wszystko obejmowało... pierwsze kobiety w mini były narażone na zatrzymanie przez milicję, niby podciągane to było pod "nieobyczajny strój", ale w miarę postępu zjawiska milicja szybko się odczepiła od tego... podobnie było z długimi włosami u mężczyzn... co prawda nie było takiej paranoi, jak w NRD, czy Bułgarii, gdy długowłosych nie wpuszczano do lokali i budynków publicznych, ale milicja na samym początku potrafiła się przyczepić, spisać, a nawet ostrzyc...
      kwestię aborcji przed chwilą sprawdziłem w Wiki, okazuje się że ustawa z czasów Gierka i Jaruzelskiego weszła w życie dopiero w 56 r...
      jednak pierwsze gołe panienki w czasopismach i w telewizji, czy kinie pojawiły się za Gierka, wcześniej cenzura tego nie tolerowała, czyli tu system interweniował...
      ...
      może inaczej... brak akceptacji dla pewnych zachowań, które podpadają pod obyczajowość może stać się przedmiotem oceny moralnej... prosty przykład: kobieta często zmieniająca partnerów seksualnych, takie zjawisko należy do sfery obyczajowej, ale zdarzają się ludzie, którzy ocenią to jako moralnie "złe" i przypną jej jakąś pejoratywną łatkę... kiedyś taka ocena był normą, obecnie niewielu ludzi to ocenia, do tego jeszcze negatywnie... czyli tu nastąpiło przesunięcie w drugą stronę, z podejścia konserwatywnego na wolnościowe...

      Usuń
    11. Radku:
      W latach 1950-56 obowiązywała znacznie bardziej obostrzona ustawa antyaborcyjna niż dziś. Z tamtych lat pochodzi pierwszy wyż demograficzny w Polsce

      Usuń
    12. Długowłosych powiadasz... Ale oni chyba się kojarzyli z ruchami modnymi na Zachodzie, bikiniarzami, byli wrodzy systemowi ze względu iż była to ideologia buntu.

      Skoro była wcześniej restrykcyjna, a liberalizująca ją ustawa (nie dopiero, ale już :)) w 1956 nie świadczy to chyba o obyczajowym konserwatyzmie?

      Chodzi Ci o jakieś osadzenie obyczajowości w innej sferze niż obyczajowość? Ta zawsze będzie polegać ocenie moralnej i raczej trudno będzie wykazać, że jest to wpływ jakiejś władzy. Chyba, że wprowadzi się rozwiązania prawne - takie jak ... nie wiem... zakaz pornografii?
      Jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to forowanie religii katolickiej, lub akcentowanie z pompą narodowych fetyszy...

      Usuń
    13. Będę się upierał przy dopiero. Sześć roczników uczyło się w fatalnie przeludnionych klasach, w mojej podstawowej było nas pięćdziesięcioro a program 1000 szkół na tysiąclecie rozpoczął się dopiero 1958 r. W szkole średniej było jeszcze gorzej a o studiach bez wujka w komitecie partyjnym mogłeś pomarzyć.

      Pokolenie moich rodzice tkwiło w jakieś porypanej mieszaninie epok wiktoriańskiej i komunistycznej. Kochali się, cudzołożyli, zdradzali i świntuszyli tak samo jak w dobie rewolucji seksualnej, z tą różnicą, że nie wyłazili z tym na zewnątrz.

      Piotr przesadził z tym hotelem tylko dla małżeństw. Prostytucja miała się dobrze, w Katowicach pamiętam taką ulicę Mariacką, z hotelami i „hotelami”, gdzie recepcjonistom wystarczał jeden dowód osobisty, nawet dla trójkątów. Alfonsów tez nie brakowało. W gazetach i radiu wiele hałasu było o bikiniarzy, ale nikt ich nie tykał, mieli z czego się milicji opłacać. Tyle, że ja nie przypominam sobie w tamtych czasach propagandy na moralne prowadzenie się, nawet w kościołach. Fakt, oficjalnie pornografii nikt nie uświadczył, ale ja jeszcze ze szkoły podstawowej pamiętam pierwsze „świerszczyki, wypożyczane sobie na dzień lub dwa.

      Usuń
    14. ze słowem "konserwatyzm" faktycznie jest pewien kłopot natury homonimicznej /wieloznaczność słowa/... pierwsze schody to konserwatyzm rozumiany jak pewien styl niektórych zachowań, a czasem nawet styl życia... w takim sensie chyba każdy jest mniej lub bardziej konserwatywny...
      ale to akurat jest proste, o takim "konserwatyzmie" w tej chwili nie gadamy...
      drugi, poważniejszy schodek to konserwatyzm jako ideologia...
      poważniejszy, bo można to rozumieć jako postulat życia według starych wzorców, ale w tym momencie nagle się okazuje, że ekologiczny styl życia /np. Słowian/ jest bardziej konserwatywny od antyekologicznego propagowanego przez Biblię i mamy zonk, bo powrót do życia pro-eko nazywane jest też "postępem"...
      ale to jeszcze nie koniec... otóż tak zupełnie przy okazji ów konserwatyzm jest bardzo często autorytarny, w porywach do totalitaryzmu w swoim forsowaniu takich, a nie innych zachowań... kiedyś spotkałem w necie spotkałem próbę obejścia tego supła pojęciowego, polegało ono na terminie "socjalizm obyczajowy" /gdzie socjalizm rozumiany jest jako przeciwieństwo wolności/, nawet mi się spodobał ten pomysł /autora nie pamiętam/, ale nie przyjęło się i zdechło...
      tak więc zostało po staremu, że konserwatyzm to ideologia wroga wolności osobistej, a nieporozumienia funkcjonują dalej...

      Usuń
    15. Powrót do życia pro-eko? Coś jak w tym filmie Shyamalana? Nie nazwałbym tego ani postępem, ani konserwatyzmem.

      Teraz dalej, ów fetysz wolności osobistej to jest najbardziej złudny miraż, jaki można zaproponować ludzkości. Wyzwalani z jednej ideologii wpadają w szpony drugiej, jedyna różnica to odwrócenie wartości.

      Usuń
    16. @R...
      nie znam jego filmów /ale niewykluczone, że jakieś kroki poczynię, by poznać/, więc tyle tylko powiem, że z tym "pro-eko" wcale nie chodziło mi powrót "do lasu" i odrzucenie cywilizacji, lecz powrót do paradygmatu relacji człowieka z resztą Natury, takiego jaki obowiązywał /np/ wśród Słowian przed chrystianizacją... podczas chrystianizacji paradygmat się zaczął zmieniać na /eufemizuję!/ mało przyjazny Naturze, jednak był to "postęp" w stosunku do "konserwatywnego" paradygmatu Słowian /dodam, że jeden i drugi miał umocowanie religijne, ale akurat nie jest istotne/... w obecnych czasach niektórzy ludzie wrócili do tamtego paradygmatu, myślą "pro-eko"... są rzecz jasna pewne różnice, choćby brak /przeważnie/ umocowań religijnych... ale w tym momencie zmienia się konfiguracja, owo "pro-eko" jest "postępem" w stosunku do "konserwatywnego" paradygmatu xiańskiego... czyli wychodzi na to, że odradzający się paradygmat jest "konserwatywny" i "postępowy" równocześnie :)...
      ...
      wiem, o czym piszesz... to już Buddha ca 6 wieków p.n.e. wpadł na to, że przywiązanie do wolności z racji owego przywiązania nie jest wolnością...
      to być może rozwinę u siebie kiedyś /jeden z dyżurnych tematów, który boli mnie porodowo i urodzić się nie może/, teraz zwrócę uwagę tylko na jeden drobiazg... z faktu, że ideologia /czyli system pewnych postulatów/ jest ideologią nie wynika jeszcze jej wartość /be lub cacy/... ideologią jest na przykład postulat mycia rąk /np./ po wyjściu z haźla i takiej ideologii wartości "be" raczej nie przypiszemy... o przewartościowaniu będzie można mówić, gdy klient zacznie myć ręce non-stop, co chwilę /są tacy pacjenci psychiatryczni/...

      Usuń
    17. p.s. mowa o terenach polskich i okolicach... mieszkańcy Rapa Nui zarżnęli Naturę nie znając Biblii...

      Usuń
    18. Drobny wtręt. Czy Wy aby wiecie o jakiej wolności dyskutujecie? Nie chodzi przecież, aby wolność znaczyła zerwanie wszystkich więzów z otaczającym nas świtem. Wolnością będzie już możliwość wyboru szponów „tyranii”, nawet osobistej.

      Usuń
    19. Jest taki film "Osada" - gdzie żyją sobie ludziki w jakiejś XVIII wioseczce. I nagle jedna z dziewuszek choruje, co skłania jej brata do groźnej wyprawy po jakieś tajemnicze lekarstwo z lasu, gdzie straszy. W zasadzie gdybym widział że tego filmu nie znasz, a chcesz obejrzeć to bym się do niego nie odnosił, ale skoro się tak stało...

      - Koleś dociera do płotu, za którym jest apteka. Okazuje się że jeden z panów z kolegami wymyślił sobie taki sposób na życie, do którego przenieśli nieświadome niczego dzieciaki. Żeby nikt z tej utopii nie chciał spieprzać - przebierali się za jakąś dziobatą paskudę.

      W zasadzie to co wiadomo o paradygmatach Słowian to czyjeś mgliste wyobrażenia na ten temat.

      Daruj, ale śmieszą mnie rozprawy o paradygmatach Słowian. To głównie czyjeś mgliste wyobrażenia. Lelewel twierdził, że byli monoteistami, Łowmiański wyprowadzał rodowód Świętowita od Świętego Wita, a Trygława od Św. Trójcy. Białczyński dla odmiany wymyśla skomplikowaną mitologię, którą zawiera w kilku tomach.
      Jakie by to umocowanie religijne nie było, nie opierało się być może w ogóle na mistycznych doznaniach, tylko prostej obserwacji antagonistycznych żywiołów - które sobie ponazywali. Vulgo - wszelkie ich relacje wynikały z poziomu ich cywilizacji i wiedzy, a nie jakiegoś szczególnego przywiązania do tradycji.

      No ale Asmo ma już nowego konika, więc dyskusję zamykamy chyba...

      Usuń
  2. A od kiedy viagra działa na podniecenie? I od kiedy viagra to lek na impotencje? I skąd masz informacje że Kościół wręcz zaleca viagrę?
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasti, dobrze przeczytałaś treść notki i czy na pewno wiesz, co to jest parodia? ;)
      Pięknie pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Nie odniosłam się do tego co bredziły sobie te panie, tylko do tego co Ty napisałeś na podstawie tych bredni. Parodia parodią, felieton felietonem ale z prawdą nie należy się mijać.
      Anastazja

      Usuń
    3. Ale też ja w felietoniku nie przedstawiam ani jednej osobistej opinii. Wszystko jest relacją z tego arcyciekawego spotkania przy kawie ;)

      Usuń
    4. No to jestem debilem, bo ostatni akapit brzmi jak Twoja opinia...
      Anastazja

      Usuń
    5. A jakie jest stanowisko Kościoła wobec viagry? Jeszcze nie słyszałem aby był przeciw.

      Usuń
    6. Polecam Ci artykulik (krótki): http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105817,9020254,Nie_musisz_sie_spowiadac_z_Viagry_.html

      Usuń
    7. Hehe dobre, serio - szczerze się uśmiałam:) To pytanie powinno brzmieć - czy viagra gwarantuje wytrysk? Bo tylko wtedy może dojść do zapłodnienia, no chyba że przespałam lekcje biologii:D
      Klauzula sumienia obejmuje viagrę?:D
      Anastazja

      Usuń
    8. Czy viagra gwarantuje wytrysk to nie wiem, ale wiem, że brak wzwodu też nie.
      Według dyskutujących pań – powinna obowiązywać ;)

      Usuń
  3. a ktoś widział Reksia żrącego szynkę?
    chyba tylko w takiej chmurce nad głową - to takie marzenie ściętej głowy podane na talerzu zrozumiałym dla dzieci i bezrefleksyjnie przyjętym - Reksio nie miął żadnych potrzeb erotycznych, a konsumpcyjnie był zupełnie jałowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mój pies kilka razy jadł, gdy mnie się szynka wydawała już podejrzana. Czy Reksio z kreskówki? Tu już zdania nie mam, pytanie czy ten Reksio w ogóle był prawdziwym psem? Aby uniknąć wątpliwości powinno być raczej "jak Azorek kości" ;)

      Usuń
    2. pies absolutnie nie nadaje się na testera podejrzanej /np./ szynki... ja używam do tego kota...

      Usuń
    3. kot i pies mają w pogardzie podejrzane szynki - najlepsze są wrony i szczury

      Usuń
    4. wrony i szczury, ich ekspertyza ma zerową wartość informacyjną w temacie "czy nagiej małpie opłaci się zaryzykować?"... pies ścierwkiem nie pogardzi, więc jego opinia też niewiele wnosi... najwybredniejszy w temacie poziomu zgnilizny jest kot, nawet ten miejski, piwniczny...

      Usuń
  4. oglądałem kiedyś film na temat branży porno i były wypowiedzi mężczyzn skarżących się na pewne dysfunkcje w wyniku nadużywania sildenafilu /"Viagra" to nazwa handlowa pierwszego produktu na rynku z tą substancją/ polegające na problemach z "finiszem"...
    oczywiście rozumiem żartobliwość tego programu, np. uwaga o Reksiu i szynce jest wprost kontrą na "landrynki" Radziwiłła, które to rzekomo "masowo" pożerają małolaty...
    natomiast pojawienie się tegoż sildenafilu bez recept w aptekach połączone ze zniknięciem środków antykoncepcyjnych o działaniu plemnikobójczym nie pozostawiają chyba wątpliwości, o co tu ma chodzić...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Viagra jest droga, dlatego jej sprzedaż jest nastawiona na zysk, a pieniądze ewidentnie łagodzą obyczaje ;)

      Usuń
    2. droga?... sprawdzałem kiedyś... "Inventum" /to samo, ale inna nazwa/ kosztuje 5 pln /2 tabletki/...
      do kompletu rzuciłem teraz okiem na ofertę Durexu - 3 gumki za min, 10 pln...

      Usuń
  5. To mówisz, że na podniecenie dobrze działa modlitwa? oj, to co się musi dziać w kościołach?
    Tabletki dla kobiet zabronione z powodu klauzuli sumienia, a jak to jest z viagrą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego księża propagują skromny ubiór dla kobiet ;)

      Viagra ani wśród lekarzy, ani aptekarzy, ani u księży nie wywołuje żadnych skutków ubocznych, szkodliwych dla zdrowia, sorry, dla moralności :D

      Usuń
  6. Może rzeczywiście przyszła pora
    na podejście gombrowiczowskie do tego,
    co dzieje się w sferze społecznej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj? Nienel, przypomnij mi kiedy tworzył Gombrowicz? Gdyby nie było podobnie, nie miałby o czym pisać.

      Usuń
  7. Niektóre momenty tego programu faktycznie dobre. :) Takie podejście czasem jest niezbędne, by oczyścić atmosferę około polityki.

    No to kolejny gwóźdź do trumny tych co chcą być wolni. Z drugiej strony część wolności i tak sami oddajemy, choćby działając w Sieci czy korzystając z nowoczesnych telefonów. Jak dla mnie jest to temat do rozwinięcia. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No,nie przesadzaj. Czy to, że kupię sobie smartfon ogranicza moją wolność? Idąc tym tokiem myślenia dojdziesz do wniosku, że ograniczą ją również Twój ubiór, a nawet konieczność jedzenia.

      Usuń