niedziela, 10 czerwca 2018

Biało-czerwone (cycki)


  Byłem, nomen omen, święcie przekonany, że mnie już nic nie zdziwi w tym naszym narodowym grajdołku. Powiem szczerze, że nie zdziwiło mnie nawet zdobycie pierwszego miejsca w Debiutach na festiwalu opolskim piosenki „Siła kobiet” Girsl on fire. Po takiej reklamie inna opcja (piosenka) nie wchodziła w rachubę. Czytałem recenzję, a jakże, w „Wyborczej” z piątku i..., i cieszę się, że nie ma przymusu oglądania. Podobno było dużo barw biało-czerwonych...

  Miałem za to okazję poświęcić nieco uwagi na przemówienie premiera Morawieckiego we Wrocławiu, gdzie chwalił dokonania biało-czerwonej drużyny – miał na myśli drużynę dobrej zmiany. Uspokoję, nie będzie analizy jego przemówienia, może tylko nadmienię, że kłamać to on potrafi jak z nut. Ja chcę tylko zwrócić uwagę na te biało-czerwone barwy. To taka patriotyczna i wzniosła nowomowa. Ma chwytać za serce, ja tak na wszelki wypadek, chwytam się za kieszenie. Benzyna i masło znów zdrożały... Ale przejdźmy do sedna. Mój ulubieniec, Wojciech Maziarski, tym razem nie na łamach „Wyborczej” pisze tak: „Z przykrością obserwuję, jak skądinąd rozsądni i sympatyczni ludzie, z których poglądami, postawami czy działaniami artystycznymi zawsze sympatyzowałem, nagle dostają małpiego rozumu i zaczynają pomagać PiS-owi w ustanawianiu w Polsce narodowo-katolickiej dyktatury ciemniaków1. Prawda, że mocne?! Nie zgadniecie o kim ta mowa. Chodzi o Nargala i Saramonowicza, artystów znienawidzonych przez tę narodowo-katolicką, no, może jeszcze nie dyktaturę, no, może akurat nie moi ulubieńcy, ale opinia Maziarskiego wydaje się zasadna. Już wyjaśniam, przedtem jeszcze tylko fotka z pewnego wideoklipu dla podniesienia suspensu:


  Poszło właśnie o te barwy biało-czerwone..., wymalowane cycki (tu sorry za wyrażenie, ale inaczej się nie da) i te same barwy na tyłkach sióstr Godlewskich w najnowszym wideoklipie „Biało-czerwona – Mundial 2018”. W pierwszej wersji miałem ochotę nawet zamieścić, ale to zakrawa na pornografię, a tej przecież nie będę rozpowszechniał. Jeśli ktoś ciekawy, cały wideoklip znajdzie tu (tylko od lat osiemnastu), ale zaznaczam, ogląda na własną odpowiedzialność, bo można wpaść w niszczący mózg nałóg (patrz poprzednia notka). Tylko opiszę, w miarę przyzwoicie. Tak więc te siostrzyczki (nie mylić z siostrami zakonnymi) biegają po boisku z piłką ubrane tylko w figi, za to pomalowane na biało-czerwono. Z pełną ekspresją, rytmicznie, w swoim discopolowym stylu śpiewają i tańczą wyginając śmiało ciało z refrenem: biało-czerwone cycki w górę uniesione [w oryginale flagi] (sic!) O gustach się podobno nie dyskutuje, więc temat wartości artystycznych pominę. Prawdziwe flagi, na szczęście nie te damskie figi, w tym samych barwach też powiewają. Jak twierdzi Maziarski, ten patriotyczno-sportowy wideoklip musi się naszej władzy wyjątkowo podobać, skoro do tej pory nikt sióstr Godlewskich nie oskarżył o znieważanie barw narodowych (sic!) I dlatego Nargal, którego nie tak dawno oskarżono o znieważenie godła polskiego (a to było bliżej nieokreślone ptaszysko) teraz się skarży, że pan Ziobro na temat tego wideoklipu milczy. Maziarski jest liberałem, tak jak ja, i wychodzi ze słusznego założenia, że jeśli damy tej władzy pretekst do działań represyjnych za te biało-czerwone barwy, każdy pochód przeciw władzy z takimi flagami może być pretekstem do natychmiastowych i masowych aresztowań. A tak, skoro nikt nie tyka półnagich, biało-czerwonych sióstr Godlewskich w wyuzdanych pozach, wszystko jest w należytym porządeczku. Teoretycznie nam, wrogom tej władzy, też nic nie zagraża.

  Moim skromnym zdaniem, owe narodowo-patriotyczn-katolickie ośrodki wpadły we własne sidła z tą obrazą uczuć religijnych i patriotycznych. Postępują podobnie jak marszałek Kuchciński, który karze według własnego, osobistego widzimisię, i karzą tylko tych niewłaściwych i przeciwnych naszej najjaśniejsze władzy, jednocześnie unikają karania dwóch kobiet zachęcające dupami do dopingowania orłów Nawałki, są przecież swoje i swojskie. Jest zdecydowanie gorzej, gdyż nie wypada tej władzy o utalentowanych siostrach w ogóle mówić, bo pewnie już zrozumieli, że to działa jak najskuteczniejsza reklama – im więcej wrzasku tym więcej klienteli się nakręca. Przy takiej oglądalności (a mogłaby się okazać większa niż TVP1 i TVPInfo razem wzięte), jak zauważa Maziarski, trzeba by wtedy siostrom Godlewskim przyznać tytuł Narodowych Artystek IV RP.





29 komentarzy:

  1. pornografii na klipie nie dojrzałem, nawet śladu... można się dopatrzeć jedynie pewnego żartu z obłudy cenzury obyczajowej polegającej na zamazaniu pewnych detali obrazu i psującej de facto jego estetykę...
    myślałby kto, że ktoś zmądrzał i nie podnosi histerycznego wycia na temat rzekomego "znieważania barw", ale to byłby nadmiar optymizmu, bo tu rzecz w czymś innym... gdyby siostry Godlewskie zastąpiła Natalia Przybysz kwik kołtunerii byłby pod niebiosa i świetnie wiemy dlaczego...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem. To, że nie widać intymnych szczegółów nie wyklucza pornografii. Wystarczy ocenić ich ruchy, jednoznaczne w swej wymowie.
      Być może z Natalią Przybysz masz rację, ale wspomnę tylko rwetes jaki wywołał nikomu wcześniej nie znany zespół Girls on fire.

      Usuń
    2. po Twojej wypowiedzi widzę, nie jest dobrym pomysłem, bym się wkręcał w dyskusję z Tobą na temat definicji pornografii... wychodzi mi bowiem, że według Ciebie połowa teledysków muzyki pop to pornografia, nie wspomnę o wielu czasopismach ilustrowanych, czy filmach, reklamach etc...
      no, chyba że pozwoliłeś sobie na żart z buractwa, ale wtedy też dyskusja nie ma sensu, bo mamy consensus od początku...

      Usuń
    3. Nie mam zamiaru próbować zdefiniować pornografii. Mnie się to wydaje niemożliwe, wszystko rozbija się o indywidualne kryteria. W mojej ocenie, niejeden akt kobiecy (nawet bez zaciemniania szczegółów) jest daleko mniej pornograficzny niż ten wideoklip. Że większość wideoklipów ociera się o pornografię? I znów według mnie – to prawda. Niejednokrotnie „skandalizujące” gesty i pozy de facto mają uatrakcyjnić beznadzieję danego utworu, piosenki. Pamiętasz Sabrinę i szał na punkcie jej teledysków? Na żywo, bodajże w Sopocie wyszła nędza jej muzycznego talentu. Nie, nie talentu, bo ona go wcale nie miała!

      Oczywiście, wszystko, co piszę na temat Godlewskich i jej podobnych jest żartem (bardziej drwiną) z buractwa i bezguścia.

      Usuń
    4. z videoclipami gatunku pop to moim zdaniem większość z nich trzeba traktować jako całościowy produkt, w którym muzyka jest tylko elementem, to trochę tak, jak ścieżka dźwiękowa w filmie... mało jest (moim zdaniem) kawałków pop, które można by nazwać "dziełem" /albo chociaż "dziełkiem"/ i słuchać osobno, bez obrazu, bez filmiku... co najwyżej jako muzyczkę towarzyszącą w tle, np. podczas jazdy samochodem lub zajmowania się jakimiś innymi czynnościami... i zresztą muzyka pop nigdy do miana Sztuki z wyższej półki nigdy nie aspirowała, więc większość krytyki pod jej adresem jest po prostu bezpodstawna, bo sprawa wygląda na odwrót, to jej krytycy przypisują jej takie aspiracje... to w sumie jest bardzo zabawne, gdy to sobie uświadomimy, gdyż de facto taki krytyk krytykuje wytwór swojego własnego umysłu... naga małpa jest zaiste bardzo pomysłowa w komplikowaniu sobie życia...
      ...
      no tak, zgodnie z umową, w definiowanie porno nie wchodzę, ale trudno mi się powstrzymać od uwagi, że z Twoich słów wynika, iż każdy akcent erotyczny w sztuce /niezależnie z której półki jest ta sztuka/ skłonny byś był nazywać "pornografią"...
      ...
      akty to w ogóle osobna bajka... oczywiście, jeśli ktoś chce się w nich na chama dopatrzyć tych elementów erotycznych, to się dopatrzy, ale generalnie w tym temacie są one martwe, bo w akcie o coś innego w ogóle chodzi...

      Usuń
    5. p.s. jedynym sensownym sposobem, aczkolwiek mało efektywnym, dyskutowania na temat definicji porno jest wymiana informacji na temat poszczególnych produktów, który z nich jest "porno", a który nie... tak jak to zrobiłem pod poprzednim postem, gdy stwierdziłem, iż pewne dwa periodyki kiedyś NIE były porno, a teraz od pewnego czasu już są...

      Usuń
    6. Aż tak ze mną źle nie jest, abym każdy element erotyki uznawał za pornografię. Jak by na to nie patrzeć, moje podejście do erotyki kształtował zarówno film Bertolucciego „Ostatnie tango w Paryżu” jak i „Dekameron” Boccaccio, oba przykłady uważam za doskonałe połączenie erotyki ze sztuką.
      Erotyzm w wideoklipach też jeszcze za pornografię bym nie uznał, w mojej opinii to tylko kompletny brak smaku, erotyzm na potrzeby reklamy, a każdą reklamę (poza nielicznymi wyjątkami) uważam za szmirę. Tak się gustów, szczególnie zaś gustów erotycznych nie powinno kształtować, tyle że ja na to żadnego wpływu nie mam.

      Usuń
  2. Teraz to już nawet w tradycji i symbolach wszystko poprzestawiane. Kiedyś zgorszenie budziły koniakowskie koronki w postaci stringów, później napisy na flagach itp. Dziś nie dziwi prawie nic. Czytałam gdzieś o tym...mają w Ameryce swoje siostry celebrytki, więc my nie gorsi ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie do dzisiaj bulwersują te napisy na flagach. Mnie chodzi po głowie pewien bardzo wulgarny napis Ciekawe czy by mnie zamknęli?

      Usuń
    2. Nie warto próbować, ta władza nie ma poczucia humoru...

      Usuń
    3. Pod osłoną nocy powiesić gdzieś w trudno dostępnym miejscu :D

      Usuń
    4. Sobie wykombinowałem ;)
      Zbliża się Mundial, pewnie spora ilość kierowców będzie „ustrojona” flagami. Przebiorę się za dresiarza i na parking Lidla będę wymieniał na moje, z pewnymi niecenzuralnymi hasłami...

      Usuń
  3. Siostry Godlewski muj borze!!!
    Podpisuje się pod tekstem Maziarskiego.
    Gdyby zamiast sióstr Godlewskich były siostry Przybysz prawa strona strąciłaby je na samo dno ostatniego kręgu piekieł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu gdy mamy wyraźnie określoną linię podziału na lepszy i gorszy sort, ten ostatni krąg piekła jest będzie kiedyś zapełniony ;)

      Usuń
    2. no tak Greto, zapomniałem o drugiej siostrze Przybysz... faktycznie, ją też by zglebowali, bo jak podaje Wiki, jest np. wegetarianką, a przecież "od tego się wszystko zaczyna"... wcale nie żartuję, kiedyś trafiłem na stronę jakichś czubków, linka nie podam, bo nie warte to było marnowania bitów na dysku, ale to było coś w stylu Frondy, a nawet jeszcze większy rozmiar nieszczęścia, napisali tam, że wege to pomysł satanistów... tak swoją drogą, jest to dobra wiadomość dla kotów, już nie muszą się obawiać, że sataniści je zjedzą...
      p.jzns :)...

      Usuń
    3. Piotrze:

      Się zareklamuję. Będzie notka na Świętoszku o Frondzie :D

      Usuń
  4. he he, a mnie rozbawiło to sympatyzowanie działaniami artystycznymi, zwłaszcza takiego Nergala. Jakież to symptomatyczne u tych liberałów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak między Bogiem (jeśli istnieje) a Prawdą (jeśli istnieje) nie bardzo wiem, o co Ci chodzi z tym Nargalem? Wydawało mi się, że taką muzę lubisz?

      Symptomatyczne?! Bardziej adekwatnym określeniem wydaje się „sympatyczne” :D

      Usuń
    2. @Asmo...
      Nergal to Nergal, a muza to muza... co prawda muza tworzona przez artystę jest ekspresją siebie, niego samego, ale przełożenie jednego na drugie nie jest takie proste i wyciąganie zbyt pochopnych wniosków nie ma sensu... znam na przykład pewnego muzyka, który zgłupiał na stare lata i stał się kościelnym dupolizem, nie lubię go za to jako osoby, ale muzę nadal tworzy świetną...
      pominę już kwestię, że "taka" muza nie jest homogeniczna i mimo lubienia całego gatunku, pewnych odmian można nie lubić... mnie na przykład, metala po całości odrzuca odmiana "grindcore" i parę innych jeszcze... a czego nie lubi Radku?... zapytaj Go... być może nie lubi wariantu tworzonego przez Nergala właśnie...

      Usuń
    3. Wisi i mi powiewa Nergal, choć jego "artystyczne" działania nie obejmują tylko muzy. Natomiast już widzę Maziarskiego dygającego na koncercie "Behemotha"...

      Usuń
    4. Ja Was chyba rozczaruję. Nie mam zielonego pojęcia jaką muzę uprawia Nergal, nigdy nie słuchałem jego muzy ani tego, co mówił na temat swoich afer. On mnie po prostu nie interesuje. I to raczej się nie zmieni.
      Nie interesuje mnie również czy Maziarski dyga na jego koncertach czy nie. Dla mnie jest tu ważne tylko to, jak Maziarski podchodzi do problemu tego wideoklipu. I choć uważam, ze ten klip jest poniżej krytyki, jego argumenty są całkiem sensowne, choć ewentualne skutki przesadzone. Ale taka jest uroda dziennikarstwa.

      Usuń
    5. Zwłaszcza dziennikarstwa uprawianego przez Maziarskich i tym podobnych... :D.
      Natomiast nie wiem czy w ogóle da się do tych panien doczepić jakiś paragraf - ostatecznie ani nie niszczą, ani nie usuwają... czy profanują - to też dla mnie sporna sprawa.

      Usuń
    6. w temacie rzekomej profanacji od razu mi się przypomina zgiełk, gdy Wojewódzki podczas swojego programu wetknął rekwizyt będący miniaturową atrapą flagi państwowej w inny rekwizyt będący modelem psiej kupy w powiększeniu... oczywiście mało kto pamięta, po co i dlaczego to zrobił, zresztą wielu od początku tego nie wiedziało, bo to było dla nich za trudne, a przedstawienie przesłoniło burakom istotę rzeczy...

      Usuń
    7. Radku:

      Mój sławetny kolega Jasiu zwykł mawiać: „o gustach się nie dyskutuje” i choć nie on jest autorem tego powiedzenia, zawsze przyznawałem mu rację :D

      Jestem ostatnim, który by się czegokolwiek dopatrywał w tym klipie. Przecież to przykład rzadko spotykanej szmiry. Tylko tak jakoś mi przyszło mi na myśl pytanie: na jakiej fali ta szmira ma prawo bytu?

      Usuń
    8. Piotrze:

      Wiesz, że ja już też nie pamiętam o co właściwie Wojewódzkiemu chodziło z tą flagą? :D

      Usuń
    9. Ja pamiętam - że nie włożył, tylko podżegał do włożenia :)
      Przyznam iż cieszę się, że takie metafory są dla mnie zbyt trudne i nawet nie muszę się wysilać co Wojewódzki miał na myśli. Mamy wystarczającą ilość inteligentnych, do których właśnie takie gówniane paralele najlepiej docierają.

      Usuń
    10. szczere mówiąc, to też nie pamiętam, czy ten patyk z kawałkiem materiału utkwił w kawałku plastiku, czy nie, ale to chyba jest bez znaczenia...
      metafora akurat była banalna do ogarnięcia, choć moim zdaniem mocno przerysowana... tu gwoli wyjaśnienia dla Asmo: kompozycja miała przedstawiać Polskę zasraną przez psy, po których nie sprzątają opiekunowie podczas spacerów...
      ja bynajmniej nie mam zamiaru bronić całej koncepcji artystycznej, ani tym bardziej estetyki wykonania, śmiać mi się tylko wtedy chciało z tego, że samo zestawienie tych dwóch przedmiotów tak wielu ludziom wyłączyło mózgi...

      Usuń