wtorek, 27 lutego 2018

Nowa wersja wydarzeń



  Czekałem z niecierpliwością, co PiS wymyśli na okrągłą, pięćdziesiątą rocznicę wydarzeń Marca ’68. Przy pomocy nowelizacji ustawy o IPN wypuszczono dżina antysemityzmu, wywołano kryzys polityczny z najważniejszymi sojusznikami zagranicznymi i podgrzano wojnę polsko-polską. Pewnie chcieliby, aby tej rocznicy nie było...

  Jednak daty nie sposób zmienić, trzeba więc zmienić okoliczności, bo przecież my, Polacy to najwspanialszy Naród na świecie, nie możemy mieć zbrukanych kart historii, więc wymyślili: „Senat Rzeczypospolitej Polskiej przypomina, że ówczesne władze komunistyczne, uruchamiając antysemickie wiece i przymuszając [wszystkie podkreślenia moje] Polaków do brania w nich udziału, a także wprowadzając w przestrzeń publiczną patologiczne nastroje antyżydowskie, nie reprezentowały woli Narodu, a jedynie Moskwy i jej interesy wewnątrzkomunistyczne oraz międzynarodowe1. Innymi słowy Marzec ’68 to nie nasza karta historii, to karta obrzydłego, sowieckiego  komunizmu, z którą nasz Naród nie miał nic wspólnego. Rzecz w tym, że to tylko część prawdy i wcale nie ta najważniejsza.

  Prawdą jest, że nagonkę na Żydów i Polaków żydowskiego pochodzenia wywołał prosowiecki rząd komunistów, niemal podobnie jak dziś PiS pod pozorem obrony dobrego imienia Polski, tylko ten kraj zbrukał (w prawicowych mediach pojawiły się pogłoski, że to zagrywka Putina). Wtedy Gomułka zarzucił chęć obalenia władzy żydowskim ośrodkom studenckim, co miało się jak piernik do wiatraka. To, że w tych „ośrodkach” byli Żydzi i Polacy żydowskiego  pochodzenia nie jest dla nikogo tajemnicą, warto jednak pamiętać, że po pierwsze, nie byli sami, po drugie, nie mieli najmniejszego zamiaru obalać komunistycznej władzy. Kolokwialnie mówiąc, chcieli tej władzy nadać bardziej ludzką twarz, ściślej, chodziło o obronę wolności słowa i walkę z powszechną cenzurą. Oni wtedy nie wyobrażali sobie innej Polski, jak Polska socjalistyczna, podobnie zresztą jak zdecydowana większość Polaków. To Gomułka i jego zwolennicy wykorzystali okazję, aby pozbyć się tzw. żydokomuny, w sposób wcale nie oryginalny. Podobnie bolszewicy pozbyli się inteligencji żydowskiej u siebie, nakręcając spiralę antysemityzmu.

  Ale czy na pewno winien był tylko aparat partyjny Gomułki? Otóż niekoniecznie. Gdyby w Polsce, w tamtym czasie nie było antysemityzmu, uśpionego po pogromie kieleckim, taka zagrywka nie wywołałaby żadnej reakcji, prędzej sprzeciw. Tymczasem do tej partyjnej narracji wręcz żywiołowo i spontanicznie przyłączyły się rzesze robotników. Tu przypomnę, ta klasa wywodziła się z bezrolnych chłopów, z zabitych dechami wsi, gdzie niejednokrotnie największym wydumanym wrogiem był Żyd – lichwiarz, nowobogacki żerujący na biedzie innych, a nawet porywacz katolickich dzieci. Żyd winien śmierci Jezusa na krzyżu. Taka mentalność była powszechna, i bądźmy szczerzy, w wielu pokutuje do dziś, podsycana przez narodowców w rodzaju Króla i Międlara, czy tych, manifestujących w Hajnówce.

  Czy zatem prof. Żaryn, historyk, przypadkiem nie zakłamuje historii, próbując udowodnić, że Polacy nie mieli nic wspólnego z tamtymi wydarzeniami i zmuszaniem do emigracji Żydów i Polaków żydowskiego pokolenia? Dla dzisiejszej władzy Polacy to naród wybrany, a ten nie może mieć żadnej skazy na kartach swojej historii. Co z rzeszą polskich komunistów i ich sympatyków, którzy nie byli w żadnych władzach? Oddam gwoli prady, projekt uchwały przeprasza (sic!): „Musimy jednak przyznać, że komunistami byli także Polacy, za których dziś wypada nam przeprosić zarówno wyrzucone wówczas rodziny polskie pochodzenia żydowskiego, jak i ich potomków żyjących obecnie często w nieświadomości, komu zawdzięczają swój los2. Aż zapytam: kto przeprosi za dzisiejszy antysemityzm, wcale nie wywołany komunizmem?





piątek, 23 lutego 2018

Chwała bohaterom



  Za wstęp niech posłuży fragment pewnej książki: „Mieli być wyklęci. Okazali się zwycięscy. Walcząc z Sowietami i Niemcami, dawali dowody, że państwo polskie trwa - karze przestępców, likwiduje zdrajców, chroni ludność i przygotowuje kadry dla niepodległego kraju. Byli solą tej ziemi, wyrośli w polskich lasach - liczyli tylko na siebie. Nie mieli broni ani z Londynu, ani z Moskwy. Ich jedynym orężem była odwaga1 [Elżbieta Cherezińska, „Legion”]. To o Brygadzie Świętokrzyskiej.

  Premier Morawiecki przed kilkoma dniami złożył wieniec i zapalił znicz na  grobach żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ i przyznam z nieukrywanym zdziwieniem, że już nie kapuję, o co tu biega? Chodziłem do komunistycznej szkoły i wtedy mówiono mi, że NSZ to była najpodlejsza z partyzantek na terenach polskich. Ok, można by uznać, że to tylko komunistyczna propaganda, ale jeśli dr hab. Rafał Wnuk pisze: „Informacji i opinii dowódców AK i ludowców o NSZ nie da się zbyć stwierdzeniem, że to "komunistyczna propaganda". W świetle tych przekazów Brygada nie chroniła polskiej wsi przed bandytami i Niemcami, lecz przeciwnie – to wieś trzeba było chronić przed partyzantami z tej jednostki”, to coś tu nie do końca jest tak z tym bohaterstwem wyklętych. Można się spierać o to, na ile przekaz R. Wnuka jest wiarygodny, ale on tej historii uczył się już po świetlanych czasach komuny na KUL. Są jednak pewne fakty, której wymowy nie da się zmienić. Brygada Świętokrzyska, u boku Wermachtu dotarła do Czech, gdzie starała się dołączyć do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Rząd na uchodźstwie się na to nie zgodził – ze względu na kolaborację tej Brygady z Niemcami.

  Warto tu również wspomnieć o niejakim Hubercie Jura, na którego wyrok śmierci wydała Armia Krajowa za kolaborowanie z okupantem, a który został przyjęty w szeregi Brygady Świętokrzyskiej, by ta mogła z Niemcami nawiązać kontakt. W czasie wojny ta Brygada zasłynęła nie tyle z walki z okupantem, ile ze zwalczania partyzantki komunistycznej. W 1943 NSZ wydało program: „Zwycięstwo Sowietów oznaczałoby dla Polski kompletną katastrofę. Dlatego musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by do niego nie dopuścić. A już przede wszystkim nie wolno nam uczynić niczego, co mogłoby dopomóc Sowietom. Dlatego też musimy chwilowo powstrzymać się od szerszej akcji czynnej przeciwko Niemcom2. Można się zgodzić z przewidywaniami o katastrofie Polski pod okupacją sowietów, tak potoczyła się historia, ale czy pod tą okupacją groziła Polakom taka eksterminacja jak w czasie niemieckiej okupacji? Faktem jest, że były prześladowania, były zsyłki ale tej skali już nie sposób porównać.

  Piszę o tym w kontekście jutrzejszego marszu nacjonalistów w Hajnówce pod hasłem „Marsz ku czci Burego”. Romuald Rajs i jego oddziały to równie kontrowersyjna postać jak Brygada Świętokrzyska. Czyżby od teraz za wzór polskiego bohatera należało uważać tych, wzorujących się na Kmicicu – pijaku, zabijaku i rozbójniku, który nagle ubiera swoje przywary w szaty patriotyzmu?




czwartek, 15 lutego 2018

Żoliborski inteligent



  Wiadomo o kogo chodzi, jeśli nie to dodam, o generała, a jeśli się ktoś dalej nie domyśla – chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, jedyny wódz narodu polskiego w randze zwykłego posła. Mnie można zbesztać, ale tylko za ostatnie określenie, czyli za posła. Reszta jest wymysłem innych i proszę o te epitety mieć pretensje, byle nie do mnie.

  Po prawdzie ja nie o nim, mnie się już na ten temat nawet nie chce pisać, wyszło tak przy okazji za sprawą polemiki z jedną z Czytelniczek, Anią, która miała do mnie pretensje, może i słuszne, że mam klapki na oczach, bo czytam i oglądam tylko mainstreamowe media, zupełnie ignorując te podobno bardziej rzetelne i prawdziwe. Faktem jest, że czytam w wydaniu internetowym przede wszystkim „Politykę” i „Gazetę Wyborczą”, ale mam też na podorędziu „wPolityce” oraz kilka portali stricte katolickich, a te trudno posądzać o liberalne skłonności. Proszę zauważyć, że zupełnie ignoruję „Newsweek” czy „Wprost”. Z telewizji preferuję TVN i Polsat, TVP już całkowicie bojkotuję. Czasami mnie coś przekieruje na inny medium, ale te mam w „głębokim poważaniu”, sytuując je w kategorii szmatławców jak „Fakt”, „Niezależna”, „Nasz Dziennik” czy „Sieci”. Czy ja jestem ściśle ukierunkowany na jedną opcję? Jeśli porównać „wPolityce” z „Wyborczą” i uznać, że prezentują ten sam światopogląd, to tak, jestem ukierunkowany, zaślepiony i z klapkami na oczach.

  Ale to nie wszystko. Ania zapytała wprost, kto jest dla mnie autorytetem? O polityce już kiedyś pisałem, więc przypomnę, że na pierwszym miejscu stawiam sobie Wł. Cimoszewicza, choć on wyrastał na korzeniach komunistycznych, do których mam takie same uczucia jak do klerykałów, narodowców i wszelkiej maści ksenofobów. Na szczęście on pozbył się komunistycznego kurzu, choć dużo później niż ja. Ale co z autorytetami dziennikarstwa? Tu miałem problem, z ręku na sercu wymienić mogę tylko trzy nazwiska, wszystkie z „Polityki”: D. Passent, A. Szostkiewicz i A. Celiński. Najgorzej przyszło mi ze znalezieniem kogoś po prawej stronie. Od biedy mógłbym za takiego uznać P. Semkę, który zawsze ma w zanadrzu mocne, ba, rzetelne argumenty, choć z jego poglądami jakoś mi nie po drodze. W drugiej lidze usytuowałbym A. Michnika i panią M. Olejnik, pytanie: czy może być liga dla dwóch zawodników? Niestety nie wiem jak była reakcja Ani na taką listę. Ten wątek polemiki przestał istnieć, a ja nie mam zamiaru nikogo zmuszać.

  No dobrze, skąd więc ten żoliborski inteligent w tytule notki? I znów muszę wszystko zwalić na Anię. To Ona podsunęła mi portal bibula.com, jako ten, gdzie powinienem szukać rzetelnych informacji. Z wrodzonej niechęci do wulgaryzmów nie wspomnę, jakie słowa cisnęły mi się na usta, gdy bliżej przyjrzałem się owemu portalowi. Nie potrafię napisać tych najbardziej łagodnych, też podlegają mojej cenzurze. W najbardziej z tolerancyjnych wersji, i z francuska – sacrebleu! Tego się nie da inaczej nazwać jak portal antysemicki. Na stronie głównej trzynaście artykułów opluwających Izrael, kilka religijnych i... dwa ośmieszających naszego wodza z ław poselskich za to, że ośmielił się wytknąć istnienie w naszym kraju antysemityzmu i nazwał go „ciężką chorobą umysłową”. Właściwie powinienem się cieszyć, sam miałem pretensje o te słowa, tyle, że wydźwięk tych artykułów jest daleko różny od mojej notki.

  Była też mowa o portalu salon24.pl. Czy ktoś kiedyś tam zaglądał? Ja owszem, gdy zamknięto mi usługę Interia360 i zaproponowano przeniesienie. U mnie nic nie dzieje się na chybcika, więc przez jakiś czas obserwowałem. Prym wtedy wiódł niejaki pan Janusz Korwin-Mikke oraz równie znany Ryszard Henry Czarnecki (króluje tam do dziś). Mnie ten portal kojarzy się z Hyde Park’iem, gdzie każdy może publikować, co mu ślina na język przyniesie z zastrzeżeniem, że godzi się na najgorszy sortyment hajterów i trollów. Coś w stylu Gwidoniusza, polskiego murzyna i triple w jednej osobie na moich dwóch blogach.

  W tym miejscu mam apel do Ani. Bardzo cenię sobie Twoje komentarze, ale na Boga!, miej litość i nie obarczaj mnie linkami do internetowych spelun. Nawet gdybym się bardzo starał, ja tam autorytetów prawdziwego dziennikarstwa nie znajdę i na pewno do tego poziomu się nie zniżę. Nie mam najmniejszej ochoty zadawać sobie bólu na mózgownicy.


PS. Do Ani: ten felieton nie jest skierowany przeciw Tobie, zdecydowanie przeciw niszowym portalom.




niedziela, 11 lutego 2018

Potrzebny egzorcysta. Pilnie!



  Niestety, ten podobno najskuteczniejszy, prawdopodobnie skuteczniejszy niż sam Jezus, już umarł. Mam na myśli ks. Amortha. Z Polskich najbardziej znany był ks. Piotr Glas, ale on ma chyba zakaz egzorcyzmów w Polsce (?) A pośledniejsi mogą zadaniu nie sprostać, bo sprawa jest nader poważna. Jarosław Kaczyński oznajmił, że dziś diabeł zapodaje nam ciężką chorobę umysłową. Nie za bardzo sprecyzował komu...

  „Dziś jest czas, w którym trzeba bronić godności; ta godność była podważana przez tych, którzy opluwali poległych w katastrofie smoleńskiej1 – i oto mamy powrót do formuły poległych, a poległym można być tylko w walce. A tak nawiasem zastanawiam się kto i kiedy opluwał ofiary katastrofy (będę się tej wersji trzymał)? Chyba były wątpliwości, co do trzeźwości gen. Błasika, tylko o co się oburzać, jeśli pijaństwo było i jest naszą najbardziej ukochaną tradycją? Się wyjaśnia, gdy Prezes mówi: „Musimy być zdecydowani, musimy być twardzi, musimy bronić prawdy o tym, co działo się w Polsce podczas II wojny światowej, ale obrona prawdy musi iść z pamięcią o słowach św. Pawła zło dobrem zwyciężaj2. To się zgadza, PiS stosuje li tylko dobro, dobro w najczystszej postaci, szczególnie wobec politycznych oponentów. W końcu dowiedujemy się na czym owa ciężka choroba umysłowa polega – to antysemityzm (sic!) Ale najciekawsze jest zdanie: „Musimy go odrzucać, zdecydowanie odrzucać. Ale to nie oznacza, że mamy przyznać rację tym - wszystko jedno, czy to Żydzi, czy Polacy (...)3. Brakło mi w tej wypowiedzi Wodza Najjaśniejszej, kto jest za ten antysemityzm odpowiedzialny. Powiedzmy, że to po prostu niedomówienie.

  Niejaki Marek Michno szef klubu „Gazety Polskiej”, tej od Rydzyka, oznajmił w Krakowie: „W Krakowie nikt przyzwoity nie powinien tym ludziom podać ręki. Powinni być traktowani jak trędowaci4, ale spokojnie, to nie chodzi o antysemitów, tylko o członków Komisji Millera. Ciekawe czy egzorcyści leczą trąd, bo to też choroba szatana. Chyba jednak najwspanialszy był ks. Henryk Majkrzak, który podczas homilii w czasie mszy smoleńskiej mówi: „Polska była kiedyś krajem dumnych ludzi. Co się z tobą stało, dzielny narodzie? Znieważają twoje imię na całym świecie, przypisując niepopełnione zbrodnie. A ty się niemrawo bronisz, ojczyzno nasza. Polska odrodzi się. Jeśli nie w tym, to w przyszłym pokoleniu. Potrzeba nam tylko, by naród interesował się swoim państwem, a rządzący bronili naszego dobrego imienia (...) Polska odrodzi się, gdy ludzie znowu będą szukać Jezusa Chrystusa, aby umieścić go w centrum swojego życia5. Tu już chyba trzeba egzorcyzmów na całym narodzie, no może poza tymi szesnastoma procentami, którzy co tydzień przyjmują Komunię św. Tych dwustu egzorcystów z polską licencją może nie wystarczyć. Trzeba chyba  ściągnąć posiłki z obcych landów, co niezbyt dobrze brzmi. Obcy w Polsce?! Ale, co tam, niech przyjeżdżają autokarami, przylatują Jumbo-Jetami, byle się wreszcie ten cyrk z dziesiętnicami skończył.

  Ciągle słyszę, że wstaliśmy wreszcie z kolan. I po cholerę nam to było, jeśli dziś dopada nas ciężka choroba umysłowa serwowana nam przez diabła? Ja bym odesłał ten aktyw PiS z powrtem do kościoła na klęczki. Oni w takiej pozie naprawdę i bez sarkazmu dobrze się prezentują. W dodatku, nikt z nich głosu na mszy nie zabiera... I może ci egzorcyście nie byliby potrzebni?

                                                    Foto z Google




sobota, 10 lutego 2018

Jest dobrze, a będzie lepiej



  Jak podaje GUS, a ja za wPolityce.pl1 średnie wynagrodzenie w Polsce wzrosło w 2017 roku aż o 3,4 procent i wynosi teraz 4 514 złotych polskich. Moi sąsiedzi mocno się ucieszyli, choć zdecydowana większość nigdy takiej wypłaty na oczy nie widziała, ale co oni tam wiedzą, GUS wie lepiej. W kilku domach była awantura, bo niektóre, bardziej krewkie małżonki „słusznie” podejrzewają, że małżonkowie mają na boku kogoś na utrzymaniu. Skąd bowiem różnica dwóch tysięcy zł, też polskich?

  mi się chce zapytać moich Czytelników, kto może się taką lub większą kwotą pochwalić, ale spokojnie, nie jestem wścibski, nikomu do kieszeni nie będę zaglądał. Zresztą czy jest o co szaty rozdzierać, jeśli te 3,4 procenta daje jakieś sto złotych z okładem?  Emeryci i renciści też zacierają ręce. ZUS wyliczył, że te świadczenia wzrosną o blisko trzy procent.  Co to jest w porównaniu z takim pięćset plus? Nie mylić z pięćset plus dla emerytów, te pozostają wciąż tylko w sferze marzeń. Ale jest dobrze, pensje rosną, i będzie jeszcze lepiej, bo znacznie podskoczy pensja rezydentów nie bez wpływu na średnią krajową.  A propos tych rezydentów. Ten ich protest, to rzeczywiście sukces. Podwyżki o pięćset złotych – a reszta postulatów poszła się bujać. Rząd obiecał, że jak rezydenci wrócą do pracy, to te kolejki do lekarzy znikną już bezpowrotnie. Tak się zastanawiam, co je wydłużało, nim oni rozpoczęli protest? Moje sławetne hokus-pokus czary-mary?

  Ale tak naprawdę to żółć się w człowieku przelewa. Cieszymy się uśrednionym wzrostem płac o sto złotych brutto, czyli tysiąc dwieście na rok, a... No właśnie. Rządzący, którzy mówili, że wystarczy tylko nie kraść, przyznali sobie roczne nagrody od sześćdziesięciu pięciu do osiemdziesięciu dwóch, nie złotych, a tysięcy złotych (sic!) To tak lekko ponad połowa ich rocznych, oficjalnych zarobków. Ale skoro to nagroda, to nie kradzież, choć z drugiej strony, gdyby nie jeden uparty poseł, pewnie nikt nigdy by się o tym nie dowiedział. Do najbardziej uczciwych należy minister Gowin, tylko 65 100 zł, najwięcej, też uczciwie dostał minister Błaszczak – 82 100 zł. Pani była premier Beata Szydło przyznała sobie tylko 65 tysięcy, choć według mnie, jej należałoby się najwięcej. Mogę się mylić, ale tego chyba nawet PO nie praktykowała w takiej skali. Z drugiej strony nagrody w pełni słuszne, bo nigdy nikomu jeszcze tak naszego narodu nie udało się skłócić, nigdy też jeszcze nie udało się zmniejszyć liczbę naszych sojuszników do dwóch: Węgry i San Escobar, przy czym ten drugi pewniejszy. Oni w to musieli włożyć naprawdę wiele wysiłku.

  Jest też naprawdę dobra wiadomość. Przybędzie nowe święto katolickie. Święto Zesłania Ducha Świętego. Ja bym proponował hurtem dodać kilka... naście: Dzień św. Wojciecha (patrona Polski); Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski; Dzień św. Szczepana (głównego patrona Polski); Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej; Dzień św. Stanisława Kostki (patrona Polski na świecie); Matki Bożej Różańcowej; Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny; itd.., itp. Że przesadzam? Niekoniecznie, skoro wiceminister spraw wewnętrznych, czyli nawet z nazwy duchowych, wymyślił, że każdego jedenastego będą się odbywać nowenny patriotyczne. Na razie w jakimś kościele, gdzieś tam na Podlasiu, ale jak się przyjmie, można scedować na cały kraj. A te nowenny są naprawdę potrzebne. Premier, jeszcze w randze ministra chwalił się sukcesami w uszczelnianiu podatku VAT i zyskiem rzędu 30 mld. W 2017 roku zanotowano wzrost strat z tytułu wyłudzenia tego podatku. Bez pomocy sił wyższych i boskich, te działania uszczelniające mogą się okazać li tylko pobożnymi życzeniami.