poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Wiosna kończy się w sierpniu


  Od razu wyjaśnię, nie będę pisał, że zakwitły mi przebiśniegi czy chociażby tulipany w ogródku. Nawet gdyby to się stało i tak by mi nikt nie uwierzył. Będzie za to wspominkowo, choć też nie o kwiatkach. Jakem Zrzęda, będę zrzędził i nie zrzędził. Zależy kto jak na to spojrzy.

  Nie powiem czy mi się to podobało, że ojciec, może i słusznie, nie wierzył w moje zdolności i zamiast do liceum, zgodził się tylko na start do technikum. W moim odczuciu był to cios poniżej pasa, bo mnie się marzyła kariera humanisty ze wskazaniem na artystę. On wychodził z założenia, że mieć w ręku prawdziwy fach jest pewniejsze, a artysta, wiadomo że obibok, hulaka i degenerat. Dziś bym pomyślał, że on z PiS, ale w tedy rządziła na całego komuna, i to w osobie samego Gomułki, Wiesława zresztą. Byłem wtedy wierzący i mogłem powiedzieć, że był w tym Palec Boży. Technikum miało ten plus/minus, że trwało pięć lat. Moim rówieśnicy z liceum właśnie cieszyli się z świadectw dojrzałości i niemal całe wakacje chodzili na rauszu, wszak byli dorośli. Ale ich radość trwała krótko...

  Wszystko za sprawą niespodziewanych powołań do wojska, a służba wojskowa była wtedy zaszczytnym obowiązkiem. Ja, mając już wyleczone plecy po wiośnie ’68 i bliskim spotkaniu z milicyjną pałką, mając przed sobą ostatni rok w technikum, powołania nie dostałem. Niby nic takiego to wojsko, ale ci moim kumple (choć nie wszyscy) w sierpniu 1968 roku wyruszyli na front w czasie, kiedy teoretycznie w Europie wojny nie było. Pojechali tłumić Praską Wiosnę. Oficjalnie nazywało się to interwencją bratnich krajów w obronie zdobyczy socjalizmu. Coś jak dzisiejsza próba rechrystianizacji Europy. Na szczęście nie mamy czym i nie te sojusze wojskowe. A wtedy nie było zlituj się. Bratnie kraje, z naszą, polską pomocą, po bratersku, czyli lejąc kogo popadnie po mordzie, ten szczytny socjalizm przywróciły, czego część Czechów do dziś nam wybaczyć nie może.

  Pamięć już nie ta, i niewiele z tamtego okresu pamiętam Jedno wydarzenie mi jednak utkwiło w pamięci dość mocno. Na wiosnę 1969 roku, gdy było już praktycznie po wszystkim, do mojej koleżanki przyjechała jakaś daleka krewna ze Słowacji. Zrobiliśmy małe przyjęcie w gronie rówieśników z muzyką z adaptera. Delektując się jakimiś wermutami, tańczyliśmy w parach (tak było najprzyjemniej), nie unikając tzw. migdalenia się. W moich stronach to się wtedy bigiel* nazywało, tłumacząc na język polski – prywatka. Wszystko było dobrze tak gdzieś do dwudziestej pierwszej. Najlepsze momenty jeszcze przed nami, ale wtedy to zawitał niespodziewanie kumpel, żołnierz na przepustce, na nieszczęście w mundurze. Koniec imprezy, pokój zmienił się w salę latających talerzy i szklanek, ostrych narzędzi nie wyłączając. W niespełna kilka minut poznałem wszystkie najszpetniejsze czeskie przekleństwa. Ten wojak musiał salwować się ucieczką, a myśmy tę Słowaczkę jeszcze przez godzinę uspokajali. Szczerze powiedziawszy ja nawet nie jestem pewien, czy ten kumpel był w Czechosłowacji tłumić tę Wiosnę.

  Przeżyłem szok, choć nie ze względu na szkody jakie powstały w miejscu zabawy. Nie mogłem zrozumieć, że te wszystkie idee i ideologie polityczne są w stanie tak bardzo wpływać na postawy zwykłego człowieka. Nic dziwnego, młody i niedoświadczony byłem. Dziś widać jak na dłoni, że to w żadnym stopniu nie jest egzotyka. Wystarczy kilku oszołomów na szczytach władzy, a bart brata będzie nienawidził. W imię braterstwa i jedności...


* Bigiel w gwarze śląskiej znaczy wieszak. Wtedy miał też symboliczne znaczenie, choć nie takie jak dzisiejszych feministek. Bigiel/ wieszak służył do wieszania ubrań, w czasie tej imprezy, w tańcu dziewczyny nam się na szyi wieszały.


27 komentarzy:

  1. Witaj.
    Nie chwytam.
    Na tej prywatce była tylko jedna Słowaczka,że na widok polskiego żołnierza:
    " Koniec imprezy, pokój zmienił się w salę latających talerzy i szklanek, ostrych narzędzi nie wyłączając."?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Józefie.

      Tylko jedna, żołnierz był też tylko jeden, ale tego nie dało się opanować

      Usuń
  2. Jak ideologie i i fanatyczna jednostka mogą zmieniać ludzi to widzimy teraz także - niektórzy zachowują się wręcz irracjonalnie, a niby wykształceni i w świecie bywali...

    OdpowiedzUsuń
  3. "Wystarczy kilku oszołomów na szczytach władzy, a bart brata będzie nienawidził. W imię braterstwa i jedności...".

    Masz rację.
    "Z pewnością należy czynić wysiłki by naród był jednością, ale nie będzie to łatwe, bo korzenie tego podziału sięgają nocy z 12 na 13 grudnia i jednej z najhaniebniejszych zdrad w historii Polski, jakiej dopuścił się sowiecki sługus Jaruzelski. Zaprzaństwo jego i jego zaciągu nigdy nie zostało rozliczone."

    https://wpolityce.pl/historia/371824-stan-wojenny-podzielil-polakow-i-ten-podzial-trwa-do-dzisiaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak nie zrozumiałeś mojego przekazu.

      Jeśli coś wywołuje nienawiść brata do brata, to narzucanie jedności na siłę. Każda taka próba kończy się konfliktem. Ludzie są do siebie podobni, mają podobne poglądy, upodobania, ale w tym jest ich cały urok, że jednak się różnią. Jeśli ktoś chce im zabrać tę normalną różnorodność, np. hasełkami o jednym i jednolitym narodzie, o jedności w jedynie słusznej religii itp., ten człowiek będzie się buntował.

      Usuń
    2. "Chyba jednak nie zrozumiałeś mojego przekazu.....itd."

      Ja starałem się przeczytać co napisałeś:

      "Przeżyłem szok, choć nie ze względu na szkody jakie powstały w miejscu zabawy. Nie mogłem zrozumieć, że te wszystkie idee i ideologie polityczne są w stanie tak bardzo wpływać na postawy zwykłego człowieka. Nic dziwnego, młody i niedoświadczony byłem. Dziś widać jak na dłoni, że to w żadnym stopniu nie jest egzotyka. Wystarczy kilku oszołomów na szczytach władzy, a bart brata będzie nienawidził. W imię braterstwa i jedności...".

      Staram się także zrozumieć te Słowaczkę na widok polskiego żołnierza.
      Wydawało mi się także ,ze powinieneś wiedzieć kto wysłał polskich żołnierzy do Czechosłowacji i kto parę lat później wypowiedział wojnę Polakom.

      Bo to,ze ludzie są różni i mają różne poglądy,głoszą różne hasła,itd.,itp. nie musisz mi tłumaczyć.
      Ale ta różnorodność nie polega na mordowaniu oponentów moim skromnym zdaniem.

      Usuń
    3. Jakie znaczenie dla okupowanej ludności ma to, że ktoś wysłał okupantów? Ona widziała polskie mundury, a jako młode dziewczę nie musiała rozumieć wielkiej polityki. Choć być może podobnie by zareagowała na rosyjski mundur, ale tego nie sprawdzaliśmy. Nie było ruskiego pod ręką.

      Nie bardzo wiem o czym piszesz „kto parę lat później wypowiedział wojnę Polakom”. Czyżbym przespał jakiś okres w życiu?

      Ja piszę o normalnej różnorodności normalnych ludzi, nie o jakichś zwyrodnialcach – mordercach.

      Usuń
    4. "Nie bardzo wiem o czym piszesz „kto parę lat później wypowiedział wojnę Polakom”. Czyżbym przespał jakiś okres w
      życiu?"

      Prawdopodobnie przespałeś.
      Ten sam,co wcześniej wysłał polskie wojsko do napaści na Czechosłowację,czyli Jaruzelski

      "Ja piszę o normalnej różnorodności normalnych ludzi, nie o jakichś zwyrodnialcach – mordercach."

      Dużo piszesz i prawdopodobnie nie wszystko co piszesz czytasz.

      Napisałeś o Słowaczce która wpadła w furię na widok polskiego żołnierza.

      Wojsko polskie nie było witane entuzjastycznie w Czechosłowacji i nie ma w tym nic dziwnego.
      Przykładowo:
      Najtragiczniejszy wypadek miał miejsce 7 września w Jicinie. 21-letni szer. Stefan Dorna pod wpływem alkoholu rozpoczął kłótnię ze swoimi kolegami, dwóch z nich postrzelił, po czym otworzył ogień do cywilów. Pięć osób ranił, dwie z premedytacją i brutalnością zabił, usiłował też zgwałcić ranną kobietę.

      Dlatego napisałem:,że rozumiem tę Słowaczkę.
      Ty ją znasz lepiej,więc przy okazji spytaj,czy ten uraz nie ma przypadkiem związku z tym incydentem.

      Usuń
    5. Aaa, stan wojenny :D Ale to polskie wojsko, nie musieli najeżdżać , na miejscu byli. Zresztą to wojsko dało się jeszcze ścierpieć. Gorzej milicja i ZOMO.

      Nie mam nic przeciw, że rozumiesz tę Słowaczkę, w końcu myśmy ją też jakoś rozumieli, szczególnie te przekleństwa. Tyle, że to była bardzo przelotna znajomość. Przekleństw nie zapamiętałem, jej zresztą też. Jakoś tak nikt z nas nie chiał jej podrywać.

      Usuń
    6. Czy dobrze rozumiem,ze ta Słowaczka potrzebna Ci była do zażalenia,że ktoś chce Ci zabrać tę normalną różnorodność, np. hasełkami o jednym i jednolitym narodzie, o jedności w jedynie słusznej religii itp.i że będziesz się na takie praktyki buntował?

      Nie możesz napisać wprost,ze to te wredne biskupy wolność do buntu Ci zabierają?

      Usuń
    7. Józefie, ja tam problemu nie widzę. Załóż blog i będziesz pisał według własnych rad i pomysłów. Chętnie poczytam ;)

      Odwrotnie. Sprawdź datę tego końca Praskiej Wiosny i dzisiejszą. Ta zbieżność wyzwoliła wspomnienia. Wspomnienia nasunęły pewne skojarzenia, bo historia lubi się powtarzać...

      Usuń
    8. Tak jak wcześniej pisałem czytam z zainteresowaniem Twoje wpisy na tym blogu i czasem staram się,być może nieudolnie skomentować.
      Bloga własnego nie założę z tysiąca powodów.
      Po pierwsze-nie potrafię.
      Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

      Usuń
    9. Ja Cię zapewniam, że mnie cieszą Twoje wizyty, nawet jeśli z moimi treściami się nie zgadzasz, mnie się tylko zapala czerwona lampka, gdy mi ktoś sugeruje, że mam pisać inaczej albo o czymś innym. Ale to chyba normalne.

      Aby pisać blog, właściwie wystarczą chęci. Reszta jest do opanowania. Ale ja nie zmuszam.

      Usuń
  4. Z tymi oszołomami masz niewątpliwie rację, choć ja bym tam się do szczytów władzy nie ograniczał. Pełno ich również na ulicy.

    Po tym skojarzeniu interwencji w Jugosławii z rechrystianizacją, zastanawiam się czy na to już nie ma jakiegoś określenia w psychiatrii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś tam ma, wielu powtarza to co tam usłyszy.

      Czechosłowację chciałem napisać... ale jak myślę interwencja to bliżej mi myślowo do Jugosławii.

      Usuń
    2. Wszystko zależy od punktu widzenia. Dzisiaj ulica nie ma znaczenia, czasami coś tam pokrzyczą, ale władza tylko udaje, że słucha. Bardziej się cieszy, że jest skłócona. Przecież o to jej chodzi.

      A co do tego ma Jugosławia? Chyba faktycznie muszę do psychiatry, bo zupełnie nie kojarzę! :D

      Usuń
    3. Wybaczam Ci boś młody, nie bylo Cię wtedy na świecie.
      Sowietyzacja to taka ówczesna rechrystianizacja. Tylko odnosiła większe sukcesy. Choć na dobrą sprawę niektórym dzisiejszym starym politykom do tej pory miesza w głowie.

      Usuń
    4. W sumie dziwię się że odnosiła większe sukcesy, w końcu pod Watykanem nie ma silosa z rakietami wyposażonymi w głowicę jądrową, do państw niechrześcijańskich nie jeżdżą też czołgi z wymalowywanymi krzyżami na pancerzu...
      Ale ze skojarzeniami jest tak jak w tym kawale, niektórym się wszystko się kojarzy z dupą.

      Usuń
    5. Mnie się nie musi kojarzyć. Politycy mi mówią: rechrystianizacja, międzymorze, przedmurze chrześcijaństwa, naród wybrany, etc., etc.

      Usuń
  5. Gdy zaczęła się inwazja u nas zaczął się... festiwal interwizji w Sopocie, 20.08.1968. Właśnie dowiedziałam się z radia, że na czwartek bodaj (nie dosłyszałam) planowany jest specjalny pokaz w Sopocie, który ma odtworzyć ten koncert z 68 r. Bowiem nie był to zwykły koncert - zarówno artyści, jak i widzowie w trakcie dowiedzieli się o inwazji. Ci którzy mogli w proteście wyjechali, oczywiście czescy i słowaccy artyści, jak i wszyscy ze wschodniej strony tego zrobić nie mogli - jak mówiła scenografka " musieli śpiewać i tańczyć rock'n'rolla". Podobno wiele działo się za kulisami, co ma być uwiecznione na tym koncercie-widowisku. O ile dobrze zrozumiałam, powstanie też film z tego widowiska, może będzie nam dane go obejrzeć. Nie słyszałam natomiast, ale może przeoczyłam, czy ten specyficzny występ będzie na bieżące pokazywany w jakiejś tv.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak cenne informacje/ Nie wiem czy to to samo wydarzenie, telewizja TVN mocno reklamowała się tegoroczną transmisją festiwalu w Sopocie. Pewnie pod jej auspicjami ten festiwal.

      Usuń
    2. Bardzo możliwe, warto śledzić program - to, o czym opowiadała scenografka wydarzenia brzmiało bardzo ciekawie. W roli artystów z tamtego koncertu mają wystąpić młodzi, znani współcześni wokaliści, jednak z repertuarem z 1968 roku.

      Usuń
  6. "Członkowie Układu Warszawskiego mieli bronić się wspólnie w przypadku ataku na którekolwiek z państw-sygnatariuszy[5]"- tak głosił jeden z punktów układu. Kiedy nastąpiła interwencja zbrojna na Czechosłowację miałam 13 lat i byłam daleka od polityki. Do dzisiaj nie mogę zrozumieć, dlaczego inni członkowie układu wystąpili przeciwko jednemu "ze swoich". Jestem natomiast głęboko przekonana, że wydarzenia z 1968 były dla Jaruzelskiego powodem wprowadzenia stanu wojennego, bo nie chciał by Czechosłowacja powtórzyła się w polskim wydaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przekonaniu, tak działał komunizm w połączeniu z sowietyzacją. Komunizm nie liczy się ze społecznością.

      PS. Świadomie przyznałaś się do wieku(?) ;)

      Usuń
  7. W lipcu i sierpniu 68 roku instruktorzyłem w CSM LOK w Jastarnii. Pływałem na s/y Smok z kandydatami na sternika morskiego. Na obu turnusach szkoliłem Czechów m.in. Jiżi Bartla i Richarda Konkolskiego, który później samotnie opłynął kulę ziemską. Zarówno dla kursantów jak i kadry instruktorskiej najazd naszych chłopaków na Czechosłowacką RL był szokiem.Wielki wschodni "brat" trzymał wszystkie demoludy krótko żelazną ręką i w pamięci mieliśmy krwawe jatki Armii Czerwonej w Budapeszcie w 1956 i protesty robotnicze w 1953 Enerdowie.
    "" Do dzisiaj nie mogę zrozumieć, dlaczego inni członkowie układu wystąpili przeciwko jednemu "ze swoich"."" Może dzięki temu Praga nie została skąpana we krwi jak Budapeszt
    Pozdrawiam statar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zdania, że dlatego Praga nie została skąpana we krwi dlatego, że wciąż pamiętano Budapeszt i rozprawę z marcem ’68 w Polsce. Sami Czesi nie mieli szans i byli tego świadomi.

      Usuń