wtorek, 14 sierpnia 2018

Nowy, wspaniały kształt Polski


  Nie jest dobrze, a grozi nam, że będzie jeszcze gorzej. Niestety, to co robimy, tak naprawdę jest działaniem pozorowanym, które nie zapewni nam zwycięstwa ostatecznego. Nie wystarczy dziś spowalniać wsteczne idee. Deklaracje, a nawet prawdziwe działania na rzecz obrony naszej tradycji i kultury są po prostu niewystarczające. One są działaniem bieżącym, ale nie zapobiegną katastrofie – my po prostu wymieramy.

  Nasze prawdziwe nastawienie moralne będzie możliwe w realizacji dopiero po pełnym otwarciu się na życie. Cóż nam z młodych katolików, skoro nie są gotowi do prawdziwej obrony ojczyzny z narażeniem życia? Nie są nawet gotowi zaryzykować obniżenia własnego standardu dla przyszłych pokoleń. Cóż nam z gloryfikacji bohaterów żołnierzy niezłomnych a wyklętych, skoro potencjalne matki nie są gotowe zaryzykować zdrowia i urody dla urodzenia dziecka? Jak można pokładać ufność w młodych małżonkach, nawet  tych biorących udział w pielgrzymkach czy wielu rekolekcjach, skoro nie chcą mieć więcej jak jedno, czasami tylko dwoje dzieci, często tę decyzję odwlekając na później? Jest jeszcze jeden aspekt tej groźby wymarcia. Bowiem nie wystarczy urodzić, trzeba tych potomków wychować tak jak należy, tak jak chce nasza Tradycja (przez duże „T”), jak tego wymagają kultywowane Wartości (przez duże „W”). Zapewnienie dzieciom materialnego luksusu jest pozorem dobrego wychowania, zdecydowanie bardziej liczy się przekazywanie i wpajanie w następne pokolenia tego, co da się streścić w trzech ważnych słowach: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. W tej kolejności...

  Jeśli jednak ktoś myśli, że to wystarczy, szybko wyprowadzę go z błędu. Naszym obowiązkiem jest nie tylko dobre życie prywatne. Naszym obowiązkiem jest przede wszystkim dołożenie wszelkich starań, aby nasza przestrzeń publiczna była wolna od strachu, za który będą musiały płacić przyszłe pokolenia. Otwartość na życie w wierze zawsze przeraża naszych wrogów. Ale sama otwartość na Wartości, na szczęśliwą Wieczność, to też wciąż za mało. Aby żyć zgodnie z Prawdą, aby móc głosić tę Prawdę i te najwyższe Wartości, aby zachować naszą jedynie słuszną, katolicką państwowość i tożsamość w tej części Europy, potrzebna jest nam broń, bez której grozi nam niewola babilońska. Historia, jako nauczycielka życia mówi nam, że nie ma wolności Kościoła bez uzbrojonych katolików. Wprawdzie Jezus mówił: „schowaj miecz do pochwy” [J 18, 11] ale nie mówił, aby broń porzucić. Jezus wprawdzie mówił, aby przekuć broń w lemiesze, ale dopiero po zwycięstwie wiary nad niewiarą, dobra nad złem. W Tradycji znajdziemy za to pochwałę nowego rycerstwa świętego Bernarda z Clairvaux1. Mając broń możemy wspólnie do siebie wołać: Ad arma! (do broni!)

  Rzeczpospolita do czasów trzeciego rozbioru obfitowała w dzieci i broń. Potrzeba nam więc teraz też dużo dzieci, aby w przyszłości, jako dorośli mogli nosić broń w obronie kościołów, klasztorów, katedr i katolickich uniwersytetów. Trzeba nam wiedzieć, że wszędzie, gdzie wkraczała rewolucja znikały i dzieci, i broń. Zawsze pierwsze uderzenie trafiało w prywatne posiadanie broni. Katolicy bez broni ulegają propagandzie dobrobytu, mają mniej dzieci, sami są zdziecinniali. Prawdziwie wolna Polska potrzebuje dużo dzieci, aby mogła trwać i głosić Ewangelię. Obfitość broni ma tym dzieciom zapewnić wychowanie w jedynie słusznej wierze katolickiej. Recepta na to, by Polska i Kościół trwały na chwałę Pana aż do końca czasów jest prosta: wystarczy konsensus małżeński i plany, które uwzględniają więcej radości (dzieci) oraz więcej czasu na wolnym powietrzu (broń na strzelnicy).

  Uff, przebrnąłem, choć z trudem. Wyjaśnię. Nie, nie odbiło mi na starość, nie doznałem też udaru słonecznego. To tylko możliwie krótkie streszczenie majaków niejakiego Jacka Hoga, prezesa fundacji Ad Arma, opublikowanych w 54 numerze magazynu Polonia Christiana. Jako ateista i pacyfista nie jestem pewien, czy od teraz mam się bać katolików?



Przypisy:
1 -
św. Bernard z Clairvaux , XII wieczny opat Zakonu Cystersów, organizator II Krucjaty.


66 komentarzy:

  1. Tak z ciekawości, co pacyfiści robią jak do domu włamuje im się trzech śmierdzących potem i wódą drabów, gwałci żonę i wybija zęby dziecku? Podają kawę, czy herbatę?
    Może Cię to zdziwi, również uważam się za pacyfistę. Nienawidzę broni palnej, brzydzę się jej wziąć do ręki. Wojnę uważam za najgorszy wynalazek ludzkości, gdybym miał użyć eufemizmu, - zaprawdę wynalazek samego szatana. Ale cóż to, mamy na świecie pacyfistów, a wojny nadal wybuchają. Ale w takiej sytuacji chyba bym jednak wolał mieć tą broń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może inaczej Radku. Są różne instrukcje dla pracowników banku, sklepów i innych placówek usługowo-handlowych, gdzie jak byk stoi, że w żadnym wypadku w razie napadu z bronią nie należy stawiać oporu. Jedyne co masz zrobić to spróbować zaalarmować odpowiednie służby.
      Ale załóżmy, że to Twój dom napadną zbóje, a Ty mając broń (i to nie tę pukawkę ze zdjęcia) sięgasz po nią (masz ją na podorędziu w kieszeni), aby bronić Twojej rodziny. I ja Cię zapewniam, że jeśli jakąś celną serią ich od razu nie zabijesz – Twój los, ba, los Twojej rodziny okaże się marny. Nawet gdybyś miał w domu kałasznikowa, Twoje szanse i tak są niewielkie, chyba że zależy Ci na tym, by w chwale opuścić ten ziemski padół.
      A teraz sobie przekalkuluj, co dla Ciebie ma większą wartość: życie Twoje i Twojej rodziny, czy dobytek, który Ci zabiorą bandyci? Nawet w skrajnym przypadku, gdy przyjdą tylko po to, aby Was zabić Twoje szans przy posiadaniu strzelającej pukawki są żadne, nawet gdybyś był Brus Lee.

      Póki są wojny niech już ta armia (zawodowa, wyszkolona) istnieje, choć w mojej ocenie, w pojedynkę żadne państwo nie ma szans w obliczy istniejących środków zagłady kilku mocarstw. I czy ta armia będzie w sile kampanii honorowej, czy kilku tysięcznej armii, dla takiej Polski jest to bez znaczenia.

      Usuń
    2. I co, jak do Ciebie będzie szedł typ z kosą, będziesz alarmował służby? Może ulotki zaczniesz rozrzucać, albo petycję pisać?
      A tak mam się położyć i liczyć na ich litość? Bierność i uległość nie gwarantuje Ci wcale przeżycia, mogą zamordować cię dla zabawy, lub żeby pozbyć się świadka.
      Już sama broń w ręku studzi czyjś zapał, by sprawdzać, czy położysz go trupem za pierwszym strzałem, za drugim, czy wcale. Tak samo średnio go interesuje, czy zabijesz tylko jego, czy także kompanów, którzy go ewentualnie pomszczą. I tu dochodzimy do punktu, kiedy to nie ty musisz kalkulować, ale napastnik.

      Zadania armii są różne. Nie ma możliwości by jej nie było i kropka.

      Usuń
    3. Jak będzie szedł na mnie typ z kosą – znaczy się umierać przyszło ;)
      Nie obraź się ale rozumujesz jak .... (wpisz sobie co chcesz, byle to było mocne negatywne), który naczytał się, albo i naoglądał amerykańskich kryminałów i historii o supermenie. Jeśli bandyci będą mieli świadomość, że jesteś uzbrojony, oni zawsze będą uzbrojeni lepiej od Ciebie. Ty będziesz sam, a ich będzie kilku. Tak na marginesie, Amerykanie mają powszechny dostęp do broni – czy tam przestępczość zmalała? W każdej sytuacji brak oporu daje Ci większą szansę przeżycia niż czynny opór, szczególnie zaś przy użyciu broni. Jeśli Ty myślisz, że bandyci na widok Twojej pukawki będą uciekał, to blado widzę Twoje szanse. To są ludzie w każdej sytuacji bezwzględni i zdeterminowani.
      Oczywistym jest, że bierność niczego Ci nie gwarantuje – napisałem, że daje większe szanse przeżycia Tobie i Twojej rodzinie.

      Tak wojsko można wykorzystać do ratowania ludzi w czasie klęsk żywiołowych itp., tylko wtedy im broń niepotrzebna. Nie wiem dlaczego, przypomniała mi się tu akcja wojsk Macierewicz w czasie ubiegłorocznej nawałnicy, chyba na Kujawach. Przyjechali sobie zdjęcia porobić...

      Usuń
    4. A Ty gdzie się naczytałeś bredni, że brak oporu zwiększa szansę na przeżycie? W ulotce przeciwzawałowej? Bierność jest zachętą do ataku - to po pierwsze. Na wieść o tym że masz broń napastnicy nie przyjdą lepiej uzbrojeni, tylko poszukają sobie bezpieczniejszego skoku.

      Usuń
    5. Może tak Cię przekonam. Moja wioska się rozrasta, powstaje coraz więcej atrakcyjnych domów. I większość z nich była okradziona przynajmniej raz, mimo różnych zabezpieczeń, mimo bliskiego sąsiedztwa innych. Dodam, że jak do tej pory zawsze, gdy właścicieli nie było w domu. Mój niepozorny domek stoi na uboczu, mieszkam sam, nigdy domu nie zamykam na klucz, dziś jestem w wieku, w którym z jakimś osiłkiem nie miałbym żadnych szans. Blisko dwadzieścia lat i śladu włamania...
      Piszę o tym dlatego, aby Ci uzmysłowić, jak bardzo przesadzasz z tym niebezpieczeństwem bandyckiej napaści. Ale może się mylę, może Ty znasz liczniejsze przypadki bandyckich napaści z ofiarami w ich domach czy mieszkaniach? Nie twierdzę, że do takich wypadków nie dochodzi w ogóle, może dwa trzy na rok (mocno przesadzam) w 38 milionowym kraju (wykluczam porachunki gangsterskie). I z tego powodu trzeba uzbroić całe społeczeństwo, aby uchronić je przed wyolbrzymionym, wręcz wyimaginowanym niebezpieczeństwem.
      Za to dziś nie brak informacji o przemocy w rodzinach, bardzo często z tragicznym skutkiem, częściej niż bandyckie napaście. Mam wrażenie, że opowiadając się za posiadaniem broni palnej, optujesz za uzbrojeniem domowych terrorystów, częstokroć bezwzględnych bandytów, ale tylko wobec najbliższych.

      Usuń
    6. Znany mi jest przypadek napadu na Kredyt Bank w Warszawie, którego sprawca z zimną krwią zamordował trzy kasjerki i ochroniarza. Nie stawiali wcale oporu. Oczywiście w przypadku napadu na bank czy sklep lepiej go faktycznie nie stawiać - sprawcy chodzi tylko o kasę, nie warto za nią umierać, natomiast dobrze jest mieć cień szansy, gdy okaże się, że sprawcy nie chcą jednak zostawiać świadków.

      Przypadki opisane przez Ciebie dotyczą złodziejstwa - złodzieje unikają obecności mieszkańców, włamują się podczas ich nieobecności, więc tu faktycznie nie ma różnicy czy ktoś broń ma czy nie.
      Jeśli ktoś się ładuje Ci do chałupy jak w niej jesteś - robi to albo przez pomyłkę, albo chodzi mu konkretnie o tych mieszkańców. Wtedy bierność nie pomaga.


      Teraz Ty przesadzasz, zważ poza tym, że przykład domowej przemocy, jakby przeczy wysnuwanej przez Ciebie tezie, gdyż domowym katom przewagę daje właśnie bierność ich ofiar i nie stawianie oporu.

      Usuń
    7. Ok, przyjmuję za prawdziwy przypadek napadu na bank z ofiarami śmiertelnymi, choć skoro ja już go nie bardzo pamiętam, widać dawno był :D Mnie chodziło o napaść na dom i chyba to miało ostatni raz miejsce na Jaroszewiczów, ale nie muszę mieć racji. Coś mi się zdaje, że więcej osób ginie przy okazji wypadków drogowych w... jeden weekend. I dla takiej ilości przypadków napaści wszystkim dać możliwość posiadania broni? Mocno bym się zastanowił, chyba, że chodzi o podniesienie statystyk rozbojów z użyciem tejże.

      Jestem przekonany, że złodziej uzbrojony w broń palną, już nie będzie specjalnie wyczekiwał na pusty dom.

      Pozwolę się znów z Tobą nie zgodzić. Domowi kaci nie rodzą się z bierności ofiar, ale z predyspozycji do zadawania im cierpień.

      Usuń
    8. Jaroszewicze też zostali zamordowani, chodź mało prawdopodobne by uratowała ich broń.
      No możliwe, ale co mają wypadki do napadów?

      Złodziej nie jest z automatu mordercą. Dla nich nie jest problem zdobycie też broni, jeśli jej nie noszą to ze względu na to, że jest to dla nich rekwizyt zbędny, a w przypadku wpadki dodatkowy zarzut.

      Owszem, nie rodzą się. Ale funkcjonują przez lata dzięki bierności.

      Usuń
    9. Proporcje Radku, proporcje między wypadkami a napadami. Jeśli z powodu kilku napadów w roku chcesz uzbroić wszystkich w broń, to może na drogach zamiast samochodów – opancerzone pojazdy i czołgi?

      Chyba nikt nie jest z automatu mordercą (poza psychopatami) Mordercami ludzie stają się z powodu jakichś tam okoliczności. Dajmy ludziom broń, a te okoliczności okażą się zdecydowanie bardziej sprzyjające.

      To fakt, nie będę zaprzeczał, że bierność odgrywa tu kolosalną rolę. Problem w tym, że przemoc w rodzinie jest sankcjonowana (już nie napiszę przez kogo) i nie za bardzo jest się do kogo zwrócić po pomoc. Zielone karty to taki pic na wodę fotomontaż.

      Usuń
    10. Ale co z tych proporcji, skoro przyczyny, które rozpatrujemy, nie mają nic wspólnego ze sobą? Znów mam przywołać przykład jakiegoś zawału?

      Naprawdę? Ale to znów jakoś przeczy statystykom, bo państwa w których jest swobodniejszy dostęp do broni wcale nie znajdują się w czołówce zabójstw z jej użyciem(!).

      Nie ma takiej możliwości żeby można było taką sytuację tłumaczyć jakimś sankcjonowaniem. Przynajmniej nie na taką skalę, w jakiej występuje to zjawisko, więc jak zwykle walisz kulą w płot na oślep, na podstawie swego widzimisię.

      Usuń
    11. Czasami ręce opadają, bo Tobie trzeba kawę na ławę. Nie nie chodzi o porównanie szosy do bandyty, nawet nie do końca o skalę tych zjawisk, a o meandry myślenie przyczynowo skutkowego. Jeśli przed nielicznym napadami grożącymi nam śmiercią ma nas uchronić posiadanie broni, idąc tropem tego myślenia można przyjąć, że przed masowymi przypadkami śmiertelnych wypadków na drogach powinny nas uchronić pojazdy opancerzone i czołgi. Pewnie wypadków będzie więcej (ze względu na gabaryty tych pojazdów) ale będziemy w nich teoretycznie bardziej bezpieczni. Taki sam paranoiczny skutek będzie miało posiadanie broni na wszelki wypadek.

      Taaaa, tu żeś mnie niechcący rozbawił :D Sprawdzam i... wśród państw gdzie jest najwięcej zabójstw z użyciem broni palnej widnieje... no spróbuj zgadnąć? Nie uwierzysz – Grenlandia (sic!) Ale czytając te statystyki (przodują bezapelacyjnie państwa obu Ameryk i Afryki, gdzie broni na prywatny użytek pod dostatkiem) znalazłem takie zdanie, które pasuje do trzeciego wątku naszej polemiki: „jak podaje raport UNODC ofiarami padają przede wszystkim kobiety, a połowa z nich zginęła z rąk swoich najbliższych (rozumiem, że mężów i ojców)”. Czy tu jest co komentować? Polecam tę mapkę:
      https://wiadomosci.wp.pl/10-krajow-z-najwyzszym-wskaznikiem-zabojstw-6038642943722113g

      Wg oficjalnych danych policji wystawiono 90 tys. tzw. zielonych kart. Z badań prof. B. Gruszczyńskiej liczba kobiet dotkniętych przemocą w Polsce to 800 tys. Nawet jeśli przyjąć, że ta druga liczba jest mocno zawyżona i tak jest przepaść między tymi kobietami, które odważyły się bronić przed przemocą, a tymi, które uważają przemoc za usankcjonowaną... tradycją.

      Usuń
    12. Musi coś być na rzeczy. Słyszałeś żeby na drodze ktoś zginął w wypadku czołgowym?

      No właśnie, stara zasada brzmi, że jak ktoś nie potrafi czegoś zrozumieć albo wyprowadzić jakichś konstruktywnych wniosków, to się śmieje. I cóżeś mędrcu z siwą brodą sprawdził? Że w obu Amerykach i Afryce najwięcej ludzi ginie od broni? I co z tego, jak tu się ma jakakolwiek korelacja, skoro nawet nie wiadomo jak się przedstawia sytuacja z dostępem w poszczególnych państwach?
      Że kobiety ginęły z ręki kogoś bliskiego? Przecież tam słowa nie ma, że ginęły od broni palnej.

      Otóż taka Szwajcaria jest trzecim na świecie państwem o największym nasyceniu bronią (45,7 sztuki na 100 obywateli) i 45. pod względem morderstw z jej użyciem.
      Druga sprawa, którą rozkosznie sobie olałeś to fakt czy broń użyta do zabójstw jest bronią legalną.
      Ja też się zresztą zrewanżuję linkiem, tylko w odróżnieniu od Twojego będzie tam garść statystyk a nie jakieś ogólniki:

      http://gunblog.eu/2014/06/mniej-broni-mniej-zabojstw-i-bezpieczniej/

      Taaak? A jaką tradycją? Bożonarodzeniowych kopniaków? Wielkanocnych kuksańców?

      Usuń
    13. Nie, nie słyszałem, dlatego ten przykład.

      Czytam ten wskazany artykuł i oczom nie wierzę. Chyba strzeliłeś sobie w stopę. Bo co ja widzę? Im większa średnia ilość broni na 100 mieszkańców tym większy procent zabójstw z jej użyciem (ilościowo i w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców). Problem legalności w dostępie do broni ma tylko marginalne znaczenie. Nawet przy zakazie posiadania broni istnieje możliwość jej legalnego posiadania. Im mniejsze obostrzenia tym gorzej, bo skoro w tej Szwajcarii jest takie nasycenie bronią to i wskaźnik 0,77 jest jednym z najwyższych z krajów europejskich. Porównaj sobie kolumny 5 i 7.

      Nie użyłem sformułowania ofiary z użyciem broni palnej (w stosunku do kobiet), choć przyznaję, mała precyzja wypowiedzi i można się tak zasugerować. Chodziło mi o ilość zabójstw kobiet przez najbliższych.. A teraz daj im broń palną...

      Nie lej się żurem, dobrze wiesz o jaką tradycję chodzi.

      Usuń
    14. Oczom nie wierzysz? A wierzysz, w fakt, że Szwajcaria jest uznawana za jeden z najbezpieczniejszych krajów świata (7 miejsce wg. safearound.com)? Że 2,74 na 3,01 śmiertelne postrzały to samobójstwa, a nie morderstwa ani wypadki i stąd taki współczynnik?

      I nie daje Ci do myślenia fakt, że w Anglii wzrosła przestępczość po zwiększeniu restrykcji na posiadanie broni, bo tak naprawdę o tym jest ten artykuł? Doczytałeś go w ogóle do końca?


      Tak, wydumaną przez Ciebie, na podstawie różnych lewackich bredni, publikowanych na potęgę gdzie popadnie.

      Usuń
    15. Tak, wierzę, że Szwajcaria jest najbezpieczniejszym krajem w świeci, jeśli chodzi o lokatę pieniędzy, co do innej tematyki nie mam danych, po DOKŁADNYM zapoznaniu się ze wskazanym przez Ciebie artykule za pierwszym razem, gdzie nic nie pisze o samobójstwach (wskaźnik 0,77 dotyczy zabójstw, o czym informuje tytuł kolumny) w tym kraju, mam wątpliwości, czy chcę ten kraj odwiedzić.

      Natomiast, co do Anglii, chyba sam nie doczytałeś. Bo tam pisze jak byk, że po wprowadzeniu zakazu posiadania broni, po kilku latach zaczęła wzrastać liczba zabójstw, ale jednocześnie „Ironicznie i odwrotnie do zamierzonych celów, ilość przestępstw z użyciem BRONI podwoiła się w ciągu 10 lat”. Podkreślam owo wyrażenie „broni” bo przecież o niej dyskutujemy. Skoro więc tak bardzo wzrosła liczba zabójstw z użyciem nielegalnej broni, nie chcę myśleć jak bardzo wzrosłaby ta ilość przy jej legalnym dostępie.

      90 tys. zielonych kart w statystki policji wpisały moje ulubione, teraz już lewackie krasnoludki :D

      Usuń
    16. O popatrz jak nagle Ci zaczęło brakować danych, Tobie, który nie ma nigdy problemów z ich odnalezieniem. :) To Ci pomogę - wskaźnik zabójstw dla Szwajcarii utrzymuje się wg Eurostatu na poziomie 0,66, dla Polski 1,23. Pod tym względem jest jednym z najniższych w Europie, pomimo nawet tego wysokiego odsetku zabójstw bronią.

      No i co? Zakazy i ograniczenia dostępu do broni jednak nie pomagają, bo o tym była mowa, o czym najwyraźniej zapomniałeś?

      A to te zielone karty są tradycją? Tak nawiasem, skoro do nich się odwołujesz, to według raportu sporządzonego w 2014 roku Polska miała jeden z najniższych wskaźników przemocy wobec kobiet w całej Europie, ale może gdzie indziej faktycznie są inne tradycje, bo prym wiodą Niemcy i Skandynawia . :D

      Usuń
    17. Powiedz mi takim razie po co pokazujesz mi artykuł w którym są zupełnie inne dane? W tej tabelce nawet Polski nie ma, a tu się okazuje, że u nas jest gorzej (sic?) Jeszcze raz sprawdziłem. Średnia ilość broni na 100 mieszkańców: 45,7, co daje Szwajcarii trzecie miejsce. Liczba zabójstw na 100 tys. to 0,77 co daje Szwajcarii siódme miejsce ze wszystkich wymienionych. W co ze mną grasz? Mam nadzieję, że nie w bule...

      I tu zdajesz się nie rozumieć zagadnienia. Zapytam: czy przyczyną zabójstw jest posiadanie broni? Trzeba być ignorantem, aby tak twierdzić. Natomiast nie ulega wątpliwości, że blisko połowa zabójstw jest dokonywana z pomocą broni palnej, innymi słowy jest najskuteczniejszym narzędziem do zabijania. Może więc inaczej, znajdź mi kraj, gdzie przez legalizację posiadania broni spadła ilość zabójstw.

      Tu też Cię rozczaruję. W naszych statystykach mówi się tylko o tym, co jest zgłoszone policji i przez nią uznane za przemoc. W takiej Szwecji policja do statystyk zapisuje bezwzględnie każde zgłoszenie, nawet jeśli to jest tylko słowny jazgot. W dodatku w Szwecji nie ma kultywowania tradycji przemocy w rodzinie, więc Szwedki nie mają problemu ze zgłoszeniem tego faktu.

      Usuń
    18. TY nie umiesz po prostu czytać tych danych, bo nie rozróżniasz odsetka na liczbę mieszkańców od ogółu dokonywanych przestępstw w danym kraju, więc w bule sobie możesz pograć ale sam ze sobą (sic).

      Pewnie, przyczyną zabójstw nie jest posiadanie broni, cieszę się że to rozumiesz. :)

      Tu ja Cię z kolei rozczaruje, że raport nie był sporządzony na podstawie samych raportów, ale także anonimowej sondy, która zakładała takie zagadnienia jak zetknięcie się z przemocą i rodzaju tej przemocy (fizyczna, psychiczna, seksualne). Skoro w Szwecji nie ma jak mówisz w zwyczaju kultywowania tradycji przemocy w rodzinie (sic!) to czemu one zgłaszają je najczęściej? Z powodu jakiejś innej tradycji?

      Usuń
    19. I w końcu sam powołałeś się na zielone karty, więc jednak chyba mówimy o przemocy zgłoszonej, a nie domniemywanej?

      Usuń
    20. Jestem otwarty. Wytłumacz mi jak mam rozumieć kolumny z danymi opisane jako:
      - Liczba zabójstw bronią na 100 000 obywateli;
      - Średnia ilość broni na 100 obywateli.
      I przy okazji: dlaczego pominięto Polskę (to chyba polski portal)?

      Ja też bym się cieszył, gdybyś zrozumiał cały akapit ;)

      To, że nie kultywuje się tradycji przemocy w rodzinie tej przemocy całkowicie nie eliminuje. Różnica między Szwecją a Polską jest taka, że Szwedka nie ma problemów ze zgłoszeniem tej przemocy, Polka najpierw się zapyta: a co ludzie powiedzą? I taką tradycję mam na myśli. Wchodzi w to jeszcze czynnik ekonomiczny.

      Tak. Tylko, że zgłoszeń w Szwecji jest więcej, bo i pojęcie przemocy jest szersze. Szwedka zgłosi fakt krzyków na nią, Polka, gdy mąż ją wyrzuci pobitą z domu.

      Usuń
    21. Normalnie, tak jak tam napisano. Współczynnik przestępstw w danym kraju bierze zaś pod uwagę ogół obywateli, czyli jest to liczba przestępstw w stosunku do ilości osób, dlatego proporcjonalnie wychodzi Ci liczba 0,77 na 100 000 z użyciem broni palnej przy wskaźniku 0,66 dla całego kraju. Dalej masz proporcje, musiałbyś je pomnożyć przez ilość mieszkańców Szwajcarii, żeby obliczyć ile tam jest broni, tylko pytanie po co Ci taka wielka liczba do statystyk...

      Oj rozumiem i też się nie zgadzam. Z broni trzeba umieć strzelać, trzeba zaopatrzyć się w naboje, co wcale z niej takiej powszechnej broni nie czyni. Statystycznie najczęstszym narzędziem zbrodni jest nóż. Kuchenny. Może zabronisz sprzedaży?

      Ale skąd takie czerpiesz informacje? Owszem, istnieje taka teoria, że za innym rozumieniem przemocy w Szwecji stoi większa emancypacja tamtejszych kobiet, ale tak naprawdę brak na to na razie dowodów. Poza tym w raporcie nie ma mowy o darciu mordy na partnerkę, są dokładnie wyszczególnione formy przemocy, łącznie z takimi szczegółami, jak uderzenie pięścią, czy popchnięcie.

      Usuń
    22. Normalnie robisz mnie w bambuko. Gdzie tam masz wskaźnik 0,66 dla Szwajcarii? Mnie do niczego nie jest potrzebna liczba całej broni, wystarczą mi te dwie kolumny by sobie wyobrazić obraz zależności broni do zabójstw.

      Blisko 50 proc obywateli Szwajcarii ma broń, a Ty mi piszesz, że to nie jest zjawisko powszechne ;) Dwa pistolety na łebka to już jest powszechność? Masz rację, nóż też jest powszechnym narzędziem zbrodni, choć nie wiem czy najczęstszym. Ale aby to zobrazować: dwa trupy z broni palnej, dwa nożem i dwa innymi narzędziami. Wyeliminuj pistolet, zamiast sześciu będą cztery trupy. To tak w skali mikro.

      Tu się z Tobą zgodzę, tam też stosuje się pięść czy popchnięcie. W Polsce tydzień temu sąd uniewinnił damskiego boksera... Gdyby tylko popychał, pewnie policja nawet nie przyjęłaby zgłoszenia.

      Usuń
    23. Ojej, przecież mówiłem że są to dane eurostatu, nie wziąłem ich z tej strony. Możesz sobie wyobrażać co chcesz (doceniam Twoją bujną wyobraźnię), ale według statystyk Szwajcaria pomimo całego swojego arsenału jest krajem bezpieczniejszym niż Polska i dopiero jak mi wykażesz że jest inaczej na podstawie konkretnych statystyk, a nie swojego "mi się wydaje", możemy dyskutować poważnie, a nie "grać w bule".

      Ręce opadają... ogółem na świecie najwięcej morderstw dokonuje się za pomocą noża. Są kraje, gdzie takie jak Meksyk, czy jakieś afrykańskie piekiełka, gdzie jest to broń palna, ale tam panuje ogólne bezprawie.
      To tak nie działa niestety, że jak wyeliminujesz narzędzie zbrodni, to będziesz miał dwa trupy mniej. Na ogół w rubrykę z narzędziem zbrodni po prostu wpiszesz sobie inną.

      Ostatnio ktoś mnie popchnął w autobusie, ale go natychmiast zastrzeliłem. :P

      Usuń
    24. Rozbrajasz mnie jak Józef w wątku poniżej :D Dajesz mi do analizy jakieś dane, a później piszesz, że chodzi o inne... Ok, już nie wnikam. Jak Szwajcaria nie ma być bezpieczna, skoro ma taki arsenał i uznała się za państwo neutralne? A tak, nie o takie bezpieczeństwo Ci chodzi. Mnie tylko martwi ten wysoki wskaźnik morderstw z użyciem broni palnej, w Europie chyba Macedonia ma gorzej. Chyba, bo już w życiu nie otworzę więcej tej strony!

      Mnie też opadają, bo ja bym się wolał skupić na krajach cywilizowanych, gdzie każdy mniej więcej wie, gdzie jest miejsce noża. Mówiliśmy o Anglii i tylko w kontekście broni palnej – dziesięć lat i sto procent więcej zabójstw tym narzędziem.

      Ja broni nie mam, ostatnio w autobusie kobieta mnie popchnęła. Sto pięćdziesiąt kilo żywej wagi, torebka i na nogach glany. Nawet nie próbowałem oddać...

      Usuń
  2. Nie, nie musisz na razie się bać katolików, bo "na dziś" mamy mało, o wiele za mało dzieci i nic nie wskazuje na to, żebyśmy je mieli "w obfitości" w najbliższym czasie (program 500+ demograficznie "nie wypalił", swoją drogą jak miał wypalić skoro młodzi mnożą się na Zachodzie, a z Polski uciekają). Gdyby jednak stał się cud pewnego razu i te dzieci jakoś zaczęlibyśmy mieć, to i tak gotowe do noszenia broni będą za kilkanaście, kilkadziesiąt lat, a wtedy to już nikt nie będzie chyba traktował Twoich poglądów zbyt poważnie, bo wiek ma swoje prawa, i każdy, nawet katolik to rozumie. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze Mario, wierzę w Twoje zapewnienie ;) Wszak widzę, że 500 + to klapa podstawowego założenia – poprawa dzietności. Mam też prawo sądzić, że nie dożyję wieku dzisiejszych noworodków, w którym mogłyby sięgnąć po broń. Ale mam zastrzeżenia, co do tezy, że w pewnym wieku katolik zaczyna rozumieć, że nie tędy droga. Przecież ten Jacek Hoga, katolik, ma swoje lata, pewnie więcej niż nawet trzydziestolatek...
      Odwzajemniam pozdrowienia :)

      Usuń
  3. A już podejrzewałam u Ciebie udar cieplny;)))))
    Gdy ktoś nas napadnie z zamiarem zabicia to tak naprawdę jesteśmy bez szans, bo na świrów nie ma rady. Nie pomoże ani posiadanie broni ani bierność.
    Czy Wy z Rademenesem II tworzycie jakąś spółkę typu "zły policjant, dobry policjant"?
    Bo czasem gdy tu zaglądam odnoszę takie wrażenie.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze spory mają charakter rozrywkowej przekory.

      Usuń
    2. Ha, ha, ha... Zgadzam się z Radkiem, bo to jest tak jak w tym dawnym powiedzonku: Kto się czubi ten się lubi. Każdemu blogerowi życzę takiego oponenta i nie ma w tym życzeniu żadnej złośliwości.

      Przyznasz, że udało mi się osiągnąć pewien stopień suspensu i zdziwienia? ;) Przyznam, że podczas lektury tekst pana J. Hoga mocno podniosło mi się ciśnienie i musiałem jakoś odreagować.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. A ja się zawsze zastanawiam jak się udaje tym wszystkim katolikom mieć tylko jedno lub dwoje dzieci? Wszak antykoncepcja to grzech...tak trochę nie na temat może?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem w temat. Rzecz rozbija się o różnice między teorią a praktyką – nie znam dziedziny, w której można by postawić znak równości. Na innym blogu blogu toczyłem ciężki bój o postawy katolików, jako przyczyna nie tyle ateizmu ile postępującej sekularyzacji.. Nie twierdzę, że mam pełną rację, ale jeśli coś do instytucjonalnego Kościoła może zniechęcać, to hipokryzja na tle tej różnicy.

      Usuń
    2. Witaj.
      Jeżeli mogę ci coś doradzić,to nie czytaj durnot.
      A jeżeli już je czytasz z tzw.obowiązku blogera,to przynajmniej dobrze się prześpij nim zaczniesz konfabulować.
      Znaczy się ,ze dzieci są potrzebne żeby w przyszłości, jako dorośli mogli nosić broń w obronie kościołów, klasztorów, katedr i katolickich uniwersytetów.

      Wyjaśnię ci po co są potrzebne dzieci w maksymalnie dużym skrócie.
      Pisałeś,że masz bardzo małą emeryturę górniczą.
      Więc się ciesz,że ją masz,bo jak nie będzie dzieci,to nawet tej małej emerytury nie będziesz miał.
      Więcej w temacie tzw.kryzysu demograficznego nie będę na razie pisał,bo to temat rzeka.

      Jako dowód wygoogluj sobie hasło:
      współczynnik dzietności.
      Pozdrawiam.
      Ps.
      Mógłbyś mi dać namiary na ten "straszny" artykuł,bo nie bardzo daję wiarę,że komuś może tak walnąć na dekiel?

      Usuń
    3. Witaj Józefie :)

      Jak mam nie czytać durnot, skoro publikuje je ponoć poważny portal katolicki, a wiesz, że jestem takimi mocno zainteresowany. I wyobraź sobie, że ja wiem do czego jest ta dzietność, kiedyś temat dogłębnie studiowałem (amatorsko). O swoją emeryturkę bardziej obawiam się w związku z rosnącą inflacją, niż z powodu tej niskiej dzietności. To zmartwienie tych, którzy na emeryturę będą dopiero przechodzić.

      Spełniam prośbę, choć nie rozumiem dlaczego mnie odradzasz czytanie durnot, a sam wykazujesz taką nimi ciekawość ;)
      https://www.pch24.pl/prosta-recepta-na-rzeczpospolita,62103,pch.html

      Usuń
    4. Dzięki za link.Poprosiłem o ten link,bo jak napisałem,nie wierzyłem że można takie durnoty napisać.
      Żyję trochę na tym świecie,ale wychodzi na to,że jeszcze nie raz oczy wybałuszę.
      Ale słusznie napisałeś:
      "ponoć poważny portal katolicki",więc możesz spać spokojnie.

      Co do dzietności.
      Skoro się tymi tematami interesowałeś nie muszę tego dalej rozwijać.

      Co do inflacji.
      Co prawda przejrzałem tylko pobieżnie.
      Ani większa,ani mniejsza niż w latach ubiegłych
      Na inflacji tracą wszyscy,nie tylko emeryci,ale emeryci są w korzystniejszej sytuacji bo waloryzacja,przynajmniej teoretycznie,przewiduje inflację.
      Pensje pracowników takiej waloryzacji nie podlegają.

      Usuń
    5. Józefie, czyżbyś sobie ze mnie jajeczka robił? Hipotetycznie zakładam, że nie do końca rozumiesz problem inflacji.

      Jak podaje GUS, tylko w grudniu ub. roku ceny żywności wzrosły o 6 procent (w 2015 roku mieliśmy deflację). Rewaloryzacja emerytur w marcu 2018 roku to 2,8 procent, tymczasem zarobki w przemyśle wzrosły w tym samym czasie o 7 proc.

      Może bardziej obrazowo i w temacie. Wartość pięciuset złotych z programu 500 + spadła od początku istnienia programu o 125 złotych. I o tyle jest mniej warta każda pięćsetka mojej emerytury (w sumie około 700 zł/m-c z całej emerytury) W tym czasie z rewaloryzacji emerytury przez dwa lata mam 150 zł/m-c więcej. Po dwóch latach jestem w plecy 550 złotych polskich miesięcznie w stosunku do 2015 roku.

      Usuń
    6. O mamuniu! 550 zł miesięcznie mniej? Gonić ten PIS jak najszybciej od władzy zanim nas zrujnuje. :(
      A Józef coś na te "liczby" zamilkł, pewnie w rachunkach nie najmocniejszy …….

      Usuń
    7. Gdyby ci napisał,ze teraz ma tysiąc zetów w plecy mniej,to dopiero byłoby także:
      O tatuniu!!!???

      Usuń
    8. Mario:
      550 zł to mój osobisty przypadek. Jeszcze nie umieram, jeszcze nie głoduję, mam wszak górniczą emeryturę, ale z pójściem np. do opery raz na miesiąc jest już pewien problem. Bilety drogie, a zniżka studencka mi się nie należy.

      Usuń
    9. Józefie:
      To prosta matematyka i jej się oszukać nie da. Polecam Ci artykuł: http://innpoland.pl/144981,realna-sila-nabywcza-swiadczenia-500-plus-inflacja-pomniejsza-je-o-107-zl choć na innych portalach też nie trudno o takie dane.

      Usuń
    10. Na innych portalach można znaleźć także informacje,że polska gospodarka ma się nie najgorzej,nie ma zapaści budżetowej. Mamy najniższy przyrost długu publicznego, a w 2017 r. po raz pierwszy od 30 lat spadek długu publicznego. Mamy najniższy poziom bezrobocia w ciągu ostatnich 30 lat. Mamy jeden z najwyższych wzrostów gospodarczych, a agencje ratingowe przeklasyfikowują Polskę do grona państw rozwiniętych.

      Co do inflacji.
      Nie jestem takim jak Ty ekspertem od ekonomi,ale spotkałem się z taką opinią w tym temacie:

      "Wzrost cen nominalnych wcale spadkowi cen realnych nie przeszkadza, a nawet pomaga, bo mała stabilna inflacja jest korzystna dla gospodarki - sprzyja wzrostowi gospodarczemu, czyli realnemu wzrostowi naszych dochodów."

      Usuń
    11. O tatuniu, a co Józef taki skromny jest odnośnie tego swojego "eksperctwa".
      "mała stabilna inflacja . . . sprzyja wzrostowi naszych dochodów" - no to jest dobra wiadomość, a Asmodeuszowi się nie podoba, że mu tak dochody wzrastają . :) O 550 zł minus co miesiąc. Ale to Zrzęda jest to zrzędzi. :)
      Józef to ma zapewne lepiej, bo przy jego emeryturze 1500 zł/m-c zyskuje więcej (?), bo tylko 300-400 zł minus miesięcznie. I jeszcze obiecują, że w grudniu na święta po 500 (tym razem plus) zł dadzą. No to może sobie pozwolić na popieranie aktualnej władzy.
      Powtarzam - jak najszybciej gonić PIS od władzy, jeśli nie chcemy upadku naszego i polskiej gospodarki.

      Usuń
    12. @Józefie:
      Masz rację, na innych portalach prorządowych Polska ma się coraz lepiej. Szczególnie wg TVPInfo. Ten wzrost gospodarczy widać szczególnie w:
      - służbie zdrowia (zapowiedź strajku pielęgniarek i ponownie rezydentów, oraz przez wydłużające się kolejki do specjalistów);
      - w pomocy niepełnosprawnym (janosikowy fundusz pomocy z naszych kieszeni):
      - w modernizowaniu armii (niewidzialne helikoptery i chełmy dla żołnierzy, złomowane korwety, oraz wojska WOT z karabinami typu pif-paf);
      - promocja budowy drewnianych domów (sic!);
      - zapowiedź emerytur rzędu od 1,50 do 600 zł;
      - rozwój stoczni, w których nie buduje się statków;
      - itd., itp.

      Gdybyś nie wiedział, po części za inflację odpowiedzialny jest zbyt gwałtowny spadek bezrobocia. Oczywiście, zjawisko niewielkiej inflacji jest korzystne dla gospodarki, pod warunkiem, że wynika ona z większej siły nabywczej obywateli (przez podwyżki). Jeśli inflacja opiera się na zjawisku odwrotnym, podwyżkami próbuje się gonić narastającą inflację, mamy wskazówkę, że źle się dzieje w państwie Polskim.

      Przy propagandzie olbrzymiego sukcesu gospodarczego, owe agencje ratingowe podwyższałyby nam prognozy. Jak na razie wszyscy się boją ich obniżenia, choć utrzymują się na stałym poziomie.

      Usuń
    13. Mario:
      Józefowi penie chodzi o to, że przez taką sytuację uczę się oszczędzać, a takiej nauki nigdy nie za wiele. Z reguły ludzie biedni w pieniądze są bogaci w wrażliwość i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach...

      Usuń
    14. "I jeszcze obiecują, że w grudniu na święta po 500 (tym razem plus) zł dadzą. No to może sobie pozwolić na popieranie aktualnej władzy."

      500 plus dla emeryta, ale nie każdego..
      Rafalska:
      Mamy przygotowane różne warianty...Najbardziej prawdopodobny wariant zakłada, że dostanie je każdy, kto otrzymuje emeryturę od minimalnej do 2 tys. zł.

      Jeżeli rządzący się zdecydują,to prawdopodobnie Asmodeusz się załapie,ale czy będzie popierał aktualna władzę?

      Usuń
    15. 1) Za rządów Platformy strajków pielęgniarek nie było.
      2) O Carcalach nie wspomnisz?
      3) Niewątpliwy sukces to podwyższenie wieku emerytalnego
      4) "Niech szlag trafi polskie stocznie"
      itd.itd.

      Usuń
    16. Były strajki również za poprzednich rządów PiS. Caracale to chyba Macierewicz spieprzył? Stocznie generują straty, nie wiem czego żałować? Natomiast podwyższenie wieku emerytalnego było ze wszech miar dobrym posunięciem. ZUS by nie straszył emeryturą w granicach 500 zł (to optymistyczny wariant).

      Gdybyś potrafił liczyć, wyszłoby Ci, że na podwyżkę Rafalskiej się nie łapię. Ta propozycja – 500 zł na święta – to iście komunistyczna sprawiedliwość społeczna. Jeśli bowiem odkładałem duże składki na emeryturę za ciężką choć dobrze płatną pracę, rząd mnie olewa. Obiboki, którzy odkładali minimum albo wcale, te pieniądze dostaną, bo... im się należy (sic!)

      Usuń
    17. Caracale to chyba Macierewicz spieprzył?

      Francuska minister obrony Florence Parly oświadczyła, że teraz dobrze funkcjonuje mniej niż jedna czwarta posiadanych przez armię Caracali.
      Macierewicz te badziewie uzieminł?

      Usuń
    18. Ale mnie oszukujesz. Józefie... i to strasznie. Jeszcze w czerwcu tego roku czytałem: „Według MON, wstępne oferty złożyło konsorcjum Airbus Helicopters SAS i Heli Invest na Caracale H-225”. Gdyby było tak jak piszesz, chyba MON, już bez Macierewicza, nawet nie przyjąłby tej oferty.

      Choć kto ich tam wiem? W odniesieniu do zakupu złomu w Australii nie wiem jak rozumieć słowa z tego samego artykułu: „Nie rezygnujemy z żadnego programu modernizacyjnego armii. (...) w pierwszej kolejności stawiamy na rozwój obrony przeciwlotniczej oraz Marynarki Wojennej” (sic!) Pół dnia rżałem ze śmiechu w związku z tym rozwojem Marynarki Wojennej :D :D :D

      Usuń
    19. "Ale mnie oszukujesz. Józefie... i to strasznie".

      Jeżeli już,to oszukuje ciebie francuska minister obrony Florence Parly.

      Usuń
    20. Ok, trochę ujmę Ci z winy, ale tylko trochę. Nie znam tej minister, nigdy też nie słyszałem jej wypowiedzi. Skoro ją powielasz, jesteś współwinny. To Ci już wybaczam ;)

      Usuń
    21. Także nie słyszałam,ale ze nie znam francuskiego,to i tak nic bym nie zrozumiał.
      Ale od czego jest Wujcio Google?

      Usuń
    22. I na jakim portalu wyskoczyła Ci ta sensacyjna wiadomość?

      Usuń
    23. Samodzielnie nie dasz rdę sprawdzić?

      Usuń
    24. nie dasz radę sprawdzić?

      Usuń
    25. Ot życzliwość i wdzięczność. Poprosiłeś o link, nie miałem oporów.
      Na dziś sobie daruję. Radek mnie wykończył koniecznością szukania danych.

      Spokojnej nocy ;)

      Usuń
  5. Broni, chociaż zróżnicowanej technologicznie, mamy pod dostatkiem, problem staję demografia. Efekt 500+ jakby już się skończył i nowych żołnierzy (inni mówią: mięsa armatniego) może zacząć brakować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie masz powodu się burzyć.
    Wpisz sobie np.:
    caracale i sam zobaczysz co ci wyskoczy.
    Spokojnej nocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak zrobiłem i wyskoczył mi ten artykuł o perspektywach modernizacji Marynarki Wojennej ;)

      Usuń
    2. Musiałeś coś Wujciowi zasugerować,albo za szybko wystukałeś.
      Wpisz teraz,ale powoli:
      caracale uziemione.
      Nie ukrywam,to także sugestia.

      Usuń
    3. Ja tam nigdy nic nie sugeruję (wujkowi), za to Ty pojechałeś już po bandzie :D Ale nie jestem taki i sprawdziłem. Dwie sprawy od razu dały mi po oczach... jak bokser wagi ciężkiej:
      = autorem tej „rewelacji” jest TVPInfo, propagandowa szczekaczka. Gdyby Hitler miał taką, nie wiedzielibyśmy, że w ogóle jakaś wojna światowa była.
      - uziemione nie znaczy, że bezużyteczny złom. To tylko kwestia kasy. Ja Francuzów rozumiem. Też wolałbym wydać pieniądze na wystawną kolację niż na jakiś helikopter wojskowy, którym nawet nie polecę.

      Usuń
  7. "Jest TVPInfo, propagandowa szczekaczka".

    Za rok Platforma wygra wybory,więc nie będzie propagandowa szczekaqczka.
    Cosik u Ciebie z czytaniem chyba nie tak,bo u mnie wyświetla się także jedyna słuszna telewizja,czyli TVN info i wiele innych portali.

    "uziemione nie znaczy, że bezużyteczny złom. To tylko kwestia kasy."

    Ale biednych Francuzów nie stać na naprawę.
    Ja także rozumiem Francuzów.Jak się trafia frajer,to dlaczego mu badziewia nie wcisnąć?
    Oczywiście nawet nie pomyślałem,że ktoś musiał dostać w łapę niezłą kasę za ten kontrakt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku u mnie z czytaniem. Też wyświetliło mi się sporo innych linków, ale chyba nie myślisz, że będę tracił czas na bzdety, inaczej, o zeszłorocznym śniegu nie będę się rozczytywał. Właśnie mam kolejną notkę na warsztacie. Może Cię zinteresuje.

      Ja tam lubię Francuzów. Ślimaki i żabie udka kupują od nas, pomnażając nasz budżet. Za Edit Piaf też ich lubię, choć dawno zapomniana. Ale oni chyba nie dostali nic do łapy, bo się upominali o odszkodowanie za zerwanie umowy?

      Usuń
  8. Wszystkie Twoje wpisy mnie interesują.
    Caracale są pod lupą Prokuratury,więc nie będę się wyrywał.
    Jeżeli ktoś,czysto teoretycznie oczywiście,dostał w łapę,to z pewnością nie Francuzy.
    Niby po co?
    Pozdrawiam i do następnego wpisu.

    ę

    OdpowiedzUsuń