czwartek, 2 sierpnia 2018

Obyś cudze...


  Parafrazując sławny urok rzucany na naszych wrogów osobistych: „obyś cudze dzieci chował” wymyśliłem inny, tym razem na moich osobistych oponentów w ocenie sceny politycznej, szczególnie zaś tych, co za PiS: „Obyś został asystentem posłanki Krysi!”. Prawda, że mocne? Fakt, ja tam w żadne rzucanie uroków ani inne czar-mary nie wierzę, ale co mi szkodzi napsuć komuś krwi. Czy ja muszę być nieskazitelnie czysty moralnie, kiedy wokoło szerzy się już nie tylko ciemnota, głupota, ale i chamstwo, nawet w gronie profesorów?

  Mam świadomość, że pani prof. Krystyna Pawłowicz, później ograniczę się już tylko do pieszczotliwego „pani Krysia”, swoim prostackim zachowaniem, nietuzinkową arogancją i chamskim językiem – tak naprawdę chce po prostu zaistnieć i to w szeroko rozumianym świecie, choć na razie wychodzi jej to tylko na krajowym poletku. I bądźmy szczerzy, może budzić podziw jedynie wśród meneli. Czy ktoś by na nią zwrócił uwagę bez jej tak charakterystycznych cech osobowych? Wątpię, jak do tej pory niczym szczególnie się nie wyróżniła, no może poza konsumowaniem sałatki na sali sejmowej albo czymś na uczelni, z którą na szczęście nie mam kontaktu. Krysia sama w sobie jest zaprzeczeniem kobiecości, intelektu (który pewnie kiedyś miała) i suver vivru (którego pewnie nie miała nigdy). Szczerze mówiąc, nie pojmuję jakim cudem znalazła się w ławach poselskich. Ok, w cuda też nie wierzę, mogę więc przypuszczać, że zdobyła pseudo sympatię elektoratu właśnie dzięki chamskiej prostolinijności, szczególnie zaś w oczernianiu wówczas rządzących decydentów. Pewna grupa ludzi uwielbia rubaszność i ostry, niepohamowany język. Lubią też zadymę w miejscach publicznych, co Krysia w stu procentach gwarantowała.

  Mnie tylko w tej zadymie zastanawia jedno. Skoro bowiem Marszałek Sejmu wpada w furię na słowa: „Panie marszałku kochany” i systematycznie karze posłów opozycji, dlaczego nie reaguje na chamstwo swojej partyjnej koleżanki? Wychodzi mi na to, jak amen w pacierzu, musi się podkochiwać w pannie Krysi, gdyż tylko ukochanej osobie wybacza się wszystko. Wiem z autopsji, kochałem się na zabój w dziewczynie, której język niewiele się różnił od tak zwanej gwary szewskiej, jak to się kiedyś łagodnie określało, ale ona przynajmniej nie była chamowata. Bo co jest chamowatego w stwierdzeniu: „Kurwa, jak cię Asmo kocham”? Ów dobitny przedprzecinek wręcz podkreśla pieszczotę tego miłosenego wyznania. Inna sprawa, że mocno przesadziła, gdyż i tak mnie po jakimś czasie zostawiła z kwitkiem.

  Jedno trzeba pani Krysi przyznać, wulgaryzmów nie używa i przez to w przedbiegach wygrywa z takim Owsiakiem, Jurkiem zresztą. Ale i tak nikomu nie życzę się jej, choć nawet nie bezpośrednio narazić, co niestety innym się zdarza. Na ten przykład kierowniczce polskiego oddziału Amnesty Internatoinal, Nadażdin, która staje w kontrze do środków jakich ostatnio używa policja Najjaśniejszej wobec protestujących obywateli. Nie wstawię cytatu, wypowiedź jest chyba znana. Mnie się tak przypomina, choć nie jestem pewien czy to prawda, ale chyba to rzymscy cesarze mieli nadwornych pisarzy, którzy skrupulatnie notowali, co bardziej światłe myśli swego pryncypała. Nie mieli łatwego życia, ciągle musieli mu towarzyszyć, chyba nawet w czasie snu, jeśli taki przez sen gadał. A nie daj Zeusie, jeśli coś przekręcił, albo w porę nie skorygował, gdy sentencja władcy była głupia. Różne kary go spotykały, obcięcia ręki nie wyłączając. Stąd mój urok: „obyś został asystentem posłanki Krysi” można umieścić w kategorii strasznych. Łatwiej chyba wychować cudze dziecko...

PS. Spokojnie, z tym urokiem przesadziłem – moi oponenci nie muszą się przejmować. Zapewniam, że nie mam żadnej mocy sprawczej w kategorii cudów, czarów i magii. Ostatnio próbowałem zaczarować deszcz i obniżenie temperatury. Bez skutku.


10 komentarzy:

  1. Nie znam osobiście pani posłanki Pawłowicz, ale wg plotek krążących po Warszawie to była kiedyś całkiem dorzeczna osoba. Wiesz, w pewnym wieku kobiety mają rozchwianie hormonalne, które rzutuje na cały organizm, bo zmienia się drastycznie poziom litu, a ten z kolei odbija się na psychice. A tak z innych ciekawostek, to ta pani jest szwagierką poprzedniego przewodniczącego KOD.
    Mnie ta pogoda już dobija -dziś przez dwie godziny było tu nieco chłodniej i słońce nawet nie świeciło- no i co z tego? teraz nadal jest 30, na monitorku pogodynki domowej zniknęła wielce obiecująca chmura z błyskawicą.... masakra!
    Miłego podlewania ogrodu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem z autopsji, na czym ów problem kobiet w pewnym wieku polega, miałem okazję go obserwować u mojej teściowej, a był to przypadek bardziej niż jskrajny ;) Pewnie w butach do nieba pójdę za to, że jej nie zabiłem i cierpliwie znosiłem jej humory. Ale pani Krysia jest osobą publiczną i świadomą tego, co się z nią dzieje. Na jej miejscu brałbym jakieś psychotropy...

      Już nie podlewam trawnika. To nic nie daje a nie stać mnie wylewać w ziemię hektolitrów wody. Na szczęście iglaki dają radę i mam zielone elementy na podwórku.

      Pozdrawiam pięknie :)

      Usuń
  2. Posłanka owa zdumiewa mnie podobnie jak Doda, bo podobno obie inteligentne, ale intelektu nie widać...
    Gdyby wszystkich pozywać jak Jurka Owsiaka, to dopiero kolejki w sądach zrobiłyby zator...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie przyszło mi porównywać obu pań, może dlatego, że Doda w ogóle mnie nie interesuje?

      Usuń
  3. Hmm, ciekawe ile zarabia asystent pani Krysi...

    Co do osobowości, nie będę polemizował z Twoim zdaniem tym razem i to wcale nie ze względu na upał. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem ile zarabia asystent. Mnie by żadne pieniądze nie skusiły.

      Czyżbyś się zgadzał z moją oceną jej osobowości? :)

      Usuń
  4. Chamstwo ma wiele barw i nie musi używać wulgaryzmów. A co do asystentów, chyba sieć jest najbardziej dokładnym notatnikiem werbalnych ekscesów tejpani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mnie bardziej chodziło o takiego osobistego asystenta, którego można czasami w łeb palnąć ;)

      Usuń
  5. No z tą Twoją mocą sprawczą w/z deszczu to nie wiem, bo u nas są problemy ze żniwami i zbiorem zbóż z powodu przelotnego ale dość częstego "podlewania". Jak troszkę podsuszy to nie patrzą ale i w dzień Pański "kombajnują".
    Może spróbuj te czary jakoś umiejscawiać albo coś. :) A nie rzucać ich beztrosko tak gdzieś prosto "w powietrze". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam na moim blogu. Każdy nowy Czytelnik, a Czytelniczka tym bardziej, mile widziany ;)

      Wiesz, że nie przewidziałem takiej ewentualności? Przez fakt, że nie czuję w sobie żadnej mocy, na myśl by mi nie przyszło, że ta działa na drugim krańcu Polski. Obiecuję być bardziej ostrożny.

      Pozdrawiam :)

      Usuń