piątek, 1 czerwca 2018

I znów się porobiło


  Łapie ktoś to, co się dzieje z Festiwalem w Opolu? W ubiegłym roku doszło do takiej afery, że właściwie tego festiwalu nie było. Szczerze mówiąc nie pamiętam już o co, ale to był jakiś bojkot części artystów, bo kogoś nie dopuszczono, kogoś było za dużo, a podobno największy spór dotyczył prezesa telewizji publicznej, sorry, narodowej, co jo godom, co jo godom, telewizji PiSowskiej, Jacka Kurskiego z prezydentem Opola, albo kimś tam jeszcze. Ok, teraz mieli sporo czasu, aby się dogadać, ustalić, dopieścić, aby już takiej afery nie było.

  Jednak nie ma tak dobrze, żeby nie mogło być gorzej. Trudno przewidzieć, czym się to w tym roku skończy, bo choć tego festiwalu nie oglądam, mam poważne obawy. Mimo wszystko, wielbicielom i widzom życzę cudownych wrażeń. Wstępnie ustaliłem, że właśnie o te cudowne wrażenia poszło. Drobny wtręt tytułem wyjaśnienia. W Polsce jest około 90 procent katolików i Jacek Kurski, który lubi, aby o nim było głośno, tę część Polaków zbulwersował pewnym pomysłem. Otóż na koncert Debiuty zaprosił jakiś zespół o nazwie „Girls of Fire”, co ja sobie tłumaczę na „ogniste dziewczyny”. Zespół wypuścił teledysk, dość obskurny zresztą, i nie w moich klimatach. Miałem ochotę wstawić, ale nie będę zaśmiecał swojego bloga aż tak bardzo. Kto chce, znajdzie na YouTube. Mnie jedno zastanawia. Czy występ na opolskiej scenie będzie taki sam jak na teledysku? Była taka sytuacja (to pytanie do tych moich Czytelników, którzy oglądają), że występ na scenie jest taki sam jak na teledysku? Ale nawet gdyby, tak naprawdę chodzi o przesłanie piosenki „Siła kobiet”, który podobno stał się hymnem czarnych protestów, jak podaje pewien portal katolicki, hymn promujący zabijanie dzieci nienarodzonych. Jak to się na hymn nadaje, to ja chyba przejdę na islam. Jest gorzej, bo ten wideoklip jawnie kpi z chrześcijaństwa i obraża uczucia religijne oraz przedstawia dziwnego przebierańca - żeńskiego biskupa. Ciekawe czy po festiwalu J. Kurskiego czeka pozew zbiorowy, czy każdy z widzów będzie skarżył go z osobna? Teraz w skupieniu czeka reakcji...


  Jeszcze brutalniej opisał ten pomysł portal niedziela.pl i przy okazji zwrócił uwagę na jawnie antyklerykalny teledysk DR Misio „Pismo”, który to organizatorzy wykluczyli z festiwalu w ubiegłym roku. Czytam o nowej debiutowej propozycji TVP: „Obok prowokujących haseł, gestów środkowego palca w rozmaitych kadrach pojawia się na ekranie przebrana za biskupa kobieta z krzyżem na sutannie z prezentująca szkic żeńskiego układu rozrodczego, w którym jeden z elementów jajowodu ułożony jest w ludzką dłoń z charakterystycznym środkowym placem pokazującym. Ale nie to jest szczytem cynizmu, bezczelności, antyklerykalnej prowokacji. Trwający około pół sekundy kadr pokazuje tego samego „biskupa” z drucianym wieszakiem w dłoni1. Hmmm..., może i pół sekundy, ja widać mrugnąłem powiekami, bo nie zauważyłem, a drugi raz nie zamierzam oglądać. Ogólnie wszystko się zgadza, i to jest skwitowane zdaniem: „Kto oglądał teledysk do tej piosenki, musi pukać się w głowę, zadając pytanie, czy kwalifikujący ją do festiwalowego konkursu w ogóle zmierzyli się z tą materią?2. Mimo, że jestem antyklerykałem z krwi i kości, sam przyznaję, że oba te cytaty są w pełni trafne. Tak, tak, jestem tym wideoklipem zniesmaczony i to najłagodniejsze określenie, jakie przychodzi mi na myśl. Antyklerykalizm jest w gruncie rzeczy dobry, wymusza na klerze pewne zahamowania w rozpasaniu, ale nie powinien przyjmować aż tak obskurnej formy, gdyż ośmiesza się sam. Tylko jeszcze raz zapytam: na festiwalu będzie ten wideoklip czy tylko piosenka na scenie? Wideoklip Dr. Misio jest przy tym nowym, Girls of Fire, wręcz łagodny i myślę, ze warto go sobie dziś przypomnieć, by zrozumieć o jaki drobiazg w ubiegłym roku poszło:
 



  Ciekawe czym się to skończy? Czy Kurski zaryzykuje kolejny skandal z wykluczeniem, który sprowokuje kolejny bojkot, czy jednak pójdzie na całość i zasłoni się pluralizmem? A Rada Artystyczna festiwalu już ten szlagier zakwalifikowała do konkursu, co, jak wyrokują na portalu Niedziela.pl, może wzbudzić gniew milionów polskich katolików (sic!) Warto dodać, że PiS już nie ma najlepszej prasy wśród tych milionów z powodu zamrożenie projektu ustawy antyaborcyjnej, a tu się szykuje nowa wojenka. Ja mam propozycję nie do odrzucenia dla organizatorów festiwalu w Opolu. Aby na przyszłość uniknąć podobnych skandali należy zmieć jego formę na – Festiwal Piosenek i Pieśni Religijnych, na wszelki wypadek nawet bez nurtu gospel. A ponieważ scena festiwalowa to nie kościół, więc i gitary, i perkusję można dopuścić. Nikt pretensji mieć nie będzie, a i repertuar słuszny.


Dodatek specjalny:
Na portalu katolickim Pch24.pl, mającym się być poza wszelkimi podejrzeniami, dziś taki tytuł: „Spadł z księżyca. Poseł Platformy zaskoczony procesją”3, a pod tytułem zdjęcie młodego (30=40 letniego) Włodzimierza Cimoszewicza, który ma dziś blisko siedemdziesiąt lat. Dopiero z tweeta dowiadujemy się, że tym, który spadł z tego księżyca jest Tomasz Cimoszewicz, którego fizjonomia jest daleko różna od fizjonomii tatusia. A mówi się, że to „Wyborcza” kłamie...




92 komentarze:

  1. Dodam od siebie - Girls on Fire to bardziej by się tłumaczyło jako "rozpalone dziewczyny", istotny jest bowiem podtekst erotyczny tej nazwy. Natomiast dziwi mnie że jakoś nie przyszło im zbojkotować festiwalu. Co więcej - ma tam być również toczący boje z PISem Tomasz Karolak i jego kapela "Pączki w Tłuszczu". - Przynajmniej jeden argument przeciwników odpada - kapele nie są dobierane z ideologicznego klucza (co nie zmienia faktu że są gówniane).

    To nie jest pod linkiem zdjęcie młodego W. Cimoszewicza, tylko fotomontaż, jedna połowa twarzy należy do tatusia, druga do syna - tak pewnie zrobiono, żeby czytelnicy w ogóle skojarzyli tego typa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tłumaczenie nie będę się spierał, właściwie kontekst jest taki sam. Natomiast wojna toczy się tylko o „Siła kobiet”, niemal z tych samych powodów, co ubiegłoroczne „Pismo”., czyli ma podtekst stricte religijny.

      Oczywiście, że to fotomontaż, bo jest tylko połówka okularów, ale jeśli się nie przyjrzysz... Zresztą o czym ten fotomontaż świadczy? Trzeba przyłożyć tatusiowy, który w swych wypowiedziach jest dużo groźniejszy, gdyż jego wypowiedzi w ten sposób nie da się wykpić. W samym tekście nie pada imię Tomasz poza tweetem. A już fragment o niechlubnym rodowodzie jest poniżej krytyki.

      Usuń
    2. O ile "Pismo", jest kawałkiem całkiem niezłym, to ta "siła" to gówno jakich mało, przy czym utwór Jakubika ma charakter antyklerykalny, a nie antyreligijny.

      Stary Cimoszewicz groźny? Należałoby się przyjrzeć tematowi - ale bardziej się chyba naraził wypowiedzią o tych Polakach mordujących Żydów - od razu wyciągnięto sprawę Mariana Cimoszewicza, który miał tam być jakimś UBekiem.

      Usuń
    3. Czyli obowiązuje coś na wzór: dziadek zawinił, wnuka powiesili? Nic mnie tak nie wykurza jak ta rzekoma odpowiedzialność pokoleniowa.

      Usuń
    4. Wiesz, generalnie jak się używa słów - "Polacy brali udział w Holokauście", stosuje się dokładnie taką samą narrację, więc jakoś mi go nie szkoda. Cimoszka w ogóle ma swoje za uszami, średnio pasuje na autorytet moralny - więc czasami warto komuś przypomnieć że zapomniał wół, jak cielęciem był.

      Usuń
    5. Może przedtem przeczytaj wypowiedź Władysława Cimoszewicza w całości (zamiast zasłaniać się zdaniem wyrwanym z kontekstu), by zrozumieć sens tej wypowiedzi. Polecam: http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/302069922-Wlodzimierz-Cimoszewicz-Polacy-brali-udzial-w-Holokauscie.html
      Jestem przekonany, że akurat jemu nic nie musisz przypominać, bo czy się to podoba, czy nie, jego opinia w tym temacie jest w pełni zasadna. Bardziej niż opinia konserwy o Polakach kanaliach i zdrajcach, czy drugiego sortu.

      Usuń
    6. Przecież to czytałem i nadal znaczy to samo, do tego dochodzą szacunki wzięte z dupy.
      Nie muszę? Epizod współpracy z SBecją mu umknął z pamięci - co czyni z niego pospolitego łgarza.

      Usuń
    7. Ewidentnie widać, że niby posługujemy się tym samym językiem, a jednak rozumiemy go inaczej. Oto co robią z nas reformy edukacji. Ok, nie chcę się pod tą notką spierać na ten temat.

      Natomiast bulwersuje mnie ten epizod z SBecją. Idąc tropem Twojego myślenie (nie tylko zresztą Twojego) należałoby chyba wytępić połowę Polaków, bo żyli w PRL-u, bo z niego korzystali, bo było im wtedy dobrze. Kilku prominentnych polityków konserwy miało równie jeśli nie bardziej zażyły kontakt z tymi służbami i jakoś to im nie przeszkadza. A ze mną jest jeszcze gorzej. Dziadek Ślązak (ten niemiecki), ojciec wcielony do Wermachtu, choć sam czuję pogardę do nazizmu, faszyzmu, komunizmu, z racji swoich przodków i życia pół wieku w PRL powinienem chyba zawisnąć na szubienicy w jakiejś pokazowej egzekucji. Jesteście w tej retoryce odpowiedzialności pokoleniowej bardziej boscy od Boga, który przeklinał potomstwo do siódmego pokolenia. On od tego odszedł, niektórzy w tym kraju jednak nie...

      Usuń
    8. Nie ulega wątpliwości, że we wczesnych latach komuny edukowano Cię inaczej niż mnie w końcowych.

      Nie, nie chodzi mi o żadną odpowiedzialność, tym bardziej pokoleniową. Idąc tokiem mojego rozumowania, to uważam, że jak ktoś piastuje stanowisko rządowe powinien się przyznać do takiego epizodu, a nie udawać że nic się nie stało. A gdy ktoś stara się taki epizod ukryć, to można zakładać, że ktoś inny, kto zna jego sekret będzie miał możliwość wywierania na niego presji, nie mówiąc już o tym, że za takimi powiązaniami szły adekwatne układy, które powinny go z życia politycznego eliminować.

      Usuń
    9. Z tego wynika, że to ja miałem więcej czasu pozbyć się skutków takiej edukacji.

      Oto pewien fragment artykułu z 2005 roku: „Zrobię to tylko na potrzeby sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen. Nie będzie ona ogólnie dostępna" - mówi gazecie Leon Kieres. Sam Cimoszewicz CHCE, by jego teczka stała się jawna. (...) W aktach zachowała się własnoręcznie pisana przez Cimoszewicza dwustronicowa notatka. Sporządził ja podczas pobytu w USA. Opisał w niej wizytę, jaką złożyli mu pracownicy wywiadu amerykańskiego. Notatkę przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu w USA, który pracował w misji przedstawicielskiej przy ONZ”. O co więc chodzi z tym nieprzyznaniem, skoro to IPN chce utajnienia akta – a nie Cimoszewicz? Możesz to wyjaśnić?

      Usuń
    10. Może jeszcze to: http://glos.com.pl/Archiwum_nowe/Rok%202005/028/strona/Carex.html gdzie polecam ostatni akapit. Może teraz odszczekasz tego "łgarza"?

      Usuń
    11. Nie zauważyłem, żebyś się czegoś pozbywał, wręcz przeciwnie, kierujesz się typowym neostalinowskim tokiem rozumowania.

      Co do linka drugiego, nie popieprzyło Ci się coś? Weź to może jeszcze raz ze zrozumieniem przeczytaj i sam sobie poszczekaj, jak zrozumiesz w końcu co tam napisali.

      Usuń
    12. Teraz widać różnicę naszej edukacji, bo z nas dwóch Ty chyba bardziej tkwisz w neostalinizmie. Radziłem Ci się skoncentrować na ostatnim akapicie z którego jasno wynika, wbrew Twoim twierdzeniem, „sąd lustracyjny koniec końców orzekł, że Cimoszewicz ZLOŻYŁ prawdziwe oświadczenie lustracyjne”. Zapytam w takim razie jeszcze raz: w którym miejscu Cimoszewicz łże? Jego rzekomy strach przed przyznaniem się jest propagandowym zagraniem konserwy, która mu do pięt nie sięga.

      Usuń
    13. Cieszę się niepomiernie z tej różnicy.

      Tak, najbardziej mi się podoba fragment, w którym sąd orzekł że biedny Cimoszek nie wiedział kto go werbuje, (sic!). A na kolegów już w Polsce pisał raporty, nadal zapewne tkwiąc w mniemaniu, że pracuje dla wywiadu. Nawet ten sam sąd nie uważał go za aż takiego idiotę, twierdząc, że był “dostatecznie inteligentny by wiedzieć, z kim rozmawia”.

      Usuń
    14. Tonący brzytwy się chwyta i to się sprawdza w stosunku do Ciebie. Udowadniam Ci, że kłamiesz (może nieświadomie) w związku z łganiem bohatera tego sporu, a Ty z innej beczki, tzn. o czym innym. Akurat w temacie tego linku tyle autorowi wierzę, ile księdzu (który mówi o raju w niebie), bo to jest tylko paszkwil. Nie potrafi obarczyć Cimoszewicza kłamstwem i potworną winą, to na potęgę insynuacje. Nie zauważyłeś, że w tym tekście przeważają frazy: „o ile można to sobie wyobrazić”; „niestety, nie wiemy na ten temat nic więcej”; „to działanie przypomina”; „być może”; „nie można też wykluczyć”; „a być może chodziło” – i Ty na takich insynuacjach i niedopowiedzeniach budujesz prawdę o Cimoszewiczu (sic?!) A ja Cię już prawie traktowałem w kategoriach solidnego badacza historii...

      Usuń
    15. Ok, więc przyjmijmy Twoją wersję wydarzeń, że Cimoszewicz jest skończonym kretynem, który uważa, że dla służb dyplomatycznych istotne są informacje o niezależnym związku studentów, bo taki raport się też zachował. :)

      Usuń
    16. A wiesz gdzie ja mam treści jego raportów? Pewnie, że wiesz... Gdy niejaki Zelnik tłumaczył się młodością i donosi na kolegów, gdy niejaki Piotrowicz bredzi o pomocy ludziom opozycyjnego podziemia, wszystko jest w należytym porządeczku. Jaki wpływ na życie w tym kraju miały raporty Cimoszewicza, skoro wszyscy pracownicy ówczesnego MSZ je składali? Inaczej, w PRL instytucja donosicielstwa kwitła jak marzenie, co drugi obywatel donosił na sąsiada, nierzadko na rodzinę.. Gdyby oni wszyscy wiedzieli, że ten ustrój się zmieni, on by upadł nie po pół wieku, ale po dwudziestu latach, bo nie byłoby chętnych do pracy w urzędach i instytucjach państwowych. Dziś problem spłyca się li tylko do tego, czy ktoś (w razie potrzeby) do tego się przyznał czy nie. Cimoszewicz należał do pierwszej grupy, a Ty nazywasz go łgarzem.

      Usuń
    17. Tak, wiem to jest właśnie ten tok rozumowania. Zelnik i Piotrowicz są be, Cimoszewicz cacy.
      A ktoś kto się nie przyznaje do tego co robił jest łgarzem. Nie uczyli Cię o tym, czy zdążyłeś się już pozbyć skutków tej edukacji?

      Usuń
    18. Chyba jednak kręcisz. Piotrowicz idzie w zaparte i kreuje się na obrońcę uciśnionych, Zelnik dopiero pod naporem faktów bił się w pierś. Cimoszewicz złożył oświadczenie lustracyjne, gdy od niego zażądano, a sąd lustracyjny uznał to oświadczenie za prawdziwe. Naprawdę nie rozumiesz o czym mówię?

      Usuń
    19. Rozumiem, że Cimoszewicz złożył oświadczenie, z którego wynikało, że myślał że współpracę proponuje mu bodaj MSW. Tymczasem okazało się że to SB, o czym miał nie wiedzieć. I faktycznie, jeśli jego raporty ograniczałyby się do raportów z zagranicy można by było uznać że nie wiedział. Tymczasem były to też raporty (z których ocalał dziwnym trafem tylko jeden) na kolegów ze studiów.

      Więc pytam po raz kolejny - czy pisząc o kolegach ze studiów w Polsce był takim idiotą, że również nie widział dla kogo te raporty? Bo skoro wierzysz w takie rzeczy, to dlaczego nie wierzyć w pomocną dłoń Piotrowicza, albo demencję Zelnika?

      Usuń
    20. Rozumiem, masz dostęp do utajnionych akt Cimoszewicza i wiesz o nim wszystko. A może tylko opierasz się na insynuacjach niejakiego Jana Baszty Borowskiego, który je PODOBNO widział je już w 1992 roku? PODOBNO Antoni Macierewicz „ujawnił posłom zasoby archiwalne MSW dotyczące ludzi na najwyższych stanowiskach państwowych. Na tej liście był też Włodzimierz Cimoszewicz kryptonim: Carex”. Pytanie: którym posłom, dlaczego nie wszystkim. dlaczego tylko „Dziennikowi Polskiemu” i dlaczego tylko listę polityków, a nie zawartość ich teczek?
      Poczytaj: http://forum.gazeta.pl/forum/w,66,26483022,26483022,Teczka_Cimoszewicza.htmli i bardzo proszę zwróć uwagę na fragment: „Napisane enigmatycznie, ale WYGLĄDA na to, że coś CHYBA wiedzą!”. Wszyscy wiedzą CHYBA, ale nikt nie wie tak naprawdę nic, więc mój blogowy kolega jedzie po bandzie z insynuacjami, jak się patrzy.

      W 1984 zwierzchnicy służbowi Piotrowicza stwierdzili, że „jest pracownikiem pilnym i zdyscyplinowanym, ambitnym i wydajnym. Powierzone mu obowiązki wykonuje prawidłowo. Poczynione ustalenia wykorzystuje do wszechstronnej działalności profilaktycznej. Wiele uwagi poświęca popularyzacji prawa zwłaszcza w środowiskach młodzieżowych” – to cytat z wiki-cyaty. Ja tylko pytam: byłeś wtedy młodzieżą? Bo opierając się na takich domysłach o Cimoszewiczu, wydaje się to CHYBA prawdopodobne. Ale zaznaczam, ja nie znam prawdy i tylko sobie chybam jak skoczek polny.

      Usuń
    21. Bardziej „wiarygodne” źródło tych samych informacji: http://www.aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=polityka&id=706
      I tu też poraża ilość insynuacji, przypuszczeń, czy domniemań wyciągniętych z rękawa.

      Usuń
    22. Ale mnie nie interesuje żadne podobno. Listę Macierewicza opublikowano wtedy w prasie w kilku gazetach a nie tylko w "DP" - i jakby nie patrzeć była to lista TW i KO, więc nie wiem z czym masz problem.

      Wiadomo że przez cztery lata Cimoszewicz współpracował z SB i pisał raporty także jak już wrócił z zagranicy, z których pomimo marnej wartości zachował się jeden. Wiadomo też, że według funkcjonariuszy przystąpił do współpracy z ochotą - zresztą jak na wiernego PZPRowca przystało. :) Więc na tych samych poszlakach Piotrowicz to również porządny facet.

      Usuń
    23. No i każesz mi wierzyć, że facet przez cztery lata był zarejestrowany na liście kontaktów operacyjnych i nie wiedział komu donosi, nawet jak pisał o swoich kolegach z uczelni. Może przejdźmy jednak do rozmów o krasnoludkach? :)

      Usuń
    24. Na listach Macierewicza znaleźli się nawet ci, którzy byli w kręgach zainteresowań SB, dopóki więc nie znasz szczegółów, każde Twoje zdanie o Cimoszewiczu jest gdybaniem i to gdybaniem wyssanym z palca przez innych, co Cię jeszcze bardziej kompromituje. Skąd to wiesz, że przystąpił z ochotą? Bo ja nie wiem, nawet jeśli tak było. Jeśli tego nie usłyszałeś od samego zainteresowanego – stosujesz demagogię konserwy: „nie wiem tego na pewno, ale powiem”. Dla mnie to mentalność z magla. I jeszcze to: płaszczyzna działań Cimoszewicza i Piotrowskiego była zasadniczo różna. Ten drugi był funkcjonariusze władzy sądowniczej, w tamtych czasach jednoznacznie represyjnej.

      Opinia Marcina Matczak na pytanie, czy Piotrowicz to sprawny prawnik: „Prawnik, sędzia, adwokat: wszyscy przysięgamy wierność konstytucji i porządkowi prawnemu. Przysięgamy, że będziemy tego strzec. Stanisław Piotrowicz niszczy ten porządek”.

      Usuń
    25. Ale co jest gdybaniem? Że był Carexem? Że pisał raporty?

      Opinia o Piotrowiczu to przecież też tylko gdybanie bo nie słyszałeś tego od samego zainteresowanego. :)

      Usuń
    26. Gdybaniem jest zgadywanie tego co jest w teczce Cimoszewicza. Możesz mi wytłumaczyć, dlaczego mimo zgody zainteresowanego IPN nie chce opublikować jego oświadczenia lustracyjnego? Nawet jeśli są tam informacje o charakterze tajemnicy państwowej, te można wyciąć. Ja tylko przypomnę, wciąż nie chcesz mi uzasadnić opinii o łgarstwie Cimoszewicza.

      Matczak upublicznił swoją wypowiedź, nikt go o kłamstwo nie oskarżył, nawet Piotrowicz.

      Usuń
    27. To Ty jej nie przyjmujesz do wiadomości, a nie ja nie chcę Ci uzasadnić.

      Usuń
    28. Znasz bajkę A. Mickiewicza „Golono, strzyżono”? Cos mi się zdaje, że jesteś ten przypadek, który spełnia kryteria męża i żony w jednym… :D
      Każesz mi przyjąć do wiadomości i za prawdę coś, czego nie potrafisz dowieść.

      Usuń
    29. Ale jakby Cimoszewicz miał poglądy prawicowe, a o fakcie napisała Wyborcza nie miałbyś z tym najmniejszego problemu. :)

      Usuń
    30. Gdybyś się czepił Cimoszewicza za wypowiedź o powodzi 1997 r., słowem bym się nie odezwał, choć wtedy dodał od razu, że rząd pomocy powodzianom udzieli, ale jeśli się czepiasz czegoś, czego nie wiesz, to zdania nie zmienię. Jakoś tak sobie nie przypominam, aby „Wyborcza” czepiała się teczek... Wobec nikogo.

      Usuń
    31. Pewnie że nie czepiali się teczek, bo w teczkach siedzą przyjaciele naczelnego, a kruk krukowi...

      Usuń
    32. W takim razie nie rozumiem, czemu się czepiasz Wyborczej i mi insynuujesz, że „gdyby Wyborcza to nie miałbym problemu”? Proponujesz mi coś, w co sam nie wierzysz? Aż zapytam: czemu służą takie metody? Nie znajduję innego wytłumaczenia jak to, że w ten sposób chcesz przykryć efekt kłamliwej tezy o łgarstwie Cimoszewicza.

      Usuń
    33. Wyjaśnię - tłumaczenie Cimoszewicza, który twierdzi, że pisząc raporty takie jakie pisał i JAKIE SIĘ ZACHOWAŁY nie wiedział dla kogo je pisze - jest takim samym kłamstwem jak tłumaczenie Piotrowicza, który twierdzi że wypisując akt oskarżenia z jakimś tam błędem chciał chronić oskarżonego.
      Ze względu na poglądy Cimoszewicza i Piotrowicza - relatywizuje się te dwie postawy, czego jesteś idealnym wręcz przykładem - Piotrowiczowi nie wierzysz wcale, a Cimoszewiczowi jak pytyjskiej wyroczni. I po takim samym kursie jedzie GW, której jesteś ideologicznym wychowankiem.

      Usuń
    34. To może Ty mi wyjaśnij, skąd masz informację, że Cimoszewicz wiedział dla kogo pracuje? Bo ja nie mogłem tego znaleźć. Za to znalazłem jego oświadczenie, że nie wiedział, co zawiera jego teczka SB, co nawet Ciebie nie powinno dziwić. A to jednak kapitalna różnica. Sąd potwierdził prawdziwość jego oświadczenia o braku współpracy z SB: https://wiadomosci.wp.pl/cimoszewicz-sad-potwierdzil-prawdziwosc-mego-oswiadczenia-6036268594545281a

      I drobna uwaga, może lepiej zrewiduj swój stosunek do brukowych portali narodowych, bo akurat „Wyborcza” nie ma tu nic do rzeczy. A co do mojego wychowania to powinieneś się zdecydować, bo raz jestem wychowankiem komuny, innym razem „Wyborczej” – w zależności od Twoich potrzeb. Gdybyś nie wiedział – w obu wypadkach jesteś w strasznym błędzie. Po prostu sobie imaginujesz, nie mając pojęcia o czym mówisz, czy piszesz.

      Usuń
    35. Jak to skąd? Wynika to z jedynego zachowanego raportu dla bezpieki, w którym opisuje stowarzyszenie studenckie "Bratniak" - tego nie robił na pewno dla MSW. I gówno mnie obchodzi co potwierdził postkomunistyczny sąd.

      Wychowanek komuny, nie różni się niczym od wychowanka Wyborczej, której naczelnym jest ideologiczny komunista najczystszej wody - Adam Michnik. I nie jestem w żadnym błędzie, różowość wali z każdego Twojego postu, na równi z niechęcią do patriotyzmu tak samo jak wielbienie komunistycznej idei UE.

      Usuń
    36. Ja się nie pytam, co z czego wynika, ja się pytam skąd masz te informacje?. Ostatnio Olimpia napisała na blogu, że w ST jest Dekalog i wydedukowała, że on dla chrześcijan jest nieważny. Prawie tak jak Ty o Cimoszewiczu, z tym, że ona przynajmniej wie, gdzie znaleźć ten Dekalog.

      Aha, czyli ten kto nie narodowiec i porąbany na amen patriota ten komuch? Też mi się kojarzy, tym razem z Kaczorem, który grzmiał z trybuny sejmowej – nikt nam nie udowodni, że białe jest białe! A ja myślałem, że taka polaryzacja to tylko u „ciemnego luda”, niczym ciemnemu ludowi nie uwłaczając.

      Może zakończmy ten spór, bo coraz bardziej się kompromitujesz.

      Usuń
    37. Te raporty były dowodem podczas sprawy lustracyjnej Cimoszewicza - nie są żadną tajemnicą - większość dotyczyła jego wizyty w USA, tylko że on był tam rok a pisał je jeszcze 3 lata po powrocie - z czego większość gdzieś przepadła.

      A ja nie napisałem żeś komuch i nie ma się co zaperzać.
      Po prostu masz zaszczepione myślenie wynikające z komunistycznych założeń, wpisują się w nią takie maszkarony III RP, jak gruba kreska i polityczny relatywizm. Za środowiskiem politycznym takich Cimoszewiczów stoi całe intelektualne zaplecze, którego czołowym przedstawicielem jest Adaś M. Wykreowali oni pewną rzeczywistość wraz pływającymi w niej postaciami, które podobno zasługują na szacunek. I Twoje poglądy są wytworem ich manipulacji, a Ty masz w zamian komfort psychiczny że taki mądry i oświecony jesteś.
      A spór faktycznie lepiej zakończyć, ostatecznie nie oczekuję, że nagle coś Cię oświeci.

      Usuń
    38. Jeśli to nie tajemnica, to gdzie masz ten raport? A może masz tylko opinię środowisk konserwy na temat tego raportu?

      Ty nawet nie wiesz, co to są komunistyczne założenia, skoro przypisujesz je dziś Michnikowi i Cimoszewiczowi.

      Usuń
    39. Asmo:)

      Nie zgodze sie z teza Olimpii, ktora cos tam na blogu napisala, ze wie gdzie szukac dekalog. Dotrze do oryginalu? Ja sama , a jestem wierzaca, nie wiem jak dotrzec do oryginalu:))
      Wtrace sie w ten spor. Ty domagasz sie od Rademenesa oryginalnych tresci donosow Cimoszewicza. Tak to pojmuje. Gdzie to? No gdzie? Gdzie tego szukac? Gdzie sa oryginalne wpisy donosow Cimoszewicza? Chce to zobaczyc na wlasne oczy. Najlepiej to jeszcze miec swego zaufanego grafologa, ktory poerowna specjalnie dla ciebie podpisy pod owymi donosami.
      Nigdzie , nie dotrzemy do oryginalow spraw, o ile sami nie jestesmy ich badaczami. No i chyba, ze sama omawiana tutaj persona powie ci to w cztery oczy: " tak pisalem donosy". Do materialow dostep maja ci, ktorzy wydaja wyroki ( lustruja) , ci ktorzy sprawy zglebiaja, chcoaizby historycy. Ty musisz zadowolic sie przekazami , ktore sa dostepne dla ogolu. Prasa, wypowedzi dziennikarzy zaangazowanych w temat, ZGLEBIAJACY TEMAT.
      Bijesz Asmo piane. jakby specjalnie chcac jeszcze bardziej zagmatwac nie ulatwic.

      Prawda jest tez to, co mowi Rademenes. Nikt nie nazwal ciebie kouchem, ale ty to sobie dopowiedziales. natomiast twoja retoryka jest bardzo komiczna.

      Sorry napisze to, aby lepiej przdstawic moje odczucia w temacie politycznych rozmow z toba o zmierzchlych czasach. To sa tylko moje odczucia, chce toi zaznaczyc, ale takie ki one towarzysza kiedy czytam twoje wpisy. Podac ci inny argument poza Wyborcza to sciema. Wszedzie jest sciema, tylko Wyborcza nie klamie.
      Druga sprawa, kiedy rozmawia sie z toba , ta obrona prawie wszystkiego co bylo kiedys, to mi na mysl przywodzi kogos komu wtedy zylo sie dobrze i broni swojego. bywali ludzie, ktorym zylo sie wtedy dobrze, mieli jakeis profity, ale jakas czesc ich milkinie, stara sie nie bronic przeszlosci, bo docieraja do nich argumenty tych, ktorzy mieli w tamtych czasach, za tamtych ludzi rzadzacych, do bani-przejebane. Natomaist ktos kto ideologicznie zgadza sie z tamtymi czasami bedzie od czasu do czasu baki puszczal i bronil, i rozspiewywal sie chociazby nad Wyborcza, nie zwracajac uwagi na korzen danego zajwiska, bo dla niego korzen kjest ok- troche go tylko podpicowac, zrobic jakies make- upy i jest git.

      To co napisalam nie oznacza absolutnie, ze wychwalam to, co obecnie w POlsce sie dzieje.

      Mnie zemdlilo do Michnika. Dlugo , ale to dlugo gosc mi nie przeszkadzal, byl ok postacia, az do momenbtu kiedy zoabczylam te uklady z bylymi naszymi wladcami, ktorzy w momencie palenia sie im gruntu pod nogami szuklai w opozycji ludzi, z kotrymi mozna by bylo "sensownie" sie ulozyc i ... zostac jeszcze na wierchuszce. podzielic sie wladza.

      Usuń
    40. @Aniu:

      Zacznijmy od Cimoszewicza. Otóż to, ktoś nie zna źródła informacji i snuje chore teorie na podstawie domniemywań jego przeciwników. Cimoszewicz niejednokrotnie był za opublikowaniem swojej teczki, więc cokolwiek mniemać na jej temat, nie może być w niej nic, co mogłoby go ostatecznie skompromitować. Dziś mamy do dyspozycji tylko wyrok Sądu Lustracyjnego, który orzekł, że zeznanie lustracyjne Cimoszewicza jest zgodne z faktami a jego współpraca z SB była nieświadoma. Aby była jasność, to nie jest informacja zaczerpnięta z „Wyborczej” ale z portali prawicowo-konserwatywnych. Więc albo trzymamy się faktów, albo gdybamy oczerniając, jak na prawdziwych katolików przystało. Jeśli kiedyś, za mojego życia, upublicznią jego teczkę i okaże się, że Cimoszewicz skłamał – przyznam się jak na spowiedzi, że się pomyliłem.

      Jeśli Radek pisze o mnie: „wychowanek komuny”, „wychowanek Wyborczej, której naczelnym jest ideologiczny komunista najczystszej wody - Adam Michnik” to nie jest to określenie liberała ale komucha, chyba że ja nie rozumiem mowy polskiej, sorry, narodowo-konserwatywno-polskiej.

      O „Wyborczej” i moim do niej stosunku będę pisał w osobnej notce, więc tu zbędę tę uwagę milczeniem. O Michniku pisałem już wiele razy, więc tu się też nie będę rozpisywał. Zapytam tylko: z jaką władzą miał mieć kontakt, skoro nowa się dopiero tworzyła i nic o władaniu krajem nie wiedziała? Czy z powodu takiego przejścia z komunizmu do demokracji wybuchła wojna domowa, jak nie przymierzając na Bałkanach czy Ukrainie?

      Usuń
    41. Asmo wiesz... w biurku je mam. Pisałem wyraźnie że nie są żadną opinią konserwy, tylko te które się zachowały BYŁY DOWODEM W SPRAWIE i jeden sporządzony był w okresie, kiedy C był już w Polsce, ale sąd jakoś nie wziął go pod uwagę. Więc która część tego stwierdzenia do Ciebie nie dociera, skoro zaczynasz zadawać pytania na poziomie przedszkolaka?

      Założenia walącej komuny właśnie takie były - nawet w komentarzu do Ani powielasz brednie o wojnie domowej - choć na dobrą sprawę nie wiem kto w 90 latach miał niby walczyć za byłych komuchów. A Cimoszewicz z wiedzą, że gówno w tej teczce zostało, bo została wyczyszczona mógł sobie domagać się jej ujawnienia. Tymczasem sam brak raportów powinien go z polityki wykluczyć, bo można mieć podejrzenie że skoro nie było ich w teczce to są gdzie indziej.

      Usuń
    42. @ Asmo

      Chyba Rademenes nie wysysa informacji z kosmosu , podczas siadu zazen i wielkiego ommmmmmmmmm.... Nie sadze. Musial to gdzies chlop wyczytac, zaloze sie jednak , ze nie wyczytal tego w Wyborczej, a moze? Choc z drugiej strony kruk krukowi oka nie wykole i .... raczej pisal o przypadku nie bedzie. Okryje to milczeniem. A ze ty nie uznajesz niczego poza Wyborcza wiec bijesz piane. Jakby ci ktos podal link tam, wtedy zaczalbys moze ... no wlasnie zaczalbys od "moze":))

      Jezeli chlopak mowiu o pewnych zajsciach z zycia tego pana, tzn , ze gdzies to opublikowali. Pan C. chcial swa teczke naglosnic, czyli wedlug mnie, chcial miec to juz z bani- byl taki czas, ze scigali ludzi ktorzy mieli teczki. Niech pogadaja o tym co robil i .... przyjdzie cos grubszego i jego teczke z czasem wyciszy, ale jakby nie bylo bedzie przykladem kogos kto wzial to na klate. Przeciez w tamtych czasach donosili ludzie na siebie, a juz ci , ktorzy dzialai w roznych organizacjach, bawili sie polityka... nie ma zmiluj sie.
      Swiadomosc i nieswiadomosc, juz sam wpspolpraca z kims , kto nakazuje, zmusza czy podpowiada pisanie raportow jest dziwne , nieprawdaz? Myslacy, inteligentny chlop zdaje sobie sprawe, ze to nie psiaskownica i jak raz napisze to ciekawe kto do tego moze miec dostep? Rzeczy na pismie , toz to kuzwa dokumenty. Podpisane - matko ty moja!! Na pewno dla pana Boga to pisal:))
      Z ta swiadomoscia i nieswiadomoscia.... zostawmy to. Moze owi panowie z dawnej agencji ewoluuja kiedys?

      Ja kiedy bylam w podstawowce, a nawet w liceum nie inetresowalam sie poliytka, w domu sie o tym nie mowilo, poza tym propaganda robila swoje i nawet nie pomaslalam , ze gdzies dzieje sie ludziom zle. To co bylo, to bylo , nie znalo sie niczego innego wiec nie wiadomo bylo do czego lepzsego ma sie dazyc. Ale nawet jezeli czlwoeik swego czasu nie wie, to ma mozg, czyta rozne rzeczy i jakos ukladanka tamtych czasow sklada mu sie do kupy. przypomina sobie faktyczne zajscia z zycia i moze ocenic, ze tamten czas, to co robili dygnitarze na stolkach, bylo wielka pomylka. Natomiast bywaja ludszie, ktorzy uderzaja w tony: "Nie oceniajmy. PO co ruszac, toz to dzaidkowie, dajcie ludziom zyc. Trzeba wybaczac, zycie toczy sie dalej". Spoko mozna wybaczyc, ale trzeba tez dojsc jakiejs prawdy, bo nie jest rpawda to, ze wybaczamy, oni sie naprawili i .... od dzisiaj bedzie ianczej. To sa ludzie przesiaknieci pewna ideologia a poprawa, zmiana sposobu myslenia to nie zwykle uderzenie sie trzy razy w piersi i powiedzenia:" mea culpa". On musi zyciem udowodnic, ze faktycznie zmienilo sie w nim to i owo. Nie dopuscilabym owych luzdzi do jakichkolwiek waznych panstwowych stanowisk. Niech sobie zyja w spokoju i przemysliwuja co narorabiali i kogo skrzywdzili.

      Nie wiem jaka byla alternatywa wtedy dla POlski, ale nie dzwia mnie ludzie, ktorzy mowia o gosciach jadajacych z usmiechnietymi ich katami, ze to dupki i konfidenci. Sa jakies granice ludzkiej przyzwoitosci. I chyba rozumiem tych rozgoryczonych, tyle tylko, ze nadmiar goryczy moze tez meczyc....

      Usuń
    43. Tak jeszcze w sprawei owej wojny domowej. Ja bylam naladowana informacjami, ze np.: p Jaruzelski nie mial innego wyjscia jak wprowadzenie stanu wojennego, bo w ten sposob ratowal POlakow ( narod) od wejscia na ansze tereny wojsk radzieckich, ktore koncentrowaly sie na granicy z Polska. Hm... lyknelam takie wyjasnienie, ze dla waznosci sprawy, i rozlewu bratniej krwi chyba lepszy byl ow stan wojenny niz czolgi i walka ( choc ona w sumie byla, a do malych maisteczek nie docierly zadne informacje- sielsko- anielsko) .
      Potem dopwiro dotarlo do mnie, ze rzad ZSRR prawie wcale nie interesowal sie polityka Polski. oni sami tam ustawiali klcoki, bo system sie walil i bardziej interesowalo ich to co u nich, jak sie ustawic niz to co u nas. To bylo scedowane na nasz owczesny poski rzad. Oni meili swoich ludzi ogarnac, no ale skoro nasu dygnitarze latali tam na stargi i prosili o wsparcie , na pewno nie modlitwewne to im tam skoncentrowali na granicach to i owo. To byla walka gory o przetrwanie, o choc chwiel utrzymania sie na powierzchni. O to aby stare nie minelo, bo gorze w starym dobrze bylo:))

      Usuń
    44. Aniu:

      Właśnie w tym rzecz, że Radek sam już nie wie gdzie wyczytał. Ja go też nie posądzam, aby czytał „Wyborczą” choć już kilka razy udowodnił, że jednak. Wyczytał na brukowych portalach czystej konserwy, i pewnie nie chce się tym chwalić. Nie wnikam. Wskazałem mu prawicowe portale, gdzie jak byk pisze, że Sąd Lustracyjny uznał to co uznał. W odpowiedzi Radek pisze: „I gówno mnie obchodzi co potwierdził postkomunistyczny sąd”.
      Nie neguję faktu, ze Cimoszewicz pisał raporty, rzecz w tym, że nie dla SB bezpośrednio, ani nikomu krzywdy nimi nie zrobił. Gdybanie, co było w tych raportach jest tylko gdybaniem i nie zmieni mojej opinii o dzisiejszym Cimoszewiczu, Władysławie zresztą. A już najbardziej wkurza mnie teza, że on sam sobie teczkę wyczyścił, teza przeciwników takich ludzi, którzy nie mając dowodów, gotowi są i tak rzucać gównem, o jakim Radek pisze.
      Aniu, czegoś chyba nie rozumiesz. W czasach komuny praca w urzędach i służbach państwowych nie była możliwa bez wykazania się lojalnością. Czy myślisz w swej naiwności, że w rządzie PiS jest inaczej? Na dzień dobry podpisujesz lojalkę. Czyż to nie Ziobro ogłosił powstanie patriotycznej instytucji donosicielstwa społecznego?! Za komuny mówiło się o obywatelskim oburzeniu na zło, dziś oficjalnie nazywa się to donosem.
      Nie rozumiem też tego wyrastania i adoptowania wartości jakichś systemów. Gdyby tak było jak piszesz, dziś połowę Polaków należałoby wykluczyć chociażby z głosowania, bo żyli i wychowywali się w czasach komuny. Ja przeżyłem w tym chorym systemie pięćdziesiąt lat, czy to jest dostateczny powód aby nazwać mnie komunistą? Z pobudek nie ideologicznych a materialnych nawet przez rok byłem kandydatem na członka partii. Gdy zobaczyłem, czym to pachnie, a pachnie tym samym, co proponuje po części PiS, powiedziałem sobie, że nigdy w życiu do żadnej partii nie będę należał, nawet gdyby była tak, z której linią bym się w pełni zgadzał. Cimoszewicz pracując dla MSZ wykonywała tak pracę jak mu kazali, nic nie wiemy jaki był jego prawdziwy stosunek do tej pracy. I nie musi się z tego tłumaczyć, bo to już było i to mu nie grozi. Tak naprawdę przegrał w czasie powodzi a nie z powodu pracy w MSZ.

      Usuń
    45. cd.

      Ludzka przyzwoitość? Jej przykład mamy w Piotrowiczu a niedawno jeszcze w sędzim Kryże. Tacy jak oni faktycznie działali przeciw Polakom, ale ironią losu to oni zyskali zaufanie i splendor kaczystów bo wyrazili lojalność tej prawicowo-komunistycznej partii.

      Mnie nie obchodzi, jak kto łykał tłumaczenia Jaruzelskiego. Dla mnie to było szyte zbyt grubymi nićmi. Ruscy byli zajęci Afganistanem a ich potęga ekonomiczna to był parawan z tektury. Na pewno nie stać ich było na interwencję na Wschodzie. Bliżej temu było NRD i Czechom ale bez Ruskich też by się nie ruszyli.

      Usuń
    46. Radku:

      W tym wątku nie powinienem już z Tobą polemizować. Możemy, co najwyżej spisać protokół rozbieżności. Nie przekonasz mnie, nawet gdybyś pisał cały komentarz wersalikami. Owszem, niszczono akta, ale prawdziwych dygnitarzy i komunistycznych zbrodniarzy. Cimoszewicz był de facto nikim, najwyżej pionkiem w porównaniu z nimi.

      Usuń
    47. Polityka to umiejetnosc lawirowania i wypadania AUTENTYCZNIE. Zdaje sobie sprawe , ze nasi rzadzacy nie zmieniaja metod a jedynie wystepuja pod okreslonymi ugrupowaniami, dlatego porzadna lustracja moze oczyscilaby troche szeregi?
      Ale aby taka lustracja mogla zistniec musialoby sie wiele zmienic, wielu ludzi na wielu stolkach. Wielu ludzi musialoby byc z gruntu uczciwymi i niezaleznymi ludzmi, przy okazji nie bojacymi sie nadstawic glowy.
      Nie dam reki, a nawet paznokcia w palcu sobie obciac za p. C. Nie jestem az tak pewna tego czlwoieka, jak ty jestes pewny czystosci jego akt. Samego siebie pewnym byc nie mozna, a co dopiero innych ludzi. Trzeba umiec zachowac dystans.
      Co z tego ze jedni nazwa cos tam obywatelskim oburzeniem sie na zlo, keidy to oni ustalaja co ma byc dla obywatela zlem a co nie " Lubu dubu, lubu dubu ...niech nam zyje prezes naszego klubu. To mowie ja Jarzabek", a inni oficjalnie nazywaja to donosem. Donos brzmi dosadniej, obywatelskie oburzenie sie na zlo brzmi finezyjnie.
      My tylko wybieramy w srodkach. Nie wazne kto nas meczy, wazne jak sie do nas zwraca. Milej jest uslyszec, ze oburzylam sie na zlo, niz ze donioslam na kogos tam:))
      I co z tego Asmo? Co z tego? Zlo jest zlem bez wzgledu jak to sie ladnie nie opakuje i jak sie tego ladnie nie bedzie nazywac:))
      Ludzie wchodza z roznych pobudek do rozmaiztych partii. Dla zysku, dla splendoru, z powodow ambicjonalnych i bywa grupka, czy tez grupa ideologow, wierzacych, ze tak wlasnie swiat powinien funkcjonowac....
      Ci pierwsi to zwykli dorobkiewicze, nastawieni na siebie. Zmienia front wraz ze zmiana sytuacji politycznej..... wszak o dobre ustawienie sie biega. Beda sie zaslaniac swiadomoscia, niewiedza, otumanieniem, mlodoscia i brakiem doswiadczenia, grac rozmaite role, zwalac wine lub wystawiac sie: "prosze bijcie niewinnego". Ci ideologiczni to troche ciezszy kaliber- troche inny rodzaj podejscia do sprawy.
      Nie wazne kto u steru... mechanizmy okazuja sie takie same. Dlatego trzeba byc ostroznym w jakichkolwiek obronach, dawaniu glowy za niewinnosc ktoregos z politykow. trzeba byc ostroznym w bronieniu ich, ze to szmatlawce o nich nieprzychylnie pisza, w sympatiach do nich i etc.

      Usuń
    48. Ja nie jestem niczego pewny, nawet akt Cimoszewicza. A ponieważ ich nie znam, nie mam zamiaru na ich temat się wypowiadać. Napisałem już wcześniej. Jeśli tam coś jest złego zdanie zmieniam. Póki co oceniam go na podstawie tego, co mówi i pisze dziś. Dziwnym trafem jego opinia jest zasadniczo taka sama jak moja – ot, cała filozofia.

      Też się kiedyś zastanawiałem nad pełną lustracją. Jest jeden zasadniczy problem, który uwidacznia się dziś w całej okazałości. Nikt nie dawał gwarancji, że nowe elity polityczne będą poprawne, np. dla mnie, ale czyste moralnie. Jeśli dziś te niby nie tknięte komunizmem elity cechuje arogancja, hipokryzja i chciwość – lustracja w tamtym czasie skończyła by się tym samym, a skutki dla Polski byłyby jeszcze gorsze.

      Donos jest donosem – poprawny tylko wtedy, gdy wskazuje na łamanie prawa. Donos za poglądy polityczne to jest właśnie szambo. Znasz szykowane rozporządzenie minister edukacji o poprawnej postawie nauczycieli? To przecież mógł wymyśleć tylko ktoś chory psychicznie. Ale jeśli to przejdzie, czeka nas to we wszystkich dziedzinach życia, a wtedy cały kraj będzie jednym wielkim szambem.

      Jeszcze raz podkreślam, nie dam głowy za Cimoszewicza, choć go lubię. Ale mierzi mnie i oburza, jeśli ktoś wiesza na nim psy nie mając ku temu powodów ani dowodów.

      Usuń
    49. Nauczyciele to grupa, w ktora wszelkie zmiany uderzaja najszybciej. To ludzie zajmujacy sie wychowywaniem przyszlych pokolen. Porzadnych, poslusznych panstwu obywateli. Oni w sumie , bez wzgledu jaki to rzad , zawsze dostaja dyrektywy do wykonania i maja byc ( samo zalozenie, sa przeciez urzednikami na uslugach panstwa) do dyspozycji danej wladzy.
      Pamietam sytuacje za bylej wladzy, zaraz po przyjeciu nas do unii... jak nas golili finansowo. Jak chcac nas wydoic ustalali prawa dzialajace wstecz- cos czego zachod nie rozumie. Jak dyrektorom placowek dali spore pole do popisu pod tym wzgledem. Moje finansowe i zawodowe byc albo nie byc, zalezalo od nastroju dyrektora. Akurat mielismy takiego, ktory ludziom nie szedl na reke. Pamietam jak mu jedna z kolezanek powiedziala, ze wladza sie zmienia a on ciagle na szczycie. Byl wiernym podwladnym wladzy komunistycznej, wladza sie zmienila a on zostal na stolku . Tak , jak Franz Mauer ( Psy) powiedzial do jednego goscia przesluchujacego go w komisji weryfikacyjnej : "Czasy sie zmieniaja, ale pan zawsze jest w komisjach."

      Ten rzad robi cos syfowatego w zakresie ideologii, inni nas finansowo dupczyli, na dodatek spoleczenstwo bylo jak najbardziej za wydupczeniem nauczycieli...szalenstwo, brak solidarnosci, a tak zesmy pod owym sztandarem walczyli o wolnosc.

      NBie wierze w zadnego polityka i nie sympatyzuje z zadnym. Oni maja piekne slowa dla mas, ale kiedy dojda do celu to wszystko sie zmienia. I co z tego, ze p C. na dodatek Wladyslaw tak ci w gloszonych pogladach odpowiada. Nie znasz go prywatnie. nie wiesz co mysli na prawde.

      Usuń
    50. Aniu:

      Poza wąską grupą szczęściarzy nie znam grupy zawodowej, która nie narzekałaby na zarobki i sposób traktowania pracownika przez przełożonych. Dlaczego po transformacji w szkolnictwie miałoby być inaczej, choć powinno być? Mnie w tym nowym rozporządzeniu ministerstwa zdumiewa sposób oceny nauczycieli. Nie liczy się przekazana wiedza i inteligencja, liczy się poparcie dla „dobrej zmiany”, chodzenie do kościoła, posiadanie dzieci i codzienny paciorek (znajomość modlitw i piesni religijnych). Przecież to chore i ciemnota połączona z wstecznictwem.
      Moja znajoma nauczycielka już to odczuwa, bo jest rozwódką, czego się w tak malej gminie ukryć nie da. Zlikwidowali jej gimnazjum więc teraz, by wyjść na swoje ma fragmenty etatów w trzech szkołach, kompletnie popieprzony dzień pracy i żadnych szans na ustabilizowanie tej sytuacji, bo równie nieopatrznie kiedyś wyraziła się jednoznacznie o reformie edukacji. A że była dobrym pedagogiem, świadczyło to, że po zajęciach szkolnych młodzież lgnęła do niej na różne pozalekcyjne zajęcia literackie. Wiem, widziałem, sam na takie chodziłem, choć mocno zaawansowany wiekiem jestem.

      Nie chodzi o sympatię do polityków, ja się czymś takim w ogóle nie kieruję. Mnie interesuje, co ma do powiedzenia, ale nie w sferze obiecanek ile w trzeźwej ocenie bieżącej sytuacji. Akurat Cimoszewicz nie szczędził cierpkich słów koalicji PO-PSL, ba! dziś potrafi krytycznie ocenić swoje własne rządy. On nikomu nie obiecuje gruszek na wierzbie, i z tego co wiem nie myśli o powrocie do wielkiej polityki (choć uważam, że szkoda, bo według mnie nie ma lepszej kandydatury na Prezydenta, przez to, że jest dziś całkowicie niezależny).

      Usuń
    51. Dzis pan C. jest calkowicie niezalezny ( wiek, zabezpieczona przyszlosc....), wrocilby do gry stalby sie zalezny. Z tej pieknej teorii- trzezwej oceny sytuacji politycznej- zostalyby strzepy. Wszedlby w sado wilkow i okazaloby sie, ze wiele z tej teorii to bylaby utopia, jezeli chodzi o wykonanie.
      Gadanie to jest tylko gadanie... w sferze politycznej ( choc nie wiem czy tylko w tej) trzeba sledzic co taki gadajacy, obiecujacy, krytykujacy innych potrafi zdzialac realnie. Na efekty dzialan trzeba patrzec i oceniac. A my nadal dajemy sie otumaniac pieknymi slowkami. Strawa dla uszu, z ktorego nie ma chleba na stole.

      Sluchaj , z ta sytuacja nauczycieli. Wiesz dlaczego nie chcialam tu gdzie jestem wfracac do zawodu? Miedzy innymi dlatego, ze jakbym zaczynala to mialabym teren do objechania. Trzy godzinki w miejscowosci B, dwie w miejscowosci C, kolejne trzyc w D... i tak bym sobie spedzila czas jezdzac od placowki do placowki klejac etat. Tak maja poczatkujacy. Tylko starego nauczyciela, ktory dostal etat za dobrych czasow stac na siedzenie w jednym miejscu i odcinaniu kuponow od zaistnialej sytuacji. Kiedy patrze na te wszystkie zaczynajace mlode kobiety w szkolnictwie. A nawet na te ciut starsze, ktore pozno zaczely uprawiac ow zawod.... Maja etat na pol roku. Jak ktos zalapie sie na rok , to juz niezly kasek. jedna z bylych nauczycielek mojej corki spotkalam ostatnio na stacji benzynowej. Sprzedwala tam paliwo. Szkoda. Niech sie ta twoja znajoma cieszy, ze nie musi jeszcze paliwa na stacji benzynowej sprzedawac:)))
      W sumie Asmo... to taki trend obecnie, czyz nie powinnismy gonic zachod?

      Usuń
    52. Coś mi się zdaje, że wszystkich polityków oceniasz jednakowo, przy czym jednoznacznie negatywnie. Co ma być złego w tym, że Cimoszewicz ma dziś ustabilizowane życie, nawet jeśli nieco wyżej niż przeciętny zjadacz chleba? Dlatego go widzę na wspomnianym stanowisku, że jest dziś niezależny. Daleko bardziej niż taki Duda czy Komorowski i L. Kaczyński.

      Właściwie nie wiem, czy ona aż tak bardzo narzeka na te rozjazdy, choć na pewno jest gorzej niż stabilna praca w gimnazjum. To na pewno budzi dyskomfort, przynajmniej na razie. Jej pech polega na tym, że uczyła w szkole, która jest likwidowana, bo ani stażu, ani doświadczenia jej nie brakuje. To jest wkurzające, ale nie bardziej niż wymogi nowej postawy nauczycielskiej, którą charakteryzuje nawet zaglądanie do łóżka. Ja rozumiem, nauczyciel musi sobą coś reprezentować, ale czy rozwód z człowiekiem nieodpowiedzialnym i nadużywającym alkoholu jest postawą negatywną? A już kompletnie nie rozumiem, jakie znaczenie dla oceny nauczyciela ma mieć fakt czy chodzi, czy nie chodzi do kościoła?

      PS. Znikam na kilka godzin. Emeryt, nie emeryt – obowiązki wzywają ;)

      Usuń
    53. Z politykami to tak samo jak z ludzi z netu. Czaruja , tworza swa fikcyjna postac.... a poznaj takiego w realu. Mozna sie zdziwic:))
      Dopoki nie zoabczysz na wlasne oczy dzialan takiego czlwoieka to wierzenie w to, co on opowiada, wierzenie w to nawijanie nam makaronu na uszy jest glupota:))

      Usuń
    54. Cimoszewicza to ja często oglądam na własne oczy w... telewizji ;) Czy według Ciebie to wystarczy?
      Ale... swoją najpiękniejsza i najbardziej burzliwą miłość, ze suspensem i momentami to ja przeżyłem dzięki netowi i napiszę Ci w sekrecie, bez względu jak się skończyła – warto było. A przecież politykiem sensu stricte nie jestem.

      Usuń
    55. i takiego przezycia zycze ci, z calego serca , w zetknieciu z Cimoszewiczem papa:))

      Usuń
  2. Nie chce mi się nawet czytać o tych przepychankach, jestem w nastroju niemal wakacyjnym, jem lody w ogromnych ilościach i Kurski mi zwisa, mówiąc brzydko!
    Procesje opanowały miasto wzdłuż i wszerz, mi to nie przeszkadza, ale niech się nie skarżą katolicy, że są prześladowani...policja pilnuje jak nigdy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się chłodzę zmrożonym piwem. Rewelka! ;) Czyżby Ciebie też Festiwal i jego poziom nie interesował?

      Na procesji nie byłem, trudno mi się wypowiadać o tej policji. Tomasz C. twierdzi, że policji właśnie nie widział, ale on pewnie z samochodu nie wychodził, a tkwił w korku.

      Usuń
    2. Wszystko, co ma związek z niejakim Kurskim mnie nie interesuje, a u nas policja na każdym rogu. W tym roku nie wyciągaliśmy auta, bo w ubiegłym nie szło przez miasto przejechać.

      Usuń
    3. Ja już od kilku lat nie wyjeżdżam nigdzie samochodem w ten dzień. Kiedyś strasznie to odpokutowałem ;).

      Usuń
  3. mnie się teledysk podobał, lubię takie jazdy, nawet obejrzałem dwa razy, by rozpoznać wszystkie aluzje w nim zawarte... tak, ale to podobanie się było tylko na te dwa razy, to trochę tak, jak z przygodnym romansem maksimum dwurandkowym: było fajnie, ale o zakochaniu się i wiązanie z taką panienką mowy nie ma... zwłaszcza, że sama muza jest z gatunku: "wpadło jednym uchem, wypadło drugim"...
    aha... podobała mi się /być może zamierzona/ gra słów w pierwszym zdaniu: "siła kobiet" to po staropolsku "bardzo wiele kobiet"...
    okay, ale o gustach się nie dyskutuje, co najwyżej wymienia neutralne informacje, więc na tym swój szkic recenzji zakończę......
    co do tego, że Kurski dopuścił ten "straszny" utwór do festiwalu, to choć jest idiotą, to nie tak wielkim, by wielu przekazów "ideologicznie niesłusznych" nie zauważyć, nie jest też jednak tak chory, by w nim dojrzeć urojony "hymn" rzekomo "promujący" rzekome "zabijanie" tworów urojonych /czyli "dzieci nienarodzonych"/... on po prostu zagrał kartą używaną jeszcze w poprzednim peerelu /jego ostatnim okresie/, zwaną "wentyl bezpieczeństwa", by zrobić wrażenie, że władza nie jest taka lękowa i zamordystyczna, jaka jest... jest to dość realistyczne podejście, bo czy taki teledysk może obalić reżim?... akurat gdyby mógł, to mnie by to wcale nie przeszkadzało...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten teledysk najwyżej wzmocni tę władzę, gdyż oburzonych katolików liczą w miliony... :)

      Mam jednak pytanie: czy tylko słuchając, bez oglądania teledysku, maiłbyś takie samo przekonanie o jego antyklerykalności? Ja specjalnie nie odnoszę się do warstwy muzycznej tego utworu, bo faktycznie o gustach muzycznych się nie dyskutuje.

      Usuń
    2. z faktu, że ktoś liczy nie wynika, że tyle jest...
      ...
      w tekście nie dojrzałem śladu antyklerykalizmu, w warstwie wizualnej również... nie bardzo jednak z braku wystarczającej wiedzy łapałem, o co chodzi z tym Meksykiem i zajrzałem do ściągawki opublikowanej przez twórców /cytuję bez poprawek/:
      „Siła kobiet” teledysk - tematy ujęć
      1. Kathrine Switzer (Napisy: Boston, 1967) - pierwsza kobieta, która oficjalnie zarejestrowała się, wzięła udział i ukończyła maraton bostoński
      2. prostytucja
      3. kult ciała; operacje plastyczne dopasowujące ciało do aktualnych kanonów piękna
      4. stereotypowe przypisywanie określonych czynności/obowiązków do płci, jak zajmowanie się domem i dziećmi
      5. businesswoman; dodatkowo w późniejszym ujęciu symbol „Polka Walcząca”, który wzbudził kontrowersje podczas strajku kobiet
      6. transseksualizm, flaga transseksualizmu
      7. poranny nieład
      8. seksturystyka w Odessie (Napisy: Odessa; Odessa to nie burdel ) - jedna z pierwszych akcji protestacyjnych Femenu
      9. Walentina Tierieszkowa (Napisy: 1963; CCCP ) pierwsza kobieta w kosmosie; dodatkowo napis: Some people are women / get over it!
      10. biseksualność, flaga biseksualności
      11. przypisywanie płci zawodom
      12. prawa wyborcze kobiet (Napisy: Wyoming; 1869; Vote MALE) pierwsze w Stanach Zjednoczonych wybory, w których mogły brać udział kobiety, kandydatami wciąż byli wyłącznie mężczyźni.
      13. karmienie piersią w miejscach publicznych
      14. obrzezanie kobiet (symbolicznie; scena z jabłkiem, zalotką i żyletką przy wargach)
      15. prasowanie piersi (Napisy: Kamerun, Nigeria, RPA) rytualne okaleczanie dziewcząt, polegające na prasowaniu piersi rozgrzanymi kamieniami; zabieg ma na celu zatrzymanie wzrostu piersi, przez co dziewczynki mają być mniej atrakcyjne dla gwałcicieli.
      16. Barbara Zdunk (Napisy: 1769-1811) ostatnia w Europie „czarownica” stracona na stosie
      17. Maria Skłodowska-Curie (Napisy: 1867-1934) dwukrotna laureatka Nagrody Nobla; dodatkowo znak kobiecości (koło z krzyżykiem na dole)
      18. „We can do it” - amerykański plakat propagandowy; dodatkowo napis: G.o.F. oraz symbol feminizmu - zaciśnięta pięść wpisana w znak kobiecości
      19. Czarny Protest (Napisy: 03.10.2016) pierwszy w Polsce strajk kobiet; parasolka
      20. Pussy Riot - rosyjska grupa feministyczna; dodatkowo symbol wieszaka - podziemia aborcyjnego
      21. Maria Konopnicka (Napisy: 1842-1910) polska poetka; dodatkowo tęczowa flaga
      22. symbol gwałtu - czerwony ślad dłoni odciśnięty na twarzy
      23. zmuszanie małych dziewczynek do małżeństwa (Napis: I can’t believe I still have to protest this fucking shit)
      24. kobietobójstwo w Meksyku (Napisy: Meksyk); symbolem kobietobójstwa jest różowy krzyż
      25. „bo zupa była za słona” - polska kampania przeciwko przemocy domowej
      26. amazonki - kobiety po mastektomii / historycznie również łuczniczki, które amputowały sobie pierś, by łatwiej naciągać łuk
      27. „Kobiety na traktory” (Napisy: 1949) polski plakat propagandowy
      28. burka - obowiązek zasłaniania ciała/twarzy przez kobiety; dodatkowo #CzarnyProtest
      29. Papieżyca Joanna (Napisy: 818-858) postać legendarna, rzekomo została papieżem w 855 pod imieniem Jan VIII; dodatkowo symbol macicy pokazującej jajowodem „f*ck you” oraz symbol wieszaka - podziemia aborcyjnego
      30. „tabletka po” - błędnie przedstawiana jako środek poronny / chemiczna aborcja
      31. cenzurowanie wyłącznie kobiecych sutków (postać z Odessy)
      32. Kleopatra (Napisy: 69 p.n.e.-30 p.n.e.) ostatnia królowa hellenistycznego Egiptu; dodatkowo symbol kobiecości
      33. Hatszepsut (Napisy: 1503 p.n.e. - 1482 p.n.e.) - faraonka, „pierwsza feministka Egiptu”
      34. strajk kobiet w Islandii (Napisy: 24.10.1975) - akcja protestacyjna; 90% islandzkich kobiet nie poszło do pracy i nie wykonywało obowiązków domowych
      35. rajska Ewa (Napisy: genesis)
      ...
      przy okazji wyjaśniła się kwestia postaci w stroju biskupim, która tak zbulwersowała niektórych krytyków...

      Usuń
    3. ?! Pełen szacun Piotrze za te objaśnienie symboliki wideoklipu!

      Teraz powinieneś to przesłać do redakcji niedziela.pl. :D

      Usuń
    4. Przecież jest link do tego pod teledyskiem. Ale uwielbiam to, trzeba było dać ściągawkę, bo większość nie rozumie o czym jest ten teledysk, zresztą co tu kryć sam bym nie zgadł. Jeszcze to usilne przyszywanie Konopnickiej rzekomego lesbijstwa...

      Usuń
    5. @Radku...
      obawiam się, że Asmo nie zwrócił uwagi na ten link, bo podsumowanie "obskurny" uznał za wystarczająca puentę i dalej nie badał... zresztą ja też specjalnie nie zwróciłem uwagi na ten link za pierwszym razem... jak wspomniałem wcześniej, sam klip mi się podobał, ale na zasadzie chwilowej zabawy... jednak zaintrygowała mnie kwestia tego Meksyku, zapragnąłem więc ten klip skonsumować "ze zrozumieniem", a nie zadowalać się płytką oceną "be" lub "cacy", więc wreszcie ten link mnie zainteresował... przy okazji już wiem, że żadnego przyszywania lesbijstwa Konopnickiej tam nie ma, tak samo jak nie ma wzywania kobiet na traktory... jest tylko pewien zbiór wspominek i tematów, które wydało się autorom ważne, ale de facto ta migawka z Konopnicką nie wyjaśnia, kto pierwszy przyszył Konopnickiej wspomniany gust seksualny, wspomniany jest tylko sam fakt zaistnienia gównoburzy na ten temat...

      Usuń
    6. @Piotrze

      Nie masz się czego obawiać, ja ledwie dotrwałem do końca i o żadnej analizie tekstu nie chciało mi się nawet marzyć ;)

      Usuń
    7. No była gównoburza - na zasadzie "a >>Rotę<< napisała lesba i co wy na to"? Tak naprawdę to cholera wie jakie stosunki łączyły Konopnicką z Dulębianką, ale nagle Konopnicka urosła do rangi ikony polskiego ruchu LGBT, choć nigdzie nie ma potwierdzenia, że był to związek natury seksualnej. No i w teledysku nie pojawiła się chyba w celu uczczenia jej zasług dla literatury polskiej, tym bardziej, ze zaznacza się w rozwiązaniu towarzystwo tęczowej flagi?

      Usuń
    8. @Radku...
      właśnie na tym numer polega, na tajemnicy relacji Konopnickiej z Dułębianką... moja hipoteza jest taka, że etykietkę "lesbijki" /jako pejoratyw/ przykleiły tym kobietom jakieś "konserwy", które zwykle reagują lękowo na nietypowe dla nich sytuacje, które do tego są dla nich zbyt trudne do pojęcia, więc ograniczają się do ich oceniania, niż rozumienia, a ewentualne rozumienie sprowadza się do jakichś uproszczonych domysłów... potem te domysły dotarły do jakiejś części tych ludzi, których owi konserwatyści się boją, czyli także do samych LGTB... zapewne ktoś uznał, że taką wersję można użyć do celów wizerunkowych, by wzmocnić opinię, że ludzie LGTB "też są okay"... z jednak racji podziału zdań na temat hipotetycznej "lesbijskości" Konopnickiej także wśród ludzi, którzy się utożsamiają z LGTB o żadnej "ikonie" raczej nie można tu mówić...

      Usuń
    9. Piotrek, weź mnie nie osłabiaj.
      Autorce literatury patriotycznej konserwy przylepiły etykietkę lesbijki? W jakim celu?
      Zresztą, abstrahując od Twojej teorii, to było tak, że ta teza pojawiła się w książce niejakiego Tomasika "Homobiografie" - w której autor na podstawie plotek w dużej mierze snuje fantazje pt - "kto z kim mógł".

      Usuń
    10. @Radku...
      primo, to tylko hipoteza, a nie teoria, mam to jeszcze raz napisać capslockami?...
      wtóro, to nie jest to hipoteza wzięta z sufitu... cały mechanizm polega właśnie na tym, że taka plotka prędzej się urodzi w umyśle konserwatywnego buraka, niż osoby bardziej sensownie, otwarcie myślącej... są dwie kobiety, jedna, jak wynika z przekazów ubiera się w stylu uważanym wtedy za "męski", mieszkają razem, prowadzą jakieś wspólne gospodarstwo... takiemu ptysiowi to już wystarcza, po co mu coś więcej, dla niego to są "lesbijki" i ma temat z głowy... zaś Twoja wzmianka o Tomasiku niejako to potwierdza, jego książka jest produktem dalszym, pozbierał plotki i skonstruował z tego swoją bajkę do własnych celów... a jak te plotki powstały, to przed chwilą wyjaśniłem...

      Usuń
    11. Więc to było tak: Konserwy wymyśliły sobie, że Konopnicka jest lesbijką, środowiska LGBT podłapały, a potem konserwy się oburzyły, że to kłamstwo. Cóż...

      Usuń
  4. Panienki spiewaja czysto. Dykcje maja poprawna.... Kawalek jak kawalek- jednym bedzie sie podobal, drudzy uznaja, ze nic specjalnego w nim, pod wzgledem dziwekow, sie nie dzieje. Jest wykonany malym nakladem srodkow i miejscami z dosc nieczytelnym przeslaniem , ale nie rozumiem jednego ... ze co tam niby jest nie teges?
    Papiezyca mi sie nie podoba, nie przylozyi sie do teledyku pod wzgledem estetyki. Ma cos w stylu wora na sobie i gdybys nie napisal tego w notce to bym nie wiedziala nawet, ze chodzi o jakas paiezyce.
    Poprzez nieczytelnosc teledysku , nawet nie dalam rady sie obrazic. Nie ma co uswiadamiac ludzi... bedzie mniej obrazania sie i zadymy:)) I spokoj i cisza...cicho sza...tak po cichu, po wielkiemu cichu....:))

    A z Cimoszewiczem. Nie wiem o co chodzi, ale chyba takie wylozenie kart na stol i przyznanie sie powoduje, ze przeciwnikowi noz opada? A moze sie myle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teledysk jest kwestią gustu i tu się z Tobą w pełni zgadza. Mnie osobiście się nie podoba. Aby zrozumieć zarzuty, musiałabyś poczytać artykuł na portalu niedziela.pl (we wskazanym linku) W moim odczucie atmosferę podgrzewają pewne „ośrodki kształtowania poprawnego i fundamentalistycznego myślenia religijnego” ;)

      Jeśli zaś chodzi o Cimoszewicza, ich jest dwóch, ojciec i syn. Niepochlebnie o procesjach wypowiadał się syn, ale katolicki portal na siłę próbuje w tę wypowiedź wrobić ojca. Tak po chrześcijańsku...

      Usuń
    2. Matko droga:))) Asmo:)) Ja tam nie moge wyczytac, ze w wypowiedz syna Cimoszewicza , cha wrobic ojca . Nawet nie wiem skad takie u ciebie skojarzenia? Napisali dokladnie, ze wypowiedzial sie tak, a nie inaczej Tomasz Cimoszewicz, syn wieloletniego ..bal, bal, bla...
      Ruszyli rodowod, czyja to latorosl, ale gdzie tu wkrecanie starego w wypowiedzi mlodego?
      Trzeba czytac ze zrozumieniem to nie bedzie takich nadinterpretacji.
      Przyblizyli tylko sylwetke pana , ktory wypowiada sie w takich niepochlebnych slowach o procesjach.

      Usuń
    3. A Ty potrafisz wskazać związek wypowiedzi syna z jego ojcem? Czyżby Cimoszewicz senior kiedyś krytykował procesje Bożego Ciała? Dlaczego wspominając Kaczyńskich nie dopina się łatki ich ojca oraz nie łączy jego twarzy? Jaki związek ma w ogóle postać Wł. Cimoszewicza z tym wydarzeniem?

      Usuń
    4. Spojrz realnie na to co wokol sie dzieje. Stare czasy ida do lamusa. Komuna nie byla pochlebnym okresem historycznym... W sumie przegrali, a przegrani w historii maja przej*****. To byly tez czasy zamordyzmu, donoszeia na siebie, stania w kolejkach, nie dawania ludziom ludzkich warunkow do zycia....na zachodzie ludzie jezdzili mercedesami( to nic ze na kredyt) a w Polsce czekalo sie na talon na malego fiata, nie mowiac juz nic o mieszkaniu dla mlodych malzenstw....

      Przypomina sie wiec ludziom, ze niedaleko padlo jablko od jabloni, co poniekad jest prawda, ale tylko poniekad, bo moze sie zdarzyc, ze syn dzialacza komunistycznego znajduje sie nagle w zakonie. Ogolnie jednak jest wlasnie tak, ze nasiakamy atmosfera srodowiska w ktorym sie wychowalismy.
      Nie dziwia wiec slowa Tomasza Cimoszewicza o procesjach, bo on nie zna innego podejscia do tematu.
      A ci, ktorzy procesje i tradycje lubia maja prawo wypowiedziec swoje zdanie o tym co sadza o tym, ktory jest nieorzychylny ich zachowaniu i swietowaniu.

      To tak jak czasami starsze babencje gawedza.
      -Popatrz, a ta mloda to ja skads znam.
      -To corka tej spod szostki co to krzyzem w kosciele lezy. Tej dewotki od sztandarow.
      I tak ludzie koajrza dzieci np.:po rodzicach. I juz wiadomo co to za mloda. I bedzie: " Synku to z dobrej rodziny dziewczyna, bo z takiej modlacej sie, blisko kosciola....." albo: " Ty lepiej obchodz ja szerokim lukiem, bo ta rodzinka z klechami trzymaja...smierdzaca sprawa".
      Normalne zycie Asmo:))

      Usuń
    5. O ile się zgodzę z Twoją opinią na temat komunizmu, o tyle ciarki mi po plecach przechodzą, gdy czytam: „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Ten wyświechtany slogan ma się tak do rzeczywistości, jak piernik do wiatraka. Czy mam rozumieć, że dla Ciebie jestem alkoholikiem i sadystą, bo jestem owocem swoich rodziców? Tomasz Cimoszewicz jest człowiekiem dorosłym i tylko on odpowiada za swoje słowa. Insynuowanie, że z tym wydarzeniem ma związek Władysław jest wręcz podłe. Taka postawa nie ma nic wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem.

      Wiesz, starsze babencje, to ja by nawet usprawiedliwił. To się nazywa demencja starcza, ale na pewno nie normalne życie. Chyba, że za normalność uznajesz ludzką głupotę. Chociaż w gruncie rzeczy, w tym kraju..., coś jakby jej wcale nie ubywało ;)

      Usuń
    6. Prowokujesz zdajac pytania na siebie. Mozesz uslyszec cos co ci sie okropnie nie spodoba. Poza tym rozmawiam na forum publicznym , a nie na blogu zamknietym. Wszystko moze pojsc w eter i byc wykorzystywane przez twych przeciwnikow, a ze dyskutujesz bardzo wartko i kontrowersyjnie, wiec nie watpie, ze ich masz:)))
      Niedaleko pada jablko od jabloni- podtrzymuje to. Nie mowie, ze jestes alkoholikiem i sadysta, ale wychowujac sie w takim a nie innym srodowisku nabywa sie pewnych toksycznych nalecialosci wyniklych z takowego zycia, wsrod ludzi toksycznych. Jezeli nie sa owe zachowania ( nalecialosci) poddawane w odpowiednim czasie terapii to sie zatwatrdzaja w czlowieku i z czasem procentuja. jednym slowem upierdzielaja zycie samemu posiadaczowi owych cech jak i osobom mu bliskim. Teraz powinnam porpawnie politycznie jakos sie wycofac z tego co tu napisalam, nieporawdaz? Tak aby wilk byl syty i owca cala:))

      Wedlug statystyk wynika, ze w Polsce zyje okolo 5 miliona DDA. Nie na darmo ow syndrom okresla sie specjalnym zwrotem:))

      Usuń
    7. Nie musisz się z niczego wycofywać. Ja już pisałem o swoich doświadczeniach z dzieciństwa, więc to żadna zdrada tajemnicy. Rzeczowych oponentów się nie boję, inni sami się dyskwalifikują. Choć trochę im pomagam ;))

      DDA, a może raczej DDD jest jedynie konceptem mającym charakter teoretyczny wyprowadzony z doświadczeń terapeutycznych i nie istnieje jako jednostka chorobowa. Nie ma jasno sprecyzowanych kryteriów, które by do takiej grupy kwalifikowały. Najciekawsze jest to, że 70 procent badanych spełnia większość tych rzekomych kryteriów, bez względu na sytuację w rodzinie. Innymi słowy to przysłowiowy pic na wodę fotomontaż, moda przywleczona ze Stanów razem z psychoterapeutami. Jeszcze inaczej, powstała duża grupa tych psychoterapeutów i wmówili ludziom jakieś syndromy, by mieć dobrze opłacone zajęcie. Trochę przesadzam, ale tylko trochę ;)

      Posłużę się cytatem: „Zdaniem Tomasza Witkowskiego syndromu DDA nie ma i można go opisać jako efekt horoskopowy, gdyż jeżeli przedstawiamy charakterystykę DDA człowiekowi, którego rodzina w ogóle nie miała problemu alkoholowego, to on się zgadza z tym syndromem w takim samym stopniu jak osoby, w których rodzinach problem był”. Tomasz Witkowski – polski psycholog, pisarz i epistemolog psychologii.

      Usuń
    8. Mozesz sobie cytowac a ja ci zacytuje innych , ktorz potwierdza istnieie DDA, czy tez tak jak chcesz DDD.

      Sama przeszlam sporo na wlasnej skorze i naogladalam sie. Nasz dom rodzinny to srodowisko w jakim wzrastamy i czym nasiakamy. Mozna nie znosic ojca i na zlosc matce odmrozic sobie uszy, a po latach usyszec od swej partnerki : "zachowujesz sie jak twoj stary"... czy tez stara:))
      Moj maz jest adoptowany. Zero biologi z ojcem, ktory go wychowal, a skubany zachowuje sie czasami tak jak przybrany ojciec. Nabyl, wyuczyl sie pewnych zachowan. Jakbym tescia widziala, on oczywiscie tego w sobie nie widzi...ciekawe co moj malzonek widzi z mojej mamuski we mnie?:))

      Usuń
    9. Nie dalej jak wczoraj oglądałem program o amerykańskich placówkach odwykowych (alkohol, narkotyki). Za niemałe pieniądze „leczy” się tam podobno z tych uzależnień. Pytano o efekty. Wszystkie placówki chwaliły się sukcesami na poziomi 75-80 procent. Gdy poproszona o kryteria oceny tej skuteczności i sposobów ich sprawdzania, okazało się, że takowych nie ma w ogóle! Te dane mają charakter tylko reklamowy, choć jedna z tych placówek pochwalił się, że sprawdzała swoich „wyleczonych” pacjentów telefonicznie. Jej skuteczność to 95 procent (sic!)
      Tak dajemy się oszukiwać tym psychoterapeutom! I tym jest ów efekt horoskopowy ;)))

      Aniu, nie dajmy się zwariować. Po pierwsze, nie znałaś przybranego ojca swego męża, tak jak znasz męża, po drugie, w pewnych sytuacjach wszyscy zachowujemy się tak samo. Równie dobrze odnalazłabyś cechy swego męża, np. w swoim pradziadku, gdybyś go lepiej znała. Czasami sugerujemy się jakąś jedną, dwiema cechami i wyciągamy z tego zbyt daleko idące wnioski.

      Usuń
    10. Troche sie teraz toba wkurzam. Przede wszystkim patrze na te sprawy przez pryzmat pedagogicznego wksztalcenia. Tam tez sie robi badania i poznaje. Cenisz chyba swiat nauki, nieprawdaz? A moze tylko cenisz to, co chcesz np.: Dawkinsa. Jestes nim zafascyniwany, nie zdziwilabym sie gdybys sypial z jego ksiazkami:)) Innych naukowcow wystawiasz na obsmianie, bo tak ci akurat pasuje. Zlewasz ich.

      Srodowisko, w ktorym sie wychowujemy ma na nas ogromny wplyw. Nie, nie daje sie zwariowac....bo wszyscy jestesmy pierdolnieci w jakims tam stoponiu. Nie nma idealnych rodzicow i idealnych srodowisk wychowawczyc, ale jedni sa pierolnieci slabiej, drudzy zas maja porzadnego pierdolca .
      Druga sprawa zostawmy te pierdolce, wrocmy do meritum. T. Cimoszewicz nie dziwi swymi wypowiedziami o Bozym Ciele, najprawdopodobniej ojciec nie bral go za raczke i na procesje nie wybywali. Nie dziwi wiec dorosly syn , bo dla niego Boze Cialo nie ma takiej wartosci , jak dla kogos, kto wzrasta w srodowisku gdzie babcia zmawiala codziennie rozaniec, a matka z ojcem brali dzieciaki za reke i prowadzali je na wszystkie koscielne swieta.
      Dla kogos kto wychowal sie na pochodach poierwszomajowych takie cos ma klimat, dla kogos innego zas kosciol, bo tak byl wyuczony od dziecka. To my ksztaltujemy dzieci. One sa jak plastelina. Czasami ludziom sie wydaje, ze nie maja wplywu na wychowanie swych pociech, ale juz samo zycie z nimi pod jednym dachem wplywa na dzieciaki niemilosiernie.
      Pamietam taka uczennice, ktora miala niesamowity kontakt z chlopakami. Ogolnie kokietowal na prawo i lewo. Matka przyjmowala sporo facetow w domu, robila biby... dziewczynka w tym siedziala i wzrastala w takiej atmosferze ... matko ty moja- samo sie zrobilo, z obserwacji zachowania matki ( a mamuska fizycznie fajna byla i miala niezle powodzenie). Nauczycielki zwracaly matce uwage, ze z corka moga byc w przyszlosci problemy, ze powiedzmy szybko wydorosleje i bedzie rwac meski towar- znaczy sie one to matce mowily ogledniej. Chodzilo nam o to, aby owa uczennica zbyt szybko matka nie zostala. Matka dziewczyny nie kapowal o co chodzi, az do momentu kiedy na kilku bibach panowie wybrali corke , a nie mateczke. Wtedy przybiegla do nas i zaczela sie zalic, ze kurwe wychowala i zebysmy cos z tym zrobili:)) Jasne, ze my zesmy owej uczennicy za kurwe nie uwazali...ale , no wydoroslala za wczesnie. Mozna bylo jeszcze ja w dziecinstwie potrzymac.
      Jaka mac, taka nac:)) Jakie srodowisko wychowawcze( bodzce, stymulacje zewnetrzne) taki i czlowiek.

      Usuń
    11. A jeszcze w kwesti alkoholu. Mozna wzrastac w srodowisku gdzie ojciec lub matka pije, ale jezeli jeden z rodzicow nie akceptuje stylu zycia partbera dysfunkcyjnego i pokazuje pociechom inny swiat wartosci, moze wtedy swe pisklaki ochronic aby np.: chlopcy nie poszli w slady ojca, albo mamusi.
      Gorzej sprawa sie przedstawia kiedy dwoch rodzicow grzeje. Trudno jest dzieciom z takich srodowisk zlapac kolo ratunkowe, nie maja wsparcia w innym stylu zycia. Nie znaja innych wartosci.

      Usuń
    12. Jeśli przyjąć, że mam biblioteczkę w sypialni, a w niej kilka książek Dawkinsa, można by rzecz, że faktycznie sypiam z jego dziełami ;)

      Chyba mnie źle zrozumiałaś. Nie neguję faktu, że rodzice mają na nas olbrzymi wpływ, tak naprawdę to oni w znacznej mierze decydują kim jesteśmy, ja tylko neguję istnienie syndromu DDA. Nie ma żadnych podstaw do tego by twierdzić, że taki syndrom istnieje, właśnie a takich powodów, o jakich piszę w komentarzach powyżej. Tak jak nie ma dowodu na to, że ci rodzice, którzy mają, jak to określiłaś – pierdolca, mają większy na nas wpływ, niż ci bez niego.

      Wyobraź sobie, że mnie ciągano po procesjach Bożego Ciała, a dziś, aby się nie wkurzać, w ten dzień nie wyjeżdżam z domu do popołudnia. Tak samo ciągano mnie na pochody pierwszomajowe i też zachowuję się tak samo. Szkoda, że ze względu na intymność, nie mogę Ci opowiedzieć pewnej historii, która stoi w jawnej sprzeczności do historii uczennicy opisanej przez Ciebie. Oczywiście, ja wiem, że i tak się może zdarzyć, wierzę w każde Twoje słowo, jednak w tym nie ma żadnej reguły. Zresztą już we wcześniejsze notce opisałem przykład mojej „świętej” kuzyneczki, kiedy jej matka, a moja ciotka, co drugi dzień była w kościele, pieszo pół godziny w jedną stronę. Czy na tej podstawie mogę powiedzieć mam prawo twierdzić, że matki przed osiemnastym rokiem życia pochodzą z bogobojnych rodzin? Przecież miałabyś prawo zmieszać mnie z błotem, a ja bym mógł tylko wzrok wbić w ziemię ;)

      W ostatniej kwestii. Znasz dobry sposób, żeby dzieci nie widziały pijanego rodzica, albo nie maiły z nim kontaktu sam na sam? I chociażby drugi rodzić mówił, że to źle, pierwszy powie, że to nic takiego. Oczywiście liczy się siła ich argumentacji, ale wynik nie zawsze jest oczywisty. Tak samo jak nie jest pewne, że dziecko abstynentów nie stanie się alkoholikiem. Nie znając skutków nałogu, może nie widzieć niebezpieczeństwa nadużywania alkoholu.

      Usuń
    13. Multum historii zycia dzieci , ktore uczylam to bylo lusterkio ich rodzicow- choc spotykalam sie i z takimi dziecmi, co to szybko odizolowane od toksycznego domu nawet na ludzi wyrosly. Przyklad moich dwoch kuzynek blizniaczek, gdzie mialy w papiery w czasach komuny wpisane, zeby ograniczyc ich kontakt z domem bo tam jest pijanstwo i niekorzystne warunki wychowawcze. Jako jedyne, z czworki rodzenstwa, ulozyly sobie zycie i nie skonczyly umierajac we wlasnych wymiocinach- co akurat przydarzylo sie stalo sie ich matce. Taka opinie zalatwily im zdrowe ciotki, ktore zabieraly je na swieta, rodzinne uroczystosci, ale cale zycie tych dziewczyn to byl internat z dala od rodzinnego domu. Ciotki pokazaly im zdrowy ( inny niz reprezentowali rodzice) styl zycia i panny owe dostaly od losu swoje kolo ratunkowe. Z pijackiego domu wyszly fajne laski. Musi w otoczeniu takiego dzeciaka znalezc sie ktos madry z rodziny- matka, babcie , dziadkowie, ciotki, nawet sasiedzi.....
      Znam jednak kupe historii zycia dzieciakow, ktore powielaly los swych starych, bo tylko to znaly.

      Teraz ja sie pochwale moim wyjatkiem od reguly. U nas w domu nigdy nas nie prowadzano na jakiekolwiek swieta koscielne. Jezeli juz to z wielkim bolem i w nerwach, bo trzeba cos tam zaliczyc. Ojciec do kaplanow cale zycie zwracal sie po cywilnemu, ale ponoc na swoj sposob wierzyl. Zbyt dobrze znal owe srodowisko, od kielicha, aby im ksiedzowac. Mama dzisiaj siada i gawedzi takie utopie w stylu: "Bo ja was do ksociola prowadzalam. Dbala o wasze religijne wychowanie..." Az mi rece opadaja na to co ona opowiada. Szok! Co to starosc z ludzmi robi , jak potrafia starsi wykoloryzowac swoja przeszlosc. Sama nie chodzila, bo jak sie usprawiedliwiala czasu jej bylo bark, ale jak dziecieciem byla to ponoc chodzila. Przykladu matki w kosciele nie mialam. Do spowiedzi chadzala raz na 20 lat. Raz sie obrazila i pozegnala sie ze spowiedzia wlasnie na dobre 20 lat.
      Siostry wymigaly sie z lekcji religii. Wierza jakos tam, ale do kosciola nie chadzaja... Pala papierochy ( to po rodzicach) zyja albo na tzw kocia lape , albo sa po rozwodach. Takie czasy, co zrobic... Natomiast mnie jedna w chacie trzepnelo i w wieku 27 lat poczulam Boze Dotkniecie. I stalo sie:))
      Matka sie starszliwie moim trzepnieciem chelpi, ze to niby tak jej wychowanie podzialalo. Nakazuje mi sie modlic za cala rodzine . Szkoda, ze ta rodzina ma to gdzies.
      Tak ze widzisz. Pod wzgledem religijnosci odpadlam mocno od jabloni, natomiast pod wieloma innymi wzgledami niewatpliwie jestem pod jablonka dosc blisko:))

      DDA istnieje. To jest dosc silny prad pierdolniecia, ktory trzeba w swym dorastaniu odkrecic. Najlepeij w dorastaniu.

      Tam gdzie pijak niszczy rodzine wazny jest kontakt dzieci z osoba zdrowa. Dzieciaki pojda z tym kto jest zdrowy i kogo mocniej kochaja, przy kim czuja sie bezpieczniej. Widziec szalenstwa rodzica beda. Ale ten zdrowszy, silniejszy rodzic moze pociagnac latorosle w dobrym kierunku. No chyba ze zdrowa strona jest na dodatek bardzo slaba. Po pewnym czasie pijacy rodzic moze zaczac rozdawac karty rodzinie po swojemu w rodzinie. Chcac miec dorastajacego synka po swojej stronie ( warto z byczkiem nie zadzierac, bo moze kiedys przypierdoli). Wtedy tatus synka zaprasza do swej pijackiej kompanii. Nobilituje go niejako: "Siadaj mlody. Tutaj jest Zdzisiu... tutaj Rysiu....Sama doborowa kompania". Jezeli strona nie pijaca jest slaba, z reguly nie szanowana przez wspolmalzonka, to synio odbije do tatusia.

      Usuń
    14. Tzn. synio moze odbic do tatusia.

      Usuń
    15. W miarę jak czytam opisane przez Ciebie historie, jestem coraz bardziej przekonany, że... ten syndrom wymyślili ci, którzy nie potrafią sobie poradzić z biologicznymi i psychicznymi związkami z rodziną, od której chętnie by „uciekli” w sensie metafory lub, co zdarza się częściej, próbują własne niepowodzenia w ten sposób usprawiedliwić: „mnie się nie udało, bo moja rodzina była zła”. Wiesz, najprościej szukać winy u innych, a nie u siebie. Mało kto zdobędzie się na prawdę: popełniłem błąd i mi się nie udało, byłem (jestem) słaby dlatego wpadłem w nałóg. I to byłaby wręcz prawda, gdyby porażek nie doznawali również ludzie pochodzący z dobrych i porządnych rodzin.

      Ja rozumiem, masz spore doświadczenie z dzieciakami z tych złych rodzin, ale o syndromie można by było mówić dopiero w życiu dorosłym. Dzieci i młodzież za bardzo zależą ekonomicznie i emocjonalnie od rodziny, w dodatku są w jakiś sposób ubezwłasnowolnione prawnie. Nikt się nie zgodzi na ich samodzielność.

      A propos zmiany postrzegania przeszłości na starość. Ja jestem w wieku, kiedy to jest już mniej lub bardziej widoczne, tylko tyle, że ja mam świadomość tego „fenomenu” i dlatego zbytnio się nie upieram przy ocenie pewnych zdarzeń z dalekiej przeszłości, jeśli tego nie potrafię sprawdzić. To się szczególnie odzwierciedla w czasie spotkań z moją siostrą. Czasami włos staje m dęba, gdy słucham jej opowiadań. Nie było lepszej matki jak nasza, a to, że czasami piła, to szczegół. Nie było lepszego ojca niż nasz, a to, że czasami dał w gębę, widać na to zasłużyliśmy. Już nie prostuję tych bredni, bo nasz sporadyczny kontakt trzeba by definitywnie zerwać... Ja nawet wiem z czego to wynika. Od matki dostała w spadku część kamienicy, a ojciec wspierał ją materialne i opieką jej dzieci przez całe jej dorosłe życie, dopóki żył. Nie, ja jej niczego nie żałuję. Odseparowując się od rodziny stałem się całkowicie niezależny i nie muszę być nikomu za nic wdzięczny, nawet pamięcią.

      Usuń
    16. Ja wiem Asmo, wiesz wszystko i to co tobie nie pasuje odrzucasz, nie ymslac ze moze pasowac 10 innym. Tobie nie pasuje , wiec nie istnieje.

      Najbardziej chlonne sa maluchy, im mniejsze dziecko tym wieksze chloniecie swiata... Im szybciej azreagujesz tym wieksze prawdopodobienstwo poprawy stytuacji. Im starszy ktos zabiera sie za naprawe tego co spartaczine tym szanse mniejsze. Bo stary czlek jest juz zastygly, nieelastyczny, robi sie twardy.... Przezyl cale zycie tak, jak przezyl wiec po co teraz nagle sie zmieniac?

      Usuń
    17. Ja się w swoim życiu zmieniałem kilka razy, już mi wystarczy ;) Byłem komunistą (od I-szej Komunii), Później próbowano ze mnie zrobić prawdziwego komunistę, jeszcze później próbowano ze mnie zrobić prawdziwego katolika, następnie sam przeszedłem na ateizm, przez moment byłem prawicowcem (Solidarność) by wreszcie dojść do wniosku, że najbardziej pasuje mi być liberalnym demokratą, choć najpierw zawiodła mnie PO, później .Nowoczesna. Dziś nie ma dla mnie miejsca na scenie politycznej więc pozostaje mi tylko mój osobisty światopogląd. I wyobraź sobie, że z tym mi dobrze ;) Mam to zmieniać?

      Usuń
  5. Tatuś Cimoszewicz to chyba Włodzimierz... Co do reszty - fajnie sie czytało, ale dobrze, że i tak Opola nie będę oglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włodzimierz i to jest pewne. Czyżbym gdzieś nadał mu inne imię? Widać geniusz mnie opuścił ;)
      Już poprawiłem - dziękuję za uwagę.

      Usuń