środa, 4 lipca 2018

Lipiec, to nie jest czas urlopów...


  Nie bardzo chciałem pisać w tym temacie. Ani ze mnie prawnik, ani konstytucjonalista - po prostu laik jestem, który temat próbuje połapać na miarę swoich możliwości i dostępnych materiałów, bo ów temat, jak dla mnie bardzo ciekawy. Mowa oczywiście o niezależności sędziów Sądu Najwyższego, przez zwolenników PiS i narracji rządu, nazwana obroną kasty sędziów, w sensie jak najbardziej pejoratywnym.

  Tego wątku sobie nie daruję. Jeśli sędziowie to kasta, rząd i partia jedynie słuszna (PiS) musi w takim razie uchodzić za mafię, i to w jej najgroźniejszym słowa tego znaczeniu. Rzecz w tym, że w każdej grupie zawodowej tworzą się znajomości, najpierw prywatne, później bardziej zażyłe. Tyle, że to jeszcze nie jest zbrodnią, żaden regulamin pracy nie zakazuje zawierania znajomości poza stosunkami służbowymi w pracy. A jedno jest pewne, żaden układ sędziowski nie zdecyduje się przyjąć do grona sędziów osób po znajomości czy za lojalność, jak to ma miejsce w Spółkach Skarbu Państwa podległych PiS. Obowiązuje kryterium wykształcenia, kompetencji i długoletniej praktyki sędziowskiej. Po co PiS chce mieć nie tylko formalny wpływ na Sąd Najwyższy, chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, więc opór przeciw tym zapędom wydaje się ze wszech miar słuszny i... potrzebny.

  Pani profesor Gersdorf stała się twarzą tego protestu. PiS ustawą niezgodną z Konstytucją RP chce się jej pozbyć, wysyłając ją na emeryturę. Jak stwierdził prezydencki minister Paweł Mucha, skoro pani Gersdorf nie zwróciła się do Prezydenta o przedłużenie kadencji, na mocy ustawy traci status sędziego. Obowiązuje ją ustawa Sejmu (jesli nawet niezgodna z Konstytucją), której zasadność nikt przecież nie podważył, przez oddanie jej do konsultacji w Trybunale Sprawiedliwości. Mnie te słowa przypominają próbę robienia z kogoś idioty. A czyim, jeśli nie organem PiS jest dziś Trybunał Sprawiedliwości, mający być z definicji organem niezależnym od władzy ustawodawczej i wykonawczej? W całej okazałości widać to, o co rząd posądza sędziów – kastowość obecnych władz RP. I choć w pewnym sensie minister P. Mucha ma rację, to jednak Prezydent niejako sam strzelił sobie w stopę. Na spotkaniu z prezes Gersdorf zgodził się na kandydaturę Józefa Iwulskiego jako pełniącego obowiązki, nie pozbawiając funkcji pani Gersdorf. Jak dla mnie to kolejny przejaw niekompetencji Prezydenta. Nie chce mi się bowiem wierzyć, że kierował się przesłanką, że skoro pani prezes pójdzie na urlop (a ma go sporo) sprawa sama się rozwiąże po myśli naszej najjaśniejszej władzy.

  Oto czytam wypowiedź Jacka Żelaka w programie „Minęła dwudziesta” TVP: „Tak jak prezydent wcześniej wręczał sędziom nominacje, tak samo może później zdecydować o jej przedłużeniu”. I w tym momencie już wiadomo, że ów paź z PiS zna Konstytucję mniej niż ja (czyli prawie wcale), ale jemu nawet nie chce się poszukać odpowiedniego artykułu (nawiasem mówiąc takiego, który by potwierdzał ten wymysł,  nie ma). W dodatku nie rozumie, co znaczy słowo „wręczał”, bo według mnie ono nie jest równoznaczne z „wyborem” sędziów. Prezydent powołuje sędziów, choć nie musi, na wniosek innych organów. Gdyby miał prawo decydować o dalszej kadencji lub odwołaniu przed jej upływem, też byłoby to ujęte w Konstytucji. Idąc tropem myślenia Jacka Żelaka można by zapytać: skoro prezydentowi według Konstytucji przysługuje prawo łaski, to dlaczego nie prawo skazania bez procesu? Skoro może nadawać obywatelstwo polskie i wyrazić zgodę na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego, to czemu nie może go pozbawiać, jeśli uzna to za stosowne?1.

  Mnie jednak coś niepokoi w postawie pani prof. Gersdorf, owa zapowiedź udania się na urlop. To taki dość pusty gest – zrobiłam PiS i Prezydenta w siusiu, bo na urlopie nic mi nie zrobią. To też pewien rodzaj naiwności, że do czasu skończenia się tego urlopu, sytuacja się wyjaśni i ktoś ten problem (po jej myśli) rozwiąże. To nie tak pani I-sza Prezes. Jeśli się broni pewnych ideałów, w chwilach najcięższej próby nie idzie się na urlop, nawet jeśli lipiec zapowiada się pogodowo bardzo udanie. Wszyscy ci, którzy za Panią stoją dziś murem, gotowi swoje poparcie publicznie manifestować, będą mieli prawo uznać takie postępowanie za zdradę. Urlop zrobi Pani sobie na emeryturze i to bez względu na to czy Panią do niej zmuszą, czy też, po wypełnieniu misji, po mijającej kadencji, sama Pani się zdecyduje na nią przejść.


PS. Podano, że prof. Gersdorf w najbliższych dniach na urlop się jednak nie wybiera. Tyle, że kilka, kilkanaście dni później też niczego nie zmieni.



 



8 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc ja już przy sprawie SN zgłupiałam do cna.Ja teraz nie wiem-kto jest prezesem,jest urlop czy go nie ma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszym prezesem SN jest wciąż pani prof. Gersdorf, na urlop jeszcze się nie wybrała. J. Iwulski jest jej oficjalnym zastępcą, lub jak kto woli pełniącym obowiązki w razie jej nieobecności. To sytuacja na dziś - jak będzie jutro - tego nie wie nikt ;)

      Usuń
  2. Jestem w miejscu, gdzie jest tylko TVPis, żebyś słyszał, co tu się gada, nawet sędzia Przyłębska zabrała głos...w innych stacjach jej nie widziałam nigdy, a sama dogadywała, że Rzepliński za często w mediach bywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może i dobrze, że ja mam inne możliwości niż TVPiS, choć to kosztuje ;) Tobie współczuję...

      Usuń
  3. Może trzeba utworzyć Sąd Najwyższy na uchodźstwie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet niezły pomysł. Niestety nie uwolni nas o nowego, pisowskiego SN ;(

      Usuń
  4. "Wszyscy ci, którzy za Panią stoją dziś murem, " - jaki to mur Asmodeuszu, o jakim murze mowa? Te paręset (może parę tysięcy w całej Polsce) protestujących osób?
    Naród śpi błogo, bo został kupiony za parę groszy, a mamiony jest nadzieją na dalsze profity. Naiwny nie kojarzy, że rządzący nie ze swojego dają, ale z tego, co mu wcześniej zabiorą. Więc nie będzie "kąsał" ręki, która mu tyle obiecuje.
    To nie ten czas jeszcze, bo jeszcze nie jest wystarczająco źle przeciętnemu, zwykłemu człowiekowi.
    A sędzia Gersdorf jakaś taka dość zmienna jest, ot jak to kobieta. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wałęsa miał powiedzieć: „że pewnie sto tysięcy tego muru nie ma, ale”. Problem pewnie w tym, że mało kto zdaje się rozumieć ważność tej instytucji a nawet na czym polega niezależność sądów (wszystkich). W końcu to ma tylko znaczenie w polityce.

      Przyznaję Ci rację. Naród nie zrozumie, co się dzieje dopóki tego nie poczuje we własnym portfelu. Ale z drugiej strony, lepiej aby nie poczuł zbyt boleśnie. Nie tał łatwo będzie wrócić nawet tylko do stanu obecnego.

      Specjalnie nie dziwię się sędzi Gersdorf, stoi naprawdę przed ciężkim zadaniem,
      właśnie z powodów, o których mowa wcześniej.

      Usuń