środa, 14 marca 2018

Prawda nas wyzwoli


  Nie będę udawał, że jestem mocny w historii, ale to mi zostało w pamięci – Polska od 1795 roku do 1918 była pod zaborami. Nie było Polski jako państwa, choć przez krótki czas (1805-1815) trwało marionetkowe Księstwo Warszawskie za sprawą Napoleona. I spokojnie, nie mam zamiaru tu dywagować o przyczynach i skutkach tej 123-letniej niewoli. Niejako dla przypomnienia dodam, że krótki okres II RP skończył się ponad pięcioletnią okupacją Niemiec i blisko półwieczną okupacją sowieckiej Rosji, choć na mapie świata pojawiły się już kontury naszego kraju.

  W wyniku częściowo wolnych wyborów w czerwcu 1989 r., po raz pierwszy w powojennej Polsce staliśmy się znów suwerennym państwem, choć pewnie nie brakuje takich, którzy temu zaprzeczą. Dla nich Polska będzie wolna tylko w tedy, jeśli zamieszkiwać i rządzić nią będą Polacy, dodajmy – prawdziwy Polacy – w dodatku całkowicie uniezależnieni od wpływów zagranicy, liberalnych i lewicowych ideologi, cokolwiek to znaczy. W obliczu istniejącej narracji tych prawdziwych Polaków, sam raczej na takie miano nie zasługuję. Mam dwa prawdziwe felery. Pierwszy to fakt, że urodziłem się, kształciłem i pracowałem przez większą część życia w PRL-u. I choć komunizmu nie cierpię i tak do końca życia będę nazwany postkomunistą z drugiego powodu. A ten to mój kosmopolityzm, liberalizm, niechęć do nienawiści innych, pacyfizm oraz ateizm. Takie cechy w kreowanym modelu prawdziwego Polaka się nie mieszczą.

  Jest jeszcze jeden powód, dla którego prawdziwi Polacy nie do końca czują, że żyją w wolnym kraju. To przez te nierozważne przystąpienie do Unii Europejskiej, która wcieliła się w rolę Rosji, Prus i cesarstwa Austrowęgierskiego. Tak to orzekł autorytatywnie nasz prezydent Andrzej Duda. Idea nie całkiem nowa, już wcześniej Naczelnik państwa i jego świta dawali do zrozumienia, że musimy wstać z kolan by pokazać Unii, gdzie jej miejsce i kto tu rządzi. Poszło o niezgodę tej Unii na rodzący się autokratyzm i łamanie Konstytucji, a to jest dla prawdziwego Polaka nie do przyjęcia. Przy okazji wyszło, ze cały świat zwariował na punkcie pewnej, przecież w pełni suwerennej noweli ustawy o IPN. Czarę goryczy przelała odmowa wydania Polsce jakiegoś zbrodniarza przez Irlandię z powodu insynuacji, że polski wymiar sprawiedliwości nie jest dziś niezależny. Tak jakby nam ktoś w pysk dał! I to kto? Mało liczący się gospodarczo-politycznie wyspiarski kraik.

  Jakże znamiennie zabrzmiały słowa Prezydenta: „Otóż proszę państwa, to niech sobie ci wszyscy [pro-unijni – dopisek mój] przypomną te 123 lata zaborów, jak Polska wtedy pod koniec XVIII wieku swoją niepodległość straciła i zniknęła z mapy. (...) Bo teraz gdzieś daleko, w odległych stolicach, decyduje się o naszych sprawach. To tam zabiera się pieniądze, które my wypracowujemy i tak naprawdę pracujemy na rachunek innych1. Pewnie Pan Prezydent zna za dobrze język polski, tak jak za dobrze zna angielski, jak to tłumaczył ojciec Prezydenta, i nie wszyscy Polacy rozumieją sens tych słów. One pewnie niczego nie sugerują, one są czystą Prawdą. A tylko Prawda nas wyzwoli. Gdzieś mu uciekł fakt, że my wciąż więcej dostajemy niż dajemy, ale to pikuś, tym bardziej, że nam się należy za krzywdy jakie świat nam wyrządził. Jak to pisał pewien poeta: „Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich nie przekreśli” – sorry, wróć, to niewłaściwy poeta, nie do końca prawdziwy Polak, bo gdyby nie to, te wersy byłyby i dziś obowiązkową lekturą szkolną.

  Wróćmy jednak do sedna, czyli wypowiedzi Prezydenta. Okazuje się, że nie tylko ja tę wypowiedź potraktowałem jako krytyczną wobec Unii Europejskiej i związków jakie nas z nią łączą. Tę wypowiedź zacytował również prorządowy portal wPolityce.pl, choć komentarz pojawił się dopiero po licznych krytycznych uwagach na temat tej wypowiedzi2. Ale to utwierdza mnie w przekonaniu, że mój odbiór tych treści nie jest odosobniony. I oto nasz Prezydent błysnął intelektem jednym krótkim zdaniem na twitterze, skierowanym do wszystkich krytykantów: „Ubaw i żenada. 24 godziny potrzebowali żeby to wydumać3 (sic!). Cóż, jak to określił pewien portal, pan Prezydent ma za doradcę Ducha Świętego. Niestety, nie wszyscy na Jego, Ducha, względy i taką błyskotliwość mogą liczyć.




22 komentarze:

  1. Słyszałam to!
    To w końcu jak, zabory czy wstajemy z kolan? Ciekawe kto i w jakiej liczbie będzie znowu przekonywał, że źle to zrozumieliśmy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jest narracja, że robimy dobrze, choć nie wszyscy (czytaj: cały świat) tego nie rozumie.

      Usuń
  2. Ubaw i żenada -hasło wyborcze prezydenta,jakby czasem zechciał powalczyć o drugą kadencję.

    Czytałeś najnowszą informację

    Do Sejmu trafił projekt PiS - zgodnie z nim pierwsze posiedzenie KRS po zwolnieniu stanowiska przewodniczącego Rady zwoływałby prezes TK.

    Żenada po prostu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałem o tej nowej ustawie. Według mnie to było do przewidzenia, że znajdą inną drogę wyjścia z impasu. Nawet za cenę śmieszności. Tej raz obranej drogi nie da się zmienić.

      Usuń
  3. Pan prezydent powinien jednak zasięgać porad i konsultacji zawsze kiedy chce cosik publicznie powiedzieć. Obawiam się jednak, że on wierzy w to co mówi, a mówi to w co wierzy Kaczyński.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy właśnie zaciąga radę... u Ducha św. Sam to kiedyś poświadczył.

      Usuń
  4. nie ma czegoś takiego, jak kompletna suwerenność państwa i niezależność kraju, bo oznacza to izolację, a na to nawet tzw. "supermocarstwa" nie mogą sobie pozwolić... tak kiedyś próbował niejaki Hodża /Hodxa?/ i co z tego wynikło?... obecnie "suwerenna" Kimlandia również wcale nie jest suwerenna...
    ale mnie bardziej wkurza /na zmianę ze śmieszeniem/ w tym wszystkim ustawiczne mylenie suwerenności /państwa/ z wolnością /kraju/, bo kraj jest wtedy wolny, gdy ludzie są wolni... a czy Polska, dominium, czy jakieś tam inne lenno pewnej korporacji /sekty, mafii, mniejsza o nazwę/, amoże raczej kondominium z uwagi na dyktatora, nie do końca zresztą suwerennego, jest wolna?...
    tak więc jest ubaw i żenada, sam maliniak jest jej uosobieniem...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, tu się z Tobą zgodzę - nie ma pełnej suwerenności, tak jak nie istnieją ideały. Nawet w dobie Jagiellonów musieliśmy się liczyć z sąsiadami.

      Usuń
  5. Oczywiście dla niektórych układ półkolonialny, który nastąpił po tzw. obaleniu komunizmu niektórzy wolą nazwać suwerennością. Ja powiem jedno - jeżeli prywatyzuje się takie kluczowe elementy jak np. banki, albo monopolistę usług teleinformatycznych wraz z częścią infrastruktury (TPSA), monopolistę na rynku farmaceutycznym (Polfa) i Polacy tyrają w nich zasilając obcy kapitał... to taka z tego suwerenność jak z koziej dupy trąba.
    Jeżeli Arcelormittal wykupuje Hutę Katowice i wobec kryzysu wygasza piec w Polsce, a nie dajmy na to w Zagłębiu Ruhry - to mamy jak na dłoni uwidoczniony konflikt interesów zachodniego właściciela i efekty sprzedawania polskiego przemysłu w obce ręce.(W 2011 wygasili piece m.in. w Krakowie)
    A Ożarowską Fabrykę Kabli zrównano z ziemią. Za dobre kable robili.

    @PK Trochę pomyliłeś pojęcia. Suwerenność nie oznacza pełnej niezależności i izolacji, tylko podejmowanie takich decyzji, żeby tą zależność jak najlepiej bilansować z racją stanu. Jeśli się odwraca priorytet to właśnie zostaje to co mamy - chuj, dupa itd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie pisałem, że suwerenność to pełna niezależność i izolacja, tylko że dążenie do KOMPLETNEJ suwerenności prowadzi do izolacji...
      ale z tego co piszesz wynika, że owa suwerenność to po prostu taki pozór, iż państwo podejmuje decyzje niezależne od tego, co inne państwa na te decyzje?... to w takim razie można uznać, że PRL też była państwem suwerennym, bo tam wtedy też było mnóstwo tworzenia tych pozorów...

      Usuń
    2. Tak samo niemal suwerennym jak III RP. :D Tylko nachylenie tylnej części ciała miało inny kierunek. Oczywiście można dzisiaj twierdzić, że flekowanie jednostki, jak to miało miejsce z PRLu jest drogą donikąd i że lepiej to zastąpić chlebem i igrzyskami, ale w kwestii gospodarczej niewiele się zmieniło.

      Usuń
    3. Radku:

      Jeśli już, półkolonią byliśmy za czasów komunizmu. Za III RO mówmy o ćwierćkolonii, ale tak ma zdecydowana większość krajów Europy zrzeszonych w UE. W. Brytania nie chciała, ale ona miała rzeczywisty powód do niezadowolenia. Wkładała więcej niż brała z funduszu tej Unii. Z tym, że dziś z powodu tego wyjścia już ten entuzjazm ewidentnie osłabł.

      Uważam, że za bardzo myślisz suwerenność polityczną z gospodarczą. To, co piszesz o reprywatyzacji jest po części racją, ale zapominasz, że głównym sprawcą naszej biedy była centralizacja i upaństwowienie narodowej gospodarki. Te molochy przynosiły więcej strat niż pożytku (nie mówię, że wszystkie), a te straty pokrywaliśmy z własnej, prywatnej kieszeni. Gospodarka jakiegoś kraju musi się opierać na relacjach z gospodarką światową, inaczej grozi jej zapaść i zacofanie. Można dywagować czy wielkie, światowe koncerny i korporacje to jest to, co dla zwykłych zjadaczy chleba jest najszczęśliwsze. Problem w tym, że rządzi pieniądz i nie zanosi się na to, by dało się go zastąpić czymkolwiek innym, a już tym bardziej narodowymi ambicjami.

      Usuń
    4. Ok, niech będzie że ćwierć...

      Ja wymieniłem konkretne firmy, w przypadku których nie ma mowy o żadnym "molochu". Na pewno strat nie przynosi firmie Orange dawne TPSA, że o PZU już nie wspomnę.

      Sprawa Ożarowa jest o tyle dziwna, że nie przynosił strat dopóki nie kupiła go Tele-Fonika... ale to inna sprawa na czyje polecenie ten zakład roz...

      Usuń
    5. To, że jakiś moloch (TP SA) przynosi zyski nie jest barierą przed osiąganiem jeszcze większych i to w dobie coraz większej konkurencji. Czy PZU przynosiła zyski, mam wątpliwości, ale nie będę się sprzeczał. Jeszcze raz powtórzę, gospodarką rządzi pieniądz, nie ideologia.

      Usuń
    6. Słusznie. Wykładasz pieniądz i już nie ma idealisty. :)
      Pozostają tylko frazesy o jakiejś suwerenności.

      Usuń
    7. Tylko nie zapomnij kto na tę suwerenność się powołuje ;)

      Usuń
  6. Sprawdzam, czy czwarta próba umieszczenia komentarza jest możliwa - tym razem z tefonu...

    OdpowiedzUsuń
  7. "Prawda nas wyzwoli" - kiedyś to twierdzenie miało wartość
    dla każdego człowieka. Teraz, przez nadużywanie składni przez polityków, zostają one sprowadzone do "pustosłowia"...
    Przykre jest to, że po takim cytowaniu pisma świętego,
    następuje jakże często stek kłamstw i pomówień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś mój tekst uważała za stek kłamstwa? Jest wprawdzie mowa o politykach, ale skierowanie puenty nie jest jednoznaczne...

      Usuń
  8. Nie, odnosiłam to do polityków.
    Ty możesz na swojej stronie bezkarnie
    ujawniać Swoje poglądy, dopóki wypowiedź
    mieści się w przestrzeni prawnej.
    Dobrego nastroju na dziś i jutro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedzieć dlaczego, takiej odpowiedzi się spodziewałem, ale wiesz, nie szkodzi się upewnić ;)
      Równie dobrego nastroju!

      Usuń