sobota, 16 czerwca 2018

O wolność dla kornika drukarza


  Zrozumiałe, że nie będę pisał o tym chrząszczu z podrodziny kornikowatych, na którym już  przejechał się jeden z byłych ministrów poprzedniej wersji rządu PiS. Teraz inny minister Zjednoczonej Prawicy ma problem, choć tym razem tylko z drukarzem, którego Sąd Najwyższy uznał za szkodnika. Trochę z tym szkodnikiem przesadziłem, ale tylko trochę.

  Sąd Najwyższy odrzucił kasację wyroku na drukarza, który odmówił wydrukowania roll-upu dla organizacji LGBT. Sposób odrzucenia z jednej strony zabawny, z drugiej, właściwie nie dający się podważyć. Pozwolę sobie na cytat: „w realiach tej konkretnej sprawy drukarz, motywowany swymi przekonaniami katolickimi, nie miał uzasadnionego powodu do odmowy dokonania wydruku według dostarczonego przez fundację projektu. Sędzia stwierdził, że projekt plakatu wskazywał, iż grafika składała się z logotypu fundacji, a nie promowała zachowań LGBT, które sprzeczne byłyby z kanonami wiary katolickiej1. W związku z opinią prawicy na temat tego wyroku, we mnie rodzi się pytanie: czy wobec tego drukarz ma prawo nie przyjąć jakiegokolwiek zlecenia, abstrahując w ogóle od powodów tej odmowy? Pierwsza odpowiedź jak mi się narzuca to stwierdzenie, oczywiście że ma. Jego zakład i jego wolą jest, co będzie drukował, czy nie. A jednak, coś jest nie tak...

  Niejaki Marcin Warchoł na łamach wPolityce.pl pisze: „Chcę wyraźnie podkreślić, że wbrew temu, co mówi Sąd Najwyższy, każdy ma prawo wyznawać wiarę, jaka mu się podoba i światopogląd, który uważa za słuszny. Wyrok Sądu Najwyższego to gwałt na sumieniu2. Minister Z. Ziobro ocenia to tak: „Sąd Najwyższy wypowiedział się przeciwko wolności. Stanął po stronie przemocy państwa w służbie ideologii aktywistów homoseksualnych3. I właśnie w świetle tych dwóch ocen, sprawa przestaje być tak jednoznaczna, jak się z pozoru wydawała. Po pierwsze, SN nie wypowiada się o negacji prawa do wyznawania wiary i światopoglądu, wręcz przeciwnie, to prawo potwierdza. Wypowiada się jedynie w kwestii tego, jak daleko może sięgać wolność do wiary i światopoglądu. Nie pamiętam już, kto to powiedział, że nasza wolność kończy się tam, gdzie ogranicza wolność innym. Można by jednak mieć zastrzeżenia, że to prowadzi do absurdu, gdyż pojęcie wolności jednych zbyt często koliduje z pojęciem wolności innych. I tu dochodzimy do sedna, przynajmniej w tym konkretnym przypadku. Drukarz, aby móc prowadzić działalność gospodarczą musiał uzyskać koncesję, w której jak byk stoi, że będzie wykonywał usługi zleceniodawcom. I dam swoje pięć palców lewej ręki (bez nich jeszcze mógłbym się obejść), że w tej koncesji nie ma słowa o tym, by kierować się w przyjmowaniu usług swoim sumieniem, wyznaniem religijnym czy uprzedzeniami. Aż jestem ciekaw, czy organ wydający tę koncesję zgodziłby się ją udzielić, gdyby przy staraniu się o nią, drukarz zastrzegł, że gejów obsługiwać nie będzie?

  Najbardziej obrazowy przykład takiego podejścia do sprawy można sobie wyobrazić na przykładzie hotelarzy i właścicieli restauracji, którzy ze względu na swoje uprzedzenia odmówiliby świadczenia usług wyselekcjonowanym grupom społecznym. Dla przykładu: „nie obsługujemy „ciapatych, lemingów, drugiego sortu, kolorowych, Żydów” itp., itd. Pójdę dalej. Kanar przy kontroli biletu żąda dodatkowo ważnego świadectwa spowiedzi świętej, bo jego sumieniu nie podobają niewierni i wierni niepraktykujący...  Przypuszczam, że nawet konserwatyści zaczęliby protestować na taki przejaw rasizmu i ksenofobii ukrytych pod, z pozoru niewinną przykrywką wolności sumienia. Art. 138 Kodeksu Wykroczeń mówi wyraźnie: „Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny4. Pominę sprawę owej obowiązującej zapłaty, bo to archaizm, ale skoro chcesz świadczyć usługi, świadcz je wszystkim, choć nie bez uzasadnionego wyjątku. Pewnie takim wyjątkiem byłoby zlecenie wydrukowania jakiegoś manifestu środowisk LGBT, ale nie symbol tej organizacji, bo ta nie jest zakazana, jak na przykład jakaś organizacja nazistowska, chcąca wydrukować sobie swastykę.

  Jeszcze bardziej niezrozumiałą, wręcz kuriozalną, jest opinia ministra Z. Ziobry. Mówi o przemocy państwa, kiedy sam jest ministrem najbardziej przemocowego organu tejże władzy i to coraz bardziej opartego na jedynie słusznej ideologii. Tej hipokryzji już kompletnie nie rozumiem. Jeśli dziś już mamy problem z klauzulą sumienia dla lekarzy, nietrudno sobie wyobrazić jak popieprzony będzie ten kraj, gdy zaczniemy się w nim powoływać na sumienie, usprawiedliwiające i legalizujące wszystkie nasze uprzedzenia i fobie. W artykule na portalu wPolityce.pl ks. Zieliński stwierdza: „Mamy zagrożoną wolność słowa i nie jest ona zagrożona przez prawicę, ale przez tzw. liberalne siły. (...)  jest to coś, co papież Benedykt XVI nazwał totalitaryzmem bezideowości5. Tu też księdza kompletnie nie rozumiem. Czyżby sugerował, że prawdziwa wiara ma polegać na promowaniu ksenofobi, uprzedzeń i piętnowania inności przez wykluczenie? To już nie jest zagrożenie wolności słowa, to jest zagrożenie wolności człowieka. Zapytam z nieukrywanym sarkazmem, czy ja, tak rozumiejąc wolność słowa jak ks. Zieliński, mogę w kościele w czasie mszy świętej wygłosić ateistyczne kazanie? Jeśli nie, to stwierdzam autorytatywnie – mamy do czynienia z totalitaryzmem ideologicznym... I to jest bliższe prawdy, określającej naszą, polską rzeczywistość.


Z ostatniej chwili: dowcip tygodnia, choć nie na temat. Autentyk.
Premier Morawiecki na spotkania w Spale z klubami Gazety Polskiej zagaja przemówienie:
Nie przyszliśmy do polityki dla pieniędzy...






47 komentarzy:

  1. Musze się zastanowić wobec tego, czy ja też w bibliotece mogę zastosować klauzulę sumienia?
    Wszak na każdego paragraf się znajdzie...
    Wypowiedź min. Ziobry dla mnie kuriozalna!
    Co do dowcipu - dawno już stwierdziłam, że pan premier nie powinien przemawiać, a jeśli już, to niech czyta z kartki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie Jotko, nie rób tego! Co winne książki za czyjeś sumienie?!

      Nie jestem pewien, czy on tego przemówienia właśnie z kartki nie czytał? ;)

      Usuń
    2. @Jotka...
      nie jesteś właścicielką biblioteki, więc nie do Ciebie należy decyzja, kogo obsługiwać, kogo nie...
      właśnie na tym polega cały rwetes z tzw. "klauzulą sumienia" wśród lekarzy, którzy pracują w placówkach publicznych /czyli państwowych/... winni nietycznego postępowania nie są lekarze stosujący tą "klauzulę", lecz państwo, które im na to pozwala...

      Usuń
    3. Właścicielką nie jestem ale jakąś tam władzę mam, no nie? W razie czego nie zawaham się jej użyć ;-)

      Usuń
    4. @Piotrze

      Spokojnie, już za niedługo Jotka, jako bibliotekarka też będzie mieć prawo do powoływania się na „klauzulę sumienia” ;)))
      Teraz może już ćwiczyć jej zastosowanie :D

      Usuń
  2. Jeżeli zakłada się firmę świadczącą usługi nie powinno się dyskryminować ze względu na jakąś klauzule sumienia-bo to doprowadzi do jakiejś paranoi.
    Chyba,że chodziłoby o wydrukowanie czegoś co świadomie obraża,ośmiesza,nawołuje do nienawiści wtedy można by się zastanowić czy w jakiś sposób temu przeciwdziałać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Greto, wtedy rodzi się problem co kogo może obrażać, czy ośmieszać. To bardzo skomplikowana sprawa. Natomiast żyjemy w kraju, gdzie żaden drukarz nie ma monopolu na usługi i z pewnością w następnej drukarni im te banery wydrukowali bez problemu. Tymczasem odmowa świadczenia usług nie jest niczym szokującym - usługodawcy mogą się zasłonić wieloma argumentami, począwszy od takich, że nie mają czasu, a na takich że im się nie chce skończywszy. Sam się spotkałem z takimi sytuacjami, a raz trafiłem na czyjś gorszy humor i zostałem potraktowany wyjątkowo chamsko w zakładzie fotograficznym - pan powiedział, że do pięciu zdjęć to mu się nie chce maszyny rozgrzewać. :) A w zakładzie dalej innym razem gdy pilnie potrzebowałem fotki dla kogoś pan wywołał mi za darmo. :)

      Usuń
    2. Odmowa wykonania usługi "bo mi się nie chce" jest jednak czymś innym niż powoływanie sie na klauzule sumienia.
      Jeżeli ktoś jest chamski i klienta nie szanuje w dobie konkurencji długo nie pociągnie.
      To jest skomplikowana sprawa,ale tak jak napisał Asmodeusz jeżeli ktoś sobie wymyśli,że nie obsługuje na przykład wyznawców Hare Kryszna ze względów religijnych-to jednak jest dyskryminacja i do czego to doprowadzi

      Usuń
  3. Witaj.
    Pora późna więc będzie krótko.Do tematu odniosę się w miarę wolnego czasu.


    "Premier Morawiecki na spotkania w Spale z klubami Gazety Polskiej zagaja przemówienie:
    „Nie przyszliśmy do polityki dla pieniędzy...”

    Znam lepszy "dowcip":
    Premier Morawiecki na spotkaniu z kuplami z Banku Zachodniego WBK:
    Na przejściu do polityki straciłem min.ok. 3 mln zł.
    To moje,więc chyba nie śmieszne.

    A tak bardziej poważnie.
    Na tym spotkaniu powinien zagaić:
    Nie przyszedłem do polityki dla pieniędzy.
    Bo reszta,niezależnie czy to "pisiory",czy też inne POpaprańce przyszli po kasę.
    Pozdrawiam i dobrej nocy życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja argumentacja (wersja tego co powiedział Morawiecki) jeśli Cię śmieszy, też jest ok. Choć mam z nią problem. Przecież nikt go nie zmuszał iść do polityki, ale tak myślę, że dla niego te trzy miliony to jak dla mnie trzy stówy. Wciąż mi starczy od emerytury do emerytury...

      To prawda, mógł tak zagaić, ale to byłoby kłamstwo. Gdy szefową była B. Szydło też brał nagrody, które „mu się słusznie należały”, rekompensując sobie stratę tych trzech milionów.

      Odwzajemniam pozdrowienia i życzenia.

      Usuń
  4. a ja mam dylemat, co do oceny tej sytuacji.
    z jednej strony człowiek jest właścicielem firmy, jest wolność prowadzenia działalności i może brać zlecenia jakie mu odpowiadają. jego sprawa, czy zarobi czy nie. i jeżeli nie chce mieć do czynienia z jakimiś organizacjami - jego święte prawo. nikt nie może go zmusić do drukowania czegokolwiek.
    zaczyna mnie irytować też to przeczulenie na temat dyskryminacji.
    facet nie chciał wydrukować? - trudno, jego strata. poszliby do konkurencji i konkurencja miałaby zarobek i po temacie.

    z drugiej strony... gdzie jest ta linia, oddzielająca wolność człowieka do nie wykonywania czynności, których nie ma ochoty robić z przyczyn dowolnie wybranych... linia oddzielająca od miejsca , gdzie zaczyna się realna dyskryminacja i szykanowanie pewnych grup ludzi...
    jedną sytuację ktoś odbierze jako dyskryminację a inny jako kontakt ze zwykłym bucem i prostakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tam Twoje dylematy nie dziwią. Przecież w każdej chwili może sobie np. wziąć wolne i kto mu zabroni. Jego problem jest inny i wiąże się tylko z ksenofobiczną argumentacją, która podlega pod art. 183 Kodeksu Wykroczeń dla firm usługowych.

      Usuń
  5. mam poglądy wolnorynkowe, więc uważam, że właściciel PRYWATNEJ firmy powinien mieć prawo odmówić sprzedaży towaru/usługi komu tylko chce bez tłumaczenia się z powodów... to rynek ma go rozliczyć, czy wyjdzie na tej strategii dobrze, a nie prawo... podkreślam, mowa jest o firmie prywatnej, a nie publicznej /czyli państwowej/, która powinna być dla wszystkich /nie licząc pewnych ograniczeń, np. sprzedaż narkotyków nieletnim, które wynikają z innych przesłanek/... jednak sprawa jest prosta, gdy siedziba i punkty wykonawcze firmy należą do niej samej, ale gdy firma wynajmuje lokal od państwa państwo ma prawo postawić swoje warunki... ten problem miał kiedyś miejsce podczas sporu o tzw. "selekcję" na bramce do klubów...
    no, ale nie ma sensu zawracać tym sobie głowy, bo nie żyjemy w warunkach wolnego rynku, tylko w socjalizmie i tu pojawia się np. wspomniany Art. 138 kw... jego słabym punktem jest ta "uzasadniona przyczyna", którą można sobie dowolnie interpretować i tylko od sądu zależy, jaką przyjmie wykładnię... mimo pewnej dozy socjalizmu to jednak w tym państwie obowiązują jakieś cywilizowane standardy i według nich DOMNIEMANY gust seksualny klienta do "uzasadnionych przyczyn" nie należy... obecnie jednak trwa forsowanie innych standardów przez podłą zmianę, stąd to całe zamieszanie... w ramach tego forsowania podła zmiana manipuluje pojęciami, wykręca na wszystkie sposoby znaczenie słów /choćby ta "wolność słowa"/ o której wspomina cytowany pan Zieliński, aby tylko dopiąć swego i stworzyć autorytarno - totalitarny new brave world...
    aha, tylko tu mam drobną uwagę... przykład z wygłoszeniem kazania "ateistycznego" w kościele jest akurat kulawy, gdyż kościół nie jest miejscem publicznym (państwowym), lecz terenem prywatnym należącym do organizacji wyznaniowej /tu akurat K-Rz.-kat./, tak więc właściciel ma prawo ingerować w treść prelekcji mającej miejsce na jego terenie...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież właściciel firmy prywatnej ma prawo odmówić usługi. Przykład ministra Glińskiego, któremu szewc odmówił naprawy obuwia, co w końcu skutkowało naprawą w domu własnym sumptem. Akurat w tym, Glińskiego, przypadku mam wrażenie, że ten chciał wymienić sznurówkę ;)))
      Przecież ten drukarz mógł powiedzieć, że takich rzeczy nie robi i to... bez uzasadnienia. De facto poszło li tylko o to uzasadnienie, wskazujące jednoznacznie na homofobię. I tu też jest niuans. Prywatnie to każdy z nas może być nawet antysemitą, a nawet nazistą, pod warunkiem, że takich postaw nie propaguje. Nie sądzisz, że drukarz po prostu chciał nie do końca prywatnie „zabłysnąć” swoją homofobią, tyle że trafiła kosa na kamień.

      A propos wolności autentyczne zdarzenie z początku lat 90-tych. Barbórka. Piwo leje się beczkami na karczmie piwnej. Nie wszyscy mieli dość i kilku to piwo wzmocniło wódeczką. Wracaliśmy do domów już po północy. Trafiliśmy na rondo katowickie, tuż obok Spodka. I jeden z moich kumpli, ten „wzmocniony” stwierdził: „Żyjemy już w wolnym kraju i nie będę się pchał w podziemia. Idę na przełaj górą. Szabelką śmiało wywijając, z piosenką „Szła dzieweczka do laseczka” na ustach, łamiąc wszystkie zasady ruszył przed siebie. Natknął się na patrol (chyba już) policji i przez kwadrans tłumaczył im na czym ta nowa wolność polega. Skończyło się sporym mandatem za zakłócanie ciszy nocnej, drugim, ze przechodzenie w miejscu niedozwolonym i skierowaniem sprawy do kolegium za wymachiwanie białą bronią. Przyjął wszystko na klatę, wszak był człowiekiem wolnym...

      Usuń
  6. Co do tych nagród.
    Nie czepiałbym się tylko "pisiorów"
    POpaparańce także sobie nie żałowali,a przecież mieli więcej czasu na wyszarpanie kasy.

    "To prawda, mógł tak zagaić, ale to byłoby kłamstwo....itd".

    Obstaję jednak przy swoim.Wg mnie jest to jedyny polityk w powojennej historii polski który nie drobi się na polityce.

    Morawiecki:
    "Przeznaczyłem nagrodę, która została mi przyznana, na cele charytatywne - powiedział premier Morawiecki. - Za inne osoby nie będę się wypowiadał - dodał. Dziś Morawiecki zapowiedział likwidację wszelkich nagród dla ministrów i wiceministrów."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby został Premierem wiedząc, że ma wizję dla Polski i może ją realizować, ale jest tylko "Popychlem" Jarosława niczym więcej.

      Usuń
  7. Oczywiście:
    "w powojennej historii Polski"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, skoro kiedyś brali inni, obecni, pazerni dwójnasób są w pełni usprawiedliwieni? Ty tak na poważnie, czy tylko ze mnie żartujesz?

      Szkoda, że nie czytasz innych mediów, poznałbyś prawdziwą skalę tego, co dzisiejsze „ludzkie pany” nagrabiły sobie ledwie w dwa lata i to nie tylko w kategorii „nagrody”.

      Taaa, Morawiecki na pewno nie wzbogaci się bardziej, niż zdołał wzbogacić się wcześniej. Multi milioner nie poczuje, co to jest kilkadziesiąt tysięcy złotych do kieszeni... za nic. Tylko zwykły szarak wie, ile się trzeba narobić, aby zarobić dwa tysiące. A tak, zadeklarował. Pytanie czy zwrócił? Ale i tu jest pewien przekręt. Jak stwierdził marszałek Karczewski, większość posłów już sobie odliczyły od podatku darowizny na rzecz Caritasu (sic!) Pieniądze dostali z państwowej (czyli naszej) kasy. Przekazanie tych nagród na Caritas nie jest zwrotem tych pieniędzy a tylko cwanym zasileniem budżetu instytucji kościelnych.

      Jeszcze dygresja. Rządzący i ministrowie rządów PO –PSL za osiem lat rządów mieli przyznane bodajże dwie nagrody na sumę nie przekraczającą połowy nagród przyznanych jednemu ministrowi PiS za jeden, 2017 rok. Znaj proporcje mocium panie Józefie!

      Usuń
  8. "Szkoda, że nie czytasz innych mediów, poznałbyś prawdziwą skalę tego, co dzisiejsze „ludzkie pany” nagrabiły sobie ledwie w dwa lata i to nie tylko w kategorii „nagrody”.

    Szkoda,że nie czytasz i nie oglądasz innych mediów,przykładowo polską telewizję,bo poznałbyś prawdziwą skalę tego, co niedzisiejsze „ludzkie pany” nagrabiły sobie ledwie w osiem lat i to nie tylko w kategorii „nagrody”.

    "Aha, skoro kiedyś brali inni, obecni, pazerni dwójnasób są w pełni usprawiedliwieni?".

    Nie są usprawiedliwieni,bo jeżeli kradli,to do kicia.

    Dzisiejsze „ludzkie pany”,jak ich nazywasz nagrody oddali,być może nie wszyscy i nie wszystkie,ale podaj chociaż jeden przykład,że POpaprańce cokolwiek oddali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj do poprzedniej notki, a dowiesz się co czytam i oglądam. Jeśli idzie o TVPiS, to już nawet twórcy „Wiadomości” nie do końca wierzą w to, co tam nadają, a niejaki K. Ziemiec tłumaczy dlaczego MUSI manipulować (bo ma szefa – sic!) .

      Jeśli mówimy o ministrach to już Ci napisałem jak skala zjawiska była za rządów PO-PSL (dwie udokumentowane nagrody przez osiem lat), w porównaniu z dwoma latami rządów PiS. Taaak, Kaczyński ukarał wszystkich, ale ministrów rządu i marszałków Sejmu i Senatu już nie, czyli tych, którzy sobie nagrody przyznawali. Takie prawo i taką sprawiedliwość ma w swej nazwie PiS.

      Jeszcze raz powtarzam, oni nagród nie oddali (do budżetu), oni je przekazali innym. To tak jakbyś chciał rozgrzeszyć złodzieja, który przedmiot kradzieży przekazał innemu złodziejowi (nie uważam Caritas za złodzieja – to tylko porównanie).

      Usuń
    2. Czytam: „Od 2017 roku kancelaria premiera przeznaczyła na alkohol 111 tys. złotych”, ale nie potępiam. Kwach też za kołnierz nie wylewał…. :D

      Usuń
  9. Tak sobie myślę,że skoro nie przyszli do polityki dla pieniędzy, to nie widzę przeszkód by każdemu z tych co to pracują w polityce dla idei nieco wynagrodzenia odjąć a bez trudu znajdą się pieniądze dla rodzin osób niepełnosprawnych.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obcinać lubią, nawet chętnie, tyle że nie tym, co zawinili...
      Pozdrawiam pięknie

      Usuń
  10. A co miałby powiedzieć pan minister, skoro nagina przepisy od dawna? Narracja jedzie dalej. Najbardziej podoba mi się to głoszone przekonanie jak to w czasie pokoju mniejszość terroryzuje większość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu masz rację. W dniu wygrania wyborów była mowa o zwycięstwie. Teraz już tylko mówią o tym, że w zwycięstwie przeszkadzają jej totalni, kiedy de facto totalną władzę mają.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. "Jeśli idzie o TVPiS".

    Poprzednio była TVPO?

    "a niejaki K. Ziemiec tłumaczy dlaczego MUSI manipulować (bo ma szefa – sic!)"

    Możesz podać namiary na takie durnowate tłumaczenie?

    „Od 2017 roku kancelaria premiera przeznaczyła na alkohol 111 tys. złotych”

    Nie chwytam.To dużo,czy mało,bo nie bardzo mogę uwierzyć,że dajesz się nabierać na takie populistyczne zagrywki?
    Mimo wszystko muszą się bardziej sprężać bo został im tylko rok coby przeskoczyć niejakiego Radosława Sikorskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TVP (PO-PSL), która jednak nie jawiła się taką tubą propagandową jak teraz, co nawet potwierdził sam Piotrowicz: „Zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy mogą uważać, że przekaz [TVPiS – dopisek mój] razi ludzi inteligentnych”. Jeśli Ciebie nie razi, wg Piotrowicza jesteś nieinteligentny ;)

      Odnośnie Ziemca też pisałem w poprzedniej notce. Ale mówisz masz: http://www.fronda.pl/a/krzysztof-ziemiec-nie-ma-mediow-niezaleznych-wszedzie-sa-interesy,111076.html

      Znów mieszasz proporcje. Sikorski potrzebował pięć lat by wydać pół miliona na CAŁY resort MSZ. Wychodzi 100 tys. na rok. 111 tys. za jeden rok, to tylko kancelaria premiera, czyli nawet nie cały rząd.

      Usuń
    2. Coś taki skrupulatny?O parę flaszek będziesz raban robił?
      Przecież wydatki MSZ każdego rządu,każdego państwa, to nie tylko alkohol.

      Ziemiec:
      "Nie ma niezależnego dziennikarstwa - mówi Krzysztof Ziemiec. Wszystkie stacje komercyjne, prywatne, mają linię, interesy do załatwienia - przekonuje znany dziennikarz......Sugerował też, że linia przyjęta przez TVP jest efektem poczynań innych mediów. ,,Gramy tak, jak nam przeciwnik pozwala'' - zacytował piłkarską zasadę."

      To oczywista oczywistość moim skromnym zdaniem.

      "a niejaki K. Ziemiec tłumaczy dlaczego MUSI manipulować (bo ma szefa – sic!)"

      Wychodzi na to,że to ty manipulujesz wypowiedzią Ziemca.

      Oczywiście,to że telewizja publiczna,za pieniądze podatnika ma prawo propagować jakąkolwiek ideologie,popierać konkretny rząd,itp..itd.to temat na odrębną dyskusję.

      Ziemiec,jak to Ziemiec, w przypływie szczerości powiedział to co powiedział.
      Jak się będziesz upierał,to znajdę coś na POpapranców i co wyprawiali z tzw"publiczną".
      Każdy Rząd zaczyna od opanowania telewizji,przynajmniej powinien.


      Usuń
    3. No proszę Józefie tak nie udawać - właśnie Onet podał, że na sam "wizaż" rządu, w tym głównie pani premiery, czyli także te nieszczęsne broszki wydano w ciągu zaledwie kilku miesięcy (marzec-grudzień 2017r.) więcej forsy niż w latach 2014-2016 (czyli w czasie 3 lat) (sic!).
      A miało być tak skromnie, uczciwie (bo i jakieś "dziwne" faktury się pojawiły). :) Hipokryzja nie do przebicia!
      Maria

      Usuń
    4. Widzę Asmodeuszu, że odblokowałeś możliwość komentowania dla anonimowych? :)
      Maria

      Usuń
    5. "właśnie Onet podał".

      Dzisiaj Onet podał "sensacyjną" wiadomość,że Die Welt ma kandydata na szefa PiS.

      Usuń
    6. Także Onet:
      "Kaczyński chory – kraj zastanawia się co dalej".
      Zapomnieli dopisać jaki kraj tak się zastanawia?

      Usuń
    7. @Józefie:

      Nie o flaszki tu chodzi, jeśli o mnie chodzi niech piją na umór. Ja tylko sobie przypominam, jak obejmując rządy zaklinali się, że koniec z butą, że czas na skromność i poszanowanie WSZYSTKICH obywateli. Co z tego zostało spełnione?

      Niech mówi o braku niezależności w tej firmie, w której pracuje. Jak jest w innych, nie ma zielonego pojęcia – domniema i szkaluje. Przypomnę: misją mediów jest mówienie władzy: sprawdzam!. Ziemiec buja w obłokach, akurat najmniej się przejmuje przeciwnikiem, ewidentnie jest na pasku PiS.

      Zapytam: czym jest dla Ziemca kłamanie w sprawach oczywistych jeśli nie kłamaniem na rozkaz szefów?

      Jesteś w błędzie. Telewizja publiczna za publiczne pieniądze powinna być w pełni obiektywna, bo to nie są tylko pieniądze fanatycznych i bezrefleksyjnych zwolenników PiS. Jeśli jak twierdzisz, ma chwalić rząd PiS, niech ją opłaca PiS, ze subwencji jakie otrzymuje ze Skarbu Państwa i tylko z tych subwencji.

      Ano próbuj, próbuj znaleźć coś, co było w czasach poprzedniej TVP przykładem jawnego złamania standardów rzetelnego dziennikarstwa. To przejmowanie telewizji robione w tak ohydnie bezceremonialny sposób nie tłumaczy nic – nawet szeroko rozumiana racja stanu.

      Usuń
    8. Mario:

      O tym odblokowaniu było nie pisać ;)))

      Usuń
    9. "Jesteś w błędzie. Telewizja publiczna za publiczne pieniądze powinna być w pełni obiektywna"

      Pełna zgoda.To niedopatrzenie z mojej strony.Wydawało mi się ze poprawiłem na:

      "Oczywiście,to czy telewizja publiczna,za pieniądze podatnika ma prawo propagować jakąkolwiek ideologie,popierać konkretny rząd,itp..itd.to temat na odrębną dyskusję."

      Zgadzam się z tobą,że telewizja publiczna za publiczne pieniądze powinna być w pełni obiektywna.

      Usuń
    10. Toż nie ja pierwsza to zauważyłam. :) Przecież już wczoraj, albo i wcześniej pojawił się był na forum anonimowy "astronom", dziwnie jakoś "po czcionce" znajomy. :)
      Poza tym w razie czego zawsze przecież możesz ponownie zablokować.
      Maria

      Usuń
    11. Mario:

      Właściwie Ci niczego nie wypominam, tak mi się napisało ;) Też miałem podejrzenia, ale jednak styl chyba inny. Ale nawet, jeśli to on, takie komentarze są do przyjęcia.

      Usuń
  12. "Ano próbuj, próbuj znaleźć coś, co było w czasach poprzedniej TVP przykładem jawnego złamania standardów rzetelnego dziennikarstwa."

    Nie wiem co masz na mysli pisząc:
    "złamania standardów rzetelnego dziennikarstwa."

    Ale:
    "To przejmowanie telewizji robione w tak ohydnie bezceremonialny sposób nie tłumaczy nic – nawet szeroko rozumiana racja stanu."

    Zgadzam się z tobą:

    http://niezalezna.pl/74536-tak-platforma-niszczyla-media-publiczne-znanych-dziennikarzy-wyrzucali-lizusow-odznaczali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józefie, aby w ten sposób rozpatrywać sprawy TVP musielibyśmy się wrócić do 1990 roku. Każda zmiana władzy powodowała zmiany w tej instytucji, choć prawdziwą czystkę przeprowadzono za pierwszych rządów PiS., że przypomnę nazwisko Wildsteina i Targalskiego, który jedną z dziennikarek nazwał „złogiem gierkowsko-gomułkowskim” Zamieszanie w TVP trwało do 2010 roku. Dopiero za prezesury Brauna się uspokoiła, gdy znów prawdziwe tsunami zrobił Kurski.

      Ja już pominę takich jak Pereira, który ma tyle do standardów dziennikarstwa, co ja do wiedzy o fizyce kwantowej, ale jeśli taka pani Gawryluk w Polsacie, po umowie z PiS mówi o Przyłębskiej „autorytet prawny”, to ja mam obawy, czy ona potrafi uśmiechnąć się do lustra.

      Usuń
    2. "ale jeśli taka pani Gawryluk w Polsacie, po umowie z PiS mówi o Przyłębskiej „autorytet prawny”, to ja mam obawy, czy ona potrafi uśmiechnąć się do lustra."

      Nie wiem o jakiej "umowie" piszesz,ale moim zdaniem pani Julia Przyłębska jako prezes Trybunału Konstytucyjnego to właściwa osoba,na właściwym miejscu.

      Każdy ma prawo oceniać poszczególnych dziennikarzy.
      Moje kryteria,to kryteria merytoryczne.

      Usuń
    3. "Moje kryteria,to kryteria merytoryczne." Ups! Świetny żart! Zwłaszcza w odniesieniu do p. Przyłębskiej.
      Masz Józefie "w zanadrzu" więcej takich żartów?

      Usuń
    4. Udajesz, czy faktycznie jesteś niezorientowany? Programami informacyjnymi zarządzał Solorz, dziennikarz, jak mało który – obiektywny. Tę władzę, za namową PiS, oddał pani Gawryluk, którą o wszystko można podejrzewać, ale nie o obiektywizm.

      Taaa, Przyłębska bez profesury, z niezbyt chlubną kartą jako praktykująca sędzia, jest faktycznie właściwą osobą na stanowisku Prezesa TK – w pełni dyspozycyjna dla PiS. O jej kulturze osobistej już nawet nie wspomnę.

      Co do Twojej merytoryczności w pełni podzielam zdanie Marii ;)

      Usuń
    5. "Masz Józefie "w zanadrzu" więcej takich żartów?"

      Nie da się ukryć,komentarz merytoryczny.

      Usuń
  13. Przychylam się do twojego podejrzenia, że mamy totalitaryzm ideologiczny, niestety:( Co do pana drukarza, cóż, ma wykonywać konkretne usługi i nic mu do tego, jak żyją ludzie, którzy mu ją zlecają. Popadamy w paranoję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie na odrobinę inną ocenę. Paranoję na punkcie homofobii mieliśmy pewnie od zawsze. W młodości i mnie dopadała. I miało się już ku dobremu, kiedy w takich, a nie innych okolicznościach ta fobia się nasila.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  14. To jak niezbyt czysty żulik ze znaczkiem partyjnym wejdzie do eleganckiej restauracji i go wyproszą to może podać restaurację do sądu? Przecież nie jest nietrzeźwy, czystość to raczej nie powód do wyrzucenia, znaczek to byłyby już uprzedzenia polityczne? Przecież zgodnie z tymi wszystkimi mądrościami restaurator nie ma prawa nie obsłużyć te osoby, a mimo to pewnie poprosi ją o wyjście, zwłaszcza jeśli obok eleganccy klienci będą ;)

    Moim zdaniem ta sprawa jest kuriozalna. Ja niejednokrotni nie odmawiałam świadczenia usług ze względu na niezgodność z moimi poglądami i zleceniodawcy szukali innych wykonawców. To jest zupełnie normalne w wolnej gospodarce.
    Ale co ja tam mogę wiedzieć.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedzieć, jak wiedzieć – każdy wie swoje ;)

      A propos restauracji i żulika. Kilka dni wstecz była ożywiona dyskusja o roznegliżowanych plażowiczach, wstępujących do restauracji. Ogólnie uznaje się, że taki strój jest niestosowny, więc restauratorzy wywieszają wywieszki, że takich osób nie bądę obsługiwać. Akurat tu ich popieram, bo to nie jest kwestia sumienia ile poczucia smaku. Ów żulik zmusza do wyboru, albo obsługiwać wszystkich i pozbyć się pozostałych klientów, albo odmówić mu obsługi.

      Pozdrawiam.

      Usuń