poniedziałek, 14 maja 2018

Niby nic, a boli...


  Nie ukrywam, że zainspirowała mnie notka Radomenes II, ale tylko w części odnoszącej się do Marszu Wolności. Mogę zapewnić, że nie będę tu piał peonów na cześć tego Marszu, choć nie dlatego, że jest mi w pełni obojętny, ani dlatego, że do takiej formy manifestacji w tym temacie mam dość ambiwalentny stosunek. Bardziej emocjonalnie podchodzę do Czarnych Marszów, gdyż z nimi w pełni się solidaryzuję.

Dzień po Marszu Wolności postanowiłem przejrzeć, co na jego temat mówią inni, bo w takiej „Wyborczej” znalazłem tylko jeden artykuł. Już sam wybór tytułów po prawej stronie mediów normalnie zachwyca. Dlaczego wyjaśnię na koniec. Pozwolę sobie na małą wyliczankę samych tytułów:

wPolityce.pl”
- „Marsz opozycji wykazał jedno. W Polsce nie ma żadnych problemów z praworządności”. (sic!) – co ma piernik do wiatraka?;
- „Miało być miło, wyszło jak zwykle. Groźby na Marszu Wolności. Powiesiłabym Szydło, Dudę, Kaczyńskiego” – długo szukano, aż znaleziono jedną (słownie: jedną) radykalistkę, bez obrazy, w wieku pobalzakowskim. Do tego „strasznie groźny” plakat (foto z tego artykułu):


- „Można mieć nadzieję, że klęska tego marszu to ostateczne bankructwo wyjątkowo zakłamanej tezy o zagrożeniu wolności w Polsce” – na pewno klęska? Radziłbym przyjrzeć się marszowi poparcia dla radia Rydzyka;
- „Opozycja się kurczy. Marsz Wolności pokazał, że nie tylko PO i N. totalnie skarłowaciały, intelektualnie, moralnie i ideowo”; - pożyjemy, zobaczymy. Słupki, poza propagandowymi z TVPiS, raczej tej tendencji nie pokazują;
- „Balon opowieści o kończeniu się PiS i rosnącej sile opozycji właśnie pękł. Ta porażka PO i N. ma duże znaczenie” – to M. Karnowski więc jakby nie dziwi;
- „Żałosny marsz nie wierzących w siebie
Zwrócę uwagę na jedno, te wszystkie tytułu ukazały się jednego dnia na jednym portalu!

Niezależna.pl:
- „Najlepsze podsumowanie tzw. Marszu Wolności. Wielki dzień tryumfu Jarosława Kaczyńskiego” – (sic!) uważam, że temu tytułowi należy się złota palma;
-
Neuman i Halicki odpalili race na Marszu Wolności. Zapomnieli, co kilka dni temu pisał Trzaskowski?
TVP Info:
-
W Marszu Wolności wzięło udział 11 200 osób”.
Dla TVP „Wiadomości” Marszu nie było, przynajmniej na stronie internetowej, za to wizualnie wieszano psy na Wandzie Traczyk-Stawskiej - uczestniczce Powstania Warszawskiego, która miała czelność palnąć mowę na estradzie do żałosnych resztek manifestacji...

  Teksty w tych artykułach bywają jeszcze bardziej zabawne, ale wtedy bym Was zanudził, jak noc kabaretowa na ostatnim Festiwalu Opolski z Janem Pietrzakiem w roli głównej. Mnie osobiście ta wrzawa dziwi i śmieszy. Jeśli bowiem było tak źle z tym Marszem, to dlaczego tak usilnie próbuje się go zdyskredytować? Jeśli było tam nawet tylko 11 tys. manifestujących, czego ta prawicowa konserwa się obawia? Mają przecież rzesze wielbicieli wspartych nową armią Macierewicza. Na koniec coś zabawnego, choć autorstwa T. Lisa: „Prawica mówi o niskiej frekwencji Marszu Wolności. To logiczne. Jeśli dla nich Kaczyński jest Wielki, to frekwencja musi być niska”.




39 komentarzy:

  1. Kurcze, ja się dowiedziałem o tym marszu dzień po. Jakby nie flekował obecnej władzy - nie chcę, żeby wolność przywracali w tym kraju ludzie pokroju Schetyny, który daje nadzieję na koniec PISu, nie dając nadziei na początek czegoś lepszego do nich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, jeśli to Schetyna, to wolisz tkwić w irracjonalnym świeci Kaczyńskiego? Tak to mam rozumieć? W końcu chyba nikt nie wymaga od Ciebie uczestnictwa w tym marszu, ani tym bardziej z nim się solidaryzowania czy utożsamiać. Tylko po co go w takim razie dyskredytować?

      Usuń
    2. Wisi mi czy to będzie irracjonalny świat Kaczyńskiego, czy kupa kamieni Tuska i spółki. Dopóki nie zobaczę kogoś, kto się nadaje na przejęcie władzy od PISu, mam gdzieś te marsze i fircyków biorących w nich udział.

      Usuń
    3. Nie traktuj tego jako drwina czy złośliwość, ale te Twoje „mam gdzieś” uwidoczniło się we wskazanej notce.

      Usuń
    4. Absolutnie tak tego nie odbieram. Po prostu zakładamy blogi, aby sobie popisać, albo się popisać. :D

      Usuń
    5. Jeśli chodzi o intencje pełna zgoda. Ja mam tak samo, a mimo to krytykujesz moje krytyki krytyk :D

      Usuń
    6. Oj przyznaj się że to lubisz. :) Że ta słowna szermierka sprawia Ci wiele frajdy, nawet jak idziemy "na ostro".

      Usuń
    7. Przecież się nie skarżę ;)
      Znasz to: „ćwiczenie czynie mistrzem”? Mi to przez lata wpajał ojciec, gdy sprawiał mi manto na szachownicy. Przestał powtarzać, gdy mu sam manto spuściłem...
      Ale spokojnie, dopóki nie zniżasz się do poziomu trolla, wszystko jest w należytym porządeczku. Nawet jeśli uda Ci się mi ostro przywalić.

      Usuń
    8. @Asmo...
      cytuję Ciebie:
      "Czyli, jeśli to Schetyna, to wolisz tkwić w irracjonalnym świecie Kaczyńskiego?"
      to nie ma już i ma już nie być innych światów?... tak delikatnie tylko się zapytowywuję :)...

      Usuń
    9. @Piotrze
      Nie traktuj mnie aż tak delikatnie ;)
      To jest określenie stanu faktycznego. Jest jeszcze Kuiiz’15 albo SLD. Jeśli kiedyś będzie jakiś nowy, sensowny wybór to Wam zaproponuję , choć wątpię czy Radek na to pójdzie :D
      Odwołałem się do tych dwóch, bo tylko taką alternatywę przedstawił Radek. Z tych dwoje wolę już Schetynę, choć to tzw. mniejsze zło.

      Usuń
    10. @Asmo...
      realnego wyboru to ja zwykłem dokonywać dopiero tuż przed wyborami, jako że wolnościowe ugrupowanie polityczne nigdy jeszcze do tej pory nie zaistniało, tedy zmuszony jestem wcześniej niuchać w poszukiwaniu okruchów szans na świat możliwie najbliższego wizji "mojego" świata wolności, choć cały czas zdając sobie sprawę, że nawet tej najbliższy jest nadal bardzo daleki... ale teraz jest mocno za wcześnie nawet na to niuchanie, do wyborów jest sporo czasu, wiele może się wydarzyć...
      za wcześnie jest też na snucie fantazji, co by było, gdyby faktycznie w dniu wyborów zaistniała twarda czarno - biała alternatywa "albo - albo" i daleko zdrowiej dla psychiki jest na razie tworzyć sobie wizję świata "po swojemu", bez wnikania w stopień znikomości szans na jego zaistnienie...

      Usuń
    11. Ze zrozumiałych względów nie wymuszam od Ciebie deklaracji, sprawa jest rozpatrywana stricte teoretycznie.

      Mam jednak wątpliwości, co do czasu podejmowania decyzji, trudno bowiem w okresie tuż przed wyborami decydować w atmosferze totalnego okłamywania wyborców i to przez wszystkie partie polityczne. Nie ma żadnych wyjątków.

      Usuń
    12. @Asmo...
      tak, to jest pewna gimnastyka... trochę to przypomina proces zachodzący w umyśle na wyścigach konnych /miałem kilkuletni okres, gdy chętnie tam uczęszczałem pograć, choć niehazardowo bynajmniej, bez przekraczania granicy za którą zaczyna się nałóg/, gdzie do dyspozycji masz dane na temat samego konia, jego karierę, wygląd i co najważniejsze, trzeba oszacować jaki przekręt może zaistnieć podczas gonitwy...
      wybory nie są odpowiednikiem wyścigów, na pewno nie z pozycji wyborcy, a jedynie tylko z pozycji gracza w zakładach bukmacherskich... analogia polega na czymś innym: dane są deklaracje programowe partii i doraźne obietnice wyborcze plus dane na temat kandydatów... gdy program jest wyborcy nie po drodze, tedy ich skreśla... KLUCZOWA jest jednak ocena wiarygodności tych deklaracji, tych które wyborcy pasują...
      oczywiście cały proces decyzyjny jest bardziej zawiły, a czasem oparty na kompletnie innych przesłankach, na przykład na ocenie walorów estetycznych pupy kandydatki, japy kandydata lub poprawności politycznej /w skrócie: chamstwa/ wypowiedzi owejż lub owegoż...
      długo by to rozwijać i gaworzyć sobie na ten temat ad mortus defecatum, jedno jest na pewno pewne:
      wolnościowiec jako wyborca ma przesrane już na dzień dobry... dla większości wyborców wolność nie jest wartością, wartością jest dla nich jest micha li tylko jedynie... no cóż, naród to paskudny, jak i cały gatunek nagich małp jest /statystycznie patrząc/ paskudny... większość ma mentalność niewolniczą, a w tej mentalności pojęcie wolności sprowadza się do bycia panem niewolników, co jak wiadomo wcale wolnością nie jest...

      Usuń
    13. Trudno się z taką oceną nie zgodzić, więc się zgadzam ;)

      Bodajże K. Labnauer (głowy nie dam, ale na pewno któraś z N.) zaproponowała niedawno Kaczyńskiemu lekturę „Dzieł wybranych” Marksa, gdzie mógłby znaleźć właściwą definicję wolności. Oczywiście, nie wierzę by wspomniany z rady skorzystał, ale przydałaby się wielu wyborcom. Sam nie znam całości tych dzieł, ale kiedyś (i to nie za czasów komuny) miałem okazję poznać właściwe fragmenty. Pewnie stąd we mnie ów nieprzejednany liberalizm?

      Usuń
  2. w temacie tego marszu odczuwam pewien dysonans, bo z jednej strony fajnie, że ktoś wyraża bunt przeciwko podłej zmianie, więc warto go poprzeć, z drugiej jednak strony zgrzyta słowo "wolność" artykułowane przez tych, którzy przez 8 lat nic dla tej wolności nie zrobili, co więcej, nawet obecnie nic nie próbują jako (formalna) opozycja... więc w temacie samej nazwy reakcja Radka jest mi bliska /choć nie wykluczam, że obaj ją wyprowadzamy z różnych przesłanek/, dodam też /powinienem pod Jego komentarzem, ale nie róbmy zagadnienia/, że również nie chcę, by za wprowadzanie wolności zabierali się ludzie pokroju Schetyny, bo po prostu nie wierzę, aby to miała być wolność...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, dla wolności nie trzeba nic robić – wystarczy jej nie ograniczać!!! I w tym znaczeniu przywoływanie Schetyny jest zupełnym nieporozumieniem.

      I tu różnimy się w ocenie Marszu Wolności. Mnie on przypomina kondukt żałobny by pochować nieboszczyka. Jeśli chce się walczyć o wolność trzeba jej bronić w momencie kiedy ją próbują zabrać, tak jak to ma miejsce w Czarnych marszach. Słowo „wolność” nie może zgrzytać, choć ma wiele odcieni.

      Usuń
    2. Zgrzyta, zgrzyta. Jak mówi Ci o wolności klawisz w pudle, to zgrzyta. Jak orędownikiem tej wolności są panowie, który najlepiej się umieli urządzić za kratami, też zgrzyta. I my to z PK widzimy, choć możemy się różnić w pojmowaniu wolności.

      Usuń
    3. Radku:
      Jeśli o wolności mówi Ci klawisz, znaczy na wolność nie zasługujesz. Jeśli zaś pan, to albo miałeś pecha z urodzeniem, albo nie potrafisz się z władzy pana wyzwolić.
      Nie tylko możemy, jestem przekonany, że bardzo się różnimy.

      Usuń
    4. Więc może Polacy również zasługują na to co mają? Albo mają pecha?

      Usuń
    5. I kto to pisze - wielbiciel idei narodowych (sic?!)

      Usuń
    6. A kto pisze o niezasługiwaniu na wolność i pechu przy urodzeniu? Zadeklarowany liberał(sic!)

      Usuń
    7. Prześledź komentarze od wczoraj 15:37 (nie jest tego dużo) A potem oceń (liczę na obiektywizm), kto zaczął ironicznie odnosić się do zagadnienia wolności? Jeśli myślisz, że ja zachowam niewzruszoną i poprawną kulturowo powagę, to jesteś w błędzie. Wydawało mi się, że już o tym wiesz...

      Usuń
    8. Ależ ja się nie spodziewałem żadnej powagi z Twojej strony. :D

      Usuń
  3. Klimaty jaksze znajome, aż nudne:-) Można niemal przewidzieć, co powie każda ze stron po kolejnych marszach lub wiecach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nudne? Raczej nie sądzę, dla mnie te tytuły to perełki językowej twórczości. Zaś sama treść artykułów faktycznie może zamulić. Przyznam się, że przeczytałem tylko dwa z wymienionych.

      Usuń
    2. Często wena na tytułach się kończy, taki zabieg na przyciąganie uwagi...

      Usuń
    3. Sam staram się ten trik stosować ;) Dobry tytuł, to połowa sukcesu...

      Usuń
  4. Obrzydzanie opozycji przez rządzących i odwrotnie; stare dobre metody walczących stron, tylko że obecnie coraz bardziej chamskie.

    OdpowiedzUsuń
  5. W Imieniu Ninel

    Widzę, że z upodobaniem sięgasz do Jana Pietrzaka.
    A może to Twój przyjaciel, skoro nie możesz o Nim zapomnieć, przemilczeć...?

    A wracając do tego, co dzieje się na ulicach.
    Jak to dobrze, że rodacy doceniają wartość zdrowotną
    spacerów. Pewnie w myśl powiedzenia:
    "TWOJE ZDROWIE W TWOICH RĘKACH - (z dodatkiem) - I W TWOICH NOGACH".

    Zaczynam wątpić, czy z tego wynika coś dobrego, skutecznego
    - czy tylko balansowanie w chmurach lub bicie pokłonów ziemi...

    ninelnsg5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem wyrocznią, nie wiem, co z tego wyniknie. Powinniśmy się cieszyć, że formy protestu przeciw zabieraniu nam wolności tylko na takich Marszach się skończą.

      Usuń
  6. Witaj.
    "A wracając do tego, co dzieje się na ulicach.
    Jak to dobrze, że rodacy doceniają wartość zdrowotną
    spacerów. Pewnie w myśl powiedzenia:
    "TWOJE ZDROWIE W TWOICH RĘKACH - (z dodatkiem) - I W TWOICH NOGACH"."

    Jeżeli masz na myśli tzw.Marsz Wolności to jest to jedyny zysk organizatorów i uczestników tego marszu.Ale oczywiście należy docenić twoje poczucie humoru.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również witam ;)

      To wprawdzie nie moje słowa, a Ninel, bo w jej imieniu umieściłem ten komentarz, ale śmiem zauważyć, że nie o zyski czy straty w tym Marszu chodziło. Chyba zapominasz, że każdy w tym kraju ma prawo do swojej opinii i sposobu jej wyrażania. Tym ludziom nie podoba się sposób w jaki prawo do wolności się ogranicza. A że się ogranicza, nie ulega żadnej wątpliwości.

      Usuń
  7. "Chyba zapominasz, że każdy w tym kraju ma prawo do swojej opinii i sposobu jej wyrażania."

    Dlaczego tak uważasz?
    Zabrania im ktoś łazić po ulicach?Ktokolwiek ich pałuje na ulicach?
    Ty przykladowo nie może pisać co zechcesz?
    Jaką wolność tobie ograniczono,że nie ulega to żadnej wątpliwości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważasz, że wolność powinna się kończyć tym, że można wyjść na ulice i wyrażać swoją opinię, jakby nie było, dziś w ograniczonym zakresie?
      Wolność na blogach wynika z niemożliwości ogarnięcia netu, ale i na net są już zakusy. Policja netowa może już przez samo swoje istnienie mocno ograniczać.
      A gdzie masz tę wolność w ograniczaniu dostępu do zakupów w niedzielę. Gdzie masz tę wolność u lekarzy czy aptekarzy narzucających nam swoje chore rozumienie klauzuli sumienia? Oni powoli aczkolwiek sukcesywnie ograniczają naszą wolność, pewnie dlatego tego ograniczania nie dostrzegasz.

      Usuń
  8. Masz rację.Nie dostrzegam.
    W moim wiejskim sklepiku chleb lub inszą flaszkę na zagrychę mogę kupić w niedzielę.Większe zakupy robię w tygodniu.
    W niedziele idę do kościoła(wersja dla ateisty-teatr,kino,itp.),a później wszystko zależy od sytuacji.Spacer z żoną ewentualnie powiązany z rybkami,grill, itp,itd.

    "ważasz, że wolność powinna się kończyć tym, że można wyjść na ulice i wyrażać swoją opinię".

    Moim zdaniem to ważne,że można spokojnie wyjść na ulicę i demonstrować bezpiecznie swoje poglądy.
    Kiedyś tak nie było:

    https://www.youtube.com/watch?v=1r6dotpqGf0

    Jest tego więcej,więc możesz sam porównać.

    Nie bardzo rozumiem w czym ci przeszkadza tzw.klauzula sumienia?
    Burzysz się na ograniczenie swojej wolności,a innym chcesz wolność ograniczać?
    Co do "może i innego gdybania nie będę się wypowiadać.
    Co do internetu.
    Moim zdaniem jesteś rozgarniętym człowiekiem,więc nie wydaje mi się,żebyś dał się nabrać te bajdy o ograniczeniu dostępu do internetu w Polsce.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój wiejski sklepik zamknęli. Właścicielka powiedziała, że na mandaty nie będzie pracować. Z tymi sklepikami jest jednak inny problem. Porównaj na podstawie paragonu zakupy w sklepie wiejskim a te w markecie, a ja zapytam, kto tu z kogo robi głupka?
      Do kościoła chodzisz za darmochę, idź do kina, tam nie wystarczy rzucić dwóch złociszy na tacę. W dodatku w tych kinach coraz więcej propagandowej szmiry. Natomiast teatr i owszem, choć też nie za darmochę, ale za miesiąc będzie przerwa wakacyjna.
      Tę wolność marszów i to bezpieczeństwo zazwyczaj ogranicz kordon policji. Szczególnie zaś dba się o bezpieczeństwo nacjonalistów.
      Mnie osobiście klauzula sumienia nie przeszkadza, nie jestem kobietą, przeszkadza mi atak na tych, co klauzuli sumienia nie stosują.
      Kto mówi o ograniczaniu internetu? Pisze o policji internetowej, która się szkoli w tym, byś nie pisał nic złego o pisowskiej władzy.
      A gdzie ja innym odbieram wolność? Burzę się tylko na poczynania tych, którzy wolność chcą nam odebrać.
      Odwzajemniam pozdrowienia

      Usuń
  9. "Tę wolność marszów i to bezpieczeństwo zazwyczaj ogranicz kordon policji. "Szczególnie zaś dba się o bezpieczeństwo nacjonalistów."

    Tak czy siak,jest bezpieczniej.Nie pałują.
    Co do tzw "nacjonalistów".
    Tu poszedłeś po bandzie.Przed kim Policja musi ochraniać tych "nacjonalistów"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pałują, mają polaryzatory i dość oryginalne kulturalne hasła: siadaj ku…o!

      Przed tym, którzy pamiętają czym się skończył nacjonalizm nazistów.

      Usuń