piątek, 20 kwietnia 2018

Dezynfekcja i deratyzacja


  Znaczenia tych słów nie potrzeba nikomu tłumaczyć. To w związku z nimi śmiem twierdzić, że język nowych elit politycznych jest przebogaty i urozmaicony. Prym wiodą takie postaci jak Jarosław Kaczyński, Krystyna Pawłowicz, a wśród celebrytów Rafał Ziemkiewicz. Przykre, że do tego grona dołączył marszałek Sejmu – Marek Kuchciński. Ale w tym wszystkim może nie kwiecisty język jest tak ważny, ile jego przekaz.

  Pamiętamy pewnie słowa pewnej radnej PiS o „goleniu tego czegoś na łyso”, czy propozycję pani Krystyny by zamykać opozycjonistów w specjalnych obozach, gdzie będą poddawani praniu mózgów. Pominę stosowane już w praktyce podwójne standardy prawne wobec swoich i naszych, ale żeby żałować, że tej opozycji nie można zagazować i wytruć – przyznam, że to przeszło moje najkoszmarniejsze wizje, że się nie spodziewałem. Przytoczę fragment wypowiedzi marszałka Kuchcińskiego na spotkaniu 15 kwietnia z wyborcami w Janowie Podlaskim: „My odbudowujemy dom – Polskę, w którym mieszka 38 milionów ludzi, prawda, a więc nie możemy odgrzybić, odszczurzyć, prawda, zastosować środków chemicznych [podkreślenia moje], żeby raz dwa wyremontować, tylko musimy, prawda, jeszcze dbać o zdrowie obywateli1 (sic!) Aż mi żal tych pisowskich elit, że muszą dbać o nasze zdrowie. Tyle kasy się marnuje, którą można by przeznaczyć na nagrody. Warto nadmienić, że na tego Pana z naszych podatków poszło nie tak dawno 60 tysięcy złotych polskich na szkolenie medialne! Efekty widać, efekty wprost ze szkoły Goebbelsa. Przypomnę niezorientowanym, że w ten sam sposób niemiecki nazizm rozniecał nienawiść do Żydów.

  Pan marszałek Kuchciński przeprosił(?) dość kuriozalnie, o ile ubolewanie można uznać za przeprosiny: „Szanowni Państwo, posłużyłem się przenośnią, która nie miała na celu nikogo obrazić. Rozmowa o przyszłości i reformowaniu Polski jest często bardzo długa i wielowątkowa - tak też było na spotkaniu w Janowie Lubelskim. Ubolewam, jeżeli ktoś nietrafnie zinterpretował moje słowa2. O jakiej tu nietrafności mowa?! Goebbels nie ubolewał, używał tej samej przenośni z premedytacją, taką samą jak marszałek Kuchciński na spotkaniu w Janowie Podlaskim. Więc może jednak są jakieś granice stosowania metafor? Na innym portalu, rzekomo katolickim, znalazłem takie stwierdzenie: „Cóż, takie wymogi dnia dzisiejszego, że nawet za metafory się przeprasza. A że Polskę trzeba ,,odszczurzyć'' i ,,odgrzybić'' z rozmaitych wpływów czerwonej mafii i nielegalnych układów, chyba nikt nie ma wątpliwości3. Cóż, owa przenośnia poszła w świat, żyje własnym życiem i zyskuje zwolenników. To tak samo działało w przedwojennych Niemczech, rozbudzając antysemityzm.

  Szanowni Czytelnicy, wobec tego ja też posłużę się przenośnią, a ponieważ uprzedzam, że to metafora, przepraszać nie będę: 
„Obudźcie mnie jak przyjdzie czas na odszczurzanie, odgrzybienie, gazowanie i dezynfekcję pisowskiej Polski, oplecionej siecią pazernych aparatczyków partyjnych i amoralną częścią kleru.
PS. Gdyby ktoś nietrafnie zrozumiał – ubolewam”.




36 komentarzy:

  1. A właściwie dlaczego opozycja wzięła słowa Kuchcińskiego do siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego tylko opozycja? Mowa jest o wszystkich tych, którzy nie popierają PiS, a których Kuchciński dokładnie nie precyzje. Na pewno nie określa tak zwolenników swojej partii.

      Usuń
  2. Stara zasada: trzeba wroga zdepersonalizować, żeby potem można było bezwzględnie go wytępić bez przesadnych wyrzutów sumienia. Nie zagazowywał ludzi, tylko parchów; nie palił napalmem ludzi, tylko żółtków.
    Wstyd.
    Dla jasności, słowa Radka Sikorskiego o "wyrżnięciu watahy" też mi się nie podobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełna zgoda „wataha” też była podła. Dodam od siebie słowa Tuska o „wyginięciu jak dinozaury”. Tylko ja tu podobieństw z goebbelsowską propagandą i metodami nie widzę.

      Usuń
  3. No właśnie. Nie odszczurzyło się i nie odgrzybiło przez 25 lat, to teraz trudno, zwłaszcza, że ludzi nie ma jak przesiedlić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że to żarcik w charakterze przenośni. Widać jak na dłoni, że styl Goebbelsa ma się wciąż dobrze ;)

      Usuń
    2. Pewnie że ma się dobrze. Zwłaszcza jak ktoś mówi, że NIE MOŻEMY odszczurzyć, a ktoś od razu pisze, że miał na myśli że TRZEBA odszczurzyć i snuje dywagacje kogo tu odszczurzać.

      Usuń
    3. Skoro ktoś się użala, że nie może, to znaczy, że chciałby...

      Usuń
    4. Jasne. Jak ja powiem że nie możemy przechodzić na czerwonym świetle, to znaczyć może że chcę znaleźć się na drugiej stronie, ale niekoniecznie, że chcę przechodzić na czerwonym świetle.

      Generalnie bawi mnie ta histeria opozycji i reszty tumanów. Koniecznie trzeba komuś teraz tłumaczyć, kto tu tym grzybem i szczurem jest, którego trzeba potraktować środkami chemicznymi...

      Usuń
    5. Rzecz w tym, że Ty nie musisz nikomu mówić, że na czerwonym świetle się nie przechodzi, to się wie samo przez się. Jeśli będziesz to mówił oczekującym na zmianę świateł, zapewniam Cię, że popatrzą na ciebie jak na takiego, który nie ma dobrze poukładane pod kopułą. Ot, dziwak...

      Tak trzeba generalnie komuś tłumaczyć, kogo chce się potraktować gazem, choć już sama chęć jest w sobie poniżej wszelkiej krytyki, nawet gdyby chodziło o mordercę recydywistę. Mnie tylko dziwi, że Ty tego nie potrafisz zrozumieć, gorzej, to Cię bawi... Tak z ciekawości zapytam, jako ten tuman: wszyscy zwolennicy idei i tradycji narodowej tak mają?

      Usuń
    6. Tumanem dla mnie jest ten, kto nie możemy, odczytuje jako chcemy. I generalnie mają tak zwolennicy logicznego myślenia a nie idei tradycji narodowej. Skoro masz ochotę zasilać inne grupy - Ja naprawdę nie mam nic przeciwko.

      Usuń
    7. Ja Ciebie nie nazwałem tumanem, to Ty użyłeś tego epitetu wobec mnie, bo nie wiem o kim mowa. Zapytałem, czy wszyscy zwolennicy idei i tradycji narodowej przejawiają chęć traktowania przeciwników gazem i trutką? Bo przecież Kuchciński mówi o przeciwnikach odbudowy Polski na wzór i widzimisię PiS, a to bez mała 60 procent obywateli tego kraju mających prawo wyborcze.

      Usuń
    8. dawne kodeksy honorowe dość wyraźnie precyzowały, że obrażonym można się czuć, gdy obrażający ma zdolność honorową, czyli reprezentuje jakiś poziom /kwestię detali kryteriów pomińmy, ale z grubsza wiadomo, w czym rzecz/...
      wśród dawnych gitowców wyrażało się to zasadą "bluzg frajera do celu nie dociera"...
      naćpanego "nalewką" menela, który urąga przechodniom po prostu się omija, co rzecz jasna nie przeszkadza, by od czasu do czasu zafundować mu pedagogicznego kopa, ale o dyskusji mowy nie ma, bo to jest schodzenie do jego poziomu...
      generalnie to mnie też, tak jak Radka bawi histeria na ten temat... co nie zmienia faktu, że postrzegam nadawców tych bluzgów jako "frajerów" lub "meneli" /w tym przypadku "faszoli"/, ale to oni sami sobie to fundują...

      Usuń
    9. Sam się tak zakwalifikowałeś, ja powiedziałem, że tumanem jest ten który nie widzi różnicy między zwrotem "chcemy" a "nie możemy".

      Medialne sranie w banie. Nic nie mówił o żadnych przeciwnikach, tylko o czasie, tej odbudowy. Generalnie bredził bez związku, jak oni wszyscy, ale skala przewrażliwienia na tym punkcie jest naprawdę powalająca.

      Procenty to są dobre w alkoholu. Po wyborach się okaże ile procent obywateli tego kraju jest naprawdę przeciwnych. Zresztą jeden ch... Czy ten PIS wybiorą czy nie, będą do usranej śmierci tkwić w dokładnie takim samym bagnie, bo ja nie widzę nikogo, kto by miał moc i rozum, by "ten kraj" z niego wyciągnąć.

      Usuń
    10. A ja powtórzę z uporem maniaka, ten kto mówi, że nie możemy, to znaczy tyle samo, co chcemy. Kiep ten, kto tego nie rozumie.

      Jeśli o tylko o czasie, to po co wtręt o obywatelach, których trzeba leczyć (biedni, bo to z ich kieszeni trzeba)? Autentyczne szczyry i insekty mu przeszkadzają w odbudowie kraju? I rozumiem, że bredzić jest ok, wytykać to bredzenie, jest już naganne! Gdyby to powiedział menel pod sklepem..., ale to marszałek Sejmu, ten sam, który za zwrot „panie marszałku kochany” wykluczył posła z obrad i wywołał kryzys parlamentarny!

      Nie bawię się w futurystkę. Piszę o procentach w ostatnich wyborach.

      Usuń
  4. Skoro nie miał zamiaru obrazić, to dlaczego tak wielu, nie związanych z opozycją poczuło się urażonych? Dyskusje trwają wszędzie...
    Nawet jeśli nie miał zamiaru, to taka narracja od pewnego czasu powoduje przewrażliwienie i czujność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość z nas „nietrafnie” oceniła te słowa, tylko ja nigdzie nie znalazłem wyjaśnienia jak te słowa brzmią trafnie. Ba! nikt nawet nie próbuje tego tłumaczyć standardowym „zdanie wyrwane z kontekstu”.

      Usuń
  5. tak sobie pomyślałem, że ludziom, którzy takie teksty, przeróżne określenia stosowane przez pisowskich komuchów z małym na czele, biorą osobiście do siebie można tylko współczuć... ksobność to nie jest cecha świadcząca o mocnej osobowości... jeśli ktoś z opozycji obraził się na takie gadanie, to pieprzyć taką opozycję...
    natomiast sam fakt używania takiej retoryki faktycznie jest poniżej wora, to tylko pokazuje, jak beznadziejni są członkowie obecnego reżimu, jak niski poziom mentalny reprezentują i człowiek na poziomie na takiego ptysia już nie zagłosuje... do tego taka retoryka obnaża faktyczne intencje owego reżimu, które po prostu kojarzą się z faszyzmem... niestety jednak ta retoryka trafia do mentalnych lemingów wszelkiego sortu, których niestety jest więcej, niż wspomnianych ludzi na poziomie... to się chyba naukowo "populizm" nazywa i pis-komuszki mają tą sztukę nieźle opanowaną...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. Gość pieprzył, że nie wiadomo nawet za bardzo o co mu chodziło, a tu nagle rozbijanie wypowiedzi jak gówna na atomy we wszelkich możliwych miejscach. I zresztą z tymi frazami siebie to towarzystwo jest warte.

      Usuń
    2. Piotrze:.
      Nie chodzi o to kto i jak taki tekst bierze do siebie. Tu chodzi o styl i porównanie (owa przenośnia). Konkretnie o trucie i gazowanie, nawet nieważne kogo. A tak nawiasem mówiąc, czy to przypadkiem nie on poczuł się dogłębnie urażony za słowa „panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje”?

      Usuń
    3. czyli właściwie sporu nie ma, jeśli chodzi poziom wypowiedzi tego gościa... oczywiście, można by rzec, że każdemu taki tekst się wymsknie /mnie na przykład czasem się to zdarza, nawet "przyfaszyzować"/, a kto jest bez "grzechu", niech pierwszy rzuci... hm... "słupem telegraficznym"... tylko rzecz w tym, że szeregowemu obywatelowi, a tym bardziej artyście, wolno więcej, natomiast od polityka na najwyższych szczeblach hierarchii wymaga się więcej... no, powiedzmy że ludzie na jako takim poziomie wymagają więcej, za to (pis)lemingowi to pasuje, bo "swój chłop" mówi, "nazywa rzeczy po imieniu"...
      inna sprawa, że "swój chłop" jest kompletnie pozbawiony poczucia humoru, co pokazuje trafnie ów incydent wokół muzyki...
      niemniej jednak rozmawiamy także o reakcjach na jego wypowiedź i tu słowo "histeria" w co poniektórych przypadkach jest jak najbardziej na miejscu...

      Usuń
    4. Mam wrażenie, że przeceniacie ową rzekomą histerię. Sens wypowiedzi Kuchcińskiego jest jasny i nie tylko totalna opozycja mu go wypomina.

      Jeśli już jest coś histerią to poczynania PiS-u na wieść, że mu słupki spadają, stąd ten rozjazd po kraju i takie wypowiedzi. Polska wg pani byłej premier już przestała być w ruinie, więc skąd taki nawrót do retoryki o odbudowie Polski? Tylko pewnie dlatego, że kiedyś się sprawdziła. Kiedyś ludowi udowodniono, że Polska jest w ruinie i teraz tej ruiny zabrakło. Więc trzeba budować dom, tylko ktoś przeszkadza. Aż mnie korci pytanie: kto, jeśli PiS ma pełnię władzy, co udowodnił majstrując przy TK, sądach i prokuraturze, skoro robi z opozycją sejmową, co chce, nawet pozbawiając ją immunitetu? Odpowiedź jest jedna, trzeba przekuć własną pazerność na zagrożenie ze strony wroga. I temu wypowiedź Kuchcińskiego służyła.

      Usuń
    5. a mnie się jeszcze, tak tytułem dodatku bez znaczenia uświadomiło coś na temat tego "panie marszałku kochany"... wśród "gitów" za "kochany" obrywało się dziób z automatu, ale podobno Kuchciński był "hipem", a nie "gitem", a wśród nich obowiązywały inne reguły gry... inna sprawa, że wtedy panowało dość mocne zamieszanie i roszady personalne pomiędzy stronnictwami, więc mogło mu się to wszystko mocno porąbać...

      Usuń
    6. Nie wiem jak to jest z tym „hipem” czy „gitem”. Mam wrażenie, że wstał lewą nogą i musiał komuś przy...ić”. Nie czekał na dalszą część przemowy posła, gdyby jej wysłuchał, nie miałby się o co obrażać.

      Usuń
  6. Ja nie zasypiam, czekam, więc nie budźcie mnie, kiedy będzie zacierania blizn po PiS.
    PS. W jednym Janowie "odszczurzał" a za drugi przepraszał? Chyba się przejęzyczyłeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie przeraziłeś ;) Nie, w tekście notki jest wszystko w porządeczku, źle zrozumiałeś sens zdania.

      Usuń
  7. Nawet moje ogórki na dźwięk obraźliwej 'nowomowy aparatczyków', nie kisną, tylko gniją. Ha, ha, ha.
    Serdeczności Asmo zostawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj, bez podania przyczyny, słyszałem w moim sklepiku to samo o gniciu ogórków :D

      Serdeczności tradycyjnie odwzajemniam :)

      Usuń
  8. „Obudźcie mnie jak przyjdzie czas na odszczurzanie, odgrzybienie, gazowanie i dezynfekcję pisowskiej Polski, oplecionej siecią pazernych aparatczyków partyjnych i amoralną częścią kleru".

    Optymista.
    "Odszczurzanie" Polski ze złogów POpaprańców zajmie PiSowi min. 3 kadencje.Oczywiście pod warunkiem,ze zaczną się bardziej przykładać do roboty.
    Kto cię wtedy obudzi?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy kadencje? Policzmy 3 X 4 + 1= 14 lat. Przy darmowych lekach dla 75 plus. Które do niczego mi nie będą potrzebna – może dożyję (wariant optymistyczny). W tym wieku to może lepiej mnie już nie budzić?

      Usuń
  9. Napisałem:
    Min.3 kadencje.Bo postawienie wszystkiego na nogi czyli doprowadzenie do normalności po"państwie teoretycznym",czyli po "chuj dupa i kamieni kupa"z pewnością się zgodzisz,że wymaga to czasu?
    A tak na marginesie.Nie ma czegoś takiego jak "darmowe leki".
    Jeżeli dostaje ktokolwiek coś za darmo od Rządzących,to znaczy,ze ktoś inny za to zapłacił.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to minimum, to tym bardziej nie widzę sensu aby mnie budzili.
      Ale się z Tobą zgodzę, nie rząd daje coś za darmo, a to my sami sobie bez potrzeby fundujemy.
      Pozdrowienia odwzajemniam ;)

      Usuń
  10. Język elit niestety stał się wyjątkowo paskudnu i w sumie ubogi, a prześciganie się w tym, kto komu bardziej dołoży doprowadza do tego, że takie słowa, jakie cytujesz przestają zaskakiwać. Dziwią, ale nie zaskakują, bo, jak to się mówi, po nich się można wszystkiego spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio przy deratyzacji mojej kamienicy we Wrocławiu korzystałem z usług firmy dezpest, więcej o tej firmie poczytacie na ich stronie. Całość przebiegła bardzo sprawnie i szybko, a przede wszystkim nie straciłem na tym majątku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Swego czasu miałem problem z gryzoniami lecz szybko uporała się z tym firma sprzątająca ,którą wynająłem. Było szybko sprawnie i bezproblemowo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli chodzi o takie usługi jak deratyzacja oraz dezynfekcja to moim zdaniem warto jest korzystać tylko z usług sprawdzonych i profesjonalnych firm. U mnie deratyzacje jakiś czas temu robiła firma DDD usługi i jestem bardzo zadowolony z ich działań. Na prawde spisali się świetnie

    OdpowiedzUsuń