piątek, 13 kwietnia 2018

Nowa rzeczywistość


  Naprawdę nie wiem jak zacząć, bo najprościej byłoby od wulgaryzmów. Ale spokojnie, ja sobie daruję. Jedno jest pewne – Polska to bardzo ciekawa kraj – jak to określił jakiś mieszkaniec afrykańskiego buszu, Zulu-Gula. I ja tę jego opinię w pełni popieram. Ostatnio było dość głośno o ministrze Jarosławie Gowinie, szczególnie w związku z wypowiedzią, że mu do pierwszego nie starczało. Teraz ma problem z Konstytucją dla szkół wyższych, a ja Wam napiszę, że to przysłowiowy pikuś, przy tym, co teraz wymyślił1.

  Otóż ten minister troszczy się o swoją karierę polityczną, ale również o... własne zbawienie. Nawet nie w tym rzecz, że deklaruje publicznie swoją wiarę, ma do tego pełne prawo. Pewnie dla tego zbawienia zorganizował konferencję pod dumnie brzmiącym tytułem: „Praca – przedsiębiorczość – społeczna gospodarka rynkowa”. Wydawałoby się, że wszystko jest w należytym porządeczku, nauka ma prawo zajmować się takimi problemami. Jest jednak pewien problem. Komuś pomyliła się nauka z wiarą. Wystarczy poczytać program konferencji2. Może nie wszystkim się będzie chciało (ze względu na kiepską jakość kopii dokumentu), więc go Wam przybliżę w pewnym skrócie:
– Msza święta w intencji Kościoła i ojczyzny;
– Otwarcie Konferencji i wystąpienie otwierające: Praca i przedsiębiorczość w świetle Katolickiej Nauki Społecznej. Prelegent: abp prof. dr hab. Grzegorz Ryś;
– Panel pierwszy, moderator Bogumił Łoziński z „Gościa niedzielnego”, prelegenci:  abp prof. dr hab. Grzegorz Ryś; bp Marek Izdebski; prof. dr hab. Jan Grosfeld (Uniwersytet Kardynała Wyszyńskiego, autor książek teologicznych);
– Wprowadzenie do panelu trzeciego, prelegent: O. dr Maciej Zięba OP (teolog, filozof, publicysta)
– Na zakończenie: Quo vadis  - bilans i perspektywy, prelegent: Ks. dr hab. Tomasz Homa SJ (humanista w dziedzinie filozofii).
Tu dodam, będą też świeccy naukowcy w innych panelach, przy czym domniemywam, że będą to świeccy katolicy, co już nie stanowi żadnego problemu.

  Tak między Bogiem a prawdą, to właściwie nie ma się czemu dziwić. To, że nie tylko konferencja rozpoczyna się Mszą św. stało się w tym kraju tradycją ledwie wyzbyliśmy się komunizmu tradycją za sprawą postkomunistów. Nawet nazwiska i funkcje prelegentów też nie powinny dziwić, bo już minister prezydenta, pan Szczerski, widział swego czasu w Senacie samych biskupów. Jaki problem umieścić ich w radach nadzorczych Spółek Skarbu Państwa? To, że biskupi wypowiadają się o pracy i przedsiębiorczości też nie dziwi. Każde nowe stanowisko pracy, każda nowa linia produkcyjna, każdy nowy, nawet najmniejszy zakład pracy muszą być obowiązkowo pokropione wodą święconą, w najgorszym razie przez proboszcza. A jednak jakoś tak nie mogę się nadziwić. Odkąd to problematyka ekonomiczna ze wskazaniem na społeczną gospodarkę rynkową jest domeną religii, opartej na Nowym Testamencie?

  Ów Zulu-Gula ze wstępu notki opisał proroczo ten nasz kraj w dość ciekawy sposób i pozwolę sobie zakończyć parafrazą tego opisu: „Murarz też jest bardzo delikatna człowiek. Jemu się zawsze myli zaprawa z zakąską, więc woli od razu się zaprawić i zakąsić. Polska ma szczęście, że nowy ustrój nie buduje murarz, tylko inna fachowiec. W Polska jest bardzo dużo zdolna człowiek w sutannach. Jakie są polskie droga do Wielka Polska Katolicka? Poświęcony rząd, poświęcona uczelnia i... wysoki podatek. Krzywa wieża w Pizie jest też budowana przez jakaś Polak, bo nikt inny takiego skosu by nie osiągnął”.




55 komentarzy:

  1. Ciekawa, ale i smutna kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w poruszonym temacie jeszcze nie jest aż tak smutno. Bardziej smuci pierwsze politycznie zatrzymanie przez prokuraturę.

      Usuń
    2. Na pewno czysty jak łza biedaczek...

      Usuń
    3. Radku:
      A kto mówi, że jest czysty jak łza? Oskarżenia oparte są na zeznaniach pewnego świadka koronnego, kryminalisty. Rzecz w tym, że w znacznie poważniejszych sprawach PiS swoim posłom nie potrafi nawet odebrać immunitetu, np. senator Kogut.

      Usuń
    4. Kogut zrzekł się w zeszłym roku immunitetu.

      Usuń
    5. Drobiazg: chciał się zrzec, nigdy jednak go nie stracił.

      Usuń
  2. Na początku wydawało mi się, że będzie o zakładanych stowarzyszeniach - po to, żeby mieć gdzie skierować środki finansowe, a potem ich likwidowanie, żeby nie obciążać sobie głowy...
    Na wszystko, na całą rzeczywistość - można popatrzeć z perspektywy nauki Kościoła. To mnie nie drażni. Sama w tej chwili zastanawiam się nad pewnym obszarem zagadnień, które pięknie łączą to, co stanowi wykładnię w Piśmie Świętym z opracowaniami naukowymi współczesnych...
    A dotykając już personaliów - nie jestem zwolenniczką głównego bohatera tej bajki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też bulwersujący temat, ale mnie już opadają ręce w temacie okradania państwa. Jakoś nie mam ochoty na te tematy.

      Na blogu Świętoszka, w ostatniej notce poruszam problem przestrzeni dla Kościoła. Pewnie za kilka dni napiszę coś o nowej adhortacji papieża, który wydaje się widzieć to w podobny sposób jak ja. Może być odwrotnie, wszak to bardziej mądry człowiek. Myślę, że nie tym Kościół (instytucjonalny) powinien się zajmować.

      Usuń
  3. No, bo ludzie ciężko znoszą zmiany i się do nowych sytuacji adaptują. W końcu człowiek to nie ameba, która nawet w kałuży się rozmnoży. Kiedyś wszystkiemu musiał patronować sekretarz polityczny, teraz ksiądz. I to cała rewolucja. Daliśmy komuchom odpór? Oczywiście. Ale już komusze zwyczaje zostały, więc się nie trzeba mentalnie specjalnie przeobrażać. I czego tu nie rozumiesz? ;)

    Gowin to w ogóle dla mnie jest taką ciekawostką polityczną. Jak przy innych politykach wiem, o co im idzie, to z nim mam problemy. Chyba najbliżej mu do opcji "Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek". Jest jeszcze jego pociotek Żalek, ale...:) Szkoda czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, czego tu nie rozumieć? Ano nie rozumiem, że już nie komuchy idą tą samą drogą.

      O Gowinie mam podobne zdanie, szczególnie w znaczeniu tego powiedzenia, które przytoczyłaś. Myślę, że on się pominął z powołaniem – powinien zapisać się do PSL. Ale z drugiej strony, PSL nie jest u władzy ;)

      Usuń
    2. Jesteś pewny, że "nie komuchy"? Jak dla mnie to teraz rządzi ta frakcja Okrągłego Stołu, która chciała tylko retuszu PRLu.

      Usuń
    3. Nie, nie jestem pewien, oni siebie sami tak nazywają ;)

      Usuń
    4. No co Ty! Mówią o sobie Prawdziwi Polacy albo patrioci.

      Usuń
    5. Wiesz, ja o sobie mówię „dobry człowiek”, ale sam mam wątpliwości czy ten opis jest prawdziwy, a już mam pewność, że nie jest obiektywny ;)

      Usuń
  4. No co chcesz, nie starcza do pierwszego, to i zaprosił odpowiednie siły, by pokazały jak manną z nieba się dożywiać...

    OdpowiedzUsuń
  5. na temat państwa wyznaniowego zarządzającego krajem zwanym "Polska" mówi się od bardzo dawna, czasem poważnie, czasem żartobliwie, ale to, co się obecnie wyprawia jest po prostu przerażające... brakuje tylko kropki nad "i" w postaci wpisu do Konstytucji o kierowniczej roli pewnego związku wyznaniowego, byłoby to wręcz uczciwe postawienie sprawy, uprawomocnienie tego, co obecnie odbywa się po cichu, w tajemnicy (poliszynszyla) i jest po prostu nielegalne... prawie 60% ludzi widzi, jak są robieni w wała i nic z tym (kulson!) nie robią... najgorsze jest w tym wszystkim, że kompletnie nie ma pomysłu na to, kto to będzie wszystko odkręcał, gdy podłą zmianę trafi wreszcie szlag, zaś ona sama do kloaki historii...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam przeczucie, że to samo przez się kiedyś będzie domagało się „rewizji” stosunków państwo – Kościół. Jeśli ten drugi nie znajdzie sposobu na sekularyzację, za którą sam jest odpowiedzialny, wystarczą dwa pokolenia, aby odsetek praktykujących wiernych zmniejszył się o połowę. Kto wtedy będzie wybierał polityków mający na sztandarach wiarę?

      Usuń
    2. szczerze mówiąc, to do końca nie wiem, jak to będzie za te dwa pokolenia, ile z moich wnucząt /których ilości nie znam/ będzie na poziomie, odpornych na kościelną indoktrynację, ile zgłupieje pod jej wpływem... na razie mus pracować, by odkręcać w młodych umysłach te wszystkie bzdury, ale skutek tego jest poza granicami poznania...

      Usuń
    3. Pewnie nie we wszystkich umysłach młodych trzeba odkręcania z zewnątrz. Jakiś tam odsetek pozostanie dokładnie zindoktrynowana, ale młodzi sami dadzą sobie z tym radę. Ostatnio piano z zachwytu, że w Europie młodzież Polska najczęściej się modli do Boga (o ile pamiętam 65 proc,) Zsekularyzowani wierni też modlą się do Boga, w czym nie widzę nic złego, a jednak nie uznają instytucji Kościoła.

      Usuń
    4. ależ tak... w samym modleniu się do takiego, czy innego boga /także Boga z grubsza pojmowanego po chrześcijańsku, a raczej abrahamicznie/ nie ma żadnego problemu... problem może się pojawić na poziomie kitu wciskanego do głów na zasadzie "bo Bóg tak chce"... nie będę już podawał przykładów, typu aborcja i kwestie seksu, bo to jest problem związany z każdą religią, nie tylko abrahamiczną... stawiam cały swój zapas fajkowego ziela /którego zresztą nie mam/ przeciwko jednemu króliczemu bobku, że gdyby Komancze, mające zresztą sensowną religię, dali radę stworzyć własne państwo, to ich czarownicy stworzyliby sitwę klechów, która by robiła gnój w głowach swoich podopiecznych...

      Usuń
    5. Wiesz, ja też byłem indoktrynowany na doktrynie „niezbadane są wyroki boskie” i na fakcie że za masturbacją stoi diabeł – a popatrz co się ze mną porobiło. Dziś młodzi w tych sprawach są jednak bardziej otwarci i byle odpowiedziami się nie zadawalają.
      Natomiast Indianie północy skończyli rozwój społeczny na plemionach. Natomiast ci z południa też tworzyli sitwy sług bożych i tu masz przykład, że religia bez kapłanów się nie rozwija.

      Usuń
    6. Komancze po prostu nie zdążyli technologicznie, pomijając już kwestię konia, który był "wynalazkiem" Białasów i dotarł do nich wcześniej, niż sami Białasi ze swoim "żelaznym koniem" i gorzałą... jakby nie było, koń biega szybciej od nagiej małpy... kwestia gorzały też jest tu ciekawa, bo Komancze jako jedyni z Indian Prerii byli zasadniczo niepijący, rozchlali się dopiero, gdy ich zapędzono do rezerwatów...
      okay, ale tak sobie żartujemy, natomiast poważniejszym pytaniem jest, czy religia /każda/ powinna się rozwijać?...
      mnie wychodzi na to, że religia może być fajna do pewnego poziomu, ale potem zaczyna się z tego robić syf...

      Usuń
    7. Religia może się rozwijać w każdej momencie, wszystko zależy od tego w jakim kierunku. Jeśli temu towarzyszą zapędy zawłaszczania wszystkich i wszystkiego to jest to już Dżeninie do totalitaryzmu. religijnego. Wczoraj znalazłem artykuł, który próbuje takie zapędy rozwijać i na pewno będzie w tym temacie notka, pewnie na tym blogu, bo mowa o edukacji i szkolnictwie.

      Usuń
  6. Cykl konferencji nosi nazwę "„Polonia Restituta. Dekalog dla Polski w 100-lecie odzyskania niepodległości” " - Wspomniany tytuł to jest jedna z konferencji, a nie nazwa cyklu. Organizacją tego projektu zajmuje MNiSW i Rada do spraw Społecznych Konferencji Episkopatu Polski, więc Madzia Środa chyba napisała swój upiek na zasadzie "słyszałam, że gdzieś pierdnęli". W czym tkwi różnica? Konferencje nie miały być konferencjami ekonomicznymi ani naukowymi. Ot i tyle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisała o cyklu, tylko o tej jednej, konkretnej konferencji. Bo zaiste – godne to i sprawiedliwe, aby Kościół, powołany do czuwania nad duszyczkami, zajmował się już wszystkim, nawet tym, co stanowi społeczną gospodarką rynkową, kiedy w żaden sposób nie potrafi sobie poradzić z narastającą w lawinowym tempie sekularyzacją.

      Usuń
    2. Chyba nadal nie rozumiesz :P Co innego jak organizuje ktoś konferencję naukową, czy ekonomiczną, i zaprasza jako ekspertów księży, a co innego jak temat z gruntu ma podłoże religijne, a jednym z tematów jest temat załóżmy ekonomiczny.

      Usuń
    3. Pozwolę sobie na cytat: „Zagadnienia dotyczące pracy i jej słusznego wynagrodzenia, przedsiębiorczości i społecznej gospodarki rynkowej, a także dobrobytu, rozwoju i wolnego rynku, staną się inspiracją do interdyscyplinarnych rozważań teoretyków i praktyków na temat pożądanych kierunków rozwoju przedsiębiorczości Polek i Polaków oraz instytucji polskiego sektora gospodarczego” – widzisz tu jakieś „podłoże religijne”?

      Wyjaśnijmy: konferencja w ramach programu Restituta – ORGANIZOWANA i finansowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ,do której to organizacji dołączyła się Rada do spraw Społecznych Konferencji Episkopatu Polski przez wyznaczenie części prelegentów oraz moderatorów..

      Usuń
    4. No i co? To księżom z uczelni katolickich nie można już tych zagadnień poruszać? Krzyż na szyję i na kolana, albo krzyżem? I mówi to koleś, który ateistą a najwięcej do powiedzenia ma na temat kościoła...

      No i co z tego? Może do programu o nazwie dekalog dla Polski miał się przyłączyć Urban, albo Michnik jako autorytety?

      Usuń
    5. Mnie posądzasz o manipulowanie a sam jesteś w tym mistrzem (zauważ, że nie używam określenia miszcz). To odnosi się do insynuacji jakbym miał dla nich tylko krzyż. Rzecz w tym, przez analogię do Michnika i Urbana, że takie działanie Kościoła jest dokładnie tym, o czym piszesz w stosunku do nich dwóch.

      Prawdę mówiąc, nie maiłbym nic przeciw, gdyby owi biskupi zajmowali się społecznymi skutkami przedsiębiorczości w aspekcie życia religijnego, byle nie pod auspicjami i za pieniądze MNiSW.

      Usuń
    6. Nie rozumiem pierwszego akapitu ...

      Nie wątpię, że to najbardziej Cię boli i wolałbyś na tym miejscu Cosanostrę. :D

      Usuń
    7. Jeśli wyśmiewasz udział Michnika i Urbana w dysputach o Dekalogu dla Polski, czemu nie dziwi Cię mieszanie się Kościoła do przedsiębiorczości, która nic wspólnego z religią nie ma?

      Nie muszę widzieć tej Cosanostry, ona jest i nazywa się Ordo Iuris.

      Usuń
    8. Otóż może Cię zdziwi ale kontekście poruszanym przez Rysia ma.
      Zarówno potrzeba pracy, jak i przedsiębiorczość pełni rolę w nauce społecznej kościoła, odnoszą się do nich encykliki Jana Pawła II, Salezjanie prowadzą Wyższą Szkołę Ekonomii i Zarządzania, a taki jest tytuł jego prelekcji.

      Poza tym jest on tylko jednym z kilku prelegentów, oprócz niego będą: prof. Jerzy Hausner, były wicepremier i minister gospodarki, pracy i polityki społecznej; dr Marek Dietl – szef Giełdy Papierów Wartościowych oraz Jadwiga Emilewicz minister przedsiębiorczości i technologii...

      Usuń
    9. Ordo Iuris, też ma być na tej konferencji?

      Usuń
    10. Niejaki Rydzyk stworzył Wyższą Szkołę Medialną, której absolwenci opanowali dział informacji w TVP, podobno publicznej, z jakim skutkiem, raczej nie muszę tłumaczyć. I tu pogdybam. Jeśli tacy absolwenci wychodzą ze szkoły salezjanów, zaczynam się martwi ć o przeszło ekonomię w tym kraju. To żarcik. Nie bronię Kościołowi prowadzić szkól czy wydziałów stricte świeckie, jednak o ile nie mąci się tego z religią.

      JP II był takim ekonomistą jak i ja (czyli żadnym), choć za mojego życia wokół mnie nie wybuchła żadna afera finansowa. Nauki społeczne to jeszcze nie społeczne aspekty przedsiębiorczości.
      Śmiem natomiast twierdzić, że zaproszenie prof. Hausnera jest swego rodzaju „etykietką” aby nadać tej Konferencji charakter profesjonalizmu. Dziś pani Gersdorf też uwierzytelniła KRS. Ona została przymuszona, Housner pewnie dla kasy.

      A Cosanstra będzie?

      Usuń
  7. A co msza ma wspólnego z konferencją? Msza odbędzie się dzień wcześniej, a nie w trakcie konferencji i nie na koszt podatnika. Co to komu przeszkadza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nie wiem, co wspólnego ma ta msza z konferencją, ale wg programu jest integralną częścią konferencji wyszczególnioną w programie. Ponieważ całość jest organizuje minister Gowin i to nie jako osoba prywatna, a za mszę płaci się „co łaska”, więc należy przyjąć, że jest celebrowana z kieszeni podatnika.

      Usuń
    2. Rzadko korzystam z linków, które podajesz. Tym razem wlazłem i przeczytałem uważnie. No cóż... Program "konferencji Gowina" brzmi sensownie, w przeciwieństwie do artykułu Pani Środy.

      I Msza naprawdę nie jest integralną częścią konferencji. Za to integralną częścią będzie tzw. "lunch", czyli ochlaj na koszt podatnika. Ciekawe czy będą panienki?

      Usuń
    3. Artykuły pani Środy rzadko są sensowne. Jest to przykład na to, że stopień naukowy nie musi mieć wiele wspólnego z rozumem.

      Usuń
    4. Boja:
      Ok, nie będę się spierał o integralność tej mszy z konferencją, ze mną jak z dzieckiem: za rękę i do knajpy.

      Natomiast odniosę się do „artykułu pani Środy”, w tym kontekście również do komentarza Radka. Pani Środa w swej „twórczości” bywa kontrowersyjna, czasami nawet bardzo. W dodatku ten jej feminizm, niemal jak idee fixe, może prowokować niepochlebne o niej opinie. A jednak, uważam że czasami jej uwagi zarówno za merytoryczne jak i wyjątkowo trafne. Wystarczy tylko odcedzić jej kontrowersyjność i naszą, czytelników, niechęć do niej.

      Usuń
    5. Wiesz, możesz tak o każdym powiedzieć, że jak odcedzisz głupotę, to znajdziesz coś mądrego. :P

      Usuń
    6. Nie pisałem o odcedzaniu głupoty. Tej odcedzić się nie da.

      Usuń
    7. Odcedź kontrowersyjność i niechęć z Macierewicza też znajdziesz trafne wypowiedzi.:D

      Usuń
    8. Tu się zgodzę z wyjątkiem tych wypowiedzi, które dotyczą armii i katastrofy smoleńskiej... :D

      Usuń
    9. trochę się da odcedzić głupotę, chociaż nieco... choćby werbalizacją własnych myśli, konstruowaniem komunikatów do otoczenia... niemniej jednak całkowicie faktycznie się nie da...

      Usuń
  8. Gdy widzę owego pana w telewizorni (a dzieje się to b. rzadko, bo nie oglądam z przyczyn zdrowotnych programów informacyjnych), to zawsze mam wrażenie, że to chodząca na dwóch nogach wazelina- takie to jakieś śliskie i lepkie zjawisko przyrodnicze.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przykład rasowego polityka (takich jest wielu), którzy nie potrafiliby poza polityką istnieć. A to istnienie zapewnia im przyklejanie się do partii aktualnie rządzącej.

      Usuń
  9. Nabieram przekonania, że pan G. mnie już niczym nie zaskoczy. Kiedyś nawet go lubiłam - krótko - ale teraz na jego widok przełaczam kanał. Wcale mnie dziwi jego zestaw konferencyjnych gości. Zdziwiłabym się gdyby bli inni. Ale w tej kwesti nie ma na co liczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zaskoczy, zaskoczy. Mam jakieś niejasne przeczucia, że przepisze się nawet do .nowoczesnej, gdyby ta partia wygrała wybory ;)

      Usuń
  10. Cóż jaki standard takie wydatki. Biedny Gowin, że taki wysoki standard posiada
    https://londynsrondyn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś mnie to nie śmieszy. Ciśnienie mi się podnosi jak patrzę na to to co się z tym krajem wyprawia. Nie chce mi się tu żyć. Z chęcią bym wyemigrowała, niestety lata nie te.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, ale żyć mi się jednak chce. Pamiętasz to hasło: „Przeszyliśmy potop szwedzki, przeżyjemy i pisowski”?

      Usuń
  12. Masz rację! Patrząc na te czasy, chce się zacząć każdy komentarz od "wiąchy". Ale jak to wtedy zakończyć? Też "wiąchą", nieco większą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wiąchę zostawiam sobie na ostateczną okoliczność, tak w zanadrzu, gdy mi zabraknie słów ;)

      Usuń