poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Drobiażdżek


  Ten drobiazg to 8 (słownie: osiem) milionów złotych polskich. Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia, że na pewien projekt dało 1 653 940 zł, tymczasem z informacji na stronie internetowej tegoż Ministerstwa wynika, że ta kwota to 9 655 796 zł. Cóż, rzeczą ludzką jest się pomylić, pytanie: który z tych dwóch wariantów jest pomyłką? Myślę, że i to nieważne biorąc pod uwagę fakt, na co poszła ta kasa.

  I zacznę z wysokiego „C” cytując pewien krótki tekst, objaśniający przyczynę zmiany obyczajów młodzieży na gorsze (gorszące?):
1. Masowy rozwój prostytucji wynikający ze zmiany osobowości seksualnej i podejścia kobiet nastawionych na szybkie osiągnięcia wysokich dochodów [podkreślenie moje];
2. Wzrost spożycia alkoholu, używania narkotyków ułatwia podjęcie ryzykownych kontaktów płciowych, szczególnie u młodzieży
”.
Podoba mi się szczególnie to ryzykownych kontaktów", bo prawdę mówiąc, nawet te niepłciowe też bywają często ryzykowne. Niby wszystko w porządeczku, niby ocena słuszna, tym bardziej, że chodzi również o rozprzestrzenianie się wirusa HIV. A jednak, insynuacje niejakiego dr Marka Ślusarskiego są, w mojej ocenie, daleko idącym, wręcz prostackim uproszczeniem. To tak jakbym ja napisał, że za wszystkie nieszczęścia Polski pod rządami PiS, odpowiedzialni są wieśniacy z Podkarpacia (z całym szacunkiem dla mieszkańców tamtych rejonów i ich nie obrażając). Ale nie tylko takie „rewelacje” powstały w wyniku tego zastrzyku pieniędzy z kieszeni podatników. Pozwolę sobie na jeszcze kilka:
- „w prezerwatywach występują mikropory – otwory o dziwnie brzmiącej mierze 5 mikronów – przez które przenikać mają choroby zakaźne, a także plemniki” - pomyśleć ile tych chorób zakaźnych (plemników nie wyłączając) przenika bez prezerwatywy. Strach się bać;
- „stosowanie prezerwatyw jest rakotwórcze
ciekawe, czy wszyscy chorzy na raka stosowali prezerwatywy?;
- „antykoncepcja – ogólnie – może prowadzić do depresji, chorób wątroby, a nawet zgonów”
cóż, ci, którzy antykoncepcji nie stosują, też doczekają się zgonów, chyba, że się mylę;
- „zapłodniona komórka ma zdolności komunikacji ze swoją „matką” i może do niej powiedzieć: „jestem, przyjmij mnie, przygotuj dla mnie swoją podusię, kołderkę, pulchną kołyseczkę”
to oczywiste, skoro zamrożone zarodki krzyczą, że im zimno;
- „mówienie o „ciąży” a nie „dziecku” prowadzi do ignorowania ze strony partnera i może powodować „sieroctwo prenatalne””
(sic!) – bez komentarza.
Przypomnę, bo przy takich rewelacyjnych tezach można zapomnieć – mamy XXI wiek!!!

  Pominę kwestię, czy to blisko dwa miliony czy dziesięć. Każdy z tych kwot jest i tak wyrzucona w błoto, i nie mam tu na myśli prostego faktu, że z tych pseudonaukowych dywagacji można się tylko śmiać. Rzecz w tym, że to samo Ministerstwo Zdrowia, po ostrej krytyce niektórych mediów, wspartych opiniami rozsądnych naukowców (bez względu na to, co się pod tym pojęciem kryje), wycofało wszystkie te materiały, za które zapłaciło. Autorzy tych materiałów pewnie kasy nie oddadzą. Ja bym też nie oddał, bo niby z jakiej racji? Za powieści science fiction też honorarium się należy. Najbardziej jednak kuriozalne jest tłumaczenie Ministerstwa: filmy produkowane przez firmę „Lechaa Consulting” nie były... oceniane merytorycznie (sic!). Smaczku dodaje fakt, że ta firma w tajemniczych okolicznościach..., zapadła się pod ziemię. W tej sytuacji jeszcze bardziej zabawnie niż te filmy „szkoleniowe o zdrowiu prokreacyjnym”, brzmi oficjalne stanowisko Ministerstwa: „Ministerstwo Zdrowia podjęło stosowne kroki w stosunku do firmy [Lechaa Consulting], która była odpowiedzialna za przygotowanie i produkcję materiałów wideo. Została zobowiązana do usunięcia filmów ze strony internetowej oraz poddania weryfikacji merytorycznej i akceptacji przez ekspertów [podkreślenie moje] Ministerstwa Zdrowia”.

  Aby była jasność, program „W stronę dojrzałości” jest skierowany do szkół średnich (ponadgimnazjalnych). Jako puenta niech posłuży jeszcze jeden cytat (wniosek): „Młodzież nie będzie uprawiała mniej seksu [po tym programie - dpisek mój]. Będzie jedynie mniej na ten temat wiedziała”. Od siebie dodam, że nie tylko mniej, ale to, co się jej serwuje, ma wszelkie znamiona purytańskiej dulszczyzny i ciemnoty.





11 komentarzy:

  1. Ciekawe ile jeszcze jeszcze kasy pójdzie na podobne produkcje? a tylu rzeczy w szkołach brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki mamy prosperitę gospodarczą i nienapchane kieszenie nowobogackich, to jeszcze długo, oj długo... ;)

      Usuń
  2. Dziś zupełnie niemerytorycznie, choć w szeroko pojętym temacie sł. zdr. Mimo licznych telefonów i próśb, nie udało mi się ściągnąć żadnego lekarza (chciałam zapłacić) do mojej 90-letniej matki, która zaczęła gorączkować. Włącznie z pogotowiem. Tu zawaliłam sprawę ja: zapomniałam zaznaczyć, że nie chcę mamy oddawać do szpitala.
    Takie wiadomości o wydatkach sł. zdr. raczej mi nie pomagają. Delikatnie mówiąc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że każde wezwanie lekarza czy pogotowia musi kojarzyć się wysłaniem starszej osoby do szpitala? Nie tak dawno miał śmiertelny zawał mój kolega. Jego żona zadzwoniła na 112. Zanim przyjechało pogotowie, zjawiły się cztery jednostki straży pożarnej (sic!) To w gruncie rzeczy nie powinno dziwić, bo oni mają w swojej ekipie ratowników.

      Do takich wiadomości trzeba się przyzwyczajać Szarabajko, nie ma wyjścia, bo taka jest nasza codzienność. A o ilu przekrętach jeszcze nie wiemy?

      Usuń
    2. Myślę, że może się tak kojarzyć pracownikom pogotowia. Że chcemy pozbyć się kłopotu.

      Usuń
    3. Potwierdzam, znajomi wzywali lekarza do ojca, pogotowie wprawdzie przyjechało, ale w szpitalu potraktowali ich podle...

      Usuń
    4. Kończąc temat niemerytoryczny :) pragnę donieść, że znalazła się w końcu dobra dusza, która na mamie nie postawiła krzyżyka, od wczoraj wzięła dwie dawki antybiotyku i zmartwychwstała, czyli sprawia dawne kłopoty (próby ucieczki :) ), które bardzo nas w tej sytuacji cieszą :)

      Usuń
  3. tak, coś słyszałem o tej natchnionej produkcji "edukacyjnej"/?/, śmieszne to i straszne... jak to dobrze w obecnych czasach nie mieć dzieciaków tym wieku... za to teraz już tylko "wujkuję" pewnym dwóm małolatom, które niedługo wejdą w ten wiek, na szczęście tylko w temacie matematyki głównie... tu akurat ideologii do programu wcisnąć się za bardzo nie da, lecz też czasem widzę różne zabawne kwiatki natury metodyki nauczania... ale mama tych panienek niedługo może mieć niezły ból głowy, jak tak dalej pójdzie...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie zapomniałem, że mam jeszcze i ten blog ;) więc sorry, że dopiero dziś.
      Nie zazdroszczę mamie tych panienek, w jakie czasy wchodzą. Tobie też nie, bo „wujkowi” łatwiej zadać trudne pytanie ;)

      Usuń
  4. czemóż to płcią niewłaściwą dysponujesz, co mi uniemożliwia zakochanie się natychmiast i bez pamięci?.
    być może jestem zwolennikiem "ryzykownych kontaktów poza seksualnych", a te mają większy wpływ na otoczenie w przeciwieństwie do seksualnych, które działają jednostkowo i zdarzają się "wyleczenia" przy zastosowaniu penicyliny, lub innych (czasem zupełnie nieskoligaconych związków chemicznych). pozostanę prenatalną sierotą, ale może ktoś mnie przytuli - podobno świat ku lepszemu zmierza, a dobrobyt jest wyłącznie kwestią czasu (względnie preliminarzowi staw towarzyszących kalendarzowi wyborczemu)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dysponuję właściwą płcią, bo mi się ewidentnie kobiety podobają. Płeć podobno można zmienić, ale upodobań już nie bardzo. Tylko kobiety są w stanie działać na moje zmysły i... nerwy.

      Owe „ryzykowne kontakty” są ryzykowne tylko w stanie upojenia alkoholowego lub narkotycznego, czasami... patriotycznego, kiedy taki patriota bije za sam wygląd. Ja tych cech nie mam, mam inne też niedobre, więc może sierotą nie pozostaniesz?

      Usuń